Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Opuszczona komnata

Go down 
AutorWiadomość
Guest
Gość



PisanieTemat: Opuszczona komnata   Nie Paź 18, 2015 7:28 pm

Jest to komnata o niskim sklepieniu, ale bogato zdobiona. Nie jest duża, ani nie jest też zamieszkana. Ma ciekawy ustrój, ściany zrobione z andezytu, a w nie wbudowane są kolumny z diorytu. Okna są duże i piękne, z złotymi zasłonami.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   Nie Paź 18, 2015 8:15 pm

Przyszedł tu bardzo pośpiesznym krokiem, miał coś ze sobą.. Był tak bardzo zdenerwowany, że nie sposób tego opisać. Pora stać się ogierem, a nie dżenderem. Jak on mógł tak się zachowywac przy władczyni i klaczach? Kim on jest? No właśnie.. kim on jest.. Oto jest pytanie. Wszedł szybko do opuszczonej komnaty, przerażony i rozgrzany. Cały dygotał, a trzymał w ręku pewną rzecz.
Był to kielich.
Wina.
Wychylił o do swoich warg, po czym zaczął pić duszkiem. Było kwaśne i o ostrym aromacie. Wypił do końca i opuścił kopyto w dół. Musiał, musiał, musiał. Naczynie wypełniło się znowu, to samo z żołądkiem Szafrana. Topił siebie samego w winie, swoje wszystkie kompleksy. Miał przed oczami obraz władczyni. Nikt nie chce takiego kogoś w stadzie. Musi się zmienić.
Kielich znowu się wychylił. I znowu. Złotowłosemu zawirowało w głowie.
Powrót do góry Go down
Mianka

avatar

Posts : 246
Age : 15

PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   Nie Paź 18, 2015 8:53 pm

Mianka weszła tu, rozglądając się uważnie. Weszła do jakiejś komnaty, bogato zdobionej. I na samym środku stał jakiś ogier. To ten Szafran.- przypomniała sobie spotkanie w sitowiu z kilkoma końmi. Już miała się z nim przywitać, kiedy coś zauważyła. Coś z tym złotym było nie tak. Trzymał kielich. Klacz zaniemówiła. Upijać się??!!!- zamrugała oczami i szybkim, zgrabnym ruchem wytrąciła go Szafranowi. Jak.. Po co!!! Pić! - trakenka była tak oburzona tym, że nawet nie mogła sklecić zdania. Jak możesz!?- wyjąkała w końcu, wpatrując się w niego z wściekłością. Nikt się nie będzie upijał.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   Nie Paź 18, 2015 10:07 pm

Szafran coś usłyszał, nie wiedział co to było, ale za chwilę tępym wzrokiem zmierzył Miankę od góry do dołu.. Zakręcił głową, bo wiadomo co się z nim działo, po czym przypatrywał się jej jeszcze dłużej. Po chwili jakby coś mu się zaświeciło w głowie.. -Piankaaaa..?- zapytał przedłużając słowa. Po raz kolejny zakręciło mu się w głowie. - Pianko, ale jesteś ślicznaaaaa....- powiedział głupim głosem po czym zatoczył się do tyłu, z trudem utrzymując równowagę na nogach. -Jesteś taka....piankowataaaa- mówił dalej, ale trudno było określić o co mu chodziło. Ale się upił...
Sięgnął po kielich i zaglądnął do środka.. Był pusty. Wtedy uniósł go w górę i popatrzył na Miankę. - Wznieśmy toast za twojego źrebaka... Ale ty nalej.- uśmiechnął się tępo, po czym machnął pucharem nad głową. szkoda że to nie mój źrebak... jestem ogierem... jak chce to może se sprawdzić..
Powrót do góry Go down
Mariush

avatar

Posts : 18

PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   Pon Paź 19, 2015 1:28 pm

Mariush wszedł niepewnie do komnaty,rozglądając się na wszystkie strony. Był pod wrażeniem zdobionych ścian i błyszczących zasłon. Na bogato.-pomyślał. Nagle jego uwagę zwrócił pijany ogier nachalnie próbujący zmusić jakąś klaczkę do wzniesienia toastu,ale ta sprawiała wrażenie naburmuszonej tym faktem i nie okazywała zbytniego zainteresowania. Po chwili Mariush zaczął przyglądać się dziwnemu naczyniu z czerwoną cieczą,które ogier trzymał w ręku. Podejrzewał,że to wino. Wcześniej słyszał o tym tylko od starszych koni z jego wsi,podobno to lekarstwo na zmartwienia i problemy. On miał jeden problem.... Odrzucony przez klaczkę swojego życia,jego egzystencja wydawała mu się stracić cały sens w przeciągu chwili.  W chwili,w której zobaczył ją......Z NIM. Cały czas przeklinał go w myślach,a swojej kochanki nie mógł wybić sobie z głowy. Postanowił podejść do pijanego ogiera i napić się z nim,wydawało mu się to jedynym sposobem,żeby zapomnień o swojej wybrance. Ruszył w jego stronę i przez chwilę stał wpatrując się mu w twarz. Polejesz?-zapytał.
Powrót do góry Go down
Mianka

avatar

Posts : 246
Age : 15

PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   Pon Paź 19, 2015 4:35 pm

Źrebaka! Jakiego źrebaka?! Musiał się na prawdę nieźle upić, bo miał jakieś chore zwidy. O, ni, nie. Nie naleję!- trakenka zmrużyła oczy. Klacz zauważyła kolejnego ogiera. na dodatek, ona też chyba miał jakieś kompleksy, bo też chciał pić. Chyba zatęskniła za tym gwałcącym Fortissimusem, on przynajmniej nie był z jej stada i nie pił. Gdy tylko padły kolejne słowa o piciu, Mianka zgrabnym ruchem wytrąciła mu kielich i tylnym kopytem nadepnęła na niego, z całym swoim ciężarem. Nawet jeśli się nie zmiażdżył, t i tak nie mógł go podnieść. Nikt nie będzie mi tu PIŁ!!!- wrzasnęła i na prawdę, niewiele brakuje, a wpadnie w furię. Oj, będzie piekło. Mianka stuknęła głośno kopytem w posadzę. Koniec.
Powrót do góry Go down
Czarny Książę

avatar

Posts : 77

PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   Pon Paź 19, 2015 6:50 pm

Książę wziął się tu nie wiadomo stąd. Galopował lekko i myślał o swoim beznadziejnym życiu. Poznałem dwie cudowne klacze z którymi zamierzam się związać i wieść życie u ich boku. Czy może być lepiej ? Mianka jest wspaniała, piękna, dobra i niezwykle spokojna. Dlaczego wcześniej tego nie zauważałem ? Przypomina mi czasami Aquę jest tak samo mądra i powabna. Dlaczego wcześniej ją odrzucałem ? Ingrid jest nie tylko najbliższą mi klaczą na świecie, ale bardzo dobrą partnerką. Czyżby los zakpił sobie ze mnie śmiercią Aquy, abym mógł poznać bliżej je obydwie ? Rozmyślania Karusa przerwał brzęk butelki. Zapachniało tu mu mocno winem, sam nie lubił pić chyba, że w wyjątkowych sytuacjach. Nie uważał, jednak, że zapijanie się na trupa jest rozwiązaniem na jakiegokolwiek problemu. Choć wstyd było mu się przyznać, sam upił się niegdyś po śmierci Aquy. To był jednak jeden jedyny raz do którego nigdy nie miał zamiaru się przyznawać. Poza tym nie wspomniał tego zbyt przyjemnie, kaca miał okropnego. Wytrącił Szafranowi i Marjushowi z kopyt butlę, która z resztą się rozbiła o ziemię. - Koniec imprezy panowie ! Do widzenia ! - prawie zakrzyknął.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   Pon Paź 19, 2015 7:13 pm

Jego wzrok był tępy, kręciło mu się w głowie a nogi się chwiały, upił się. Trząsł głową, w dół w górę i powtarzał jakieś pierdoły, sam nie wiedział co znaczą.. I tak nie był zbytnio ogarnięty, aż zobaczył że przyszedł jakiś ogier, który przynajmniej wyglądał jak ogier... Zaproponował coś bardzo fajnego, na co od razu zgodził się Szafran. - Za Piankę!!- krzyknął, uniósł już kielich by stuknąć w kielich Mariusha i wznieść toast.. Ale Mianka stanowczo zabroniła. - Dla Ciebie wszystko.- powiedział z uśmiechem. -Koniec.- powtórzył, tępy jak buzdygan.
Ale wtedy przyszedł jakiś czarny elegancik. Co to miało znaczyć. Szafran podszedł i stuknął kopytem w ziemię, stanowczo i nagle dostał męskiego głosu. - Jak chcesz, to możesz mieć wojnę.- stwierdził z obojętnością. - A uwierz, mogę tak zrobić, że trafisz do medyka.- zagroził głupim głosem.. Najlepiej jakby poszedł spać, ale zamiast tego poruzumiewawczo zwróćił się do Mariusha. - Wiesz co robić, kumplu.. Gdy ten dżent będzie miał wąty...- stwierdził i zaczął się chwiać na nogach..
Powrót do góry Go down
Mariush

avatar

Posts : 18

PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   Pon Paź 19, 2015 7:38 pm

Mariush entuzjastycznie sączył kieliszek za kieliszkiem ze swoim nowym ziomkiem. Wreszcie poczuł się przez kogoś rozumiany. W przeciwieństwie do kolegi,jeszcze całkiem nieźle trzymał się na nogach,za to widział jak przez mgłę i kręciło mu się w głowie. W tamtej chwili wszystkie jego problemy i zmartwienia wydawały się odchodzić w niepamięć,aż do czasu,kiedy pojawił się ON. Pomimo kiepskiego stanu Mariush od razu rozpoznał w nim swojego rywala. Teraz to on wiódł podobno szczęśliwe życie u boku Ingrid. Mari jednak nie wierzył w ich szczęście. Uważał,że przeznaczenia nie da się oszukać i to właśnie on powinien być z tą klaczką. Już w międzyczasie miał sięgnąć po kolejny kieliszek,kiedy nagle nowo przybyły ogier przerwał libację,wytrącając mu go z ręki.Co ty sobie myślisz leszczu?-zapytał z niesamowicie wściekłą miną. Za chwile drugi kieliszek może skończyć na twoim ryju.-zagroził,prężąc się jak największy siłacz. Ale mi podniósł ciśnienie.-wściekł się jeszcze bardziej i popchnął ogiera z całej siły na ścianę. Gościu będzie rozjebany.-Spojrzał porozumiewawczo na chwiejącego się Szafrana.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   Pon Paź 19, 2015 7:57 pm

Wpadłam do sali jak burza, drzwi huknęły o ścianę. Do moich chrap dobiegło ostry zapach alkoholu - i to nie byle jakiego - irlandzka whiskey!
- Co tu się odp***dala?!!!!
- Co to za! Zbiorowisko?! - ryknęłam wstrząsającym głosem. Echo poniosło się po sali. Chwila, chwila... Szafran! Jakieś dwa ogiery i...ee.. Mianka? Pijusy!! Jadące koniakiem żule! Jak oni śmią tak się upijać?! W moim zamku?!
Doskoczyłam dwoma susami do Szafrana i wytrąciłam mu machnięciem nogi kielich, tak, że aż wyleciał przez okno. Potem przygwoździłam go do ziemi.
- Ty... dlaczego? - wysyczałam, przyciskając kopytem jego łeb do ziemi. - I to w z a m k u! Cholernym zamku! Jak ci nie wstyd?
Spojrzałam po reszcie, nadal rozognionym wzrokiem.
- Nie macie żadnego szacunku do naszego stada? Takie rzeczy możecie sobie odp****alać w lochach Czarnokrwistych, a nie w PAŁACU! Halny Wiatr stanie się jedynie grupką zubożałych pijaków, chcecie tego? Chcecie?!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   Pon Paź 19, 2015 8:05 pm

Oto na terenie Zamku Monterari pojawiła się Czarny Kruk. Zaciekawiona niecodziennym budynkiem, postanowiła obejrzeć go z bliska, gdyż w jej rodzinnej Dolinie czegoś takiego nie spotkała. Z początku sądziła, ze to jakaś dziwna skała , a potem okazało się, że to coś innego. Było to coś w stylu jaskini, ale też nie do końca. Czarny Kruk nawet się nad tym zbytnio nie zastanawiała, ot wkroczyła do środka, nie myśląc nawet o konsekwencjach.
Gdyby konie nie byłyby tak zajęte sobą, usłyszałyby dźwięk kopyt uderzających o podłogę. Klacz podążyła za odgłosami rozmowy i szybko znalazła się w opuszczonej komnacie, która opuszczona była tylko z nazwy. Siwka zerknęła przelotnie na wszystkie konie, które się tu znajdowały. Niezła zgraja, nie ma co.
-Dobry!- powiedziała dość głośno i wyraźnie, aby wszystkie zebrane tu osobniki ją usłyszały. Zawsze dobrze zaznaczyć, że się tu jest, aby uniknąć zbędnych nieporozumień, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Mianka

avatar

Posts : 246
Age : 15

PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   Pon Paź 19, 2015 8:16 pm

Mianka już właśnie miała zacząć ostrą bójkę z pijakami, kiedy do komnaty wpadła jak burza Arcana, władczyni. No, teraz to sobie zapamiętają. - uśmiechnęła się kwaśno. Odwróciła się przodem do władczyni i pochyliła łeb, w wyrazie szacunku. Próbowałam ich właśnie powstrzymać, ale nie dali się. Może ciebie posłuchają. Uwzięli się na Księcia.- i tu spojrzała czule na Czarnego- Chcieli upić swoje kompleksy. Pijacy jedni, jeszcze im pokażę...No, ale w końcu to skończą.- zakończyła mściwym tonem. Do jej uszu dobiegł jakiś stukot, ale nie przejmowała się nim. Ktoś wparował do komnaty. Zaczynało brakować miejsca, w tak małej komnacie. Byli tu przecież dwaj pijacy, jeden ogier, dwie klacze i jeszcze ktoś wszedł. Komnata pękała w szwach. Na głośne dobry, Mianka odpowiedziała: Witaj! Nie trafiasz akurat na najlepszą prezentację członków stada...- tu spojrzała wymownie na ogiery. A, jestem Mianka.- dorzuciła i zwróciła wzrok na Księcia.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   Sro Paź 21, 2015 11:21 pm

Yyy..? to pierwsze co przyszło mu na myśl. Dawno nie miał kielicha w kopycie, a i tak trzymał je w górze, kiwała się w rytm z chwiejącymi się nogami. Mariush jedyny był tu na luzie, a gdy Arcana zaczęła krzyczeć, zasłonił sobie tylko uszy. Czego ona od nas chce? całkowicie zapomniał o tym, że jest tu bardzo ważna, wiedział że jest władczynią, ale zapomniał jak się przy niej zachować. -Czego się drzesz, kobieto.. To zabawić się nie można?- zapytał jej ze zdziwieniem. Potem chwiejnym krokiem podszedł do Mariusha, tak jakby szukał z nadzieją kielicha, bo cholernie chciał się jeszcze napić wina. Ale wtedy przypomniał sobie o fryzie, który to miał dostać w pysk. - To ten Gej nas wkurza. Janek, Grażyna, normalna rodzina!! Zakaz pedałowania!!- zaczął krzyczeć, a jego słowa świadczyły o totalnym upiciu się, bo sam chyba nie wiedział, co mówi. Zakręciło mu się mocno w głowie, zatoczył się do tyłu ale w ostatniej chwili odnalazł równowagę. - Powiem Ci Pianko, że piękna z Ciebie klacz..- stwierdził, przyglądając się zgrabnej trakence.. Ale po chwili, przewalił się na ziemię, bo nie utrzymał się na nogach.. Po kilku próbach wstał.. - Idziemy, Mariush? Może znajdziemy Ingridkę..
Powrót do góry Go down
Czarny Książę

avatar

Posts : 77

PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   Pią Paź 23, 2015 6:27 pm

Książę rozejrzał się po komnacie i stwierdził, że nic tu po nim. Czy Ci pijacy nie mają żadnego innego miejsca na rozpijanie się niż zamek władczyni ? Pokręcił niezadowolony głową, nie słuchając głupawych okrzyków alkoholików. Teraz nie dziwię się, że Ingrid porzuciła Mariusha. Kto wytrzymałby z takim menelem ? Tylko takie obleśne słowo przychodziło mu na myśl w związku z eks anglo-arabki. Współczuł mu, ale nie potrafił inaczej go nazywać w swojej głowie niż "pijak" albo "menel". Zstąpił z kopyta na kopyto, przerzucając swoją karą grzywkę na szyję. Może i Książę nie był chodzącą kupą mięśni tak jak Forte, który niegdyś potrafił na swój falujący tyłek zwabić każdą klacz na Risum. Posiadał za to kulturę osobistą i ogładę, a do najbrzydszych ogierów również nie należał. Był całkiem przystojnym fryzem i chyba większość klaczy musiała to przyznać. Przyglądał się z ironicznym uśmieszkiem jak Szafran i jego koleżka od kieliszka przewalali się nie mogąc iść dalej. Śmierdziało od nich na kilometry tanią wódą, która zabijała panujący tu przyjemny zapach staroci. I cóż miał powiedzieć na to wszystko Książę ? Stał i patrzył na tą na francuską komedię Moliera w której z resztą aktywnie uczestniczył. Jakby nie patrzył cała ta sytuacja zdawała mu się być nadto groteskowa, aby nie nie wybuchnąć śmiechem. Zachichotał przyjemy głosikiem, zastanawiając się kiedy ten teatrzyk się skończy. Postanowił się przywitać z przywódczynią i Czarnym Krukiem który przed chwilą się tu pojawił. - Witaj Pani, zwą mnie Czarnym Księciem, a tych dwóch pijaczków zakłóca spokój tej komnaty od dawna - zwrócił się oficjalnym tonem w stronę Arcany jak i Kruk. Rozejrzał się po raz kolejny, pocałował Miankę w pysk na pożegnanie i wyszeptał do jej ucha - Jeśli będą Cię nagabywać dosyp im tego do wódki - polecił Trakence. I ze starego biurka które tu stało dał jej roztartą papryczkę chili i imbir. Wybiegł.
z/t
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   Nie Paź 25, 2015 10:02 am

Z niedowierzaniem patrzyłam na Szafrana. Jak... jak on śmiał tak się do mnie odezwać? Nie dość, że wparował do mojego zamku, pociągnął za browar, to jeszcze mówił do mnie w tak kolokwialny sposób. Moje oblicze pociemniało urażoną godnością. Ten śmieć będzie błagał o wybaczenie, dopilnuję tego. Nie będzie tak w moim stadzie, o nie, nie będzie. Lodowato spojrzałam na niego, a potem odwróciłam się do Mianki.
- To miłe z twojej strony, ale niestety mnie też nie posłuchają. Teraz są jak dzieci, tylko dużo mniej urocze i przynoszące hańbę sobie i nam - potem uśmiechnęłam się do niej a w moich oczach zalśniła zimna, okrutna satysfakcja. Na chwilę pobiegłam do mojej komnaty, a potem wróciłam z wiadrem pełnym lodowatej wody. Zamachnęłam się i połowa zawartości wylądowała na Szafranie, a potem reszta znalazła się na łbie Mariusha.
Schwyciłam złotowłosego pyskiem za grzywę i przyciągnęłam go do siebie, aż poczułam jego zionący alkoholem oddech. Kopytem odwróciłam jego pysk w przeciwnym kierunku i nadstawiłam chrapy do jego ucha.
A potem zaczęłam swoją tyradę.
- SZAAAAAFRAAAANIE!!! - ryknęłam prosto do otumanionej alkoholem głowy. Po tak dużej ilości płynów musiała go już boleć. - Powiedz SOBIE i swojemu koledze MARIUSHOWI, że jeśli w TEJ CHWILI nie przestaniecie, albo JESZCZE RAZ zobaczę was PIJANYCH, zostaniecie obydwoje WY-DA-LE-NI z mojego STADA!!! - zagroziłam. Bo przecież mogłam to zrobić. Mogłam ich wyrzucić, wygnać i kazać szukać schronienia u Krwistych, którzy na pewno z radością przyjmą do siebie bandę pijaczków i meneli.
Potem prychnęłam na niego pogardliwie i z góry. Jeśli Szafran albo Mariush mają jakąś ukochaną, powinna się o tym dowiedzieć i zrobić coś, zanim miłość jej życia wyląduje poza stadem. Naprawdę nie mogłam dopuścić, aby ci dwaj zgównili Halny Wiatr.
Powrót do góry Go down
Dazzle

avatar

Posts : 29

PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   Nie Paź 25, 2015 2:38 pm

Dazzle przybyła tu galopem, potykając się o własne nogi. Dosłownie nic nie widziała, wrzody wokół oczu piekły niemiłosiernie. Nawet nie zauważyła pięciu koni. Wpadła do komnaty dalej galopem, ale wkrótce przewaliła się o własne nogi. Nie mogła wstać, bo zataczała się ciężko. Po kilkunastu próbach udało jej się, ale zaraz potem przewróciła się już z powodu zarazy. Straciła przytomność.
Powrót do góry Go down
Rossuwa

avatar

Posts : 529

PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   Nie Paź 25, 2015 2:41 pm

MG
Dazzle jest zarażona, oczy ma zaczerwienione, czoło gorące i nogi się chwieją. Choróbstwo wraz z nią, przyszło tutaj, a z jej oddechu, zieje potęga śmierci. Konieczny jest tu medyk, a Dazzle jak najszybciej powinna być leczona przez medyka, lub praktykanta. W przeciwnym wypadku, może zarazić większą część osób tutaj przebywających.
Powrót do góry Go down
http://saffrin.forumpolish.com
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   Nie Paź 25, 2015 4:44 pm

Zobaczyłam jakąś klacz wbiegającą do komnaty. Pachniała obrzydliwie, wymiocinami i truchłem, miała skórę w chorobliwym odcieniu i łyse placki gdzieniegdzie, była owrzodzona i przypominała mi... Truchło, które razem z R'evivo zobaczyliśmy w lesie.
- Cholera - syknęłam. Odwróciłam się do zgromadzonych. - Na co czekacie? Uciekajcie stąd! Ona jest czymś zarażona, niech ktoś prowadzi medyka! A i weźcie tego zapijaczonego szczyla, bo może być z nim źle - powiedziałam, wskazując na Szafrana, a potem zerkając nerwowo na boki. - No już!
Miałam nadzieję, że rozumieją powagę sytuacji. Tej klaczy trzeba pomóc, ale nie można się aż tak do niej zbliżać, inaczej pewnie sami coś złapiemy, podpowiadała mi intuicja.
Zamachałam kopytami, aby dodać powagi swoim słowom.
Potem popędziłam przed siebie, uderzając kopytami o posadzkę.


z/t
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   Nie Paź 25, 2015 6:00 pm

To Co się działo, nie było już na umysł Szafrana, który upił się jak nie wiadomo co. Poczuł tylko jak Arcana nim szarpnęła, wykrzyczała mu coś do ucha i zaczęła go opieprzać.. Martwienie czy też wstyd nie mogły teraz zaistnieć, bo on niczego nie rozumiał. Słyszał co mówi, ale tak jakby mówiła po chińsku. Kołysał się z nogi na nogę, wkurzony że ciągle ktoś ma do niego jakieś wąty.
Ale przylazła jakaś klacz, wysoka, ale wyglądała prawie tak samo źle jak Szafran. Postanowił się ulotnić jak najszybciej, bo zaraz jeszcze ona się na niego rzuci, po za tym ledwo stał, a nie miał zamiaru obalić się na ziemię przy wszystkich. Pomachał nerwowo głową, po czym wymamrotał - Idziemy Mariusz, baby nigdy nas nie zrozumieją..- powiedział po czym szybko odszedł, na tyle ile pozwalało jego.. jego stan.

z.t
Powrót do góry Go down
Czarny Książę

avatar

Posts : 77

PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   Sro Paź 28, 2015 7:09 pm

siążę pojawił się w opuszczonej komnacie po ostatnich wydarzeniach z pijakami. Arcana ma charakterek... Z ironicznym uśmieszkiem przypominał sobie jak przywaliła Szafranowi- alkoholikowi w łeb i skutecznie się go stąd pozbyła. Nie spodziewał się zbytnio tu spotkać kogokolwiek o tej porze. Słońce już zaszło, a wiatr nieprzyjemnie huczał za oknem. Z każdą godziną robiło się coraz chłodniej, a mrok bardziej okrywał ziemię. Karus wędrował po schodach w ciemnym pomieszczeniu które zdawało się być teraz straszne i ponure. Czarna sylwetka ogiera skutecznie zlewała się z otoczeniem tak, że nikt poza odgłosem jego kroków nie mógłby się zorientować, że znajduje się w tym pomieszczeniu. Rozejrzał się wokół, mrużąc oczy w mroku. Wszystko przybrało tak upiorny nastój, że ktoś o słabszych nerwach na pewno uciekłby w popłochu. Ale nie Książę, on z natury był odważny choć większość koni z boku mogłaby go nazwać ciamajdą. Nie miał mięśni i nie lubił walczyć, ale to nie oznacza, że nie był pozbawiony śmiałości i bohaterstwa. On wojował mową, a nie siłą. Nagle przed nim zarysowała się jakaś nieznajoma sylwetka konia. Nie wiedział w prawdzie kim ona jest, ale fakt, że się nie poruszała wydał mu się podejrzany. Pokłusował ku niej i krzyknął - Obudź się !!. Ona jednak nadal leżała jak kamień. Ugryzł ją dość brutalnie w kłąb i starał się ją wybudzić ostrożnie tykając kopytem. Dopiero po chwili dostrzegł w ciemnościach jak wyglądało paskudnie jej ciało. Całe pokryte było wrzodami, a ona gorączkowała. Była bardzo wyczerpana i chorowała na jakieś nieznane mu choróbsko. Słyszał w pustelni o szerzącej się zarazie w pustelnicy i na wszelki wypadek napotkania jakiegoś chorego kupił zioła. Trzeba ją zabrać do szeregu szpitalnego i jak najszybciej zacząć leczenie, długo ona nie wytrzyma. Owinął ją w leżące tu płótno, starając się minimalizować z nią kontakt. - Daj jakiś znak, że żyjesz proszę - poprosił błagalnym tonem bo ciało klaczy robiło się coraz chłodniejsze.
Powrót do góry Go down
Dazzle

avatar

Posts : 29

PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   Sro Paź 28, 2015 7:31 pm

Klacz rzeczywiście nie reagowała na krzyki i trącenia ogiera. Klacz drgnęła lekko prawie niewidocznie, gdy fryz owijał ją w koc. Ogier mógł to zauważyć. Klacz zaczęła mieć łatwo wyczuwalne drygawki. Nie czuła ugryzień, ani w razie czego lekkich kopnięć. Jednak po chwili, zupełnie niespodziewanie nagle prędko rzuciła się, by powstać. Wyglądała jak zombie. Wrzody były brzydkie, a klacz od razu, nie znając swojego stanu zdrowotnego spróbowała uciec z komnaty, ale poślizgnęła się i bolośnie upadła, znowu tracąc przytomność.
Powrót do góry Go down
Czarny Książę

avatar

Posts : 77

PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   Sob Paź 31, 2015 11:05 am

Kary nie mając przy sobie, a ni maseczki, a ni odpowiednich narzędzi starał się ostrożnie owinąć ją po raz kolejny w długie płótno. Nie zwrócił większej uwagi na to, że próbowała uciec. Cierpliwie opatulał ją ją grubym materiałem minimalizując z nią jakikolwiek kontakt. Wiedział, że jest zbyt wyczerpana żeby po raz kolejny wstać i próbować zwiać gdzie pieprz rośnie. Przynajmniej mam pewność, że żyje. Jej serce niedługo się podda, jest bardzo słaba. Zbyt słaba... Trzymał w głębi duszy nadzieję, że może wytrzyma jeszcze te kilkanaście minut podróży do szeregu szpitalnego. Bogowie, ześlijcie łaskę na tę klacz i miejcie ją w swojej opiece. W opuszczonej komnacie niewiele mógł przecież zdziałać, a wykazałby się chyba nie lada nierozsądkiem gdyby nie zabrał jej stąd do szpitaliku Halnych. To było jedyne mądre wyjście z tej sytuacji. Delikatnym ruchem wziął ją do góry w kopyta i zaczął ją nieść w inną część zamku. Była całkiem ciężka, ale CK się nie poddawał.
z/t z z Dazzle do skrzydła szpitalnego
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opuszczona komnata   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczona komnata
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Halnego Wiatru :: Terytoria :: Zamek Monterari-
Skocz do: