Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Jeziorko w dźungli

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Pon Sty 11, 2016 8:34 pm

U niej jeszcze nie dawno nie istnimało coś takiego jak miłość.  Jej duszą jest czarna jak noc bez gwiazd.. Jednak kiedy stała koło Boreasza,  czuła się inaczej niż zwykle. W brzuchu czuła łaskotanie, a kiedy ją dotykał czuła jak przez jej ciało przechodzi dreszcz. Nie!-próbowała wyprzeć się wszystkiego, wmawiając sobie że ona nie potrafi kochać. Próbowała udawać przed nim niedostępną, ze nic do niego nie czuje, próbowała traktować go jak wszystkich czyli z cudowną obojętnością, jednak w tym przypadku była..inna Co się ze mną dzieje-pomyśla nerwowo.Widocznie mamy,  przeciwne cele.-odparła chłodnym,  ironiczny tonem,  jednak na jej pysku zawidniał uśmiech, miała jednak nadzieję że ogier go nie zauważył.
Dobrze-powiedziała,  choć dawno sie z nią nie widziała,  wiedziała że Vienne jest dzielną klaczą i sobie poradzi.
Odeszła kawałek, wyciągając eliksir płodności i szybko go wypiła.
Powrót do góry Go down
Boreasz
Władca


Posts : 131

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Pon Sty 11, 2016 10:45 pm

Boreasz czuł się bardzo swobodnie w obecności srokatej Marvari, ale mu to pasowało. Zresztą.. Praktycznie zawsze był swobodny i pewny siebie.
 Viserie darzyl większym uczuciem niż Vitalię. Viseria miała w sobie więcej charakteru, była wyrazista i bardzo atrakcyjna dla niego, z każdą chwilą coraz bardziej mu się podobała. 
 Lecz ona gdzieś odeszła.. Czy musi sobie poukładać myśli? Biech zachowa spokój, Boreasz z chęcią na nią poczeka.. Ogier był ciekawy, jak.zmieniła się jego maleńką córką.. Pewnie już nie taka maleńka. 
 Kiedy wróciła, poczuł ulubiona woń.. Ruja! Wziął wdech powietrza po czym pokazowo napinajac swe mięśnie, podboegl do Viserii od razu zanurzajac chrapy w jej grzywie. Ogierze zmysły już się obudzily, miał nadzieję, że Viseria również wykarze tym zainteresowanie. Zaczął jeździć chrapami po jej Grzbiecie.
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Wto Sty 12, 2016 5:19 pm

Sama nie wiem dlaczego wypiłam ten eliksir, jednak nie mam zamiaru dalej w to wnikać. Podeszłam do Boreasza, spokojnym krokiem, uśmiechając się, jednak o dziwo, był to szczery uśmiech.
Tak więc mam ruję.. Sama nie wiem do końca jaki jest Boreasz, jednak dla mnie liczy sie to jakim jest ojcem.
Stanęłam blisko ogiera, przy czym podniosłam lekko ogon, ciągle patrząc na jego reakcje i dalsze zachowanie. No cóż stało się tak jak przypuszczałam, wyczuł moją ruję, co prowadziło do tego, że skończy się na źrebaku. Zarżałam cicho, kiedy poczułam jak jego miękkie, aksamitne chrapy na moim grzbiecie. Odwróciłam się do niego zadem, i naparłam na jego klatkę piersiową. Sama dziwię się, że się tak zachowuję, jednak dałam się całkowicie ponieść emocją.
Powrót do góry Go down
Boreasz
Władca


Posts : 131

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Sro Sty 13, 2016 7:53 pm

Emocje już zaczęły targać wyjątkowo kochliwym ogierem, napiął swe mięśnie, próbując zapanować nad własnym ciałem. Chciał objąć Viserią, rozpłynąć się razem z nią, lecz wciąż czekał, czekał na odpowiedni moment.
Dlaczego? Przecież raczej nie dbał o to, by czekać na odpowiedni moment.. Zdał sobie sprawę, że Viseria jest kimś więcej. On ją po prostu.. Zaczął szanować. Na tyle, by opanować swe emocje w takim momencie.
Miał nadzieję, że Viseria też teraz była w podobnym nastroju. Zbliżył się do niej i objął ją szyją, zataczając chrapami kręgi na jej grzbiecie, podążając coraz dalej w stronę zadu. Zaczął podgryzać jej nasadę ogona, zaciągając się zapachem rui. Klacz go kusiła, przez co nie mógł już dalej wytrzymać.. Obrócił się do jej zadu, uniósł swoje kończyny i lekko wylądował na grzbiecie klaczy, był wyższy i cięższy, dlatego oparł swój ciężar na nogach i oparł lekko głowę na grzbiecie Viserii. Przytrzymał ją lekko za boki, po czym przybliżyl się do niej i się w nią wsunął. Powolnymi ruchami chciał oswoić ją z tym sytuacją.
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Sro Sty 13, 2016 8:23 pm

Czuła się nieco dziwnie, jednak z jakiegoś powodu szczęśliwa. Ta sytuacja zaczęła napełniać ją czymś w rodzaju nadziei, której mogłaby się chwycić jak liny i starać wspiąć na szczyt góry, gdzie słońce będzie świeciło już dla niej wiecznie. Było to takie niesamowite uczucie. Po raz pierwszy poczuła, że kogoś kocha, jednak jej duma, nie pozwalała się do tego przyznać.
Boreasz był taki delikatny.. Nigdy nie sądziła, że zrobi takie coś z własnej woli.. no cóż, czasem miłość potrafi tak opętać, że nie zwraca się uwagi na swoje zachowanie.
Kiedy zaczął podgryzać, jej nasadę ogona, podniosła go wyżej. Aż, w końcu na nią wskoczył. Spojrzała na niego zachęcająco, i zaczęła wykonywać lekkie ruchy zadem.
Powrót do góry Go down
Boreasz
Władca


Posts : 131

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Sro Sty 13, 2016 9:38 pm

Boreasz widział, że Viseria mimo całego jej trudnego charakteru i złości w sobie, jest zadowolona.. To bardzo dobrze, pochłeptało to jego duszę, że nad wymiar dumna klacz w końcu się do niego przekonała.. Wiele ogierów chciałoby być przy jej boku, ale to Boreasz zdobył jej uczucie. To przepełniało go lekko dumą. Może i nie miał z nią pięknych i romantycznych relacji, ale to wciąż się zmieniało i z każdą chwilą coraz więcej myślał o niej, nie tak jak na początku, jako zwykłe klaczy która ma urodzić źrebięta.. Teraz była Viserią. Wyjątkową.
Złapał mocniej za boki klaczy i przesunął po nich, z delikatnością. Zaczął wykonywać szybsze ruchy biodrami, głębsze i mocniejsze, powoli zapominając o tym, co czuje klacz. Pragnął przestać utrzymywać swe emocje na wodzy, tylko skupić się na swoich przyjemnościach. Masował jej grzbiet chrapami, rżąc nisko z zadowolenia, kiedy poruszał się w jej ciele. To była druga sytuacja z Viserią, która dowiodła tego, ze jest porządna.
Po chwili znacznie przyśpieszył, zapominając o wszystkim wokół. Wkładał w to całą siłę bioder i znajdował się coraz głębiej. Przymrużył oczy z zadowolenia, aż życiodajny płyn wypełnił jego partnerkę. Wtedy opadł na nią i zarżał nisko z przyjemności. - Wspaniale.- szepnął do jej ucha po czym się z niej zsunął.
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Czw Sty 14, 2016 7:35 am

Chyba po raz pierwszy, zależność od Boreasza, sprawiała jej przyjemność. I pierwszy raz, wybrała ją z własnej woli. Miała nadzieję, że przy tym ogierze będzie, wiodła szczęśliwe i spokojne życie. Boerasz, tym razem pokazał się z innej strony, nie był taki pusty, jak inne ogiery.
Uśmiechnęła się sama do siebie, odchylając lekko uczy. Zadrżała z przyjemności, z powodu tak wspaniałego uczucia. Ponownie zaczęła lekko poruszać zadem, aby ogier mógł wejść w nią głębiej. Po chwili jego ruchy jeszcze bardziej przybrały na sile, a ona cicho zarżała ze szczęścia. Próbowała nie zważać na lekki ból, tylko cieszyć się tą chwilą. Przez chwilę była nieco bardziej obciążona, ale było warto to wytrzymać. Poczuła, jak jej ciało zalewa życiodajny płyn. Tak..-powiedziała cicho, i spojrzała zadowolona na Boreasza.
Powrót do góry Go down
Boreasz
Władca


Posts : 131

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Czw Sty 14, 2016 6:27 pm

Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy. Boreasz zsunął się z klaczy, z lekkim smutkiem, że musiało się to już zakończyć, podszedł do niej i zaczął masować jej grzbiet, gdy emocje lekko już z niego opadły. Nastawienie Viserii do niego, zmieniło się, co mu się bardzo podobało.. A teraz, pomyślał, że to będzie jego już 3 potomek na tej wyspie.
Zastanowił się, co się dzieje z Vitalią. To władczyni, nie potrzebuje mojej opieki.- stwierdził, niezbyt przejęty jej losem. Nie kochał jej. Była taka.. Nijaka. Wolał wyraziste charaktery, jak chociażby Viseria. Podobała mu się, czysta Marvari, z srokatym umaszczeniem. W stosunku do karego ogiera, była raczej delikatna, jak wiadomo, Boreasz był mieszańcem konia holsztyńskiego i araba, co świadczyło o tym, że kawał konia z niego jest. Dlatego tak bardzo nadawał się na ogiera reproduktora.. W świecie ludzkim. Ale na wolności ogierze zmysły miał wyjątkowo wydajne.
- Cieszę się, że jesteś.- powiedział jej i pocałował w ganasz. - Spotkamy się. A teraz na mnie pora.. Już niedługo.- powiedział do niej, a na pożegnanie przejechał chrapami po jej kości nosowej. Odwrócił się i lekkim, dumnym kłusem poszedł badać tereny.

[zt]
możemy zacząć nową sesję gdzieś indziej... skontaktujemy się
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Czw Sty 14, 2016 7:08 pm

Uśmiechnęła się lekko do Boreasza, i przytuliła się do ogiera. Sama dziwiła się, że zrobi tyle rzeczy z własnej woli.. Też się cieszę..-przyznałam, i uśmiechnęłam się pod nosem, kiedy kary mnie pocałował. Niestety ogier po chwili zaskoczył mnie, bo musiał iść. Nie spodobało mi się to, jednak próbowałam to uszanować. Do zobaczenia.
Kiedy ogier, odbiegł wyciągnęłam eliksir, który był od wcześniejszego porodu. Wypiłam go, przy czym zrobiłam zniesmaczoną minę, gdyż nie był on zbyt smaczny.
Odgarnęłam śnieg, i położyłam się na ziemi. Chwilę potem, nadeszły pierwsze skurcze, były one do wytrzymania. Jedak jakiś czas później, stały się one coraz mocniejsze, zaczęłam przeć, aż po kilku chwilach na świat przyszła śliczna klaczka. Witaj. Jestem twoją mamą, a ty nazywasz się Sirra-powiedziałam i zaczęłam czyścić klacz.
Powrót do góry Go down
Serra



Posts : 33

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Czw Sty 14, 2016 9:29 pm

Małe diablo wychodziło na świat, z całych swoich źrebięcych sił zapierając się od wyjścia. W końcu udało się ją wypchnąć z ciepłego domku, a ona leżała mokra, buntowniczo patrząc na otoczenie. Machnęła zła swoim puszystym ogonkiem, co chwilę kładąc po sobie uszy, gdy matka ją czyściła, ponownie je stawiając. Klaczka, chwilę potem odepchnęła od siebie natrętne wylizywanie matki, lecz odczołgała się i zatrzęsła się na zbyt długich nóżkach. Patrzyła na długie patyki przyczepione do jej kłody. Głupie, ciągle się uginają pod źrebakiem, gdy ten jest głodny. Sirra zerknęła na wymię. Wyrwała się do góry prędko, opierając się o tylną nogę matki. Zachwiała się ponownie, lecz tak oparta - zmieniając co chwilę na pozycję stojącą, zaczęła łykać ciepłe mleko. Zerknęła na tą najbliższą stojącą i ciepłą istotę.
Powrót do góry Go down
Viennie



Posts : 87

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Czw Sty 14, 2016 10:53 pm

łStalam z daleka i obserwowałam całe zajście nie chciałam przeszkadzać, jednak sama niecierpliwie wyczekiwałam. Rodzina to rodzina zaś stado to stado zatrzepałam lekko głową patrząc jak niewielka chudzinka, którą sama niedawno byłam, powoli wstaje i zyskuje pewnośś siebie do tego z energia zabiera się do jedzenia uśmiechnęłam się do siebie, w końcu mała musiała rosnąć w siłe nie chciałam przeszkadzać, zapewne swojej wymęczonej mamie ani na razie zaprzątać główki swojej młodszej siostrze ale pomimo to chciała bym w przyszłości czuć z niej dumę tak samo jak rodzice. Majtnęłam swoim wielu kolorowym ogonem i rozłożyłam uszy obserwowałam jak moje umaszczenie niewiele się zmienia z dnia na dzień ale byłam w tym wieku gdzie zachodziły te jakże niebanalne zmiany.
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Pią Sty 15, 2016 7:37 am

Byłam bardzo szczeliwa, od dawna nie czułam się tak dobrze jak teraz. Przytuliłam moja kochana córeczkę by ją ogrzać i żeby czuła się bezpiecznie.
Jest bardzo podobna do Vienne-uznałam, dalej czyszcząc źrebaka. Było to już moje drugie źrebie, więc wiedziałam jak zachować się w takiej sytuacji.
Była zima, więc klaczka musiała być dobrze wyczyszczona. Wstałam, spoglądając na wymiona, i zachęcając srokatą do napicia się.
Po chwil poczułam zapach innego konia. Postawiałam  uczy, i rozglądnęłam się do okoła. Nie daleko siebie dostrzegłam Vienne. Posłałam jej ciepły uśmiech i skinęłam głową, na znak że może podejść.
Ruszyłam w jej stronę z uśmiechem na pysku To jest twoja siostra. Ma na imię Sirra.-powiedziałam zadowolona. Chciałam pobyć trochę czasu z swoją rodziną, więc zaproponowałam pewną rzecz. Może pójdzimy się przejść?-spojrzałam na oby dwie klacze. Po czym ruszyłam, jeśli się zgodziły.

z/t

//Możemy się umówić na jakąś fabułę, bo nie odpisujecie, i uznałam że pójdę, bo blokuje to fabuły.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Pon Sty 18, 2016 7:04 pm

/To zakładam, że nikogo tutaj nie ma

Przeczesując tereny stada, doglądając ich i strzegąc, w pewnej chwili zaczęło mi się niesamowicie pić. Tak, może i nie było za ciepło, jednak po dłuższym stępie i tak można poczuć pragnienie. Dlatego też postanowiłem troszeczkę zmienić plany i swoje kroki skierowałem w stronę miejsca, gdzie wiedziałem, że będę mógł znaleźć wodę. Po dojściu do jeziorka, natychmiast podszedłem do tafli wody, która niestety została skuta przez złośliwy lód. Prychnąłem na niego zirytowany i uderzyłem go kopytem... i kolejny raz i kolejny. W końcu ten ustąpił, a ja mogłem zanurzyć chrapy w lodowatej ale czystej wodzie, by jej ze smakiem się napić.
Powrót do góry Go down
Mistral



Posts : 91

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Pon Sty 18, 2016 7:18 pm

Stąpałem ze spokojem po białym nienaruszonym puchu, gdy nagle doszedłem do miejsca, w którym czuć było zapach innego konia oraz widać jego ślady na śniegu. Sądząc po zapachu nie był to koń z Halnych, ni z Nimf. Powłóczyłem nogami brodząc w głębokim śniegu sięgającym mi do stawu skokowego. Wreszcie doszedłem do miejsca, w którym w lodoszreniu zanurzone były tylko moje pęciny. W oddali dostrzegłem fryza. Podszedłem bliżej karego i przywitałem się, jak na kulturalnego konia przystało. Witaj. Mistral. Przedstawiłem się i czekałem aż odpowie chcąc poznać jego imię. Sam byłem nastawiony raczej przyjaźnie i sądziłem, że on także. Spojrzałem na lód, był dosyć gruby. Oj.. Silny to ty jesteś. W razie szarpaniny nie miałem z nim szans.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Pon Sty 18, 2016 7:27 pm

Spokojnie sobie piłem zimną, czystą wodę z przerębli, którą własnym kopytem zrobiłem w lodzie, gdy nagle w pewnej chwili usłyszałem czyjś głos. Przerażony podskoczyłem w miejscu, odwracając się do niego i łypiąc wściekłym wzrokiem. Jak on mógł mnie tak łatwo zajść?! No tak, zanurzone w wodze chrapy gorzej wychwytywały zapach, a śnieg tłumił dźwięk kopyt. Próbowałem uspokoić rozdygotane serce i zwolnić przyspieszony oddech. Usiłowałem sobie przypomnieć... co on do mnie powiedział. "Witaj Mistral"? Tak powiedział. Skrzywiłem oczy zerkając na niego podejrzliwie.
- Ale... ale ja nie jestem Mistral. Jestem Espilce. - stwierdziłem, zastanawiając się, z kim mnie mógł pomylić. Chyba z nikim - w końcu tylko ja miałem taką piękną, bujną, długą i gęstą grzywę, która oczywiście teraz zarzuciłem, by mógł ją podziwiać i mi jej zazdrościć.
- Musiałeś mnie z kimś pomylić. - prychnąłem na niego zastanawiając się, czy zauważył, jak się przestraszyłem. Miałem nadzieję, że nie. W końcu mu fryzy nie należeliśmy to zbyt silnych, odważnych czy szybkich koni. Ale grzywę i szczotki pęcinowego... tak, to mieliśmy piękne.
Powrót do góry Go down
Mistral



Posts : 91

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Pon Sty 18, 2016 7:39 pm

Stałem wpatrzony w zdenerwowanego, rozjuszonego konia. W jego oczach zobaczyłem strach. Chwila.. ja jestem straszny? Uśmiechnąłem się pod nosem. Kiedy usłyszałem jego odpowiedź na moje powitanie zachciało mi się śmiać, ale zachowałem powagę. Ja jestem Mistral.  Wyjaśniłem zachrypiałym głosem. Espilce. Powtórzyłem w duchu. Nie brzmiało jakoś przebojowo, ale nie było to złe imię. Spojrzałem na jego grzywę. Tak, była długa. To fakt, ale nie zrobiła na mnie wrażenia. W końcu nie byłem jakąś klaczą. Zachował się dziwnie, żeby nie powiedzieć komicznie. Nie odezwałem się na razie więcej, bo prawdopodobnie znów odebrał by to zupełnie inaczej niż zamierzałem mu to przekazać.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Pon Sty 18, 2016 7:45 pm

Czy mi się wydawało, czy widziałem u niego jakąś wesołość? W sumie nie byłem pewien. Zmrużyłem oczy słysząc jego kolejne słowo.
- Jeśli jesteś "Mistral" to czemu się do mnie zwracałeś tym imieniem? - spytałem, zerkając na niego podejrzliwie. Coś mi w nim nie pasowało... i to bardzo. Tak, po chwili już nawet wiedziałem co. Ten łobuz nie był z mojego stada! Przyglądałem się mu dale, zastanawiając się, co zrobić, jak zareagować. Nagle chwyciłem jakąś linę, którą miałem przy sobie, aby mu ją zarzucić na szyję.
- A ty co tutaj robisz? Nie jesteś z Czarnej Krwi?! - spytałem surowym tonem, łypiąc na niego groźnie. Drań był chyba trochę większy ode mnie i zdecydowanie nie był normalny. Niebezpieczne połączenie.
Powrót do góry Go down
Mistral



Posts : 91

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Pon Sty 18, 2016 8:04 pm

Wciąż stałem spokojnie w tym samym miejscu, w którym przystanąłem na początku. Spojrzałem na niego ze zdziwieniem kiedy zaczął coś mówić. To nie był zwrot do Ciebie. Przedstawiłem się i oczekiwałem tego samego. Znów zacząłem mu tłumaczyć to, czego nie zrozumiał po raz kolejny. Ugh.. Czarnokrwiści. Był pierwszym koniem, którego spotkałem z ich Stada, a już pożałowałem tej znajomości. Czy on nic nie rozumie?! Lustrowałem go wzrokiem. Co prawda byłem od niego wyższy, ale on był masywniejszy. Jednak nie sądziłem bym siłowo go przewyższał. Może da się to sprawdzić, jeżeli sytuacja będzie tego wymagała. Zwiedzam. Prychnąłem na niego. Zdążył wyprowadzić mnie z równowagi. Oczywiście, że nie jestem z twojego stada. Jestem dumnym przedstawicielem Stada Halnego Wiatru. Zacząłem mówić już nieco spokojniej niż ostatnią wypowiedź skierowaną ku niemu. Przeszkadza ci to? Wykrzywiłem nieco łeb ze zdziwieniem.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Pon Sty 18, 2016 8:14 pm

Spiorunowałem go wzrokiem, gdy zaczął mówić kolejne brednie, głupoty, herezje, banialuki, czy jak to tam jego słowa było najlepiej określić.
- To skoro chciałeś się przedstawić, to czemu się do mnie zwróciłeś imieniem, które niby masz? - nie ustępowałem i drążyłem dalej temat. No bo przecież... on tak zrobił. Zwrócił się imieniem do mnie a później zmienił zdanie i zdecydowałem, że sam ma tak na imię. Więc chyba tak nie miał - to imię musiało być fałszywe. Cóż, jakoś nie mogłem tego zrozumieć. Coś mi w tym nie pasowało.
- Zwiedzasz? - zdziwiłem się - A co tu jest do zwiedzania? Jeziorko jak jeziorko. - prychnąłem rozbawiony. Zachowywał się jak japońskie kucyki, co to wszędzie biegają z aparatami i robią wszystkim zdjęcie. Pierwszy raz widział jeziorko, że musiał je "zwiedzić"? To mnie tylko umocniło w moim przekonaniu, że na najmądrzejszego konia to ja nie trafiłem.
- Dumnym? - prychnąłem. Określiłbym go wieloma przymiotnikami takimi jak szalony, pomylony, nienormalny, dziwny, krętaczy, kłamliwy, pokręcony... ale nie "dumny".
- Tak, a żebyś wiedział, że mi to przeszkadza. Wchodzisz na mój teren, błądzisz po nim, rzucasz się... nazywasz mnie jakimś dziwnym imieniem a na końcu stwierdzasz, że to Twoje. - prychnąłem. Szarpnąłem za linę, którą mu narzuciłem na szyję.
- Pójdziesz teraz ze mną... to sobie porozmawiamy! - oznajmiłem mu, próbując go ciągnąć za sznur.
Powrót do góry Go down
Mistral



Posts : 91

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Pon Sty 18, 2016 8:23 pm

Oczywiście, że to moje imię. Na pewno nie nazwałbym ciebie imieniem które noszę. Prychnąłem i spojrzałem znów w jego stronę. Jaki on jest bezczelny i głupi. Po chwili zastanowienia zdecydowałem, że teraz zamilczę, cokolwiek nie powiem i tak zostanie obrócone w brednie. Zwiedzam tereny, których nie znam. Wycedziłem przez zęby i położyłem uszy po sobie czując nacisk liny, którą założył mi na kark. Nigdzie nie pójdę. Nie jestem pomiotem, żeby mi zakładać pętle na szyję! Stanąłem dęba wyrywając mu linę z pyska, czy gdziekolwiek ją trzymał. Jeśli mi się nie udało to kopnąłem go zmuszając do wypuszczenia jej.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Pon Sty 18, 2016 8:36 pm

No, kolejne słowa powodowały, że coraz bardziej czułem się zagmatwany. On to robił specjalnie! Czułem to! Co chwilę zmieniał zdanie: raz twierdził, że Mistral to moje imię, raz że jego. Tak, wreszcie to pojąłem. Chciał mnie całkowicie zagmatwać, abym stracił orientację, co się w ogóle dzieje! Rozumiałem to... a odkrycie tego było pierwszym stopniem, by mu się nie dać zbić z pantałyku.
- Tak, tak, jasne. To Twoje imię... i dlatego się nim do mnie zwracałeś. Ja jestem Mistral... a ty... a ty pewnie Espilce? - spytałem znudzonym głosem, przekręcając oczami. Jedno mu musiałem jednak przyznać. Sprytny był i podstępny.
- Serio? Tereny zwiedzasz? Jeziora nigdy nie widziałeś i je zwiedzasz. - prychnąłem - To może je jeszcze obejdź dookoła, bo może z drugiej strony będzie bardziej niebieskie? - dodałem, abstrahując już od tego, że konie nie rozróżniają praktycznie kolorów.

- Ej no! Masz iść! Idziemy! Ruszaj się! - wydarłem się na niego. Łobuz stanął dęba mocno mnie pociągając, ale jakoś udało mi się utrzymać linę. Kwiknąłem z bólu, gdy zostałem kopnięty, ale jakimś cudem utrzymałem linę.
- Zapominasz się! Uspokój się! Słyszysz?! Spokój! - darłem się na niego - Idziemy! Rusz się! - krzyknąłem, pociągając za sznur, podduszając go w ten sposób. Następnie mocniej zaparłem się nogami i starałem się go siłą ciągnąć w stronę lochów... ale czy mi się udało?

/być może z/t
Powrót do góry Go down
Mistral



Posts : 91

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Pon Sty 18, 2016 8:52 pm

Szamotałem się jak ryba w sieci próbując się wyrwać. W końcu to obraza mojego majestatu. Żeby porządnego konia na uwiąz łapać. Nie odezwałem się do niego ignorując również jego krzyki, jęki, piski, kwiknięcia i inne dźwięki które się wydobywały z Karego. Zbliżyłem się do niego i Pchnąłem go z całej siły na lód, który się załamał pod wpływem ciężaru Karusa. Jeśli próbował mnie ciągnąć do wody zapierałem się na brzegu z całych sił kopytami. Gdy wydostał się z wody szarpnąłem go za grzywę nie dając za wygraną. Zapewne on też mnie kopał i gryzł, więc unikałem tego jak mogłem i hamowałem się by nie krzyczeć z bólu gdy do tego dochodziło. Byłem zacięty, ale on też. Pod wpływem nerwów stanąłem kilka razy dęba i rżałem gdy ten próbował mnie zaciągnąć do swojej 'bazy'. W końcu ległem z wyczerpania i chcąc nazbierać energii poddałem się i Kary mógł mnie zaciągnąć w wybrane miejsce. Jednak mój waleczny temperament dawał o sobie znać i gryzłem, i zapierałem, i kopałem go kiedy tylko nadarzała się okazja na taki wybryk. Z pewnością tak zażarłego w boju 'klienta' nie miał jeszcze nigdy w życiu. Chciałem pozbyć się liny. Nie udało mi się, trzeba przyznać. Solidny masz sprzęt. Wycedziłem w złości. Stanąłem i zaparłem się wszystkimi czterema nogami, by znów pod wpływem jego nacisku ruszyć do przodu.

/może z/t
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Pon Sty 18, 2016 9:01 pm

Drań się wprost niesamowicie szamotał. Rzucał się na wszystkie strony, niczym ryba wyciągnięta z wody. Każdy kolejny metr był dla mnie istnym koszmarem. Zostałem najpierw wepchnięty do wody, później wiele razy kopnięty i pogryziony ale jakoś walczyłem. Byle bliżej lochów, byle trochę bliżej. Najgłośniej kwiknąłem, jak drań wyrwał mi kawałek grzywy... no jak on mógł! Kilka razy starałem się trafić go kopytem, ale niestety gryźć go nie mogłem - w końcu w zębach musiałem jakoś trzymać linę. W końcu po długiej walce ten się trochę zmęczył i byłem w stanie go zacząć prowadzić do lochów.

z/t
Powrót do góry Go down
Erenszkigal



Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Nie Sty 24, 2016 3:13 pm

Nie dała rady... Nie miała siły, by iść już dalej. Agonia narastała w jej środku. Nadszedł czas. Położyła się na boku, niedaleko jeziora. Przynajmniej była na terenach stada. Odetchnęła głęboko. Mięśnie jej brzucha zaczynały się kurczyć. Ból był ogromny.
- Bogowie, dlaczego? - Jęknęła. Chociaż na co dzień próg bólu, który potrafiła znieść, lecz to nie miało znaczenia. Nie miała nikogo, nikt nie mógł jej wesprzeć. Jej wilk, Halt się gdzieś zapodział, Fiin rówież ją zostawił. Łza spłynęła pojej pysku prosto na zimne podłoże. Miała rację postanawiając kiedyś, że nie będzie miała dzieci. Szkoda tylko, że coś jej to nie wyszło. I to wszystko przez Fiina. Od początku taki był? Przeoczyła coś w tym wszystkim?
Starała się w końcu wyprzeć powód tej męczarni. Postanowiła jednocześnie, że postara się być jak najlepszą dla nich matką. Była pełna, że jej rżenie było słychać na kilka dobrych kilometrów. Znalazłaby jakąś jaskinię, gdyby tylko mogła. Niestety, nie było już na to czasu. Miała nadzieję, że szybko się to wszystko zakończy.
- No już! - Wrzasnęła zirytowana. Wyłaź!
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Nie Sty 24, 2016 3:15 pm

/ Przepraszam, musiałam xP

Poruszyłem się niespokojnie wewnątrz oślizgłego worka, w którym się znajdowałem. Coś zabulgotało, niezmąconą ciemność rozproszyła skaza światła, a ja zwinąłem się jeszcze ciaśniej w kulkę. Nie! Nie wyciągniecie mnie stąd. Tutaj jest mi ciepło, tutaj jest mi dobrze. Chcę tu zostać! Wierzgnąłem dziko, kopiąc ścianę brzucha. Dziwaczne skurcze zaczęły wypychać mnie na zewnątrz. Złapałem się przednimi kopytkami za istotę, która znajdowała się obok mnie, za moją siostrę, jakby chcąc przytrzymać się jej. Mięśnie napierały na mnie, ciągnąc w dół, a zadnie nogi już zaczęły wydostawać się na zewnątrz. Lodowatość tamtego świata niecnie podszczypywała moją skórę, a ja z piskiem chciałem się wycofać. Zimno tamtego miejsca uporczywie raniła moje delikatne, źrebięce kończyny, wyglądem przypominające dwa czarne patyki. Kopałem zawzięcie, chcąc jakkolwiek pozostać w ciemnym, ciepłym brzuchu Matki, która nagle zaczęła coś krzyczeć. Tym bardziej zacząłem wierzgać i szarpać się. Nie! Nie chcę! Skurcze przeszyły mnie i nagle połowa mojego ciałka pojawiła się na lodowatym podłożu. Kwiknąłem, ale natarczywie jakaś moc ciągnęła mnie w dół, aż nawet mój pyszczek owionęło zimno. Śnieg zlał się z krwią, a ja stanąłem na swoich tyczkowatych nóżkach, drżąc i wlepiając niewidzące oczka w istotę Matki. Upadłem po chwili, wierzgając w lodowatym śniegu. Chciałem wracać! Komu przeszkadzało, że siedzę spokojnie w cieple i nikogo nie krzywdzę?!

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌


Ostatnio zmieniony przez Aedion dnia Nie Sty 24, 2016 3:26 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   

Powrót do góry Go down
 
Jeziorko w dźungli
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Dżungla abîme-
Skocz do: