Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Jeziorko w dźungli

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Lunara



Posts : 76
Age : 16

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Nie Sty 24, 2016 3:23 pm

/Meh. Musiałeś?!

Siwa klaczka pomału wychodziła z łona swojej matki do nieznanego dla niej świata. Było jej dobrze tam w środku i nie wiedziała dlaczego musiała wyjść. Czas leciał skeunda po sekundzie, minuta po minucie. Próbowała się wypierać swojego przeznaczenia. Zaczęła kopać, wierzgać. Kiedy jej nogi wylazły z tego "ciasnego worka" załamała się. Wiedziała, że nie zostanie już w cieplutkim miejscu. Zadrżała, nie miała już nadzieji na pozostanie tam.Kiedy w końcu wyszła na świat...była jej zimno. Nie była zbyt zadowolona. Skrzywiła minkę. Spróbowała unieść swoje powieki, po chwili widać już było jej czarne, paciorkowate oczka. Popatrzyła na dorosłą klacz, która musiała być jej matką. Obok był ktoś jeszcze, niemalmidentyczny jak ona ogier, tao samo mały. Czy ja mam braciszka?-Spytała samą siebie. Zaczęła odczuwać nieprzyjemny głód. Pragnęła matczynego mleka. Gotowała się do wstania, ale czuła, że nie ma na to siły. Wywróciłą łeb i zaczęła leciutko przebierać chudymi nóżkami.
Powrót do góry Go down
Erenszkigal



Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Nie Sty 24, 2016 3:44 pm

Czuła jak powoli mała istotka z niej wychodzi. Miała już odetchnąć z ulgą, kiedy w końcu się wydostała, lecz to nie był koniec. Była jeszcze druga. Co za beznadziejna sytuacja! Powoli udało się wypchnąć i drugiego źrebaka. Powoli otworzyła swoje zimne jak lód oczy i podniosła łeb, by spojrzeć na te małe "pociechy", jak to zwykle mówią. Z całą pewnością było im zimno. Jej ciało natomiast miało w sobie ogień. Była wściekła na cały świat. Na to, że została z nimi sama.
- Witajcie... Aedion. - Powiedziała do jej małego ogierka. - I ty, moja mała Lunaro. - Zwróciła się tym razem do klaczy. - Teraz jesteśmy już we troje... Tylko we troje...
Patrzyła trochę na Aediona... Coś jej mówiło, że nie jest do końca... Normalny. Westchnęła. To będzie turdne.
- Uspokój się. - Powiedziała przewracając oczami. Przysunęła się do nich i starała się ogrzać ich własnym ciałem. Będzie musiała sprawić, by jakoś to wszystko zadziałało. - Jestem z wami... Wszystko jest w porządku.
Nie, nic nie było "w porządu". Ale musiała udawać, jakoś wygrać z życiem i tymi trudnościami.
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Nie Sty 24, 2016 3:58 pm

Przysunąłem się z zadowoleniem do jej gorącego ciała, chcąc wyssać z niego choć odrobinę ożywczego ciepła. Pyskiem wyszukałem odpowiednie miejsce i ostrożnie, ale z lubością zacząłem chłeptać matczyne mleko. Widząc moją siostrę, capnąłem ją żartobliwie za ucho i pociągnąłem delikatnie, jakby chcąc zaprosić ją do wspólnego posiłku. Kiedy biały płyn wypełnił już mój żołądek, a trwało to z pewnością długo, bo byłem nienażarty. W końcu, z brzuszkiem mleka, odsunąłem się, by zająć lepsze i cieplejsze miejsce u boku Matki. Otworzyłem pyszczek.
- M.. m - zacząłem, jakby chcąc wypowiedzieć słowo "mama". Po chwili jednak stwierdziłem, że jest to zbyt trudne i dokończyłem inaczej. - Meh.
Tak. Moim pierwszym słowem okazało się "meh".
Matka mówiła coś w nieznanym mi języku, więc nie słuchałem jej, skupiony raczej na tym, by rozgrzać ciałko. Zerknąłem na nią swoimi oczkami i zarżałem chrapliwie, kładąc głowę na jej klatce piersiowej. Wsłuchałem się w ogromny łomot, który się tam rozlegał. Zadziałał na mnie bardzo uspokajająco, a ciepło i żołądek pełen mleka szybko sprawiły, że zamknąłem ślepka i zasnąłem.

Powrót do góry Go down
Fiin



Posts : 101

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Nie Sty 24, 2016 4:11 pm

Stałem ukryty za gęstymi drzewami, w odległości kilkunastu metrów od rodzącej klaczy. Miałem doskonały widok na całe zdarzenie, ale jego uczestnicey raczej nie mieli prawa mnie dostrzec. To mi bardzo odpowiadało. To były moje dzieci. Tak, dzieci. Przeżyłem mocny szok widząc nie jedno, a dwoje źrebiąt. Ogierek i klaczka. Nawet nie wiedziałem jak się nazywają. Ale ta wiedza nie była mi w tym momencie niezbędna. Napawałem się samym widokiem małych koników, ich życiem. Starałem się jak mogłem choć na chwilę wyprzeć ból z umysłu. Zapomnieć o ostatnich zdarzeniach, aby zapamiętać tę chwilę jako najszczęśliwszą w moim życiu. Wiedziałem, że karmię się kłamstwami, ale nie miałem wyboru. Czy to nie chore, że nie mogłem teraz do nich podejść? Owszem, ta myśl bolała mnie najbardziej. Ale taki ruch byłby niemożliwy. Nie po tym, co zrobiłem. Byłem pewny, że klacz już nigdy nie będzie chciała mnie oglądać, a juz na pewno nie dopuści do mojego spotkania z dziećmi. Pozostawało mi więc tylko obserwowanie ich wesołych pyszczków. Przynajmniej one były szczęśliwe. Wiedziałem, że klacz zadba o to.
Powrót do góry Go down
Lunara



Posts : 76
Age : 16

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Nie Sty 24, 2016 4:45 pm

Lunara (bo tak nazwała ją matka) patrzyła jak jej brat łapczywie pił mleko matki. Ona też chciała. Wstała, najpierw wywróciła się, ale potem już stała. Próbowała wypchnąć bliźniaka od jedzenia i sama się napić, ale nic z tego. W końcu ogierek przestał pić i ona dobrała się do matczynego mleka. Zaczęła z przyjemnością ssać mleko mamusi, łykając spore porcje mleka za razem. Biały "płyn" wypełnił jej pyszczek, a mleko zaczęło jej się wylewać. Nie ukrywała wwojego niezadowolenia. Tupnęła przednią nogą. Odwróciła głowę. Była gotowa by wypowiedzieć pierwsze słowo, choć nie wiedziała co tak naprawdę wymówi. Wilk-Takie o to słowo wypowiedziała. Była z siebie dumna, gdyż jej braciszek wypowiedział tylko durnowate "Meh". Doszedł do niej cichy szelest zza orzaków. Odwróciła łeb i podeszła niezdarnym (jeszcze) krokiem. Po chwili szelset ustał i siwka przestała sobie zaprzątać tym umysł. Zwróciła się do mamy i na pyszczku zawitał jej uśmiech...
Powrót do góry Go down
Erenszkigal



Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Nie Sty 24, 2016 5:35 pm

Uśmiechnęła się po raz pierwszy od długiego już czasu. Może wszystko się ułoży? Jest silna, ochroni ich. Nie pozwoli, by Fiin, który z pewnością był gdzieś na terenach stada się do nich zbliżył. Ukryją się. Wataha ich przypilnuje. Halt będzie zawsze z nimi, czuwając z ukrycia, gdyby któreś się przypadkiem oddaliło.
Niczego im nie zabraknie. Podaruję im... Miłość. Miłość, której jej brakowało. Ona nie miała żadnego rodzica. Oni będą mieli ją. Będzie ich kochała za dwóch. Roześmiała się krótko i delikatnie, piszczotliwie pociągnęła ich za grzywy.
- Tak, tak, będziemy mieszkali z wilkami, Moja Kochana. - Powiedziała z uśmiechem Eren. Jednak miała dziwne poczucie, że naprawdę byli obserwowani. Instynkt zabójcy jej to podpowiadał. Mały zasnął, pewnie będzie z nim trochę problemów, a Luna... Ona będzie po prostu słodka, pocieszna. Będę jej światłem w każdym mroku, a z Aediona będzie na pewno cudowny wojownik. Oboje będą kochanymi maluchami ich matki. Chociaż nigdy nie chciała ich mieć, to nie wydawało się to takie złe. Położyła swój łeb na ziemi i skuliła, by zapewnić im więcej ciepła. Była pewna, że niedługo klaczka również zaśnie.
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Nie Sty 24, 2016 6:20 pm

Rozbudził mnie delikatny zapach. Zastrzygłem kosmatymi uszami, podrywając nagle głowę i węsząc w okolicy. Z zainteresowania aż wstałem na swoich tyczkowatych nogach i podszedłem do krzaków, lecz po chwili osłabłem, nieprzyzwyczajony do jakiegokolwiek wysiłku. Klapnąłem w śnieg, który poderwał się chmurą i osiadł na mnie. Moje ciało znów zaczęło się wyziębiać, ale już nie dbałem o to. Zaryłem kopytami w śniegu i podniosłem się, aby kontynuować moją wędrówkę. Uniosłem się na zadzie i podszedłem kilka drobnych kroczków. Znów grawitacja zaśmiała się, szczerze ubawiona i jak na sznurku pociągnęła mnie w dół, aż uderzyłem w śnieg. Warknąłem, wydobywając z siebie chmurkę dymu, i kontynuowałem podróż za zapachem. Byłem coraz bliżej krzaków, już miałem zobaczyć to, co się za nimi kryło... Gdy drogę zagrodziło mi jakieś stworzenie. Zarżałem, chcąc przepłoszyć je z mojej drogi. Wtedy jednak zwierzątko zawarczało, odsłaniając ząbki, i doskoczyło do mnie. Nie dałem jednak się przewrócić i wgryzłem się w kark napastnika. Przewróciłem się, i szczęściem wdusiłem go w śnieg. Zwierzątko szamotało się pod naporem mojego ciała, ale ja nie złaziłem z niego. Ząbki boleśnie zaszczypały mnie w podbrzusze, ale nie dałem się. Po chwili pokonany przeciwnik znieruchomiał, a gdy odsunąłem się, nareszcie mogłem przyjrzeć się zwierzęciu dokładnie. Był to młodziutki wilk. Od czubka jego nosa aż po końcówkę ogona, na futrze miał ciemnobrunatną pręgę. Piżmowy puszek porastający jego skórę sterczał zabawnie, a spod niego zerkały dwa oczka w niesamowitym odcieniu płomieni. Wilczek, konkretnie wilczyca, wygrzebała się spod śniegu i spojrzała na mnie z ciekawością. Podeszła i trąciła mnie pyszczkiem w przednią nogę, skłoniła łepek i odbiegła. Nieco pewniej, choć wciąż z trudem, wróciłem do Matki i mojej siostrzyczki. Dotknąłem łbem jej ciepłego brzucha i ułożyłem się wygodnie, zlizując śnieg, który przykleił się do mojej sierści.
Powrót do góry Go down
Lunara



Posts : 76
Age : 16

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Nie Sty 24, 2016 8:29 pm

Lunara przyglądała się "żałosnym" ruchom brata. Zastanawiała się dlaczego zakończył wędrówkę. Jak on mógł być tak głupi?! Przecież ot tak nie kończy się wędrówki do tajemniczego źródła nieznanego zapachu. Odwróciła łeb w tamto miejsce. Wcześniej słyszała szelst. To nie mógł być przypadek. Poszła za śladami bliźniaka. Nie dała się zwieść denerwującym szyderstwem grawitacji i nie upadła, gdyż podskakiwała zamiast iść. Z każdym krokiem coraz bardziej była ciekaw co znaiduje się za krzakami. Już miała włożyć swój łeb w liści, ale tuż przed nią wyskoczył bardzo ładny, ale potężny wilk. Ten chciał ją odsunąć od krzaków. Zdezorientowana popatrzyła na matkę. Zaczynała mieć przeczucie, że wilkmi mamusia się znają. Po chwili namysłu zawróciła i ruszyła rzed siebie (nie skacząc). Wtedy grawitacja postanowiła wyciąć jej numer, upadła lekko na ziemię. Myślała, że wtsanie po chwili tak jek jej brat, ale niec z tego. Zimno zaczęło ją paraliżować. Straciła czucie w nogach i nie mogła się ruszyć. Bez wątpienia była o wiele słabsza niż Aedion. Z żalem popatrzyła swoimi paciorkowatymi oczkami na zebranych, w ten sposób dala do zrozumienia, że potrzebuje pomocy.
Powrót do góry Go down
Erenszkigal



Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Nie Sty 24, 2016 8:54 pm

Na chwilę przysznęła. To był błąd... Źrebaki robiły co chciały, podczas, gdy jej śniło się, że spotkała ogiera... Czarnego jak smoła, przystojnego ogiera, który postanowił zaopiekować się jej rodziną. Nie musiała być z tym wszystkim sama. Obudziła się, kiedy poczuła pustkę. Raczej zerwała się, szczerze powiedziawszy.
- Lunara! Aedion! - Krzyknęła Erenszkigal i zaczęła rozglądać się za swoimi pociechami. Nie, tylko oni jej zostali. Uspokoiła się trochę, kiedy zobaczyła, iż są bezpieczni. Aedion bawił się ze szczeniakiem, który prawdopodobnie się zgubił. Najbliższa wataha była daleko stąd i była jej rodziną. Jeśli podejdzie bliżej, to z pewnością rozpozna tego malucha. Była dumna ze swoich trochę zbyt ciekawskich źrebaków. Uśmiechnęła się do Aediona, który do niej wrócił i polizała go po jego małym, słodkim pyszczku.
Zerknęła na córeczkę, która wyraźnie wołała o pomoc. Przewróciła oczami i wstała z gracją, podbiegła i pomogła jej wstać.
- No chodź, Słońce. Ogrzejemy cię. - Powiedziała łagodnie. - Musimy się stąd wynosić.
Spojrzała na jej małego, dzielnego ogiera i pokazała łbem, że pora wyruszać. Nie była to daleka droga.


z/t Nie będziemy pisali tutaj wiecznie przecież. xD
Powrót do góry Go down
Fiin



Posts : 101

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Nie Sty 24, 2016 9:02 pm

Nadal obserwowałem z ukrycia matkę i jej dzieci. Bliźniaki były wyjątkowo silne i ciekawe świata. Już teraz nauczyły sie stać i próbowały chodzić. Mały ogierek dreptał prosto w moją stronę. Lepiej będzie stąd zniknąć. Przemknęło mi przez głowę, ale powstrzymałem się przed odejściem. Jeszcze nie teraz. Drgnąłem nerwowo kiedy źrebak wdał się w walkę z wilczkiem. Skąd on się tu w ogóle wziął? Wilki czasem towarzyszyły klaczy. Były czymś rodzaju jej rodziny, ale nigdy nie doszdłem do końc o co z tym chodzi. Tymczasem klaczka również postanowiła udać się na spacerek. Radziła sobie równie dobrze jak brat, o ile nie lepiej. Miała swój własny sposób. W końcu jednak przwróciła się w śnieg. Wyglądała dość żałośnie i prawdopodobnie wołała o pomoc. Rzuciłem nerwowo okiem na klacz. Spała. A ja nie mogłem jej pomóc. Nie mogłem ujawnić swojej obecności.
Bo stanowisz zagrożenie dla ich życia i zdrowia.
Ten cholerny głosik. Zignorowałem jego wredny komentarz. Nie chciałem przypominać sobie akurat w tej chwili, że jest to prawda.
Matka źrebiąt w końcu obudziła się. Zawołała dzieci po imieniu. Aedion i Lunara. Pięknie. A ja nie miałem o tym pojęcia. Ogarnął mnie smutek, który również wyparłem z umysłu. Może kiedyś uda mi się odzyskać jej zaufanie. Ale nie teraz. Nie dziś. Dziś musiało mi wystarczyć te kilka chwil, przez które mogłem podziwiać pierwsze chwile życia mojego potostwa. Tym razem musiałem odpuścić. Odwórciłem się i wolnym krokiem odszedłem.

z/t
Powrót do góry Go down
Lunara



Posts : 76
Age : 16

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Nie Sty 24, 2016 9:13 pm

Lunara ruszyła śladem matki więdząc, że z nią będzie bezpieczna. Mimo wszystko z jakiegoś powodu jej matka faworyzuje Aediona. Zdecydowanie jej się to nie podobało, ale odstąpiła od tej myśli i skarciła się w duchu. Na pewno kocha nas po prówno...chyba. Eh...nie wygłupiaj się. Zaczęła żwawo podskakiwać. Poaptrzyła na brata, nie miała wątpliwości, że on jest od niejnsilniejszy, ale coś jej mówiła, że ona sama jest od niego o niebo inteligentniejsze. Może to tylko złudzenie? W końcu znalazła się poza terenami jeziorka.

z/t
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Nie Sty 24, 2016 10:12 pm

// Aedion, potem zmienię

Prychnąłem, patrząc z pogardą i lekkim rozbawieniem, jak istotka obok mnie przewraca się na śnieg i macha nóżkami. Ja sam nie ruszyłem się nawet,  aby jej pomóc, o nie. Wolałem obserwować, jak płowa wilczyca obok mnie szczerzy ząbki w uśmiechu iście wilczym. Dotknąłem nosem jej futra, wdychając piżmowy zapach potu i śniegu na jej sierści. Odwróciłem łepek w stronę mamy i patrzylem przeciągle, jak zaczyna odchodzić razem z moją siostrzyczką. Parsknąłem,  wzniecając obłok pary. Niedorzeczne.  Wszyscy znikają. Czy tak  będzie już zawsze? Inni pojawiają się i odchodzą, pozostawiając po sobie jedynie wspomnienia,  zapachyi dźwięki. Zamarudziłem jeszcze chwilę na polance, próbując namierzyć źródło tamtego tajemniczego zapachu, który unosił się gdzieś pomiędzy ośnieżonymi gałązkmi krzewów. Wilczyca warknęła głucho, niepewnie, jakby zachęcając mnie do drogi. Wstałm więc uważni, by znów się nie przewrócić, i odszedłem.

z.t
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Sro Sty 27, 2016 7:01 pm

Jak to miałem w zwyczaju, włóczyłem się po terenach swojego... od miejsca, do miejsca, wypatrując ewentualnych wrogów, dzikie zwierzęta czy znajome konie. Niestety, a może na szczęście, niczego dziwnego jak dotąd nie dostrzegłem. W końcu zmęczony i spragniony skierowałem swoje kroki ku jeziorku, mając zamiar napić się trochę smacznej, zdrowej, krystalicznie czystej wody.
Powrót do góry Go down
Reignover
Duchowny


Posts : 65

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Sro Sty 27, 2016 8:35 pm

Czas na małe szpiegowanko. Jako, iż jej krew była tą samą, którą mieli oni, to przebywanie tutaj nie było trudne. Dla nich wziąć była jedną z nich. To pozwalało jej na bycie efektywniejszym w tym, co robiła. Nie miała dzisiaj konkretnego celu, oprócz ogólnego zbadania terenu.
Nie kojarzyła akurat tego miejsca. Na pewno doda je na swojej mapie, w głowie zapamiętywała miejsca, szczególne znaki, ilości kroków, a później przelewała to na papier.
Stanęła, gdy zobaczyła w oddali ogiera. Uśmiechnęła się lekko do siebie i ruszyła z tym uśmiechem w jego kierunku. Jest miejscowym, może jej coś powiedzieć. I nie zaszkodzi jej odrobina dobrej zabawy.
- Witam. - Przywitała się z nim lekko, obserwując go uważnie. Nawet niczego sobie. - Wiesz może, którędy można stąd wyjść? Szukam drogi do mostu. Długo mnie nie było na naszych terenach.
W sumie to była to prawda. Nie było jej tutaj od bardzo dawna. Jednak o tym postanowiła zapomnieć. Skupiła się na nieznajomym.

____________________________________________

I stop fighting my inner demons. We're on the same side now.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Sro Sty 27, 2016 8:51 pm

Spokojnie zmierzałem stępem do jeziora z ambitnym planem ugaszenia pragnienia. Moja grzywa powiewała na wietrze, kopyta zagłębiały się w błoto ale parły dalej. Już, już byłem przy niej... gdy nagle usłyszałem głos na prawo od siebie. Zaintrygowany zatrzymałem się, obracając się przodem, do nieznanej sobie klaczy.
- Witam. - odpowiedziałem jej. Nie, zdecydowanie nigdy jej nie widziałem, ale po chwili poczułem jej zapach, zdradzający, że prawdopodobnie jest z mojego stada. Uważnie taksowałem ją wzorkiem, oceniając jej wygląd, budowę, sierść, mięśnie, sylwetką. Każdy normalny koń by tak się zachowywał.
- Mostu? - zawahałem się. Skupiony na jej wyglądzie miałem drobny problem, aby skojarzysz, o co ta pyta. Potrząsnąłem łbem dopiero po chwili skupiając się na jej słowach.
- A tak, most. W... w tamtą stronę. - odpowiedziałem, pyskiem pokazując kierunek, szybko żałując, że to zrobiłem. Chciałem z nią w końcu więcej porozmawiać. Bo... no bo podobała mi się. I miała ruję, co jak wiadomo zwiększało znacznie atrakcyjność każdej klaczy.
- Dawno tu nie byłaś? A co robiłaś? - spytałem. Nie, nie byłem podejrzliwy. Chciałem przeciągnąć rozmowę z klaczą, która mi ewidentnie wpadła w oko.
- Może Cię oprowadzić? Byś się nie zgubiła? - zaproponowałem - Jeśli dawno tutaj nie byłaś... to pewnie się czujesz samotna? - domyśliłem się.
Powrót do góry Go down
Reignover
Duchowny


Posts : 65

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Sro Sty 27, 2016 9:30 pm

Przyglądał jej się. Doskonale. Uśmiechnęła się szerzej. Wszyscy byli tacy łatwi. Z całą pewnością miała go w garści. W końcu miała ruję, nie odmówi jej niczego. Była tego świadoma i miała ochotę trochę się zabawić kosztem ogiera. Jak daleko się posunie, by jej posmakować? Praktycznie jej nie słuchał. Zaśmiała się krótko, słodko.
- Dokładnie, mostu. - Wiedziała, że w ogóle jej nie słuchał. Był zajęty pożeraniem jej wzrokiem. Ona sama też to robiła. Jej czarne niczym bezgwiedna noc oczy płonęły żywym ogniem, kiedy tak na niego patrzyła i uśmiechała się do niego prowokacyjnie. - Dziękuję.
Mimo wszystko prowadziła z nim normalną rozmowę. Nie chciała brnąć nigdzie dalej. To nie było jej celem. W ogóle.
- Ohh... Dużo podróżowałam. - Wyjaśniła po krótce. - Myślę, że dam radę, chociaż... - Zaczęła się zastanawiać, a przynajmniej udawała. - Może tylko troszkę. I nie, uwierz mi, w tej krainie jest wystarczająco dużo klaczy i ogierów. Nikt nie powinien się nudzić. - Mrugnęła do niego i ruszyła przodem, pozwalając mu podziwiać się od tyłu. Jej oczy na moment rozbłysnęły na czerwono, wiedziała, że teraz jej nie zobaczy.

____________________________________________

I stop fighting my inner demons. We're on the same side now.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Sro Sty 27, 2016 9:46 pm

Widząc jej uśmiech i wyraz pyska, odwzajemniłem uśmiech. Byłem pewien, że się jej spodobałem, że jej przypadłem do gustu, skoro mnie tak kokietowała. Tak, musiałem jej wpaść w oko, czułem to, nie przerywając pożerania jej wzrokiem. Była piękna, podobała mi się i ten jej zapach rui... chyba żaden ogier nie byłby w stanie się jej oprzeć! Pokazałem jej drogę do mostka, uśmiechając się bardzo szeroko, gdy mi podziękowała. Tak, świetnie mi szło podrywanie jej. Jednym uchem słuchałem jej opowieści, ale w sumie niespecjalnie mnie ona interesowała. Wolałem się raczej skupiać na jej szyi, pysku, głowie, nogach.
- Yhmm. - tylko przytakiwałem - jakoś nie mogłem się zdobyć na ambitniejszą odpowiedź, budząc się z letargu dopiero, gdy klacz zaczęła mówić o tym, co mnie najbardziej interesowało.
- No... ale jesteś samotna? Jest wiele innych koni... ale jeszcze nie znalazłaś żadnego ogiera? - dopytywałem, wbijając w nią cielęcy, rozmarzony wzrok. Było oczywiste dla mnie, że musi być singlem, skoro przechadzała się sama. A skoro tak... to może miałem ochotę... się z nią trochę pobawić. Stałej partnerki nie szukałem... ale czemu by jej nie namówić na krycie. Gdyby nie była z mojego stada, to bym już ją pewnie ciągnął na linie do mojej jaskini. Ruszyłem za nią, nie mogąc odrywać wzroku od jej zadku, na który miałem ogromną ochotę naskoczyć.
- No, nie odchodź. Porozmawiajmy jeszcze chwilkę. - poprosiłem ją - Może masz ochotę... na trochę przyjemności? - spytałem.
Powrót do góry Go down
Reignover
Duchowny


Posts : 65

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Pią Sty 29, 2016 6:24 pm

Wiedziała, iż ogier zupełnie nie zwraca uwagi na to, co mówi. To było nawet zabawne. Dawanie mu nadziei na coś, czego nie zdobędzie. Wszyscy byli żałośni i tacy łatwi. Każdy ma to samo w głowie. Może oprócz tych, którzy wierzą w miłość. Czasami nawet samotnicy potrafią kogoś znaleźć, chociażby na ten krótki moment.
- Przy okazji mam na imię Panderta. - Przedstawiła się mu. Niech zna klacz, która niedługo zawładnie tymi terenami. - Pewnie znasz moją młodszą siostrę, Vitalię.
Tak, tą samą, która niedawno przeszła na ich stronę. Mądra decyzja. Szkoda tylko, że nie dostanie z tego nic, a ona wszystko. Od władczyni do zera, cóż za strata. Jaka szkoda.
- Nie interesuje mnie nic stałego. No i nie mam czasu na te wszystkie brednie. - Prychnęła. To nie dla niej. Krótka przyjemność, owinięcie sobie wszystkich wokół kopyta, to było to, co lubiła, potrafiła robić to doskonale.
Odwróciła się do niego i roześmiała się. Mam cię, Skarbie.
- Kolejny, który dał się złapać. No proszę. - Powiedziała rozbawiona. Mogła mieć każdego. On akurat nie zainteresował jej na tyle, by dać mu się pokryć. - Przykro mi, Misiaczku. Nie mam na to ochoty.
Jej głos był przesłodzony. No dalej, wściekaj się. Nic na to nie poradzi, że była świetną aktorką, a oni po prostu naiwni.

____________________________________________

I stop fighting my inner demons. We're on the same side now.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Pią Sty 29, 2016 6:38 pm

Uśmiechnąłem się, kiedy zdradziła mi swoje imię. To potwierdziło moją tezę, że wpadła mi w oko. Uśmiechnąłem się ciepło do niej. No, była niezła. Byłaby idealną partnerką. Oczywiście na jedną noc. W końcu i tak nie było nikogo ładniejszego niż ja sam, kto by na mnie zasługiwał. Zarzuciłem głową kolejny raz prezentując swoją piękną, dumną, długą i bujną grzywę. Niech wszyscy widzą, jaka ona jest piękna. Chociaż... chociaż klacz również do ślicznych należała... skoro mi tylko wpadłą w oko.
- Panderta? Piękne imię. Bo jesteś zwinna i piękna niczym Pantera? - spytałem, uśmiechając się do niej. Informacja, że jest siostrą Vitalii mnie ucieszyła. Jak była taka samo puszczalska jak tamta, to raczej nie powinienem mieć żadnych problemów z poderwaniem jej.
- No, mnie też nie interesuje nic stałego. - powiedziałem trochę zaskoczony jej szczerym wyznaniem. Ale skoro ona sądziła dokładnie to samo... no to świetnie się składało. Pasowaliśmy do siebie.
- Ale szybki romansik pewnie Ci pasuje? - domyśliłem się.
- Kolejny, który dał się złapać? Nie rozumiem. - wyznałem zaskoczony - Ale... ale jak to nie masz? Musisz! Ja Cię chcę. - prychnąłem oburzony, próbując się uspokoić. Wziąłem kilka głębszych oddechów cudem się nie rzucając na nią.
- No, nie wygłupiaj się. Chodź, szybki numerek. Spodoba Ci się. - zachęcałem ją - Nie mówi, że tego nie chcesz. Razem tego chcemy. - przekonywałem ją, podchodząc bliżej i trącając ją łopatką. Byłem tak napalony... że nawet nie wyobrażałem sobie odpowiedzi odmownej. Albo raczej wyobrażałem... ale wiedziałem, że jej i tak jej nie będę respektował. Panderta była za ładna bym był w stanie sobie jej odmówić.
Powrót do góry Go down
Reignover
Duchowny


Posts : 65

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Sob Sty 30, 2016 10:08 am

Nienawidziła swojego imię. Miała ochotę je zmienić na coś, co bardziej by pasowało do kogoś, kto miał niedługo posiadać tak ogromną władzę. No bo nie miała wątpliwości co do tego, że wygrają.
Może... Nie, później się nad tym zastanowi. Teraz nie ma do tego głowy.
Roześmiała się uroczo.
- Ależ oczywiście. - Do tego jego sprytna i korzysta z tego na każdym kroku, o ile jest to możliwe. - Jednak nie znam twego imienia. To trochę niesprawiedliwe, nie sądzisz?
Tylko po to, żeby kiedyś tutaj wrócić i pewnie go zabić. Albo po prostu kogoś tutaj wysłać. Po co ma się sama brudzić krwią tych egoistów? Tych, którzy nie widzą prawdy?
Ależ się uparł. Cóż, może jednak wynagrodzi mu to. Przewróciła oczami i odwróciła się do niego tyłem.
- Chodź, odbierz nagrodę za swoją pomoc. - Jeśli zajdzie w ciążę, to nie będzie to takim problemem. Trzeba w końcu mieć kogoś, kto zastąpi ją w przyszłości, najlepiej ogiera.
Wykorzysta tego tutaj... Kimkolwiek jest. I tak ją to nie interesowało. Będzie mieć syna, który kiedyś zasiądzie na tronie, który zdobędzie. Najpierw jednak będzie musiał sprawić, by mama była z niego dumna.
Jej oczy zmieniły kolor na czerwony. W swojej głowie już widziała, jak ten świat staje w płomieniach. Podbicie Czarnej Krwi będzie początkiem. Później przyjdzie kolej na cały świat!

____________________________________________

I stop fighting my inner demons. We're on the same side now.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Sob Sty 30, 2016 11:55 am

Uśmiechnąłem się do niej uprzejmie, w odpowiedzi na jej śmiech. Skrzywiłem się dopiero słysząc pytanie o moje imię. Ale ja strzeliłem gafę nie podając go wcześniej. Jeszcze pomyśli, że jestem źle wychowany... chociaż z drugiej strony co z tego, ze źle wychowany, skoro miałem taką piękną grzywę. Każdy wie, że bujne owłosienie jest sporo ważniejsze niż jakieś tam dobre wychowanie.
- Nie podałem imienia? - udałem zdziwienie, próbując ją jeszcze wpędzić w zakłopotanie. Niech się zastanawia, czy na pewno go nie podałem - Bardzo Cię za to przepraszam. Jestem Espilce. - przedstawiłem się jej.

Zdziwiłem się... gdy klacz nastawiła się zadem. Serio? Aż taka łatwa była? Czy była to tylko "bait", coraz częściej tłumaczone w polskim internecie na "zarzutka"? Nie miałem zamiaru się nad tym przesadnie długo zastanawiać... i po prostu na nią naskoczyłem, obejmując ją przednimi nogami za boki. To było silniejsze ode mnie Byłem prostym ogierem: widząc zad, podniesiony zachęcająco ogon i czując ruję... po prostu naskakiwałem. To chyba było normalne.
- Tego... tego na pewno chcesz? - spytałem retorycznie. Bo w tej chwili byłem zbyt napalony by jej twierdząca lub przecząca odpowiedź mogła tutaj cokolwiek zmienić. Jeśli nie zareagowała w wyraźnie negatywny sposób, to wszedłem w nią i zacząłem wykonywanie ruchów biodrami.
Powrót do góry Go down
Reignover
Duchowny


Posts : 65

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Sob Sty 30, 2016 6:59 pm

W przeciwieństwie do niej był słabym aktorem. Miała ochotę przewrócić uczami. Widać było, że myśli tylko o sobie. Nie lubiła takich osobników. Trzeba im będzie pokazać, gdzie jest ich miejsce. Spojrzała na niego z błyskiem w jej ciemnych oczach.
- Naprawdę miło będzie mi cię poznać... Espilce. - Mrugnęła do niego porozumiewawczo. Na pewno udało mu się odkryć, co miała na myśli. Niektórzy nazywali to flirtem, ona nazywała to zwykłą grą, krótką zabawą. Nie miała zamiaru z nim flirtować, tylko trochę się pobawić.
Chyba trudno mu było uwierzyć, że uda mu się ją... Jakby to powiedzieć... Zaliczyć. Pewnie niewiele dawało mu taką szansę. Dlatego powienien korzystać.
Nie dała mu odpowiedzi, sam po chwili zaczął działać. Niech robi co chce...
Ona w tym czasie już przebywała w innym świecie. Już myślała nad tym, co może zrobić, by uczynić swojego potomka lepszym, szybszym, silniejszym, inteligentniejszym, efektywniejszym. Było to dla niej ważne. I tak musiała zasilić ich organizację. Źrebaki są bardzo ważne. Zastąpią ich, kiedy nadejdzie czas. Nikt nie trwa wiecznie.

____________________________________________

I stop fighting my inner demons. We're on the same side now.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Sob Sty 30, 2016 7:45 pm

Coś mi się nie podobało w jej wzroku, ale nie byłem w stanie ustalić co dokładnie. Miło mnie poznać? Nie rozumiałem jej słów. Czemu używała czasu przeszłego? Przecież nie kończyliśmy naszego spotkania. W zasadzie to je dopiero zaczynaliśmy. Chociaż... chociaż to pewnie jakiś filtr. Jakaś gra i udawanie niedostępnej? Tak, to było na pewno to. Dlatego też zaszedłem ją od tyłu... i po prostu na nią naskoczyłem. Zapach rui działał na mnie bardzo podniecająca a klacz... a Panderty kompletnie nie byłem w stanie zrozumieć. Z jednej strony nie protestowała a z drugiej strony nie okazywała żadnych emocji. Zacząłem wykonywanie ruchów biodrami. Na początku wolno, później coraz szybciej, raz za razem w nią wchodząc. Robiąc to czule i delikatnie tak, by było jej przyjemnie. Nie chciałem w końcu, by zmieniła zdanie... a wręcz przeciwnie, by nie było to nasze pierwsze i ostatnie spotkanie, tylko jedno z wielu.
- I jak? I jak Ci się podoba? - spytałem ciężko dysząc, wkładając całą energię w wykonywaną czynność... skoro ona tego sama chciała.
Powrót do góry Go down
Reignover
Duchowny


Posts : 65

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Sob Sty 30, 2016 8:47 pm

Jego głos wyrwał ją z jej wizji. Cała puszcza stała w płomieniach. Biały ogier, przypominający bardziej swoją matkę stał w ogniu. Nie obok nie niego. Stał w tych płomieniach. Jego oczy były czerwono-czarne, wypływała z nich czarna krew. Rósł w siłę, jego cień stawał się coraz większy. A ona siedziała obok, na swoim tronie, uśmiechając się triumfalnie. Matka i jej maszyna. Potrząsnęła łbem.
- Przepraszam, Skarbie. - Powiedziała słodko. - Już widziałam przed sobą naszego ślicznego źrebaka.
Owszem, widziała. Ślicznego? Owszem. To akurat miał po mamie. Jednak nie źrebaka, lecz dorosłego ogiera o ogromnej mocy. Już wiedziała, co z nim zrobi.
Jednak teraz skupiła się na tym, co robił ogier. Przynajmniej się starała poprzez wydawanie co jakiś czas dźwięków mających świadczyć o rozkoszy, której zaznawała.
Chociaż wciąż czuła zapach płonących drzew, roślinności, świeżej krwi.

____________________________________________

I stop fighting my inner demons. We're on the same side now.
Powrót do góry Go down
Reignover
Duchowny


Posts : 65

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Sob Sty 30, 2016 8:47 pm

Jego głos wyrwał ją z jej wizji. Cała puszcza stała w płomieniach. Biały ogier, przypominający bardziej swoją matkę stał w ogniu. Nie obok nie niego. Stał w tych płomieniach. Jego oczy były czerwono-czarne, wypływała z nich czarna krew. Rósł w siłę, jego cień stawał się coraz większy. A ona siedziała obok, na swoim tronie, uśmiechając się triumfalnie. Matka i jej maszyna. Potrząsnęła łbem.
- Przepraszam, Skarbie. - Powiedziała słodko. - Już widziałam przed sobą naszego ślicznego źrebaka.
Owszem, widziała. Ślicznego? Owszem. To akurat miał po mamie. Jednak nie źrebaka, lecz dorosłego ogiera o ogromnej mocy. Już wiedziała, co z nim zrobi.
Jednak teraz skupiła się na tym, co robił ogier. Przynajmniej się starała poprzez wydawanie co jakiś czas dźwięków mających świadczyć o rozkoszy, której zaznawała.
Chociaż wciąż czuła zapach płonących drzew, roślinności, świeżej krwi.

____________________________________________

I stop fighting my inner demons. We're on the same side now.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Today at 6:07 pm

Powrót do góry Go down
 
Jeziorko w dźungli
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Dżungla abîme-
Skocz do: