Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Jeziorko w dźungli

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Viennie



Posts : 87

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Nie Gru 20, 2015 8:41 pm

Przyglądałam się im obojgu uważnie i ziewnęłam rozciągając się cala.  To prawda miałam dziwna maść zauważyłam to prawie od razu. Ale jeśli byłam kochana to po cóż się przejmować. Wtuliłam się w mamę i przymknęłam oczka bujając lekko na swoich chudych nóżkach. Sen powoli mnie dopadał  ale gdybym miała iść bez przeszkód mogłam. Czułam się jakbym mogła góry przenosić, co odczuwałam zapewne z powodu ich dumy.  Pomimo to spokojna i ciepła atmosfera wydawała się być wystarczająca do krótkiej drzemki. Tym bardziej że czułam się bezpieczna. A mój Ojciec tylko to potwierdził swoimi słowami. Nie chciałam sprawiać kłopotu swoim rodzicom. Starałam się też być posłuszna.
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Pon Gru 21, 2015 7:33 am

Tak, kochanie wszystko w porządku.-Powiedziałam, spokojny, melodyjnym głosem. Musiała, zachować spokój przy Vienne, nie chciała jej denerwować, lub niepokoić. Choć nie było jej z tym łatwo, MUSIAŁA udawać, jaką kol wiek sympatię do ogiera. W sumie nie darzyła go takim uczuciem co kiedyś, coś się w niej zmieniło, jednak ona tą myśl od siebie odganiała, w ogóle nie chciała o tym myśleć.
Uśmiechnęła się do ogiera, przysuwając się do niego nieco bliżej. Wydawał się być dobrym ojcem, jak i partnerem, jednak nic innego, niż źrebak, ich nie łączyło-przynajmniej ona sobie tak myślała. Skinęła głową. Objęła szyją swoją najcudowniejszą córkę, przytulając się do niej.
Powrót do góry Go down
Viennie



Posts : 87

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Pon Gru 21, 2015 11:58 am

Uśmiechnęłam się raźnie rozkradając uszka na bok i wtuliłam się w swoja mama z wyraźną radością że wszystko jest w porządku. Zamknęłam oczka i uspokoiłam się słysząc jej bicie serca, które było porostu kojące dla źrebaczka.  Pogoda powoli się psuła. Wraz z tym pierwsze krople deszczu zaczęły przebijać się przez liście drzew z cichymi pyknięciami.  Spojrzałam na swoja mamę odrobinę pytająco. Potem na swojego ojca doszukując się jakichś odpowiedzi. Albo grymasów na ich pyszczkach.
Powrót do góry Go down
Boreasz
Władca


Posts : 131

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Pon Gru 21, 2015 5:28 pm

Ogier widział, że Marvari nie chce denerwować malej klaczki. To bardzo mądre z jej strony, potrafiła zamaskować uczucia dla dobra maleńkiej Vinnie. Zapowiada się na dobrą matkę..- pomyślał ogier z zadowoleniem. Nie żałował ani trochę że się z nią związał.. Miał nadzieję zostać też z nią na dłużej. Kto wie? Może nie tylko jednego źrebaka mi urodzi?-zapytał sam siebie z ciekawością. Nie teraz. Musi odpocząć.. I wychowac w spokoju Vinnie.- postanowił. Jako klacz Boreasza nadawała się idealnie, a tak się buntowała.. Odnalazła spokój własnej duszy? Może nie.. Może po prostu kocha córę.
Kochanie.- pomyślał drwiąca z tych słów. Były one fałszywe, bez problemu mógł się domyślić. Ale bardziej niepokojące było to, że poczułz tej świadomości lekkie ukłucie.. Czyżbym chciał być jej kochaniem?- zapytał sam siebie. Do tej pory w krainie poznał bliżej już dwie klacze.. Vitalia jednak nie była dla niego jakoś bardzo przyciągająca.. Była piękna.. Ale zbyt płytka. Nie chodzi o inteligencję lecz.. Jakoś tak niezbyt dużo mówiła, przemawiała jak wojownik, który nauczony był spełniać rozkazy swojego pana, szkolony itd. Nie było w niej tej nutki tajemniczości.. A Boreasz lubił zdobywac uczucia klaczy.. Jak z Viserią. Od tych oprzemyśleń, poczuł, że musi odpocząć. - Żegnaj Marvari. Niedługo znowu się spotkamy. Pamiętaj o mnie.- pożegnał ją i na pożegnanie pogładził jej kość nosową. Odbiegł stąd galopem, myśląc o partnerce.

z.t
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Pon Gru 21, 2015 6:34 pm

//Vienne może zakończmy tą fabułę? I zaczniemy gdzie indziej.

Najbardziej na świecie liczą się jej źrebaki, no i partner, którego pokochałaby - niestety nikogo takiego nie znała. Nie wiadomo, dlaczego co raz bardziej przekonywała sie do Boreasza, choć i tak chciała zachować dystans i nie wchodzić z nim w żadne bezsensowne układy. Ogier wydawał sie być zwykłym babiarzem, jednak miał coś w sobie, na co zwróciła uwagę Viseria. Do zobaczenia.-pożegnała go milo.Mam nadzieję..-pomyślała i spojrzała na córkę. Coś dziwnego się z nią działo, nigdy nie zwracała uwagi na ogiery, a na Boreasza tak.. Vienne może pójdziemy się przejść?-zapytała, po czym ruszyła stepem, z nadzieją że klacz pójdzie za nią.

z/t
Powrót do góry Go down
Viennie



Posts : 87

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Pon Gru 21, 2015 6:53 pm

/Przepraszam ,że tak długo. Pierwszy post się nie wysłał. :\

Obserwowałam odchodzącego Ojca. Po chwili swoja mamę uważnie. Przysypiałam ale gdy tylko usłyszałam o tym, ze mamy gdzieś iść ochoczo pokiwałam głową i uniosłam ją jak najwyżej tylko potrafiłam. Od razu pogoniłam za klaczą doskonale już sobie radząc i łapiąc równowagę. Byłam ciekawska co tylko dobrze o mnie świadczyło. Tym bardziej za każdym krokiem uzyskiwałam pewność do tego, że dam sobie ze wszystkim radę nieważne jak będzie. Poszłam ochoczo za klaczą obserwując uważnie każdy jej krok i nie wyprzedzając jej. Stałam dzielnie u jej boku.

z/t
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Wto Gru 29, 2015 1:17 pm

Goniłem i goniłem uciekającą klacz... ale ta niestety okazała się znacznie szybsza, nic się tego spodziewałem. No tak, w sumie nie mogło mnie to dziwić. My, dumne fryzy, nie byliśmy w końcu stworzone do wyścigów czy rajdów. Nie musieliśmy być szybcy, wytrzymali, silni... ale za to jacy byliśmy piękni. Zmęczony pogonią skręciłem w stronę jeziora, w które szybko zanurzyłem chrapy, gasząc pragnienie krystalicznie czystą wodą. Oczywiście nie zrobiłem tego od razu po galopie, to by było niezdrowe, tylko zadbałem aby ostatnie kilkaset metrów przestępować. Gdy już się napiłem, stałem jeszcze chwilę wpatrując się w swoje odbicie, jak już powierzchnia jeziora się uspokoiła. Tak, moja grzywa była naprawdę ładna.


Powrót do góry Go down
Azazel



Posts : 262
Age : 22

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Wto Gru 29, 2015 1:26 pm

Dlaczego się tu zagalopowałem? Ach, w sumie czort to wie. Nie dywagujmy nad tym jak, tylko po prostu - przyszedłem. Zatrzymałem się przed jeziorkiem, odrobinę posiniaczony jeszcze po tej dzikiej walce połączonej z atrakcją zjeżdżania na plecach po stromym, kamiennym zboczu. Łał, tyle zabawy nie miałem od czasów źrebaka. Pociągnąłem przeciętą chrapą i schyliłem się, by się napić. Byłem na tyle wysoki, że raczej nikt nigdy nie wchodził mi w paradę. Wyczułem jakiegoś ogiera, ale specjalnie się nim nie przejąłem, bo uznałem że raczej mi nie zagraża. Wyglądał na zziajanego po jakimś dzikim sprincie. Nastawiłem na niego jedynie jedno długie ucho a w zasadzie się rozluźniłem, zaczynając pić wodę.

____________________________________________
Famous last words.


Głos Azazela
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Wto Gru 29, 2015 1:32 pm

Spokojnie przypatrywałem się swojemu pięknemu obliczu. Szkoda, że konie nie wymyśliły niczego lepszego do przeglądania się niż jezioro. Byłem pewien, że na żywo jestem jeszcze piękniejszy. Nagle... nagle jakiś drań zaczął pić kawałek dalej, a spowodowane przez jego chrapy fale, zaczęły się interferować na moim odbiciu, całkowicie psując jego czytelność. Oburzony podniosłem głowę do góry i z irytacją wypuściłem powietrzy przez chrapy, niczym smok. Jakiś przerośnięty kucyk. Nie fryz. Jak ja wszystkimi innymi rasami gardziłem. Tylko fryzy! Po chwili dopiero wyczułem i zrozumiałem... że on nie jest z mojego stada.
- Czego tutaj szukasz! - warknąłem na niego, powoli się do niego zbliżając, zachodząc mu drogę szerokim łukiem, by ten nieproszony gość znalazł się między mną a jeziorem, które by mu odgradzało drogę ucieczki.
Powrót do góry Go down
Azazel



Posts : 262
Age : 22

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Wto Gru 29, 2015 1:40 pm

Kiedy usłyszałem jak się buntuje, uniosłem brwi. Przestąpiłem z nogi na nogę, nawet nie odrywając chrap od wody. Byłem spragniony, musiałem się napić a to, że jakiemuś lalusiowi nie podobało się moje zachowanie, nie było moją winą. Nie zrobiłem niczego niewłaściwego, wiec w czym tkwił problem? Podniósł na mnie głos, wiec wyprostowałem powoli szyję, przełykając ostatni łyk wody. Patrzyłem na niego kątem oka, a po moich chrapach spływały kropelki wody. Powoli się odwróciłem i spojrzałem na niższego, mrużąc nieco oczy.
- Przepraszam bardzo, zawadziłem Ci czymś? - Rzuciłem niby z troską, jednak ostrzegawczo. Źle mu patrzyło z oczu, wyczuwałem lekkie szaleństwo. Oh, typowy stereotypowy przedstawiciel CK. Wziąłem głębszy wdech na uspokojenie i stałem prosto, zupełnie spokojny.

____________________________________________
Famous last words.


Głos Azazela
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Wto Gru 29, 2015 1:48 pm

Obserwowałem jak drań przestaje pić... MOJĄ wodę. No bo skoro to był teren mojego stada, to on popijał moją wodę. A gdzie tutaj jakieś przestrzeganie prawa własności? Zawahałem się za to w momencie, gdy ten się wyprostował. Kurcze, co za duże bydle z niego. Konie nie powinny być takie duże. Małe też nie. Wszystkie powinny być takie jak my, fryzy. A odstępstwa powinno się wyeliminować.
- Nie, nie, wcale mi nie zawadziłeś! - parsknąłem zirytowany - I wcale nie wchodzisz na MÓJ teren, nie tradujesz MOJEJ trawy i nie pijesz MOJEJ wody! - warknąłem, akcentując każdy zaimek osobowy, czy tam dzierżawcy, czy jak to się tam to nazywało.
- Przeproś... ty kucu! - zażądałem podniesionym głosem - Wy wszyscy Halni jesteście tak samo bezczelni! Chodzicie, panoszycie się wszędzie, nic nie szanujecie! - krzyczałem dalej ignorując jego ostrzegawczy ton. Za bardzo mnie zirytował, bym zauważył jakieś subtelne sugestie w jego głosie.
Powrót do góry Go down
Azazel



Posts : 262
Age : 22

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Wto Gru 29, 2015 2:00 pm

Uniosłem brwi słuchając tej jego paplaniny przez chwile, mając aż ochotę zachować się infantylnie: wyciągnąć język i zacząć go przedrzeźniać. Powstrzymałem się, a z tego planu jedynie delikatny uśmieszek wkradł się mi na pysk. No tak, wielki, przerażający fryz! Długa grzywa niczym u księżniczki nadawała mu charakterku, mrr. Zbiłem usta w jedną linię a potem wywróciłem oczami.
- Skoro ja jestem kucykiem, to ty chyba jesteś ściółką pode mną. - Przechyliłem nieco głowę i rozluźniłem tylną nogę, stawiając ją na czubku kopyta.
- Poza tym, teren chyba nie jest twój. Jesteś członkiem stada, więc już się tak nie wymądrzaj. Pozbieram siły i wrócę, bez twojego biadolenia. - Uśmiechnąłem się przeuroczo, ale też złośliwie i ruszyłem dwukolorowymi chrapami.

____________________________________________
Famous last words.


Głos Azazela
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Wto Gru 29, 2015 2:11 pm

Mówiłem do niego, usiłowałem mu przemówić do rozsądku, a ten nic. Przygłup się uśmiechał i przewracał oczami. Jakaś krzyżówka rasowa z walnięta psychiką? Chyba tak. Fryzem nie był, więc pewnie nie miał nawet księgi stadnej i nie martwił się o swój rodowód. Tak... same odchyły. Oprócz wzrostu i psychiki miał na pewno masę innych wad. Krzywe i słabe kopyta? Wypadanie sierści? A może próby samobójcze? To mogłem się domyśleć że stanu jego sierści. Spiorunowałem go wzrokiem, gdy mnie dotkliwie obraził.
- Wcale nie jestem niski! Ty! Ty tłusty, brzydki, śmierdzący, przerośnięty kucu! - wydarłem się na niego. Jak zwykle miałem trudności z panowaniem nad sobą, jak ktoś krytykował mój wygląd.
- Ja jestem fryzem! Rasowym! Mam poprawny wzrost! A nie jaki... jak ty! Odmieńcu! - dalej krzyczałem na niego. Zwłaszcza, że ten mnie ignorował, lekceważył i nie doceniał. Ostentacyjnie się rozluźnił, stając zadnią nogą, jakby był jakąś klaczą lekkich obyczajów a nie miał przed sobą kogoś, kto na niego krzyczy. Co za buta, tupet i bezczelność!
- Moje stado, mój teren! Ja Ci dam biadolenie! - warknąłem na niego, po czym rzuciłem się w jego stronę, swoim fryzyjskim galopem, który może nie był zbyt szybki... ale za to jaki był ładny, dumny i dostojny. A nie jakieś kucykowe galopowanie AKA maszyna do szycia. Jeśli jakimś cudem udało mu się do niego dopaść, to spróbowałem go chwycić zębami za szyję by naciskiem zębów zmusić go do opuszczenia głowy, do "ukłonienia się" przede mną.
Powrót do góry Go down
Azazel



Posts : 262
Age : 22

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Wto Gru 29, 2015 2:20 pm

Stałem jeszcze przez chwilę, obserwując to jak ogier się irytuje i pręży jak kot na słońcu w ruji. Się chłopak przegrzał. Nie szukałem żadnych problemów, i masz koniu placek. Wziąłem głębszy wdech i naprężyłem już dość silne mięśnie, nie uciekając od ciosu. Był może i wyszkolony ale miał mniejszą masę. Uderzył o mnie a ja chwyciłem go pod gardłem, gdy próbował mnie nakłonić do pochylenia się przed nim. Wgryzłem się dość mocno i odreagowując całą jego siłę, przewróciłem na ziemie, podcinając mu wszystkie nogi swoją przednią. Zabolało, ale przynajmniej leżał na plecach. Spojrzałem na niego z góry, odsuwając się nieco.
- Nie szukam zwady, skończ zanim będzie za późno.- Ostrzegłem go a krew puściła mi się z nosa bo dwie walki w tak krótkim czasie, uh, niedobrze.

____________________________________________
Famous last words.


Głos Azazela
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Wto Gru 29, 2015 2:31 pm

Rozpędziłem się do fryzyjskiego galopu, niezbyt szybkiego ale za to pięknego, dumnego i godnego prawdziwego konia. Kolejne foule kryły przestrzeń, byłem coraz bliżej agresora, już, już go miałem w zasięgu zębów. Wykonałem płynny ruch... który gwałtownie się zakończył w momencie, gdy to ja zostałem chwycony pod gardło. Zaskoczony kwiknąłem z bólu a gdy ten drań podciął mi nogi, wywaliłem się centralnie przed niego, lądując na grzbiecie. A skoro tak, to gwałtownie wyprostowałem przednią nogę, próbując go kopnąć w głowę i wyciągnąłem szyję, próbując go ugryźć. Czy zdążyłem to zrobić zanim się odsunął? Pewnie nie, jeśli odskoczył szybko. No ale jak się już odsunął, to szybko wstałem, cofając się o krok i zerkając na niego z wściekłością.
- Nie szukasz zwady? To po co tu przyszedłeś! Naruszasz MOJE tereny i wcale nie szukasz zwady? - prychnąłem z pogardą ponownie rzucając się na niego i tym razem próbując naprzeć na niego klatką, by ten wpadł do jeziora. Niezależnie, czy mi się udało go wepchnąć, gwałtownie wykonałem zwrot na zadzie, wystrzeliwując do tyłu obie zadnie nogi, próbując go nimi trafić. Nie ma litości dla takich agresorów jak ten przerośnięty przybłęda!
Powrót do góry Go down
Azazel



Posts : 262
Age : 22

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Wto Gru 29, 2015 2:39 pm

Za pierwszym razem zdążyłem się odsunąć. Narwaniec teraz zaczął mnie popychać klatką piersiową w stronę jeziora a ja zaparłem się na tylnych nogach, tworząc niemal rowy w wulkanicznym piasku. Smagnął mnie jednym tylnym kopytem w szyje a drugim nie dał rady, bo najzwyczajniej nie dosięgał. Nie atakowałem go, nigdy nikogo nie pobiłem i nie miałem zamiaru się tego podjąć. Ostatecznością był unik i kontratak w defensywie własnego zdrowia. Złapałem go za pasmo grzywy, gdy ruszył ze wściekłością to usłyszał tylko dźwięk rozrywanej skóry i pukiel włosów został w moim pysku. Wyplułem go i spojrzałem na łysinę, znajdującą się zaraz przy kłębie. Odskoczyłem od kolejnego ataku, biegnąc wzdłuż jeziora i obserwowałem każdy jego ruch, żeby go w miarę unikać. Oczywiście trafiał mnie, czasami zdążyłem zaprzeć się na ciosy ale to powodowało tylko głębsze rany.

____________________________________________
Famous last words.


Głos Azazela
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Wto Gru 29, 2015 2:47 pm

Naparłem na niego klatką piersiową, próbując go wepchnąć do jeziora, ale drań się złośliwie zaparł kopytami, uniemożliwiając mi to. Zrobiłem zwrot na zadzie i wystrzeliłem tylne kopyta, trafiając go jednym z nich - chyba za słabo, bo łobuz nie zaczął mnie jeszcze prosić o litość. Poczułem, jak łobuz chwyta za grzywę... i wyrywa mi ją! Szeroko otworzyłem przerażone oczy, widząc jak moja cenna grzywa, to co była dla mnie najważniejsze, wypada z jego pyska... widziałem każdy opadający włos, jak spadał na trawę.
- Nie, nie! To była moja grzywa! - zacząłem krzyczeć - Moja piękna, dumna, bujna, gęsta grzywa! Nie, tylko nie to! - kwiknąłem głosem przepełnionym bólem. Niby to był tylko pukiel... ale tego, co każdego konia tworzył tym, kim on był. Każdy fryz wiedział, że grzywa jest tym, co jest najważniejsze. Jak on... jak on mi ją zniszczyć! Co za drań!
- Przesadziłeś! Przesadziłeś! - zacząłem na niego krzyczeć, gdy rozpacz zaczęła ustępować miejsca wściekłości. Ruszyłem za nim wzdłuż jeziora, próbując go dogonić... no ale galop u koni fryzyjskich raczej nie może się równać z prędkością innych koni.
- Stój! Nie zwiewaj! - darłem się za nim, próbując go dogonić. Jeśli tak by się stało, to bym zapewne próbował go trafić kopytem lub ugryźć. Ale czy miałem szansę go dorwać, jeśli mi hultaj uciekał?
Powrót do góry Go down
Azazel



Posts : 262
Age : 22

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Wto Gru 29, 2015 2:55 pm

Spojrzałem na jego reakcję i gdy grzywa opadła, nawet zrobiło mi się go żal. Mówiłem mu, żeby nie zaczynał, bo mogło się to źle skończyć. Uciekałem od napastnika a nie robiłem tego ze strachu, po prostu nie miałem ochoty na walkę, nie teraz i nie w tym stanie. Dostałem parę razy kopytami, kilka razy zostałem pogryziony ale w gruncie rzeczy, zdołałem od niego odbiec. Nogi miałem długie i jako jedyne mnie jeszcze nigdy nie zawiodły. Zwolniłem gdy bylem wystarczająco daleko, by sprawdzić, czy dalej za mną szarżuje. Zakręciło mi się w głowie i zatrzepałem nią powoli. Miałem pewność, że obdarłem tego fryza z jego pewności siebie, gdy zupełnie nie celowo pukiel włosów został mi w pysku. Świat mi odrobinę falował ale szybko wziąłem głęboki wdech i wszystko się w miarę ustatkowało.

____________________________________________
Famous last words.


Głos Azazela
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Wto Gru 29, 2015 3:02 pm

Biegłem za nim, próbując go dogonić i starając się gryźć go i kopać, ilekroć znalazł się w moim zasięgu. Ten, mimo moich próśb i apeli, złośliwie się nie zatrzymywał, w dalszym ciągu uciekając przede mną. Gdy mi znikł za zakrętem, zmęczony zatrzymałem się i ciężko dysząc próbowałem złapać oddech. Po chwili się uspokoiłem... i próbowałem jakoś wygiąć głowę i szyję, by ocenić straty. Nie dobrze, bardzo nie dobrze. Fatalnie to wyglądało... ale ja go dorwę! Zemszczę się na nim! Ruszyłem kłusem za nim bo na galop byłem zbyt zmęczony. Śledziłem ślady kopyt licząc, że te mnie doprowadzą do tamtego furiata. Gdzieś tutaj musiał być. Czułem jego Halny zapach. Niech no ja go dorwę! Niech no ja go dorwę!

Jeśli ten odpoczywał wystarczająco długo, to pewnie w końcu go dostrzegłem za kolejnym zakrętem. Wtedy ponownie zagalopowałem, szarżując na niego. Starałem się chwycić go zębami za ciało i mocnym pociągnięciem zmusić do zatrzymania się i stawienia mu czoła. Był większy, silniejszy... no ale tak olbrzymia strata dodała mi odwagi i siły a odjęła rozsądek i trzeźwe myślenie.
Powrót do góry Go down
Azazel



Posts : 262
Age : 22

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Wto Gru 29, 2015 3:23 pm

Usłyszałem bieg tego narwańca i stanąłem pewniej na ziemi. Dlaczego miałem przed nim uciekać? Nie chciałem się przed nikim płaszczyć. Nie byłem zwolennikiem bitwy, ale kto jeśli nie ja go nauczy odrobiny pokory. Wziąłem więcej powietrza w płuca napełniając je po brzegi. Odwaga mnie przepełniła a ja stanąłem praktycznie na baczność. Chciał mnie uderzyć ale był tak rozwścieczony, że nawet po pijaku by mnie lepiej trafił. Zrobiłem unik i popchnąłem go ciałem, upadł i przeciągnął klatą po wulkanicznym piasku. Strzeliłem z ogona i już się nie uśmiechałem. Wyglądałem na prawdę groźnie, szczególnie gdy się przy mnie leżało.
- Co z ciebie za wojownik, chaotyczny i nieuporządkowany. Zaślepiony furią i kompleksami. - Burknąłem niskim, ochrypłym głosem i splunąłem krwią gdzieś obok niego.

____________________________________________
Famous last words.


Głos Azazela
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Wto Gru 29, 2015 3:38 pm

Ponownie zagalopowałem szarżując na tego drania. Widziałem, że tamten zaprzestał uciekania i stanął na baczność, gotowy na cios. To mnie trochę zaniepokoiło. Każdy drapieżnik ma w zwyczaju atakować kogoś, kto przed nim ucieka. Jeśli ofiara nie próbuje zwiewać i czeka na drapieżnika... to coś jest nie tak. Nagła zmiana zachowania Halnego rozkojarzyła mnie. Przestałem się czuć tak pewnie siebie, ogarnęły mnie wątpliwości. Zawahałem się w momencie uderzenia, dlatego te było niepewne, wolne, przewidywalne. Drań z łatwością przed nim umknął i rzucił się na mnie, przewracając mnie. Nie dość że wysoki, niefryzyjski to jeszcze ciężki jak słoń. Widząc jego wzrok, słysząc jego słowa straciłem resztki pewności siebie.
- Ja... ja niechcący. - nagle zmieniłem retorykę, wstając powoli i cofając się o krok. Widząc, jaki ten jest zręczny i silny wcale mi się nie podobał pomysł walki z nim.
- Ja... ja chyba Cię... Cię z kimś pomyliłem. - szybko wyrzuciłem z siebie, zastanawiając się, co teraz zrobić.
Powrót do góry Go down
Azazel



Posts : 262
Age : 22

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Wto Gru 29, 2015 3:50 pm

- Niech zgadnę... Pomyliłeś mnie z wszystkimi, których skrzywdziłeś? - Chrypnąłem nisko a mój głos zdawał się wbijać z każdym słowem coraz bardziej do jego uszu. Podszedłem do niego o krok bliżej, nie tracąc czujności. Już nie poruszałem się z taką lekkością, stawiałem kopyta jak słoń. 
- Dlaczego więc to robisz, dlaczego krzywdzisz słabszych? Jaki widzisz sens w takim życiu?- Barwa cięła dalej, jakby za każdym razem dostawał wyimaginowanym batem po pysku. Moja klata dotknęła jego i prychnąłem ostrzegawczo, poczuł strugę ciepłego powietrza z moich chrap. Ogon uniosłem wyżej i nieco się nastroszyłem, obserwując go pyskiem w pysk. Słyszałem jego bicie serca. Minę  miał nieciekawą, jakbym własnie spalił na jego oczach ten pukiel bujnej grzywy.
- Grzeszysz. Nie względem stada... mylisz się, co do siebie. Nie jesteś ani najlepszy, ani wspaniały. Jesteś szary, taki sam. Jak ja.- Wyszeptałem mu to do ucha a potem smagnąłem go ogonem. Popchnąłem go całym swoim ciałem ponownie w tył, tym razem przyszpilając jego zad do drzewa.

____________________________________________
Famous last words.


Głos Azazela
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Wto Gru 29, 2015 4:08 pm

Jego słowa mnie zaskoczyły. I ich treść i ton, jakimi zostały wypowiedziane. Nie podobało mi się też, jak napastnik się do mnie zbliżał. Od razu przestałem być tak pewny siebie.
- Ale... ale skąd pomysł, że kogoś... że kogoś skrzywdziłem? - stwierdziłem po chwili wahania - Ja... ja jestem pacyfistą. Ja... a miłuje spokój. Nawet... nawet muchy bym nie skrzywdził. - odpowiedziałem mu.
- Ja... a kogo niby skrzywdziłem? Słyszałeś o kimś? Też... też mnie musiałeś z kimś pomylić. To jakieś... nieporozumienie. - broniłem się, będąc pewnym, że złośliwy, przerośnięty kuc nie ma żadnych dowodów na poparcie swoich tez. Czułem się bardzo nieswojo, gdy ten był coraz bliżej mnie. Gdyby nie to, że się go bałem, powiedziałbym mu parę ciepłych słów o swoich poglądach. A tak zostało mi wybieranie się wszystkiego, co złe.
- Wcale nie jestem szary! - oburzyłem się dopiero na ostatnie jego słowo. Bo byłem najlepszy i wspaniały, chociaż ktoś złośliwy mógł uważać inaczej, Ale każdy mógł stwierdzić, że jestem kary. Nie rozumiałem, o co tamtemu chodzi i mi się to nie podobało. Niestety długo nad tym nie mogłem myśleć, bo ten popchnął mnie do tyłu, przygniatając mnie do drzewa. Kwiknąłem z przerażenia.
- O co... o co Ci chodzi? Zostaw mnie. Proszę, zostaw mnie. - zaskrzeczałem przerażony. Zacząłem się wiercić próbując się uwolnić. Miałem ochotę jak najszybciej zwiać.
Powrót do góry Go down
Azazel



Posts : 262
Age : 22

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Wto Gru 29, 2015 4:22 pm

Obserwowałem jego zagubienie w oczach, każdy lęk i strach, był widoczny w ciemnych ślipiach mojego napastnika. Trzymałem go tak w rydzach, nie wiedząc za bardzo co z nim zrobić. 
- Skrzywdziłeś wiele istot, Espilce - te ostatnie słowo podkreśliłem. Strzeliłem z jego imieniem, coś kiedyś zasłyszałem o fryzie z bujną grzywą, wiec miałem nadzieje że dobrze skojarzyłem fakty. Chciałem go trochę ukierunkować wiec wziąłem głębszy wdech, widząc, że niektóre słowa nie dochodzą do jego głowy.
- Zapamiętaj mój pysk, kary. To ja będę Cię rozliczał jeśli poniesiesz jeszcze raz kopyto na któregoś konia, o moim stadzie już nawet nie wspominając . - Wywarczałem mu prosto w pysk i lustrowałem go zimnym, niemal przyprawiającym o dreszcze spojrzeniu. Trzymałem go w napięciu jeszcze bardziej, chłodny i jakby zatracony gdzieś w oddali. Oczywiście, że tylko grałem takiego, miałem na celu go trochę nastraszyć.

____________________________________________
Famous last words.


Głos Azazela
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Wto Gru 29, 2015 5:19 pm

Nie podobał mi się wzrok, jakim ogier na mnie zerkał. Ponownie bym zaprzeczył jego słowom... gdyby nie to, że drań podał moje imię.
- Skąd mnie znasz?! - spytałem, ze zdziwienia rozszerzając oczy. Tzn. niby wiedziałem, że jestem najstraszniejszym, najsilniejszym, najpotężniejszym, najokrutniejszym koniem w krainie, nie mówiąc już oczywiście o najładniejszej grzywie. Byłem pewien, że wszystkie kobyły straszą mną dzieci. W końcu byłem tak przerażający. Ale... że on mnie rozpoznał. Pewnie po grzywie się domyślił. Sądziłem, że jej sława sięga daleko.
- Ale... te rzeczy, które się o mnie mówi... to kłamstwa. - szybko zaprzeczyłem. Podstawowa zasada mówiła, by wszystkiemu zaprzeczać. Że nawet jeśli się coś kranie i zostanie schwytanym za kopyto.... albo kogoś kryję i zostanie schwytanym za... za coś innego. To trzeba uparcie twierdzić, że to nie moje kopyto i nie moje... coś innego!
- Nie, nie. Ja? Gdzieżbym śmiał. - zapewniłem go, mając coraz bardziej dość całej sytuacji. Zacząłem powoli myśleć o linie. On... za dużo o mnie wiedział. I za dużo sobie pozwalał. Sznur, jak wyciągnąć sznur? Zacząłem się cofać, ale za zadem miałem drzewo. Z przodu ogiera. Jak wyciągnąć liny i na niego narzucić? Czekałem na odpowiedni moment. Tak, porwanie pozwoli sobie z nim... lepiej porozmawiać.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jeziorko w dźungli   Today at 3:12 am

Powrót do góry Go down
 
Jeziorko w dźungli
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Dżungla abîme-
Skocz do: