Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 słoneczny brzeg

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Sro Lis 25, 2015 6:14 pm

Nie! To się tak przecież nie mogło skończyć! Przecież miała mieć szczęśliwe dzieciństwo z mamą i tatą. Wiedziała, że jej mama bardzo ją kochała, że nadal ją kocha. Przecież nadal była przy niej, ale to nie to samo... Tak bardzo chciała się teraz do niej przytulić. Cały czas wtulała się w naderwaną trochę grzywę odważnej klaczy, która zginęła w obronie małej księżniczki.
Usłyszała coraz głośniejszy odgłos uderzających o ziemię kopyt. Z rozpaczą w ciemnych oczkach odwróciła główkę, wtulając się jeszcze bardziej w martwe ciało rodzicielki. Podbiegł do niej Szafran, którego poznała jako nauczyciela medycyny. Przez chwilę starała się powstrzymywać kolejną falę łez, ale i tak skapywały one co jakiś czas na trawę. Nawet żywa, zielona roślinność zdawała się poszarzeć w żałobie. Klaczka wstała na chwiejnych nogach, wstrzymując łzy. Jeszcze ostatni raz trąciła chrapami łeb poległej mamy. Po chwili poszarpane ciało klaczy zabrały jakieś zwierzęta, ale Aph nie przyglądała się im. Ruszyła powoli za izabelowatym ogierem, zabierając ze sobą skrawek burgundowej peleryny swojej mamy. Po chwili zniknęła z tego miejsca, doganiając Szafrana.

z/t
Powrót do góry Go down
Dazzle

avatar

Posts : 29

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Sro Lis 25, 2015 8:23 pm

Dazzle przybyła tu wlokąc się bardzo. Nikt jej nie wyleczył do końca z zarazy. Oddychała ciężko. Wiedziała, że niedługo się podda. Wtem wpadło tu kocisko. Złapało ją, ale ta je odepchnęła. Drapieżnik nie miał ochoty na utarczki. Zarżała ochryple i po prostu się położyła. Nie miała sił żyć. Żadnej przyzwoitej energii. Tylko śmierć chodziła niedaleko, czychając na jej duszę. Zamknęła oczy i nasłuchiwała co się dzieje, ale przychodziło jej to z coraz większym trudem.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Sro Lis 25, 2015 8:46 pm

Już dawno tu nie była, a wspomnienia powracały wraz z drogą ku temu miejscu. Przybiegła lekkim, sprężystym kłusem, z wysoko podniesioną głową, i ogonem. W oddali dostrzegła konia. Podbiegła do niej, przy czy przywitała się: Witaj.. Jest tu, już dość długo, jednak nie spotkała jeszcze tej klaczy. Jestem Ingrid.-powiedziała dumnie. Spojrzała na nią, nieco bliżej się jej przyglądając, wyglądała dziwnie, tak jakby coś jej dolegało. Coś się stało?-zapytała, zbliżając się nieco do klaczy. Może potrzebny był jej medyk? Szafran, byłby odpowiedni, szkoda tylko, że Inn nie ma zbyt wielkiego pojęcia na temat leczenia.
Powrót do góry Go down
Dazzle

avatar

Posts : 29

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Czw Lis 26, 2015 6:54 am

Witaj - odpowiedziała ciężko. Zachowała jako tako jasność umysłu. Pamiętasz zarazę? Otóż właśnie leżałam gdzieś dalej chora, potem przeszło trochę, więc przewlekłam się gdzie indziej. - wytłumaczyła, co chwilę kaszląc. Nie spodziewała się, że tak szybko jakiś koń. Dazzle - powiedziała ostatnimi słowami i zamknęła oczy. Ciężko jej było razem z tym życiem, ale chciała walczyć. Jej myśli kręciły się wokół swojej choroby.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Czw Lis 26, 2015 8:30 am

Zauważyła, że jest z nią coś nie, tak. A nie chciała, by coś się jej stało. T-a-k pamiętam.-powiedziała, gorzko przełykając ślinię. Patrzyła na nią, z wyrzutami sumienia, ponieważ była wtedy w szpitalu, jako pomocnica Szafrana, a nie pomogła jej. Skinęła głową, usłyszawszy jej odpowiedz. Widziała, że, nie jest jej łatwo, a chciała jej pomóc. Dazzle, może pójdziemy do szpitala, tak na pewno ktoś Ci pomoże, jeśli dasz radę.-zaproponowała przejęta. Po chwili dodając: Albo sprowadzę tu jakiegoś medyka?-powiedział.
Powrót do góry Go down
Dazzle

avatar

Posts : 29

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Czw Lis 26, 2015 4:46 pm

Arabka nie patrzyła na to, że klacz się jąka. Co chwilę kaszlała. Teraz patrzyła zacimionymi oczami na gniadoszkę. Dlacze... - kaszlnęła - go się jąkasz? - spytała i zaczęła ponownie kaszleć. Chyba nigdzie nie muszę iść i tak niedługo śmierć przejdzie do mojej duszy. Nie będę marnować wam czasu. Zapewnie macie teraz mnöstwo innych przypadków. - odpowiedziała i usilnie próbowała wstać.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Nie Lis 29, 2015 7:37 pm

Ingird w dalszym ciągu obserwowała klacz, na prawdę nie było z nią dobrze..W sumie sama nie wiedziała dlaczego się jąka, tak wyszło.. Teraz to nie jest zbyt ważne. Trzeba cię wyleczyć. -powiedziała łagodnym głosem. Przestać!-podniosła głos. Chciała pomóc! Tak czy siak! Dazzle nie mogła umrzeć, musi żyć! Nie! Po to, są medycy! Żeby pomagać.-mówiła spokojnie.Próbowała się uspokoić, i nie denerwować.
Powrót do góry Go down
Dazzle

avatar

Posts : 29

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Nie Lis 29, 2015 7:43 pm

Jeszcze raz się pytam - po co? I tak czy siak umrę niedługo... Nie chcę wam marnować czasu. - powiedziała niby obojętnie. Na pewno sobie poradzicie bez mnie. Radziliście sobie, więc sobie poradzicie. - Dazzle włączył się tryb, gdy była władcą. Zaczęła teraz głupieć, mylić przeszłość z teraźniejszością. Dracon, idź. Ja umrę w spokoju, a Ty zaczniesz rządzić... - rzekła już chaotycznie. Cóż miała poradzić? Umrze i będzie spokój. A może nie?
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Nie Lis 29, 2015 8:18 pm

A dlaczego nie?-zapytała, co raz bardziej podnosząc głos. Próbowała się opanować, ale coś w głębi jej duszy jej na to nie pozwalało. Wcale nie marnujesz czasu.-odpowiedziała. Medycy, raczej chcą pomagać, w końcu dlatego zabrali tą drogę, i nie jest to chyba dla nich problem? Jednak Inn nie chciała dać za wygraną i chciała jej udowodnić, że ma rację, a ona powinna się jej posłuchać. Nie muszę rządzić! Po prostu chce ci pomóc.-dodała, mówiąc nieco spokojniej.
Powrót do góry Go down
Dazzle

avatar

Posts : 29

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Nie Lis 29, 2015 8:29 pm

Dazzle zaczęła milczeć. Coś zabrało jej mowę. Ktoś starał się o jej życie, ale naprawdę ją coś przytrzymywało. Nie lubiła medyków. Rzadko byli tam gdzie są potrzebni. Położyła głowę na przednich nogach i zamknęła oczy. Ciężej jej było. Oddychała ciężej - jednym słowem męczyła się. Kto zechce zadawać jej ból w ten sposób. Jaki masz pomysł, by mi pomóc? - spytała z zamkniętymi oczyma. Słuchała ciężko co ta jej odpowie. Zwinęła się w biały kłębek - było jej zimno... A było lato tak naprawdę.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Pon Lis 30, 2015 7:44 pm

Westchnęła, po czym spojrzała na leżącą Dazzle. Jak ja mam jej pomóc? Jeśli nie chce..-strasznie ją to dręczyło. Przecież, nie zawsze trzeba mieć powód żeby pomóc, Ingrid sama w sobie, chciała to zrobić, i nie miała zamiaru odpuścić. Było jej ciężko, widząc jak klacz się męczy z tego powodu. No.. na przykład może tu przyjść medyk, w sensie mogę po niego iść.-zaproponowała. Po chwili dodając:Lub, iść do szpitala,  jednak wątpię w to, byś dała radę.. Dazzle wyglądała bardzo marnie, dlatego jej przypuszczenia mogły być sprawdzone.Jednak nie czekając na odpowiedź Dazzle pobiegła po jakąś pomoc.

z/t
Powrót do góry Go down
Dazzle

avatar

Posts : 29

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Wto Gru 22, 2015 8:15 pm

Dazzle widziała jak tamta odbiega. Z resztą i tak już prawie na to nie zwracała uwagi. Kaszlnęła parenaście razy i zachwiała się. Upadła i zaczeła ciężko oddychać, a po jej szyi spływał pot. Może ktoś przyjdzie i ją uratuje? A może umrze w tym magicznym miejscu?
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Nie Sty 17, 2016 12:48 pm

// uznajmy, że już nikogo tutaj nie ma

Lekkim, dostojnym krokiem przybiegła w to miejsce. Razem z nią przybył tu też jej towarzysz, biały sokół norweski. Tym razem jednak zdecydował się usadowić się na jej kłębie, wtulając się w ciepłe futro geparda.
Właśnie... przydałoby się cię jakoś nazwać... - zastanawiała się na głos. W końcu, jeśli mieli ze sobą przebywać, to powinna chociaż się jakoś do niego zwracać. Wtedy będzie wiedział, że to o niego chodzi, nawet nie znając końskiej mowy. Rzuciła na niego okiem, a wtedy ptak dumnie się wyprostował.
Fuerte. - powiedziała po chwili namysłu. Dumne imię, w jej ojczystym języku oznaczało silnego. Fuerte napuszył się dumnie, jakby odgadując po jej tonie znaczenie.
Mam! Fuerte Vano. - powiedziała po chwili, cicho się podśmiewając. Ptak nadal tkwił w dumnej pozie, nie zadając sobie sprawy, co oznaczało jego miano. Rozpostarł nakrapiane skrzydła i wzbił się w powietrze, na pokaz robiąc kilka pętli w locie.
Tormenta stanęła tuż przy brzegu, schylając się, aby napić się nieco wody. Potem położyła się na zamarzniętym piasku, wlepiając wzrok w sokoła. Dla zabawy podrzuciła lwi kieł i już miała złapać go ponownie, gdy nagle ptak złapał go w locie za nią. Potem Fuerte wylądował na moment przed nią, kładąc kieł na ziemi. Uśmiechnęła się i ponownie podrzuciła ząb wyżej, a sokół poderwał się natychmiast, łapiąc "zdobycz" w locie. I tak w kółko.
Powrót do góry Go down
Celeborn

avatar

Posts : 24

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Nie Sty 17, 2016 2:11 pm

Ogier jedną ze ścieżek dotarł na brzeg rozkołysanego morza. Zima nie była najlepszym czasie na spacerowanie wśród skrzeczących mew, ale przyszedł tutaj bez większego sensu. Zastrzygł uszami, wyraźnie zdziwiony brakiem białek pokrywy śniegu na mokrym piachu. Szedł spokojnie, cały czas swój pysk mając zwrócony ku falom. Rozszerzył chrapy, wdychając słony zapach i potrzebne powietrze. Nagle do jego nozdrzy uderzyła znajoma woń, tak bardzo charakterystyczna, której nie dało się pomylić z niczym innym. Przypominała mu o latach dzieciństwa, tych zachowanych i utraconych. Zamarł, dostrzegając kilkaset metrów przed sobą znajomą sylwetkę klaczy fryzyjskiej, która najwyraźniej jeszcze nie zdawała sobie sprawy z obecności Celeborna. Zauważył, że miała na sobie futro z geparda idealnie komponujące się z smolistą sierścią. Obserwował ją uważnie, korzystając z tej chwili nieuwagi, na jaką mogła sobie pozwolić. Raźnym kłusem ruszył naprzód, dając klaczy czas na oswojenie się z tym niesamowitym spotkaniem po latach.
- Tormenta? - zapytał podekscytowanym głosem, dobrze wiedząc, jaka będzie odpowiedź. Przecież nie pomyliłby swojej siostry z jakimś przypadkowo spotkanym koniem.
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Nie Sty 17, 2016 10:47 pm

Tormenta leżała spokojnie, z delikatnym uśmiechem obserwując poczynania białego sokoła. Wykazywał się zaskakującą gracją i zręcznością, w międzyczasie wykonując najrozmaitsze akrobacje powietrzne. Raz były to jedynie okręgi rysowane na niebie, a czasem bardziej skomplikowane sztuczki. Kilka razy nawet celowo upuścił kieł, aby w ostatnim momencie pochwycić go przed zetknięciem z ziemią. Bez wątpienia, piękne widowisko. Kolejny raz podrzuciła zdobycz, oczekując zwrotu, zdziwiła się nieco. Zamiast wrócić do niej z lwim kłem, ptak z przeciągłym gwizdem odleciał, zatrzymując się na gałęzi odległego drzewa. Oczywiście pamiątkowy przedmiot zabrał ze sobą.
Klacz odwróciła się nagle, strzygąc uszami. Czyżby usłyszała swoje imię? Do tego wymawiane przez znajomy głos? Jakim cudem wcześniej nie wyczuła czyjejś obecności? Co więcej, bez trudu rozpoznała postać.
Celeborn?! - powiedziała z niedowierzaniem. Po tylu latach... Był tutaj, naprawdę był! Klacz wstała gwałtownie, hamując się przed nagłym uściskaniem ogiera. Tak bardzo tęskniła za nim...
Ty tutaj? - spytała, nadal nie dowierzając własnym oczom. Może i banalne, wręcz głupie pytanie, ale chciała się dowiedzieć, co go tu przywiało.
Powrót do góry Go down
Celeborn

avatar

Posts : 24

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Pon Sty 18, 2016 8:16 pm

- Tak się złożyło, że tutaj jestem - powiedział, nawet nie próbując ukryć szerokiego uśmiechu, który niepostrzeżenie wpełzł mu na chrapy. Spojrzał na nią widocznie zdumiony, obserwując, jak bardzo wyrosła. Miał ją jeszcze w pamięci jako młodą klacz na dość chudych nogach i szyi, a teraz stała przed nim w pełnej krasie. Podszedł jeszcze bliżej, z trudem powstrzymując się od pociągnięcia jej za niesforną grzywkę, jak miał to w zwyczaju robić w ich krótkim, wspólnym dzieciństwie. Był... dumny, że sobie poradziła. Nie potrafił znaleźć lepszego określenia na to, co właśnie czuł. Wziął głęboki wdech, zastanawiając się, które pytanie z tysiąca rojących się w myślach ma zadać jako pierwsze.
- Jak się tutaj znalazłaś? - zapytał odrobinę niższych tonem, zaczynając dla zabawy szczypać ją delikatnie w szyję.
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Wto Sty 19, 2016 10:58 pm

Odpowiedziała mu tym samym uśmiechem, zwyczajnie ciesząc się z jego obecności. Nigdy by nie pomyślała, że po tylu latach rozłąki spotka go zupełnie przez przypadek. A może to nie był przypadek, ale boska wola? Tak czy inaczej radość wprost ją rozpierała od wewnątrz. Od ostatniego spotkania w dzieciństwie znacznie się zmienił. Przede wszystkim odrobineczkę urósł... Chciałaby zobaczyć teraz minę tamtego tchórzliwego karalucha, który nie wierzył w istnienie jej brata... Tak, to mogłoby być wyjątkowo zabawne.
Dzięki pożarowi udało mi się uciec, a potem przez jakiś czas tułałam się po świecie. No i jakimś dziwnym trafem znalazłam się tu, na Saffrin. - powiedziała, w dalszym ciągu podtrzymując uśmiech. Jej historia nie była zbyt interesująca czy warta rozpowrzechniania. Za to niezwykle ciekawiły ją przygody jej brata.
A co się działo przez ten czas z tobą? - spytała z zainteresowaniem. Na drobne szczypanie w szyję nie mogła niezareagować. Skubnęła go lekko w łopatkę, natychmiast odskakując o kilka kroków do tyłu, nie zmazując uśmiechu z pyska.
Powrót do góry Go down
Celeborn

avatar

Posts : 24

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Sro Sty 20, 2016 5:07 pm

Nie wiedział, czy tułanie się po świecie mógł nazwać przygodami. Bywał w miejscach, gdzie zimno obecne jest przez cały rok, rzadko zapuszczając się w cieplejsze rejony. Zmierzwił czułym gestem grzywkę klaczy, przymykając powieki. Rozszerzył chrapy, wpuszczając do nich charakterystyczny zapach słodkiego jeziora i woń siostry. Nasycał się nią, jakby nie miał kolejnej okazji do tego, aby to uczynić. Wziął głęboki wdech, nie mając pojęcia, od czego tak naprawdę ma zacząć.
- Bywałem w różnych miejscach. Zanudziłbym Cię, gdybym opowiedział Ci wszystko, co wiem - wyszeptał z lekkim uśmiechem. Nie był dłużny klaczy i też skubnął ją w bok pyska. Po chwili przeniósł ciężar ciała na jedną z przednich nóg, drugą nieznacznie uginając. Nie był w stanie nazwać wszystkich emocji, które właśnie nim targały. Był jeszcze bardziej ciekawy, jak ułożyło się życie fryzyjki w krainie Saffrin. Musiała mu koniecznie coś opowiedzieć o otaczających ich obojga terenach.
- Jak się tutaj czujesz? Jesteś szczęśliwa? - zapytał, uważnie przyglądając się swojej siostrze. Gdyby cokolwiek byłoby nie tak, on zaraz by to zauważył.
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Sro Sty 20, 2016 11:25 pm

Patrzyła na brata swoimi onyksowymi oczami, które tym razem błyszczały ze szczerego, prawdziwego szczęścia. Rzadko się zdarzało, aby Burza cieszyła się szczerze, bez żadnych "ale". Tym razem jednak miała powody to odczuwania radości. Myślała, że Cele już dawno nie żył, a jednak miała go przed sobą. Całego i zdrowego. Nie widziała u niego żadnych blizn ani ran świadczących o tym, że spotkało go w ostatnich tygodniach jakieś niebezpieczeństwo. U niej jedyną pozostałością po walce tuż po przybyciu na Saffrin były podłużne ślady po pazurach wielkiego kociusia, teraz jednak prawie całkowicie zakrywane przez grzywę. Spod niej widoczny był jedynie fragment blizny, dość trudny do zauważenia. Patrzyła dalej na niego, czekając z niecierpliwością na jakąś ciekawą historię z jego życia. Niestety, choć może było to i dobrze, nie doczekała się jej.
Nie zanudziłbyś mnie. Lubię słuchać twojego głosu. - odparła z uśmiechem. Nie musiała się zastanawiać nad odpowiedzią na kolejne jego pytanie.
Gdyby nie pewne osoby, byłabym najszczęśliwsza. Mam przy sobie ukochanego, córkę, wrzaskliwego towarzysza, a teraz także brata. - powiedziała, a jej uśmiech stał się jeszcze szerszy.
Właśnie, skoro już mowa o tym wrzaskliwym stworzonku... zwinął mi przedmiot, który był moją pamiątką po piewszej poważnej walce. - powiedziała z pretensją, kierujac głowę w stronę linii drzew, która znajdowała się w dość odległym miejscu. Tam jednak bez wątpienia przesiadywał teraz jej ptasi towarzysz, Fuerte Vano. Potem jednak powróciła wzrokiem do starszego fryzyjczyka.
A ty? Zdarzyłeś tu jeszcze kogoś spotkać? - spytała z wyraźnym zaciekawieniem w głosie.
Powrót do góry Go down
Celeborn

avatar

Posts : 24

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Czw Sty 21, 2016 8:46 pm

On nigdy nie porzucił nadziei na to, aby jeszcze zobaczyć swoją jedyną siostrę. Jedyny członek rodziny, którego nie zdołał zabrać mu los. Ta chwila niepewności nie zmąciła jego radosnego nastroju, jaki potrafiła wywołać u niego tylko ona. Przejechał chrapami po boku pyska klaczy, obdarzając ją spojrzeniem pełnym miłości i zrozumienia. Parsknął cicho, wyłaniając swoje uszy spod kruczoczarnej grzywy.
- Nie jestem tego taki pewien - powiedział żartobliwym tonem, niemal skacząc w miejscu. Sam do końca nie wiedział, jak ma się zachować. Była to dla niego jednak całkiem nowa i ekscytująca sytuacja, która mimo wszystko wymagała czasu. W oczach ogiera zabłysły charakterystyczne ogniki, gdy ta wspomniała o swojej córce. Czyli, jak się okazuje, jest teraz już i wujkiem. Był niezwykle ciekaw, by wkrótce ujrzeć swoją siostrzenicę.
- A więc kim jest ten szczęśliwy wybranek? - zapytał odrobinę rozbawionym tonem, aczkolwiek jego ślepia były w tym momencie nader poważne. Obserwował uważnie reakcję Tormenty, będąc w stanie zareagować w każdej chwili. Odruchowo skierował swoje spojrzenie ku drzewom, gdy ta wspomniała o skrzekliwym, skrzydlatym stworzeniu, które najwyraźniej wybrało sobie ją na towarzysza. Pokręcił przecząco pyskiem na ostatnie pytanie karej.
- Jeszcze nie.
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Pią Sty 22, 2016 11:54 pm

A więc jednak. Spotkała swojego jedynego brata i to po tak długim czasie rozłąki. Mimo że w rozum nie wierzył w to spotkanie, w jej sercu od zawsze tliła się nadzieja, że w końcu będzie mogła go zobaczyć. Stale ją w sobie pielęgnowała. Z czułością odwzajemniła gest, ciesząc się tym samym obecnością bliskiego jej sercu ogiera. Miała ogromne szczęście w życiu, że była otoczona tak wspaniałymi osobami. Azazel, jej ukochany, najdroższa córka, a teraz również jej brat... Chyba nikt nie miał tak kolorowego życia. Lecz nigdy nie może być idealnie, coś musi wszystko zepsuć. Oczywiście tym Czymś był Burseg, a kto inny? Ale teraz się nim nie zamierzała przejmować.
W takim razie bądź pewien. To co ja mówię, osiąga niemalże poziom świętości. - zaśmiała się lekko. Obserowowała go uważnie, starając się wychwycić jakiekolwiek sygnały, że coś jest nie tak. Widziała charakterystyczne płomyczki ognia w jego oczach, więc uśmiechnęła się szerzej. Obiecała sobie, że przy najbliższej okazji przestawi ich sobie. Yenn z pewnością go polubi. Musiała koniecznie ją odnaleźć, przerwała poszukiwania, aby nieco odpocząć, no i oczywiście porozmawiać z bratem. Zaraz po skończonej rozmowie z ogierem, miała zamiar wrócić na tereny stada i przeszukać wszystkie miejsca.
Ma na imię Azazel. Właściwie trudno go z kimkolwiek pomylić, ma charakterystyczne, dwubarwne tęczówki. Najpierw uratował mnie z kopyt pewnego psychopaty, a potem pomógł uciec od elfów, które jeszcze niedawno znajdowały się na Saffrin. - powiedziała z uśmiechem. Nieco się jednak wzdrygnęła, mówiąc o tchórzliwym szaleńcu, który przetrzymywał ją przez tyle dni. Reakcja ta była jednak ledwo zauważalna.
W takim razie masz dużo zaległości do nadrobienia na Saffrin. - powiedziała, przywracając na pysk uśmiech.
Powrót do góry Go down
Celeborn

avatar

Posts : 24

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Sob Sty 23, 2016 2:10 pm

Skinął tylko lekko pyskiem na jej słowa, niemal przebierając nogami w miejscu. Nigdy nie zapomniał o swojej siostrze, zostawiając ją sobie w sercu, ale już od dłuższego czasu myślał, że raczej nie mają szans na spotkanie. Nawet nie wiedział, czy jeszcze żyje, pewnie podobnie jak ona mogła myśleć o nim. Odpłynął gdzieś myślami w dal, spoglądając na horyzont stykający się z gładką taflą jeziora. Rozszerzył swoje nozdrza, wdychając słodki zapach wody. Po chwili namysłu spojrzał na swoją siostrą z nikłym uśmiechem. Zaczął uważniej słuchać klacz, gdy zaczęła opowiadać o swoim partnerze. Był ciekaw, jaki jest. Jego też będzie musiał poznać, nawet prędzej niż swoją siostrzenicę. Musiał się upewnić, że Tormenta ma przy sobie dobre oparcie. Nie zniósłby myśli, gdyby ktoś nieodpowiedzialny mógł skrzywdzić karą.
- Psychopaty? - powtórzył, jakby nie dowierzając jej słowom. Momentalnie stał się bardziej uważny niż zwykle, a w jego tonie można było dosłyszeć lekką nutkę groźby. O elfach słyszał, aczkolwiek nie było mu dane ich spotkać. Może to lepiej, po pewnie gdyby stało się inaczej, dzisiaj by z nią nie rozmawiał. Słyszał o upodobaniach tego ludu do pięknych koni... szczególnie do takich, jak oni.
- Najważniejsze już nadrobiłem - powiedział szeptem, stykając ich chrapy.
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Nie Sty 24, 2016 4:22 pm

Wzrok karej klaczy również powędrował w stronę niczym nie zmąconej tafli jeziora, na której odbijały się blade promienie zimowego słońca. Nawet chwile ciszy były dla niej przyjemne w towarzystwie swojego brata, jednego z dwóch najważniejszych w jej życiu ogierów. Kochała go, choć ten rodzaj miłości i więzi był inny niż w przypadku pozostałych. Widziała po jego reakcji na opowiadanie o ukochanym, że szykuje się spotkanie rodzinne... Będzie ciekawie.
Tak, psychopaty. - powtórzyła, słysząc niedowierzanie w jego głosie. Zakochany w nieodpowiedniej klaczy psychopatyczny, tchórzliwy arabek. Przetrzymywał mnie w zamknięciu dość długo, w rzeczywistości się mnie bojąc. Był na tyle naiwny, że myślał już o naszej wspólnej przyszłości... otoczonych gromadką źrebaków. Jednym słowem - wyjątkowo psuje reputację waszego stada. No i przy okazji koni arabskich. - określiła go szybko z obrzydzeniem, wyrzucając z siebie słowa z prędkością strzały przecinającej powietrze. Tym razem udało jej się nie używać przekleństw i innych pięknych słów, które określiłyby go najlepiej.
Szybko jednak się uspokoiła, a na jej pysku znów zawitał lekki uśmiech. Jego głos był kojący, dający wrażenie bezpieczeństwa. Ich chrapy się styknęły, a uśmiech na pysku Tormenty stał się jeszcze szerszy.

Jednak czas nie zatrzymał się specjalnie dla nich, nadal nieprzerwanie obracając zegarowe wskazówki, powolnym ruchem "przesuwając" słońce na niebie. Ta chwila była wspaniała, Tormenta miała kolejne życzenie - niedługo znów móc spotkać brata. Teraz musiała odejść. Z przepraszającym uśmiechem na pysku odsunęła się nieco od ogiera.
Wybacz, ale muszę już iść. Mam ważne sprawy do załatwienia... trzeba urządzić rozrubę. A nikt nie jest w tym lepszy ode mnie. - powiedziała z uśmiechem, po czym jeszcze raz przytuliła fryzyjczyka. Potem odbiegła galopem w tylko jej znanym kierunku, a nad nią poleciał Fuerte - jej drogi sokół.

z/t
Powrót do góry Go down
Amber Soul

avatar

Posts : 39

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Pią Lip 01, 2016 12:20 am

W okolicy rozległ się cichy stukot. Kopyta po wyjściu z leśnego podłoża, podążały na plażę, gdzie zatapiały się w piasku. Jezioro było spokojne, delikatnie uderzało o brzeg. Uszy kręciły się dookoła niczym takie malutkie radary, wyłapując wszystkie dźwięki, szum fal, krzyki i trele ptaków, trzaskanie gałęzi. Dwubarwne oczy śledziły całą okolicę, starając się nje tracić żadnego szczegółu, i rzadko mrugając - jakby bały się, że przegapią coś ważnego w tych ułamkach sekundy. Klacz zatrzymała się na brzegu, przeglądając się w wodzie, i co rusz oglądając się ukradkiem za siebie, czy przypadkiem jakiś drapieżnik nie ma ochoty na nią zapolować. Westchnęła cicho.
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Pią Lip 01, 2016 8:46 am

Głośny, drażniący wrażliwe, końskie uszy gwizd na moment zniszczył całkowicie wrażenie niezmąconej niczym ciszy. Potem znów kompletna cisza, przerywana jedynie miarowe uderzenia fal o piaszczysty brzeg. I nagle pojawił się on, biały, potężny sokół. Jak strzała mknął przed siebie, ze świstem przecinając powietrze. Nagle gwałtownie spikował w dół, łapiąc młodą kaczkę w swoje szpony. Usadowił się na konarze jakiegoś drzewa w pobliżu wody, rozpoczynając posiłek.
Pędziłam galopem pełną parą, choć wiedziałam, że wyścigu już nie wygram. Twarda powierzchnia zmieniła się w sypką i miękką; ubita ziemia zastąpiona została przez piasek. Zwolniłam do kłusa, zaraz potem do stępa. Nie lubiłam galopować po takich powierzchniach.
Zobaczyłam obcą klacz, z pewnością należącą do mojego stada.
- Witaj - powiedziałam, spoglądając to na nią, to dyskretnie na sokoła. Starałam się uspokoić oddech - Kim jesteś, jeśli mogę wiedzieć? Wyjątkowo głupie sformuowanie. Oczywiście, że mogę.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   

Powrót do góry Go down
 
słoneczny brzeg
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Tereny Niczyje :: Jeziora géminé :: Jezioro Autren-
Skocz do: