Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 samotna oaza

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Fiin

avatar

Posts : 101

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Wto Sty 12, 2016 8:56 pm

Z rezygnacją pokręciłem głową. Czemu ona była taka uparta? Wciąż zaprzeczała moim słowom, nie docierało do niej. Ale wyczułem jakąś zmianę w jej nastawieniu. Jakby coś drgnęło. Jakby udało mi się poruszyć niewzruszoną zaporę broniącą dostępu do jej serca. Spojrzałem jej w oczy i uśmiechnąłem się promiennie. Ale jej kolejne słowa sprawiły, że uśmiech szybko zniknął z moejgo pyska. Chyba byłem w szoku, prawdopodobnie tak jak ona. Ty... ty mówisz na poważnie? Wydusiłem w końcu. Nie przypuszczałem... To jest zdecydowanie dziwne. I niepokojące. Masz rację. Roześmiałem się. Nie wiem dlaczego. Zapewne ze zdenerwowania. Wciągnąłem w chrapy zapach klaczy. Rozkoszowałem się tą chwilą, chciałem, żeby trawała wiecznie. Odwzajemniłem uścisk i położyłem pysk na jej głowie. Nie zostawię. Nie pozbędziesz się mnie.
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Wto Sty 12, 2016 11:32 pm

To było takie dziwne. Była strasznie zagubiona, ale z jakiegoś powodu szczęśliwa, po raz pierwszy w życiu. Ta sytuacja zaczęła napełniać ją czymś w rodzaju nadziei, której mogłaby się chwycić jak liny i starać wspiąć na szczyt góry, gdzie słońce będzie świeciło już dla niej wiecznie. Niesamowite uczucie!
- Nie sądziłam, że kiedykolwiek się zakocham... - Powiedziała, a w jej głosie słychać było, jak bardzo szczęśliwa teraz była. Wtuliła się w niego mocniej, jakby był wszystkim, co utrzymywało ją na nogach.
- To dobrze... Bo i tak ci na to nie pozwolę. - Odsunęła się i spojrzała na niego wzrokiem pełnym uwielbienia. - Wow. Czuje się taka... Żywa.
Roześmiała się ponownie, słodko, jakby zamiast zabójczyni przed ogierem stała słodka klacz, która potrzebuje jego miłości ponad wszystko inne.
Powrót do góry Go down
Fiin

avatar

Posts : 101

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Sro Sty 13, 2016 6:54 pm

Zorientowałem się, że przy klaczy czułem się... szczęsliwy. Naprawdę szczęsliwy. Przekonałem się, że chociaż tak dawno nie zaznałem tego uczucia, jednak nadal byłem do niego zdolny. Moim jedynym marzeniem w tej chwili było, żeby ona też się tak czuła. Żeby w końcu udało mi się udowodnić jej, że to, co mówiła jest nieprawdą. Jej słowa cieszyły mnie tak bardzo... Musnąłem jej szyję, a potem przesunąłem pysk aż do kłębu. Lekko ją ugryzłem. Ja również się tego nie spodziewałem. Że po tym wszystkiem co przeszliśmy będziemy mogli... Ale wiesz co? Ogień jest zabójcą. A czasem to, co przetrwa, jest lepsze i silniejsze, niż to, co było. Jak dostanie szansę. Powiedział mi to kiedyś mój ojciec. Nie ten biologiczny, ale ten który mnie wychował i dał mi pierwsze w życiu szczęście. Ty jesteś drugim. Uśmiechnąłem się nadal wodząc nosem po sierści klaczy. Była taka aksamitna...
Cieszę się Zaśmiałem się cicho i również spojrzałem klaczy w oczy. Później cofnąłem się i objąłem wzrokiem całą jej sylwetkę. Ona także się śmiała. Wyglądała teraz pięknie. Kiedy była radosna i szczęśliwa. Była najlepszą rzeczą jaka mnie spotkała.
Ponownie przysunąłem się do niej i wznowiłem muskanie jej karku i pyska.
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Sro Sty 13, 2016 7:28 pm

Mimo, że zacytował swojego ojca, to nie padło słowo "kochać". Tylko to, że są w sobie zakochani. Słyszała, że kochanie, a bycie zakochanym to często dwa różne pojęcia, ale postanowiła nie zastanawiać się, czy w ich przypadku to działa. W końcu dużo przeżyli. Potrzebowali czasu.
- Bardzo mądre słowa. - Rzekła Erenszkigal. - Naprawdę jestem? To... To trochę inne.
Ona szczęściem? Jakoś nie mogła przyswoić do siebie tej myśli. Nie chciała jednak psuć tego cudownego momentu, więc posłała mu nieśmiały uśmiech.
Czuła jego dotyk całym swoim ciałem. Westchnęła z zadowoleniem.
- Tak, dokładnie tak. - Szepnęła zachwycona tymi zabiegami.
Powrót do góry Go down
Fiin

avatar

Posts : 101

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Sro Sty 13, 2016 7:42 pm

Jakby instynktownie wyczułem, że klacz czegoś pragnie. Tak działa miłość? Można czytać w myślach? To podniecające przerażające. W tej chwili jedyne czego pragnąłem, to spełniać jej pragnienia. Eren... wyszeptałem wdychając w chrapy jej zapach Kocham cię. Sam o mało się nie zachłysnąłem, mówiąc to. Do tej pory nie zdawałem sobie sprawy jakie to dla mnie trudne. Ile mnie kosztowało otworzenie się, wyznanie jej tego. Wiedziałem, że ona mnie rozumie. Zdawało mi się, że czuje się tak samo jak ja. I byłem jej wdzięczny, że otworzyła się akurat przede mną, chociaż pewnie nie zasłużyłem na to. Tak, jesteś. Tak ja to czuję. Nie użyłbym słowa inne Wymruczałem jej cicho do ucha Powiedziałbym raczej lepsze. W końcu ty nie zostałaś zamordowana... Spoważniałem na chwilę Nie zostawisz mnie, tak? Nie opuścisz? Rozpaczliwie pragnąłem aby potwierdziła. Potrzebowałem tego zapewnienia. Chcociaż zdawałem sobie sprawę, że być może nie będzie mogła dotrzymać obietnicy, chciałem, aby ją złożyła. Wbrew pozorom, słowa nigdy nie są pozbawione znaczenia. Nawek, kiedy są kłamstwem.
Wyczułem aprobatę klaczy, więc nie zaprzestałem... zabiegów. Muskałem pyskiem jej szyję, grzbiet i bok. Chciałem sprawić jej przyjemność.

//Eren, pomóż mi trochę, bo się nie wyrobimy
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Sro Sty 13, 2016 8:56 pm

Oczy rozbłysnęły jej jaśniej niż księżyc w pełni. Uśmiechnęła się triumfalnie sama do siebie. Tak, była dumna, że ten cudowny ogier pokochał właśnie ją, pomimo tego, jaka była. To było zbyt piękne, by było prawdziwe, lecz w tym momencie olała kompletnie swój umysł. Jej serce pierwszy raz w życiu przemówiło.
- Ja ciebie również, Mój Drogi. - Mój Drogi, nawet jej się to podobało. Może się do tego przyzwyczaić.
Zamordowana? Pewnie obrazy z przeszłości uderzyły ogiera.
- Ciii. - Uciszyła go, starała się ukoić. - Nigdzie się nie wybieram. Jestem twoja, tylko twoja. Nie opuszczę cię.
Chciała go zapewnić, że tak właśnie jest, naprawdę to czuje. Znała tylko jedną metodę, która zapewni go, że go nie zostawi i mu się oddała. Odsunęła się, po czym odwróciła zadem w jego kierunku.
- Proszę... - Szepnęła spragniona. - Pragnę cię.
Było słychać w jej głosie to wyczekiwanie, jej pragnienie. Nie znali się długo, lecz była tego pewna, że chce być jego ciałem i duszą.
Powrót do góry Go down
Fiin

avatar

Posts : 101

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Sro Sty 13, 2016 9:58 pm

Wpatrywałem się w nią oniemiały. Jej słowa ledwo do mnie dotarły, chociaż były tak ważne. Była tak piękna... Nie! Obudź się! Słuchaj, co mówi! Wytężyłem więc słuch tak mocno, że obawiałem się, że pęknie mi jakaś żyła. Jej słowa jednocześnie mnie pobudzały i uspakajały. To wszystko było jakimś dziwnym, wielkim paradoksem. Ale nie chciałem tego rozważać, chociaż normalnie właśnie tak bym zrobił. Te okoliczności nie były jednak normalne. Z mojej głowy szybko wyleciały myśli, paradoksy... Nie obchodziło mnie już nic, poza nią. Świat mógłby stanąć w płomieniach, a ja miałbym to w nosie. W tej chwili nic innego już się dla mnie nie liczyło. Co? Słowa klaczy mocno mnie zaskoczyły, zdziwiły, przeraziły i uradowały zarazem. Czy ty... na pewno tego chcesz? Tak naprawdę nie musiała mi odpowiadać. Znałem jej odpowiedź. Jednak wachałem się jeszcze. Ale tylko przez chwile. Uświadomiłem sobie, że ja również tego pragnę. Podeszłem do klaczy zwróconej do niej tyłem. Już się nie zastanawiałem. Poczułem ostry zapach jej rui. Czyli możliwe, że zostanę ojcem? Uniosłem się na zadnich kopytach i lekko wylądowałem na jej grzbiecie. Obiąłem jej boki i delikatnie wszedłem w nią. Zacząłem lekko poruszać biodrami. Chciałem sprawić jej przyjemność. Nie mogłem znieść myśli, że mogłaby być nieszczęśliwa.
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Czw Sty 14, 2016 7:28 pm

Czuła, że to była właściwa decyzja. Jeszcze nie tak dawno sądziła, że umrze co najwyżej jako wielka wojowniczka, ale nigdy jako matka. Teraz miała szansę na to, by to zmienić i... Chciała tego. Myśl o źrebaku przerażała ją, lecz nie przejmowała się. Szczególnie, kiedy poczuła go w sobie. Starał się być delikatny i chociaż lubiła, kiedy było nieco brutalniej, to postanowiła nie czynić o tym żadnej uwagi.
- Proszę... - To była prośba o to, by robił to szybciej, mocniej. - Wszystko jest w porządku, nie musisz być aż tak delikatny.
Czuła w sobie ten ogień. I chciała, by on też go poczuł, wykorzystał go najlepiej jak potrafi. W końcu to był ich pierwszy raz. Powinien być niezapomniany, nieprawdaż? Wyjątkowy.
- Kocham Cię. - Szepnęła czule, by dodać mu trochę więcej śmiałości tymi słowami.
Powrót do góry Go down
Fiin

avatar

Posts : 101

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Czw Sty 14, 2016 8:20 pm

//będzie krótko i razcej beznadziejnie, wybacz

Wyczułem czego pragnie klacz, tak mi się przynajmniej zdawało. Nabrałem pewności siebie. Teraz byłem ostrzejszy, bardziej brutalny. Odniosłem wrażenie, że Eren się to podoba. Mnie podobało się na pewno. Czułem się tak, jakbym płonął żywcem. Dosłownie. Było mi gorąco i zimno za razem. Wypełniało mnie szczęście, cieszyłem się bliskością klaczy. Nigdy nie przypuszczałem, że będzie mi dane znaleźć kogoś, kto stanie się dla mnie tak ważny. Że być może zostanę ojcem. Chciałem coś powiedzieć, ale wydawało mi się, że słowa zepsuły by magię tej chwili. Nie chciałem przerywać, chciałem żeby ten moment trwał wiecznie. Jednak wszystko się kiedyś kończy. Takie są prawa wszechświata. Ale zawsze, kiedy kończy się jedna rzecz, zaczyna się cos nowego, często jeszcze lepszego, głębszego. Ja też cię kocham. Dziwne, Powiedziałem to dzisiaj już drugi raz, ale nie brzmiało to ani trochę mniej ważnie. Przeciwnie, nabrało nowej mocy, innego znaczenia.
W końcu skończyłem i powoli wysunąłem się z klaczy. Zszedłem z jej grzbietu i wtuliłem się w jej grzywę. Wdychałem w chrapy jej słodki zapach i myślałem o szczęściu jakie mnie spotkało.
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Nie Sty 24, 2016 2:59 pm

Jęknęła głośno. Fiin był absolutnie cudowny. Tak bardzo go kochała. Nie bardzo była pewna, czy chcę zostać matką, ale cóż... Zaryzykowała, nie było już odwrotu. Cieszyła się, że go ma i to jak na razie się dla niej liczyło. Później będzie martwiła się resztą.
- Tak, wiem, Mój Drogi. - Powiedziała głosem przepełnionym miłością. Dyszała ciężko. Po tym wszystkim dziwnie było nie czuć go w sobie. Miała wrażenie, jakby podczas tego stusunku stali się naprawdę jednym ciałem i to było naprawdę piękne. Uśmiechnęła się szeroko.
- Chodź, powinniśmy się już zbierać. Chcę już wrócić do domu. - Powiedziała Eren i ruszyła do wyjścia. Przez całą drogę uśmiech nie zszedł z jej pyska.

z/t
Powrót do góry Go down
Fiin

avatar

Posts : 101

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Nie Sty 24, 2016 9:08 pm

Stałem jeszcze przez chwilę, kiedy Eren odeszła. Całe moje ciało ogarnęło przyjemne ciepło. To była prawdopodobnie najlepsza chwila mojego życia. Przynajmniej do tej pory, bo spodziewałem się, że takich chwil będzie jeszcz więcej. Nigdy nie sądziłem, że moje życie potoczy się w ten sposób. Że odnajdę tak wielkie szczęście. Bo teraz czułem się szczęsliwy. Naprawdę szczęśliwy. I nic nie mogło mi już tego zepsuć. Absolutnie nic. Odwróciłem się w kierunku, w którym podąrzyła moja kochana Eren. Ruszyłem szybkim truchtem mając nadzieję, że może ją dogonię. Ale ona już zniknęła nie wiadomo gdzie.

z/t
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Nie Lut 07, 2016 11:13 am

Ingrid przyszła tu wolnym krokiem, nie mając żadnego konkretnego celu. Po prostu chciała pozwiedzać trochę wyspę.Teraz była W pobliżu samotnej oazy. Była wiosna! Najpiękniejsza pora roku, i oczywiście długo przez nią oczekiwana. W powietrzu unosił się piękny zapach kwiatów. Słychać było śpiew ptaków. Słonce świeciło na niebie, a w okół niej rosła piękna zielona trawa. Rozglądnęła się radośnie przyglądając się kaczką, które pływały w wodzie.
Czego chciała? Spotkać, Vanillę i Mistrala. Jednak od pewnego czasu nigdzie nie mogła ich spotkać, a tak bardzo jej ich brakowało.
Podeszła do źródełka. Pociągnęła kilka dużych łyków orzeźwiającej wody, po czym zaczęła zrywać, kępy soczystej trawy, rosnącej tuż u jej kopyt.
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 322

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Nie Lut 07, 2016 11:47 am

Polemos przemierzała pustynię galopem, a pot spływał po jej skórze, pozostawiając na niej mokre ślady. Nie była przyzwyczajona do tak dużych temperatur, które panowały na pustyni. Powietrze było tu nieruchome i żeby czuć jakikolwiek powiew, trzeba było pędzić a i tak czuło się wtedy tylko gorący podmuch głaszczący rozpaloną skórę.
Piasek przesypywał się pomiędzy jej kopytami, kiedy wykonywała kolejne foule galopu, parzące słońce muskało ciało. W jej sierści lśniły na różnokolorowo ziarenka piasku, które osiadły na niej podczas biegu. Podmuch pustyni rozwiewał jej ciemną grzywę, rozjaśnioną gdzieniegdzie jasnymi pasmami.
Wreszcie zobaczyła przed sobą oazę. Zbliżając się do niej uświadomiła sobie, że była tutaj całkiem niedawno. Zwolniła do kłusa, aż wreszcie przeszła do stepa. Skóra piekła ją, mięśnie paliły od wysiłku. Oddychała szybko i płytko. Zatrzymała się przy wodzie i uspokoiła oddech. Stał się powolny, miarowy i głęboki. Chrapy rozszerzały się z drżeniem, wdychając duszne powietrze zroszone nieco bryzą bijącą ze źródła.
Kiedy już się uspokoiła, położyła się w piasku i zaczęła się tarzać, pokrywając plamy potu grubą warstwą. Wstając, otrzepała się energicznie, strząsając nadmiar piachu. Dopiero teraz zerknęła w bok, gdzie nieznajoma klacz pasła się spokojnie. Polemos skierowała łeb w jej stronę, węsząc. Obca pachnęła Halnymi.
Srokata powoli zbliżyła się do ciemnogniadej klaczy i zatrzymała się, nie przekraczając bezpiecznej strefy nieznajomej.
- Witaj, jestem Polemos - przedstawiła się.
Stała rozluźniona, z uszami skierowanymi do przodu i opuszczonymi nieco wargami.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Nie Lut 07, 2016 12:13 pm

Przeżuwała spokojnie strawę, czując, w pobliżu kogoś obecność. Wszystko to podpowiadały jej wzrok, słuch, węch i dotyk. Czuła, jak ziemia drga pod kopytami klaczy, widziała smukłą sylwetke znacznie urozmaicające ciernisty krajobraz, czuła zmieszane ze sobą zapachy. Jednego nie wyczuła w otaczającym go powietrzu - strachu. Strach ten, a także nienawiść, które często wręcz wibrowały w powietrzu na jej widok, kiedy przez krótki epizod jej życia widać było w oczach innych, wtedy, gdy jeszcze grała swoją rolę tu był wręcz niespotykany, co  często wprawiało jednocześnie w zdziwienie jak i lekkie zażenowanie.
Podniosła spokojnie łeb, spoglądając na klacz. Witaj-powiedziała dumne, uśmiechając się delikatnie do klaczy. Jestem Ingrid. Namiestnik Halnego Wiatru-przedstawiła się, czekając aż ta uczyni to samo.
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 322

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Pon Lut 08, 2016 4:39 pm

Słysząc, jaki tytuł nosi jej rozmówczyni, Polemos pochyliła lekko głowę, okazując szacunek Ingrid.
- Miło mi poznać zastępczynię pani Arcany - powiedziała. - Jestem wojownikiem naszego stada - wyjawiła własne stanowisko, nie wspominając tylko o swoim poziomie w tejże ścieżce. W jej naturze nie leżało przechwalanie się, a już szczególnie przy tak ważnej osobie. Była tylko jedną z wielu wojowników, dbających o bezpieczeństwo. Była tylko gotowa oddać życie za Halny Wiatr. Tylko tyle. Nie musiała dokonywać wyborów, decydować o życiu bądź śmierci. O wojnie też.
Odwróciła na chwilę wzrok, jakby zmieszana. Kiedy znów spojrzała Ingrid w oczy, odezwała się:
- Jeśli mogę spytać... Jak się mają sprawy? Jak wygląda obecna sytuacja międzystadna? - zapytała, trochę skrępowana.
Zdawała sobie sprawę z tego, że może takie informacje nie są przeznaczone dla jej uszu. Być może nie nadszedł jeszcze ten czas, aby wiedziała o tym, co dzieje się w krainie. Arcana tylko zasygnalizowała jej, aby nie przerywała treningów, żeby była w gotowości. Ostrzegła przed Inkwizycją, którzy mogli być jednocześnie sprzymierzeńcami i zarazem wrogami. Może coś się zmieniło? Jeśli tak, namiestnik z pewnością o tym wiedział... Stąd pytanie.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Pon Lut 08, 2016 5:17 pm

Skinęła jedynie głową, lekko uśmiechając się do klaczy. Rzeczywiście, jej stanowisko w stadzie było wyższe, jednak Ingrid nie czuła się w żaden sposób lepsza, od innych.
Bycie namiestnikiem to jedno z najlepszych co ją w życiu spotkało, i opierało się to na bardzo dużej odpowiedzialności-choć ciężar, z którym było to związane, nie wywierało na jej żadnej presji czy może problemów.
Mi także miło cię poznać..-powiedział w dalszym ciągu nie znając imienia rozmówczyni. Wojownik? Ah.. takich osób w naszym stadzie nam potrzeba-przyznała z uśmiechem. To zaś szczytowało się wielką odwagą.. Pewnie gdyby nie to, ze Inn jest namiestnikiem, również wybrałaby drogę wojownika.
Spojrzała na klacz spokojnym wzrokiem, dalej uśmiechając się.
Wysłuchała jej uważnie, a zaraz po tym jak odpowiedziała. Jak na razie jest pokój, między stadami. Mam na nadzieję, ze zostanie tak jak najdłużej. Jedyne nasze zagrożenie to obecna Inkwizycja.-odpowiedziała, przyglądając się jej reakcji.
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 322

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Pon Lut 08, 2016 6:27 pm

/Hm... Polemos podała swoje imię na samym początku, więc Ingrid powinna znać już jej imię. :P/

Polemos patrzyła poważnie na namiestnika, słuchając tego, co ma do powiedzenia.
- Ale czy ich działalność nie jest wymierzona w Czarną Krew? Szkodzą również i nam? - spytała, okazując swoje zainteresowanie.
Skoro była wojownikiem, powinna wiedzieć, przeciwko komu tak naprawdę może przyjść jej walczyć. Najważniejszym zadaniem wojownika, było poznać dobrze swego przeciwnika. Jest nawet takie powiedzenie. "Kiedy ma się wroga, mądrze jest znać jego zwyczaje." I jeszcze jedno: "Przyjaciół trzeba mieć blisko, ale wrogów jeszcze bliżej.". Tak, między innymi tymi zasadami Polemos kierowała się w swoim życiu.
Większość kojarzyła walkę tylko z bezmyślną przemocą. Niektórym w ogóle nie przychodziło do głowy, że aby zwyciężyć, trzeba opracować odpowiednią strategię, dobraną do przeciwnika, jego zalet i słabości. A do takiej oceny potrzebne były informacje. Profesja wojownika polegała nie tylko na rozwoju fizycznym, ale też i umysłowym. Nie tylko na nieustraszoności, ale też i na ciekawości. Dobry wojownik musiał umieć połączyć te dwie cechy i zachować równowagę. Do tego dążyła srokata.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Pon Lut 08, 2016 6:58 pm

// Sorka mój błąd

Przyglądała się spokojnym wzrokiem srokatej, czekając na jej choćby najmniejszą reakcję. Myślę, ze chodzi im tylko o Czarną Krew.-odpowiedziała dumnym tonem. W prawdzie nie wiadomo, czego na prawdę można się od nich spodziewać. Przecież również mogli nas okłamać, i zaatakować?
Wątpiła w to, ze pokonają CK, jest tam wystarczająco dużo osób, jak i wielu dzielnych wojowników, nie bojących się stanąć w obronie swojego stada.
Nie zapominając oczywiście o Halnych.. Jest to również dzielne i sprytne stado, jednak jest ich nieco mniej-mimo tego nadal przerastają Inkwizycję.
Jednak tak na prawdę tego nie wiadomo. Kto wie.. również mogą nas zaatakować, dlatego trzeba być czujnym.-dodała po chwili, z nieco bledszym uśmiechem. Wojownicy musza dużo walczyć. Nie wiadomo co się stanie.-przyznała.
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 322

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Pon Lut 08, 2016 9:14 pm

/Każdemu się może zdarzyć. :)/

Wpatrywała się uważnie w Ingrid, wręcz spijając każde słowo, padające z jej warg. Tak, podobnie sądziła Arcana. Czarna Krew zdawała się być głównym celem Inkwizycji, ale być może mogło im chodzić nie tylko o zgładzenie Czarnokrwistych. Pożądanie władzy jest jedną z najsilniejszych żądzy. Kiedy sięgną po palec i go odetną, mogą równie dobrze odciąć całą rękę. A bez ręki to jak... No cóż, bez ręki.
- Tak, to prawda - przyznała od razu srokata.
Wydawało jej się, że zaraz po stadzie Czarnej Krwi to oni, Halni, są najsilniejszym tabunem na Saffrin. Inkwizycja mogła spodziewać się zagrożenia z ich strony. Skoro byli tacy chętni, aby znieść rządy Czarnokrwistych, dlaczego w kolejności nie mieliby to samo zrobić z Halnymi?
- Wiesz może ile mamy źrebiąt w stadzie? - spytała nagle. - Prowadzę zajęcia z walki dla młodych w Akademii Narine. Muszę powiedzieć, że uczę same źrebięta z Czarnej Krwi. To trochę niepokojące, nie sądzisz? W końcu wojownicy są niezbędni w tych czasach...
Ta kwestia nurtowała ją równie silnie, co sprawa Inkwizycji. Nie umknęło oczywiście jej uwadze, że wszyscy uczniowie uczęszczający do niej na zajęcia, są Czarnokrwiści. Rozumiała oczywiście, że ideą Akademii jest nauczanie wszystkich źrebiąt, bez względu na stado. No właśnie, wszystkich, nie tylko młode Czarnej Krwi. Przydałoby się, gdyby choć jedno lub dwoje źrebiąt uczyło się walki... W końcu młode to przyszłość. Ich przyszłość.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Wto Lut 09, 2016 7:39 am

Patrzyła spokojnie na towarzyszkę. Jak na razie nic nie wskazywało na to by Inkwizycja chciała ich zaatakować, więc nie ma po co siać nie potrzebnego chaosu. I tak wszyscy muszą muszą być czujni, nie wiadomo co oni tak, na prawdę knują.
Skinęła spokojnie głową, uśmiechając się skromnie. Stado, może mieć jedynie nadzieję, że Inkwizycja nie pokona Czarno-Krwistych-jest to potężne stado, i jeśli zostałoby pokonane z Halnymi nie byłoby zbyt ciekawie.
Hmm U nas w stadzie? Na pewno Aphrodite córka Arcany i Vanillia moja córka-odpowiedziała zamyślona. Rzadko kiedy spotykała źrebaki, wiec w tym temacie nie jest do końca obeznana.
Hmm.. Tak, jest to dosyć niepokojące. -dodała. Tak wojowników powinno być jak najwięcej. W końcu to oni najbardziej przydadzą się na wojnie.-nie licząc oczywiście duchowych i medyków. Wojownik to osoba, która walczy i jest potrzebna. Myślę, że powinno być więcej źrebaków, ale przecież do nikogo tego nie można zmusić .
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 322

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Sro Lut 10, 2016 3:47 pm

Z uwagą wysłuchała klaczy. Słysząc, ile źrebaków jest w Halnych, zmarkotniała. Tylko dwójka? Na jej zajęcia chodziła czwórka Czarnokrwistych źrebiąt, a w stadzie było ich z pewnością o wiele więcej. Jeśli już nawet w Akademii liczba młodych z Czarnej Krwi przewyższała liczbę młodych z Halnego Wiatru, to naprawdę nie wyglądało to dobrze. Oczywiście zgadzała się z tym, że nikogo nie należy zmuszać do posiadania potomstwa, ale młode stanowiły ich przyszłość. Kiedy ciała rozpadną się w proch, pozostaną tylko potomkowie, przedłużenie linii rodziców. Krew z krwi.
Idąc tym tokiem rozumowania, sama zaczęła się zastanawiać czy byłaby w stanie zostać matką. Nigdy nie myślała o sobie w tej roli. Była wojownikiem, niczym więcej i niczym mniej. A już na pewno nie matką. Ale teraz, zamykając oczy, widziała sylwetkę Morte. Gdyby on chciał dać jej dziecko, nie oponowałaby. Kochała go i gdyby ją o coś poprosił, zrobiłaby to. Myśląc o posiadaniu potomka z nim, macierzyństwo coraz mniej ją przerażało.
- Oczywiście, zgadzam się z tobą. Dla każdego jest to kwestia indywidualna i nie do nas należy ingerowanie w czyjeś decyzje.
Jednak gdyby każdy z członków dorobił się potomka, zapewniliby sobie przedłużenie linii.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Sro Lut 10, 2016 4:35 pm

//Sorka że tak krótko, ale nie mam za bardzo weny

Była namiestnikiem więc w gruncie rzeczy losy jej stada ją interesowały. I tak prędzej czy później będzie musiała spotkać się z Arcaną i obmyśleć wszystko. Arc była władcą więc pewnie jeszcze bardziej troszczy się o swoje stado.
Odczuwała nieco większe zaniepokojenie, jednak wszystkie swoje obawy doskonale chowała pod maską spokoju i rozwagi. Ingrid jest rozważną osobą, która woli wszystko dobrze rozmyślić. Nie robiła niczego pochopnie, bo wiedziała, że może to doprowadzić do pogorszenia całej sytuacji.
Sama od dłuższego czasu zastanawiała się nad kolejnym źrebakiem. Nie dlatego, ze stado ich potrzebowało, po prostu sama tego chciała.
Tak, ale ww gruncie rzeczy powinno być ich więcej. Chociażby dlatego, żeby stado się rozwijało, a nie stało ciągle w miejscu -powiedziała.
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 322

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Pią Lut 12, 2016 7:43 pm

/Nie przejmuj się, moja też gdzieś uciekła. ;)/

- Masz rację - przyznała.
Młode stanowiły rozwój stada, tak czy inaczej. Nikt nie żył przecież wiecznie. A każda społeczność musiała składać się z członków. Prędzej czy później wszyscy umrzemy, ale nasze dzieci przetrwają.
Przez chwilę Polemos wyobrażała sobie siebie, biegnącą przez morze trawy zalanej blaskiem zachodzącego słońca, a obok niej galopujące źrebię na swoich cienkich nóżkach. W jej wyobrażeniach źrebię miało czarną sierść i oczy Mortala, tylko jedno oko zdobiła biała plamka, na której jakby odbiło się brązowe znamię w kształcie półksiężyca. W jej wizji nagle obok nich pojawił się sam Morte. Poczuła szczęście, wywołane tym wyobrażeniem. Z niejakim zdziwieniem zdała sobie sprawę, że ta wizja stała się jej marzeniem.
- Przepraszam, Ingrid, namiestniku - powiedziała, wyrywając się z zadumy. - Muszę już wracać do swoich obowiązków. Życzę powodzenia.
Sama do końca nie wiedziała, w czym życzy powodzenia namiestnikowi. Może w doradzaniu Arcanie i snuciu strategii? W każdym bądź razie skinęła gniadej łbem na pożegnanie, po czym ruszyła w swoją stronę, opuszczając oazę galopem, sypiąc naokoło piaskiem, który opadł z jej ciała.

z.t.

/Niedługo wyjeżdżam, a nie chcę Cię blokować. :)/
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Pią Lut 12, 2016 9:26 pm

Skinęła delikatnie głową na jej słowa, i uśmiechnęła się przyjaźnie. Stado powinno sie rozwijać, źrebaki to jedyny ratunek. Kiedy już każdy umrze, będzie miał w sumieniu, to, że ich dzieci to powstrzymają.
Mimo tego, że miała już swoją najwspanialszą córkę, planowała kolejnego źrebaka.
Nie ma sprawy, do zobaczenia Polemos.-pożegnała ją.
Stała jeszcze jakiś czas, właściwie nie wiadomo na co czekając.. aż w końcu sama odbiegła.

z.t
Powrót do góry Go down
Ramsess

avatar

Posts : 155

PisanieTemat: Re: samotna oaza   Sob Lut 13, 2016 4:39 pm

Minęło już trochę czasu, odkąd ich matka postanowiła bez słowa zwiać, ale nie przejmował się tym. Zawsze opiekował się nim ktoś inny. Uciekał im przy każdej możliwej okazji, więc po jakimś czasie oni również zrezygnowali z tego, by go poszukiwać. Jednak ta nowa była inna i wytrwalsza w tym, by sprowadzić go na ziemię. Prychnął. Co nie zmienia faktu, że komukolwiek się to kiedyś uda. On był po prostu...Ramsessem.
Tym niegrzecznym "młodziakiem", który lubił grabić sobie na każdym kroku. Chociaż grabić to można akturat liście jesienią. W zimę akurat z tym ciężko. Na szczęście nadeszła wiosna, wszyscy byli szczęśliwi, a Ramsess tylko przewracał oczami.
Kroczył powoli. Woda była zimna, dopiero co wszystko poczęło odmarzać. Jednak nie przejmował się chłodem. Chciał po prostu trochę się odprężyć. Ostatnio wszystko go irytowało i nudziło.
Miał nadzieję, że kogoś tu spotka..
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: samotna oaza   

Powrót do góry Go down
 
samotna oaza
Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Tereny Niczyje :: Pustynia Ruinaerennes :: Skupisko oaz-
Skocz do: