Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wąwóz Trzech Gór

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Sob Sty 09, 2016 10:30 am

Rozszerzone, miejscami pokryte szronem chrapy nagle rozwarły się jeszcze szerzej, łakomie pożerając nowe zapachy, bełtane porywistym wiatrem jak zupa w wielkim kotle. Wargi skubnęły ostatnie źdźbło, nawet go nie przerywając, i wydęły się, wypuszczając blok ciepłego powietrza, które, zwijając się jak plątanina wściekłych węży, rozeszło się białym dymem po mroźnym pustkowiu gwiżdżących podmuchów. Poskręcane, długie włosie kasztanowego ogona przecięło gwałtowny zryw wiatru i uziemiło na wieki wieków jakiegoś zdesperowanego owada, który dotąd trzymał się skóry jak ostatniej deski ratunku przed zamarznięciem. Z głębin gardzieli wydobyło się krótkie, trzytonowe rżenie, w pospolitym końskim języku dźwięków i gestów odbierane jako powitanie. Grzywa, wypełniona szczelnie kleistymi bryłkami śniegu, rozsypała się po szyi.

Uniosłam z zainteresowaniem głowę, wyczuwszy znajomy zapach jednego z nas, władców gór i otwartej przestrzeni. Rozpoznałam samym węchem, że klacz, która brnęła w śniegu, była tą samą, którą ocaliła Mianka. Wywróciłam oczami, myśląc znów o tamtej chwili. Trakenka wykazała się niebywałą odwagą.Ja za bardzo zlękłam się opuszczenia swojego stada, porwania i brutalnego traktowania przez lipicankę Vitalię, by zostać z nieznajomą. Teraz jednak wydawało mi się, że srokata nie poznała we mnie tamtej klaczy, której dopiero co wrócono życie i nadal była słaba mentalnie i fizycznie. No cóż, prędzej czy później pewnie jej się przypomnę. Jakkolwiek by to wyglądało, zamierzałam przyjąć do wiadomości ze spokojem.
- Witaj ponownie - powiedziałam gładko, przebierając kopytami w głębokim śniegu. Zajrzałam w jej oczy i dostrzegłam, że spogląda z uwagą na drapieżnego ptaka. Odwróciłam się więc, zbryliłam w kulkę trochę śniegu i strzeliłam nim w harpię, bezbłędnie trafiając w jej głowę. Pierzaste szkaradztwo wrzasnęło z niezadowoleniem i wzbiło się z furkotem, jakby zamierzając odlecieć, ale po krótkiej chwili zaniechało tej czynności i z powrotem klapnęło na gałąź, wprawiając ją w chybotanie. Rozpostarło obydwa skrzydła i zaskrzeczało ponownie. Wydałam z warg pojedynczy, rozdrażniony dźwięk i wróciłam myślami do klaczy.

- Denerwujące zwierzę - powiedziałam, wyłuskując zębami zbrylony śnieg z kasztanowego włosia grzywy. Denerwował mnie. Od zawsze byłam cholerną perfekcjonistką, może poza momentami, w których kąpałam się w basenie śmierdzącej krwi lwa albo skakałam z urwiska ku własnemu niedowierzaniu. - Jak ci na imię? - zapytałam po prostu, przekrzywiając łeb. Nie chciałam zdradzać swojej godności i stanowiska, dopóty, dopóki nie upewnię się, kim jest osoba, z którą rozmawiam. Nie, żebym nie ufała własnemu węchowi. Po prostu musiałam usłyszeć to od niej.
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 324

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Sob Sty 09, 2016 4:15 pm

Klacz wydała z siebie powitalne rżenie, na które Polemos odpowiedziała tym samym. W momencie, kiedy kasztanka podniosła głowę i spojrzała na nią, srokata połączyła fakty. Rozpoznała w Arcanie klacz, która próbowała przeszkodzić siwce w porwaniu Polemos. Jeszcze czuła na ciele bolesne kopniaki i ugryzienia, choć zdążyły już zaniknąć. Teraz jej ciało zdobiły ślady po walce ze śnieżnym kotem, którego klacz mustanga spotkała na północy. Najpierw żądna krwi kobyła, potem irbis... Nie ma co, kraina przywitała srokatą należycie.
- Witaj - odparła ze spokojem.
Nieznajoma odwróciła się i utworzyła kulkę ze śniegu, po czym wystrzeliła ją, trafiając w głowę siedzącego na gałęzi ptaszyska. Przez chwilę mogło się wydawać, że harpia odleci, ta jednak zamachała tylko skrzydłami, po czym znów opadła na swoje miejsce, chybocząc konarem. Rozpostarło skrzydła i zaskrzeczało jakby wyzywająco.
Polemos nie skomentowała wypowiedzi kasztanki dotyczącej ptaka. Skupiła swą uwagę na obserwacji kasztanki.
- Polemos - przedstawiła się. - A tobie?
Na razie nie dodała nic więcej.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Nie Sty 10, 2016 11:00 am

Zerknęłam, uśmiechając się półgębkiem, na srokatą klacz. Była doskonale umięśniona, silna, dumna. Cieszyłam się, że wstąpiła w szeregi Halnego Wiatru. Widziałam, jak Fortuna obraca Czarną Krwią i wiedziałam, jak potężnym są stadem. Nie lekceważyłam ich, choć nie czułam lęku przed nimi. Znałam niewielką ilość Krwistych i nie uważałam, by byli zepsuci do szpiku kości, ale... życie zmienia mentalność.
Znów skubnęłam trochę trawy. Kiedy usłyszałam imię klaczy, uśmiech rozlał się na całej szerokości moich chrap.
- La Guerrre - odparowałam natychmiast. - To znaczy wojna, prawda? Nie mylę się?
Wiedziałam, że się nie mylę, bo chociaż nie znałam greki, niektóre słowa zwyczajnie były bliźniaczymi i umiałam je rozpoznać.
- Imion mam w bród - powiedziałam ze spokojem, wręcz odrobinę melancholijnie - ile koni w życiu spotkałam, tyle mian mi nadano - machnęłam ogonem, co było odpowiednikiem ludzkiego wzruszenia ramionami, których, naturalnie, jako koń nie posiadałam ku własnemu niezadowoleniu. Czasami człowiekowate gesty bardzo by mi ułatwiły życie.
- Ale jeżeli chcesz, możesz mi mówić Arcana. Do tego chyba najbardziej się przyzwyczaiłam, Wojno - ostatnie słowo dodałam półgębkiem, lekko, z przymrużeniem oka spozierając na nią.
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 324

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Pon Sty 11, 2016 8:51 pm

O ile Arcana wiedziała, kim jest Polemos, o tyle srokata nie miała pojęcia, przed kim stoi. No bo skąd mogła wiedzieć, że klacz, przed którą stoi jest zmartwychwstałą władczynią Halnych? Gdyby zdawała sobie sprawę z tego faktu, powitałaby kasztankę z dużo większym szacunkiem, który ze względu na pozycję się jej należał. Polemos była niezwykle obowiązkowa i znała swoje miejsce w hierarchii.
- Nie mylisz się - odpowiedziała z nienaruszonym spokojem, którym wręcz emanowała.
Jej grzywą szarpnął podmuch wiatru, wytrącając z włosia nieco zbrylonego śniegu.
- A więc miło mi cię poznać, Arcano.
Srokatej udało się wyłapać ostatnie słowo kasztanki. Uśmiechnęła się lekko, słysząc swoje przetłumaczone imię. Niosło ze sobą wspomnienia. Dobre wspomnienia słodko-gorzkiego dzieciństwa.
Milczała przez chwilę. Rozejrzała się jeszcze raz po wąwozie, po czym powróciła spojrzeniem do postaci Arcany.
- Z pewnością należysz do Halnego Wiatru..? - ni to zapytała, ni to stwierdziła. - Czy mogłabyś odpowiedzieć na parę pytań, które nurtują mnie od jakiegoś czasu?
Trochę już czasu spędziła w krainie, a nowych pytań z każdym dniem przybywało. Musiała w końcu znaleźć na nie odpowiedź i okazja nareszcie się pojawiła.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Wto Sty 12, 2016 6:47 pm

Harpia znów rozskrzeczała się jak dzika, gdy nie zwracałam na nią uwagi. Jej denerwująca obecność sprawiała, że miałam ochotę wyskoczyć na parę metrów wzwyż i ją udusić. Nie dawałam jednak upustu złości - wolałam przynajmniej udawać, że jestem zrównoważona pod względem psychicznym.
Bo przecież jestem, prawda?
- Mnie również, Polemos. Dawno nie spotkałam nikogo twojej rasy. Jesteś tutaj jedynym mustangiem, czyż nie?
Wśród twardych bryłek i suchych źdźbeł odnalazłam niski krzaczek jeżyn. Podrapałam sobie całe chrapy, ale udało mi się zdjąć z szypułki jeden ciemny owoc i przez krótką chwilę delektowałam się paskudnym, cierpkim smakiem, którego od najmłodszych lat tak nie znosiłam.
- Hm? A tak, tak, Halny Wiatr... Już niedługo - ostatnie dwa słowa mruknęłam, a potem natychmiast z powrotem zmieniłam ton. - Oczywiście, z chęcią powiem ci wszystko, co wiem - dodałam z uśmiechem, choć lekko skwaszonym z jednej strony. - To potrafię.
Skubnęłam drugą jeżynę, ze wstrętem mieląc językiem po zębach. Wyjątkowo kwaśna, a do tego jakaś taka twarda w środku. Jak można to w ogóle jeść?
Przestąpiłam z nogi na nogę, aby trochę odciążyć jedną stronę, i postawiłam którąś z kończyn na czubku kopyta.
- Pytaj - powiedziałam.
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 324

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Sro Sty 13, 2016 5:20 pm

Ptaszysko znów zaczęło się rzucać, skrzecząc przeraźliwie. Polemos uniosła wzrok, sięgając nim do harpii. Jej spojrzenie nie wyrażało żadnych emocji, podobnie jak ciało.
- Tego nie wiem. Chyba jedynym, choć nie mogę mieć pewności. W każdym bądź razie do tej pory nie spotkałam żadnego konia dzikiej krwi.
Srokata przyglądała się beznamiętnie, jak Arcana próbuje przedrzeć się przez plątaninę ostrych kolców, by zdobyć owoce jeżyn. Podrapała sobie pysk, jednak zdawała się w ogóle nie przejmować tym drobnym faktem. Wymruczała coś pod nosem, jakby do siebie. Srokata trafiła na ciekawą istotę, nie ma co.
Kasztanka skrzywiła się, jakby gryzione przez nią owoce nie sprawiały jej zbytniej przyjemności smakowej. Sprawiała wrażenie, jakby chciała jak najszybciej przełknąć jeżyny, żeby nie musieć już czuć ich smaku.
- W takim razie... - Nastąpiła chwila milczenia. - Oprócz naszego stada krainę zamieszkują jeszcze inne tabuny, a przynajmniej jedno, prawda? Mogłabyś mi o nich opowiedzieć i przedstawić stosunki międzystadne?
Polemos przyglądała się Arcanie, która przybrała dość specyficzną pozę, stawiając jedną z nóg na czubku kopyta.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Pią Sty 15, 2016 7:20 pm

Cmoknęłam wargami, zdmuchując z nich resztki jeżyn i uniosłam łeb, wciąż mieląc pozostałe ziarna językiem. Jedno ucho wystawiłam do przodu, wyłapując słowa mojej rozmówczyni, a drugim obracałam jak radarem, badając dźwięki okolicy. Słyszałam, jak harpia porusza się na gałęzi, jak czapa śniegu spada na ziemię, jak gałąź ociera się o gałąź. Kuknęłam na Polemos, która wciąż stała sztywno i nie wyrażała sobą żadnych emocji. Ja - wręcz przeciwnie! Nie widziałam powodu, dla którego miałabym z czymkolwiek kryć się przed towarzyszką. Cmoknęłam cicho, uśmiechnęłam z lekka bezczelnie i powoli zaczęłam spacerować po kamieniach, co jakiś czas strącając jeden z nich ze stosu i nasłuchując, jak z klekotem stacza się na ziemię, coraz szybciej i szybciej, kręcąc się, po drodze tracąc fragmenty swego zimnego jestestwa i spadają głucho w śnieg, otaczając się smutną bielą lodowego zapomnienia. Wiedziałam, że już nigdy nie wrócą na górę. Obumrą w mule i błocie, niechciane i szpetne, a ich twarde duszyczki ogarnie wieczny marazm, pustka i cierpienie.
Co do cholery jest ze mną nie tak?
Uśmiechnęłam się wesoło.
- A tak, masz rację. Istnieje nasz Halny Wiatr, poza nim również Czarna Krew i Morskie Nimfy. Te pierwsze są łagodnym, jak na razie niewielkim stadkiem, kierowanym przez arabkę Astrę, żyją nad morzem i nikomu nie wadzą - mówiąc to, nagle się skrzywiłam. Potem jednak jakoś opamiętałam wyraz twarzy i już do końca zachowałam pogodne oblicze. - Co dalej... Czarna Krew to bardzo dziwaczne stado. Agresywne, dzikie i bardzo nienawistne w stosunku do nas, chociaż nie do końca wiem dlaczego, mają wyraźnego powodu  - machnęłam ogonem. - Vitalia. Przewodzi im Vitalia - po prostu Vitalia. Tak przedstawiłam naszą relację. Po prostu Vitalia. Chodź rany jeszcze mnie piekły, nie nadałam jej żadnego z przymiotów, którymi ona by mnie opisała.
- Chociaż ostatnio szeregi SCK nieco się przerzedziły - mruknęłam cicho, poważnie, złowróżbnie. Wiatr niósł mi wieść, że coś się dzieje. A ja wysłuchałam go i wiedziałam, że ma rację. Ktoś powstaje. Ktoś potężny.
Uśmiechnęłam się z lubością, zwietrzając upojne godziny swej klęski. Moja śmierć w życiu po życiu była blisko, a ja witałam ją z otwartymi ramionami. Pożądałam jej. I chciałam porwać za sobą tabuny, tak, jak ognisty wiatr porywa dusze potępieńców do piekła.
Co było ze mną nie tak?
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 324

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Sob Sty 16, 2016 10:49 pm

Patrzyła na lekko zabrudzony przez jeżyny pysk klaczy na granatowo-fioletowy kolor. Słyszała jak jej zęby uderzają o siebie, mieląc twarde ziarna owoców. Usłyszała też szelest piór ptaszyska i spadający na ziemię śnieg z gałęzi. Stała niewzruszenie, czekając na odpowiedzi, których szukała.
Jak się okazało, musiała na nie trochę poczekać. Kasztanka zaczęła chodzić w tę i z powrotem, rozrzucając kamienie z lekko aroganckim uśmiechem, jakby wiedziała o czymś, o czym srokata nie miała pojęcia. Arcana patrzyła za spadającymi odłamkami skały wręcz maniakalnie. Ciekawe o czym myślała? Chyba Polemos nie chciała o tym wiedzieć.
Wreszcie doczekała się odpowiedzi. Wysłuchała Halnej uważnie, układając sobie w głowie to, co tamta jej przekazała.
- Kim była ta klacz, która mnie zaatakowała? - spytała od razu, nawiązując do wydarzenia sprzed kilku tygodni, nie owijając w bawełnę. Miała prawo wiedzieć, by może kiedyś ją za to ukarać. Zdążyła już się przekonać, że siwka jest nad wyraz silna, wytrzymała i zręczna, a tym samym stanowiła niezłe wyzwanie. Nikt jednak nie powiedział, że nie można było stać się od niej lepszym. Oczywiście srokata nie miała pojęcia, że jej oprawcą była właśnie Vitalia, władczyni Stada Czarnej Krwi, agresywnego i nienawistnego.
Klacz dosłyszała ostatnie, ciche zdanie wypowiedziane przez Arcanę. Słowa zabrzmiały złowróżbnie w uszach Polemos.
To chyba dobrze, że się przerzedziły. Nie będą tak dużym zagrożeniem - pomyślała. Nie odezwała się jednak, udając, że tego nie usłyszała.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Nie Sty 17, 2016 10:16 am

Spojrzałam na nią, czujnie lustrując ją ślepiami. Wydawała się godna zaufania i stwierdziłam, że chętnie poznam ją lepiej, o ile sama wyrazi podobną chęć. Zlazłam ze stosu kamieni, szastnęłam ogonem i przypatrzyłam się siedzącej na konarze harpii. Ptak przekrzywił łeb i skrzeknął pojedynczo. Po chwili załopotał skrzydłami i wzbił się w niebo, pozostawiając po sobie jedynie kilka krótkich, prążkowanych piórek. Jakby zrobiło mi się smutno. Oblizałam koniuszkiem języka pysk z kilku kropelek jeżynowego soku, które zgromadziły się na wibrysach i przestąpiłam z nogi na nogę, zastanawiając się, co też powinnam odpowiedzieć klaczy. Chyba najlepszym rozwiązaniem byłaby szczera prawda - czyż w intencjach władczyni powinno znaleźć się trzymanie innych w niepewności?
- No cóż, wygląda na to, że miałaś przyjemność z samą królówką Czarnej Krwi - odparłam łagodnie, wydymając przy tym lekko wargi w geście rozbawienia. - Jestem ciekawa, jak długo utrzyma swoją pozycję. Bo wiesz, Wojno, takie rzeczy jak korona mają wyjątkową wręcz tendencję do obsuwania się z głowy, a im bardziej pragniesz je zatrzymać, tym szybciej spadają... Podobno jej siostrzyczka knuje coś niedobrego. Halny Wiatr będzie miał kłopoty.
Dwie potęgi, prawdziwa i złudna. Czyż było coś bardziej prozaicznego? Niedługo szczęk stali rozbrzmi w naszych uszach, a tylko najsilniejsi zdołają przetrwać. Czy jestem jedną z nich? Czy ty jesteś jedną z nich?, pomyślałam i zepchnęłam te myśli głębiej w podświadomość. To teraz nieważne. Teraz ważne jest życie. Trzeba istnieć, i cieszyć się tym istnieniem.
Kopnęłam kamień, który potoczył się po śniegu, żłobiąc w nim długi rów. Zaraz jednak zaczęły go pokrywać nowe płatki, a po kilku minutach wyrwa była już niewidoczna, a nawet kamyk powoli ginął pod sypką bielą. Miałam nadzieję, że podobnie będzie z wojną. Tylko... czy to możliwe? Złociste słońce zamajaczyło na horyzoncie, obficie napełniając śnieżyste pola światłem. Zapatrzyłam się w nie krótką chwilę, a potem mój wzrok z powrotem zawędrował ku mojej rozmówczyni.
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 324

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Nie Sty 17, 2016 10:46 pm

Arcana spojrzała na srokatą wnikliwie, jakby starając się przejrzeć jej duszę, sprawdzić, czy jest godna zaufania. Polemos nie odwróciła wzroku, patrząc prosto w głębokie, jasnoszare oczy usiane cętkami w kolorze bursztynu. Nie miała niegodziwych zamiarów, więc nie czuła potrzeby uciekania wzrokiem.
Kasztanka zeszła ze stosu kamieni i spojrzała na siedzącą na gałęzi harpię, jakby zastanawiając się nad odpowiedzią. Ptaszysko przekrzywiło głowę, zaskrzeczało, po czym wzniosło się w powietrze. Na ziemię opadło kilka pojedynczych, prążkowanych piórek. Klacz przesunęła koniuszkiem języka po wargach, zlizując resztki jeżynowego soku.
Polemos postawiła uszy do przodu i szerzej otworzyła oczy w geście zaskoczenia. Było to pierwsze uczucie, jakie pojawiło się na jej pysku. Szybko jednak zniknęło, jakby nigdy wcześniej się nie pojawiło.
- Korona bywa groźniejsza niż miecz - stwierdziła z dziwną nutą w głosie.
Zamyśliła się na chwilę. Kto by przypuszczał, że pierwszym koniem, którego spotka w tej krainie, będzie władczyni najbardziej agresywnego stada w okolicy? Ten fakt po części wyjaśniał, dlaczego siwka była tak silna w walce. Członkowie takiego stada jak Stado Czarnej Krwi musieli wybrać silnego i bezlitosnego władcę. Ale czy był on jednocześnie przebiegły i mądry?
- Halny Wiatr może liczyć na moją wierność.
Spojrzała na stojącą przed nią klacz, której wiatr rozwiał grzywę, spod której wyjrzał kawałek białej gwiazdy.
- Kto w takim razie przewodzi naszemu stadu? - zapytała.
Skąd mogła wiedzieć, że władczyni Halnych stała tuż przed nią?


Przepraszam, ale wyjeżdżam i nie będzie mnie kilka dni, daję ci więc chwilowe z.t, potem tu wrócimy ;^)
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Nie Sty 24, 2016 2:59 pm

Lodowaty podmuch przetoczył się echem po wąwozie, szarpiąc połyskującymi miedzianie puklami splątanej grzywy. Pasma rzucały podłużne cienie na smukły pysk i w połączeniu z rozjarzonymi tęczówkami oczu dawały z lekka upiorny efekt. Wolno podniosła głowę i zamlaskała cicho językiem, przesuwając nim po zębach.

- To prawda - potwierdziła, przekrzywiając w zamyśleniu głowę na jedną stronę. Łabędzia szyja wyprężyła się, napinając mięśnie skryte pod sierścią. - Miecz ma jedno ostrze. Korona aż dwa - dodała ledwo dosłyszalnie, mrugając nagle, jakby chcąc powstrzymać łzę.

Wzruszenie jednak nie nadeszło, a kąciki oczu pozostały suche. Była istotą bardzo emocjonalną, przynajmniej kiedyś, a sentencja o czymś jej przypomniała. Mimo wszystko, nie dała się ponieść emocjom i tylko przestąpiła z nogi na nogę, prostując głowę i zwilżając chrapy koniuszkiem języka. Tak, korona ma dwa ostrza. Jak to było? Jednym z nich jesteś ty, drugim - twoja śmierć. Tak, to bardzo głębokie i kasztanowata klacz wiedziała o tym doskonale. Znieruchomiała, aż zaczęła wyglądać jak posąg z miedzi, gdyby nie rozszalała w tańcu na wietrze grzywa.

- Bardzo się cieszę, że dołączyłaś właśnie do nas, wojno - powiedziała nagle zmienionym tonem, głębokim, władczym i pełnym powagi. Na kolejne słowa Polemos tylko uśmiechnęła się, wiedząc, że klacz domyśli się prawdy. Nagle znów załopotały skrzydła i pierzasta harpia usiadła na jej grzbiecie. Strąciła na ziemię trzy przedmioty; krótki nóż, pogiętą metalową koronę z kruszcu, który można odnaleźć tylko w Halnych górach, oraz kawałek drewna pokryty dziesięcioma runami. Potem krogulczym szponem zacięła skórę kasztanowej klaczy do krwi i zaskrzeczała.

Arcana patrzyła na to w milczeniu, a jej serce rozsadzało pierś. Oczy rozwarły się szeroko i pozostały nieruchome.
- A więc zjawiłaś się - szepnęła sama do siebie. - Jesteś mi winna upadek... - Podniosłam pogiętą koronę i założyła ją na własną głowę, odchylając się lekko do tyłu. - Halny Wiatr jest w ogromnym niebezpieczeństwie. Obawiam się, że rośnie potęga, której nie możemy się przeciwstawić - popatrzyła w oczy Polemos, odrzucając w tył pukle grzywy. Czy jesteśmy gotowi na śmierć?
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 324

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Nie Sty 24, 2016 5:34 pm

Wiatr szarpnął jej dwukolorową grzywą, zakrywając jedno oko. Obserwowała nim Arcanę, domyślając się prawdy, która już od jakiegoś czasu tłukła się gdzieś w głębi jej czaszki. Skinęła krótko głową, zgadzając się ze słowami kasztanki. Tak, władza potrafiła niektórym uderzyć do głowy. Kiedy już ją mieli, chcieli jej więcej, więcej i więcej... Dlatego najrozsądniej było wybierać osoby, które nie chciały korony, którym nie zależało na własnej korzyści płynącej z władzy. Jedynie one były w stanie zrobić coś dla poddanych.
Arcana zamyśliła się i gdyby nie targana wiatrem grzywa, wyglądałaby jak wyjątkowo realistyczny posąg z miedzi. Wyglądała majestatycznie i samym swym wyglądem wywoływała nastrój podniosłości. Prawda coraz wyraźniej majaczyła w umyśle Polemos. Kolejne słowa kasztanki były ostatecznym potwierdzeniem. Klacz mustanga ugięła kolano, przyklękając na nim przed władczynią Halnych.
- Pani... - z jej gardła wyrwał się szept pełen szacunku.
Podniosła wzrok, widząc jak harpia - ta sama, która niedawno je opuściła - przysiadła na grzbiecie Arcany. Na śnieg upadły trzy przedmioty: krótki nóż, pogięta metalowa korona oraz kawałek drewna pokryty runami. Po wąwozie rozniósł się skrzek ptaszyska.
Patrzyła, jak jej przywódczyni zakłada na głowę koronę.
- Możemy spróbować - powiedziała cicho, odwzajemniając spojrzenie Arcany. - Nie zawaham się - dodała jeszcze ciszej.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Nie Sty 24, 2016 7:14 pm

Wzdrygnęłam się, gdy srokata uklękła przede mną. Szybko podeszłam do niej i pociągnęłam wargami za kosmyk jej grzywy, aby uniosła się z ziemi. Nie przywykłam do czegoś takiego. Nikt nie kłaniał mi się na co dzień, zwłaszcza, że moim jedynym towarzystwem były góry i krążące wokół nich ptaki. Aha, no i jeszcze może biała puma.
- Nie rób tego - powiedziałam łagodnie. - Już od dawna przestałam zasługiwać na takie czyny - zmarszczyłam brwi i ponownie zwilżyłam koniuszki chrap językiem. Pogięta korona świadczyła o tym aż zbyt dobitnie. Zresztą, ze stadem Halnego Wiatru również może być ciężko i ja o tym wiedziałam. Położyłam uszy po sobie i dałam wiatrowi zatańczyć deszczem złotych plam światła poranka w skrętach loków na atłasowej grzywie. Westchnęłam cicho, patrząc prosto w tarczę słońca.
- Spróbujemy, gdyż nie będziemy mieli wyboru - szepnęłam. - Z nastaniem Inkwizycji góry nie upadną, a rzeki nie wyleją, lecz my złożymy im krwawą ofiarę - zamknęłam oczy, bo się bałam. Nie nocy, nie ciemności. Bałam się światła, bo za dnia nic już nie ukryje tego, co czyha na ciebie.
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 324

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Nie Sty 24, 2016 7:34 pm

Posłusznie podniosła się z ziemi. Kolano strzyknęło cicho, kiedy wstawała. Przekrzywiła lekko głowę, patrząc z niejakim zainteresowaniem na Arcanę. Zerknęła na pogiętą koronę, pamiętającą lepsze czasy. To był przecież tylko symbol. Nie musiał ociekać złotem i być nieskazitelny. Ważne, co ze sobą niósł.
Zmrużyła oczy, na chwilę łypiąc w kierunku słońca lecz zaraz przeniosła spojrzenie na oświetloną przez tarczę słoneczną kasztankę. Jej sierść zabłysła złotawo. Z nadstawionymi uszami słuchała słów, wydobywających się z pyska władczyni.
- Inkwizycja? - To słowo niosło ze sobą chłód. Zadrżała mimo woli. Spisek?
Potrząsnęła lekko głową, a grzywa znów opadła jej na oczy. Nerwowym machnięciem głowy odgoniła włosy z powrotem na bok.
- Jaki masz plan, Pani? - spytała.
Była istotą bardzo konkretną, twardo stąpającą po ziemi. Te przedmioty przyniesione przez harpię nie leżały tu bez powodu. Jej wzrok pobiegł w stronę noża i pokrytego tajemniczymi znakami kawałka drewna. Czyżby jakaś magia? Indianie malowali znaki na jej ciele, żeby ją chronić, dawali jej swoje życzenia w formie malunków. To była ich magia. Jaka siła kryła się w runach?
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Pon Sty 25, 2016 9:35 pm

Harpia dobitniej spojrzała Arcanie w oczy i jeszcze raz dziobnęła ją do krwi. Klacz zastrzygła miedzianohebanowym uchem i uśmiechnęła się, wyraźnie bardziej zadowolona, mimo kropel ściekających po skórze. Ptak drapnął pazurem klingę noża i upewniwszy się, że jego pani zrozumiała przekaz, z powrotem sfrunął z jej grzbietu i zaczął zataczać łuki na niebie.
- Tak się nazywają, z tego, co właśnie zrozumiałam - powiedziała kasztanowa klacz, przekrzywiając lekko łeb, aż długa grzywa przysłoniła jej jedno oko. - Najprawdopodobniej powstało przez buntowników i zdrajców Czarnej Krwi oraz bliską rodzinkę Vitalii, więc osobiście uważam, że wolą się raczej wzajemnie wytępić. Mimo to, jak wiadomo, podstawowe prawo fizyki głosi, że zawsze przy zderzeniu dwóch ciał powstają szkody natury pobocznej. - Dmuchnęła nozdrzami, obserwując ulatniającą się w przestrzeń parę. Jej ogon zafalował na wietrze, wyglądając jakby płonął. Arcana uważnie obserwowała krajobraz, jakby mogła coś z niego wyczytać. W końcu jednak drgnęła i obróciła głowę ku klaczy.
- Nie pozostaje na razie nic innego, jak ostrożność - powiedziała tylko. - Nie jesteśmy głównym celem, jednak jeżeli zachowamy formę i trening, żadna wojna nie będzie nam straszna. Póki co, spróbuję, i ty może również spróbuj, wywiedzieć się jak najwięcej. To teraz podstawa.
Zajrzała uważnie wprost w oczy Polemos.
- Zima nadeszła.
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 324

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Pon Sty 25, 2016 9:47 pm

Krople krwi ściekały po miedzianej skórze przywódczyni. Polemos przez chwilę śledziła ich wędrówkę. Potem skierowała całą swą uwagę na Arcanie.
Skinęła krótko głową na jej słowa. Każda wojna niosła ze sobą ofiary, także te niewinne. Nawet jeśli rzeczywiście nie byli głównym celem Inkwizycji, zawsze mogli zostać wplątani w wojnę.
A jeśli tak się stanie, będę gotowa.
Nie bez powodu nosiła takie a nie inne imię.
Jeśli dostaniesz jakieś imię, przyjmij je, uczyń je swoim, a wtedy już nigdy cię nim nie zranią.
Czyżby istniała możliwość, że uwolnią się od Czarnej Krwi? I co ważniejsze: ile będzie wynosiła cena? Ponownie skinęła głową na znak, że będzie czujna. Od tego zależało życie ich wszystkich.
Spojrzała prosto w głębokie, szare oczy Arcany. Zadrżała na dźwięk słów, których sama zwykła używać. Różnica polegała na tym, że kasztanka użyła motta w trybie dokonanym.
- Zima nadeszła - powtórzyła cicho, niczym echo.
Przeszedł ją dreszcz.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Sro Sty 27, 2016 8:06 pm

Trąciłam chrapami Polemos w tradycyjnym końskim zwyczaju i uśmiechnęłam się łagodnie. Miałam nadzieję, że mimo zewnętrznej wojny, nie damy się zmiażdżyć. A jeżeli nawet Halny Wiatr upadnie ciałem, ci, którzy przemocą zostaną wciągnięci do innych stad, ale wewnątrz nadal będą z naszym wiatrem, przetrwają, stworzą bunt i wyrwą się ciemiężycielom. Uśmiechnęłam się półgębkiem. Ciekawe, czy dożyję tego momentu. Miałam szczerą nadzieję, że tak.
Zima nadeszła... Ale powoli ustępowała. Harpia kołowała nad moją głową, a ja trochę żałowałam, że nie mogę wzbić się w przestworza razem z nią i poczuć, jak wiatr głaszcze mnie po piórach, wyciągając z głowy wszelkie troski.
Kiwnęłam głową Polemos.
- Wybacz, nie będziesz mieć mi za złe, że teraz odejdę? Muszę... muszę coś zrobić - powiedziałam i rżeniem przywołałam harpię. Ptak okrążył mnie raz i drugi i w odpowiedzi na moje wskazanie głową zamku Monterari, skierował się w tamtą stronę. - Do zobaczenia, mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy. Uważaj na siebie. Mrozy stopnieją, bo wszystko przemija.
I odeszłam.

z.t
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 324

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Sro Sty 27, 2016 9:21 pm

W odpowiedzi srokata również lekko trąciła pysk Arcany. Nadal pogrążona była w myślach. Nadchodziła wojna - coś, czego od dawna nie doświadczyła. Mimo iż miała imię oznaczające właśnie wojnę, nie przepadała za nią. Owszem, lubiła walczyć, tańczyć na granicy życia i śmierci. Ale wojna zawsze trwała za długo i pociągała za sobą zbyt duże pasmo ofiar. Wojny paradoksalnie były toczone tylko po to, aby przywrócić pokój. Kiedy nastawał pokój, trwał kilka, kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt lat. Jednak zawsze kiedyś się kończył i następowała wojna. I tak w kółko. Historia zataczała idealny okrąg.
- Oczywiście, że nie - odparła poważnie. - Ja też mam taką nadzieję. Życzę pomyślności, pani.
Długo jeszcze patrzyła, jak Arcana znika na horyzoncie. Przed nią na niebie leciała majestatyczna harpia. Wreszcie zniknęły Polemos z oczu.
Klacz mustanga westchnęła, czując mróz na chrapach. Powoli odwróciła się i ruszyła w przeciwną stronę, wkrótce znikając.

z.t.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Nie Lut 07, 2016 11:12 am

Wróciłam do Wąwozu, chcąc wreszcie odetchnąć. Miałam zdecydowanie dość Espilce'a, własnej godności, napuchania świata i martwienia się skutkami wojny. No błagam, Halny Wiatr nie był militarną potęgą, więc miałam czego się obawiać..Wszyscy mieliśmy. Harpia zaskrzeczała, zatoczyła nade mną koło i opadła, pazurami wczepiając się w grzywę na mojej szyi. Skrzydła zatrzepotały i już po chwili ptak wyrzucił na ziemię kolejny przedmiot, wzbił się w powietrze i odleciał.
Zmarszczyłam brwi i podniosłam z ziemi skrawek burgundowego jedwabiu. Moje oczy otworzyły się szeroko, ale zaraz opamiętałam się i odrzuciłam go na pożarcie wiatrowi.

Burza oszalała. Łamała gałęzie drzewom, gwizdała mi w uszach i rwała ciemne chmury na strzępy. Huki gromów przetaczały się echem po wąwozie i miałam przeczucie, że zaraz lunie deszcz. I pogrzebie mnie w błocie. Tak, jak wszystkich przede mną i wszystkich po mnie...
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Nie Lut 07, 2016 11:26 am

Przybiegła tutaj radosnym, energicznym galopem. Trawa uginała się pod jej czarnymi kopytkami, jakby składając jej pokłon. Ciemne, błyszczące oczka rozglądały się po niezwykłym miejscu. Pogoda nie należała do najlepszych.. Niebo stawało się coraz bardziej zachmurzone, jednak Aph nie miała zamiaru się zatrzymać. Galopowała żwawo, aż do momentu, kiedy spostrzegła przed sobą inną postać. Zwolniła nieco, zachowując bezpieczną odległość, jednak w miejscu by dokładnie się przyjrzeć. Mama?-zapytała siebie. W jej małej główce kotłowało się całe mnóstwo myśli, które Aph usiłowała jakoś uporządkować. W plątaninie myśli starała się w jakiś sposób połapać, zrozumieć to wszystko.
Podeszła bliżej. Nie potrafiła zrozumieć, co jej mama tu robi, przecież ona nie.. żyje. Mama?-zapytała zdziwiona, zachowując nie pewną minę.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Nie Lut 07, 2016 11:42 am

Do moich chrap doszedł słodki zapach, tak znajomy, tak ukochany. Odwróciłam głowę, wstrzymując oddech. Aphrodite.
Fortuno, jak wyrosła.
- Aphrodite? - zapytałam cicho, a moje oczy rozbłysły łzami. Tak dawno nie płakałam. W zasadzie nigdy nie płakałam. Ale to, co ogarnęło mnie w chwili, gdy zobaczyłam moją córkę, było nie do opisania. Jakby niebo schyliło się z całą swoją potęgą, by oderwać od siebie najpiękniejszą gwiazdę i podarować mi ją zupełnie bez powodu. - Aph... - Nie mogąc się powstrzymać, podbiegłam i objęłam ją swoją szyją.
- Przepraszam, że umarłam. Już nigdy nie zrobię takiego głupstwa - zapewniłam ją, odsuwając się i patrząc na nią z uśmiechem w kącikach warg. Moje oczy zapłonęły jasno, przesycone szczęściem i smutkiem jednocześnie. Dłuższą chwilę zajęło mi uporządkowanie emocji.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Nie Lut 07, 2016 12:24 pm

//Sorka, ze tak krótko

Spojrzała na klacz, robiąc co raz bardziej zdziwioną minę. Nie mogła uwierzyć, w to co się stało. Czyli jej ukochana mama żyje? Ale.. przecież ona widziała. Właściwie, to co się stało, nie było już tak istotne. Teraz liczyło się to, co dzieje się teraz.. Szczęście, którego jej brakowało, napłynęło do niej, i znów zaczęła cieszyć się z życia.
Podbiegła do niej, przytulając się. Do jej oczu napłynęły łzy, a po chwili jedna złocista łza spłynęła po jej ganaszach. Spojrzała na matkę, oczami wilgotnymi od łez. Kocham cię mamo..-wyszeptała z promiennym uśmiechem na pyszczku.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Nie Lut 07, 2016 1:19 pm

// Nawet mi to odpowiada

Wciągnęłam w chrapy zapach jej grzywy i uśmiechnęłam się z radości. Jak to dobrze, że znów mam ją przy sobie.
- Ja ciebie też, księżniczko - powiedziałam i zaśmiałam się cicho. Pocałowałam lekko czubek jej głowy. - Jak ci się podoba nasze stado? - zapytałam, niechętnie zabierając głowę. - Trochę ostatnio dzieje się na Saffrin.
Burza przetaczała się po wąwozie, ale jak dla mne świat spokojnie mógłby teraz spłonąć, a ja miałabym to w nosie. Ważna była tylko Aphrodite. Tylko moja ukochana córeczka...
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Nie Lut 07, 2016 4:07 pm

W jej uśmiechu widać było całe bogactwo konia. Uśmiech jej był największym majestatem wszechświata.
Po jej rozpaczy, przyszła najlepsza chwila na świecie- spotkała swoją najwspanialszą matkę, której tak strasznie jej brakowało.
Wtuliła się jeszcze bardziej w klacz, dalej z uśmiechem na pysku. Po chwili odchyliła się, a jej oczy zalśniły niczym dwa płatki obsydianu. Ogólnie mi się podoba, szkoda tylko że jest tak mało źrebaków, z którymi mogłabym się pobawić.-przyznała, robiąc zamyśloną minę. Lubiła swoje stado, nie zamieniłaby go na żadne inne, jednak były dni, kiedy błąkała się, nie mogąc znaleźć żadnego źrebaka...
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Nie Lut 07, 2016 8:15 pm

Uśmiechnęłam się, zastanawiając, czy aby na pewno w Halnym Wietrze nie ma zbyt dużo źrebaków. No cóż, moje rachunki mówiły jasno - nie.
- Zawsze możesz spotkać się z kimś z innego stada, tylko przypadkiem nie na ich terenach, to niebezpieczne... - mruknęłam. Jeszcze taki Espilce zaatakuje moją pierworodną... Fortuno! Chyba wtedy musiałabym go zabić. Chciało mi się wymiotować na samą myśl o tym, co by wyczyniał. - A już zwłaszcza taki kary fryz, który aktualnie chodzi w warkoczach z różowymi tasiemkami - powiedziałam, a w moich oczach rozbłysły iskierki śmiechu.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   

Powrót do góry Go down
 
Wąwóz Trzech Gór
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Halnego Wiatru :: Terytoria :: Góry élevé-
Skocz do: