Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Księżycowy brzeg

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Fiin



Posts : 101

PisanieTemat: Re: Księżycowy brzeg   Nie Sty 31, 2016 11:25 am

Moją jakże nudną rozmowę z Białym Wilkiem przerwało niespodziewane pojawienie się źrebaka. Miał co najwyżej siedem miesięcy, był jasnej, jabłkowitej maści. Towarzyszyła mu... wilczyca? Ogólnie mały wydawał się dosyć dziwny, co potwierdziło zadane przez niego pytanie. Spojrzałem na niego zaskoczony. Mój wzrok napotkał parę czarnych oczu. Było w nich coś hipnotyzującego. Poza tym, wydały mi się dziwnie znajome. Ich kształt, odcień i wyraz... Nagle doznałem olśnienia. Przez chwilę oboje obecni mogli podziwiać wyraz zdumieni malujący się na moim pysku. Aedion? Za późno ugryzłem się w język. Źrebak nie miał przecież pojęcia, że znałem jego imię, co więcej, byłem obecny przy jego porodzie. Jak bardzo urósł! Nie zdawałem sobie sprawy, że minęło już tyle czasu! Ciekawe jak zareaguje? On, podobnie jak jego siostra nie miał pojęcia, że byłem jego ojcem. Chociaż Lunarę miałem przyjemność spotkać, to jego widziałem po raz pierwszy od bardzo długiego czasu.
Ja na jego miejscu bym cię znienawidził. Stefan podzielił się ze mną swoją opinią. I bez jego błyskotliwych komentarzy zdawałem sobie z tego sprawę. Powinienem razem z Erenszkigal uświadomić go o jego pochodzeniu. Na razie jednak wydawało mi się to zbyt ryzykowne. O czym najlepiej świadczyła obecność tego upierdliwego demona. Co prawda nie kazywał już mi rzucać się na innych, ale nadal istniało ryzyko, że zechce to powtórzyć.
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Księżycowy brzeg   Nie Sty 31, 2016 12:02 pm

Co ja pier...?
Właśnie, fundamentalne pytanie i powinienem je sobie zadać. I to nie raz. Ale kto pojmie ograniczenie źrebięcego umysłu? Może uważałem swoją chorobę za coś normalnego? W zasadzie nie chciałem narażać na szwank umysłu białej klaczy, rozmawiając z nią. Nie zmienia to jednak faktu, że brzydziłem się tym, co miała na sobie. Skóra wilka. Któż nie zna zamiłowania dzieci do zwierzątek, a zwłaszcza dzieci, które wychowały się wśród tych zwierzątek i być może uważały je za część swojej rodziny?
- Przepraszam panią - stęknąłem, zezując ze skrywanym wstrętem na jej futro. Skalp! Morderczyni! Lew! - Bredziłem. I w ogóle. Zdarza się.
Następnym, co mnie uderzyło, był ten jabłkowity siwek. Wypowiedział moje imię. Skąd je znał? Pewnie rozmawiał z mamą. Albo moją siostrą. Tak, to było jedyne możliwe wyjaśnienie. Najlogiczniejsze. Zadowalające. Przyjemne. Miłe i sympatyczne. Fałszywe jak sam diabeł.
Wpatrzyłem się w jego oczy i zacząłem czytać jego myśli. Nie miałem pjęcia, dlaczego widzę obrazy, ile razy spojrzę w czyjeś oczy. Wszystko było zamglone, trochę jak w przypadku Yennefer. Czy mgła jest smutkiem?
Zobaczyłem mamę, wulkan i pomarańczę. Co, do cholery? Ten ogier miał dziwaczne myśli. I ujrzałem jakieś imię, wypowiadane w myślach bardzo często.
- Tak, proszę pana - powiedziałem z nutką podejrzliwości. Skąd wzięło się jego zdziwienie? Czym był tak zszokowany?

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Księżycowy brzeg   Pon Lut 01, 2016 8:36 pm

Vitalia leniwie szła od strony wody, przeprawiając się z Słonecznego Brzegu. Cichy plusk rozlegał się pośród rozmowy, a klacz bardziej się uciszyła. Łagodne fale rozbijały się o białą sierść Vit, a ona przysłuchiwała się rozmawiającym koniom. Jeden z nich to źrebak. Poruszyła się niespokojnie. Jej wcześniejsze stado - płomienie je stopią, a oni nic nie podejrzewają. Spojrzała z niezmąconym spokojem na księżyc. Zmrużyła oczy i zaczęła się powoli zanurzać jeszcze głębiej. Woda zaczęła jej sięgać do końca klatki piersiowej, powoli zmuszając do pływania. Rozległ się cichy plusk, a ona w głowie sama siebie przeklnęła. Miała zdobywać informacje, ale czy to znaczy, że ma się podkradać? Być może tak, by nikt jej nie zauważył i nie wiedział w ogóle o jej obecności. Po chwili cichutkiego pluskania, siwka dotknęła dna i zaczęła ponownie się skradać, słysząc coraz wyraźniej głosy. Zdradziła stado! Ta myśl rozległa jej się w głowie, gdy poczuła zapach SCK. Niestety, ona zawiewała chłodem i zamieciami śnieżnymi. W końcu wyszła z wody, z wyjątkową dokładnością nakładaną na ciszę w trakcie otrzepywania się z orzeźwiającej wody. Zaczęła się cicho skradać w górę stromej ścieżki, miejąc na grzbiecie z 3 pary pięknych futer, kolekcji piór.
Powrót do góry Go down
Biały Wilk



Posts : 147
Age : 18

PisanieTemat: Re: Księżycowy brzeg   Wto Lut 02, 2016 7:50 pm

//Nie będzie mnie dużo w tym tygodniu, więc jakby coś to piszcie beze mnie. c;

Wilk wyruszyła lekko ramionami, a userka kryje się wstydliwie pod kocem, bo nie wie, czy ten gest byłby nawet w teorii możliwy. Fiin najwidoczniej znał tego źrebaka, a albinoska nie chciała im przeszkadzać, więc odsunęła się od ogiera i źrebaka kilka kroków, dając im więcej przestrzeni.
W zamyśleniu skierowała wzrok nad prawie niezmąconą taflę jeziora. Była pewna, że przed chwilą słyszała jakiś cichy plusk. Pogrążona w myślach, zaczęła powoli skubać trawę i dopiero wtedy uświadomiła sobie jak bardzo jet głodna.
Powrót do góry Go down
Fiin



Posts : 101

PisanieTemat: Re: Księżycowy brzeg   Czw Lut 04, 2016 11:33 am

Patrzyłem z zainteresowaniem na wymianę zdań między Białym Wilkiem i Aedionem. Mały był dość specyficzny. Chyba domyślałem się o co mu chodziło. Widocznie Eren zastąpiła mnie stadem wilkó przy okazji przekazując miłość do tych stworzeń potomstwu. Jakoś mnie to nie zdziwiło. Za źrebakiem, jakby na potwierdzenie mojej teorii stała szara wilczyca, szczerząca się w stronę białej klaczy. Nie zamierzałem mieszać się w ten konflikt. Pewnie mnie nie znasz i nie wiesz skąd ja znam ciebie. Zwróciłem się do źrebaka z nutką rozbawienia w głosie. Bo niby dlaczego miałby się domyślać kim jestem? Nie wiedział mnie nigdy na oczy. Do mojego umysłu niepostrzeżenie wpłynął smutek. To niesprawiedliwe wobec niego, że nie miał szans poznać własnego ojca. Kątem oka zarejestrowałem, że Wilk wycofuje się kilka kroków, nie chcą przeszkadzać w rozmowie. W sumie to całkiem korzystnie. Tylko o czym miałbym rozmawiać z Aedionem? Nie wiedziałem, czy dobrym pomysłem jest wyznanie mu prawdy. Zwłaszcza przed uzgodnieniem tego z Eren. I jego siostra. Chyba lepiej byłoby gdyby dowiedzieli się w tym samym momencie. Nie będą zadowoleni. Kto byłby szczęśliwy w takiej sytuacji? Ja na pewno nie. Nie miałbym im za złe gdyby nie chcieli mieć ze mną nic wspólnego. Jak się miewa twoja matka? Zadałem pytanie od niechcenia. Tak naprawdę zależało mi na jego odpowiedzi. Nie widziałem się z Erenszkigal od... co najmniej kilku miesięcy. To spory odstęp czasu. Brakowało mi jej. Moje czujne zmysły wyłapały jakiś ruch od strony brzegu jeziora. Obróciłem jedno z uszu w tamtym kierunku. Niemal bezszelestnie, ale jednak z nadal wykrywalnym pluskiem ktoś przeprawiał się przez wodę. Po chwili chlupot umilkł, zastąpiony cichymi uderzeniami kopyt. Najwidoczniej owa tajemnicza osoba wyszła na suchy ląd i teraz skradała się ścieżką prowadzącą w górę, do miejsa gdzie obecnie się znajdowaliśmy. Skrzywiłem się nieznacznie. Poczułem obcy zapach konia. Z pewnością nigdy nie spotkałem tej osoby, ani żadnej innej z jej stada. O ile w ogóle należała do stada. Znane mi były tylko trzy grupy żyjące na Saffrin. Ta woń nie pasowała mi do żadnego z nich. Zawierała w sobie nutkę krwi, jak w moim własnym stadzie, ale także jakiś inny, nieuchwytny czynnik. Gdyby tajemnica i ciemność miały zapach, to właśnie zbliżony do tego. Nie zareagowałem. Stałem w miesjcu praktycznie nie dając po sobie poznać, że cokolwiek jest nie tak. Nic poza ruchliwymi uszami i rozdętymi nozdrzami nie pozwalało sądzić, że cokolwiek zaważyłem.
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Księżycowy brzeg   Czw Lut 04, 2016 6:39 pm

Postawiłem uszy, a na moją twarz wypłynęła maska szczerego zdziwienia. Chyba powinienem być zdziwiony. Nie dlatego, że jakaś klaczka pływała sobie niedaleko, co zakomunikowała mi ruchami ciała Ignis, i co też dokumentnie olałem. Ten ogier zachowywał się zupełnie, jakby mnie znał. Nie zastanawiając się, co sobie o mnie pomyśli, zbliżyłem się do niego i wżarłem ślepiami w jego oczy. Macki mojego umysłu wtargnęły, rozwarły czaszkę siwego i... I co się stało? Zobaczyłem pod powiekami obraz mamy, ale to był dziwny obraz... Jakby płonął. Płonął żywym ogniem, jasnym i pięknym, spalając wszystkie niedoskonałości na jej obliczu. Nie zrozumiałem, co to jest. Jak źrebak bez prawdziwych emocji miałby pojąć, czym jest miłość?
- Nie, nie znam cię. A powinienem? - zapytałem, lekko ciągnąc ku górze kąciki swoich warg. W zasadzie był jakby... znajomy. Ale pewnie to przez maść, tak podobną do maści Erenszkigal. Myśląc o mamie, poczułem się jak smagnięty biczem, słysząc pytanie o nią. - Skąd ją znasz? - zapytałem podejrzliwie, a potem smagnąłem się ogonem po lewej pęcinie. To był umówiony sygnał. Z tyłu usłyszałem kichnięcie wilczycy, również umówiony sygnał, która poczęła niezauważenie, wąchając po drodze tu i tam, zbliżać się do mnie. Jej miękkie łapy stąpały niemal bezgłośnie, zostawiając na lepkim śniegu krągłe odciski. Po upływie kilkudziesięciu sekund, niespostrzeżenie pojawiła się w odległości metra ode mnie. Zwilżyłem chrapy koniuszkiem języka, zastanawiając się chwilę. Obecność Zapachu kręciła się w moich nozdrzach i miałem ochotę kichnąć. Kichnąłem. A potem znowu. Zacząłem kichać jak szalony, miotając głową na boki. Nadal jednak nie poznawałem Zapachu, który towarzyszył mi cały czas, skąpany gdzieś w mgle wspomnień wczesnego dzieciństwa.
- Jesteś jej przyjacielem? - zainteresowałem się nagle, przypominając sobie, że przecież z pewnością już z nią rozmawiał. Inaczej skąd by mnie znał? Raczej nie krył się w krzakach, gdy się rodziłem, to by było niedorzeczne. Rozdąłem chrapy, wdychając zapach jeziora i obcego konia. Musiała mieć sporo hartu ducha, by pływać w jeziorze ZIMĄ...

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Księżycowy brzeg   Nie Lut 07, 2016 9:45 pm

Vitalia zaczęła ostrożnie stąpać po suchym lądzie. Tak, ona pływała ZIMĄ. Sama była idealnym lodem, idącym na rozkaz własnej siostry. Poruszyła uchem, chciwie łapiącym niezbędne do życia stada informacje. Ale nie były one nad niebiosy potrzebne. Oczywiście dowiedziała się raczej coś o życiu prywatnym koni w SCK, ale sama mogła tam wcześniej iść i po prostu żyć. Doskonale znała egzystencję władcy, zajętej teraz przez jakiegoś bachora (z góry przepraszam). Interesujące - tutejszy wierzchowiec zna matkę tego oto źrebaka... - poczyniła póki co jakieś nudne obserwacje i sformułowania. Ale po co jej to? Nawet nie widzi dokładnie będących tu koni. Podeszła jeszcze bardziej w górę ścieżki, cicho stawiając kroki, a pióra kremowego towarzysza były istnym trofeum nienawistnej przyjaźni. Zaczęła iść w głąb ciemności, zupełnie dotychczas odpychającej się od jej białej sierści. Zakryła się długimi futrami, z resztą ciemnymi i przyczaiła się w milczeniu i spięciu. Chciała zdobyć ważne informacje, o których może łaskawie zaczną rozmawiać owe osobniki, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Księżycowy brzeg   Today at 6:10 pm

Powrót do góry Go down
 
Księżycowy brzeg
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Tereny Niczyje :: Jeziora géminé :: Jezioro Autren-
Skocz do: