Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Trująca Puszcza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Trująca Puszcza   Sob Lis 14, 2015 9:59 am

Porośnięta gęsto trawą, drzewami, trującymi kwiatami i innymi egzotycznymi roślinami, jest bardzo niedostępna i trudna do przejścia. Czai się w niej mnóstwo drapieżników takich jak tygrysy, mięsożerne ptaki i inne zwierzęta, małpy, różnobarwnych motyle oraz, czające się w bagniskach, kajmany. Można tu też naleźć mnóstwo samowitych, jadalnych bądź nie, owoców, a przez środek dżungli płynie jeden jedyny wartki ciepły strumyczek, najprawdopodobniej mający swój początek w górach.
Jest tu bardzo gorąco oraz niewiele opcji, aby się schłodzić.
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Sob Lis 14, 2015 10:29 am

Wszedłem tutaj pewnym i spokojnym krokiem, spoglądając to w jedną, to w drugą stronę. Malowane w różnobarwne wzory papugi siedziały na najwyższych konarach drzew i skrzeczały, obserwując mnie bez zainteresowania jednym okiem. Nieufnie zerknąłem na napęczniały od sou, czerwonawy owoc wiszący na chudej gałązce jakiegoś krzewu. Postanowiłem go skosztować...
W tym samym momencie jakiś kształt pojawił się nad moją głową i, skrzecząc niemiłosiernie, wylądował mi na grzbiecie. Wzdrygnąłem się, zły, że mi przerwano tę chlubną chwilę spokoju i posiłku. Odruchowo wierzgnąłem, stanąwszy dęba, aby zrzucić z siebie napastnika. Niestety, moje kopyta zaplątały się w zwisające zewsząd liany i już po chwili miotałem się, leżąc na ziemi i próbując strącić z siebie... orangutana.
Małpa była ogromna, zwalista, brzydka i wredna. Wygięła paskudne wargi w uśmiechu i zaczęła ciągnąć mnie za grzywę tak mocno, że aż odrzuciła moją głowę w tył. Wściekły, poderwałem się, zarzucając szyją i posyłając z całą swoją siłą małpę na przeciwległy kraniec strumyka. Sam przeskoczyłem go i w mgnieniu oka dorwałem bestię, naparzając ją kopytami przednich nóg w głowę. Małpie jakoś udało się przemknąć między moimi nogami. Zanim zdążyłem się odwrócić, dostrzegłem tylko, że podła maszkara chwyciła cienką, ale bardzo wytrzymała lianę i zrobiła z niej pętlę, którą następnie zarzuciła na moje przednie kopyta. Ciągnąc i śmiejąc się hałaśliwie po małpiemu, zacisnęła ją i już po chwili wyłączyła mnie z gry. Ze związanymi przednimi nogami nie mogłem ustać i szybko przewróciłem się na bok, wściekle szarpiąc kopytami, aby się uwolnić i pognać za nią.
Lina nareszcie puściłam, niestety zuchwały małpiszon zdążył już wdrapać się do połowy na niewielkie drzewo. Zły, że przed chwilą tak głupawo dałem się pokonać, zerwałem zębami jakąś lianę, podbiegłem do małpy i zamachnąłem się lianą jak biczem. Zielsko z trzaskiem uderzyło w korpus zwierzęcia, które krzyknęło wściekle i spadło na ziemię.
No nareszcie, pomyślałem ze wstrętem, dobiegając do orangutana i z całej siły kopiąc go po zadzie tak, aby odleciał na jak największą odległość. Potem szybko dobiegłem do niego, zanim zdążył się podnieść, tym razem uważając na liany, i znów kopnąłem zwierzę.
Niestety, zbliżyliśmy się już znacznie do strumyka, więc kiedy kopnąłem znów małpę, ta wpadła do wody, a prąd porwał ją przed siebie, skrzeczącą z przerażeniem.
- O nie! - zawołałem. - Tylko ja mam prawo ją wykończyć!
Pędziłem dzikim galopem, zrywając krótkie pnącza pod kopytami i coraz bardziej zwiększając własną szybkość. Liście fruwały za mną, unoszone wiatrem, ogon powiewał jak chorągiew.
Małpa unosiła się na wodzie przede mną, coraz dalej i dalej, a kiedy zniknęłam mi z oczu, pufnąłem z niezadowoleniem i przeciąłem drogę na skróty, przez gęstwinę kolczastych krzewów. Mocno się poharatałem, ale kiedy wypadłem z gęstwiny, zobaczyłem strumień przed sobą i orangutana, który akurat w tym momencie wesoło płynął z prądem.
Przesadziłem strumyk, w locie chwytając małpę zębami i wyrzucając ją z furią na brzeg. Rude cielsko bezwładnie padło na liście.
Przyszpiliłem chama kopytem do ziemi i zbliżyłem doń złote oczy. Jeszcze żył, na szczęście.
Z nieskrywanym zadowoleniem ukręciłem mu łeb, wyrzuciłem z powrotem do rzeki i odszedłem.

z/t
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Sob Lis 21, 2015 11:17 am

Cersei przybyła tutaj energicznym stępem, jej kopyta były raczej w kiepskim stanie, jedno jej lekko pękło przez co musiała uważać. Pierwszy raz znalazła się na tych terenach, nie czuła sie mimo tego obca.. Tsaa, kolejne stado.. Nic o nim nie wiem.- pomyślała. Jej stado zamieszkiwało dżunglę.. ciekawie. Jej lodowe oczy mierzyły wzrokiem te wszystkie egzotyczne rośliny, ale postanowiła ich językiem nie tykać. To by mogło źle się skońzyć, nie znala tych terenów, po za tym, jakie są szanse że ktoś ją znajdzie zatrutą w puszczy? Przynajmniej jej sierść się wyróżniała.
Postanowiła nie myśleć o przeszłości... O przeszłości Celestii. Cersei żyje od niedawna, nie może znać tyle tajemnic o Celestii. Klacz przyspieszyła kroku.. Czy kogoś spotka? Warto by się dowiedzieć kilku istotnych rzeczy o stadzie, do jakiego trafiła. A Czarna Krew najbardziej jej odpowiadała.
Powrót do góry Go down
Solveig



Posts : 149

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Sob Lis 21, 2015 6:19 pm

W sumie, to nie wiedziała wielu rzeczy.
Była młoda, w opinii większości w dodatku głupia, więc jaką wiedzę mogła posiadać osoba jej pokroju? Niewielką. Świat był ogromny, krył w sobie wiele tajemnic, zagadek i rzeczy, o których nawet nie śniło się istotom, które go zamieszkiwały. Często nawet dorośli nie zdawali sobie sprawy z wielu rzeczy, choć ich doświadczenie znacznie przekraczało te, które posiadała klaczka. Żyła krótko, nie miała szans wiedzieć więcej, niż oni. I tak też było. Jednak trzymała się tego, co już znała.
Ale wciąż nie wiedziała naprawdę wielu rzeczy.
Jednak jedną z nich, najważniejszą i jedyną, która zajmowała umysł Solveig, było miejsce, w którym się znajdowała. Jedyne informacje, jakie na jego temat posiadała to to, że drzewa, cała roślinność formowała puszczę. Nic więcej. Nie miała zatem pojęcia, że nie powinna tutaj być.
Ale była. To się chyba najbardziej liczyło. Badała ciekawym wzrokiem otoczenie, chłonąc każdy jego szczegół. Aż w końcu mignęło jej coś przed oczami. Nie, nie coś. Ktoś. Jasny koń, płci nie znała, był tam i wyglądał jakby również badał nowe miejsce. Przełknęła ślinę, myśląc co zrobić. Była nieśmiała - chyba najwyższy czas przed sobą to przyznać - jednak zdecydowanie nie chciała tej cechy. Trzeba było ją zwalczać, zwalczać i jeszcze raz zwalczać.
Zrównała się zatem z nieznajomą, jak dostrzegła.
- Dz-dz-dzień - wydusiła w końcu to słowo z siebie - dobry.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Sob Lis 21, 2015 7:44 pm

Cersei usłyszała kroki.. Za swej dobrej formy była znakpmitym wojownikiem, ale niewola zrobiła swoje, nie była już sobą. Była znamienita, wojowniczka wyspy Risun, ale co się stało to się nie odstanie. Teraz była w dużo gorszym stanie.. Niestety. Osobka która szelescila, była.młoda i widocznie niedoswiadczona. Cremello od razu wyczula od niej zapach obcego stada, piach, morze i skały.. Na Risum mogło by się to źle skończyć, biorąc pod uwagę jak było podczas rządów Fortissimusa.. A gdyby tylko źrebica była starsza, w łapach karego dupodaja od ciąży by się nie uwolnila.. Dlatego Celestia go zabiła.
Zmierzyla chłodnym i lodowym wzrokiem mała istotę, jej twarz była jak zawsze kamienna. Przypomniała sobie o potomkach Celestii.. Nigdy nie pokochała Daenerys.. Gdzie się podziała Missandei i Nemestria? Rozszarpaly je wilki? Viserys zmarł.. Umarł przez ranę jaka odniósł.. Został odebrany Celestii.. Ale Cersei nie.miała potomków i bardzo ją to cieszyło.
-Witaj. odpowiedziała jakajacej się klaczce.
Powrót do góry Go down
Solveig



Posts : 149

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Sob Lis 21, 2015 10:06 pm

Nawet nie próbowała być cicho. Z doświadczenia wiedziała, że takie zaskakiwanie nie było zbyt przyjemne. Dla ofiary przynajmniej, drugiej stronie z pewnością mogło to dawać wiele satysfakcji, zabawy czy przyjemności. Jednakże Solveig za dużo razy była "ofiarą" takiego postępowania, przez co nie chciała tego próbować na innych. Nie było w niej sadystycznych odruchów. Krzywdzić kogoś mogła jedynie w ostateczności. Możliwe, że nieco przesadzała.
Poczuła dreszcz przebiegający po jej karku. Wpatrywała się w lodowate oczy nieznajomej, jakby mogła dzięki temu zajrzeć do jej duszy i dowiedzieć się nieco. Bo klacz ją zaintrygowała. Kamienna twarz, wzrok, w którym nie kryło się... Nic. Nic prócz lodu. Nie wierzyła, by ktoś mógł być taki od urodzenia. Ciało również, nie ukrywając - nędzne, splamione czymś, czego konkretniej nie mogła określić. Zupełnie jak dusza. Przynajmniej to wywnioskowała po krótkiej analizie. Nigdy nie była normalnym źrebakiem.
- Twoje oczy... - powiedziała dość cicho, a jąkanie gdzieś jakby zniknęło. Młodsza Solveig gdzieś jakby zniknęła, ustępując tej o wiele, wiele starszej. - Twoje oczy to lód. - Przymknęła swoje. Wypuściła powietrze z płuc i spojrzała z poważną miną na obcą klacz. - Nie zawsze takie były, prawda? Nie mogły być - dodała stanowczo. Sama w sumie nie wiedziała za bardzo skąd biorą się te słowa. Zupełnie tak, jakby wypowiadała je obca osoba.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Sob Lis 21, 2015 11:12 pm

Klaczka o ciekawej maści, wyglądała na około roczną. Cersei szybko zobaczyła w niej takie cechy jak nieśmiałość, a rozpoznawanie twarzy opanowała niemal do perfekcji. To samo z ukrywaniem własnej.. Potrafiła przybrać jaka kolwiek maskę na siebie, a doskonale poteafila władać nad swoją twarzą.. Obojętnie co by się działo, jej twarz była kamienną i nieruchoma..
rozszerzyła powieki, które wyglądały na zmęczone, a jej granatowe źrenice zaokraglily się. To jedyne co zdradzilo jej zdziwienie, kiedy mała przemowila. Zdecydowanie jej podejrzenia nie były komfortowe dla Cremello.. Czym więcej o tobie wiedzą, tym gorzej. Cersei od zawsze miała lodowe oczy.. Celestia miała turkusowe i żarowiste. Ale to była Celestia, która już nie żyje, a słuch po niej zaginął. - Woda jest niestala, wylewa się. Ale może zamarznąć, lód jest twardy. odpowiedziała głosem pozbawionym tonu, bez żadnej nutki jakiejkolwiek emocji.. Jej oczy były lodem, który zmrażał wszystko inne.. Nie wiedziała też, co może dalej mówić do Solveig, nie była dobra w rozmowach.
Powrót do góry Go down
Solveig



Posts : 149

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Nie Lis 22, 2015 12:07 am

Solveig zawsze chciała potrafić panować nad swoimi uczuciami, swoim ciałem. Bo to niesamowicie irytujące, jeśli ktoś jest w stanie cię przejrzeć, wiedzieć jakim jesteś nawet, jeśli ty nic nie powiedziałeś. Ona tego nie chciała. Chciała, by pewnym wyzwaniem było poznanie jej, jej umysłu i charakteru. To tylko takie skryte pragnienie, nic więcej. Miała wiele pragnień, lecz większości z nich nie pozwalała wyjść na światło dzienne. Zbyt osobiste, intymne? Czy po prostu nie miała pojęcia, że chowają się gdzieś w zakamarkach duszy?
Zdziwienie. Niezbyt widoczne, ot ukazane jedynie lodowymi oczami, niczym więcej. Jednak ona obserwowała. Badała każdy szczegół pyska nieznajomej, każdą zmianę zachodzącą w kamiennym obliczu. To była pierwsza z nich. Drugą było jedynie otworzenie ust i odezwanie się, nic szczególnego. Lecz spodobała jej się ta odpowiedź. Przechyliła delikatnie głowę, nie spuszczając z klaczy spojrzenia.
- Gdy lód napotyka na swojej drodze słońce, roztapia się - odparła, dalej mówiąc cicho. - Znów staje się niestałą, wylewającą się wodą. - Wyprostowała się nieco i spojrzała w te jasne, chłodne lodowe oczy. - Lód jest tylko wodą w przebraniu. Wydaje się być twardym, lecz znika równie szybko jak się pojawia.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Nie Lis 22, 2015 9:15 am

Cersei zaskoczył fakt, że jakiś mały źrebak będzie rozmawiał z nią w ten sposób. Córka Celestii, w tym wieku była strasznie głupia.. Celestia Wciąż pamiętała jej słowa, które mogły zranić serce, ale nie Celestii. Mówiła na Nemewtrię, bękarta Forte, larwa.. Ciekawe czemu Celestia wolala spędzać czas z karą Nemestrią niż własną córką? A co z tą tutaj klaczką? Kto jest jej matką?
Mimo zamyslen wewnątrz, twarz tego nie ukazywala. Mądre źrebię, szkoda że nie na takie trafiła w swoim życiu. Przystanela leniwie z nogi na nogę.. - Czasami lód zbyt długo nie widzi słońca.. A twardnieje coraz bardziej, zagłębia się w chlodzie.- zaczęła głosem bez tonu, zimnym i ani trochę melodyjnym. - A wtedy zmienia się w kamień. dokonczyla. Normalnie, pewnie nie była by zadowolona ze jakiś młodziak zawraca jej głowę, ale Solveig okazała się ciekawa i warta uwagi. -Jak myślisz, z czego jest twoje serce?
Powrót do góry Go down
Solveig



Posts : 149

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Sro Lis 25, 2015 3:54 pm

/PRZEPRASZAM XD

Jej myśli były skupione jedynie wokół rozmowy prowadzonej z Cersei, jak i na samej jej osobie. Badała ją uważnie swoimi oczami, próbując wypatrzeć jakąś lukę w kamiennej twarzy. Choć jednej emocji, nawet śladowej ilości, byleby była. Do tej pory widziała jedną, zdziwienie ukazane przez dosłownie chwilę, wywołane przez pytanie źrebaka. Zaintrygowała ją klacz i teraz nie miała zamiaru tak łatwo odpuścić. Myśli te były dość obłąkane, maniakalne czy jakkolwiek by tego nie nazwać. Tutaj nawet nie wchodziło w grę "chciała", ona musiała wiedzieć dowiedzieć skąd pojawił się lód i dlaczego się nie roztopił.
Z pewnością gdyby stała z boku i obserwowała całą zaistniałą sytuację nie mogłaby uwierzyć, że patrzy właśnie na siebie. Nie była sobą tylko, można powiedzieć, wręcz zupełnie inną osobą. Gdzie jest uporczywe jąkanie? Gdzie owa dręcząca nieśmiałość? Pozostawało wiele niewiadomych, jednak żadne z pytań na ich temat nie przewinęło się przez szarawy łeb.
Kiwnęła lekko głową, na znak, że się zgadza. Nie odpowiedziała nic na odpowiedź Cersei, bowiem nie miała już jak podważyć tego co powiedziała. Mimo wszystko - słonce nie jest w stanie dotrzeć do niektórych rzeczy.
- Moje serce? - powtórzyła, usłyszawszy pytanie. Z czego było jej serce? Uśmiechnęła się lekko, wręcz niewidocznie. - Moje serce to jedynie zlepek mięśni i żył, pompujących krew w moim ciele.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Sob Lis 28, 2015 7:55 am

Interesuje było to, że mała źrebica tak bardzo zainteresowała się tak ponurą osobą jak właśnie Cersei.. Co chciała w niej widzieć? Co ja tak zaintrygowalo? Serce z kamienia.. Czy tak jest, czy stało się tak do końca.. To wielkie wyzwanie i nie dla byle kogo.. Kto mógłby odkryc duszę Celesti..? No kto? Nikt.
Popatrzyla na Solveig. Była madrzejsza od jej dzieci. Szkoda, że moje źrebaki nie były takie ciekawe jkbty. powiedziała do małej. I właśnie się zorientowala, że się wydała.. Przecież.nikt miał niczego niej nie wiedzieć, a ona wygadala się zrebakowi! Solveig okazała się być równie intrygująca.. Na jej pyslu powinien pojawić się grymas.. Ale Cersei jak zawsze stała z kamienną twarzą i już zaczęła się domyślać pytań roczniaczki..
Powrót do góry Go down
Aliolia



Posts : 208
Age : 13

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Sob Lis 28, 2015 2:41 pm

// Jakby co to Ali jest na drugim końcu dżungli

Aliolia przyszła tu dumnym krokiem wiedziała że jest na terenie CK, ale nie mogła się powstrzymać żeby tutaj wejść i opłacało się ta dżungla była pełna roślin również tych niebezpiecznych na szczęście ona jako opiekun potrafiła je rozpoznać. Nagle zobaczyła jakiś ciekawy owoc podeszła do niego i przyjrzała się  Ten owoc na pewno nie jest trujący.. chyba się na niego skuszę. jak pomyślała tak też zrobiła spróbowała ten owoc był on cudowny więc Ali zdecydowała zjeść jeszcze kilka po zjedzeniu 10 postanowiła rozejrzeć się po tej dżungli. Zaraz zauważyła bardzo trującą roślinę  zerwała ją i schowała w wilczą skórę była ciekawa na co jeszcze natrafi w tej dżungli...
Powrót do góry Go down
Solveig



Posts : 149

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Nie Lis 29, 2015 7:25 pm

Lubiła w innych taką tajemniczość. To, że nie można odgadnąć o czym dana osoba myśli, co odczuwa w danym momencie. Cersei stała za grubym murem, widziała to, jakby chowała się. Nie wiedziała, czy to dlatego, że czegoś się bała. Czegoś, co było w środku niej. Może ktoś ją skrzywdził? To było możliwe, nawet bardzo. W końcu wszyscy pod wpływem ciężkich przeżyć zmieniamy się, co Solveig wiedziała aż nazbyt doskonale - sama tego doświadczyła.
Uniosła lekko brew, słysząc słowa Cersei. To było jedyne czym wyraziła swoje zaskoczenie informacją, jaką jej przekazała. Celowo, bądź nie, jednak już było za późno.
Odchrząknęła.
No tak, źrebaki.
Tak naprawdę nie spodziewała się, że ta klacz może mieć źrebaki. Niby rzecz normalna, aczkolwiek ona było chyba jedną z nielicznych osób, które by o to podejrzewała. Odnosiła pewne wrażenie, że to do niej nie pasowało. Macierzyństwo, cała ta opieka nad młodym życiem... W duchu myślała, że Cersei nie była dobrą matką.
- Czy one... - zamyśliła się, jakby nie wiedząc jak dokończyć pytanie. - Dalej żyją? - Spojrzała niepewnie. Pytanie do odpowiednich nie należało, zdecydowanie. Ale to było właściwie pierwsze, co pomyślała. Jednak wiedziała, że Cersei i tak nie pokaże tego, czy pytanie ją w jakiś sposób uraziło. Dobre tyle. - Jakie one były?
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Wto Gru 01, 2015 5:53 pm

// wybacz mi, nie mam niestety weny

Cersei przewróciła oczami, bo się wkopała. Ciekawe, co myśli sobie o niej ta klaczka? CO myśli widząc Cersei, jej lodowate oczy, jej wychudłe ciało i pysk pozbawiony wyrazu? Co mogła czuć taka osoba, patrząca w postać, która nic nie czuje?
Przypuszcenia Solveig, była jak najbardziej prawdziwe. Cersei nie nadaje się na matkę. Celestia miała źrebaki, a nie nadawała się tak samo.. Jej uczucia co do tego, były wtedy dość skomplikowane, bo ona mimo wszystko nie chciała mieć źrebaka.. To tak jakby z psychicznego przymusu.
- Nie żyją.-odpowiedziała bezemocjonalnie, tak jakby nie obchodziło jej to.. Ale co tak naprawdę Celestia czuła do swoich źrebaków? Miała dwójkę, a wychowała czwórkę. - Daenerys była taką samą idiotką jak jej słynny ojciec.- odpowiedziała. - Viserysa nie zdążyłam poznać.- stwierdziła o synu, który nawet nie dożył 3 miesięcy.. - Bękarty partnera.. Były miłe i grzeczne.- dodała.. Nemestria była z nich najlepsza.. A teraz pewnie jej kości leżą gdzieś daleko stąd. Cersei zastanowiła się, czemu opowiada o Celestii.. Ona nie żyje przecież.. Tak jak jej potomkowie.
Powrót do góry Go down
Solveig



Posts : 149

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Wto Gru 01, 2015 7:12 pm

Patrząc na Cersei, zastanawiała się. Zastanawiała się nad jej życiem, nad lodowymi ślepiami, wychudłym ciałem i pyskiem pozbawionym wyrazu. Zastanawiała się, jakie były kiedyś. Czy takie same? A może wręcz przeciwnie, inne? Jeśli inne - dlaczego się zmieniły? Powodów mogło być wiele. Jednak Solveig wiedziała, że każdy, który przyszedł jej do głowy, był błędny. Ot, czyste założenie. Bo nikt nie traci zdolności odczuwania z byle powodu, łatwo.
Cóż takiego zostawiła za sobą Cersei, przybywając do tej krainy? Solveig zostawiła ból. Choć była młoda, bardzo młoda, było go dużo. Jednak wszelkie wspomnienia zachowała, i nie wrzuciła ich do najciemniejszego kąta umysłu. Pamiętała, żyjąc dalej tak, jak zawsze chciała. Szczęśliwa. A stojąca przed nią klacz nie należała do szczęśliwych. Nad tym wnioskiem nawet nie było co się zastanawiać - ktoś, kto nie potrafi czuć, nie może być szczęśliwy.
Spojrzała w zamyśleniu na istotę, wokół której obiegały wszystkie myśli klaczki. Nie wzruszyło jej wspomnienie dzieci. Ba, nawet nie mrugnęła mówiąc o tym, że są martwe. Wypuściła powietrze z płuc, orientując się, że przez dłuższy czas wstrzymywała oddech.
- Nie boli cię to? Gdzieś tam, głęboko w środku, nie czujesz bólu? - zapytała w końcu, kierując swój wzrok prosto w lodowe oczy. - Nie musisz nic mówić. Po prostu... - przymknęła swoje. - Odpowiedz na to pytanie sama sobie.
Milczała przez kolejne parę chwil, spoglądając w niebo i mrużąc lekko oczy. Zupełnie tak, jakby raziło ją słońce. Choć słońce do niej nie docierało. Tak, jak nie docierało do lodu Cersei.
- Nie wiem co było powodem twojej zmiany - odparła, nawet nie spoglądając na klacz. - Nie wiem czy byłabym w stanie sobie to wyobrazić. Zapewne nie - uśmiechnęła się delikatnie. - Mogę założyć, że to musi boleć. - Zmarszczyła brwi. - Albo musiało, zależy. W twoim przypadku, Cersei, pewnie to drugie. Niemniej nie mam zamiaru dopytywać. Nikt nie lubi mówić o przeszłości, szczególnie tej, którą próbujemy zostawić za sobą i zapomnieć. Ja też zresztą. - Spojrzała w końcu na klacz, z dość poważną miną. - Tak naprawdę nie wiem wielu rzeczy, mogę zakładać coś, jednak nic nie jest pewne. Myślę, dużo myślę, o twojej przeszłości, nie wiedząc nic i tylko zakładając. Ale wiem jedno, Cersei - westchnęła cicho i spojrzała na glebę, nagle jakby stając się smutną. - Nie musi tak być. Nie musisz stawać się kimś, kim nie jesteś - powiedziała bardzo cicho, niemalże szepcząc. Dalej patrzyła na swoje kopyta. Nie chciała widzieć tego braku emocji.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Wto Gru 01, 2015 11:33 pm

W zamarzniętej duszy, o ile takowa istniała, rodziło się nowe wspomnienie, nowe przeżycia, relacje.. Ale wszystko zamarzało, stawało się lodem. Chłodne oczy, badały sylwetkę rocznej klaczy, tak jak kiedyś badały Daenerys i Viserisa, tak teraz szarą sierść Solveig. Te same oczy, dwie inne osoby, Celestia nie żyła, Dany i Vis też. A dusza nie potrafiła nad nimi zapłakać.
Uniosła głowę ku górze, przymrużyła oczy, a białe rzęsy je w znacznym stopniu przysłoniły. Była tak samo dumna i napuszona, jak zwykle. Nic nie czuję. Nic mnie nie boli. Nic nie sprawia mi przyjemności.- pomyślała, kiedy Solveig przemówiła. Jak na źrebaka, mówiła z dużym sensem. Zabiłam partnera Celestii. Nic nie czuję. Nie odczułam wtedy niczego. Nie mogę. I nie wiem, co o tym myśleć. Nie mogę. Nie mogę odczuwać reakcji. Nie mogę czuć.
- Nie mam przeszłości. Jestem nikim.- odpowiedziała z lodem w oczach. Czuła tylko chłód i lód. Nie mogła nawet pomyśleć, czy to dobrze czy źle, bo nic nie czuła z tego powodu. Odczuwała tylko nieswoje emocje. - Jestem nikim.- powtórzyła z nieruchomymi oczyma. Aż nagle obniżyła je w dół. - Mam tylko serce z kamienia. A ty masz wszystko. Jeśli powiesz mi, że zaraz skonam, nic nie poczuję. Bo nie mogę. Nie mogę się cieszyć, ani smucić. Jestem kamiennym sercem i lodem.- dodała z melancholią, powolnym tonem. - Nigdy nie wiesz, jaką maskę przybiorę. Ale maska jest maską, łatwiej ją zdjąć. Ja mogę zmieniać twarze. Bo jestem nikim.- zaczęła znowu mamrotać. Objechała mrożącym krew wzrokiem Solveig po czym skinęła jej głową.. Odwróciła się i zrozumiała, że musi stąd odejść. Nie odwracając się, nie poruszając wzrokiem, odeszła jak biały duch.

z/t
Powrót do góry Go down
Solveig



Posts : 149

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Wto Gru 01, 2015 11:53 pm

Nie patrzyła na nią. Nie chciała, nie potrafiła, nie mogła. Wiedziała, ze jeśli podniesie wzrok, przywita ją tylko lód, brak emocji. To było męczące. To męczyło, bolało bardziej, niż słowa wypowiadane z nienawiścią, wszystkimi złymi emocjami.
Brak emocji był gorszy, niż wszystkie najgorsze razem wzięte.
Wiedziała to, czuła, ale nie rozumiała. Próbowała, jednak wykraczało to poza jej możliwości, poza dziecięcy umysł, który nie znał jeszcze świata. Zrozumienie tego wydawało się być blisko, lecz przy każdej próbie oddalało się bardziej. I bardziej, i bardziej, doprowadzając Solveig do stanu, w którym nie rozumiała już zupełnie nic. Nie wiedziała co właściwie czuje. Była smutna? Było jej żal Cersei? Nie miała pojęcia. To było zbyt trudne.
Poczuła dreszcz, przebiegający po jej ciele, gdy klacz przemówiła. Z każdym kolejnym słowem, oczy źrebaka rozszerzały się coraz bardziej. Aż w końcu spojrzała przerażona na nią. Rozszerzyła lekko usta, jakby chcąc przemówić, ale głos uwiązł jej w gardle. Nie mogła nic z siebie wydusić.
Jestem nikim.
Te dwa słowa odbijały się echem po pustce panującej w umyśle Solveig. Nie ruszała się, nie zareagowała, gdy Cersei zaczęła odchodzić. Choć miała ochotę za nią pobiec, wykrzyczeć jej, że się myli... To nie mogła. Zamknęła z bólem oczy i opuściła łeb.
- Nie jesteś nikim... - szepnęła bardzo cicho, powstrzymując łzy. Czuła się jakby zraniona.
Po chwili po prostu odeszła, pozwalając wrócić jąkającej się Solveig na swoje miejsce.

z.t
Powrót do góry Go down
Ramsess



Posts : 155

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Pon Gru 07, 2015 2:21 pm

Ramsess przybiegł tu radosnym energicznym galopem. Sucha, wyschnięta trawa, jakby uginała się pod jego czarnymi kopytami, oddając mu pokłon. Ciemne, błyszczące oczka rozglądały się po niezwykłym miejscu. Galopował żwawo, a jego nieco dłuższa grzywa falowała na wietrze, jak źdźbła trawy na łące.
Przybył tu jak zawsze, szukając jakiejś osoby, którą ewentualnie zna. Zatrzymał się. ego mały brzuszek zrobił się głodny, a przecież do okoła rosło tyle smacznej trawy. Schylił się i zaczął łapczywie zajadać soczystą, zieloną trawę, z nadzieją, że któś przyjdzie.
Powrót do góry Go down
Yennefer



Posts : 129

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Pon Gru 07, 2015 9:34 pm

Yennefer, pewna siebie mądrala, z uśmiechem na pysku i zwróconymi uszkami do przodu, przybyła tutaj wyciągniętym kłusem, a jej długie nogi, świetnie radziły sobie w tym terenie. Dłuższy już ogon, bardziej jedwabisty od narodzin, a nie puszysty, lekko falował na wietrze powstałym podczas biegu. Świecił w słońcu, bielą.. Jej maść była rzadka, niespotykana.. Kara sierść i białe włosy.
Pierwsze co zrobiła, to zauważyła że jest tu bardzo duszno.. Cóż, wilgotne, deszczowe lasy, w dodatku był środek upalnego lata.. To jej pierwsze lato w tej krainie.. Ciekawe, czy dożyje następnego? Rosła jak na drożdżach, trzeba było przyznać, nabierała klaczych kształtów z każdym dniem, a kiedy patrzyła w zwierciadło wody, nie mogła sama siebie poznać.
W oczy, rzucił się Ramsess.. Ucieszył ją jego widok, chętnie się z nim spotka, w końcu była źrebięciem, niemal 3 miesięcznym.. Tamten był już starszy, ale to w niczym nie przeszkadzało, po za tym że jego już wyrabiające się mięśnie i ogólnie wzrost, czasem stłumiały rozhulaną duszę Yenn, a ona wtedy sama prężyła się, wypinała pierś, by wydać się mu większa. Przyśpieszyła kroku, wydłużając zasięg maleńkich kopyt, kremowego koloru, podążając do Rams'iego. - Cześć! krzyknęła do niego, zatrzymała się, i tak sobie dla zabawy stanęła dęba, zakańczając to dzikim wierzgnięciem. Była pełna energii.
Powrót do góry Go down
Ramsess



Posts : 155

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Wto Gru 08, 2015 6:04 pm

Gdy sobie tak jadł, usłyszał ten słodki, pełen energii głos.. Kto to mógł być? Jasne, że Yennefer! Kto inny.. Podniósł energicznie głowę, i zarżał głośno. Jego, jeszcze dość źrebięcy głos, stawał się już co raz bardziej podobny do ogiera. Jego wygląd także uległ licznym zmianą. Źrebięca, puchata sierść, już całkiem wypadła, jego grzywa jak i ogon stały się dłuższe, z wysokością także nie grzeszy, rośnie jak na drożdżach.. Cześć!-wykrzyknął radosnym głosem, z wielkim, szczerym uśmiechem na pysku. Widząc jak klacz cieszy się na jego? widok, on także chciał jej to okazać. Ale super, że jesteś!-dodał. Tęskniłem..-pomyślał. Yen była jego najlepszą przyjaciółką, i strasznie uwielbiał się z nią bawić. Stanął wysoko dęba wymachując swoimi długimi czarnymi nogami,po czym opadł na ziemie, kładąc mocno czarne kopyta na ziemię.
Powrót do góry Go down
Yennefer



Posts : 129

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Sro Gru 09, 2015 1:17 pm

Zobaczyła, że siwo-kary ogierek energicznie ją powitał, więc z wielkim uśmiechem podbiegła do niego. W krainie Ramsessa znała najlepiej, dlatego cieszył ją fakt, że tu, w środku ich ukochanej, wilgotnej dżungli znalazła przyjaciela. Tak sobie na niego popatrzała.. Gdyby była starsza, mogłaby się zakochać, ale była tylko 3 miesięczną źrebicą, więc takie uczucia nie hulały do tej pory w jej duszy.. Ale w jej oczach był bardzo "ładny" jak ona to określała. Z wiekiem też, coraz bardziej zaczynała się interesować innymi końmi, istniało więcej rzeczy niż mama i bezpieczna jaskinia.. Ciekawe czy Ramsess ma taką bezpieczną jaskinię?? Czy może mieszka w komnacie? - A gdzie ty mieszkasz? I z kim?- zapytała z blyskiem zainteresowania w rybich ślepiach. Ogólnie, przecież Vitalia jest władczynią.. A Ramsess to jej syn.. - Nie mogę się doczekać lekcji polityki..-stwierdziła nagle, kiedy o tym myślała.. Była tego bardzo ciekawa.
Powrót do góry Go down
Ramsess



Posts : 155

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Sro Gru 09, 2015 5:56 pm

Ramsess była tak strasznie wesoły! Od dawna marzył o ty by się spotkać z Yennefer, i się z nią pobawić. Jakie szczęście, że akurat wtedy gdy o niej myślał, ona tu przyszła. Może przyciągnął, ją swoimi myślami? Nie możliwe, a jednak! Uśmiechnął się do klaczki i zarżał głośno, ze szczęścia. Yennefer była jedyną, z którą najlepiej się dogadywał, i bawił. Mieszkam, ze swoją mamą i rodzeństwem, w pewnej komnacie.-odpowiedział. Przypuszczał, że Yen też ma jakiś dom, jednak w tej chwili nie chciał jej o to pytać. No ja też! W ogóle strasznie lubię chodzić do szkoły!-dodał radośnie. Machając przy tym ogonem, chcąc odgonić natrętne muchy.
Powrót do góry Go down
Yennefer



Posts : 129

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Pią Gru 11, 2015 7:32 pm

Klaczka również jasnego ogierka, miała za najlepszego przyjaciela. Znała go od samych narodzin, gdy tylko przyszła na świat... Miała nadzieję, że będzie go znać aż od narodzin, do śmierci.. Chociaż ona przecież nie myślała o odejściu w zaświaty, miała dopiero 3 miesiące i nie zapowiadało się na zostawienie krainy..
Wsłuchiwała się w dźwięki przyrody, a w puszczy można było się wiele nasłuchać.. Motyl opadł na liść, owoc z soczystym trzaśnięciem spadł z drzewa, a gdzieś daleko, było słychać szum strumyczka. Dżungla co prawda groziła niebezpieczeństwem, ale Yenn uwielbiała te gęste lasy, wilgoć w powietrzu i różnorakie rodzaje niezwykłych roślin.. Dlatego też, zaczęła się za jakąś fajną rozglądać. - Mam nadzieję że nauczyciele będą mówić o ciekawych rzeczach.. Robienie eliksirów jest fajne, ale ja mam ochotę na jakiś wybuch!!- entuzjazmowała się medycyną, z wielkim uśmiechem. To raczej nie była droga którą wybierze, ale mimo wszystko było to ciekawe. Nie rozmyślała jeszcze o karierze, raczej błądziła w obłokach szukając niebieskich migdałów, zamiast przejmować się tym teraz.. Przecież nie może marnować cennych, źrebięcych dni, by potem chodzić całe życie smutna, bo się nie wybawiło w młodości. - Ramsess..- zaczęła, bo właśnie coś znalazła.. Rozwarła szeroko oczy, z błyskiem w oku.. Znalazła roślinę... Ale taką co je owady! - Zobacz! Ta roślina je owady! Ciekawe czy mogłą by mnie ugryźć?- zapytała starszego przyjaciela, może on coś wie.
Powrót do góry Go down
Ramsess



Posts : 155

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Pią Gru 11, 2015 9:32 pm

Znał, Yennefer, już jakiś czas, jednak od samego początku zdążył ją bardzo mocno polubić. Właściwie spędzał, z nią bardzo dużo czasu, więcej niż z matką, czy z rodzeństwem. Jednak nie przeszkadzało mu to, liczyła się dobra zabawa! Tego dnia, była bardzo ładna pogoda, było ciepło, a zarazem powiewał lekki orzeźwiający wietrzyk. Przyglądał się Karej klaczce. Gdyby nie to , że jest jeszcze mały, i nie zna pewnych uczuć, zapewne zakochałby się w niej, jednak był zaledwie 7 miesięcznym źrebakiem, i jak na razie wystarczała mu tylko przyjaźń. No! ja też! Pamiętasz jak mówiłaś, żeby zrobić jakiegoś psikusa? Może zrobimy?-zaśmiał się, na myśl o tym, jaka byłaby frajda, z jakiegoś śmiesznego żartu. Jednak nie myślał o żadnych konsekwencjach.. Coo?-spojrzał, na nią i nieco się przybliżył. Haha! Ale super!-powiedział z zachwytem. Lepiej jej nie dotykaj, może nam coś zrobić..-odpowiedział, z przejęciem. Nie chciał, żeby się coś stało.
Powrót do góry Go down
Yennefer



Posts : 129

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Pią Gru 11, 2015 11:44 pm

Wsłuchiwała się w dźwięki przyrody, a w puszczy można było się wiele nasłuchać.. W krainie Ramsessa znała najlepiej, dlatego cieszył ją fakt, że tu, w środku ich ukochanej, wilgotnej dżungli znalazła przyjaciela, z którym może się spotykać i wymyślać jakieś szalone plany.. Yennefer była energiczną osóbką, różne pomysły przychodził jej do głowy, trzeba przyznać. Należała do tych hmm.. wygadanych klaczek, które lubieją się popisać czy rządzić. Była pomysłowa, kreatywna i odważna, to cechy, które u niej łatwo zauważyć.
- Psikusa? No pewnie! Mam super pomysł..- zaczęła klacz, przyglądając się rosiczce. Była to roślina, która wabi owady do swojego kwiatostanu, a potem je pożera. - Weźmiemy tą rosiczkę.. A potem komuś ją podłożymy.. Ktoś by się do niej zbliżył, dotknął, czy coś, a ona by go użarła!- przedstawiła mu swój złośliwy pomysł z podekscytowaniem. - Albo wystraszymy w akademii jakiegoś kujona.. Muszą wiedzieć kto rządzi kurde!- emocjonalnie powiedziała do Ramsessa, jej najlepszego przyjaciela..
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Today at 3:08 pm

Powrót do góry Go down
 
Trująca Puszcza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Dżungla abîme-
Skocz do: