Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Trująca Puszcza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Ramsess



Posts : 155

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Sob Gru 12, 2015 4:28 pm

Była końcówka lata, nie długo zacznie się piękna złocista jesień. Trzeba przyznać, że to lato należało do bardzo upalnych, jednak Ramsessowi całkowicie odpowiadało. Cóż trzeba będzie zakończyć sezon lata, i zacząć cieszyć się kolejną porą roku. Mimo tego, ciągle świeciło słonce, była piękna pogoda, i słyszeć było piękne pieśni ptaków. Jaki?-zapytał, śmiejąc się. Tak, zrobienie psikusa, to chyba najlepsza i najśmieszniejsza rzecz na świecie. hahahaha..-zaczął się śmiać. To był na prawdę genialny pomysł, tylko był jeden problem. Tak! super pomysł! tylko jak my ją zabierzemy? a jak nas ugryzie?-zapytał, robiąc skrzywioną minę, nie chciał, żeby go to ugryzło..
Powrót do góry Go down
Yennefer



Posts : 129

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Wto Gru 15, 2015 8:57 pm

przyglądając się rosiczce, klacz spojrzała z powrotem na Ramsessa, który chyba trochę się o nią obawiał. Przecież dam sobie radę.. Nie jestem noworodkiem! Zresztą.. Jestem odważna..- mówiła sama do siebie w duchu, a można już było po niej poznać, że faktycznie jest niustraszona i śmiała jak na swój wiek. W krainie Ramsessa znała najlepiej, dlatego cieszył ją fakt, że tu, w środku ich ukochanej, wilgotnej dżungli znalazła przyjaciela, z którym może się spotykać i wymyślać jakieś szalone plany.. - Możemy ją wziąć w ten sposób, że po prostu utniemy ją jakimś ostrzejszym kamieniem...- zastanowiła sie i poszła poszukac takiego kamora. W chaszczach szukała takich skałęk, aż wreszcie znalazła ostro zakończoną. Podeszła do rośliny, już chciała ją uciąć.. Ale zamarła. - Nie.. Nie mozemy jej uciąć.. Przecież ona żyje..- posmutniała lekko, bo zrozumiała, że ta roślina przecież się rusza itd. - CHyba nie możemy jej wziąć.
Powrót do góry Go down
Ramsess



Posts : 155

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Czw Gru 17, 2015 4:59 pm

Ogier spoglądał raz na dziwną, a zarazem fascynującą roślinę, a raz na Yennefer. Tak obawiał się o nią. Przecież klacze są takie delikatne.. a nie chciał, żeby się coś stało. A za to, Ramsess jest odważny, silny i w ogóle. No i oczywiście, chciał się trochę popisać. O! to daj! Ja to zrobie!-powiedział zachwycony. Chciał już ją uciąć, kiedy nagle usłyszał głos Yenn. No, w sumie tak..-zasmucił się. Chciał zrobić psikusa, a ta roślina była IDEALNA! Jednak młodsza klacz miała rację, przecież ona żyje, a oni by ją zabili. Masz racje, nie chce jej zabijać.-powiedział, uśmiechając się do klaczy.
Powrót do góry Go down
Yennefer



Posts : 129

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Pią Gru 18, 2015 8:39 pm

Klacze delikatne? Ramsess m szczęście,że nie powiedział tego Yennefer.. Jak by ją tu nazwać? Feministką? Możliwe, że takie określenie by do niej siwetniw pasowało, o tak! Już rodzil się w niej ten bunt, a była maleńką klaczką.. Ona chciała przeżywać przygody, szaleć i się śmiać, płatać figle, walczyć z drapieznikami.. nie, nie jest delikatna!
Yenn skwasiła minę, naciągając z niezadowoleniem wargi. Bardzo chciała użyć rośliny do upieprzenia kogoś w tylek.. Nie mogę tego zrobić. Rosiczka nie jest niczemu winna. postanowiła z nagłą motywacja.. Nie chciała krzywdzic niewinne istoty.. Zwłaszcza odbierać im życia. Poczuła nagły zryw ciepłego wiatru na sierści, aż przeszły ja delikatne drezzcze. -Będe się zmywac.. Mam nadzieję że coś innego się znajdzie na jakiś psikis. Do zobaczenia. rzuciła w stronę ogiera i uśmiechnęła się miło. Odwróciła się i lekkim kłusem odeszła w swoje strony.

Z/t
Powrót do góry Go down
Ramsess



Posts : 155

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Nie Gru 20, 2015 6:46 pm

Trzeba przyznać, że Rasmsess trafił na świetną osobę. Ich charaktery były bardzo podobne. On też chciał się bawić, szaleć. Lubił biegać, w ogóle był pełen pozytywnej energii... Jednak zobaczył, jak i usłyszał, że Yennefer niestety musi iść, szkoda bo bardzo dobrze się z nią bawił. Paa!-pożegnał ją miłym, promiennym uśmiechem. W sumie to on też się już zbierał, przecież nie będzie  tu sterczał sam..Odbiegł radosnym kłusem, szukając jakiś przygód.

z.t
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Pon Gru 21, 2015 6:16 pm

// Jest tu kto? Jak coś to sobie nie przeszkadzajcie ;P I proszę mnie nie ochrzaniać o zmiany narracji, przecie wiadomo, że jestem makabrycznie zmienno-zdanna.

Nazwa Dżungli Abîme jakoś zawsze kojarzyła się Kishanowi z "Zabij mnie". W sumie, gdyby szybko wypowiedzieć te dwa słowa, wyjdzie coś podobnego do "Zabime", a to już tylko kroczek do "Abîme"... Nieważne.
Puszcza kusiła pierdylionem zapachów i widoków. Kishan przedzierał się przez soczyście zielone pędy roślin, obserwował poruszenia wypełnionych słońcem kielichów kwiatów. Jego popielate chrapy drażnił zapach, a konkretnie w cholerę różnych zapachów wszelkich pyłków. Zachciało mu się kichać. Po raz kolejny zadawał sobie to fundamentalne pytanie zaczynające się od słów: "Czy konie potrafią...", a potem jakaś umiejętność kojarzona ze światem ludzi albo innych ssaków. W tym wypadku było to kichanie. Czy konie potrafią kichać? Cóż, jeśliby się głębiej nad tym zastanowić, konie nie mówią ani nie kontemplują przyrody. Kishan wzruszył ramionami i kichnął.
W tym samym momencie ktoś - a może COŚ - kichnęło równo z nim.
Kishan wstrzymał oddech, odwrócił się na kopycie i spojrzał w identyczne do swoich, migdałowe oczy w kolorze pirackich monet. Na chwilę po prostu zamarł w bezruchu, nie mogąc oderwać wzroku od pulsującego na tle pręgowanej czerni złota.
Czarny tygrys. Ogromny. Kishan spotkał swojego pobratymca. To znaczy, pobratymcem był raczej w sensie psychicznym, bo przecież Kishana ograniczało niedoskonałe końskie ciało.
Ogier - bo przecież Kiszka jak najbardziej nim był - zauważył pewne niedoskonałości na mocarnym podbrzuszu, a także szyi. Kot miał mnóstwo głębokich ran, poszarpań i krwawiących dziur w ciele, sklejających sierść posoką - ale tylko w okolicach brzucha i gardła.
Kishan zamierzał go zignorować i odejść bez konfrontacji, niestety drapieżnik najwyraźniej nie jadł od kilku dni, na co wskazywała wychudzona sylwetka, i był na tyle zdesperowany, by zanurzyć pazury w świeżej koninie. Ogier nie był zaskoczony, ale też nie był przygotowany, gdy czarna góra sierści wylądowała tuż przed nim. Na szczęście ranny tygrys nie miał na tyle refleksu, aby z miejsca zatrzasnąć szczęki na gardle ofiary, więc ogier skorzystał z okazji i wywinął się z nieprzyjemnej pozycji, unikając ciosu pazurów szybkim uskokiem.
Kiedy tylko mu się to udało, śmignął przed siebie, chwytając w przelocie jakąś gałąź zębami. Łomotał kopytami o podłoże, starając się odbiec jak najdalej od tygrysa, jednak ten nie zrażał się tym; widocznie mięsko Kishana stanowiło dla niego jedyną szansę na przeżycie. Jednak Kishan nie zamierzał oddać tanio swoich jakże cennych dla niego trzewi.
Gdy drapieżca go dogonił - co prędzej czy później musiało nastąpić - Kishan zrobił gwałtowny wykop, smagając i oślepiając zwierzę najpierw ogonem, a potem silnymi kopytami, licząc, że trochę go spowolni. Mielił ziemię kopytami, starając się jak najbardziej zmęczyć stworzenie i skorzystać z tego, że wypływająca niezatrzymanie krew znacznie je osłabi.
Skręcił gwałtownie, próbując zmylić zwierzę. Dżunglą wstrząsnął przerażający ryk tygrysa, gdy zaatakował go znienacka zerwanym drągiem. Uderzył silnie zwierzę w szczękę, usatysfakcjonowany przerażającym chrupnięciem w jego szczęce. Potem kopał zadnimi nogami, celując w miejsce złamania. I oczy. Tak. Kop w oczy musi przecież boleć!
Zmusił się do dalszego wysiłku, chociaż był już mocno zdyszany i oberwał pazurzastą łapą w bok pyska. Trzy brzydkie rozcięcia na policzku najprawdopodobniej zostaną już jako gładkie blizny do końca życia. Szczęście, że mam kruczą sierść, nie będzie ich widać, moje wybujałe ego by tego nie zniosło!
Z całej siły przygniotłem jego czaszkę do ziemi, krusząc złamaną już szczękę i fragment mózgoczaszki. Gdy zwierz upadł na ziemię, chwyciłem drąg i wbiłem w jego serce.

Potem tylko ukląkł przednimi kopytami i powiedział cicho:
- Main apane daas kee hatya ke lie, Wisznu, maaphee caahata hoon.
To znaczyło:
Przepraszam cię, Wisznu, za zabicie twojego sługi.
Zdarł czarne futro, okrył się nim i odszedłem.

z.t
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Wto Sty 05, 2016 4:41 pm

Viseria przyszła tu energicznym stępem. Zima nadeszła, a wraz z nią pierwsze opady śniegu. Jej miękka, puchata sierść, stała się jeszcze dłuższa. Klacz szła, kładąc lekko nogi, a zamarznięta trawa cicho szeleściła, pod jej czarnymi jak smoła kopytami.
Postanowiła trochę pozwiedzać, z nadzieją, że spotka tu swoją córkę, i ewentualnie Boreasza... Jednak wolała zobaczyć się z Vienne. (''Fuck the winter'')
Ah.. westchnęła ciężko. Viseria nie przepada, za zimą, co bardzo często skutkuje grymasem. Zresztą, co jest fajnego w tym, że jest mróz i śnieg, a w tym czasie jest ci zimno, nie licząc tego, że Vis jest już zahartowana.
Powrót do góry Go down
Whisper



Posts : 4

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Wto Sty 05, 2016 6:24 pm

Whisper stawiała pewnie kroki, nie dając się zwieść zdradliwemu śniegowi. Przynajmniej starała się, by wyglądało to dostojnie, jakby wcale nie była w tym miejscu po raz pierwszy. Niestety - czy też stety - dopiero poznawała terytoria jej nowego stada, Czarnej Krwi, przez co Dżungla Abima wyglądała dla niej zdradziecko i nieprzystępnie. Uszy poruszały się nieustannie, chrapy rytmicznie wypuszczały parę, a oczy starały się zaobserwować jak najwięcej, by w razie czego jak najszybciej zwiać. Tak, Whisp do odważnych nie należała, budową czy mięśniami też za bardzo pochwalić się nie mogła. Jedynie zwinnością i niekiedy sprytem, ale czym jej to pomoże podczas walki z wężem? Sześciolatka nie przyjmowała do wiadomości, że w zimie, w śniegu węże raczej nie polują na biedne klacze czy ogiery (tudzież wałachy).
Stop.
W końcu zarejestrowała obecność innego konia, najprawdopodobniej z tego samego stada. Stanęła przy jednym z drzew, parę metrów od łaciatej. Parsknęła cicho, bacznie obserwując każdy ruch Viseri.
No to pięknie. Co teraz, przywitać się?
- Witaj~ - powiedziała melodyjnie, starając się zabrzmieć neutralnie.
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Wto Sty 05, 2016 9:23 pm

Stanęła, przy czym parsknęła, a z jej chrap wyleciała para. Gdzieś nie daleko siebie usłyszała ciche skrzypienie śniegu, nastawiając uszy, szybko się odwróciła, jedna przed jej oczami ukazała się izabelowatą klacz, co ją nieco uspokoiło.
Spojrzała na klacz objeżdżając ją wzrokiem, a na swoim pysku zachowując lodowate spojrzenie. W sumie było jej to obojętne, czy ktoś tu przyszedł, czy nie, jednak ucieszyła sie na myśl, że nie jest to żaden drapieżnik. Witaj.-odpowiedziała spokojnie, uśmiechając się chłodno do izabelki. Viseria.-przedstawiła się, z cichą nadzieją, że klacz uczyni to samo.
Powrót do góry Go down
Damon



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Nie Sty 10, 2016 3:15 pm

Wtoczyłem się tutaj powoli, ostatnie dni nie były dla mnie łaskawe. Sny... Okropne koszmary wiły się po mej głowie, wpierw tylko w nocy. Przychodziły znienacka, naskakiwały jak wąż żeby zaraz wstrzyknąć jad wprost do moich żył. Po każdym zachodzie słońca widziałem ogień, czułem jak wypala mnie od środka. Moje tygrysie oczy szalały jeszcze bardziej. Niskie, mocne dźwięki pojawiające się znikąd rozsadzały moją pokrwawioną czaszkę. W dzień bywało lepiej, zdarzało mi się nawet zapominać, że nie jestem jakimś niezwykłym przypadkiem popierdolonego ogiera, który ma mocno pojebane w głowie. Zaciskałem zęby, zgrzytałem nimi czasami aż do momentu w którym pojawiała się krew. Moje białka, wiecznie przekrwione przestawały już przypominać zdrowe ciało. Włóczyłem się na własnych nogach, były one coraz słabsze. Ha. Przynajmniej tak mi się ostatnio wydawało. Moja tkanka mięśniowa rozrastała się coraz bardziej. Charakterystyczne kształty dobrze zbudowanego ogiera widoczne były pod moją skórą. Głos się zniżył, był trochę sykliwy, odbijał się echem w głowach odbiorców i świdrował ich bębenki opatulając je jakby pragnieniem dalszego wysłuchiwania mnie. Na dniach było jeszcze gorzej, traciłem nad sobą kontrole... Nie wiedziałem czy jadłem, nie wiedziałem czy piłem. Nie udawałem się do nikogo po pomoc, jeśli byłbym śmiertelnie chory i miałbym kogoś zarazić, jaki był w tym cel? Zemdlałem w końcu, gdzieś w cieniu drzewa. Z moich oczu zaczęły rozchodzić się czerwone żyły, które płynęły delikatnie pod skórą z bardzo wysoką gorączką. Zdawało się niemal, że cały się jarzyłem, ale czy to było możliwe? Widziałem tron, wykonany ze zmasakrowanych zwłok i zbitych ze sobą broni. Był taki majestatyczny... Wnet zapłonął i zaczął mnie nawoływać.
Damon... Damon... Damon...

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Melisandre



Posts : 73

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Nie Sty 10, 2016 3:23 pm

Ogień gorzał w sercu ognistej od zawsze. Ona była żywą, płonącą duszą, która wiedziała, do kogo należy. Miała zadanie, musiała je spełnić. Dumnym krokiem, lekkim jak płomienie, przeszła między drzewami obserwując wszystko szkarłatnymi oczyma. Miała na swojej szyi zawieszony czerwony medalion, który połyskiwał w świetle.
Nie było jej zimno, a kiedy przechodziła, świat zdawał się ogrzewać od jej ognistej barwy. Ale ona wiedziała do kogo idzie, czekała na to od długiego czasu, aż wreszcie on nastąpił.
- Panie.- powiedziała do młodego ogiera swym melodyjnym, ciepłym głosem. Podeszła bliżej, pewna siebie i nie okazująca żadnych uczuć, oprócz żarzącej się duszy i ognistych zamiarów. - Wreszcie Cię odnalazłam. Wreszcie Pan Światła znalazł swego wybrańca. Witaj zbawco świata.

____________________________________________
Powrót do góry Go down
Damon



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Nie Sty 10, 2016 3:38 pm

Usłyszałem jakiś melodyjny kobiecy głos. Pan, to do mnie? Warknąłem głośno z tygrysim przebiciem i machnąłem ostro ogonem, zamaszyście przecinając nim powietrze. Nie widziałem nic prócz mojej wizji, całkowicie zaślepiony tronem, który płonął przede mną a ja nic nie potrafiłem zrobić. Ogień mnie dosięgał a ja przyszpilony jakąś magiczną siła nie mogłem podnieś kopyta, ani o centymetr nie mogłem oderwać się od podłoża. Mój pysk nie wyrażał strachu, wyrażał obojętność na te wszystkie szkody które wyrządziło mi to przeżycie. Moje oczy zapłonęły w końcu i zacząłem krzyczeć w agonii. Bogowie? Gdzie jesteście teraz, kiedy was potrzebuję? Moje nogi nieudolnie przeciągnęły po ściółce a ja wciąż umysłem byłem trapiony przez ogień. Przerzuciłem się nagle na drugą stronę, kopytami wędrując w górze i uderzyłem samym koniuszkiem przedniej prawej nogi w pęcinę klaczy. Zaraz potem się ocknąłem a z oczu pojedynczymi kroplami toczyła mi się krew.
- Kim jesteś. - Moje słowa cięły jak sztylet a wypowiadane były z pustka w oczach. Wstałem, od razu się otrzepując i starając się zachować pozory normalności.

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Melisandre



Posts : 73

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Nie Sty 10, 2016 4:20 pm

Klacz o ognistej barwie spoglądała pełna siły i zwycięstwa na osobę, którego nazywała wybrańcem. Nie ma powodu do obaw. Zatrzepotała swoimi gęstymi rzęsami osłaniającymi bordowe oczy, po czym przemówiła. - Jestem twoja, Damonie. Wyprowadzę Cię na szczyty, będziesz władał całym światem. Śniłam Ci się, Ja i moje ognie. Jestem tu, by wybraniec Pana Światła odniósł zwycięstwo nad Wieczną Ciemnością.- jej głos był niczym jedwab, otulał zranioną duszę w kojącą rozkosz. Na jej pysku wciąż widniał uśmiech, łagodny i promienny, lecz oczy były nieprzewidywalne jak płomienie.
Podeszła bliżej niego. Zbliżyła pysk bardzo blisko jego ucha. - Jestem na twe rozkazy, mój Panie. Zdobędziesz całą krainę, uratujesz ten świat, ogniem i krwią.- szepnęła swym melodyjnym głosem, otulając jego szyję.

____________________________________________
Powrót do góry Go down
Damon



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Nie Sty 10, 2016 4:47 pm

Zdziwiłem się bardzo gdy się zacząłem jej przyglądać. Była zupełnie nietypowa, inna, boska. Jej głos wywarł na mnie wrażenie, ukoił przez co jedynie rozłożyłem uszy.
- Pana Światła? - Zapytałem, nie do końca będąc przekonany czy siebie czy ją kwestionuję. Stanąłem pewniej i poczułem jak przez moje rozwinięte mięśnie przechodzi przyjemny dreszcz. Klacz znalazła się blisko mnie a ja uniosłem wysoko ogon i wygiąłem nieco szyje w łuk, by nadać sobie gracji. Było ze mną coś dziwnego, pomimo genu swojej matki który wydawał się być szlachetny jednak kobiecy ja rzutowałem inaczej. Wyglądałem bardzo królewsko, ze swoim odrobinę zakrzywionym nosem i rozdymanymi chrapami. Ogień płonął w moich oczach, które już dawno stały się poprzecinane czerwonymi wstawkami w tęczówkach. Źrenice się zwężały a ja sam podszedłem o krok do tajemniczej. Biła od niej łuna, która kazała mi jej zaufać. Normanie nie mógłbym na to pozwolić, jednak uwierzyłem jej.
- Ja? Uratować? Kogokolwiek? - Wyszeptałem i oblizałem wargi z których toczyła się czarna posoka krwi.

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Melisandre



Posts : 73

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Nie Sty 10, 2016 5:38 pm

Widziała, że Ogier się dziwi, patrząc na nią, na jej ognisty blask. Była piękna. Jej ciepło sprawiało, że mogła odurzyć w sobie każdego. A to, by Wybraniec w 100% jej ufał, było bardzo, bardzo ważne.
Nie wiedział wciąż o co chodzi, lecz myśl o potędze go cieszyła, widziała to, przeszywając bordowymi oczyma jego ciało, a medalion u jej gardła emitował światło.
- Pan Światła, prawdziwy władca, król wszechświata. On Cię wybrał, Damonie. Jesteś Azorem Ahai, wybrańcem, który zbawi świat od wiecznej ciemności.- opowiedziała ciepłym, kojącym głosem. Jej struny głosowe, były niczym aksamit, jej sposób mówienia, ton i barwa, to wszystko sprawiało, że słuchanie jej dźwięku, było rozkoszą dla uszu.
- Musisz mi zaufać, uwierzyć w swoją siłę.- zaczęła melodyjnie, jakby mówiła, śpiewając. - W Tobie nadzieja, a nadchodzą mroczne czasy. Trzeba zniszczyć ciemność i lód. To nasi wrogowie.- była coraz bliżej niego, aż mógł poczuć jej ciepły oddech i gorejące serce. - Nie możesz zawieść. Nie możesz zawieść bezbronnych dusz. Nie zawiedź Pana Światła.

____________________________________________
Powrót do góry Go down
Damon



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Pon Sty 11, 2016 12:32 pm

Przyglądałem się jej oczom i chłonąłem jej ciepło. Czułem się przy niej jakoś dziwnie, odbierała chęć nienawiści i zastępowała ją jakimś szlachetnym celem, który miał wieść moją ludność ku lepszemu życiu.
- Azorem Ahai?- Zapytałem bardzo zaskoczony tym tytułem, nigdy o niczym takim nie słyszałem. Uderzyłem nogą w ściółkę zdenerwowany a potem naprężyłem mięśnie, żeby dodać sobie powagi. Stanąłem dumnie i przyglądałem się jej pięknym bordowym oczom.
- Skąd ty jesteś.. jaką mam pewność, że nie kłamiesz. Nie mam niczego, na czym mogło by ci zależeć. - Wyszeptałem a potem odchrząknąłem, by zagrzmieć swoim dziwnym głosem.
- Dlaczego akurat ja? - To pytanie padło i odbiło się głuchym echem z drzewa do drzewa po całej puszczy.

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Melisandre



Posts : 73

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Pon Sty 11, 2016 1:45 pm

Uśmiechnela się do niego słodko, odsłaniając białe jak kość słoniowa zęby. Zachowywał się dokładnie tak jak przewidywala, najpierw zaskoczony  a teraz podejrzliwy. Lecz jak można podejrzewać Pana Światła o kłamstwa? Panie mój. Byla kaplanka, a oni żyją dla swego Boga.
-Jestem sługą mego Pana. Tylko na tym mi zależy, by spełniać jego prośby. Teraz moja rola jest ważniejsza niż zwykle.- odpowiedziała mu swym słodkim jak miód głosem, z pięknym ciepłym uśmiechem, po czym się do niego przybliżyła. 
-Pan Światła nie zdradził mi tego.. Ale jego wybory zawsze są dobre, mój Królu. To musisz być ty.- odparła spokojnie i melodyjnie, patrząc uwodzicielsko na swego towarzysza, którego uważała za wybranca.

____________________________________________
Powrót do góry Go down
Damon



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Pon Sty 11, 2016 2:14 pm

- Nigdy wcześniej nie słyszałem o żadnym Panie Światła. Skąd ty pochodzisz? - Zmarszczyłem brwi i przyglądałem się jej z niebywałą uwagą. Każdy jej najmniejszy gest na mnie oddziaływał. Kiedy się uśmiechnęła, po moim pysku przebiegł tylko jakiś grymas, bo sam nie potrafiłem tego robić. Władca... Ja i władca... Jak to...
- Ten twój Bóg musiał się pomylić... Nie jestem królewiczem, jak mogę zabiegać o tron? - Zapytałem się jej pusto a kiedy zobaczyłem jej uwodzicielski wzrok, serce trochę przyśpieszyło, ale nie na tyle by wyrazić inne emocje niż zmieszanie. Jedno ucho opadło byle jak a ja sam prezentowałem się wciąż dość pokaźnie.

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Melisandre



Posts : 73

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Wto Sty 12, 2016 8:14 pm

Mel spojrzała na niego znacząca, jej bordowe oczy świeciły blaskiem, a długa gęsta grzywa, z lekko falowanym włosiem, opadała na zgrabną szyję. Wolałaby, gdyby ten młody ogier, od razu w siebie uwierzył, że jest to prawdą, wzniósł by się dumnie i chciał zdobyć tron.. Ale on miał pytania, za dużo pytań.
- Pan Światła nie dba o prawa śmiertelników. Prawa do tronu ma tylko jego Wybraniec.- odpowiedziała słodkim i melodyjnym głosem, patrząc bordowymi oczyma w oczy ogiera. Zagłębiała się w jego tygrysie ślepia, lecz jej szkarłatny połysk, przywodził na myśl jedno- ogień.
Pozwoliła sobie na moment wrócić do przeszłości. Igni, Yrden, Aksji, Aard, Quenn.- wyrecytowała w myślach niczym najpiękniejszy wiersz. To ja i Oni. Swego czasu, jako młoda księżniczka, zachowywała się całkiem inaczej.. To się zmieniło.
- Znasz już twoje zadanie.. A teraz musisz zapanować nad krainą śmiertelników. Ciemność nadchodzi.- powiedziała.

____________________________________________
Powrót do góry Go down
Damon



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Sro Sty 13, 2016 3:40 pm

Słuchałem melodyjności jej wypowiedzi, jakby śpiewała mi piosenkę. Blask jej oczu, ogień w sercu i piękność jej ciała. Wszystko ze sobą współgrało. Była bardzo wiarygodna, bardzo stanowcza w tym co mówiła. Targały nią różne emocje, ale nie było w nich złych zamiarów. Byłem czarno krwisty, to mnie trochę denerwowało. Jednak każdy podły musi mieć dobrego sługę, prawda? Kiwnąłem pewnie głową i zbiłem popękane wargi. Więcej się już nie musiałem zastanawiać, resztę już wiedziałem.
- Niech się tak stanie. - Powiedziałem nagle, przecinając ciszę i odstępując od niej o krok.
- Zostanę wysłannikiem twego Pana.- Uniosłem wysoko i dumne głowę i tupnąłem kopytem ostro.
Mój ogon powędrował do góry, nadając mi majestatu a rany na moim ciele powoli przestały mnie dręczyć. Płomień znów przebiegł przez moje tęczówki.

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Sro Sty 13, 2016 5:03 pm

Spojrzałam obojętnie na klacz, czekając aż w końcu mi odpowie. Po pewnym czasie nie daleko mnie zauważyłam dwa konie, jednak nie zwróciłam na nie szczególnej uwagii.
Nie chciało mi się tu być dłużej, strasznie irytowało mnie to miejsce i wolałam sobie stąd tak po prostu iść. Do zobaczenia -pożegnalnam się. Przebiegając obok dwójki koni skinęłam głową i odbieglam.

Z.t
Powrót do góry Go down
Melisandre



Posts : 73

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Sro Sty 13, 2016 5:51 pm

Melisandre, była bardzo spostrzegawcza, szczegółowa. Jej słowa były jak pieśń, starannie dobrane, lecz gdy słuchało się jej głosu, nie sens się liczył lecz samo brzmienie. Był piękna jak płomienie jej Pana Światła. Po za tym, każdy ogier mógłby dostrzec, że ma ruję.
Zastrzygła płynnie uchem w przód, wiedziała, co o niej myśli Damon, jego spojrzenie to zdradzało. A ona świetnie potrafiła dostrzec takie rzeczy. Wierzył jej. Ten fakt był dla niej miły.
- A więc mój panie, zacznijmy od zdobycia serc poddanych.- zaczęła swym rozkosznym głosem. Jej osobowość była niemal wykreowana na manipulantkę, wszystko grało tak ze sobą, że nie była po prostu jedną wielką prawdą. - Czciciele fałszywych bogów. Muszą zobaczyć i uwierzyć w Wybrańca.- dodała przyglądając się bordowymi oczyma Damonowi. - Trzeba zwołać stado. Musisz zdobyć ich wierność, Królu.

____________________________________________
Powrót do góry Go down
Damon



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Sro Sty 13, 2016 6:02 pm

Wysłuchałem jej uważnie, drażniło mnie niemiłosiernie to, że zjawiła się znikąd. Nie uwierzyłbym gdyby nie moje rany, które teraz znikały wypalane. Moje mięśnie były napięte a źrenice zwężone.
- Rozumiem.- Odpowiedziałem krótko i zwięźle. Naparłem trochę w jej stronę a potem spojrzałem w dal, patrząc się jakby ponadto. Król. Majestatycznie ale i ciężko. Na szczęście ludność stada nie będzie zbytnio protestować, że pojawił się samozwaniec. Poza tym, czułem się na tyle silny by móc kierować ludem. Obraz płonącego, straszliwego tronu wciąż wypalał mi umysł.
- Ruszajmy więc.- Mój głos znów syknął i przeszył uszy klaczy dreszczami.

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Melisandre



Posts : 73

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Czw Sty 14, 2016 6:00 pm

Przyglądała mu się, z niezwykle wiarygodnym wyglądem pyska, z błyskiem w bordowych oczach i nieujarzmioną dzikością płomieni. To kryły jej oczy, nie miały w sobie tajemnicy, nie miały w sobie ciemności.. Miały tylko nieokrzesane płomienie. A każdy ogień interpretuje inaczej.
- Nie martw się, mój Damonie.- powiedziała, widząc lekkie zaniepokojone w jego mimice twarzy. - Nic nam nie stanie na przeszkodzie.- powiedziała do niego, wciąż melodyjnie, słodko i z pięknym tonem, niczym świergot ptaków.
Klacz zrobiła krok w przód. - Najwyższy czas. Pora stawić czoło ciemności.- powiedziała, odwróciła głowę i dumnym, wyniosłym krokiem, ruszyła w stronę Twierdzy.

z.t

____________________________________________
Powrót do góry Go down
Erenszkigal



Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Wto Sty 26, 2016 5:20 pm

Dzisiaj wyjątkowo postanowiła, by Halt i jego wataha zajęli się jej maluchami. Aedion wyraźnie wykazywał zainteresowanie wilkami. Wywoływało to uśmiech na jej pysku. Uśmiechała się już tylko z ich powodu. Jej dzielnego i silnego Aediona i słodziutkiej Lunary. Jednak rzadko spała. Czuwała nad nimi całymi dniami i nocami. Stąd właśnie pomysł na ten dzień wolny.
Powoli i z wprawą stawiała kolejne kroki, nasłuchując, czy nie dochodzą stąd jakieś ciekawe dźwięki. Jednak było całkiem spokojnie. Tym lepiej dla niej.
- Tak, tak jest dobrze. - Powiedziała do siebie, wzdychając. Czas wyplenić ten stres. Nie chciała, by jej nerwowość przeniosła się na ich... Jej źrebaki. Ponownie wyrzuciła z głowy obraz, który prześladował ją od dnia, w którym opuściła lochy Halnych. Zaczęła w końcu nowe życie.
Bez stresu, bez irytującego Bursega, bez Fiina i bez ogierów! Tylko ona, Halt i jej kochane pociechy.
- Tak jest lepiej... - Szepnęła.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Trująca Puszcza   Today at 6:07 pm

Powrót do góry Go down
 
Trująca Puszcza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Dżungla abîme-
Skocz do: