Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 tropikalna izolatka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Sro Gru 30, 2015 11:10 am

Tak, moim zdaniem klacz zdecydowanie postradała zmysły. Bo "pozytywnym pierdolnięciem" to bym tego nie nazwał... zresztą to określenie było stanowczo zbyt często nadużywane przez różne klacze-feministki na usprawiedliwienie rożnych wad... np. bycia całkowicie nienormalną. Chociaż w jej szaleństwie musiałęm przyznać, że w jednej sprawie miała rację. Rzeczywiście się nie nudziłem. Mówi się, że pogoń za celem jest ciekawsza często niż cel. Może i tak było? No dobrze, musiałem przed sobą przyznać, że próby jej spętania na swój sposób mi się podobały i nawet podniecały. Tylko czemu ta nagroda była tak nieuchwytna? Coraz mocniej nie mogłem się doczekać, kiedy już będę mógł poczuć, że Nagger jest cała moja. Kiedy będę mógł się wtulić jej w grzywę... i jeszcze coś więcej.
- No, nie mogę powiedzieć, żebym się nudził... ale też z całą pewnością nie mogę powiedzieć, że bym nie chciał Cię mieć w końcu spętanej. - odpowiedziałem chociaż to pokrętnie wyszło. I to bez używania szyku przestawnego. Obserwowałem, jak ta szuka jakichś sprzętów. Czego się spodziewała tutaj zastać? przecież mieli własne lochy.
- No to... jak nie chcesz zadem. To zawsze można spróbować mniej naturalnej pozycji. - szybko zaproponowałem widząc, że ta jest niespokojna - Może grzbietem do ziemi? Albo zwisając na łańcuchach? Albo będąc przykutą w pozycji stawania dęba? Co to tylko chcesz? - gorączkowo próbowałem jej coś zaoferować, co by ją satysfakcjonowało - Wszystko, prawie wszystko co tylko chcesz. - deklarowałem. Oczywiście chodziło mi o wszystko, co ją w jakiś sposób ogranicza a mnie nie. W końcu kochałem mieć nad klaczami kontrolę. Troszkę się skrzywiłem, jak mnie nazwała prostakiem, zboczeńcem i nimfom. Czemu nimfom? Nie miałem pojęcia. Nimfa miała wiele różnych znaczeń i nie miałem pojęcia o co jej chodzi. O "ostatnie stadium larwalne niektórych pajęczaków i owadów"? Chyba nie. Mówiła tak, jakby sama była normalna. No ale... z grzywką to przesadziła. Aż położyłem uszy po sobie w geście niezadowolenia.
- Uważaj na swoje słowa, młoda damo. - warknąłem na nią. Młoda damo? Czy młoda klaczy? Nieważne. Rzuciłem się na nią z pętami, ale ta ruszyła na mnie z toporem... co mnie z kolei zmusiło do taktycznego odwrotu (AKA spierdalania). Zrobiłem zwrot na zadzie i zacząłem uciekać. W końcu miała topór. Uciekałem, uciekałem, strącając czasem z półek jakieś pudełka pod jej nogi. Liczyłem, że ta się potknie i przewróci, a ja do niej doskoczę, przygniatając ją? Lub zrobię cokolwiek podobnego? Jeśli to nie zadziałało, to trochę spowolniłem, dając się jej prawię dogonić, po czym strzeliłem z zadu, próbując tylnymi kopytami trafić ją w głowę, wybijając jej broń z pyska a być może nawet pozbawiając jej przytomności.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Czw Gru 31, 2015 12:13 pm

Gdy tylko ten zaczął uciekać, ja zatrzymałam się i spokojnie opuściłam topór. Po co mam za nim latać? Jeszcze się, nie daj Boże, spocę. Nie jest wart mojego wysiłku. Opuściłam topór, który trochę już zaczął mi ciążyć, i zebrałam siły. Zdmuchnęłam długą grzywkę z pyska i zarżałam.
- Muszę zobaczyć, że zasługujesz, aby wziąć mnie sobie za podstawkę. Na razie nic ciekawego sobą nie reprezentujesz - burknęłam, wodząc za nim ślepiami. Już przestałam czuć ból w mięśniach i mogłam ponownie chwycić rękojeść. - Nie lubię być spętana podczas wspólnego... no wiesz, zbliżenia - wyznałam. - Nie mogę wtedy okazać całej swojej miłości, bo jakieś żelastwo krępuje mi ruchy.
Wzdrygnęłam się na samą myśl i obdarzyłam go pięknym uśmiechem. Przy okazji paroma ruchami topora zaczęłam pozbywać się resztek łańcuchów z moich nóg, jednocześnie bacznie obserwując go kątem oka.
- Możesz spróbować - powiedziałam obojętnym tonem. - Ale ja nie mam ochoty ci niczego ułatwiać, zapracuj sobie.
Na potwierdzenie swich słów groźnie zamachałam toporem. Niech sobie nie myśli, że jestem łatwa! Zanim wsadzi swoje cacko w moje cacko, minie wiele krwawych godzin, pełnych przekleństw, wściekłości i bólu.
Zostawiał mi wolność wyboru? A gdzież się podziała jego inwencja twórcza? O nie nie nie, niech sam coś wymyśli!
- Nie spodobały ci się te określenia? Moim zdaniem świetnie cię oddają - mruknęłam pod nosem.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Czw Gru 31, 2015 12:28 pm

Zacząłem uciekać, ale zaskoczony zauważyłem, że z jakichś powodów klacz nie ma zamiaru mnie gonić. Ciekawe dlaczego? Podejrzane mi się to wydawało. Czyżby coś knuła?
- Jak to nic ciekawego sobą nie reprezentuję? - spytałem oburzony - A grzywa? - parsknąłem, zarzucając swoim gęstym, bujnym owłosieniem, z którego byłem tak niesamowicie dumny.
- Nie lubisz być spętana? A przecież sama mówiłaś, że tego chcesz? Kto niby mówił o zwisaniu z sufitu czy byciu przykutą za przednie nogi? No, ja tego nie wymyśliłem. Masz bujną wyobraźnie i to lubisz. Dobrze to wiem. Czemu teraz się tego wypierasz? - dopytywałem, sadząc, że klacz raczej nie udzieli mi odpowiedzi na tak postawione pytanie.
- Taa... nie masz zamiaru mi niczego ułatwiasz. Tak, doceniam to, że podchodzimy ambitnie do wszystkiego. - prychnąłem z dobrze wyczuwalną ironią. Chwyciłem ponownie jakiś łańcuch w pysk, po czym zacząłem się do niej powoli, niby mimochodem zbliżać, próbując sprawiać wrażenie, że zerkam całkiem w inną stronę, mimo że tak naprawdę wciąż ją obserwowałem kątem oka. Heh, trochę mało sprytne... ale co zrobić. Nie miałem innych pomysłów, bo co mogłem jeszcze poradzić? Zatrute strzałki? Gdzieś powinny być ale w tym bałaganie to bym ich chyba nigdy nie znalazł.
- Tamte określenia... no, nie są najlepsze. - powiedziałem cokolwiek... by po prostu cokolwiek powiedzieć, skupiony byłem na łańcuchu, który nagłym ruchem zarzuciłem jej na szyję, jednocześnie doskakując i próbując wybić jej kopytem broń z pyska, jeśli jakąś trzymała, by następnie szarpnięciem za łańcuch odciągnąć ją od składowiska niebezpiecznych narzędzi ku miejscu, gdzie był porządek i nic ostrego nie znajdowało się w zasięgu jej kopyt i pyska.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Sro Sty 06, 2016 1:10 pm

Zarżałam przestraszona, gdy poczułam łańcuch na swojej szyi. O nie, nie, nie. Jak on to zrobił? Co to za szatańskie praktyki? Jak on to zrobił? Jak? Przecież bym to zauważyła! Co się ze mną dzieje? Już wiem. Naćpał mnie. Na pewno mnie naćpał, grał nieczysto, a teraz będzie taki z siebie zadowolony! O nie, nie, nie. Naćpał mnie! Cholera, naćpał mnie jakimś świństwem! Czy to pigułka gwałtu? Czy może umrę? Rozpylił toksyczny gaz w powietrzu? Zaraz tu zginę, zginę, zgiiinęęę. Ale skoro rozpylił gaz, czemu sam nie umiera? Olśniło mnie. To grzywa! Ona działa jak maska gazowa, jeśli zakryje nią pysk, zgromadzony na niej tłuszcz zablokuje zabójcze drobinki.
- TY... ty... - charknęłam, całkiem naprawdę obłąkańczo spozierając w jego ślepia. - Cóżeś ty uczynił? - zaczęłam wierzgać, jakby od tego zależało moje życie. Próbowałam wbić mu kopyta w pysk, machałam nimi dziko i bardzo silnie. Rżałam, opętańczo rżałam i skakałam po ostrzach, starając się zadźgać go nożem, co utrudniała mi moja kiepska sytuacja psychiczna. Raz wydawało mi się, że w coś uderzyłam, ale nie miałam pojęcia, czy to był on czy cokolwiek innego.
- Jak nie, jak tak - jęknęłam słabo, niemal padając ze zgryzoty na twarz na posadzkę. Zresztą zdążyłam już uklęknąć i nawet opaść na bok, świecąc białkami zmęczonych oczu.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Sro Sty 06, 2016 2:23 pm

Zarzuciłem łańcuch na szyję klaczy, jednocześnie zarzucając bujną grzywą. Wiadomo, walka to walka, ale prezencja też była ważna, a może nawet ważniejsza. Po chwili jednak pożałowałem tego drobnego rozkojarzenia, jak oberwałem kopytem w pysk od klaczy, która zaczęła szaleć, kopiąc dosłownie na wszystkie strony. Kwiknąłem z bólu i cofnąłem się, starając się unikać kolejnych razów. W końcu jednak dopiąłem swego i w końcu ta furiatka upadła.
- Mam Cię! - warknąłem, po czym przygniotłem ją własnym ciężarem, by następnie wcisnąć jej, po krótszej lub dłuższej walce, kaganiec na pysk. Wtedy tez związałem jej ciasno osobno przednie i osobno tylne nogi, by ta nie mogła się nawet ruszyć.
- I co? Trzeba było się stawiać? - parsknąłem triumfalnie, po czym zarzuciłem ją sobie na grzbiet... i po prostu z nią wyszedłem.

z/t (zawieszamy na razie tę fabułę)
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Pon Sty 18, 2016 9:09 pm

Drań się wprost niesamowicie szamotał. Rzucał się na wszystkie strony, niczym ryba wyciągnięta z wody. Każdy kolejny metr był dla mnie istnym koszmarem. Łobuz ciągle gryzł, kopał, wierzgał, wciąż się zapierał, nie dając mi chwili wytchnienia. Cały czas musiałem się pilnować, być w pełni skupiony i targać linę, raz za razem. Tak wściekłego konia to jeszcze nigdy w życiu nie porwałem. Niby zdarzały się jakieś wyjątkowo uparte klacze, jak chociażby Ingrid... ale i ona szybciej się poddała. Cóż, to był w końcu ogier, a jednak natura tak była skonstruowana, że to samce były zwykle wytrzymalsze, agresywniejsze i bardziej nieustępliwe. Gdy już w końcu udało mi się zaciągnąć go do lochów, to byłem cały mokry: pot się wprost ze mnie lał. Ciężko oddychałem i robiłem bokami, ledwo będąc w stanie ustać. Ostatkiem sił zapiąłem mu na szyi mocną obrożę, która była przykuta grubym łańcuchem do ściany, po czym szybko uskoczyłem poza jego zasięg, kładąc się na ziemi i odpoczywając dłuższą chwilę.
- Wygrałem. - stwierdziłem, wciąż próbując uspokoić oddech.
- Bestia, dosłownie bestia. - pomyślałem na głos. Innymi słowami chyba nie mogłem go opisać.
Powrót do góry Go down
Mistral

avatar

Posts : 91

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Pon Sty 18, 2016 9:21 pm

Szarpałem się z całych sił, byłem nieustępliwy i nieokrzesany jak nigdy. To do mnie nie podobne. Gdy znaleźliśmy się w budynku zacząłem się jeszcze bardziej szarpać, bo wiedziałem, że jeśli uda mu się mnie zamknąć to szybko nie wyjdę. Ugryzłem go i strzeliłem barana gdy próbował mnie zaciągnąć w wybrane miejsce. Mierzyłem go wzrokiem gdy szarpał liną prowadząc mnie do izolatki. Cóż skoro wybrał to miejsce, to znaczyło, że nie jestem łatwym koniem. Zapiął mi na szyi metalowy sprzęt, w między czasie nie obyło się bez gryzienia i prób wyrywania się. Nie po imieniu. Uśmiechnąłem się szyderczo gdy padł na ziemię i wymówił kilka słów oddychając z trudem. Widziałem jak lał się z niego pot. Nie mogę powiedzieć, że ze mnie nie, bo bym skłamał. Jednak ze mnie dużo mniej. Przez niego czułem się jak pies na uwięzi. Jak tylko uda mi się stąd wyjść to cię zaje*bie Szmato. Położyłem uszy po sobie i zacząłem się szamotać na łańcuchu. Jednak po krótszej chwili stwierdziłem, że nie ma to sensu bo łańcuch był dosyć solidny.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Pon Sty 18, 2016 9:34 pm

Przy próbie zaciągnięcia w miejsce, jakie dla niego przewidziałem, ten jeszcze mnie pogryzł i kolejny raz skopał. Nawet samo zapinanie obroży wymagało długiej walki i kilku ugryzień, ale na szczęście chwilę później mogłem odskoczyć...  jak najdalej od tego furiata. Leżałem spokojnie, odpoczywając. Wszystko mnie bolało, miałem liczne otarcia, obicia, krwiaki i rany... ale najważniejsze, że przecież wygrałem.
- Tak? A skąd pomysł, że kiedykolwiek wyjdziesz! - prychnąłem lekceważąco. Musiałem go złamać, zmusić do posłuszeństwa, do wykonywania moich rozkazów. A odebranie mu wszelkiej nadziei jak najbardziej do tego pasowało.
- Nie, nigdy nie odzyskasz wolności! Będę Cię tutaj męczył latami, torturował, krzywdził, a na końcu Cię zabiję! - zagroziłem mu grobowym głosem. No, musiałem przyznać, że w słowach byłem dobry. Jeszcze zarzuciłem grzywą dla lepszego efektu. Niech widzi, jaką mam piękną. Wstałem w wolno z ziemi, mając zamiar się na niego rzucić i go pogryźć... ale widząc jak ten się szamoce doszedłem do wniosku... że może nie jest to najlepszy pomysł. Tak, grożenie mu wydało mi się z jakichś powodów dużo lepszym rozwiązaniem.
- I co? Boisz się mnie? Drżysz na sam mój widok? - spytałem z nadzieją, wciąż znajdując się w bezpiecznej odległości.
Powrót do góry Go down
Mistral

avatar

Posts : 91

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 9:45 am

Stałem nabuzowany przypięty łańcuchem do ściany. Ogonem przeciąłem powietrze tuż przed jego pyskiem. Owszem. Oczywiście, że wyjdę. Myślisz, że spędzę tu wieczność? Strzeliłem mu znów ogonem przed pyskiem. Patrzyłem na niego z pogardą. Na moim pysku pojawił się złowieszczy uśmieszek. Wiedziałem, że się mnie boi. "Bestia". Brzmi rozsądnie. Zobaczymy kto kogo zabije. Szepnąłem, ale tak by usłyszał. Zarzucił grzywą, wyglądał jakby już odzyskał siły. Znów ci dokopać?! Zacząłem szarpać łańcuch. Nie mogłem stać bezczynnie, gdy rozpierały mnie nerwy. Odsunął się ode mnie w lęku przed kolejnymi ciosami. Och taaak. Drże z lęku przed tobą panie. Powiedziałem sarkastycznie wciąż z chamskim uśmieszkiem na pysku. Boję się, tak bardzo, że aż wcale. Dodałem i położyłem uszy po sobie i wyskoczyłem w powietrze strzelając barana i próbując się wydostać. Później próbowałem dosięgnąć jego ale zapewne na tej uwięzi mi to nie wyszło.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 10:05 am

Patrzyłem przerażonym wzrokiem na nabuzowanego ogiera, który się rzucał na łańcucha.
- Tak... spędzisz. - przytaknąłem niepewnym głosem. Chyba sam w to nie wierzyłem i bardziej próbowałem przekonać jego i siebie. Przeszedł mnie dreszcze, gdy usłyszałem jego groźby. Odruchowo cofnąłem się, gdy ten znowu się zaczął szarpać. Niby wiedziałem, że jestem poza jego zasięgiem... no ale jakoś nie byłem w stanie ustać w miejscu nie cofając się, widząc jak ten wierzga, strzela z zadu i za wszelką cenę próbuje się wydostać. To nie wyglądało dobrze. Zdecydowanie nie.
- Ale... ale po co te nerwy. Może... może porozmawiajmy? - prosiłem go dalej, by się uspokoił. Skoro groźby nie zadziałały a nie chciałem go atakować bo... nie, żebym się bał, ale jak tak kopał to... to wolałem nie podchodzić, bo byłem przerażony. No ale... na pewno się nie bałem. Najwyżej troszeczkę. Cofnąłem się kolejny krok. Miałem coraz większą ochotę zostawić go tutaj, zamknąć i uciec na drugi koniec krainy, jakby się uwolnił. Zbyt mnie przerażał.
- Nie dałbyś sobie może... przykuć nóg do posadzki? I nałożyć kagańca... panie bestio. - poprosiłem go ładnie, mając nadzieję, ze się zgodzi. Bestia, Caballo Diablo... na pewno dało się na niego wiele określeń wymyślić, ale stanowczo nie dało się o nim powiedzieć że wiedział, jak więzień powinien się zachowywać. No bo powinien się bać i być przerażony, prawda? Wyglądało na to, że ten nie miał tego świadomości i nie całkiem byłem pewien, co zrobić.
Powrót do góry Go down
Mistral

avatar

Posts : 91

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 10:45 am

Wciąż kątem oka spoglądałem na karego. Możemy rozmawiać.. Wycedziłem przez zęby napinając się znów. Spojrzałem w jego oczy. Oj, biedy konik się boi. Stanąłem spokojniej i przestałem się szarpać. Byłem pewien, że rodzę w nim uczycie przestrachu. A co? Nie możemy stanąć i rozmawiać normalnie? Zapytałem, słysząc "panie Bestio" znów na moim pysku pojawił się złowieszczy uśmieszek. Uniosłem brew i spojrzałem na niego z wyższością. Wyglądał jak źrebak, który stoi przed zbójcą. Bał się każdego mojego ruchu. Jakkolwiek bym się nie ruszył drżał ze strachu. Pociągnąłem znów łańcuchem.. Tym razem ze ściany poleciały kawałki tynku. Stałem i myślałem jak się wydostać lub czekałem aż Karus coś powie.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 10:54 am

Odetchnąłem z ulga widząc, że ten zaczyna się uspokajać i zgodził się porozmawiać. Zawsze to była jakaś gra na czas, która mi dawała czas na zastanowienie się, co dalej zrobić z tym furiatem.
- Niby możemy... ale wiesz. Przepisy BPH. Więzień... no powinien być... no, przykuty. - próbowałem mu wytłumaczyć coś niepewnym wzrokiem, nerwowo machając ogonem i wbijając wzrok we własne kopyta. No, nie miałem pojęcia co teraz zrobić. Większą styczność miałem już z przerażonymi klaczami które były zwykle... no, uprzejmiejsze. Podniosłem wzrok, zerkając na niego, ale szybko go opuściłem. Nie chciałem go prowokować do dalszych prób uwolnienia się. Sama możliwość, że łańcuch puści, napawała mnie przerażeniem,
- Wiesz, że jesteś więźniem, prawda? - upewniłem się - Wiec... więc powinieneś być... przerażony. Musisz... drżeć ze strachu na mój widok. I błagać mnie o litość. - tłumaczyłem niepewnym tonem, chcąc chyba bardziej siebie przekonać niż jego. Kątem oka zacząłem wyszukiwać jakieś łańcuchy, liny, pęta, kajdany, kagańce i cały inny sprzęt. Co bym mógł z tych rzeczy użyć? Musiałem to dobrze rozegrać by to przeżyć. Coraz bardziej żałowałem, że doszło do tej sytuacji. A mogłem spokojnie siedzieć w swojej jaskini i pielęgnować swoją grzywę.
Powrót do góry Go down
Mistral

avatar

Posts : 91

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 11:06 am

Starałem trzymać nerwy na wodzy. Stałem spokojnie. Jestem więźniem.. I mam swoje prawa. Zacząłem nieco spokojniej niż wcześniej. Tupnąłem nogą w ziemię, by choć trochę dać upust emocjom. Przyglądałem się jego poczynaniom mierząc go wzrokiem. Kiedy nie czuję potrzeby bycia przerażonym. Nawet nie ma we mnie krzty przerażenia. Stanąłem a w moich oczach znów pojawił się ognik walki. Jednak udało mi się powstrzymać od wierzgania. Wiesz, że nie będę drżeć na twój widok. Jest wręcz odwrotnie. Uśmiechnąłem się do siebie pod nosem. Prawie niezauważalnie. Spojrzałem na sprzęt, którego on szukał wzrokiem. Chyba nie sądzisz, że dam to sobie założyć? Mierzyłem go wzrokiem niedowierzania i lustrowałem zachowanie. Był zdenerwowany. Prychnąłem na niego. Nie założysz mi tego. Uśmiechnąłem się. Chciałbyś być w to zakuty? Spytałem wciąż drwiąc z tego, że uda mu się założyć mi ten sprzęt. Stałem się bardzo rozmowny.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 11:20 am

Uśmiechnąłem się delikatnie. Czyli wiedział, że jest więźniem? Może była jeszcze jakaś nadzieja dla mnie, że to przesłuchanie będzie wyglądało prawidłowo: przerażony więzień i okrutny oprawca?
- Prawa? Jakie prawa? - spytałem zaskoczony. Kompletnie nie miałem pojęcia o co mu do diaska chodzi. Odruchowo wzdrygnąłem się, słysząc głośne tupnięcie i zaciąłem ogonem, ledwo się powstrzymując, aby znowu się nie cofnąć.
- Ale to może... może udaj, że się boisz? Tak trzeba. Taka jest konwencja. - poprosiłem go z wahaniem.
- Odwrotnie? Co mas na myśli? - spytałem, piorunując go wzrokiem. Wpatrzyłem się w niego z wyrzutem mając nadzieję, że mu się przykro zrobiło. Czy on sugerował... że się boję? Miałem nadzieję, że ja to tylko nadinterpretowałem.

Słysząc jego kolejne słowa, wpatrzyłem się w niego z jakąś dziwną mieszanką zaskoczenia i przerażenia. A już wszystko wydawało się iść w dobrą stronę. Nerwowo machałem ogonem, przestąpiłem z jednej nogi na drugą.
- Ale... ale jak to? To konieczne bo... - zawahałem się. Bo przecież mu nie powiem, że będę bał się do niego podejść, jak nie będzie skuty. Starałem się sprawiać wrażenie odważnego, niemalże nieustraszonego, ale zaczynałem dochodzić do wniosku, że średnio mi to wychodzi.
- ...bo po prostu jest konieczne. - dokończyłem w końcu.
- Nie, ja nie chciałbym... bo jestem oprawcą. To wiezień musi być. Wiesz, przepisy BHP. No, chociaż jakieś pęta. - prosiłem - Bo jak nie... to będę musiał je wepchnąć siłą. - próbowałem mu zagrozić. A najgorsze, że jeśli ten nie ustąpi... to rzeczywiście będę musiał spróbować to zrobić. No a tego się bałem... i to bardzo. Przecież on był z 20 centymetrów ode mnie większy! Pamiętam, ile się musiałem namęczyć, by go tutaj przyciągnąć. Dalej mnie wszystko bolało.
Powrót do góry Go down
Mistral

avatar

Posts : 91

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 11:50 am

Śmiać mi się chciało gdy słyszałem jego słowa. "JAKIE PRAWA"?! Czy ty na prawdę nic o tym nie wiesz?No dobrze załóżmy, że nie mam tych praw. Nadal chcesz mnie zakuć? Przecież jestem grzeczny. Uśmiechnąłem się i wydusiłem te słowa z siebie, jakbym był źrebakiem błagającym rodziców o pozwolenie na coś. Stałem spokojnie, tylko raz zarzuciłem łbem. Przysłuchiwałem się jego kolejnym słowa kierując w jego stronę uszy. Cały czas próbował się okłamywać. Przecież każdy głupi by rozpoznał, że siedzi w nim lęk. Stałem patrząc w ścianę z głową skierowaną również w tym kierunku. Mam udawać, że budzisz we mnie lęk? Zaśmiałem się. Cicho wypowiedziałem jeszcze jedno zdanie w jego stronę. Nie dałbym rady. Rzuciłem jeszcze okiem na ten sprzęt. Wyglądało to tak jakby służyło do obezwładniania psychopatów. Mam na myśli, że trzęsiesz się na mój widok. Znów na moim pysku pojawił się uśmiech, a ja odwróciłem się bokiem do niego by lepiej widzieć co robi. W końcu chyba nie tracił nadziei, że uda mu się mnie zakuć. To nie jest konieczne. Konieczne jest to tylko dla twojego bezpieczeństwa. Ale przeżyjesz bez tego. MOŻE. Wyrzuciłem z siebie kilka słów, które były prawdą. Wobec mnie miał on chyba jakieś marne plany, bo poprzednie najwyraźniej mu zepsułem. Widzisz, nie chciałbyś, bo jest to po prostu nieprzyjemne. Nie miałem ochoty się z nim szarpać. Powinien docenić, że stoje spokojnie trzymając nerwy na uwięzi. A on jeszcze toczył ze mną pojedynek na słowa. Miałem tego dosyć i zamilkłem.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 12:04 pm

Popatrzyłem się na niego zaskoczony, szeroko otwartymi oczami. Prawa? Ja o żadnych nic nie wiedziałem. Wiedziałem o BHP... i chyba tyle. A może on był studentem prawa? Nie, wtedy by mi pewnie sam o tym powiedział. Każdy koń wie, że studenci prawa zaczynają rozmowę od pochwalenia się tym. No ale... no ale przecież nie mogłem wyjść na ignoranta, który o czymś nie wie. W końcu nie przyznawaniem się do niewiedzy zdobywało się opinię geniusza.
- A, prawa. Tak, tak, oczywiście, że wiem. - stwierdziłem po dłuższej chwili wahania, siląc się na swobodny ton, jakby się mnie ktoś pytał o to, czy jadłem kiedykolwiek śniadanie lub o coś tak samo oczywistego.
- No, skoro będziesz grzeczny to chyba nie. - w końcu się zgodziłem. Nie chciałem przecież z nim walczyć. Nie, jeśli był wyższy i silniejszy ode mnie. Lepiej się było jednak dogadywać.

Zawahałem się słysząc kolejne pytanie.
- No... można to tak określić. - odpowiedziałem z wahaniem - Chociaż lepiej byłoby powiedzieć... że możesz zrewidować swoje nastawienie i dojść do wniosku... że rzeczywiście się mnie boisz. Chociaż troszkę. - dodałem po chwili, mając nadzieję, że ten jeszcze przemyśli swoją odmowną odpowiedź. Wolałbym, by wszystko było zgodnie z zasadami sztuki kulinarnej. On się mnie boi, a ja go straszę. Tak powinny wyglądać przesłuchania. Ponownie zadrżałem, gdy słowa tamtego... no brzmiały, jakby mi groził. Ciężko westchnąłem kolejny raz machając ogonem i nie wiedząc, co zrobić.
- Nie ułatwiasz mi zadania. - stwierdziłem z wyrzutem - Porwanie Ciebie też nie należy do przyjemnych. Zwykle trafiałem na milszych więźniów. - dodałem, mając nadzieję, że ten przeprosi za zachowywanie się jak gówniarz i obieca być już grzeczny.
- Zresztą życie koni jest już tak skonstruowane - nie zawsze można robić to, na co się ma ochotę. - wyjaśniałem mu protekcjonalnym tonem, jakbym coś tłumaczył źrebakowi. Bestia może i był ode mnie znacznie większy... ale sprawiał również wrażenie sporo młodszego.
Powrót do góry Go down
Mistral

avatar

Posts : 91

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 12:37 pm

Byłem zmęczony całą tą sytuacją. Stałem milcząc, bo nie miałem ochoty rozprawiać z nim dłużej. Miałem ochotę strzelić mi z kopyta, ale wystarczy przecież na niego spojrzeć, by się zatrząsł. Piorunowałem go wzrokiem mordercy. A nie jestem grzeczny? Spytałem zdziwiony. Czyż nie spełniłem jego życzenia o spokojnym staniu? Zacięcie zazgrzytałem zębami, co dawało znać, że jestem poddenerwowany i nie należy mnie drażnić.

Byłem tak rozjuszony, że zacząłem przestępować z nogi na nogę.
Słabo widział mi się pobyt tutaj. Mój rozmówca 'sikał' ze strachu na mój widok i w dodatku chciał mnie obezwładnić. Przecież byłem grzeczny. Nie możemy rozmawiać normalnie? Widzisz, że stoję jak należy i staram się nie wierzgać. To chyba normalne zachowanie się więźnia.
Zwiesiłem łeb próbując się uspokoić. Zamknąłem oczy i Wziąłem kilka głębokich wdechów. Och przepraszam.. Gdzie moje maniery. Czy jaśnie pan może być łaskawszy, bo bardzo się boję Zaszydziłem z niego po raz kolejny.

Ale ja nie będę znossił na sobie kajdanów i tym podobny. Nie wspominając o kagańcu. Skoro jest to przesłuchanie, to czemu o nic nie pytasz? Zapytałem zaciekawiony. I czemu jesteśmy w izolatce?
Spojrzałem na niego. Byłem taki nabuzowany, że znów pociągnąłem za łańcuch. Gdy się napiął znów od ściany odpadł tynk. Strzeliłem jeszcze raz barana, bo nie mogłem się opanować. Byłem tak zdenerwowany..
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 12:53 pm

Nie podobał mi się jego wzrok - jakoś źle mu z oczu patrzyło. Gdy się na niego zerkało, to czuło się niepokój. Przekręciłem oczami słysząc jego pytanie. Tak, niby był grzeczny... ale to jego zgrzytanie zębami i wzrok mówiło co innego: że Bestia w każdej chwili może mnie zaatakować. Ciężko westchnąłem z geście poddawania się.
- Dobra, niech Ci będzie. Ale nie rozrabiaj. - zgodziłem się w końcu, uśmiechając się, gdy ten wreszcie zrozumiał swój błąd i zaczął się mnie bać. Wprost drżał na mój widok.
- No, tak lepiej. - pochwaliłem go, a zaraz później ubodła mnie niepokojąca myśl. Czy to przypadkiem nie jest jakaś ironia, jakiś wstrętny sarkazm? Ale nie, chyba nie. W końcu był więźniem. Przecież to oczywiste, że musiał się mnie cholernie bać!

- A tak... pytania. Dzięki. - jego słowa wyrwały mnie z zamyślenia - Co robiłeś na naszym terenie? - dopytywałem.
- A w izolatce jesteśmy... bo jesteś niebezpieczny! - przypomniałem mu, jakby ten nie zdążył się zorientować. Gdy ten znowu szarpnął za łańcuch i wierzgnął, to aż ze strachu zaniemówiłem. Gdybym nie był koniem, to bym pewnie jeszcze zbladł.
- Nie... nie... tak... tak nie wolno. - wyjąkałem - Nana... nałó...nałóżmy... może to. - dodałem, chwytając jakieś pęta na przednie nogi, czyli takie kajdany dla koni.
- Tylko spokojnie... spokojnie... - zacząłem sobie powtarzać, by się przede wszystkim samemu uspokoić, podczas gdy powoli podchodziłem z pętami do niego. Nagle spróbowałem się na niego rzucić od boku, by nie strzelił do mnie z zadu, starając się przygnieść go do ściany. Jeśli mi się udało, to starałem się zapiąć pęta na jego przednich nogach, co jednak nie było zbyt łatwe - zwłaszcza, że drań był ogromny, wściekły a ja przerażony i roztrzęsiony.
Powrót do góry Go down
Mistral

avatar

Posts : 91

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 1:08 pm

Na waszych terenach.. Przechadzałem się spokojnie, aż nie natrafiłem na twój majestat.
Stałem już bardziej spokojny, aż do momentu kiedy wyjął jakiś sprzęt którym próbował mnie związać. prychnąłem na niego i położyłem uszy po sobie. On odleciał zapewne na bok przestraszony.A teraz to odłożysz i powrócimy do rozmowy. Zdenerwowany starałem się zapanować nad sobą pilnując, czy przypadkiem znów nie wpadł mu wspaniały pomysł do głowy.

A może dać się spętać dla świętego spokoju? Przeleciało mi przez myśl i natychmiast uleciało niczym głąb spłoszony. Pytaj dalej. Zachęciłem nieco spokojniej, by znów nie musiał nieudolnie próbować mnie zakuć.

Wspaniale. będę tu siedzieć całą wieczność. Postawiłem tylną nogę na rogu i znów zabijałem go wzrokiem. Patrzył na mnie jak spłoszona sarna na wilka. Bestia nigdy nie śpi. Uśmiechnąłem się psychopatycznie pod nosem. W oczach znów ogniki. Zaraz zgasły. Musiałem być spokojny chcąc zachować pozorną wolność. To nie była wolność. Wolałbym rozmawiać z nim w celi. Ale skoro byliśmy tutaj, to musiałem stać na łańcuchu, bardzo grzeczny..

Czyżbyś stracił mowę? Znów zachęciłem do wznowienia wywiadu.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 1:22 pm

Uśmiechnąłem się delikatnie, kątem oka, gdy ten mnie tak ładnie nazwał. "Mój majestat". Tak, to określenie mi się podobało. Nawet niespecjalnie słuchałem resztę jego wypowiedzi. Najważniejsze było to określenie. Heh, niektóre konie są takie prostolinijne. Wystarczy im pogrozić a od razu zaczynają Cię szanować. Byłem z siebie taki dumny.
- Tak, tak, nie powinieneś się przechadzać. - powiedziałem odruchowo, nawet się nad tym nie zastanawiając, czy się przypadkiem nie powtarzał. "Mój majestat" - tak, to brzmiało piękne. Obiecałem sobie, że muszę później gdzieś to zapisać, aby się kolegą pochwalić, jak się inni do mnie zwracają.

Zawahałem się, gdy mnie próbował przestraszyć, kładzeniem uszu po sobie. I nawet mu się udało - przez chwilę byłem przerażony. Odruchowo się cofnąłem, odkładając ponownie pęta na półkę, czy gdzie tam się takie rzeczy przechowuje. Darowałem sobie na razie próby spętania go - zwłaszcza, że był grzeczny. Gdy mnie zachęcił do kontynuowania wywiadu niezbyt uprzejmymi słowami, to miałem ochotę do niego doskoczyć i go uderzyć... ale koniec końców sobie darowałem. Nie chciałem go przecież zirytować.
- No to chciałbym... abyś mi coś opowiedział o swoim stadzie. Wszystko, co może mi się przydać w walce z Halnymi. Ilu Was jest? Kto jest najgroźniejszy? A jaką klacz najlepiej porwać... by się rozerwać? - dopytywałem, uśmiechając się szeroko, przy tym ostatnim pytaniu. Byłem ciekaw, czy ogier zrozumiał, co miałem na myśli, czy był na to stanowczo za młody.
Powrót do góry Go down
Mistral

avatar

Posts : 91

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 1:47 pm

Spokojnie nasłuchiwałem jego kolejnych pytań. Co ci się może przydać.. Hmm jest nas dużo, ale większość jest słaba. Najgroźniejszy? Jeszcze pytasz? Uśmiechnąłem się do niego. Ten złowieszczy uśmieszek chyba będzie mi często towarzyszył.
Och klacze? hmm.. Zastanowiłem się głęboko. Tenebris mogłaby ci się spodobać.. Wyszczerzyłem się do niego przyjaźnie. Zaczynałem się do niego powoli przekonywać. Był nawet do zniesienia.

Uspokoiłem się już znacznie. Denerwował mnie jedynie łańcuch na szyi. Mógłbyś mi to zdjąć? Spytałem go trochę zbyt pewny siebie.
Nie stawiałem mu oporu jeśli się zgodził, a nawet byłem wdzięczny.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 1:57 pm

Zawahałem się słysząc jego wypowiedź. Czy on się uważał za najgroźniejszego. Normalnie wybuchnąłbym śmiechem - każdy ogier lubił się podawać za najsilniejszego, najodważniejszego, najzwinniejszego. A faktu były takie, że w większości przypadków były to czcze przechwałki... bo najlepszy i tak byłem ja - w Czernej Krwi i w całej krainie. Chociaż ten drań... cóż, do słabych nie należał. Wiedziałem, że jego groźby muszę traktować serio.
- Tenebris? Nie kojarzę. Kilka spotkałem, ale tej chyba nie. - pożaliłem się. Spiorunowałem go wzrokiem, słysząc jego głupawe pytanie.
- Oczywiście, że nie. - prychnąłem - Łańcuch jest konieczny. - oznajmiłem mu, podchodząc bliżej do niego, skoro był spokojniejszy.
- Znasz jakieś tajemnice Halnych? Coś, o czym powinienem wiedzieć? - dopytywałem, uważnie mu się przyglądając.
- Silny i wytrzymały. Byłbyś dobrym materiałem na mojego sługę. - oznajmiłem mu - Tylko musiałbyś być posłuszniejszy. - westchnąłem.
Powrót do góry Go down
Mistral

avatar

Posts : 91

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 2:19 pm

Nie kojarzysz, bo jest nowa, zapewne nie mieliście przyjemności się spotkać. Wyjaśniłem mu dlaczego nic nie wie o tej klaczy. Mógłby jednak mnie oswobodzić. Czułbym się lepiej, natomiast teraz znów miałem płomień w sercu. Z pewnością wciąż się obawiał, że coś mu zrobię. Zwłaszcza, że groziłem mu, że jeśli się wydostanę to po nim.

Hmm. Tajemnice? Arcana chyba nie powierza nikomu prócz namiestnikowi swoich planów czy sekretów. A to nie wychodzi poza krąg 'ważniejszych'.
Oznajmiłem, że niestety żadne sekrety nie wypływają do innych koni niż Ingrid i Arcana.

Napiąłem wszystkie mięśnie, gdy wspomniał o moich pozytywnych cechach. Jednak gdy usłyszałem kim miałbym być wszystko prysło jak bańka mydlana. Co?! Kim mam być? Z pewnością nie! Za kogo on się uważa?! Wpadłem w 'lekką' furię.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 2:28 pm

Wsłuchałem się w jego słowa.
- Tak, pewnie tak. - przyznałem, zapamiętując sobie jednak imię tamtej klaczy. Miałem okazję, że ją kiedyś spotkam, a wtedy będę mógł ją poznać... bardzo dokładnie.
- No szkoda, że nie znasz tajemnic. - zasmuciłem się - Ale naprawdę nie znasz żadnych tajemnic? Jakbyś znał, to byś się przyznał, prawda? - upewniłem się, że mnie nie oszukuje. Bo chyba by mnie nie okłamał? Bałby się mnie oszukiwać! Na pewno!

Zaproponowałem mu zostanie moim sługą... ale z jakichś powodów ta propozycja mu się nie spodobała. Słysząc jego odmowę, widząc furię w jego oczach, przestraszyłem się. Przerażony odskoczyłem do tyłu, zastanawiając się zrobić.
- Spokój! Jesteś mój! Masz mnie słuchać! Spokój! - wydarłem się na niego, próbując krzykiem maskować swój strach. Chwyciłem ponownie pęta, czyli kajdany dla koni i spróbowałem się na niego ponownie rzucić, starając się mu je zatrzasnąć na przednich nogach.
Powrót do góry Go down
Mistral

avatar

Posts : 91

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 2:39 pm

No niestety nie znam. Powiedziałem smętnie patrząc mu w oczy.
Oczywiście, że bym ci powiedział. Przyznałem. Zaczynałem się z nim dogadywać, lubić go.

Znów sięgnął po pęta. O nie! Mam znów zmienić nastawienie?! Zapytałem go z urazą w głosie. Przecież nie chciałem doprowadzić do zabójstwa w lochach.

Dogadujemy się bez tego Mistrzu. Szepnąłem w jego stronę stawiając nacisk na słowo "Mistrzu". W sercu miałem chęć do walki, ale przecież nie mogłem sobie pozwolić na wypływ emocji.

Bestia się wkurzy.. Kłapnąłem zębami jeśli wciąż próbował zakuć mnie w kajdany.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   

Powrót do góry Go down
 
tropikalna izolatka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» tropikalna izolatka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Tropikalne lochy-
Skocz do: