Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mikkel~Zrodzony z łez rozpaczy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mikkel



Posts : 58
Age : 16

PisanieTemat: Mikkel~Zrodzony z łez rozpaczy   Sob Lis 21, 2015 9:07 pm

Stado:Czarnej Krwi
Podstawowe informacje:Jego imię powinien poznać każdy,gdyż on jest synem nieopanowanego zabójcy. A jego imię to Mikkel. Po świecie kroczy sześć długich, strasznych, ciemnych, okropnych lat. Urodził się w mroku, łzach i niekończącej się melancholii. Jego wzrost wynosi równe, długie i nudne 170 cm. Jego rasa jest nudno pospolita i nudna po prostu, a nazywa się ona "Kon Pełnej Krwi Angielskiej". Pochodzenie ma takie jakby...nieznane...o taak. No dobra. Jego matka to Vercua des de doux. A ojciec Rissuerto Vrangr de Puerto Mirruelo. Jak już wspominałam: Jego ojciec jest nieopanowanym, psychicznym, durnym zabójcą. Krócej: Mikkel go nienawidzi. Matka? Haha. Coś wam mówi to, że jego ojciec jest zabójcą? Pobił mu matkę do śmierci i jej już nie ma, więc po co mówić co o niej myśli. Jaki to może mieć sens?
Wygląd:Jest to zwyczajnie, zwyczajny koń. Ma bardzo szczupłą sylwetkę. Jest bardzo elegancki i chodzi jak...model. Jego nogi są bardzo długie, ale nie są jakoś specjalnie chude. Włos ma krótki i delikatny o nieskazitelnym połysku, w karej maści, takiej jaką nosiła sama królewna śnieżka. Pęciny są długie i elastyczne. Jak u każdego Anglika ma skośno położone łopatki. Ma bardzo dobrze umięśniony grzbiet, zad i nogi. Łeb średniej wielkości, o płaskim profilu, rysy wskazują na jego tajemniczość i nieśmiałość. Grzywa całkiem długa. Sięga za szyję. Ogon leciutko pofalowany (od ciągłego moczenia w wodzie), również całkiem spory. A! Jeszcze trochę wystają mu żebra, po głodówce jaką przeżył.  Oczy ma w kolorze octu balsamicznego, czarny z pięknym i jasnym połyskiem. Kopyta w kolorze grafitowo-czarnym. Ogółem cały jest przystojny i ładny.
Charakter:Mikkel jest jedną wielką tajemnicą. Przede wszystkim jest bardzo skryty. Nigdy nie mówi o sobie. Można go zaliczyć do nieśmiałych. Zdarzy się nawet, że stanie się bojaźliwy. Wstydzi się swojej historii i swojego ojca. Trudno do niego dotrzeć. Rzadko mówi, raczej używa mowy ciała. Kiedy w końcu uda się przejść przez jego barierę, to jest niezwykle miły i przyjacielski, ale zanim się to w nim odkryje to trzeba się napracować. Kiedy ktoś koniecznie naciska na jego przeszłość, to on bardzo się denerwuje. Potrafi wtedy wystawić kły i stać się dla tej osoby złośliwy, dlatego trzeba uważać co się mówi do niego, gdyż może się to źle, nie, tragicznie skończyć. Czasem trudno rozszyfrować jakim tonem głosu mówi. Nigdy nie wiadomo czy chciał być ironiczny, czy też miły. Jego głos jest zimny i taki twardy. Nie ma w nim emocji. Niby nie jest to cecha charakteru, ale on robi to specjalnie, więc jednak jest.
Nienawidzi hałasu, jak i hałaśliwych osób. Ogólnie toleruje każdy typ konia, no chyba, że ktoś mu podskoczy.
Historia:Urodził się w ponurym mroku, w prawdziwej rozpaczy, jako syn psychicznego zabójcy. Kiedy się rodził, jego matka płakała z rozpaczy, a gdy już leżał i patrzył dookoła to leciały ciurkiem na niego matczyne łzy. Cała ta melancholia wleciała także do serca  Mikkel'a, mimo, że nie znał powodu tej nieskończonej rozpaczy. Świat był dla niego szary i smutny. Za każdym razem, gdy matka kazała mu odejść, to słyszał płacz, płacz płacz. Pewnego dnia poddał się ciekawości i poszedł zobaczyć co się dzieje. Matka leżała martwa na ziemi. Ojciec uciekał. Sam jak palec został w mrocznym lesie. W ten sposób dowiedział się, że jego ojciec jest zabójcą. Był wtedy mały, czuł wtedy strach i nienawiść do ojca, która do tej pory w nim nie wygasła. Chodził w kółko i kopał kamienie, jednak za każdym razem gdy usłyszał niespodziewany szelest podskakiwał ze strachu. Co chwila wtulał się w ciało nieżywej mamusi. Co noc śniły mu się koszmary. Po tygodniu jego matka stała się śmierdząca. Mikkel nie był wstanie już przy niej spać. Uciekł, z nadzieją, że ucieknie z tego szarego i mglistego lasu. Tak chodził przez kilka miesięcy. Co jakiś czas udało mu się coś zjeść lub czegoś się napić. Dla wciąż rosnącego źrebaka to nie wystarczyło. Pewnego dani upadł bez tchu. Bez sił. Bez oddechu. Świat był już przygotowane do tego, że mały nieszczęśnik umrze. Jednak coś go uratowało. Był to tajemniczy rumak, chyba, jego profilu Mikkel nigdy nie zobaczył. Kiedy wstał i się rozejrzał, to zobaczył słońce. Słonce raziło go w malutki oczęta. To dziwne, ale wtedy on pierwszy raz zobaczył światło. Światło było dla niego obce. W końcu zamieszkał na łące, obok rzeki, tam miał jedzenia pod dostatkiem. Kiedy tam mieszkał, spotkał się kilka razy z ojcem, ale kończyło to się ostrą, i krwawą kłótnią.
I za każdym razem Miki oburzony wracał do "pseudo domu'. Potem nadeszła zima. Kwiatki przestały rosnąć na łące, jak to matka natura chciała. Ogier ponownie pozostał bez jedzenie. Znów padał z głodu. Czasem udało mu się wykraść siano. tylko dzięki temu przeżył. Później przychodziła wiosna i żywił się młodą trawą. I tak w kółko. Aż do jego czwartego roku życia. Później zebrał wszystko co miał. Czyli siebie. Zebrał tyle trawy ile się dało. I odszedł na poszukiwanie morza. Nigdy go nie znalazł. Poddał się, lecz nie znał drogi powrotnej. Wkurzył się na samego siebie. Rzucił wszystko i ruszył cwałem. Zamknął oczy i biegł i biegł i biegł. Kiedy je otworzył był w lesie. W tym samym. W tym szarym. Sparaliżował go strach. Totalnie się zgubił. Skulił się, niczym źrebię. W końcu udało mu się wywlec z tej czarnej dziury. Potem zaczął podróżowanie. Biegał po najróżniejszych zakątkach świata. Raz wtykał nos tu. Raz tam. A raz wetknął nos ta gdzie nie powinien. Wpadł do wielkiego rowu. Poczuł się jak wtedy, gdy zabito mu matkę. On sam w dziurze. Nie ma nikogo. Wpadł w panikę. Obijał się o ściany. Raz zamachnął się tak mocno,że wybiło się coś typu "zjeżdżalnia". Wszedł tam. I jechał i jechał. Wrzeszczał jak opętany. Wolał zostać tam niż jechać bez końca. Jazda zajęła (dosłownie) około 10 min. Zdyszany i przerażony wylądował na wyspie. Na saffrin (choć na razie nie wie, że to saffrin).


Ostatnio zmieniony przez Mikkel dnia Nie Lis 22, 2015 3:26 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Mikkel~Zrodzony z łez rozpaczy   Sob Lis 21, 2015 9:11 pm

Akcept!
Powrót do góry Go down
 
Mikkel~Zrodzony z łez rozpaczy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Wszystko o Saffrin :: Karty Postaci-
Skocz do: