Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rzeka od jeziora.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Sro Gru 23, 2015 7:51 pm

Flover wędrowała przez kilka godzin, w samotności, bez nikogo obok. Nie przeszkadzało jej to, wręcz pasowało. Nie była typem konia, który jest tak przyjacielski, że gdy kogoś zobaczy, rzuca mu się na szyję i wielbi go. Nie. Była arabką, a jak wiadomo, jej rasa nie ma najlepszego charakterku. Być może znajdują się tacy, ale to już inna hisoria. Ruszyła galopem przed siebie, patrząc co napotka. Jej zdaniem, nie ma sensu myśleć nad przeszłością, bo i tak się do niej nie wróci. Tak samo, jak sądzić, że coś się uda, jak być może przeciwnik w ostatniej chwili zmieni zdanie, a ty będziesz zawiedziony. Tak też dotarła nad rzekę i zatrzymała się na piasku. Było ciepło i dosyć dziwnie, a to była niby część krainy, w której mieszkała. Podeszła zatem do wody i napiła się, po czym szybko podniosła łeb. Rozejrzała się i przeszła brzegiem rzeki parę metrów. Na drodze napotkała lisa, pił i po chwili odwrócił się do klaczy, wyszczerzając swoje kły. Na chwilę była zdezorientowana, ale minęło jej to szybko. Położyła uszy po sobie i parsknęła na ostrzeżenie. Zwierzę odpowiedziało atakiem, ruszyło w stronę Flo. Stanęła dęba i zarżała, by mieć chwilę namysłu, gdyż wtedy lis zatrzymał się wystraszony. Przejrzała teren i stanęła na ziemi. Ruszyła z miejsca, by nie dać się złapać. Lis pokąsał ją po kostce, a ta zbulwersowana podbiegła do leżącej gałęzi, wzięła ją do pyska i machnęła, z całej siły trafiając zwierzę. Było to łatwiejsze, ponieważ była dość rozłożysta. Drapieżnik wylądował trzy metry dalej, w piachu, po czym zaraz wstał obnażając swe kły. Ona zaś znwów kładąc uszy, wbiegła do rzeki. Zwierzak bez namysły ruszył za nią. Wielkiemu lisowi, woda sięgała do połowy szyi, co mu nie przeszkadzało. Teraz się pobawimy. - Pomyślała, ruszając na niego. On złapał ją zębami za kostke, równocześnie mocno dostając w zęby. Na wodzie przez chwilę było widać krew. Wzięła wdech i od razu w jej żyłach coś zaczęło wrzeć... Gdy się jej uczepił, złapała go za kark zębami i rzuciła o skałę wyłaniającą się z wody, trochę dalej od nich. Lis zaskomlał i wpadł do wody. Znów polała się krew, lecz zwierz się nie pokazywał. Trochę się zdziwiła, że tak szybko zszedł, bo chciała się z nim jeszcze trochę pobawić. Podeszła do kamienia i akurat wyskoczył lis, wbijając lekko pazury w szyję klaczy. Zarżała cicho, by się odczepił. Stanęła dęba, a gdy on jeszcze nie spadł, powaliła się do wody, przygniatając drapieżnika. Czuła, jak jeszcze się rusza, jak usiłuje drapać i się wydostać... ona jednak nie zchodziła, lecz jeszcze mocniej go przycisnęła. Była dosłownie chwila, gdy ten dalej się ruszał, po czym to ustało. Nie podnosiła się, by mieć pewność o zgonie. Minęła jeszcze chwila i Flover wstała, otrząsając się z wody i patrząc jak ciało zmarłego odpływa z cichym nurtem rzeki. Następnym razem, pomyśl, zanim coś robisz. Jak wiesz, to do ciebie należy, że gdy upadniesz, to czy powstaniesz. Widzę, że nie miałeś wyboru. - Pomyślała, wpatrując się w widnikręg. Spod grzywki zerknęła na ranę, na kostce, po czym na szyi zaczęła odczywać lekkie pieczenie. Nie było widać zadrapań, gdyż były dosyć płytkie, zaś na nodze miała ranę. Obmyła ją w wodzie, by przestała krwawić i wonym kłusem odeszła z miejsca wypadku.

[z/t]
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Polemos

avatar

Posts : 324

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Pią Sty 01, 2016 4:44 pm

Spomiędzy drzew wyszła dość niska klacz o masywnej budowie. Jej gniadosrokatą sierść pokrywała zaschnięta krew, z niektórych rozcięć wypływała świeża posoka. Pomimo tego, iż były to raczej płytkie rozcięcia i w większej mierze siniaki, srokata opadała z sił.
Szła już przez dłuższy czas, jakby w malignie. Błądziła po krainie i z tundry trafiła na obszary podmokłe. Nie wiedziała, czego dokładnie szukała, ale wiedziała tylko, że musi oczyścić rany. Z tą myślą podeszła do brzegu rzeki i krok po kroku poczęła do niej wchodzić. Syknęła, rany na nogach zapiekły. Woda była lodowata, nurt był łagodny, ale mimo tego rzeka nie miała szans się ogrzać w promieniach słońca.
Chłód wody ożywił ją, krew zaczęła szybciej krążyć w żyłach, myśli odzyskały swą ostrość.
Do pięknej krainy trafiłam, nie ma co - pomyślała. - Ledwo do niej wkroczyłam, już zostałam zaatakowana.
Zacisnęła mocniej zęby, czując kolejne szczypiące igiełki zimna. Zanurzyła się już niemal po pierś i wchodziła dalej, ignorując ból i zimno. W końcu była mustangiem. Mogła wiele znieść.
Powrót do góry Go down
Mefisto

avatar

Posts : 35

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Sob Sty 02, 2016 4:42 pm

Mefisto ze spokojem przechadzał się po krainie. Był w pełni przekonany, że nic mu tu nie grozi, tak jak w świecie ludzi, gdzie opiekował się nim jego pan, pani i Elinor... Ale jej już nie ma. Zimny głos w jego głowie przywrócił mu rozsądek. Nagle w rzece od jeziora zauważył klacz mustanga, o srokatej barwie. Spojrzał na nią z brzegu, sam nie wiedział czemu ją obserwuje. Ale po prostu taki już miał dziwny system i tyle. Witaj! Zawołał. Jak ci na imię? Mefi poczuł, że klacz ta ma zapach inny, niż klacz z jego stada, którą miał już zaszczyt poznać.
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 324

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Sob Sty 02, 2016 7:39 pm

Skierowała uszy do tyłu, słysząc odgłos kroków. Nie odwracała się jeszcze. Była w stanie usłyszeć, że był to raczej koń, a nie inne stworzonko, które mogłoby przyjść ugasić pragnienie. Postanowiła się jeszcze nie odwracać. Może ten ktoś przyszedł tu w poszukiwaniu samotności...
Wołanie przybysza uświadomiło jej błąd. Klacz wolno odwróciła się i zaczęła wychodzić z wody. Nie chciała krzyczeć bez sensu do nieznajomego, wolała wyjść i stanąć z nim twarzą w twarz - albo pyskiem w pysk?
Nowo przybyły wyglądał dość specyficznie. Miał głowę o lekko szczupaczym profilu, uszy zwrócone ku sobie, ogon i grzywa były lekko falowane, posiadał ładną, łabędzią szyję. Do tego był wysoki, w porównaniu z Polemos niemal wielki. Pomiędzy nimi było jakieś dwadzieścia centymetrów różnicy. Jego wygląd wskazywał na to, że był mieszańcem.
- Witaj - powiedziała, kiedy już zatrzymała się przed nim, zachowując jednak stosowną odległość. - Jestem Polemos. A ty, nieznajomy? Jak brzmi twe miano? - Jej głos był dość niski jak na klacz.
Powrót do góry Go down
Mefisto

avatar

Posts : 35

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Nie Sty 03, 2016 6:32 pm

Mefisto zastrzygł uszami, gdy klacz wyszła na brzeg. Jestem Mefisto, miło mi cię poznać, Polemos. Jej imię wypowiedział, akcentując je po hiszpańsku. Spojrzał na klacz z góry, ponieważ była niższa. Wyczuł że nie jest raczej zwyczajna no i że nie ma zapachu jego stada. Powiedz, nie jesteś ze Stada Czarnej Krwi jak mniemam? Pytając, pogrzebał kopytem w piachu. Opowiesz coś o sobie? Zapytał, uśmiechając się łagodnie jak na siebie. Nie chciał przecież, aby pierwsze wrażenie było zepsute, nieprawdaż?
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 324

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Pon Sty 04, 2016 5:49 pm

Jej uwagę zwrócił obcy akcent ogiera. Był inny niż Kishana, miększy i łagodniejszy, kojarzący się ze słońcem.
- Też miło mi cię poznać - powiedziała z dystansem. Była to tylko uprzejmość, nie wiedziała jeszcze czy to będzie miłe zetknięcie. Na razie nic nie wskazywało na to, że miałoby być niemiłe, niemniej klacz była jeszcze zdystansowana.
- Nie - odparła po prostu. - Należę do Halnego Wiatru.
Nieznajomy pachniał jak Kishan. I jak siwa klacz, która ją zaatakowała. Polemos nie wiedziała, jak ma reagować na tę woń: pozytywnie ze względu na Kishana, czy negatywnie ze względu na siwkę? Pewnie to spotkanie o tym zadecyduje.
Przez chwilę panowała cisza, przerywana tylko zimnym wiatrem, świszczącym w uszach. Polemos zastanawiała się, co może o sobie powiedzieć. Przecież nie będzie się spowiadać przed obcym koniem! To nie byłoby rozsądne...
- Co chciałbyś o mnie wiedzieć, Mefisto?
Co chciałbyś wiedzieć o kimś takim, jak ja? Przeciętnej, krępej klaczy o silnych mięśniach i pospolitej urodzie?
Powrót do góry Go down
Mefisto

avatar

Posts : 35

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Pon Sty 04, 2016 6:47 pm

Mefisto wydął chrapy, kiedy Polemos mu odpowiedziała, że jest z SHW. Szkoda, miło by było mieć kogoś przyjaznego w znajomych ze stada. Westchnął nieco teatralnie, ponieważ chciał trochę ją rozbawić. Kiedy zapytała, co Mefi chce wiedzieć, on uśmiechnął się i spojrzał w zamyśleniu na niebo. O co by ją tu zapytać... Opowiedz mi coś o swojej przeszłości, gdzie się wychowałaś, z kim mieszkałaś... Wyrzucił wszystko po kolei. Uśmiechnął się do niej zachęcająco, po czym zaczął oczekiwać odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 324

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Pon Sty 04, 2016 9:11 pm

- Chyba mamy te same pragnienia - westchnęła.
Uśmiechnęła się lekko, w odpowiedzi na nieco przesadzone westchnięcie Mefisto. Przynajmniej się na nią od razu nie rzucił i sprawiał wrażenie nieco bardziej rozluźnionego niż Kishan. Chyba poczuła do niego nić sympatii. Zdystansowanej, ale sympatii.
- No dobrze - mruknęła po chwili. W sumie co jej szkodzi poopowiadać nieco o swojej przeszłości? Nie kryło się w niej nic, co ogier mógłby wykorzystać przeciwko niej. - Tak więc... Urodziłam się na prerii, w stadzie dzikich koni. Od początku byłam wojowniczym źrebakiem, silniejszym niż inne. Parę godzin po tym, jak przyszłam na świat, zbiłam na kwaśne jabłko jednego ze źrebaków, który mnie zaczepił. - Zaśmiała się cicho. - Na pamiątkę tamtego wydarzenia nadano mi imię Polemos, oznaczające wojnę. Żyłam razem z tabunem i w miarę upływu lat coraz szybciej wspinałam się po drabinie hierarchii, aż w końcu mając zaledwie cztery i pół roku, zastąpiłam starą Dallas, zajmując miejsce przywódczyni i przewodniczki stada. Musisz wiedzieć, że w dzikim tabunie ogier zajmuje pozycję przywódcy, ale tak naprawdę przewodniczką wszystkich jest zazwyczaj stara klacz. Ogiery szybko się zmieniają, a klacz zostaje. To ona ocenia, czy trzeba uciekać, czy też lepiej zostać na miejscu. Kto się jej nie słuchał, ginął. Mój awans w tak młodym wieku wywołał głosy sprzeciwu. Jednak zdecydowała większość. Komu się to nie podobało, mógł odejść, ale jeśli chciał żyć, zostawał. - Polemos urwała.
Uśmiechnęła się lekko, nieco chytrze.
- Jeśli chcesz usłyszeć dalszą część tej historii, opowiedz mi trochę o swojej przeszłości. - W jej oku pojawił się błysk.
Powrót do góry Go down
Mefisto

avatar

Posts : 35

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Wto Sty 05, 2016 11:46 am

Mefisto słuchał z zaciekawieniem Polemos. Jej historia była ciekawa, a to że była przywódczynią dzikiego stada, było ogromnym plusem u niego. Kiedy powiedziała, aby opowiedział coś o sobie, uśmiechnął się nieco i westchnął. Nie sądzę żebyś chciała mnie poznać od tamtej strony. Jego uśmiech był teraz suchy, bez wyrazu a oczy przez chwilę zapłonęły. Urodziłem się wśród ludzi, z dala od dzikich koni. W Hiszpanii... Tam miałem troje opiekunów, mojego pana, jego żonę i córkę, Elinor. Ją najbardziej lubiłem od małego. Pewnego dnia wściekła sie na swoich rodziców, wskoczyła na mnie i popędziła mnie do lasu. Jego mina stała się poważna, niemal wręcz ponura. Nie lubił wspominać tego momentu... Piana na jego bokach, dysząca Ellie... Nagle dziewczynka dostała ataku astmy. Wystraszyłem się, bo nie umiałem jej pomóc i bałem się tego co zaraz może nadejść. Stanąłem dęba, a ona zleciała i uderzyła głową w drzewo. Złamała sobie kark. Spojrzał na Polemos ze smutkiem. Wszyscy uznali mnie za mordercę. Chcieli mnie oddać do rzeźni. Przekrzywił głowę i zmrużył oczy. Przełknąwszy ślinę mówił dalej. Potem ja uciekłem z przyczepy, bo w zawiasy walnął piorun i się oberwały. Wyskoczyłem i dostałem się na jakiś statek. Był sztorm. Wyrzuciło mnie w morze, ale udało dopłynąć mi się do brzegu. Przeżyłem cudem. Obudziłem się w tej krainie i dołączyłem do stada Czarnej Krwi. Spojrzał na klacz z błyskiem w oku. Wszelkie emocje zniknęły z jego twarzy i zastąpił je uśmieszek. Teraz twoja kolej na ciąg dalszy twojej historii.
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 324

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Sro Sty 06, 2016 12:12 pm

Spoważniała, kiedy Mefisto zaczął snuć swoją opowieść. Zauważyła, że jego uśmiech zrzedł, a oczy zapłonęły blaskiem. Słuchała ogiera bardzo uważnie, patrząc w jego oczy. Kiedy skończył, odezwała się:
- Przykro mi. - Chwila przerwy. - To nie była twoja wina. Elinor sama na ciebie wsiadła, z własnej woli. Strach potrafi ciąć głębiej niż miecz, nic dziwnego, że się wystraszyłeś i przypadek chciał, że tak się to wszystko skończyło. Sama natura uwolniła cię z przyczepy i uratowała cię podczas sztormu. Wszystko wskazuje na to, że nie byłeś temu winny.
Chwilę milczała. Dopiero widząc powracający uśmieszek Mefisto, zaczęła kontynuować swoją opowieść.
- Był piękny, słoneczny dzień. Moje stado pasło się spokojnie, ja jak zwykle czuwałam. Do dzisiaj nie wiem dokładnie, jak to się stało. Koło mojego ucha znikąd pojawiła się pętla, mijając mnie o włos. Od razu podniosłam alarm, nakazując tabunowi uciekać. Posłuchali mnie. Postanowiłam, że odciągnę niebezpieczeństwo od mojego stada. Ruszyłam prosto na drapieżców, którymi okazali się ludzie w kapeluszach, dosiadający ujeżdżonych koni. Walczyłam najlepiej, jak umiałam. Niektórym sprzedałam parę kopniaków, kilku zrzuciłam z siodła, garstka koni uciekła z kwikiem. Niestety ostatecznie lassa zacisnęły się na mojej szyi, potem na każdej nodze. - Westchnęła, na nowo przeżywając swoją sromotną porażkę. - Byli silni i pomimo mojego oporu, pociągnęli mnie za sobą. Poddałam się niechętnie, ale byłam czujna, gotowa wykorzystać ich najmniejszy błąd. Nie popełnili go. Kiedy zatrzymali się na nocleg pod gołym niebem, spętali mnie dokładnie, nie bacząc na moje kopniaki i próby gryzienia. Gdy skończyli, nie mogłam nawet się schylić, żeby zjeść trawy. Ich konie patrzyły na mnie z litością, wiedząc co mnie czeka. To jeszcze bardziej gotowało we mnie krew. Nagle w krzakach coś zaszeleściło i po chwili wyłonił się z nich jakiś dwunożny. Był inny od moich porywaczy. Jego skóra była ciemniejsza, ciało pokryte miał jakimiś znakami, był skąpo ubrany. Położył sobie palec na ustach, po czym podszedł do mnie. Z początku chciałam go ugryźć, ale wydawał mi się lepszy od kowbojów. Przeciął więzy krępujące moją szyję i nogi. Uciekłam razem z nim. - Urwała. Po chwili milczenia powróciła do opowieści. - Zabrał mnie do swej wioski. Z początku miałam mu za złe, że po prostu mnie nie wypuścił. Może dałabym radę odnaleźć moje stado. Patrząc na to z perspektywy czasu, myślę że nie chciał, abym ponownie wpadła w łapy białych, którzy z pewnością krążyli po okolicy w poszukiwaniu koni takich, jak ja. Nie od razu zabrał się za ujeżdżanie mnie. Przekonywał mnie do siebie stopniowo, pokazując że nie chce mojej krzywdy. Ujeździł mnie bez użycia siodła i wędzidła, chociaż czasem zakładał na mój grzbiet miękki materiał, a na łeb zdobione ogłowie ze skórzanym wędzidłem, ale nie przeszkadzało mi to. Malował na moim ciele magiczne znaki, które zachowałam do dzisiaj. - Po tych słowach klacz odwróciła się bokiem do Mefisto, pokazując wymalowane na nim symbole. - Każdy z nich oznacza cechę, którą się odznaczyłam lub wróżbę - wyjaśniła. Kiedy już ogier mógł prześledzić każdy z nich, na powrót odwróciła się do niego frontem. - Wraz z nim walczyłam w bitwach toczonych pomiędzy innymi plemionami. Pokochałam go, tak jak on mnie. On jako pierwszy obudził we mnie to uczucie. Byłam mu wdzięczna, a on był wdzięczny mnie. - Westchnęła ponownie. - W pewnym momencie stwierdziłam, że czas udać się w dalszą podróż. Nie wiedziałam jeszcze gdzie, ale przeczuwałam, że to jest najwłaściwsze, co muszę zrobić. Czerwony człowiek pozwolił mi odejść, bo darzył mnie szacunkiem i uczuciem. Po paru miesiącach trafiłam tutaj. Czasem go wspominam...
Potrząsnęła głową, jakby otrząsając się ze wspomnień, jak z wody.
- Mam nadzieję, że cię nie zanudziłam...
Powrót do góry Go down
Mefisto

avatar

Posts : 35

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Sro Sty 06, 2016 9:17 pm

Myślisz że los chciał abym się tu znalazł? Prychnął. Och, belleza, gdybyś mnie lepiej znała... Odwrócił wzrok i pokręcił głową. Potem klacz kontynuowała.
Mefisto jak zaczarowany słuchał historii Polemos. Na jego wargach od czasu do czasu igrał uśmieszek, zwłaszcza gdy wspominała o zadanych kowbojom kopniakach. Kiedy pokazała mu swoje wzory na ciele, on z ciekawością zniżył pysk do jej boku, na chwilę przez przypadek ocierając się o nią chrapami. Gdy znów spojrzała na niego od przodu i kontynuowała, znów zaczął patrzeć w jej oczy, lecz tak naprawdę jego wzrok był niewidzący, bowiem wyobrażał sobie to wszystko. Po końcu jej opowieści nastała chwila ciszy, którą przerwała Polemos. Mefi na jej pytanie odpowiedział szybko i ze stanowczością w głosie. Nie, no coś ty! Twoja historia jest bardzo ciekawa. Spojrzał na nią ze szczerością malującą się na pysku. To bardzo ciekawe, co mi powiedziałaś.
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 324

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Czw Sty 07, 2016 6:27 pm

- Nie, nie uważam, że to los. Uważam, że nie jesteś winny śmierci dziewczynki i że nie zasłużyłeś na śmierć - odpowiedziała chłodno. Gdyby znała hiszpański i wiedziała, co znaczy określenie belleza, pewnie by się roześmiała lub co najmniej z przekąsem uśmiechnęła. Pięknem to ona nie grzeszyła.
Kiedy ogier otarł się o nią przez przypadek, znieruchomiała, napinając mięśnie. Szybko się jednak rozluźniła, gdy kontakt został przerwany. Cieszyło ją to, że zainteresowała swoją historią Mefisto. Nie lubiła mówić bez powodu.
- Miło mi to słyszeć. Zwykle nie jestem zbyt wylewna, ale dobrze czasem wyrzucić z siebie to, co leży na sercu.
Pierwszy raz opowiedziała komuś innemu swoją historię. Nigdy nie miała przy sobie przyjaznej duszy, nie licząc swego dwunożnego kompana z przeszłości. Odkąd przybyła na Saffrin zdążyła poznać kilka koni, ale żadnemu z nich nie opowiedziała o swoich dziejach. Mefisto był pierwszy.
Powrót do góry Go down
Mefisto

avatar

Posts : 35

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Pią Sty 08, 2016 3:27 pm

Mefisto z pewnością gdyby wiedział, że jest pierwszym koniem któremu Polemos opowiedziała swoją historię, z pewnością czułby się zaszczycony. Mefisto spuścił wzrok, gdy klacz wspomniała znów o Elinor. Kasztanek westchnął. Wciąż trudno mi o tym myśleć... Nie mogę przestać twierdzić że nie jestem mordercą. To ja ją zabiłem. Ogier bez słowa patrzył na kopyta Pol. Przełknął gorzki posmak w ustach i znów spojrzał na srokatą. Uśmiechnął się bez wyrazu.
Nie wyglądasz mi na klacz, która opowiada niezaufanym osobom swoje dzieje. Uniósł znacząco brwi z szelmowskim półuśmiechem. Czyli że mi zaufałaś?
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 324

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Pią Sty 08, 2016 11:16 pm

Nie uszło jej uwadze, że Mefisto spuścił wzrok i zapatrzył się na chwilę w ziemię. Wydarzenia z przeszłości nadal musiały go boleć. Polemos wiedziała, co znaczy więź z człowiekiem. Gdyby coś stało się jej czerwonemu człowiekowi, załamałaby się. Sama nie wiedziała, co by zrobiła, gdyby to przez nią zginął. Na pewno popadłaby w, delikatnie mówiąc, niewesoły stan. Mogła jedynie wyobrażać sobie, co przeżywa kasztan.
Pytanie Mefisto zaskoczyło ją. Swoją drogą, to dosyć ciekawe. Raz potrafi być poważny i nostalgiczny, a za chwilę posyła jej szelmowskie uśmieszki. Intrygujące.
- Na to wygląda - powiedziała trochę niepewnie.
Oby to była dobra decyzja.
Powrót do góry Go down
Mefisto

avatar

Posts : 35

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Sob Sty 09, 2016 3:16 pm

//braknie już tematów do rozmowy, więc nie bd ci blokowała fabuły

Mefisto uśmiechnął się do Polemos, gdy ta przytaknęła. Tym razem nie był to jeden uśmiech z serii krnąbrny/arogancki/sarkastyczny Mefi, tylko wręcz przyjazny i ciepły uśmiech. Nagle ogier doznał uczucia, że są tutaj już wiele godzin i pora na dalsze zwiedzanie krainy. Kasztanek baaardzo polubił klacz, ale raczej nic z tego by nie było z racji, że są z zupełnie innych stad. Znów się trochę zasępił, po czym patrząc klaczy w oczy z lekkim żalem, westchnął i rzekł:
Wiesz, Polemos, myślę że powinienem już iść. Chciałbym zwiedzić większość miejsc w tej krainie jeszcze przed zmierzchem, więc będę się już zbierał. Pogrzebał kopytem w ziemi, gdzie pod śniegiem (?) znalazł stokrotkę. Uśmiechnął się do małego kwiatuszka, zerwał go i włożył klaczy w grzywę, trochę się ociągając z odsunięciem się od niej, po czym skinął jej głową i ze smutną miną odszedł. Po chwili jeszcze się obejrzał i powiedział:
Mam nadzieję że jeszcze się spotkamy, mi encantadora. I odszedł.
Powrót do góry Go down
Polemos

avatar

Posts : 324

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Sob Sty 09, 2016 4:26 pm

/Ok./

Tym razem uśmiech Mefisto był po prostu przyjacielski, bez dodatku sarkazmu czy nutki arogancji. Po prostu szczery. Polemos zerknęła na niebo, które zaczęło powoli ciemnieć i zasnuwać się chmurami. Musieli stać tu już od paru godzin. Zmierzch powoli wyciągał swe pazury, drapiąc dzień na strzępy. Pora się zbierać.
Dostrzegła, że kasztan nieco się zasępił.
- Rozumiem - powiedziała, lekko się uśmiechając. Po przyjacielsku, szczerze.
Patrzyła przez chwilę, jak ogier grzebie przez chwilę grzebie kopytem w śniegu, po czym zrywa małą stokrotkę. Niespodziewanie Mefisto zbliżył się do srokatej i wplótł jej kwiatek w grzywę, nieruchomiejąc na chwilę przy jej szyi. Odsunął się, po czym odszedł parę kroków i odwrócił się jeszcze.
- Też mam taką nadzieję - odpowiedziała.
Śledziła odchodzącego ogiera wzrokiem, dopóki nie zniknął jej z oczu. Potem ruszyła w swoją stronę, zostawiając rzekę za sobą.

z.t.
Powrót do góry Go down
Lunara

avatar

Posts : 76
Age : 16

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Nie Sty 24, 2016 9:24 pm

Lunara ostrożnie wkroczyła na tereny tego pięknego miejsca. Nie było nikogo. Świeże powetrze jak najbardziej jej odpowiadało. Nie bała się chodzić po świecie sama, bo widziała, że coś i tak ją pilnuje. Była strasznie mała i już oddalała się od rodziny. To był dla niej prawdziwy wyczyn. Tylko zawiodła ją pewna rzecz, pustka. Samotność...była dla niej czymś przeklętym. Bardzo nie lubiła być sama. Rozejżała się dookoła, nie było nikogo i chyba nikt nie zamierzał się zjawić. Westchnęła i delikatnie położyła się na śnieg. Początkowo był dla niej zimny, ale przywykła do niego po chwili. Już nie była tak bezsilna, jak wtedy gdy była nowo narodzona.
Powrót do góry Go down
Serra

avatar

Posts : 33

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Nie Sty 24, 2016 9:38 pm

Stanęłam na skraju przejścia z lasu na brzeg rzeki i wypatrzyłam źrebaka. Miło. Podeszłam ciut bliżej i wyczułam, że jest z mojego stada. Zamachnęłam się i zrobiłam jeszcze kilka kroków brodząc w głębokim śniegu. Cześć. Uśmiechnęłam się do niej. Bo to była ona. Um, mów mi Sirra. A ciebie jak nazywają? Może byłam nazbyt ciekawska, ale taka moja natura. Spojrzałam wyrozumiale na klaczkę.
Powrót do góry Go down
Lunara

avatar

Posts : 76
Age : 16

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Nie Sty 24, 2016 9:44 pm

Lunara podskoczyła, gdy usłyszała głos nieznajomej klaczki, nie ze strachu tylko ze szczęścia. Odwróciła do niej łeb i uśmiechnęła się. Pierwsza koleżanka! Słysząc pytanie nieznajomej szybko odpowiedziała:
Cześć...Sirra. Ja...mam na imię Lunara. Leciutko podskakiwała z czystej ekscytacji. Jakże miło jej poznać kogoś nowego. Ile masz dni, albo miesięcy?-Spytała, gdyż nic innego nie przyszło jej do głowy. Ja mam 2 miesiące.-Dodała. Zastanawiała się ile starsza jest od niej Sirra i czy nie będzie ona wykorzystywać swojego większego wieku. Mimo wszystko jej entuzjazm nie ustawał.


Ostatnio zmieniony przez Lunara dnia Nie Sty 24, 2016 9:59 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Jace



Posts : 36

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Nie Sty 24, 2016 9:44 pm

Młody ogier postanowił wyrwać się tym leszczom, którzy już w sumie po 3 miesiącach jego życia nie próbowali go nawet szukać. Przyzwyczaili się do tego, że Jace sobie uciekał i miał na nich kompletnie wywalone. Pogalopował na jedno ze swoich ulubionych miejsc.
Ohh, towarzystwo. Były tam już dwa inne źrebaki. Ostatnio było ich coraz więcej. Namnożyli się niczym mrówki, naprawdę. Nie było już wolnego miejsca, gdzie koń pobyłby sobie sam. Westchnął i postanowił pójść się przywitać. Od razu było widać, że był jednym z tych niegrzecznych ogierów.
-Witam, Panie. Widzę, że trochę wam przeszkodziłem. - Powiedział swoim tradycyjnym nieco znudzonym tonem i wyglądał też na równie znudzonego. Ponieważ tak naprawdę było. - Mam na imię Jace.
Były młodsze od niego, ale kto zwracałby na to uwagę? No właśnie... Nikt. Liczy się to, co ma się w głowie. Może jednak natrafił na kogoś ciekawego?
Powrót do góry Go down
Lunara

avatar

Posts : 76
Age : 16

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Nie Sty 24, 2016 9:51 pm

Witaj...Jace. Czyżby coś cię znudziło? Jestem Lunara. Luna obeszła go powolnym krokiem i obejrzała ze wszystkich stron. Nowe towarzystwo jeszcze bardziej uradowało młodą, ale chyba nijaki Jace nie podzielał tego entuzjazmu. Jego ton głosu oznaczył tylko jedno-On się nudził! Lunara postanowiła go jakoś rozbawić. Wzięła na pyszczek trochę śniegu i rzuciła nim w ogiera, a potem w Sirrę. Chcecie pobawić się ze mną w śniegu?-Zapytała z uśmiechem. Zaczęła szleć, skakać, wierzgać. Źrebięca radość...tak można to nazwać. Jace wydawał jej się...inponujący. Lubiła starszych, można ich naśladować i nauczyć się trochę ciekawych rzeczy. Ciekawe jak przyjmą oni to uderzenie śniegiem. Może przesadziłam?
Powrót do góry Go down
Serra

avatar

Posts : 33

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Nie Sty 24, 2016 9:57 pm

Stąpałam z nogi na nogę, bo było mi po prostu zimno. Ja mam dwa miesiące. Powiedziałam w kierunku klaczki, gdy nagle nadbiegł kolejny źrebak. Był to ogier, no i był od nas starszy, chociaż ode mnie zapewne niewiele. Witaj Jace. Wybrzmiało w powietrzu. odwróciłam się w jego stronę i już chciałam coś powiedzieć, kiedy nagle młoda klacz zaczęła szaleć i coś wykrzykiwać. Potem oberwałam 'śnieżką'. Tsaa. Przepłynęło mi przez myśl. Mimo swojego źrebięcego wieku byłam bardziej rozumna i poważna niż inni. Nie uśmiechnęłam się czując na sobie śnieżny puch. Jedynie zmierzyłam wzrokiem Lunarę i kątem oka spojrzałam na ogierka. Wydawałoby się, że klacz chciała mu zaimponować. Chciałam powiedzieć jej, że to nie było zbyt miłe. Ale Jace'owi mogło się spodobać, więc jak zwykle pozozostawiłam komentarz dla siebie. Mierząc ich niezadowolonym wzrokiem i otrzepując się ze śniegu.
Powrót do góry Go down
Jace



Posts : 36

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Nie Sty 24, 2016 10:03 pm

Spojrzał na najmłodszą uczestniczkę rozmowy.
- W sumie to... Wszystko. Jako źrebak nigdy nie ma nic ciekawego do roboty. - Przyglądał się uważnie klaczom. Ugh. Były... Klaczowate! Interesowały ich zabawy i podskakiwanie wesoło.
Przewrócił oczami widząc jak młoda numer jeden ruszyła, by się trochę "zabawić". On szczerze mówiąc wolał walczyć. Interesowała go broń. Zamiast spać bezpiecznie przy brzuchu mamy, spał z mieczem. I tak matki w sumie nie miał. Nawet nie pojawiała się na tych terenach.
Oberwał śniegiem, trochę zaskoczony, to było uczucie, które odbiło mu się na jego pyszczku.
- C-co?! - Spojrzał z konsternacją na sprawczynię tego wszystkiego. - Co to miało być?
Przyglądał się jej z ogromną uwagą, nie rozumiejąc jej ruchu. No bo... Kto tak robił?
Powrót do góry Go down
Lunara

avatar

Posts : 76
Age : 16

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Nie Sty 24, 2016 10:09 pm

Lunarze zrobiło się smotno gdy nikt nie był zadowolony z jej zabawy. Oklapły jej uszka, powoli zniżyła łeb. Ja chciałam się...bawić, no ale skoro nie chcecie to ja przepraszam.-Powiedziała stanowczo. Przestała się mazać i spoważniała tak jak inni, aby bardziej się wtopić. Odpłynęła w własne myśli skupiając się na otoczeniu i dokładnie je analizując. Po chwili odezwała się obojętnym głosem: To co chcecie robić? Wywróciła oczami, jak to zwykła robić jej matka, tak kiedyś widziała. W jej wnętrzu kotłował się entuzjazm, ale zaczęła zdobywać trochę dojrzałości. Poszła dumnym krokiem przed siebie, zatrzymała się. Potem tylko stała i patrzyła kątem oka na zebranych.
Powrót do góry Go down
Serra

avatar

Posts : 33

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Nie Sty 24, 2016 10:19 pm

Stałam i patrzyłam rozbawiona ja Jace karci małą. Wiesz.. Nie wszystkim się to podoba. Uśmiechnęłam się do niej aby się rozchmurzyła, ale nie miałam zamiaru się obrzucać śniegiem. Była przekomiczna, chciała zmądrzeć i udawać, że nie ma ochoty na zabawę? Och nie wyszło. Spojrzałam wciąż lekko rozbawiona na Jace'a i miałam ochotę go ugryźć prowokując do 'walki'. Nie byłam jednak pewna, czy jako klacz powinnam była to robić. Uśmiechnęłam się więc jednostronnie i zamachnęłam kopytkiem udając, że nie specjalnie. Ough, wybacz. Liczyłam, że zrozumie sarkazm i wypełni się to, co chciałam zrobić. Jeśli zabrał się za próbę odgryzienia się, to się zaśmiałam i stanęłam dęba, po czym podbiegłam bliżej niego i leciutko przygryzłam mu kark.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   

Powrót do góry Go down
 
Rzeka od jeziora.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Tereny Niczyje :: Jeziora géminé :: Jezioro Luene-
Skocz do: