Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rzeka od jeziora.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Jace



Posts : 36

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Nie Sty 24, 2016 10:32 pm

To chyba była kiepska decyzja. Mógł do nich nie podchodzić, po prostu je ominąć.
- Nie mam nic złego w zabawie. Po prostu... Nie jestem fanem tego typu zabaw. - Wyjaśnił. Mała wyglądała na lekko przygnębioną tym, że jej pomysł na rozruszenie imprezy nie wypalił. Każdy miał swoje sposoby na rozrywkę. Czuł na sobie wzrok tej drugiej... Ona mu się w sumie nie przedstawiła.
No i jeszcze ta druga klacz go kopnęła. Odwrócił się w końcu w jej stronę, wzrok wciąż mający pełen konsternacji.
- Czy wy klacze... Zawsze się tak zachowujecie? - Poznał już jedną, ale ona w sumie się tak nie zachowywała, nawet polubił jej towarzystwo. Widać było, że Jace nie jest obeznany w babskich sprawach. - Tak się "bawicie"?
Dziwne osobniki z tych klaczy. Wiedział doskonale, że klaczka go prowokowała. No i do tego go ugryzła! Kiedy to robiła, on odwdzięczył jej się tym, że lekko ugryzł ją w ucho. Spojrzał na nią z zainteresowaniem, czekał na dalszy ruch. Każe mu ją gonić?
Był ciekawy, czy Lunara również stanie przeciwko niemu? Bardzo prawdopodobne. Ciężkie jest jednak życie ogiera.
Powrót do góry Go down
Lunara



Posts : 76
Age : 16

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Pon Sty 25, 2016 3:13 pm

Nie rozumiem co przyjemnego jest w walce...-Powiedziała obojętnie Lunara. Jeśli chcecie się bić to bardzo proszę...nie przy mnie. Obserwowała dalsze ruchy Sirry, potem usłyszała pytanie Jace'a, chyba nie było skierowane do niej, ale odpowiedziała: Szczerze to nie mam pojęcia co robią inne klacze, ale ja się tak nie bawię. Luna westchnęła z zadowoleniem. Podobało jej się towarzystwo Jace'a, lubiła ogierków, próbowała mu zaimponować, choć sama nie wiedziała dlaczego. Może dobierzemy ten rodzaj zabawy, który wszyscy polubimy i pójdziemy na kompromis, tak będzie łatwiej, nieprawdaż? Miała nadzieję, że w ten sposób uniknie walki. Bez wątpienia osobą, którą kiedykolwiek uderzy to będzie tylko i wyłącznie jej brat.
Powrót do góry Go down
Serra



Posts : 33

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Pon Sty 25, 2016 7:07 pm

Kątem oka patrzyłam na Jace'a i jednostronnie się uśmiechnęłam. Nie podobało mu się. Nie odpowiadałam na jego pytania. Zrobiła to Młoda. Czy on nie rozumie, że to nie jest zabawa? Miałam ochotę go poszturchać, ale wiedziałam, że będzie zły. Może uda mi się go jednak prowokować.  Trąciłam go pyskiem w łopatkę i odkłusowałam kawałek dalej zerkając na jego reakcje.

Lunara najwyraźniej unikała konfliktów między innymi. Była bardziej łagodna i pasowałaby bardziej do innego stada. Może jednak zostałaby medykiem? Uchwyciłam ją mierząc wzrokiem. Miałam wrażenie, że mnie nie lubi. Cóż nie moja wina.
Powrót do góry Go down
Jace



Posts : 36

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Wto Sty 26, 2016 5:49 pm

Ogier czuł się nieco zagubiony. Były tak od siebie różne... Jedna była delikatna i słodka, do tego rzucała w niego śniegiem, a druga starała się go sprowokowac. Jego wzrok przenosił się z Lunary do Sirry i spowrotem. Czego one ode mnie chcą?
Może czerpały przyjemność z dezorientowania ogierów swoimi klaczowymi zabawami?
- Cóż, mnie takie zabawy nie przeszkadzają. W końcu słyszałem, iż szykuje się wojna. Kiedyś też weźmiemy w niej udział. Takie zabawy też nas czegoś uczą, mam rację? - Zaczął myśleć na głos. Lunara wyglądała na klacz, która w przyszłości bać się będzie własnego cienia. Na pewno nie była materiałem na wojowniczkę.
Uśmiechnął się do prowokacyjnej Sirry, po czym ruszył za nią galopem, pełen entuzjazmu.
- No chodź, Lunaro. - Odwrócił się do niej. Wziąć się uśmiechał. Był to leniwy uśmiech, jego oczy błyszały jak kryształy diamentów.
Powrót do góry Go down
Lunara



Posts : 76
Age : 16

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Wto Sty 26, 2016 6:58 pm

Nauczycie mnie się bić? Nie wiem nic o wojnie, ale skoro tak to na pewno się to przyda! Ja raczej tylko umiem się dobrze uczyć...-Stwierdziła Lunara.
Usłyszała słowa Jace'a. Jakie ona ma oczy... Potrząsnęła główką i ta myśl ulotniła się. Gdzie idziemy?-Zapytała tym razem pełnym powagi głosem. Będziemy się bić? Może to mi się chociaż przyda. Nie chcę wojny, ale...przecież nie mogę zmienić stada. O NIE! Mamusia będzie bardzoo zła. Na pewno tego nie zrobię. Uniosła dumnie ogonek i zaczęła patrzeć to na ogieroa, to na klaczkę. Lubię was.-Oznajmiła energicznie.
Powrót do góry Go down
Serra



Posts : 33

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Wto Sty 26, 2016 7:47 pm

Nieco się zamyśliłam czekając na jego atak, ale w końcu ruszył mamrocząc coś do Lunary. Galopowałam najpierw przed nim, potem nieco zwolniłam i wierzgnęłam gdzieś przed nim. Zawróciłam biegnąc na niego i stając przed ogierkiem dęba. Ugryzłam go lekko w łopatke i spojrzałam na klaczkę. Ach, my ciebie Też. Uśmiechnęłam się do niej, by potem znów pchnąć Jace'a i go zaatakować. Nauczyć walki? Hmm myślę, że mogłabym ci pomóc. Zostawiłam Jace'a. Zaczęłam powoli podchodzić do klaczki, zaczynałam ją lubić. Spójrz na niego.. musisz w nim zobaczyć przeciwnika lub ofiarę. Nachyliłam się do jej ucha i szepnęłam. Cały czas byłam tuż obok. Byłam wręcz pewna, że nauczę ją tego. Mrugnęłam do Jace'a porozumiewawczo, by został tam gdzie stoi. Chętnie przyjmę cię w moje kopytka. Zaśmiałam się do niej cichutko. Po­dejdź do wal­ki na poważnie. Za­pom­nij o zwy­ciężaniu i przeg­ry­waniu, za­pom­nij o du­mie i bólu. Pozwól prze­ciw­ni­kowi by zad­rasnął ci skórę, a ty wed­rzesz się w je­go mięso, pozwól mu by wdarł się w two­je mięso, a ty połamiesz mu kości, pozwól mu połamać ci kości, a ty od­bie­rzesz mu życie. Nie troszcz się o swo­je „wyjście cało”. Złóż przed nim swo­je życie. Oczywiście w tym wieku nie każę ci się kroić, bo to przyjacielska potyczka, ale nie bój się go ugryźć, czy kopnąć. Sama też nie przejmuj się nazbyt potłuczeniami. On cię nie skrzywdzi bardzo. Znów szeptałam i przy okazji zarzuciłam jakąś wymyśloną na poczekaniu mądrością. No a teraz powiedz jak się za niego zabierzesz? Czekałam dumna z małej na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Jace



Posts : 36

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Wto Sty 26, 2016 8:20 pm

Zanim się odwrócił spowrotem do Sirry, zauważył, że Lunarze coś zaimponowało. Może polubiła ten pomysł z walką? Pewnie tak, skoro poprosiła ich o lekcję. On ruszył w kierunku Sirry, był w sumie od niej szybszy, ale wolał pobawić się dłużej i pozwolił jej biec przed sobą. Kiedy zwalniała, ten uskakiwał na bok i posyłał jej ten swój uśmieszek, który jakimś cudem wszyscy uwielbiali.
Podobało mu się gryzienie go. Było... Odświeżające.
Zanim jednak zdążyła go pchnąć, on szybko stanął na tylnich nogach i lekko ją od siebie odepchnął. Nie chciał używać całej siły, nie na tym to polegało.
Jego spojrzenie było intensywne, kiedy przyglądał się, jak Sirra odchodzi od niego, by porozmawiać z Lunarą. Adrenalina wziąć krążyła w jego żyłach. Uśmiech czaił się na jego przystojnym pysku, obdarzył nim obie klacze. Chociaż wcześniej nikogo nie słuchał, tym razem zgodnie z poleceniem Sirry został na swoim miejscu.
Wyglądało na to, iż Sirra znalazła ucznia. I to on miał być ich workiem treningowym. Przewrócił oczami.
No tak, klacze zawsze chcą z nami robić, co tylko chcą. Tylko my z jakiegoś powodu ich słuchamy i to już od najmłodszych lat.
Powrót do góry Go down
Lunara



Posts : 76
Age : 16

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Wto Sty 26, 2016 9:01 pm

Prawda była taka, że Lunara nieznosiła krzywdzić ludzi. Ciągle powtarzała sobie w głwie Sirry, ale i tak nie wchodziły jej do głowy, jakby stał przed nimi ciężki, ceglany mur. Przymknęła oczy i odbiegła kawałek by widzieć Jace'a w pełnej okazałości. Te jego najpierw chciała zaatakować. Ruszyła lekkim galopem i już miała kopnąć go w łeb, ale coś ją zatrzymało i wierzgnęła mu tylko przed nosem. Popatrzyła na Sirrę oczami, które mówiły: "No po prostu nie umiem bić innych". Wycofała się w tył i spróbowała zaatakować koleżankę. Podbiegła i lekko przygryzła jej ucho. To było chyba na tyle co odważyła się zrobić. Miała wyżuty sumienia (nieuzasadnione), ale nie przyznała się aby nie wyjść na mięczaka. Eh...ja się chyba do tego nie nadaję...Boje się nawęt kogokolwiek kopnąć...jak wy to robicie?-Zapytała sflustrowana Luna. Nie mogąc już dłużej wytrzymać postanowiła odejść.
Wiecie co...ja już będę iść. Może brat mnie lepiej poduczy. Dzięki za pomoc. Mam nadzieję, że niedługo się spotkamy, pa!-Mówiąc to powoli szła przed siebie, w krótce nie było już po niej śladu.

z/t
Powrót do góry Go down
Jace



Posts : 36

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Sro Sty 27, 2016 9:09 pm

Cóż, próba zaatakowania go jakoś nie zrobiła na nim większego wrażenia. Bez wyrazu patrzył jak Lunara się do niego zbliża, od razu wiedział, że nawali. Czuł to. I miał rację. Jak zwykle zresztą. Przewrócił oczami do Sirry, kiedy Luna zaczęła do niej wracać.
Kiedy podszedł bliżej, ta gryzła Sirrę w ucho. Uśmiechnął się lekko. Jak to robią?
- To się po prostu jakoś umie. No i są jeszcze lekcje. Jak dla mnie to jest łatwe. - Powiedział Jace. - Jednak są osoby, którym to nie leży. Jeśli jesteś jedną z nich, nie musisz tego robić. Możesz zostać podróżnikiem, medykiem, duchownym, kimkolwiek zechcesz. Niekoniecznie wojownikiem.
Pierwszy raz w życiu nie chciał kogoś urazić. Chociaż i tak jak zwykle wyglądał jak niegrzeczny ogierek, który idzie do lasu nie po to, by bawić się w berka, ale by go spalić dla zabawy. Jak to mówią inaczej? A no tak, przystojnie. Skinął jej głową, kiedy odchodziła. A więc został sam z Sirrą. Pewnie ona również zaraz pójdzie.
Powrót do góry Go down
Mochito



Posts : 21

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Czw Cze 02, 2016 8:30 pm

//Was tu nie ma, cn?

Przybyłem tutaj bez większego celu. Ot, tak. Pozwiedzać tę malowniczą krainę, jaką było Saffrin. Szerokie kopyta zapadały się w drobniutkim, złocistym piasku, lecz nie przykładałem do tego większej wagi. Zbytnio mi ten fakt nie przeszkadzał, w końcu co to dla mnie? Podszedłem do płynącej leniwie rzeczki, aby zaspokoić swoje pragnienie. Słońce przyjemnie przygrzewało, wietrzyk był znikomy. Jednym słowem - pogoda idealna. Woda byla chłodna i czysta, to też piłem ją z przyjemnością Podniosłem głowę, rozglądając się wokół. Nikogo nie dostrzegłem, a szkoda. Brakowało mi towarzystwa. Wróciłem do picia, po czym zająłem się wyrywanem kępek słodkiej, młodej roślinności.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Czw Cze 02, 2016 9:30 pm

Wgalopowała tu prezentując jeszcze większą siłę niż przed odejściem z IKW... Z oddali, przy brzegu wody rozległ się tent kopyt. Śnieżnobiałe ścięgna rozciągały się wśród mokrego piachu. Jak w zwolnionym tempie szlachetna sylwetka, silnymi tylnymi nogami odpychała się od podłoża, wzbijając w powietrze mokry piach. Teraz najsilniejszy koń w krainie ciągnie inną ścieżką. Władzy? Nie, władza jest słaba. Przed kopytami galopującej siwki znalazła się kłoda. Klacz z dużą rezerwą przeskoczyła przez przeszkodę i galopowała dalej z łabędzią szyją,  choć ledwo, podniesionym takiego samego koloru co sierść kolorem. Galopowała dalej, mknąc z niebywałą prędkością. Rana rozciągała po całym prawym boku szyi. Ona prawie uniemożliwiała walczenie szyją, podnoszenie wyższe. Zobaczyła olbrzymiego konia. Stuliła uszy i na drugiej stronie rzeki, stanęła i przypatrywała się spode łba na ogiera.
Powrót do góry Go down
Mochito



Posts : 21

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Czw Cze 02, 2016 10:13 pm

W spokoju, nie zastanawiając się nad niczym konkretnym, co było by warte cudzego zainteresowania, wyrywałem pojedyńcze kępki roślin, ciesząc się ich delilatnym smakiem. Zbyt dużo czasu w samotności jednak nie spędziłem, ponieważ dość szybko pojawiła się tu siwa, lipicańska klacz. Widać, nie była w zbyt dobrym nastroju, ale świadomość tego jakoś szczególnie mnie nie zniechęciła.
- Jeśli aż tak bardzo nie odpowiada ci moje towarzystwo, to dlaczego wybrałaś akurat to miejsce? - zapytałem pogodnie, lekko się uśmiechając. Przez chwilę jej się przyglądałem, po czym znów postanowiłem się odezwać.
- Niedźwiedź?- zapytałem nagle.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Pią Cze 03, 2016 3:04 pm

Siwa patrzyła z uwagą, jak mieszanka dużych ras wcina sobie spokojnie trawę. Vit nie mogłaby przełknąć ani kęsa - tak była podenerwowana. Nawet zazdrościła mu. Tak dobrze by było, gdyby nie była taka nerwowa... Meliska? Dobre, sobie. 
- Ehh... Nie zrozumiesz tego. - mruknęła nieco głośniej. Czyżby mógł się dowiedzieć, że uciekała przed martwym, zabitym przez siebie niedźwiedziem? Raczej nie... Choć...
- Niestety, tak - dla niego i dla mnie... Czyli jakby żyjąco-nieżyjący remis - Vit jakieś bzdury paplała. Widać - tchnienie poetyckie pędzące w innym kierunku niż ona chciałaby.
- Może wiesz kim jestem, ale ja na 100% Cię znam, Mochito. - spojrzała na niego z drugiego brzegu i powoli zbliżyła się do koryta biegnącej wody...
Powrót do góry Go down
Mochito



Posts : 21

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Sob Cze 04, 2016 9:58 pm

Czy na pewno nie zrozumiem? Wprawdzie pewnych spraw nigdy nie udało mi się pojąć... Chociażby śmierci. Może być jednocześnie wybawieniem, na które wielu z niecierpliwością czeka, ale także zdarzeniem, przed którym nawet niektórzy wielcy wojownicy uciekają... ale przecież zawsze jest szansa, że to zrozumiem.
- Życie po śmierci?... - zapytałem z lekkim zaciekawieniem w głosie, grzebiąc kopytem w ziemi.
Uniosłem lekko brew, patrząc na lipicankę.
- Czyżby? Skąd mnie znasz? - zapytałem troszkę zdziwiony. Ja osobiście nie przypominałem sobie klaczy. Chociaż...
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Nie Cze 05, 2016 10:08 pm

Vitalia zanurzała nogi coraz głębiej w nurt rzeki, postępując dumnymi, choć pełnymi bólu krokami. Gdyby ją teraz zaatakował... Dlaczego siwa ciągle myśli, że ktoś, nawet każdy chce jej zrobić krzywdę?! Mimo, że była naprawdę była najlepszym wojownikiem - uciekała jak ostatni tchórz... Choć... Może? Zależy dla kogo. Vit na 100% nie chciałaby umrzeć, nawet jeśli ktoś miałby ją jeszcze dodatkowo wskrzesić. Mózgiem wielu samców jest własny interes, skąd Vita miałaby o tym wiedzieć, że w tym przypadku tak akurat nie jest?
- Ja żyję, on nie... Proste i logiczne - odburknęła, gdy już stanęła na drugim brzegu. Mochito był wielkim koniem. A Vit? Taki mały wypierdek w porównaniu z tym ogierem... Jezu, Vit ciągle myśli o rzeczach, które przeważają w statystykach do walki. Duże konie w ogóle są trudne - zarówno charakter, jak i walka.
- Raczej nie słyszałeś o mnie, ja o Tobie akurat tak. Wiem, że jesteś władcą SMN i tyle Ci wystarczy informacji. - odpowiedziała, próbując wyprostować się maksymalnie. Jaki olbrzym... Lipicankę olśniło - A jeśli ten o mnie coś szłyszał? Jeśli wie kim jestem i zacznie mi coś wyrzucać? Ehh... Cholipcia, raz kozie śmierć... - stwierdziła w myślach i lekko się oddaliła od potencjalnego atakodawcy...
Powrót do góry Go down
Mochito



Posts : 21

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Wto Cze 07, 2016 10:24 am

Patrzyłem na siwuskę ze współczuciem widocznym w bursztynowych oczach, choć znałem naturę typowych wojowników; nie lubią litości. Nie wiedziałem, z jakiego powodu tak to odbierali. W końcu była to oznaka tego, że nie jest się z kamienia.
- W takim razie dlaczego remis? On nie żyje - został zwyciężony. Ty żyjesz - wygrana należy do ciebie. Czy to cię nie cieszy? - zapytałem z nieograniczonymi pokładami spokoju, próbując rozkminić jej tok myślenia. Do każdego da się w jakiś sposób dotrzeć, na spokojnie. Jedni mają trudniejszy charakter, inni łatwiejszy, ale zawsze jest jakiś sposób.
- W takim razie kim jesteś? - zapytałem wprost, nie owijając w bawełnę - I kto ci dostarczył o mnie informacji? Niewielu mnie zna, a wątpię, aby więcej niż jedna persona mnie tu znała z imienia i zajmowanego stanowiska. Właściwie, była tylko jedna, dokładnie jedna taka osoba, która wiedziała o moim stanowisku - powiedziałem, uważnie przypatrując się klaczy. Jej wiedza na mój temat wydawała mi się dziwna. Chyba, że jej umiejętności pozwalały jej na rozmawianie ze zmarłymi.
Z lekkim zdziwieniem patrzyłem na klacz, kiedy się ode mnie odsunęła. Bała się mnie? Czy przez swój rozmiar zdawałem się być aż tak niebezpieczny dla otoczenia? Przecież rozmiar nic nie znaczy... Co ja mogłem zrobić? Usiąść na kimś? Może wtedy miałbym jakąś szansę na pokonanie przeciwnika, ale kopnąć? Ugryźć? Wywinąć salto w powietrzu i zaatakować od tyłu? Chyba nie.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Wto Cze 07, 2016 6:08 pm

Siwka wzdrygnęła się pod wzrokiem współczucia. Tak, dobrze sądził. Gdyby nie ta rana i obawa przed olbrzymem - mogłaby zaszarżować przez chwilkę. Zwykle każdy znający ją koń, wiedział, że ona jest po prostu taka. Ale ten mógł odebrać to jako atak. Ehhh... Nieważne... - mruknęła w myślach i zacieśniła krąg obchodzenia ogiera. Czyżby został jej ten przybijający wzrok, nieufność i duma za czasów bycia w SCK i INKW? Najwyraźniej... 
- Jeśli widzisz, mam na szyi ranę, która boli... Mocno... Nie umiem opatrywać samej siebie, w dodatku, jak widzisz mam jeszcze, taką jakby "niemożność" ruchową w górę, szyją. - tu pokazała. Napięła wszystkie mięśnie, które jeszcze jej zostały i usiłowała podnieść głowę. Uniosła o kilka centymetrów wyżej niż było przed "pokazem". Jęknęła cicho i "rozplotła" krąg, wciąż trzymając bezpieczną odległość. 
- Może i cieszy, ale może zrobić mnie to kaleką do końca życia swego - dodała... 
- Zwą mnie Vitalią, niegdyś władczyni SCK, podróżniczka z stada do stada, a resztę sam się domyślisz... - ucięła...
- Rozmawiałam z niejaką Ingrid, a w kwestii stanowiska - to da się wyczuć, przykład: zapachem, postawą... Zapach władcy jest najsilniejszy, a tak się złożyło, że znam tu prawie wszystkich, w tym całe Twoje stado. - odpowiedziała i odważyła się podejść bliżej do ogiera. Może rzeczywiście nic jej nie zrobi?
Powrót do góry Go down
Mochito



Posts : 21

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Sob Cze 11, 2016 11:01 pm

Powinienem się jej bać? W końcu już na pierwszy rzut oka można by było określić ją jako zaprawionego w boju wojownika. Twarda jak oszlifowany diament, choć może wewnątrz zupełnie inna. Nie wiedziałem, nie znałem jej.
- Tego typu rany mogą prowadzić do dożywotniego kalectwa... - powiedziałem zgodnie z prawdą i własnym sumieniem. W końcu jeśli nie chciała litości, zbędnym byłoby również słodzenie jej w tej sprawie - ...ale nie muszą. W twoim przypadku powinno się to zrosnąć, ale lepiej, abyś zbytnio nie przeciążała tych mięśni - powiedziałem, szczerze wątpiąc, że cokolwiek znaczyły dla niej moje słowa. W końcu co ja mogłem wiedzieć?
Uniosłem brew w pytającym geście. SCZ? Stado Czarnej Krwi? To tłumaczy jej podejście do mojej osoby. W końcu Krwawi to z krwi i kości wojownicy, którzy muszą być nieufni w stosunku do innych. Taka ich natura. Ja jednak nie miałem nic do ukrycia, bo niby po co? Jaki jest koń, każdy widzi.
- Ach, no tak... Choć dopiero od niedawna jestem władcą SMN. Jestem... nietutejszy - powiedziałem, w charakterystyczny dla mnie sposób się uśmiechając.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Pon Cze 20, 2016 4:40 pm

// Sorry, że tak długo - wylądowałam w szpitalu i ten tego... Zostałam tam... Ale już jestem <3
Vit okrążyła jeszcze jednym kręgiem ogiera, zwalniając i stopniowo rozluźniając się... Zwiesiła głowę, próbując dać odpoczynek tej swojej rannej szyi. Kończąc ten ostatni okrąg, przystanęła na trochę bliższą odległość i zaczęła skubać pokrytą rosą trawę. Źdźbła były wręcz tak smakowite, jak byłaby ambrozja dla bogów. 
- Nie wiem co o tym sądzić... Nigdy nie miałam takiej rany, nigdy wcześniej nie walczyłam z niedźwiedziem. - mruknęła z pyskiem pełnym trawy. Otwierała się lekko przed nim. Ale leciutko, przez drobną szparkę. 
- Może nietutejszy, ale swoje się wie, jeśli było się tu pierwszym koniem. I może nie wszyscy mnie pamiętają - jest gwarancja, że 95 % tutejszych koni mnie zna, jeśli tylko jakoś im się sobie przypomnę. - odparła i zatopiła znów zęby w zielonej roślince.
Powrót do góry Go down
Mochito



Posts : 21

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Sro Cze 29, 2016 9:17 pm

// Auć... Nie ma sprawy, ale masz moje współczucie ;3
Patrzyłem na siwą klacz swoimi łagodnymi, bursztynowymi oczyma, mając nadzieję, że klacz uzna to za pokojowe zachowanie. W końcu takim było. Nie miałem zamiaru wyrządzić jej choćby najmniejszej krzywdy, przecież ona również nic złego mi nie uczyniła.
- Przynajmniej następnym razem będziesz wiedziała, co powinnaś zrobić, gdy znów znajdziesz się w takiej sytuacji - powiedziałem, uśmiechając się pokrzepiająco. Każda sytuacja miała swoje dobre strony... Trzeba było jedynie potrafić je znaleźć.
- Wobec tego z pewnością wiesz, kto władał Morskimi Nimfami przede mną - stwierdziłem z nadzieją.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Sob Lip 02, 2016 9:59 am

// Dzięki :*
Czy ten wzrok można uznać za wrogi? Kiepsko... Siwka przyzwyczajała się do ogiera, jego wzroku i w ogóle wszystkiego. Aż dziwne, że lipicanka ma taką fobię, która została po Czarnokrwistych... Uważnie sprawdzała każdego, zawsze - czyli zawsze i tylko zawsze - uważała, że wszyscy i to zawsze, chcą ją skrzywdzić, zagrozić. Ale cóż poradzić, gdy ta ostrożność jest, aż zbyt często potrzebna? 
- Wystarczy mieć nadzieję, że nigdy się to nie powtórzy, a jeśli - powinnam mieć wtedy szansę i to większą... Z racji, że takie coś przecież kształci. - sama nie wiem co się stało, ale Vit uśmiechnęła się po raz pierwszy, coraz bardziej przejmował ją w tej sytuacji charakter SOP. Wszystko jest naprawdę pokręcone.
- Oj, znałam Astrę... Spotkałyśmy się kilka razy. Ale po powodzi jej nie widziałam. Naprawdę, znałyśmy się raczej z widzenia, stanowiska i imienia. Żadnych sekretów nie było, bo kto, by się wyspowiadał obcemu stadu? Doskonale to rozumiem... - odpowiadając dość chaotycznie i tak skubała trawę, bo jak inaczej miałaby się zająć?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rzeka od jeziora.   Today at 3:13 am

Powrót do góry Go down
 
Rzeka od jeziora.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Tereny Niczyje :: Jeziora géminé :: Jezioro Luene-
Skocz do: