Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Jaskinia Bursega

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Czw Lut 18, 2016 8:08 pm

Mądry? On? Chyba się pomylił.
- Stul pysk powtarzam! - Wydarla się na niego, rzucając nim na boki. Idiotą, to jedynie on mógł być.
Właśnie ból. Jak tu o nim mówić, gdy jest się do niego przyzwyczajonym. Co dzień odczuwa ból, lecz o nim zapomina. Praktycznie go w niej nie ma.
- Bo co?! Nakrzyczysz na mnie? - Rzuciła, wierzgając cały czas. Pojedynczym? Pojedynczym może nie, ale całą serią może tak. 

Na chwilę się uspokoiła, by ze zdwojoną siłą znów się rzucić. Gdyzienie nic nie da, nawet, jakby strumieniami miała jej się lać krew. Gdyby wierzganie nic nie dało, w takim przypadku położyła się na ziemi. Jak koń, najzwyczajniej. Przestać? Czemu? By znów mógł na nią naskoczyć? Co to to nie. Tak łatwo nie ma.
- Nadal chcesz mieć źrebaki z taką idiotką? - I oby nie.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Burseg

avatar

Posts : 562

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Pią Lut 19, 2016 9:29 pm

Prychnąłem tylko z pogardą.
- Co? Ja? Chyba ty stul! Zamknij się idiotko! - odkrzyknąłem jej, oburzony jej bezczelnością i chamstwem. Była w niewoli u mnie i zamiast się mnie słychać, zachowywała się tak bardzo bezczelnie?! Niestety nie mogłem dalej puszczać wiązanki... bo ta rzucała się na boki a ja w pełni musiałem skupić się na utrzymaniu na jej grzbiecie. I nawet nieźle mi szło... przez jakiś czas. Dzikie rodeo się niestety przedłużało, a ja po chwili to nie miałem już nawet sił mówić. Coraz ciężej szło mi utrzymywanie się na jej grzbiecie i w końcu... i w końcu nie wyszło. Przy jakimś jej potężnym wybicie zleciałem z niej, natychmiast się podnosząc na równe nogi i wpatrując się na nią z wyrzutem.
- Co? Co to miało być? - krzyknąłem... chociaż szybko sobie przypomniałem, że przecież ona nie jest spętana. I wtedy poczułem się bardzo nieswojo.
- Ehmm... może... może uspokoisz się troszkę. - poprosiłem z wyraźną obawą i strachem. Gdy nie miała przykutych nóg do posadzki ani łańcuchem nie była przykuta do ściany, to nie byłem już taki pewny.
- No, źrebaka bym chciał... na pewno się jakoś dogadamy. - mówiłem przyjaznym głosem, chwytając linę i starając się do niej zbliżyć.
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Pią Lut 19, 2016 11:09 pm

Już nie zwracała uwagi na jego 'spostrzeżenia'. Każdy myślał co chciał, więc raczej szybko zdania nie zmieni. Humor trochę jej się poprawił, gdy w końcu z niej... spadł, jeśli tak to można nazwać.
- Nispodziwany obrót akcji - rzuciła pogardliwie, otrzepując kopyta z krwi. Bo w końcu trochę jej tam było. Ciągła chciał negocjować. Nie było po co.
- Jestem cały czas spokojna. - Może raczej to on nie był? W końcu teraz taki pewny siebie nie był, jak można przypuszczać. No prosze, nadal chce. Dogadamy? Zły pomysł. Już sądziła, że odpuści, widocznie się myliła.
- Nie podchodź, bo coś Ci urwę - warknęła, w sumie ciągle zła. On myślał, że tak łatwo zmięknie? Że faktycznie będzie tu siedzieć razem z nim? W końcu znajdzie sobie ładniejszą, grzeczniejszą. Przynajmniej nie będzie musiał cały czas na nią krzyczeć i ją zakuwać w kajdany. Będzie 'łatwiejsza', jednym slowem.
Jeszcze mu mało, najwidoczniej. Zabawy nigdy za wiele. Chociaż w dogadywaniu się nie było raczej cienia szansy, gdyż na źrebaka się nie zgodzi. Niech sobie nie robi nadziei, na marzenia nie do wykonania.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Burseg

avatar

Posts : 562

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Sob Lut 20, 2016 5:27 pm

Gdy już z niej zleciałem, to prychnąłem zirytowany słysząc jej słowa.
- Obrót akcji? Czy raczej jej zwrot? Nie sądzę. Tylko krótka przerwa dla zwiększenia napięcia. Nadstaw się zadem - zaraz kontynuujemy. - rozkazałem jej. Po czym pomyślałem, że może lepiej negocjować niż ją atakować.

- Jesteś spokojna? - zdziwiłem się ale szybko się opanowałem - A tak, jesteś. I ja też jestem. Razem jesteśmy spokojni. Nawet bardzo, bardzo. Całkowicie. - zgodziłem się, nie chcąc jej denerwować, a nie przynajmniej wtedy, gdy się uwolniła.
- Ale... ja wcale nie podchodzę. - zaprzeczyłem, zbliżając się krok za krokiem w jej stronę. Nagle skoczyłem w jej stronę, próbując zarzucić linę na jej szyję... ale czy mi się udało? Klacz mogła nie być zachwycona moim zachowaniem.
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Sob Lut 20, 2016 6:09 pm

Prychnęła rozbawiona. On myślał, że jeszcze go posłucha? Jasne, brawo za dobre chęci.
- Chyba śnisz - rzuciła z pogardą. Prawie by pękła ze śmiechu. Co on sobie wyobrażał? Że będą szczęśliwą rodzinką? Chyba on sam, jeden.
Tak, właśnie widziała, jak był spokojny. Jego każdy ruch, przesiąknięty niepewnością. Wszystkie słowa wypowiadane ostrożnie, by tylko nie podburzyć 'spokoju'.

- Nie myślisz chyba, że jestem aż taka głupia, by tego nie widzieć. Nie rozśmieszaj mnie - powiedziała zirytowana jego zachowaniem. Ba, już nie był taki czuły, troskliwy. Niech sie pocałuje w nos.
W sumie tak, nadstawić się zadem mogła, lecz po to, by wymierzyć mu cios. Mogła nie być zachwycona pomysłem z linami, prawda, nawet nie była. Podbiegła w każdym razie, by przyłożyć mu z całej siły kagańcem, by potem uderzyć bo przodem w klatkę piersiową. Jeśli zrobił unik, o po uderzeniu powtarzała tą czynność, nie dając mu chwili wytchnienia.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Burseg

avatar

Posts : 562

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Sob Lut 20, 2016 6:18 pm

Popatrzyłem się na nią zdziwiony nie całkiem wiedząc jak mam ją zrozumiesz?
- Śnię? - zdziwiłem - Jak mogę śnić skoro nie śpię? - dopytywałem, nie rozumiejąc o co jej do diaska może chodzić. Zerkałem niepokojącym wzrokiem to na nią, to na zerwane liny i łańcuchy to na wyjście z jaskini. Nie wiedziałem co robić, kompletnie straciłem inicjatywę... ale szybko doszedłem do wniosku, ze jedynym sposobem na odzyskanie inicjatywy jest atak.

- Ale... naprawdę. - nie dawałem za wygraną - Wcale się do Ciebie nie zbliżam. - zaprzeczałem, zerkając na swoje kopyta, które krok za krokiem podchodziły do niej - A to... a to nie są moje nogi. - przekonywałem ją, po czym nagle zarzuciłem liny na jej szyję. A przynajmniej spróbowałem, bo ta w tym momencie rzuciła się na mnie, przez co nie trafiłem. Uskoczyłem, przed jej atakiem, ale za drugim razem udało jej się trafić mnie w klatkę piersiową i ledwo udało mi się utrzymać na nogach, aby się nie wywalić. Tak, ona była zdecydowanie silna, za silna i za zwinna, jak dla mnie.
- Ej, przestań! - krzyknąłem, próbując ją uspokoić po czym ponownie starałem się zarzucić na nią linę aby powstrzymać ją przed kolejnymi atakami na mnie. ale czy miałem szansę? Jej okuty w kaganiec pysk był stanowczo a blisko mnie. Przerażała mnie ona. Nawet bardzo.
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Sob Lut 20, 2016 6:37 pm

Najwidoczniej tak mało przebywa poza lochami i swoją jaskinią, że prymitywnych powiedzeń nie zna. No cóż, jakoś z takimi trzeba sobie rodzić. Pokręciła jedynie głową, zdziwiona jego postawą. Znów sie roześmiała, niedowierzając mu. Ba, w ogóle mu nie wierząc.
- Chyba jesteś jakiś 'nie bardzo' z głową, Bursegu. - Niech idzie się leczyć. ,, Lecz się na nogi, bo na głowę już za późno." - Tutaj nawet to powiedzenie sie nie przyda. Kolejna walka; tak może być. Również zgodzi sie na tortury, niżeli jego kolejny pomysł z kryciem.
- Przecież wiesz, że nie przestanę - rzuciła sucho. Jego słowa kilkanaście minut temu brzmiały podobnie. On sie nie odpieprzy? Ona nie przestanie. ,,Okay? Okay." Po kolejnym uderzeniu lina trafiła jej na szyję. Stała od niego dalej, żeby znów jakiś fascynujący pomysł nie wpadł mu do głowy. Jeśli chce ją przyciągać na siłę? Niech próbuje. Podobno dla chcącego nic trudnego, lecz tutaj obie strony czegoś chcą.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Burseg

avatar

Posts : 562

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Sob Lut 20, 2016 7:11 pm

Nie rozumiałem, czemu klacz kręci głową. Coś jej się nie podobało? Nie odpowiadało jej?
- Co? Kto? Ja? Nie bardzo z głową? Nie, na pewno mnie z kimś pomyliłaś! - zaprzeczyłem - To ty... to ty jesteś nienormalna: agresywna, kłótliwa, niegrzeczna, nieuprzejma, bezczelna! - warknąłem na nią. Ale tak w miarę grzecznie i cicho, by jej przypadkiem nie wkurzyć. Nie w obecnej sytuacji, która nie była dla mnie zbyt dobra.
- Jak Cię spętam to w końcu przestaniesz! Wtedy nie będziesz miała możliwości ruchu! - przypomniałem ją. Po długiej walce i szarpaninie w końcu zarzuciłem jej linę na szyję.
- Mam Cię, mam cię! - krzyknąłem triumfalnie... tylko co teraz.
- Czy masz wrażenie... że to się powtarza i do niczego nie prowadzi? - spytałem - Może... może w końcu mi dasz zad... a ja Cię później uwolnię? - zaproponowałem, próbując szarpnięciem zawlec ją ponownie do ściany. Ale czy dałem radę? Równie dobrze lina mogła pęknąć albo Flover mogła mnie zaatakować.
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Sob Lut 20, 2016 7:33 pm

Naprawdę? Jest aż tak źle? Czy tylko udaje... Tak, pomyliła. Pewnie to był inny Burseg.
- Naprawdę? Ty tak samo. No patrz, ile Nas łączy - powiedziała podejrzanie słodko. Ponowne spętanie, ponowna kłótnia, ponowne nieudane krycie, ponowne kłótnie a propos ich zachowania. Racja, to wszystko się powtarza.
- Brawo - rzuciła jedynie, lecz sama nie wiedziała co dalej. Praktycznie to samo błędne kółko. - Tak, też tak uważam. - No prosze, pierwszy raz od dłuższego czasu się z nim zgadza, ale tak naprawdę, bez żadnego sarkazmu.
- Nic Ci nie dam, dobrze o tym wiesz. - Po raz setny, po raz kolejny, wmawia mu to. Bez skutku. Czemu się dziwić? Stała w miejscu, zapierając się nogami jak może.
- Skoro to wszystko nie ma większego sensu, może ściągniesz mi ten kaganiec i po prostu odejdę? - Nie do końca była pewna, czy się zgodzi. Mało możliwe, lecz nie zaszkodzi spróbować. Mógł by wykorzystać to z plusem dla siebie, chociaż jeśli również uważa, że to nie ma sensu, po prostu zrobi o co poprosiła.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Burseg

avatar

Posts : 562

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Sob Lut 20, 2016 7:54 pm

Skrzywiłem się słysząc jej słowa.
- Łączy? Co? Co masz na myśli? - prychnąłem oburzony - Czy ty... czy ty mnie obrażasz? - zacząłem oburzony dopytywać. Uśmiechnąłem się gdy potwierdziła moje słowa. No tak, ona sama nie była za mądra więc nie dziwiło mnie, że uznaje mnie za istnego geniusza i potwierdza każde moje słowo.
- Jak to nic? Nawet zadu? - nie rozumiałem - Ale... ale przecież to Cię nic nie kosztuje. A to tylko trochę przyjemności dla mnie. Więc czemu mi odmawiasz? - spytałem po czym za razem próbowałem ją ciągnąć za sznur, aby ją przyciągnąć do ściany. Niestety na razie bez większych sukcesów.
- Tak? A niby czemu miałbym się zgodzić? Nie ufam Ci. Zdejmę Ci kaganiec a ty mnie pogryziesz. - prychnąłem lekceważąco.
- Dobra, koniec tego! Poddaj się wreszcie. - warknąłem szarpiąc ją za sznur próbując dociągnąć ją do ściany.
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Sob Lut 20, 2016 10:51 pm

I nawet w takiej sytuacji myśli tylko o obeldze. Miło z jego strony.
- Nie, akurat nie - powiedziała, co prawda szczerze. Tak po prostu rzuciła wtedy, jak miała w zwyczaju. Sarkazm często dopisywał.
- Mnie? Nic? Nie rozśmieszaj. Tobie przyjemności nie mam zamiaru sprawiać. - Prychnęła zdziwiona jego słowami. On nadal liczy na 'coś więcej'.
- Tu akurat muszę przyznać, że nie mam zamiaru Cię gryźć. - I już w ogóle jakkolwiek dotykać poza kopaniem. Jak tu się nie brzydzić kimś, co dwukrotnie chciał Cię pokryć. Jakieś granice są. Próbowała go przynieść do ściany, co mogło być złym pomysłem, jednak chciała go zmusić do czegoś. Mianowicie:
- Ściągnij mi to żelastwo z pyska - powtórzyła, trochę 'wkurzona'. To nie miał ochoty się pobawić? Tylko nie na jego zasadach. Na zasadach klaczy. Będzie równo; on coś jej zrobił, ona mu zrobi.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Burseg

avatar

Posts : 562

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Nie Lut 21, 2016 11:08 am

Zmrużyłem oczy. Jakoś nie wierzyłem w jej zapewnienia, że mnie nie obraża. Uważałem to raczej za kłamstwo ale dla świętego spokoju postanowiłem uznać, że dałem się nabrać. Nie chciałem przecież jej karać za obrażanie mnie ani dalej się kłócić bo i po co. Zależało mi na jej zadzie a nie na długiej rozmowie.
- Czemu nie masz? A co Ci to przeszkadza? Czemu nie chcesz mi nigdy iść na kopyto? - prychnąłem urażony.
- Nie masz? I sądzisz, że Ci uwierzę, że nie chcesz mnie ugryźć? - spytałem. Jakoś nie sądziłem, że mogę jej zaufać. Przy dwóch nieudanych próbach pokrycia to prawie mnie nie zabiła. I jeszcze śmiała mnie prosić o zdjęcie kagańca? Chyba się w głowę uderzyła, jeśli myślała, że się na to zgodzę.
- Nie, nie zdejmę! - prychnąłem mimo tego, że ta furiatka w końcu mnie przygniotła do ściany - Ej, puszczaj! - krzyknąłem na nią, próbując ugryźć ja w szyję, aby mnie puściła. Skupiony na tym nawet wypuściłem linę z pyska. Była wolna, mogła zwiać bo przecież Jaskinia nie ma drzwi... ale wciąż wierzyłem, ze uda mi się uwolnić, ponownie ją spętać i skończyć to, co już dwa razy nieskutecznie zaczynałem.
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Nie Lut 21, 2016 12:23 pm

/ Dobra, widzę, że chcesz się mnie pozbyć

Przewróciła jedynie oczami.
- A czemu ty mi nie chcesz? Zawsze musi być wszystko po Twojemu. - I zawsze, gdy nie miał powodu co do rozkazywania jej, mówił, że ją porwał. To więzień mieć może już się pobawić? No halo.
- Rób sobie co chcesz, nie wierzysz to nie wierz - powiedziała obojętnie. Jego wybór, no trudno. Czy on nie widzi, że wszystko to co robi nie ma sensu? Wszystkie te kłótnie i przepychanki? Musiałby być silniejszy, wtedy można się bawić.
Przycisnęła, a w każdym razie próbowała to zrobić z jego połyskiem, by tak się nie rzucał. Potem jeszcze gnój ugryzł ją w szyję.
- Do zobaczenia, mój drogi. Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy - powiedziała, wychodząc z jaskini. Niech porywa sobie inne klacze, może będą łatwiejsze. A nie taki agresywne furiatki, idiotki, jak mówił.

z.t
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Burseg

avatar

Posts : 562

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Nie Lut 21, 2016 12:37 pm

Ciężko westchnąłem.
- Ale chcę. Dasz mi zad to Ci pójdę na kopyto. - zaproponowałem jej, nie przejmując się jej kolejnymi słowami. Nie wierzyłem jej, to prawda. I żadne jej słowa nie przekonają mnie, bym jej uwierzył. Rzucałem się przyciskany przez nią i jeszcze ugryzłem ją w szyję. Miałem nadzieję, że ta mnie w końcu puści.
- Do zobaczenia? Jak to? Nie! Nie zgadzam się! - zaprotestowałem, po czym zobaczyłem... że ona sobie wychodzi.
- Ale jak to!? Nie! Wracaj tutaj! Natychmiast! - próbowałem jej rozkazać, ale mnie niestety nie słuchała. Mogłem się na nią rzucić... ale ta zbyt szybko zniknęła. Zirytowany odpocząłem chwilkę po czym również wyszedłem.

z/t
Powrót do góry Go down
Burseg

avatar

Posts : 562

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Sob Mar 26, 2016 10:38 pm

Po zapewne długiej i męczącej drodze, podczas której prawdopodobnie musiałem się sporo namęczyć, w końcu udało mi się przywlec pyskatą małolatę do swojej jaskini. Kolejnymi szarpnięciami zmusiłem ją do podejścia pod ścianę, gdzie założyłem jej na szyję mocną obrożę przykutą grubym łańcuchem do skały.
- Dobieranie się do innych mówisz? Masz bujną wyobraźnię dziecko. - prychnąłem protekcjonalnym tonem.
- Jeśli ojciec się do Ciebie dobierał, nie znaczy to, że wszystkie dorosłe ogiery takie są. - wyjaśniłem jej, złośliwie się uśmiechając. Chciałem ją zirytować? Może troszeczkę. A czy chciałem ją pokryć? Chyba nie - czułbym się jak jakiś reżyser.
- Tak, na sprzątaczkę się nadasz. - stwierdziłem.
- No to pyskata małolato, masz jakieś imię? Jakie? - spytałem - Ja jestem Burseg. - przedstawiłem się.
Powrót do góry Go down
Yennefer

avatar

Posts : 132

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Sob Mar 26, 2016 11:18 pm

Burseg przytargał tu szarpiąca się karą klacz, oczywiście nie do końca karą, bo z białą grzywą, i wprowadził do swojej jaskinki.
Potraktował ją jak nie wiadomo jakiego psa, no cóż, widocznie musiał się jej bać skoro na dzieńdobry zakładał jakieś obroże.. Jeśli się bał.. to dobrze, Yennefer na pewno chciała, by się jej bali.
- Błagam Cię, w przeciwieństwie do Ciebie mam rodzinę, która z pewnością o mnie dba.- powiedziała do ogiera, ale prawda była taka, że nie widziała ich od ponad roku. To było trochę przygnębiające, ale nierozważna wojowniczka, bardziej ceniła sobie dumę. Taki typ.
- Nie sądzę, byś był godny poznać me miano.- odpowiedziała dumnie unosząc głowę i patrząc z góry na araba. - Znajdź sobie inną ofiarę do sprzątania, bo mnie na pewno do tego nie zmusisz, arabku.

Powrót do góry Go down
Burseg

avatar

Posts : 562

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Nie Mar 27, 2016 7:52 pm

Mocno się zmęczyłem, aby ją tutaj przytargać, ale koniec końców kara znalazła się w mojej jaskini z obrożą na szyi, trzymana na łańcuchu, jak jakiś pis. Bałem się jej? Raczej nie. Po prostu nie chciało mi się jej trzymać ciągle za łańcuch. Przykuta była spokojniejsza, a przynajmniej powinna taka być.
- Masz rodzę, która o Ciebie dba? To dlaczego nie jesteś z nimi, tylko włóczysz się po jakiś obcych terenach? Grzeczne córeczki się tak nie zachowują. - zganiłem ją moralizatorskim tonem, jakbym mówił do jakiegoś małego źrebaczka czy odsadka, który spędza pierwsze godziny sam, bez matki, i któremu należy przypominać, że musi na siebie uważać.
- Twoje miano? Nie chcesz go zdradzać to nie musisz. Mogę dla Ciebie samodzielnie wybrać jakieś imię. Np. Burek może być odpowiednie klaczko, skro tak stoisz przywiązana na łańcuchu niczym pies. - prychnąłem - Bo imię sprzątaczki? Jakie w zasadzie ma znaczenie? - spytałem retorycznie.
- I znowu pyskujesz? Zabawna jesteś. - stwierdziłem, uśmiechając się do niej z pogardą - Jesteś moją sprzątaczką, czy Ci się to podoba, czy nie. Oprócz tego jesteś moim pieskiem, moją zabawką... a może i moją masażystką. Na moją konkubinę? Chyba jesteś trochę za mała. - zauważyłem - Bo domyślam się, że jesteś jeszcze dziewicą... i że jesteś znacznie za młoda, aby Cię kryć. - stwierdziłem. No bo ile mogła mieć lat? Była ode mnie z trzy razy młodsza?
- Co jeszcze możesz robić? Umiesz śpiewać, recytować wiersze, zabawiać inteligentną rozmową? Chociaż to ostatnie chyba zdecydowanie odpada. Moja pyskata małolata chyba nie należy do zbyt mądrych, skoro nie umie się zachować i nie rozumie konsekwencji swojego zachowania. - zauważyłem, przypatrując się jej uważnie.
Powrót do góry Go down
Yennefer

avatar

Posts : 132

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Nie Mar 27, 2016 10:08 pm

Oburzona klacz tupnęła nogą i wręcz zacisnęła zęby.. Co za wstrętny stary typ.
- Nie każdy musi być grzeczną córeczką, juz na pewno nie ja.- odparła i uniosła głowę dumnie. Mimo sytuacji wciąż wyglądała na wcale nie zmartwioną i wciąż pewną siebie.
- Nie, nie jestem twoją sprzątaczką, zapomnij o tym, bym cokolwiek robiła dla Ciebie. Nie ma takiej opcji.. Nie zmusisz mnie!- mówiła groźnym tonem, jak na swój wiek, jej głos był bardzo oschły i dojrzały, do tego ten wyraz twarzy..
Dziewicą??- powtórzyła w myślach, uff.. Czyli jednak nie będzie tym męczona.
- Tak tak, oczywiście, mówi mi to stary ogier bez partnerki.. To musi źle o tobie świadczyć, kawalerze... Zabrakło Ci starszych panienek, teraz pewnie będziesz musiał przerzucić się na młodsze? Przykro mi.
Powrót do góry Go down
Burseg

avatar

Posts : 562

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Nie Mar 27, 2016 11:46 pm

Tylko uśmiechnąłem się z pobłażaniem.
- Oj, nie martw Cię. Ja już Cię utemperuję. Będziesz grzeczna i posłuszna. - zapowiedziałem jej moralizatorskim tonem.
- Nie zmuszę Cię? Oj, chyba się mylisz. - prychnąłem rozbawiony - Będziesz mi służyć, czy Ci się to podoba czy nie. - zapewniłem ją. Jej groźny ton... był po prostu śmieszny, zabawny. Klacz ocierała się o śmieszność.

Za to jej kolejne słowa mnie ubodły.
- Ej. bez takich tekstów. - parsknąłem - Dla Twojej informacji miałem wiele klaczy. Ciebie nie mam zamiaru kryć... ale zawszę mogę, jeśli tylko zechcę. Więc lepiej grzecznie! - dodałem, podchodząc bliżej niej i szczypiąc ją w szyję.
- Dobrze Ci radzę, nie zaczynaj ze mną. - ostrzegłem ją.
Powrót do góry Go down
Yennefer

avatar

Posts : 132

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Pon Mar 28, 2016 12:07 am

- Nic mnie to nie obchodzi. Możesz mi rozkazywać, nie boję się jakiejś kaleki.- odparła z oburzeniem i kpiną jednocześnie. Czy on naprawdę myślał, że ją przestraszy? Nic z tych rzeczy.
O, widać, że te słówka go zabolały.. Śmieszne, zabawne. Warto to wykorzystać, w końcu dogryzanie sobie było całkiem fajne...
- Ah tak, to jak ma na imię twoja partnereczka? O ile istnieje? No pochwal się, Arabie.- wybuchła po tym śmiechem, wątpiąc w to, że Burseg miał kiedykolwiek prawdziwą partnerkę z własnej woli..
- Nie boję się Ciebie, ofiaro losu.- odpwiedziała od niechcenia.
Powrót do góry Go down
Burseg

avatar

Posts : 562

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Pon Mar 28, 2016 12:22 am

Położyłem uszy po sobie słysząc jej obraźliwe słowa.
- Kaleki? Chyba trochę przesadzasz. - kwiknąłem ostrzegawczo. Nie zamierzałem takiego zachowania tolerować. No i byłem gotowy zachowywać się nawet mniej uprzejmie, jeśli będę musiał. Ona stanowczo przeginała! Próbowałem się uspokoić, aby ukryć irytację w moim głosie.
- Mówiłem, że miałem wiele klaczy. A nie, że mam jakąś partnerkę. Jako moja przyszła służąca powinnaś bardziej uważać, co się do Ciebie mówi. - zganiłem ją, będąc już w zasadzie spokojnym. Po czym znowu położyłem uszy po sobie.
- Stul pysk! - krzyknąłem na nią, gryząc ją w szyję - Przeproś! Natychmiast przeproś! - zażądałem, zerkając na nią z wściekłością.
- Albo Cię pogryzę! Albo zmienię zdanie i pokryję! - zagroziłem.
Powrót do góry Go down
Yennefer

avatar

Posts : 132

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Pon Mar 28, 2016 12:37 am

Yenn ma tylko matkę.. Matkę, której nie widziała od wielu miesięcy.. Jest skazana sama na siebie.. No chyba że ktoś z przyjaciół chciałby jej pomóc. Do swej samotności była przyzwyczajona, to stało się wręcz częścią jej życia. Cały czas coś mówiło, by wreszcie spotkała matkę.. Ale coś też ją powstrzymywało. To ona powinna.. Ona powinna mnie znaleźć.- wybierała dumę, nie uczucia. Przez to w sercu miała głuchą pustkę.
- Dobra, dobra, nie rozśmieszaj mnie. Nie sądziłam, że spotkam kogoś tak dziecinnego..- powiedziała nie słuchając tego, co on tam papla.
- Ty lepiej przeproś swoją matkę.. Że jesteś takim skalaniem dla świata.- odparła po chwili namysłu.
- Serio? Wolałabym, żeby pokrył mnie ktoś inny, niż jakaś ofiara losu.. Byłabym zawiedziona, gdyby mi się nie spodobało, a przecież to powinno być przyjemne.. Dlatego takie kaleki jak ty, nie powinny się za to zabierać, skoro nie umieją się obsługiwać mieczem.- prychnęła z dzikim uśmiechem i uniosła wysoko głowę.
Powrót do góry Go down
Burseg

avatar

Posts : 562

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Pon Mar 28, 2016 12:52 am

Aż mnie zatkało. Co? Nazwała mnie dziecinnym? Ona? Przyganiał kocioł garnkowi!
- I kto to mówi? Wyrośnięty źrebaczek! - prychnąłem, próbując wyśmiać jej słowa jak i ją samą, wskazując na jej młody wiek.
- Zamknij się! - warknąłem coraz mocniej wkurzony, gdy zaczęła jechać po mojej matce. Kim ona jest, by mi o niej przypominać? Kim? Stanowczo przesadzała! A jej młody wiek nie mógł być usprawiedliwieniem!

Aż zazgrzytałem ze złości zębami, kolejny raz ją słysząc.
- Co? Że co? Udowodnić Ci, że umiem się obsługiwać mieczem? Tego chcesz? Od początku próbujesz mnie do tego skłonić i sprowokować? Robisz to specjalnie? Jeśli tak, to Ci się udało! No to teraz pożałujesz! Słyszysz?! - darłem się na nią. Tak, coś w tym musiało być.
- Tak, tak, specjalnie tutaj przyszłaś ty puszczalska klaczy, tak? - spytałem, i nie czekając na jej odpowiedź, zabiegłem ją od tyłu, próbując naskoczyć na nią. Jeśli rzeczywiście od początku tego chciała... to udało jej się. A ja... a ja nie zamierzałem jej darować. Skoro sama chciała to jak najbardziej miałem zamiar jej dać to, o co sama prosiła. Jeśli mi się udało, to objąłem ją mocno przednimi nogami, aby nie próbowała mnie zrzucić.
Powrót do góry Go down
Yennefer

avatar

Posts : 132

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Wto Mar 29, 2016 8:56 pm

Co za szmaciarz!- pomyślała w myślach wkurzona klacz, zamiatając na boki ogonem z wściekłości. Chciała dowalić porządnie siwkowi, żeby ta krzywa morda mu się wreszcie zatkała..
- Tak, teraz mam się zamknąć, nie wiesz co powiedzieć.. ty gnoju!- warknęła na Bursega i tupnęła nogą o ziemię. W jego jaskinii strasznie śmierdziało.. Faktycznie by mu się sprzątaczka przydała.
Oczy jej wylazły i wręcz rykła ze złości. Co on sobie myślał? Kiedy zaszedł ją od tyłu, bez zawahania wykonała serię porządnych kopnięć w jego stronę, z głośnym kwikiem.
- Ty zboczeńcu! Wykastruję Cię!- rzuciła się w jego stronę, próbując wyrwać się z obrożą i dopaść Bursega.
Powrót do góry Go down
Burseg

avatar

Posts : 562

PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   Wto Mar 29, 2016 9:34 pm

Widziałem, że główniara jest wkurzona... no ale jakoś mi to bardzo nie przeszkadzało. A nawet wręcz przeciwnie - niejako mnie to bawiło i cieszyło. Dobrze, bardzo dobrze. Niech się ona denerwuje! Nic nie odpowiedziałem, gdy ta domyśliła się, że nie wiem co powiedzieć. Tak, niejako miała rację. Ciężko było mi się wyprzeć. Dlatego też wolałem nic nie odpowiedzieć, niż się niepotrzebnie kłócić.

Zacząłem zachodzić klacz od zadu, próbując się na nią rzucić... ale ta nagle zaczęła walić raz za razem z zadu, próbowałem mimo tego naskoczyć na nią, ale po silnym oberwaniu kopytem w klatkę piersiową i łopatkę, kwiknąłem z bólu i doszedłem do wniosku, że to nie ma sensu. Odskoczyłem do tyłu patrząc z zaskoczeniem... a może nawet przerażeniem, na szalejącą furiatką. Po takim odsadku nie spodziewałem się takiego buntowania się.
- Stój! Przestań! Nic Ci to nie da! - krzyknąłem na nią, próbując ją przekonać do poddania się.
- Zboczeńcu? Kastracja?! Ostre słowa jak na jakąś pyskatą małolatę! - prychnąłem. Widziałem, jak się szarpie, jak łańcuch zgrzyta... ale miałem nadzieję, że wytrzyma on. Przynajmniej jakiś czas. Wziąłem jakiś sznur i spróbowałem się rzucić na jej prawą zadnią nogę od boku, starając się zarzucić na nią pętle aby drugi koniec liny dowiązać do jakiegoś palika wbitego na prawo od klaczy. W razie sukcesu próbowałem to samo zrobić z lewą tylną nogą dzikuski.
- Zaraz... zaraz się uspokoisz! - zapowiedziałem jej.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Jaskinia Bursega   

Powrót do góry Go down
 
Jaskinia Bursega
Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Halnego Wiatru :: Terytoria :: Podziemia-
Skocz do: