Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Północny Gaj

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Rossuwa

avatar

Posts : 529

PisanieTemat: Północny Gaj   Nie Gru 13, 2015 12:56 pm

Powrót do góry Go down
http://saffrin.forumpolish.com
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Wto Gru 22, 2015 8:23 pm

Flo przyszla do gaju znurzonym kłusem. Była pochłonięta rzeczywistością. Zarżała, by upewnić się, że jest sama. Nie bała się obcych terenów, bo życie teraz mało ją obchodziło. Chociaż może jednak... Podeszła do strumyka i napiła się wody. Wpatrywała się chwilę w niego i przeszła na jego drugą stronę. Nie bardzo miała co robić, na kogo czekać... Była sama, na całym świecie. Nikogo już nie miała. Czarna piękność z gracją przechadzała się po gaju. Jej kopyta lekko stąpały po ziemi, unosząc w powietrzu mroczną tajemnicę. Jednak to imię, nie oddawało jej prawdziwego uroku. Pod osłoną cienia, kryło się wiele postaci. Miała tak samo wiele masek i czasami przybierała to inną, to znów jeszcze inną. A jednak chciałaby znać kogoś więcej niż jednego konia i zawrzeć może sojusz. Mniejsza z tym, nie realna rzeczywistość (?). Podeszła do wody i udawała, że ją pije. Miała ochotę posłuchać, co dzieje się wokół niej. Nastawiła uszy i podniosła łeb, podchodząc do drzewa ze szlachetną postawą.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Sro Gru 23, 2015 6:25 pm

Fortissimus dumnie przybył do gaju, pierwszego miejsca na tej wyspie/krainie. Wyciągał się niesamowicie w jego dumnym kłusie z swoim wysoko uniesionym arabskim ogonem. Jego pięknie umięśniony zadek patrzył na wszystkie klacze dookoła - tak jak jego dziadziuś. Czy ja Fortissimus II spotkam taką Celestię, Piękną i Stellę? Bodajże nie. Wszystkie będą jak ta Vitalia, Gracja i Kalipso. Zepsute w każdym calu. - gadał do siebie, w jego głowie kłębiło się zbyt dużo myśli, by jeszcze jakieś trzymać w wewnątrz. I usłyszał rżenie. Klaczy! Ruszył szaleńczym galopem w jej kierunku, potem dziko wierzgnął i zatrzymał się przy karusce. Chodziła od drzewa do drzewa. A on (piękny) chodził za nią i chciał coś zrobić.
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Sro Gru 23, 2015 6:38 pm

Do gaju przygalopował ogier. Co ty robisz? - Zapytała, mając na myśli podążanie za nią. Może nie była zbyt przyjazna, ale co, miała mu się na szyię rzucić? Nawet słowa nie wydusił, a za karą jak rzep chodził. Z gracją w kłusie wyszła na polankę w środku gaju, by spojrzeć na ogiera i zobaczyć go w całości, a nie tylko łeb za nią. Przesunęła kopytem po ziemi, na znak zdudzenia i niecierpliwości. Położyła uszy po sobie. Co, jeśli ogier miał złe zamiary? Na pewno nie da się mu omotać, wykluczone. Jest twarda i tajemnicza, nie to, co inne rozpuszczone klacze. Spojrzała na niego zpod grzywki, czekając na jakieś jego słowo. Chyba, że chciał tak stać w nieskończoność, lecz i tak Flo by odeszła, widząc, że rozmowa (której nie było) sensu nie ma.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Polemos

avatar

Posts : 322

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Nie Sty 03, 2016 4:04 pm

Na północy było przeraźliwie zimno, szron pokrył drzewa, śnieg spoczął na ziemi. Wyglądał, jakby miał tak leżeć aż do wiosny. Przez śnieg przedzierała się klacz mustanga. Jej dłuższa w okresie zimowym sierść chroniła ją od zimna, ale ona i tak odczuwała szczypiący mróz. Ciało klaczy pokrył śnieg i igiełki mrozu, zamieniając ją w żywą, lodową rzeźbę. Pod całym tym śniegiem znajdowały się siniaki, płytkie ranki i miejsca po ugryzieniach, jeszcze świeże. Pamiątka po tym, jak przyjęła ją kraina. A raczej jej mieszkaniec. Dobrze, że pojawiły się te klacze... Inaczej źle by z nią było.
Polemos z ulgą weszła pomiędzy drzewa. Tutaj było ciszej i temperatura była o co najmniej dwa stopnie wyższa, niż na otwartej przestrzeni. Zagłębiając się dalej w las, srokata dotarła do gaju, gdzie płynął wartki strumyczek. Nie zamarzł chyba tylko dlatego, że jego nurt był szybki. Polemos podeszła do wody i ugasiła pragnienie. Woda była nieprzyjemnie lodowata, ale klacz nie miała wyboru.
Tymczasem, gdzieś pomiędzy drzewami, ukrył się irbis śnieżny. Samiec, o krępych, krótkich łapach, długim, grubym ogonie i białokremowej sierści z plamami maskującymi. Od dawna nic nie jadł, ostatnio los mu nie sprzyjał. Do tej pory trafiał na same zdrowe i w pełni sprawne rogacze, które albo szybko zwiewały, albo straszyły rogami. Żadnych chorych, starych czy młodych, urodzonych w nieodpowiedniej chwili. Chyba natura załatwiła je na własną rękę. Teraz przed sobą miał krępą, niewielką klacz, wyglądającą na zmęczoną i nie do końca sprawną. Czyżby los się do niego uśmiechnął?
Ostrożnie zaczął podkradać się do srokatej, cicho stawiając łapy. Poduszki jego kończyn tłumiły odgłos jego kroków, a szum strumienia dodatkowo ułatwiał mu zadanie. Kiedy już podkradł się do swej ofiary dostatecznie blisko, wybił się z tylnych łap i rozczapierzając pazury, wskoczył na konia od strony zadu, wbijając je w skórę.
Polemos natychmiast poderwała głowę i zarzuciła wysoko zadem, wyrzucając tylne nogi do tyłu. Irbis zsunął się nieco po zadzie, pozostawiając na skórze długie, głębokie zadrapania, ale zdołał się utrzymać. Klacz, nadal brykając, zrobiła jedyną słuszną rzecz, jaka jej przyszła do głowy. Wykorzystując śliskość śniegu, przejechała kawałek i wywróciła się na grzbiet, częściowo przyciskając drapieżnika swoim ciężarem. Szybko przewróciła się na brzuch, po czym podniosła się z ziemi, gotowa do obrony lub ataku.
Irbis, jak można było się domyślić, puścił klacz w momencie upadku, więc Polemos nie zdołała całkiem go zmiażdżyć, ale ucierpiała jego lewa, tylna łapa i ogon. Kiedy srokata zeszła z niego, jak najszybciej podniósł się z ziemi i skoczył, wyciągając przednie łapy z rozczapierzonymi pazurami, chcąc wbić je w oczy mustanga.
Widząc, co się szykuje, Polemos w odpowiednim momencie stanęła na tylnych kończynach i zaczęła wymachiwać kopytami. Jedno z jej kopyt dosięgnęło głowy irbisa, uderzając go w pysk. Drapieżnik padł na ziemię, z jego nosa i pyska spływała krew, plamiąc śnieg na czerwono. Kot błyskawicznie podniósł się z ziemi i zaczął się powoli wycofywać.
Polemos natarła na niego, tuląc uszy. Machnęła przednią nogą, celując w głowę przeciwnika, jednak irbis zdołał odskoczyć, tym samym znajdując się przodem do boku klaczy. Wykorzystał okazję i skoczył, chcąc wbić pazury w jej grzbiet. Udało mu się i zawisł na łaciatym boku.
Klacz natychmiast zarzuciła grzbietem i stanęła dęba. Niestety drapieżnik głęboko wbił pazury w jej bok. Gdy jej starania nie przyniosły efektu, Polemos pogalopowała do głębszej części strumienia. Jednym, gładkim skokiem wskoczyła do wody, zanurzając się po łopatki. Dolna część ciała irbisa zanurzyła się w wodzie. Drapieżnik nie lubił pływać. Miał ochotę zostawić to wszystko i uciec, byle dalej od lodowatej wody, jednak nie zrobił tego. Był już bardzo głodny.
Polemos dostrzegła swą ostatnią szansę. Tuż nad linią wody wisiało zwalone drzewo. Klacz szybko podpłynęła do niego, odwracając się bokiem, na którym był irbis. Z całej siły uderzyła owym bokiem w drewno. Kot wydał z siebie pełen bólu dźwięk i kiedy klacz nieco się odsunęła, by powtórzyć uderzenie, drapieżnik zeskoczył z jej grzbietu, wpadając do wody. Szybko odpłynął w stronę brzegu, wdrapał się nań i nie oglądając się za siebie, uciekł.
Polemos wyszła z wody. Z jej boku i zadu ciekła krew, w oczach czaiło się zmęczenie. Stanowczo miała dosyć tego dnia. Westchnęła ciężko, po czym ruszyła na południe, nie poddając się zmęczeniu. Nie miała ochoty zostawać tu ani minuty dłużej.

z.t.
Powrót do góry Go down
Fiin

avatar

Posts : 101

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Nie Sty 03, 2016 7:50 pm

Fiin zaczął zwiedzanie nowej krainy od lasu. To miejsce bardzo przypominało mu jego rodzinne strony, co budziło do życia wiele wspomnień. Głównie tych złych. Ogier zarzucił gniewnie łbem pragnąc odgonić ponure myśli. Skupił sie na podziwianiu krajobrazu. Kiedyś potrafił lepiej doceniać piękno otaczającego go świata. Mimo ignorancji, która ogarnęła go na ostatnie dwa lata musiał przyznać, że las był wyjątkowo urodziwy. Zdecydował się podążać wzdłuż strumienia, ponieważ w głębi lasu drzewa i gęste poszycie uniemozliwiały szybką wędrówkę. Ogier zatrzymał się w końcu w miejscu, gdzie roślinność rozrzedzała się tworząc niewielką polankę. Nachylił się aby skosztować chłodnej wody leśnego strumienia. Jeżeli był nadal zdolny do uczuć wyższych, to kochał właśnie takie miejsca. Ciche, dzikie, całkowicie pozbawione obecności innych koni. Nagle jednak przez niemrawy szum strumienia przebił się jakiś inny dźwięk. Fiin zastzygł uszami i powoli uniósł łeb. Szelest powtórzył się znowu i tym razem udało mu się zidentyfikować jego położenie. Ktoś zbliżał się do niego od tyłu. Nie pokazując po sobie by cokolwiek zauważył wrócił spokojnie do picia. Jeżeli to coś miało wrogie zamiary, był przygotowany na odparcie ataku. Bezwiednie spiął mięśnie tylnych nóg szykując się do skoku.
Powrót do góry Go down
Sqeel

avatar

Posts : 83

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Nie Sty 03, 2016 8:03 pm

Powędrowałam spokojnie w to miejsce ponieważ chciałam zwiedzić. Las był przepiękny i pomimo nadchodzącej wielkimi krokami zimy nie tracił ani odrobiny na wyglądzie. Nawet chłód tu za bardzo nie docierał, a rośliny gdzie nie gdzie przekwitały. Już samo odnalezienie mojego dziwacznego nakrycia głowy mnie dość zaciekawiło... czy to był dalej ten strumień? a może nie? hmm... Pobłądziłam dalej lasem aby wyczuć czyjś zapach. Lecz nie przejęłam się. W końcu nie byłam drapieżnikiem a i to nie wydawało mi się zbyt drapieżne. Gdy znalazłam dogodny przesmyk i usłyszałam szum wody, poszłam w tamtym kierunku wyłoniłam się ostrożnie z lasu i postawiłam uszy na sztorc rejestrując całą sytuacje uważnie.
- Haloo? jest tu kto? czy to tylko moja wyobraźnia? - spytałam z miłym uśmiechem i rozejrzałam się napotykając na swojej drodze właśnie tego konia. Który sobie spokojnie pił. Postanowiłam mu jak na razie nie przeszkadzać. Podeszłam sama do strumienia. Dalszy kawałek od niego i spokojnie zastrzygłam uszami i się napiłam świeżej , zupełnie czystej wody.
Powrót do góry Go down
Fiin

avatar

Posts : 101

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Nie Sty 03, 2016 8:38 pm

Kątem oka zobaczył białą klacz wyłaniającą się z lasu. Wyczuł jej zapach kilka chwil temu. Nie wydawała się ani trochę groźna czy agresywna. Uniósł łeb by się jej przyjrzeć. Pierwsze wrażenie? Bardzo przypominała mu owcę. Uśmiechnął się w duchu do tej myśli. Białe, poskręcane futro, które zapewne przybrało na obfitości w związku ze zbliżającą się zimą faktycznie przywodziło mu na myśl puchatych zwierząt hodowanych przez ludzi na ogromnych łąkach. Widział kilka razy stado owiec kiedy wędrował z Jero w pobliżu siedzib dwunogów. Dawny on z pewnością głośno i ze śmiechem wyraziłby swoje spostrzeżenie, ale obecnie nieco się zmienił. Z pewnością stał się bardziej małomówny. Zamiast tego dalej bezczelnie przyglądał się nieznajomej. Klacz poza charakterystycznym futerkiem miała piękne błękitne oczy, częściowo zasłonięte przez białą grzywę. Co tutaj robisz? Zapytał klacz zdecydowany przerwać milczenie. Najwyrażniej tamta nie zamierzała zaczynać konwersacji.


Ostatnio zmieniony przez Fiin dnia Nie Sty 03, 2016 9:04 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Sqeel

avatar

Posts : 83

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Nie Sty 03, 2016 8:56 pm

Kiedy się odezwał podniosłam do góry swój pyszczek pełen wody i zamrugałam. Przełknęłam ją i ściągnęłam z oczu grzywę. Pewnym zamachem głową w czym pomogło mi zmoczenie jej przez wodę. Naprawdę przez zimę wyglądałam bardzo... włochato. Uśmiechnęłam się przyjaźnie
- kierowałam się wzdłuż rzeki ale zboczyłam w las. Chciałam znaleźć właściciela tej prze dziwacznej czapeczki ale... jakoś na nikogo nie trafiłam od dłuższego czasu więc... pomyślałam że ją po prostu zatrzymam pewnie jest to wyrób dwu nożnych. - Odparłam spokojnie i wyprostowałam się na luzie -A... tak poza tym Jestem Sqeel! a ty? - spytałam wyraźnie zainteresowana tym, że napotkałam kogoś na swojej drodze, po tak długiej przerwie. Zamachałam swoimi poskręcanymi uszami które wystawały spod nakrycia głowy. Nie potrafiłam rozpoznać rasy Ogiera stojącego przede mną...Trooochę Arab może? ma taki profil. pomyślałam  potem przyjrzałam się jego maści. Te przemykające w odcieniach plamki wyglądały jakby to światło odbijało się od wody i padało na niego. Ta maść zawsze kojarzyła mi się z tak zabawnym i fascynującym efektem.
Powrót do góry Go down
Fiin

avatar

Posts : 101

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Nie Sty 03, 2016 9:03 pm

Klacz uniosła łeb i zarzuciła grzywą. Jej odpowiedź na moje pytanie zwróciła moją uwagę na przedziwną czapkę na jej głowę. Wyglądało to naprawdę... idiotycznie. Parsknąłem śmiechem, ale opanowałem się zaraz przywracając mój nieodgadniony wyraz pyska. Nazywam się Fiin Również się przedstawiłem używając mojego przybranego imienia. Klacz przypatrywała mi się teraz uważnie zapewne oceniając mnie w myślach. Nienawidziłem tego momentu. Niezręczna cisza i nikt nie wie o czym dalej rozmawiać. Postanowiłem jednak nie ugrzęzać w tej sytuacji. Faktycznie. Bardzo... ciekawa ta czapka. Gdzie ją znalazłaś? Starałem się nie okazywać zbyt wielkiego zainteresowania, ale ciekawie łypałem na kapelusz. Z całą pewnością został zrobiony przez ludzi. Ale co do cholery robił tutaj, tak daleko od wszelkich dwunożnych siedzib?
Powrót do góry Go down
Sqeel

avatar

Posts : 83

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Nie Sty 03, 2016 9:12 pm

Pokiwałam głową i sama parsknęłam śmiechem gdy on to zrobił.
- wiem ze jest kiepska alee... hm, dlaczego nie? - Odprałam z uśmiechem do teog dość pociesznym. Obserwowałam go jeszcze chwilę sama bacząc na to, że i on to robi. Naturalna reakcja na to gdy się kogoś spotyka. Ściągnęłam z głowy kapelusz i zmachałam ogonem.
- Właśnie byłam nad jedną z rzek i znalazłam dziwny pakunek na brzegu. Gdy go otworzyłam było w nim to... w sumie jest dość ciekawa ale pomyślałam że ktoś jej szuka. Po dłuższych poszukiwaniach po prostu ja założyłam na łeb. Jakoś mi została. Widziałam jak zerka na kapelusz i uśmiechnęłam się. Rzeczywiste ta ozdoba była dość nie konwencjonalna, ale mi się spodobała... może dlatego że bardzo łatwo przywiązywałam się do przedmiotów.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Nie Sty 03, 2016 10:18 pm

Niewielki oddział elfów podążał tymi stronami. Trzech mężczyzn, jeden smagły, z burzą ciemnoblond, kręconych włosów i szerokim uśmiechem, drugi z hebanową skórą i ogoloną głową poza jednym, czarnym warkoczykiem za lewym uchem i trzeci, zakapturzony.
Ej, koledzy, patrzcie. To konie!zawołał pierwszy.
Drugi wydął tylko wargi, pocierając zawieszony na mocarnych plecach łuk z cisowego drewna. Był znużony, nie widział sensu wyprawy i wolał zostać w domu, miast pałętać się po światach.
To co? prychnął gniewnie. Zwykle mieszance. Bez wartości. Udawajmy, że niczego nie widzieliśmy i chodźmy na piwo.
Na litość boską, wystarczy ci już gderania. Złapmy je, dla dobra królestwa i naszych własnych szyj wysyczala postać w kapturze, a el z kręconymi włosami wymownie przejechał palcem po hardle i błysnął białkami oczu.
Zakapturzony wyjął zwój lin i szybkim, pewnym ruchem narzucił go na szyję ogiera, zaciskając węzeł. Fiin nie mógł odskoczyć, elf był za sprawny, by go nie dopaść.
Pierwszy elf zrobił to samo z klaczą.
Powrót do góry Go down
Fiin

avatar

Posts : 101

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Pon Sty 04, 2016 1:39 pm

Miałem zamiar zapytać klacz o coś jeszcze, ale nagle poczułem jak coś zaciska się na mojej szyi. Rozmowa ze Sqeel całkowicie odwróciła moją uwagę od otoczenia i nie zauważyłem żadnych oznak niebezpieczeństwa. Zakląłem cicho pod nosem i podjąłem się szybkiej analizy sytuacji. Ku mojemy zdziwieniu napastnicy okazali się nie być końmi, jak mi się na początku wydawało. Troje elfów jakimś sposobem niepostrzeżenie zaszli nas od tyłu. Zarżałem dziko i szarpnąłem za linę oplatającą moją szyję, ale nie udało mi się jej zerwać. Wręcz przeciwnie, czułem jak pętla zaciska się mocniej na moim gardle. Rzuciłem szybkie spojrzenie Sqeel. Odniosłem wrażenie, że wcale nie radzi sobie lepiej. Została schwytana przez drugiego z elfów. Szybko doszedłem do wniosku, że nie uda mi się zerwać liny, była za mocna. Zamiast tego wymierzyłem potężnego kopniaka napastnikowi. Celowałem w kolano. Jeśli udało mi się go trafić, rzuciłem się do przodu wykorzystując jego chwilę słabości. Starałem się wyrwać sznur z jego rąk. Jakim cudem dałem się tak głupio zaskoczyć? Jeszcze raz zakląłem, tym razem głośniej i podwoiłem siłę, z jaką parłem do przodu. Byle dalej od elfów.
Powrót do góry Go down
Sqeel

avatar

Posts : 83

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Pon Sty 04, 2016 2:12 pm

Podskoczyłam w duchu dość przestraszona, tym co się dzieje. Obróciłam się od razu i zaparłam. Zaczęłam wierzgać, próbując ich mocnymi szarpnięciami wciągnąć do tej lodowatej wody. Byłam zupełnie przerażona Jeszcze chwile temu nie wyczulam żadnej obecności. A teraz targałam się z własnym życiem i liną. Zamachnęłam głowa i spojrzałam za Finnem patrząc w jakiej on jest sytuacji. Nic się tu kolorowo nie układało. Każdy z tych jegomościów i jego ziomków był silny, a do tego cholernie zmotywowany. Sama postanowiłam znaleźć swoją motywację i porządnymi szarpnięciami, oraz nagłymi zrywami, kierowałam się w stronę rzeki... Byle by nie dać się pojmać! Pomyślałam, że skieruje się w stronę ogiera i jakoś w ten sposób, przynajmniej jego męczyciela wytrącę z równowagi. Liny okropnie się wpijały w szyje. Zastanawiało mnie co musi ogier czuć. Skoro ja miałam porządna okrywę zimową i jakoś się to przecierało choć i tak dusiło. Zarżałam z pełną mocą i zarzuciłam łbem. Zaparłam się na nogach pod dużym katem, a utrzymywał mnie ten oprawca jedynie na linie. Hmm gleba mi nie zaszkodzi a może i pomoże. Pomyślałam starając się przeważyć swój ciężar.
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Pon Sty 04, 2016 3:07 pm

/No to się wbijam. <3 Mam nadzieję, że skoro Sq i Fiin się zgadzają, to ty Arc też nie masz nic przeciwko. ^-^

Przyczajona niczym puma czaiła się w ukryciu. Dostała rozkaz, by pomóc w walke z elfami od swojej władczyni, dlatego tutaj była. Kiedy zobaczyła dwa konie, które przyszły na te tereny, postanowiła zostać i nad nimi czuwać. Nie myliła się. Te kanalie tutaj przyszły. Nie miała przy sobie bicza, ani innej broni, dlatego musiała działać w inny sposób. Na początku była cichym obserwatorem. Patrzyła, jak zarzucają liny, a oni próbują się uwolnić. Oddychała głęboko. Policzyła w myślach do dziesięciu i wyskoczyła z zarośli, szarżując w stronę najeźdźców. Jako, iż klacz była bliżej, to przy niej zatrzymała się pierwsza. Stanęła na tylnich nogach i zaczęła wymachiwać przednimi rżąc głośno. Miała nadzieję, iż to sprawi, że elf ją puści. Ewentualnie jej plan się nie powiedzie i skończy tak samo jak oni.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Pon Sty 04, 2016 6:20 pm

// Nice to see ya c;

Fabien, ciemnoskóry elf, ściągnął z pleców wielki, zakrzywiony łuk. Chwycił go prawą ręką, a lewą sięgnął do zawieszonego na skórzanym pasku kołczana, wyjął strzałę i założył ją sprawnie na cięciwę. Nie miała ona na celu zabić - była dość krótka, a jej czub pokryty narkotyzującą substancją, która po dostaniu się do krwi, wywołuje słabość, a może nawet i utratę przytomności. Bardzo szybko, wprawnym ruchem ćwiczonym już wiele lat, naciągnął łuk i wypuścił strzałę, tak, że ta bez wątpienia wbiła się w bok klaczy (Sqeel). Potem w zastraszającym tempie złapał za drzewce drugiego pocisku, a ten w mgnieniu oka znalazł się na pozycji i już po chwili ze świstem przecinał powietrze, aby ukąsić ciało ogiera.
Fabien posłał ściskającym liny kolegom wiele mówiące spojrzenie i już otwierał usta, aby wyrzucić z nich coś niezwykle kąśliwego, gdy jasnowłosy elf, Guyde, trzepnął go w ucho wolną ręką.
- Nawet nic nie powiedziałem! - zaperzył się Fabien, odruchowo cofając o krok. Guyde prychnął.
- Ale pomyślałeś. To mnie irytuje. Łap za ogłowia, może... osz kurd...!
Pojawienie się jabłkowitej klaczy zdezorientowało oba elfy. Była szybka, a jej wizyta nagła i niespodziewana. Guyde tylko stanął z rozwartymi ustami, niepewny, co zrobić, ale nie wypuścił sznura z dłoni, a wręcz przytomnie odsunął się, ciągnąc konia ze sobą. Fabien w przypływie adrenaliny doskoczył do trzeciego elfa, który natychmiast oddał mu linę i sam wyrzucił przed siebie rękę, z której wystrzeliła wiązka iskier. Trafiła w sam środek piersi jabłkowitej klaczy, odrzucając ją na trawę i na krótką chwilę pozbawiając przytomności. Ten moment wystarczył, aby zakapturzony schwycił kolejne dwie liny, doskoczył do niej i skrępował ciasno jedną jej przednie, drugą zadnie nogi. Podczas tych czynności kaptur opadł mu z głowy, ukazując przystojną, lekko opaloną, twarz, skażoną jednak długą blizną ciągnącą się od lewego oka aż do brody. Elf miał już swoje lata, jego ciemne włosy były przyprószone siwizną. Nie był jednak stary - wciąż zachował dawną gibkość i siłę.
Guyde wyręczył ściskającego powróz Fabiena i przyniósł ogłowia, które następnie starannie zapiął każdemu z koni. Ogłowia zawierały również skośniki - specjalne skórzane paski uniemożliwiające koniom rozchylenie pyska na tyle, aby ugryźć.
- Na bogów, Merrick, jakież to było dzikie - burknął czarnowłosy. - Dobra. Mamy trzy konie. Co teraz, pytam się, planujecie z nimi zrobić?
Merrick ukłuł zatrutą strzałą także drugą klacz, po czym, wygładzając kaptur na szyi, skrzywił się.
- Zaczekajmy, aż serum zacznie działać. Wtedy przeniesiemy je do obozowiska, tam powinien być generał Nuada. On będzie wiedział. A póki co - pilnujcie tego tam, żeby nie uciekło - po czym wrócił do swoich juków i wyjął z nich bukłak z kawą.

Powrót do góry Go down
Fiin

avatar

Posts : 101

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Pon Sty 04, 2016 6:55 pm

/Dlaczego Fabien??!!!!?! Elfi Fabien mi się bardzo źle kojarzy

Moje próby wyrwania się nie przyniosły większego efektu. Elf mocno trzymał linę w dłoniach, podczas gdy drugi już niósł w naszą stronę skórzane ogłowia. Kątem oka zobaczyłem, że Sqeel również nie udało się wydostać z pułapki. Nagle dobiegł mnie tętent kopyt. Z zarośli za ich plecami zaszarżowała jabłkowita, potężnej budowy klacz. Najwidoczniej miała zamiar nam pomóc w ucieczce, więc zarżałem wesoło na jej widok. Niestety, jej niespodziewane wejście tylko na chwilę udwróciło uwagę napastników. Już po chwili jeden z elfów posłał w stronę Sqeel strzałę z wielkiego, zakrzywionego łuku. Drugi, jasnowłosy, który mnie trzymał stał nadal osupiały, dzięki czemu udało mi się w porę uskoczyć przed kolejną strzałą, która już leciała w moim kierunku. To był jednak koniec moich sukcesów. Wściekły z bezsilności obserwowałem jak elfy najpierw obezwładniają, a później wiążą naszą niedoszłą wybawicielkę. Czy naprawdę wszystko muszę robić sam? Prychnąłem zirytowany. Dawno już się nauczyłem, że w takich chwilach mogę liczyć tylko na siebie. Szybko pociągnąłem za linę, co powinno wybić z równowagi mojego elfa, który był zajęty zainaniem ogłowia Sqeel. Gdy (jeśli) zachwiał się na nogach wgryzłem się w jego nadgarstek. Od dalszego ataku powstrzymał mnie jednak skórzany pasek zaciskający się teraz również na moim pysku. Parsknąłem gniewnie, gdyż wstrętne ogłowie było tak skonstruowane by uniemożliwiać gryzienie. Moje zęby były chwilowo nieużyteczne, musiały mi więc wystarczyć kopyta. Uśmiechnąłem się złowroga i z całej siły nadepnąłem elfowi na stopę.

//Wybaczcie jeśli coś zagmatwałam, mogłam się pogubić w tych elfach
Powrót do góry Go down
Sqeel

avatar

Posts : 83

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Pon Sty 04, 2016 7:17 pm

Otworzyłam szeroko oczy patrząc za tym wszystkim, spróbowałam objąć cała ta zawiła sytuacje wzrokiem. Ale nie potrafiłam! ścięło mnie z nóg nagle i wydalam z siebie cichy lament. Popatrzyłam na niewielką strzałkę w swoim boku zadrżałam i na umór ciągnęłam linami i bujałam pyskiem. Gdy poczułam ogłowie. Pomyślałam, że to koniec. Wykręty głową stawały się coraz luźniejsze i zanikały z każdym ruchem. Na próbowałam to zwalczyć, nie dałam się arktycznym siniegą a to miało mnie powalić...? no chyba niedoczekanie wasze. Spięłam się na raz i wykonałam jeszcze raz na próbę skok w miejscu z nadzieja ze grunt mi się spod kopyt nie usunie. Spięłam się i targnęłam tym wszystkim jeszcze raz. Choć po chwili bez skutecznie przednie nogi się pode mną ugięły a ja zadrżałam dysząc ociężale.
Widziałam klacz która z dumą i rozpędem wpadła na elfy i walczyła z nimi... Widziałam jak poznany jeszcze chwile temu przeze mnie ogier rośniesz się z nimi zmaga... Czy tylko ja? padłam tak prosto... i czułam się pokonana coraz bardziej? nie chciałam się poddać. Więc każdym najmniejszym odruchem próbowałam stanąć na nogi lub zarzucić mocniej łbem żeby wyrwać line lub strącić to okropne ustrojstwo z swojego pyska nie ustępowałam. Lecz pomimo to świat od momentu osunięcia się przednich kończyn zanikał mi coraz bardziej. ślipia się zamykały... i zamykały.

/z.t z Elfami.


Ostatnio zmieniony przez Sqeel dnia Sro Sty 06, 2016 4:05 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Pon Sty 04, 2016 8:50 pm

Spojrzała z nienawiścią na elfy. Odwróciła się i spróbowała kopnąć jednego z nich, ale byli za szybcy. Odwróciła się spowrotem i zamarła. Otworzyła szerzej oczy, kiedy jakaś siła nieczysta odepchnęła ją na ziemię. Uderzenie sprawiło, że pomimo silnej woli walki i obrony pozostałych koni, klacz zemdlała. Obudziła się po kilku długich minutach. Niestety wtedy była już związana. Spojrzała na nich. Jej chłodny czarny wzrok miał im przekazać, że jeszcze otrzyma swoją zemstę. Wkrótce. I wtedy poczuła, że znowu musi zapaść w sen.

Będę miała chwilę na rewanż.
Sprawię, iż będą cierpieć.
Oo, tak! Poczują ból jej braci.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Wto Sty 05, 2016 4:55 pm

// Fiin, pobełtałaś te elfy Ale spokojnie, ja sama ich nie spamiętałam.

Merrick wychylił mroczne oczy znad dzbana i, pełen zirytowania, wystrzelił kolejną wiązkę prosto w rzucającego się ogiera, aby ten również zapadł w odrętwienie. Zamknął bukłak, otrzepał ubranie i tylko zerknął na konie spode łba.
- Tak nawiasem mówiąc - wtrącił Fabien, łakomie spoglądając w stronę chowanego przez mentora w jukach dzbana z kawą. - To jak my zamierzamy ich przenieść? Muszą trochę sobie ważyć - mruknął, ukradkiem sięgając po niego ręką. Starszy elf zauważył to i trzepnął go w rękę otwartą dłonią. Potem spojrzał na nich obydwu z uśmiechem.
- Dzięki bogom i wszelkiej światłości... - zaczął, a młodsze elfy wywróciły oczami w tym samym geście dezaprobaty.
- ... macie mnie - dokończyli razem wszyscy trzej, a Merrick ściągnął krzaczaste brwi.
- Skąd wiedzieliście?
Po czym łagodnymi ruchami dłoni wykonał specyficzne gesty - a potem powietrze delikatnie uniosło wszystkie trzy leżące na ziemi konie. Elf zaczął iść przed siebie, w ślad zanim jego dwaj uczniowie, a wiatr delikatnie popychał za nimi ich zdobycze.

z/t elfiarze, Fiin, Eren i Sq tutaj
Powrót do góry Go down
Fiin

avatar

Posts : 101

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Wto Sty 05, 2016 5:20 pm

Moje usilne starania wyswobodzenia się, jak można było się spodziewać, gówno dały. Niewiele wysiłku kosztowało elfy unieruchomienie mnie. Kiedy tylko trafiła mnie strużka światła natychmiast całe ciało ogarnęło odrętwienie. Chwilę później moje mięsnie zwiotczały i opadłem na lewy bok niczym bezwładny flak. Jedyne co mi pozostało to groźne łypanie oczami w stronę wyraźnie świetnie się bawiących elfów. Prędko jednak i ta wątpliwa przyjemność została mi odebrana. Obraz zamazał się, a później widziałem już tylko czerń.

z/t avec z elfami
Powrót do góry Go down
Kingsley



Posts : 22

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Nie Sty 10, 2016 5:24 pm

Piękna i nienawistna Kingsley biegła wzdłuż przepięknego rzędu drzew, oczywiście nie piękniejszego niż kasztanka stojąca właśnie koło strumienia. Wąchała śnieg, skóra drżała raz po raz od zimna. Oczy patrzyły na wszystko, chłonąc zbędne lub niezbędne informacje zawarte w otoczeniu. Zapachy były rejestrowane w białym nochalu klaczy, patrzącej w wygrzebywaną kopytem przednim trawę. Zaczęła się posilać, a gdy skończyła rozejrzała się dookoła. Jej uwagę przykuła mała rzeczka, w której można było się niewątpliwie wykąpać. Z dna wystawały kamienie. Jedne większe, drugie mniejsze, lecz King nie zważając na to zatopiona w własnych myślach postawiła pierwszorzędną nogę na kamieniu. Gładko również poszła druga. Stała tak z przednimi nogami na kamieniach i tylnymi nogami na brzegu, przypatrując się uważnie wodzie i pływających tam szczątkach. Wybiła się gwałtownie tylnymi nogami, jedna przednia się poślizgnęła. Reszta ciała próbowała podążyć za nogą, lecz odbiła się ponownie, ślizgając się, lecz od razu upadła na brzeg drugi. Wstała, dumnie poprawiając grzywkę i klnąc na bogów. Po co tu jestem? Czemu muszę tu być? Co ja zrobiłam im? - Im w sensie bogom. Była naprawdę zła. Największą ochotą małej nimfki, która z dumą powstała z brzegu, a gdyby była silniejsza to majestatycznie przeskoczyła wodną przeszkodę było zabijanie zwierząt. Jak na zawołanie wyłonił się kilkanaście metrów za nią lisek piękny. Futro lisia zgrywała się idealnie z kasztanowatym odcieniem sierści Kingsley. Dzieliła ich rzeczka, na której ładnie się wywaliła. Albo lis podejdzie do niej, ale King nie wytrzyma ze złości tyle czasu lub znów upokorzy się w drugiej przeprawie po kamieniach. Choć była możliwość, że gdy będzie szaleńczo cwałowała na lisa, to cudem przeskoczy przeszkodę wodną, o czym niewątpliwie marzyła. Cofnęła się do tyłu, nie zastanawiając się pognała w kierunku przepaści życia i śmierci. Czy przeskoczy? A jeśli nie, to co się stanie? Kilka metrów przed wąwozem wodnym zawahała się. Czy, aby na pewno ryzykować kalectwem z powodu złości? Mogła ją rozładować, gdy nikogo tu nie ma, oprócz niej i zwierzyny. Tak, warto. - potwierdziła. Odbiła się mocno od końca brzegu, lecz kawałek ziemi się osunął, zabierając klaczy możliwość większego odbicia. Zarżała przejmująco, i podkuliła nogi pod siebie, przygotowując się do skoku życia i śmierci. Co ja teraz zrobię? - pomyślała, widząc że zaczyna za wcześnie opadać. Czy złość jest tego warta? - zadała kolejne pytanie. Wszystko jej oczami trwało wiecznie: patrzący z złością lisek, przechylające się drzewa, padający śnieg. Patrzyła właśnie na te wszystkie niezbędne elementy natury emanując z siebie największym spokojem jakim mogła kiedykolwiek z siebie wyciągnąć. Podchodzi do lądowania. Wyciąga dalej w zwolnionym tempie przednie podwozie, maksymalnie rozciągając się. Wyglądała przepięknie. Różnokolorowe loczki lecą z wiatrem, z nią w kierunku wszystkiego świadomej ofiary. Wylądowała. Zwolnione tempo nagle przyspiesza, magia ulatuje, a King z wielką prędkością wchodzi w nadświetlną. Gdy skakała... moment istnie magiczny. Postanowiła zapamiętać daną chwilę w życiowej chronologlii. Złość uleciała z niej, za chwilę jednak wracając i uderzając znowu. King zwolniła, a lis skoczył do jej nogi. Gwałtownie próbowała odskoczyć, lecz zdążył wbić swoje zęby ostre jak brzytwa. Pochyliła głowę w dół, nie zgadzając się na takie traktowanie. Dosięgnęła z łatwością do lisa i ugryzła go, kładąc sobie uszy po czaszce. Rudy odskoczył z cichym skomleniem. Niby domena zarezerwowana dla wilków i psów, ale jednak nie. Lis zaczął warczeć. King nie chciała czekać co będzie dalej, niecierpliwie podbiegła do niego, a ten wykorzystał to. Patrzał jakby również u niego trwała magiczna chwila zwolnionego tempa. Wystrzelił w górę, kasztanka odskoczyła w bok, a rudy szturmowo pobiegł za odskokiem. Klacz spojrzała na niego z nienawiścią i parsknęła naprawdę cicho, chcąc by walka była anonimowa. Zatrzymał się rudzielec. Odejdź stąd. - były to pierwsze słowa wypowiedziane od przybycia do tej krainy. Lis ponownie się rzucił po chwili zawieszenia. King podniosła przednie kopyta do góry i zadębowała czysto. Machnęła jeszcze bardziej zła ogonem. Rudy wbił się w najmniejszy fałd na jej umięśnionej szyi. Jak wiadomo poleciała krew, lecz wybrała ścieżkę po zakrwawionej już lewej, przedniej nodze. Kingsley zaczęła machać łbem i szyją, w górę i w dół, w górę i w dół. Psowaty spadł z młodej klaczki, a ona korzystając z jego dezorientacji wciągnęła go pod siebie. King stanęła dęba jeszcze kilka razy, choć lisek był już dawno nie żył. Dusza wyparowała, a dunka zebrała żniwo swej roboty - futro z lisa. Dorosły lis - tak, dobry początek. Stała nieruchomo i pogrążyła się w myślach.
Powrót do góry Go down
Mortal

avatar

Posts : 88

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Nie Sty 10, 2016 7:52 pm

Kłusował w stronę tego miejsca, zamyślony i zapatrzony w dal. W oddali dostrzegła klacz, więc przyspieszył do dumnego galopu.
- Witaj piękna pani - powiedział z pewnością siebie, jak najczęściej robił. Potem zauważył krew, która spływała po jej zgrabnych nogach. Spadała na śnieg i zostawiała czerwone ślady.
- Mogę jakoś pomóc? - Zapytał trochę zawiedziony, że klacz musiała cierpieć. Chyba, że jednak nie czuła bólu - jak on. Bez oczekiwania na odpowiedź, wziął kulkę ubitego śniegu i wytarł płynącą krew po sierści dunki (nie pytaj jak).
Powrót do góry Go down
Kingsley



Posts : 22

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Nie Sty 10, 2016 7:59 pm

Myślała i myślała dalej. Usłyszała kroki, więc gwałtownym ruchem głowy, wzburzając leżący na sobie śnieg odwróciła się, by zobaczyć czy to coś na czym można,by było się wyżyć fizycznie. Nie, to czysto kary ogier galopujący w jej stronę. Skinęła głową w odzewie. Gdy skończył wycierać krew z jej sierści, poczuła się mocno zakłopotana. Nie umiała podziękować, przeprosić - nic z tych rzeczy. Pysk miał ponurą kreskę. Skinęła głową i zaczęła iść w kierunku źródła. Stanęła nad kamieniami, czując, że ma w sobie więcej wytrenowanej siły. Jednym susem pokonała wodną przeszkodę i zaczęła wędrować dalej w las.
Powrót do góry Go down
Mortal

avatar

Posts : 88

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Nie Sty 10, 2016 8:03 pm

Nie odpowiadała mu, ale postanowił, że pójdzie z nią. Nie darowałby sobie, gdyby coś jej sie stało, bo w końcu wyszłoby, że zostawił ją samą, ranną.
- Powiesz coś? Jestem Mortal, a ty? - Odparł spokojnym tonem, idąc u boku klaczy. Uśmiechnął się do niej, by złagodzić sprawę. Miał nadzieję, że może też sie przedstawi. Patrzył co jakiś czas między drzewa, czy przypadkiem coś jeszcze nie wejdzie im na drogę.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Północny Gaj   

Powrót do góry Go down
 
Północny Gaj
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Północny Gaj

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Śnieżny Płomień :: Północna Tundra :: Stumilowy Las-
Skocz do: