Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Północny Gaj

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Rose

avatar

Posts : 163

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Pią Lut 05, 2016 6:06 pm

Słuchała go z uwagą, chłonąc każde wypowiedziane przez niego słowo. Nigdy przecież nie wiadomo, jakie informacje jej się przydadzą w przyszłości.
- A więc straciłeś prawo do tronu... - zaczęła powoli, dając sobie chwilkę na przemyślenie swojej dalszej wypowiedzi. W końcu przy następnych słowach mogła popełnić pewien błąd. - ...Też chciałabym nie musieć w przyszłości zasiadać na tronie. - dokończyła w końcu, wpatrując się zamyślona we własne kopyta.
- U was przynajmniej coś się dzieje. Dzikie zwierzęta na każdym kroku, okazja, aby się wykazać... My mamy jedynie plaże, rozmaite wyspy... wszystko otoczone oceanem. - powiedziała ze znudzeniem w głosie, grzebiąc kopytem w ziemi. - Chociaż przyznam, że warto pomęczyć się z nudą tylko po to, aby móc oglądać niezwykłe zachody słońca, obserwować delfiny. - dodała niedługo po poprzedniej wypowiedzi, a na jej pysku pojawił się delikatny uśmiech.

____________________________________________

But he who dares not grasps the thorn
should never crave the rose.

66 postów fabularnych
Fabuł, które rozpoczęły się przed określonymi dniami nie są objęte konkretnymi zmianami:

31.05 - rany na pęcinach przedniej i tylnej nogi
31.05 - umiejętności wzrosły o 2S i 1Z

Powrót do góry Go down
Ramsess

avatar

Posts : 155

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Pią Lut 05, 2016 9:05 pm

Niestety tak..-powiedział, patrząc w ziemię. Złość mu już minęła. Starał się o tym nie myśleć-choć nie zbyt dobrze mu to wychodziło. Każde słowo,zdanie, nawet jego własne stado mu o tym przypominało. Zasiadać na tronie?-pomyślał, nieco zdziwiony. To znaczy, ze jesteś księżniczką?-zapytał, z uśmiechem.
No czasem aż za dużo się dzieje.-zaśmiał się. Ah.. będziesz musiała mi to pokazać.-dodał, posyłając jej miły uśmiech. Chętnie zobaczy ich tereny, choć by dlatego, że jeszcze nigdy na nich i był. Pewnie super widok.-przyznał.U nas niestety nie ma czegoś takiego. Jedyne co można posłuchać to ryk małp, gdy idziesz przez dżunglę.-powiedział zadowolony, uśmiechając się przy tym.
Powrót do góry Go down
Rose

avatar

Posts : 163

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Pią Lut 05, 2016 11:21 pm

Widać, że zdecydowanie nie był zachwycony z utraty tronu. Widocznie ona postrzegała sprawy władania zupełnie inaczej, ale przecież każdy miał swoje zdanie.
- Tak, jestem księżniczką Morskich Nimf. Niestety. - odpowiedziała ze smutkiem w głosie, ten jednak był dość słabo zauważalny. Westchnęła niemalże niesłyszalnie i podniosła nareszcie wzrok, przenosząc go z własnych kopyt na ogiera.
- Przynajmniej jest u was co robić. - odpowiedziała z uśmiechem. - Mogłabym ci pokazać nasze tereny chociażby wiosną. Wtedy jest tam najpiękniej. - dodała po chwili ze szerokim, szczerym uśmiechem na pysku. Zdmuchnęła sobie grzywkę z oczu, aby nie przysłaniała jej widoku. Na jego kolejne słowa zaśmiała się lekko.
- Przynajmniej u was nie można się zanudzić na śmierć. Ostatnią fajną rzeczą, ciekawym psikusem jaki komukolwiek udało mi się wykręcić była nagła przemiana. - powiedziała i ponownie zaśmiała się krótko. - Żebyś ty widział jej minę, gdy stanęła przed nią jej dokładna kopia, przemawiająca moim głosem... - powiedziała wciąż szeroko się uśmiechając.

____________________________________________

But he who dares not grasps the thorn
should never crave the rose.

66 postów fabularnych
Fabuł, które rozpoczęły się przed określonymi dniami nie są objęte konkretnymi zmianami:

31.05 - rany na pęcinach przedniej i tylnej nogi
31.05 - umiejętności wzrosły o 2S i 1Z

Powrót do góry Go down
Ramsess

avatar

Posts : 155

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Sob Lut 06, 2016 6:00 pm

Dlaczego niestety?-zapytałem zdziwiony. Przecież władza, to jedno z najlepszych rzeczy. Rose na pewno będzie dobrą władczynią. Szkoda tylko, że nie chce. Ale nie każdy ma takie poglądy na świat, i zainteresowania..
Ah..sam nie wiem czy jest u nas tak ciekawie.-przyznałem. W dzieciństwie jedyne co robiłem to chodziłem znudzony, szukając jakiegoś zajęcia, lub źrebaka. Na szczęście było nawet ciekawe..
Chętnie zobaczę.-powtórzyłem z uśmiechem na pysku.
Wysłuchał jej uważnie, a na koniec jej ''opowieści'' uśmiechnął się, patrząc w jej oczy.
Co lubisz najbardziej robić? -zapytał.
Powrót do góry Go down
Rose

avatar

Posts : 163

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Sob Lut 06, 2016 10:21 pm

- Ja widzę władzę przede wszystkim jako ograniczenia... Nie można samemu decydować o sobie, zawsze trzeba dawać swoją osobą przykład innym. Trzeba zajmować się tym całym planowaniem itd... To zwyczajnie nie dla mnie. - powiedziała spokojnie, mimowolnie delikatnie się uśmiechając.
- Dla mnie to zawsze jakaś odmiana od codziennego wrzasku mew, który jest właściwie jedynym, co zakłóca tę grobową ciszę... - powiedziała z nieco szerszym uśmiechem niż poprzednio. Na terenach jej stada jedynym, co na ogół wytwarzało dźwięk był ocean i jakieś nadmorskie ptaki. I to tyle.

Co lubi robić?... To dość trudne pytanie, a jeszcze trudniej było sformuować do niego odpowiednią odpowiedź. Lubiła robić tyle różnych rzeczy.
- Niektórzy twierdzą, że grać innym na nerwach... - powiedziała, po czym zaśmiała się lekko. - Galopować, czasem pływać... Pokonywać różne "tory przeszkód" i chyba każdy możliwy rodzaj rywalizacji mi odpowiada. - dokończyła z uśmiechem, również patrząc ogierowi w oczy. - A ty? - zapytała po chwili, chcąc poznać jego zainteresowania.

____________________________________________

But he who dares not grasps the thorn
should never crave the rose.

66 postów fabularnych
Fabuł, które rozpoczęły się przed określonymi dniami nie są objęte konkretnymi zmianami:

31.05 - rany na pęcinach przedniej i tylnej nogi
31.05 - umiejętności wzrosły o 2S i 1Z

Powrót do góry Go down
Ramsess

avatar

Posts : 155

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Sob Lut 06, 2016 10:59 pm

Rozumiem-powiedział. Nie każdy lubi władać... Każdy jest inny, a Ramsess tym właśnie się różnił. On lubił władzę, i stanowczo się do tego nadawał. Szkoda tylko, że to, już nigdy nie wróci. Już nigdy nie nazwie się księciem, i już nigdy nie będzie władał, i zasiadał na ''tronie''.
Ah.. Czasem chciałbym być w innym stadzie.-przyznał z zniesmaczoną miną.Może wszytko poszło by inaczej..-dokończył w myślach.

Czekał grzecznie na odpowiedz, patrząc na klacz. Zaśmiał się pod nosem, słysząc jej słowa. Trzeba przyznać , ze Ramsess także należał, do osób, które czasem... potrafiły irytować. Lubię biegać. Ogólnie być w ruchu. -odpowiedział.
Ah.. musze isć. Do zobaczenia Rose. Mam nadzieję, ze prędko się spotkamy.-pożegnał ją, kłaniając się lekko, i posyłając jej szarmancki uśmiech. A po chwili odszedł.

z.t
Powrót do góry Go down
Rose

avatar

Posts : 163

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Sob Lut 06, 2016 11:25 pm

Też miała podobne myśli, podobne odczucia.
- Uwierz mi, pod tym względem zdecydowanie cię rozumiem. - powiedziała na nowo zaczynając wpatrywać się we własne kopyta, które nagle stały się nad wyraz interesującym obiektem. Z każdym dniem, im więcej myślała na ten temat, coraz lepiej zdawała sobie sprawę, że nie pasuje do Morskich Nimf. Była... inna. Jej matka i inne konie z jej stada były uczciwe, w większości uciekały od przemocy. Jeśli już musiały walczyć, była to z ich strony oczywiście uczciwa walka. Ona natomiast ceniła sobie spryt. Wolała walkę z użyciem wielu różnych podstępów i sprytnych sztuczek. Nie tylko to ją różniło.

Więc musiał już iść... szkoda... zdąrzyła go już polubić, miała o nim zdecydowanie dobre zdanie. Jednak nie mogła go zatrzymywać.
- W takim razie do zobaczenia wkrótce. - pożegnała go ze szczerym uśmiechem i taką samą nadzieją na kolejne spotkanie.

Kiedy ogier już całkiem zniknął jej z pola widzenia, Rose ujrzała młodą panterę śnieżną. Nieco ponad roczna pantera śnieżna uwielbiała takie mroźne miejsca. Miała teraz na pysku ślady po ostatnim posiłku. Rose zatrzęsła się z zimna. Wyobraziła sobie śnieżnobiałe, cętkowane i grube futro. Pokaźne kły zamiast zębów roślinożernego stworzenia, długie i ostre pazury zamiast kopyt. W mgnieniu oka zmieniła się w panterę śnieżną o oczach z dwubarwnymi tęczówkami - jedno krystalicznie błękitne, drugie o barwie ciemnego bursztynu. W nowej postaci było jej znacznie cieplej.
Witaj... Saravi. - powiedziała, wymyślając na szybko dla niej imię. Irbis obwąchał ją dokładnie, przyglądając jej się z zainteresowaniem w metalicznych oczach. Jednak już po chwili ganiały się w śniegu razem z Saravi, jej nową towarzyszką. Nareszcie znalazła kogoś, kto postanowił się z nią pobawić. Pod postacią wielkiego kota nic nie groziło Różyczce, a Saravi zdawała się być zachwycona nowym towarzystwem. Dwa Irbisy wesoło hasały pomiędzy białymi zaspam, jakby znały się od wieków.

____________________________________________

But he who dares not grasps the thorn
should never crave the rose.

66 postów fabularnych
Fabuł, które rozpoczęły się przed określonymi dniami nie są objęte konkretnymi zmianami:

31.05 - rany na pęcinach przedniej i tylnej nogi
31.05 - umiejętności wzrosły o 2S i 1Z



Ostatnio zmieniony przez Rose dnia Nie Lut 07, 2016 9:40 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Lunara

avatar

Posts : 76
Age : 17

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Nie Lut 07, 2016 9:37 am

Lunara przechadzała się po tutejszym terenie razem z Rahelą-jej towarzyszką. Idąc tak zobaczyła dwie ŚNIEŻNE PANTERY. Zerknęła na naszyjnik, na którym znajdował się pomarańczowy kamień Irijish. Mogę oswoić te dwa dzikie zwierza. Ukryła się pomału podeszła do stworzeń. Skupiła się i naszyjnik błysnął, tak samo zrobiły oczy jednej z panter. Jednak z drugą nic się nie stało. Coś tu nie pasuje. Wyszła i po chwili stwierdziła, że ta, która nie oswoiła się za pomocą kamienia pachnie Nimfami...Morskimi Nimfami. Nie odezwała się. Spojrzała tylko na zebranych ciekawskimi oczami.
Powrót do góry Go down
Rose

avatar

Posts : 163

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Czw Lut 18, 2016 11:12 pm

W towarzystwie pomruków zadowolenie ze strony Saravi, wesoło się ganiały pomiędzy zaspami i pniami drzew. Saravi miała futro o nieco ciemniejszej, jasno popielatej barwie, natomiast Rose była dosłownie śnieżnobiała z ciemnymi cętkami. I nagle jej towarzyszka, prawdziwa pantera stanęła w miejscu, bacznie nasłuchując. W jej ślady poszła oczywiście Różyczka. Ktoś szedł w tę stronę. Pantera, która była tą prawdziwą przyjęła bojową pozycję, nisko pomrukując ostrzegawczo i ukazując kły, a jej ogon nerwowo obijał się o boki. Rose zrobila tak samo, choć nie wydawała z siebie żadnego dźwięku. Głos się nie zmienia... - powiedziała do siebie w myślach. Zobaczyła jak coś błyska na pomarańczowo, coś co miała na szyi przybyszka. Nagle Saravi uspokoiła się, spokojnie siadając zaczęła myć językiem łapę.
Klaczka w przebraniu spojrzała na dziwną przybyszkę z rysicą, a wzrok jej dwubarwnych oczu był pełen wyrzutów. Przyjęła swoją prawdziwą, kopytną formę, nadal wpatrując się w obcą.
- Coś ty jej zrobiła? - powiedziała do niej, siląc się na poważny ton. - A przede wszystkim - kim jesteś? - zadała kolejne pytanie, tym razem już normalnym tonem, a po jej pysku przebiegł cień uśmiechu.

____________________________________________

But he who dares not grasps the thorn
should never crave the rose.

66 postów fabularnych
Fabuł, które rozpoczęły się przed określonymi dniami nie są objęte konkretnymi zmianami:

31.05 - rany na pęcinach przedniej i tylnej nogi
31.05 - umiejętności wzrosły o 2S i 1Z

Powrót do góry Go down
Rose

avatar

Posts : 163

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Wto Maj 31, 2016 11:51 am

[po wielkiej powodzi...]

Z lekkością wolnego ducha biegłam po zaśnieżonych terenach, jedynie czasem zapadając się w śnieg po pęciny. Biała jak tutejszy krajobraz grzywa powiewała za mną; pojedyncze pasma zdawały się żyć własnym życiem. Musiałam biec energicznie, aby nie zamarznąć przy tak niskich temperaturach. Już kiedyś tu byłam, we wczesnym dzieciństwie biegałam tutaj jako irbis śnieżny, razem z Saravi. Wspomnienie ze źrebięcych czasów zaistniało na kilka krótkich chwil w moim umyśle, a potem rozpłynęło się bez śladu.
Zatrzymałam się przy jednym z drzew, aby odpocząć przez moment, z zamiarem ruszenia w dalszą drogę. Kiedy już chwilę postałam, oparta o pień, chciałam biec galopem dalej. Jednak coś mnie zaniepokoiło. Coś jakby cicho, stłumione przez wiatr… warczenie? Nie, co mogłoby tutaj wydawać taki dźwięk? Odpowiedź nadeszła sama, szybciej niż się tego spodziewałam. Poczułam jak silna, uzębiona szczęka zaciska się na pęcinie jednej z moich tylnych nóg.
Nie myśląc zbyt wiele, wystrzeliłam z zadu, aby pozbyć się napastnika. Jedno z moich kopyt wyraźnie w coś trafiło. Szczęka całkiem się rozluźniła, puszczając moją nogę. Odskoczyłam zaskoczona w bok, odwracając się w stronę stworzenia, które śmiało się we mnie wgryźć. Bialusieńki jak śnieg wilk o metalicznych oczach wpatrywał się w mnie uważnie, ukazując nieskazitelnie białe kły. Chyba jednak postanowił sobie odpuścić ten posiłek, bo odwrócił się na pięcie i ruszył w przeciwnym do mojego kierunku.
Teraz. Teraz miałam szansę wszystkim udowodnić, że nie jestem i nigdy nie byłam swoją matką oraz że dobrze postąpiłam, zrzekając się Morskiego tronu. Przede wszystkim, miałam szansę to udowodnić sobie. Stanęłam dęba, napędzona nową siłą, po czym ruszyłam szaleńczym galopem, szarżując na przeciwnika. On jednak w porę odwrócił się i uskoczył mi z drogi. Zahamowałam tuż przed drzewem. Zanim jeszcze się odwróciłam, psowaty postanowił przypuścić atak. Rzucił się na wrażliwe miejsce, jakim był brzuch. Zdołałam obronić tę część ciała poprzez starannie zaplanowany, zmasowany atak kopytami. Jak to wyglądało? Posługując się świetną strategią, własnym rozumem i inteligencją uderzałam kopytami na oślep, kopiąc w co tylko popadło. Równie dobrze mogłabym zamknąć oczy, na jedno by wyszło.
Jednak jakieś efekty w tym na pozór chaotycznym i niezaplanowanym ruchu były. Wilk pisnął krótko, obiegając na pewną odległość. Nie miałam najmniejszego zamiaru odpuścić. Ruszyłam na przeciwnika, celując w niego kopytami. A to szczwana bestia… uniknął kopniaków, zręcznie odskakując na bok. Z należytą gracją odwróciłam się i ponownie przypuściłam atak. Zamierzałam go stratować, nie odpuszczałam. Biegnąc w już i tak szaleńczym pędzie, mając na celowniku stworzenie w białym futrze, jeszcze bardziej przyspieszałam. Tym razem już nie chybię, nie ma mowy!
Moje kopyta trafiły w przeciwnika. Stanęłam dęba nad powarkującym wilkiem, gwałtownie odpadając. I tak kilka razy. W końcu upadłam na bok, przygniatając psowatego. Byłam lekka, więc wilk miał pode mną nieco swobody, co oczywiście wykorzystał. Wykręcił się spode mnie, zatapiając zęby w jednej z moich przednich nóg. Zacisnęłam zęby z bólu, moje spojrzenie stało się chłodniejsze, pozbawione życiowej radości. Ból i strach motywują, dodają sił. To pozytywne odczucia, pomagają walczyć dalej…
Podniosłam się z ziemi tak gwałtownie, że przez krótki moment zakręciło mi się w głowie. Nie przejęłam się tym, nie było to w tej chwili istotne. Nie zawahałam się, uderzyłam jak grom. Czaszka białego wilka zatrzeszczała pod wpływem uderzenia kopyt, po czym słyszalny był trzask. Zwierzę bezsilnie upadło na śnieg, dostając napadu drgawek, które coraz bardziej traciły na sile. W końcu przestał się ruszać, oczy zastygły wpatrzone w odległy punkt.
Podeszłam do truchła i wyciągnęłam Tytani Kieł, którego używałam jako sztyletu. Niewiele myśląc oddzieliłam futro od reszty ciała. Jedwabiście miękkie, bialutkie futro zarzuciłam sobie na grzbiet, okrywając się nim szczelnie. „Materiał” okazał się być na tyle duży, że mogłam zakryć nim jednocześnie duży fragment grzbietu i jednocześnie pysk mógł ukryć się w jego cieniu. Wilcze futro zdecydowanie przypadło mi do gustu; czułam się w nim znakomicie, jakbym od zawsze powinna być
- Byłeś godnym przeciwnikiem, ale wygrana należy do najlepszych – powiedziałam, patrząc na „resztki” jakie pozostały po dumnym drapieżniku.
Jak gdyby nic przybrałam charakterystyczny dla mnie, łagodny uśmiech. Ruszyłam przed siebie stępem, z dumnie uniesioną głową. Starałam się nie pokazywać po sobie tego, jak bardzo bolała mnie przednia noga. Cienkie stróżki szkarłatnej cieczy płynęły z rany, znacząc ślady na śniegu. Rana piekła niemiłosiernie, dopiero zaczynałam to odczuwać. Przyspieszyłam nieco kroku, aby jak najszybciej stąd zniknąć.

z/t

____________________________________________

But he who dares not grasps the thorn
should never crave the rose.

66 postów fabularnych
Fabuł, które rozpoczęły się przed określonymi dniami nie są objęte konkretnymi zmianami:

31.05 - rany na pęcinach przedniej i tylnej nogi
31.05 - umiejętności wzrosły o 2S i 1Z

Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Północny Gaj   Nie Cze 05, 2016 8:08 pm

Las płonął. Ogień trawił go powoli, przegryzał się przez pnie, topił śnieg, zwęglał gałęzie. Drzewa powoli umierały, a swoją śmierć zawdzięczały tylko jednemu - burzy. Wojna żywiołów toczyła się już od godziny i sprawiała niesamowite widowisko. Jasne płomienie, śnieżna zawieja i trzaskające pioruny skumulowane w jedną, piękną kakofonię. Kasztanowata klacz o sierści oblepionej śniegiem przez chwilę syciła oczy tym widowiskiem, a potem ruszyła dalej, przeskakując przez konary, uciekając przed pożogą. Zaraz za nią, zza lśniących od lodu krzewów wyłoniła się paszcza białego tygrysa śnieżnego. Instynkt kazał mu znaleźć się jak najdalej od zagrożenia, jakim są płomienie. Biegł więc i sapał, szybko doganiając klacz. Nie sposób było jej nie dostrzec na śniegu, jej sierść niemal płonęła. Tak, Arcana zdecydowanie nie pasowała tutaj. To nie mój dom, tylko ostatnie ochłapy, które mi pozostały. To kara, wmawiała sobie. Odpłata za bezmyślne gnuśnienie na tronie.
Martwa królowa ze skał, słońca i wiatru wylizuje teraz śniegi tundry.
Tygrys dyszał za jej plecami, a ona biegła, miarowo, szybko. Mieliła kopytami biały puch, z jej nozdrzy buchał para. Nie zdąży. Wiedziała to, więc zatrzymała się raptownie, odwróciła i zamiast dalej uciekać, zwyczajnie rzuciła się na drapieżnika.
Potężny cios kopyt zaskoczył tygrysa, który spodziewał się raczej rozkosznej gonitwy i pewnego sukcesu pazurzastych łap na końskim zadzie. Nim zdążył schwycić kłami kończynę zdobyczy, ta powaliła go uderzeniem w szczękę. Krew zalała pysk zdziwionego kocura. Nim ten zdążył się podnieść, kasztanowa klacz rzuciła się znów do ucieczki, przeskakując przez pniak zwalonej sosny. Po drugiej stronie była ścieżyna powleczona grubą warstwą lodu, więc położyła na niej płasko kopyta, pozwalając się porwać dzikiej ślizgawicy. Wściekły tygrys ruszył za nią, drapiąc pazurami lód i próbując zachować równowagę - na próżno. Łapy załamały się pod nim, runął bokiem i tak zjeżdżał, obijając się o kamienie i występy na powierzchni oraz ze wszystkich sił starając się wyhamować. Arcana łypnęła za siebie, a potem zaparła się bocznymi kopytami i już, już zdołałaby zatrzymać się i odbić w lewo, umykając bezpiecznie drapieżnikowi, gdy przednia noga obsunęła się na lodzie i klacz wyrżnęła w lód. Chwilę potem zwaliste, pręgowane cielsko uderzyło w nią z całym impetem. Kopała i kwiczała, strząsając z siebie uchwyt pazurzastych łap. Bezwładna masa skłębionych walczących spadła na suchszy grunt. Kopnęła drapieżnika w miękkie podbrzusze, zadając bolesny cios. Z piersi zwierzęcia wyrwał się wściekły ryk, tygrys wygiął się w powietrzu i uderzył o ziemię. Arcana znów zaczęła pędzić między drzewami, wymijając zwinnie konary. Lekko dysząc, dotarła do krawędzi przepaści w lodzie, odbiła się kopytami i wykonała potężny skok nad ziejącą czeluścią.
Tygrys zrobił to ułamek sekundy później i, wciąż w locie, zacisnął pazury na jej grzbiecie.
Gwałtowne ścięcie skoku zmniejszyło impet i klacz opadła przednimi nogami na lodową ścianę, wbiła w nią kopyta i... zawisła z tygrysem uczepionym karku. Rozpaczliwie trąc o śnieg, próbowała wciągnąć swe ciało na ściankę, ale cały czas się ślizgała, a ciężar na jej grzbiecie dodatkowo ściągał ją w dół. Uderzyła włosiem ogona w pysk tygrysa, mając jakąś głupią nadzieję, że trzaśnięcie w oczy coś pomoże. Zaczęła chybotać się w tył i w przód, lecz i to nie dawało skutku. Jedynym wyjściem pozostało...
Puściła skałę.
Spadanie nie trwało długo, gdy tylko żołądek podjechał jej do gardła, a nogi stały się jakby z waty, uderzyła potężnie w powierzchnię wody o twardości betonu. Lodowata toń zalała jej sierść, oczy i nozdrza, ale przynajmniej uścisk pazurów zelżał. Zaraz jednak przypomniała sobie, że tygrysy pływają wyśmienicie i otworzyła oczy. Rozmazany biały kształt sunął w jej stronę, więc zadała osłabiony przez wodę cios kopytem i zaatakowała zębami. Trafiła, rozerwała tygrysi nos i zaraz poczuła, jak pazurzasta łapa orze jej pierś. Wierzgnęła, dławiąc się wodą i odpychając napastnika. Wynurzyła się na chwilę, biorąc potężny haust zimnego powietrza. Szczęki zacisnęły się na jej nodze i pociągnęły ją w dół, przez chwilę Arcana rozpaczliwie walczyła, by utrzymać się na powierzchni, a potem została pod nią wciągnięta. Biła na oślep kopytami, nie trafiła ani razu. Została jej ostatnia deska ratunku. Sięgnęła po Smoczy Ząb, dotąd spoczywający na jej szyi, odplątywała go niewyobrażalnie długo, a potem zrobiła zamach szyją i wbiła ślepo w pierwszą lepszą część ciała.
Na szczęście nie swoją.
Ostrze wślizgnęło się między żebra tygrysa, niemal go zabijając. Przed śmiercią zdążył konwulsyjnie zacisnąć szczęki mocniej, a klacz zarżała wodą z bólu.
Wydobycie się z wody zajęło jej kilka minut. Utykając lekko, zerwała skórę z martwego napastnika.
- Spokojne myśli - szepnęła, odetchnęła głęboko i odeszła.

z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Północny Gaj   

Powrót do góry Go down
 
Północny Gaj
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Północny Gaj

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Śnieżny Płomień :: Północna Tundra :: Stumilowy Las-
Skocz do: