Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kamienny, zamszony most.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Rossuwa

avatar

Posts : 529

PisanieTemat: Kamienny, zamszony most.   Nie Gru 13, 2015 1:03 pm

Powrót do góry Go down
http://saffrin.forumpolish.com
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Czw Gru 17, 2015 6:21 pm

/ Ross, jakaż piękna grafika

Biegłem przez las, wyciągając długie kopyta i stawiając bardzo zamaszyste kroki. Miękkie błoto wzbijało się wzwyż girlandami ciemnych, mokrych plamek, a moje kopyta już dawno straciły zwyczajny grafitowy kolor. Gdzieś u szczytu tropikalnego drzewa powrzaskiwało ptaszysko. Zatrzymałem się na chwilę i wypatrzyłem je, siedzące na najwyższym konarze. Uniosłem wargę i z mojej piersi dobył się warkot. Tak, owszem - zawarczałem. Tak, owszem - będąc koniem.
Papuga skrzeknęła jeszcze raz i z łopotem wzbiła się w powietrze, po drodze gubiąc błękitne, prążkowane pióro. Usiadła na nieco niższej gałęzi, wciąż wyzywająco wrzeszcząc.
Zmrużyłem oczy i, niby od niechcenia, złapałem zębami giętki konar wystający na wysokości jej żerdzi. Powoli odszedłem nieco, odginając trzymaną gałąź i obchodząc drzewo tak, że teraz spoglądałem na papugę z drugiej strony. Ta, zauważywszy, że zaszedłem ją od tyłu, tylko odwróciła się i zatrzepotała skrzydłami, pogardliwie kwacząc. Postąpiłem kilka kroków i... zwolniłem uchwyt, patrząc ubawiony, jak gałąź ze świstem przecina powietrze i uderza w nic nie spodziewające się ptaszysko, strącając je na ziemię. Wzleciały kolejne błękitne piórka.
Powrót do góry Go down
Nyks

avatar

Posts : 182

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Czw Gru 17, 2015 6:29 pm

Stawiała miękko każdy krok, starając się nie wybić siebie z obranego tempa i rytmu galopu. Odgłos kopyt uderzanych o ziemię płoszył jakieś małe zwierzątka, które nawet stawały na jej drodze. Nie chciała bądź też nie miała czasu ich omijać, ale raczej była pewna, że wszystkie umknęły. Zmarszczyła nieznacznie chrapy, kiedy gałęzie drzew zaczęły chłostać ją po ciele, przez co nie mogła do końca skoncentrować się na biegu. Rozszerzyła chrapy do granic możliwości, pobierając jeszcze większą ilość powietrza do płuc. Zmuszona przez samą siebie zwolniła do kłusa, zniżając szyję bardziej niż zazwyczaj, aczkolwiek nadal miała pełny wgląd na całą okolicę. Strzygła uszami na wszystkie strony, chcąc wyłapać dźwięki świadczące o obecności drugiego konia i wkrótce jej się to udało. Odruchowo przeszła do najniższego z chodów, aby wkrótce móc spoglądać na karego. Momentalnie zarejestrowała jego zapach, dzięki któremu wiedziała, że jest jednym z stada Nyks. Podchodziła coraz bliżej, jednocześnie dając mu moment, by bez zaskoczenia mógł ją spokojnie zauważyć.
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Czw Gru 17, 2015 6:44 pm

Wyczułem czyjąś obecność, potem cichy tętent kopyt. Klacz. Wciągnąłem powietrze, zastanawiając się, czy znam tę postać.
Nie znam.
Odwróciłem się i spostrzegłem, że przybyszka jest szczupłą, jasną jak śnieg klaczką. Ostatnio mam szczęście do siwek, pomyślałem. Tym lepiej. Lubię siwe.
- Witaj, rehesia - powiedziałem swoim jedwabnym tonem, nazywając ją jednym z moich ulubionych przymiotów w języku mym ojczystym - hindi. Tak samo nazywałem Yas - rehesia, tajemnica. Nie wiedziałem dlaczego, ale uznałem, że właśnie to imię będzie odpowiednie. - Jak ci na imię? Mnie nazywają Kishan - przedstawiłem się, spoglądając na klacz z zainteresowaniem.
Powrót do góry Go down
Nyks

avatar

Posts : 182

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Czw Gru 17, 2015 6:52 pm

Zastrzygła uszami w jego stronę, gdy przywitał się z nią jakimś słowem, którego ona nie znała. Brzmiało niezwykle egzotycznie, więc doszła do wniosku, że musi ono pochodzić miejsca, w którym on się urodził. Chciała go zapytać, co oznacza, ale ostatecznie zdoła ugryźć się w język. Stanęła naprzeciwko niego, kątem oka dostrzegając kłębowisko kolorowych piór. Odetchnęła głęboko, spoglądając prosto w ślepia ogiera. Kishana. Powtórzyła spokojnie to imię kilkakrotnie w swoich myślach, nie mogąc się nim nasycić. W jej oczach rozbłysła iskierka rozbawienia, aczkolwiek nie miało ono na celu obrażenie ogiera, gdy spytał o imię klaczy.
- Tylko nieliczni zasługują na to, żeby je... poznać - wyszeptała, potrząsając grzywą. Przestąpiła z nogi na nogę, opierając cały swój ciężar na jednej z przednich. Starała się nie wprawiać swojego ogona w ruch, chociaż było to nader trudne, ponieważ co chwila na grzbiecie siwej zasiadał jakiś owad.


Ostatnio zmieniony przez Nyks dnia Nie Gru 20, 2015 1:45 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Sob Gru 19, 2015 9:57 am

Okrążyłem ją, oglądając bacznie ze wszystkich stron, ale nie tak, jak ogląda się wgniecioną butelkę mleka w supermarkecie, ale raczej tak, jak tygrys patrzy, skryty za krzewem bądź oblanym słońcem głazem, na dorodną antylopę, która właśnie czujnie nadstawia kosmatych uszu i wystarczy jeden oddech, jeden nierozważny ruch, a zwierzyna ucieknie, pozostawiając jedynie piękny zapach, a wtedy... drapieżnik odchodzi głodny.
Niemal czułem to słońce na pręgowanym futrze, gdy spoglądałem w głębokie oczy rehesii.
- Nie jesteś chyba przesadnie towarzyska - powiedziałem, mrużąc niemal kocim ruchem swoje złote ślepia. - Tym lepiej. Nie każdemu należy się to, co chciałby poznać - powiedziałem leniwie, przeciągając się. Komuś, kto patrzył z boku na wszystkie moje ruchy pewnie wydawało się, że zaraz dam susa na drzewo i zacznę wyczesywać sierść zwilżonym językiem kopytem. Na szczęście nie miałem takich chorych zainteresowań. Miałem inne. Mniej lub bardziej wypaczone.
- Ale nie musisz szeptać, nikt nas tu nie usłyszy.... Chyba, że chcesz ukrywać swoje myśli przede mną, rehesia, nie ma potrzeby.
I tak wszystko słyszę, pomyślałem.
Huehuehue, pomyślałem.
Powrót do góry Go down
Nyks

avatar

Posts : 182

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Sob Gru 19, 2015 10:05 am

Była zaskoczona jego kolejnym ruchem. Strzygła na niego swoimi uszami, kiedy ten wyminął ją z jednej strony. Poruszyła się pod jego spojrzeniem, nie czując się tak komfortowo jak wcześniej. Miał coś wyjątkowego w swoich złotych oczach. Nigdy wcześniej nie spotkała się z takim błyskiem, który u niego był widoczny przez cały czas. Oddychała głęboko, kiedy ogier okrążał ją... niczym ofiarę. Tak, w końcu znalazła właściwie określenie tego, jak się czuła. Dzielnie stawiała mu czoła, nie mrugając, gdy postanowił spoglądając prosto w jej błękitne ślepia. Z wyjątkową uwagę wsłuchała się w słowa karego, wychwytując je swoimi radarami. Wypuściła ciepłe powietrze z chrap, dmuchając nim prosto w pysk Kishana. Uniosła ich kąciki wyżej niż zazwyczaj, rozluźniając nieznacznie swoje spięte mięśnie.
- Nyks - przedstawiła się, wyszeptując mu swoje imię wprost do jego kruczego ucha.


Ostatnio zmieniony przez Nyks dnia Nie Gru 20, 2015 1:45 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Sob Gru 19, 2015 12:11 pm

Błękit oczu Nyks przypominał mi Dhirena.Tak, jego patrzały zdecydowanie miały dokładnie ten sam odcień. Jak głęboki, ożywczy kobalt, mieniący się w słońcu, jak intensywnie błękitne, jasne światło rozpraszające mrok wokoło. Miałem wrażenie, że posiadały kilka warstw, że mógłbym zagłębić się w to bioluminescencyjne morze, wiosłować kopytami i nigdy nie sięgnąłbym dna. Miały dokładnie taką barwę, jak pióro tej wrednej papugi, którą zrzuciłem z gałęzi. Powinno to być dla mnie przestrogą, ale ja nie wierzyłem w bajeczki i mity. Może poza tymi hinduskimi. One przecież były takie realne!
- Cieszę się, że cię spotkałem, Nyks - powiedziałem, lekko, na próbę, trącając ją chrapami w szyję. Nie chciałem jej wystraszyć. - Jesteś wspaniałą odmianą od mojego świata. Nie bój się mnie. Nie masz czego.
Skrzyżowałem z nią wzrok, znów zatapiając się w kobaltowej toni jej oczu.
Powrót do góry Go down
Nyks

avatar

Posts : 182

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Sob Gru 19, 2015 1:03 pm

Powinna zacząć się niepokoić, gdy tak patrzyli sobie prosto w oczy. Ale ona stała jak zaklęta, nie mogąc się poruszyć. W jej myślach nadal przemykało się określenie, którym uraczył ją na samym początku. Rehesia. Zaznaczyła sobie, że musi go zapytać o znaczenie tego słowa. Jego ślepia przypominało klaczy płynne złoto, więc trudno jej było zgadnąć, jakie emocje pod nimi się kłębią. Zazwyczaj bez problemu odczytywała myśli zawarte w spojrzeniach innych, a przy nim... nie potrafiła. Raz widziała coś równie pięknego, aczkolwiek miało to miejsce kilka lat temu, dlatego wspomnienia były zasnute mgłą. Zadrżała pod wpływem jego dotyku, gdy chrapy ogiera na chwilę dotknęły szyi siwej. Kiedy usłyszała swoje imię wydobywające się z gardła karego, wzięła głęboki wdech powietrza do płuc, bojąc się, że zaraz straci równowagę. Zastrzygła uszami, słysząc słowa, które nie były teraz dla niej do końca zrozumiałe.
- Nie boję się - powiedziała buntowniczo, aczkolwiek miała dziwnie ściszony ton głosu. Jakby nie była do końca pewna tego, czy mówi prawdę. W zasadzie, dlaczego miałby ją przerażać? Wstrzymała wszelkie funkcje życiowe na kilka sekund, gdy ponownie zajrzał wprost jej błękitnych oczu. Musnęła chrapami bok pyska Kishana, zaraz cofając swój łeb.


Ostatnio zmieniony przez Nyks dnia Nie Gru 20, 2015 1:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Sob Gru 19, 2015 3:45 pm

Nigdy nie byłem kochliwy. W moim życiu było tylko kilka wybranek. Pierwsza, o której już chyba nigdy nie zapomnę, Yasubaji. Była biała i krucha, jak delikatny płatek śniegu tańczący na wietrze.
Uduszona przez L o k i s h i e g o .
Potem długie załamanie, nerwy w strzępach, przepłakane noce, ucieczka... I w końcu Kaellsai, silna psychicznie, władcza, również biała, choć bardziej bielą ostrych lodowych odłamków.
Od początku kochała jedynie D h i r e n a .
Vitalia, Rānī, czyli królowa. To już na Saffrin. Ciężko było ją do czegoś przyrównać, ale z całą pewnością nie należała do mojego świata. Była silna, ale zimna i nieprzyjazna. Szybko o niej zapomniałem. Na jej wspomnienie nie czułem smutku.
I wreszcie, po tych wszystkich zawodach, pojawiła się Ona. Nyks.
- To ciekawe, bo wyglądasz na strasznie spiętą - powiedziałem, śmiejąc się cicho i delikatnie podgryzając ją w kłąb, jakby drocząc się z nią, sprawdzając, na co mogę sobie pozwolić. - Rozmowa czasami bywa stresująca. Ale ty nie wyglądasz na specjalnie strachliwą. Czyżbym działał na ciebie... onieśmielająco? - zapytałem bezczelnie, nie kryjąc uśmieszku, który wylazł mi na pysk. Zbliżyłem się do niej, niemal trącając kosmatym nosem jej pysk. W ostatniej chwili nieznacznie skręciłem i sunąłem chrapami po boku jej głowy, musnąłem szyję i zacząłem lekko bawić się jednym z kosmyków jej grzywy. Ciekawiłem się, jak to przyjmie. Może zaraz dostanę kopa w brzuch? Albo ona po prostu wygarnie mi wszystko? A może... wręcz przeciwnie...


Powrót do góry Go down
Nyks

avatar

Posts : 182

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Sob Gru 19, 2015 4:04 pm

Nyks zazwyczaj starała radzić sobie sama. Nie miała przykładu, jak należy dzielić się z kimś swoim szczęściem. Babka, która ją wychowała, nie zdążyła przekazać jej tej wiedzy. A może nie chciała, żeby doświadczyła jakiegoś zawodu? Szybko odrzuciła od siebie tą niespokojną myśl, próbując skupić swoją uwagę na teraźniejszości, chcąc jak najszybciej zapomnieć o budzącej się tęsknocie za swoją opiekunką. Czasami potrafiła budzić się w nocy, łkając jak małe dziecko, aczkolwiek zdarzało jej się to coraz rzadziej. Koszmary przestawały być tak przerażająco prawdziwie, jakby wyrwane z dzisiejszego świata.
Schowała uszy w gęstej grzywie, słysząc kolejny komentarz z chrap ogiera po chwili milczenia. Zaryła kopytem w ziemi, wbijając swój wzrok w leżące ciało kolorowego ptaka. Po kilkunastu sekundach zastanowienia spojrzała na niego z błyskiem w oku, rozszerzając nozdrza. Niemal katowała się z przyjemności, wciągając teraz już znajomy zapach karego. Stanęła jak struna, czując delikatne podgryzanie w okolicy kłębu.
- Jesteś... niemożliwy - powiedziała, jakby z trudem łapiąc oddech. Co ona wyprawiała? Jakby przypominając sobie jego uwagę na ten temat rozluźniła wszystkie swoje mięśnie, odrobinę zwieszając szyję. Czekała spokojnie, gdy ten sunął powoli swoimi chrapami wzdłuż pyska siwej, aby następnie zacząć bawić się kosmykami jej grzywy. Biła się ze swoimi myślami. Nigdy nie pozwalała nikomu na takie zachowanie wobec siebie, więc on był wyjątkiem.


Ostatnio zmieniony przez Nyks dnia Nie Gru 20, 2015 1:47 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Sob Gru 19, 2015 6:25 pm

Kontynuowałem wędrówkę chrapami wzdłuż jej boku, wykonując delikatne, koliste ruchy. Z mojej piersi dobył się cichy odgłos, jakby tygrysie mruczenie, a po komentarzu klaczy znowu cichy śmiech.
- Rehesia, dobrze o tym wiem. I każdy, kto na mnie spojrzy, również będzie wiedział - z nonszalanckim uśmiechem przesunąłem chrapami do jej miękkiego ucha, na chwilę zatracając się w jej woni. Pachniała... słodko, jak bita śmietana nakrapiana orzechami albo karmelowe pralinki... Zbliżyłem pysk do jej ucha i, napędzany jakimś kaprysem, delikatnie musnąłem jego okolice, przy okazji prychając klaczy do jego wnętrza ciepłym powietrzem z nozdrzy.
- Wiesz, że jesteś naprawdę piękną klaczą? - zapytałem głębokim głosem, znów podgryzając jej kłąb. - Nazwałem cię Rehesią, czyli tajemnicą, ale teraz wiem, że powinienem był użyć innego słowa. Jesteś jak Taara, biała Gwiazda jarząca się na niebie, wśród nieskalanej potęgi mroku. Boże jaka wena mnie naszła c; - spojrzałem na nią z uwagą, ciekaw, jakie wywarłem na niej wrażenie. Muszę przyznać, że zwykle nie miałem takiego pociągu do literackiego piękna w słowach, byłem człowie... koniem czynu i wolałem działać, niż wymyślać sposoby działania.
Ale z klaczami mogło być inaczej....
Powrót do góry Go down
Nyks

avatar

Posts : 182

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Sob Gru 19, 2015 6:41 pm

Parsknęła rozbawionym tonem, ale tak naprawdę czuła się inaczej, niż mogłaby sugerować to mimika pyska klaczy. Przestąpiła z nogi na nogę, nie mogąc się oprzeć wrażeniu, jakby wręcz tonęła w każdym jego słowie. Najlepsze było to, że wcale nie chciała wydostać się na powierzchnię i odetchnąć świeżym powietrzem. Wolała coraz bardziej tonąć w głębinach, aby tylko móc napawać się tembrem głosu Kishana. Dodatkowo przez ten dotyk, którym ciągle ją raczył, nie potrafiła się skoncentrować. Aczkolwiek nie potrafiła powiedzieć, żeby przestał. Zastrzygła uszami, gdy usłyszała dźwięk podobny do... mruczenia. Nie mogła się pomylić. Naprawdę ten odgłos pochodził od jej nowego towarzysza. Potrząsnęła gęstą grzywą, prawie nie mogąc złapać tchu. Odruchowo odwróciła swoje ucho w drugą stronę, gdy tylko poczuła w nim ciepłe powietrze wydobywające się z smolistych chrap ogiera. Musiała twardo stanąć na ziemi, ponieważ gdyby nie to, pewnie zwaliłaby się na ziemię w chmurze pyłu. Nogi miała jak z waty. Co on z nią robił? Dawno nie była tak zakręcona jak dzisiaj. Kiedy ten zaczął ponownie podgryzać jej kłąb, ta zrobiła coś przeciwnego od swoich pierwotnych zamierzeń. Przysunęła się do niego o krok bliżej, przez chwilę drapiąc jego szyję swoim pyskiem. Prawienie komplementów siwej nie było dobrym pomysłem, aczkolwiek teraz uważnie się w nie wsłuchiwała.
- Miałam Cię zapytać, co oznacza to słowo - powiedziała zachrypniętym od emocji głosem, przymykając kobaltowe ślepia. Spoglądała na niego z jakimś dziwnym spokojem, a wręcz nostalgią. Z cichym westchnieniem, które niechcący wyrwało się klaczy, zastrzygła uszami. Nie potrafiła oderwać swojego wzroku od tych złotych oczu.
- Żyję na tym świecie już osiem lat... I nigdy nie spotkałam kogoś takiego jak ty, Kishanie.


Ostatnio zmieniony przez Nyks dnia Nie Gru 20, 2015 1:49 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Nie Gru 20, 2015 10:50 am

Z zimną precyzją rachowałem, do jakiego stopnia mogę posunąć się w swym pragnieniu. Moja rehesia była wyjątkową klaczą i wiedziałem to. Wodziłem miękkimi nozdrzami po jej szyi, zataczając lekkie kręgi i wsłuchując się w puls Jej serca.
- Teraz już wiesz.
I odsunąłem się delikatnie, nie chcąc jej spłoszyć. To było coś o wiele trudniejszego niż polowanie na gazelę, bo tam trzeba jedynie trwać w skupieniu, a potem obrać odpowiednią ofiarę, dobry moment i sprężyć wszystkie mięśnie w szaleńczym pościgu.
Za to tutaj...
Tutaj pracuje się jedynie psychiką i osobowością, nie ma miejsca na czcze zuchwalstwa.
- Osiem lat jest zbyt małą ilością, żeby poznać choćby jednego konia dogłębnie. Jeżeli wydaje ci się, że kogoś rozgryzłaś, to jesteś w błędzie. Niuanse psychiki, zarówno naszej, jak i ludzkiej, to najtrudniejsza część do zrozumienia. Nigdy nie wiesz, co dana osoba skrywa pod maską.
No to się rozgadałem. Ale to był temat, o którym mogłem mówić wiele godzin, nie poruszając nawet jednej czwartej tematu. To by znudziło Rehesię, a ja nie byłem nudny i chciałem jej to udowodnić. Tylko jak?
Powrót do góry Go down
Nyks

avatar

Posts : 182

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Nie Gru 20, 2015 1:44 pm

Zrelaksowana przymknęła leniwie powieki, czując powolne chrapy karego masujące jej szyję. Puls klaczy był nienaturalnie szybki, co pewnie już zdążył zauważyć. Próbowała je uspokoić, ale zdało się to na nic. Skinęła krótko, mogąc już bez obaw powtarzać w myślach, które zdążył ją nimi uraczyć, ponieważ znała ich prawdziwe znaczenie. Stłumiła w sobie jęk rozczarowania, gdy ten się od niej odsunął. W ślepiach siwej na sekundę pojawił się błysk rozczarowania, kiedy zaprzestał tych delikatnych pieszczot. Żebra arabki unosiły się miarowo, aczkolwiek nie było to odzwierciedleniem prawdziwego stanu.
- A co, jeśli chciałabym Cię poznać... lepiej? Unieść twoją maskę - powiedziała, odwołując się do jego ostatnich słów. Zastrzygła uszami, będąc ciekawą odpowiedzi ogiera. Z wahaniem przesunęła chrapami po jego kości nosowej, aby zatrzymać się przy jego miękkim nosie. Trwała tak krótką chwilę, by potem odrobinę zawstydzona tak śmiałym zachowaniem odwrócić swój pysk w drugą stronę. Ona zawstydzona! Gdyby znał ją wcześniej, pewnie uśmiałby się strasznie, słysząc takie określenie, jeśli chodzi o jej zachowanie.
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Nie Gru 20, 2015 2:47 pm

Widziałem jej lekką frustrację, gdy się odsunąłem, co zwiększyło moje wewnętrzne zadowolenie. Zmrużyłem oczy i wsłuchałem się w jej głos. Miała bardzo miły głos. Z łatwością mógłbym się do niego przyzwyczaić.
- Ja nigdy nie założyłem żadnej maski. Możesz ze mnie czytać jak z otwartej księgi, tyle, że... jest to bardzo długa księga, zapisana nieczytelnymi hinduskimi runami - powiedziałem, znów wydając z klatki piersiowej dudniący, wibrujący odgłos, tak kojarzący się z tygrysim mruczeniem. Tylko... czy tygrysy w ogóle mruczą? Nigdy nie odpowiadałem sobie na to pytanie, a być może powinienem.
Zbliżyłem się do niej, a gdy ona musnęła mój pysk uśmiechnąłem się z rozkoszą, ale kiedy uciekła, tylko powiedziałem jedwabiście:
- Nie musisz się przy mnie pilnować. Bądź zuchwała. Możesz mnie pobić, jeśli jesteś zła. Okrzyczeć, jeśli dopadł cię stres. Pokochać, jeśli nie masz nic ciekawszego do roboty... - uśmiech stał się szerszy. - Jestem elastyczny. I trochę wredny. Ale przecież nie ma koni doskonałych... Nawet ja taki nie jestem, wyobraź sobie.
To mówiąc, ucałowałem ją lekko w bok pyska.
- ...Ale tobie, Rehesia, nie jest tak daleko... Skrywasz w sobie wiele zagadek, których nie chcę rozwiązać, bo gdy je rozwiążę, nie będą już zagadkami i stracą swój niepowtarzalny urok... - szepnąłem miękko do jej ucha. Mógłbym spędzić tak cały dzień, a eksploracja mojej Rehesii dostarczałaby mi wrażeń bez końca.
Musnąłem pyskiem jej zgrabny bok, łaskocząc ją.
Powrót do góry Go down
Nyks

avatar

Posts : 182

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Nie Gru 20, 2015 3:12 pm

- W takim razie będę musiała się nauczyć ją czytać - powiedziała do niego z wyraźnym wahaniem, nadal nie mogąc na niego spojrzeć. Mógł sobie tylko wyobrażać, jak bardzo była zdziwiona swoim nieracjonalnym zachowaniem sprzed kilku chwil. Zastrzygła uszami, po raz kolejny słysząc ten interesujący dźwięk, który wydobywał się z klatki piersiowej ogiera. Mruczał. Gdyby nie to, w jakiej sytuacji teraz byli, parsknęłaby rozbawiona. Powoli zwróciła ku niemu swoje kobaltowe ślepia, czując, jak jej serce znów zaczyna pracować na najwyższych obrotach. Była wręcz oszołomiona całą jego osobą, dzięki której znów zachowywała się, jakby miała tylko kilka lat. Pokochać? Wyraźnie zamurowana spoglądała na niego jednocześnie z niepokojem jak i sympatią, nie potrafiąc tego poskładać w jedną, spójną całość. Zadrżała, czując ten krótki pocałunek na boku swojego pyska. Teraz już całe ciało siwej nie mogło tego powstrzymać. Zbyt długo trzymała drżenie na wodzy.
- Nie jestem idealna - mruknęła ledwo słyszalnie, strzelając ogonem jak z bicza.
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Nie Gru 20, 2015 3:49 pm

Znów bawiłem się bielutkimi kosmykami jej grzywy, zastanawiając się, czy jestem gotowy, by zadać pewne ważne pytanie. Uważałem, że klacz nie jest jeszcze przygotowana na to, by postąpić o ten ważny krok dalej, jednak wiedziałem, że ja jestem i tego pragnę. Moja tygrysia natura chciała zwyciężyć.
- Chętnie ci pomogę ją przeczytać, ale ostrzegam, że to długotrwały proces - powiedziałem i bezczelnie skradłem jej kolejny pocałunek, tym razem bardziej frywolny, pewniejszy i natrętniejszy, przepełniony namiętnością.
Zadurzyłem się w niej i naprawdę nie chciałem stracić jej widoku chociaż na sekundę. Nie byłem zauroczony, ale zakochany i to po uszy.
- Nie jesteś - odparłem, zgadzając się z nią. - Ale ciężko mi wymarzyć sobie kogoś lepszego - dodałem szczerze.
Czy powinienem zadać to pytanie? Co, jeśli będzie zbyt natrętne i moja boska zdobycz ucieknie mi sprzed tygrysiego nosa? Może lepiej zadać je samymi ruchami, a odpowiedzią będą jej ruchy.
Delikatnie zaszedłem ją od tyłu, wciąż wodząc chrapami po jej bokach, a w końcu po zadzie i jedwabistym ogonie. Dawałem jej delikatnie do zrozumienia, czego chcę, i pytałem, czy ona również tego chce. Zachowywałem jednak pewną odległość, zarówno fizyczną, jak i psychiczną - byłem natrętny, ale nie grubiański.
Powrót do góry Go down
Nyks

avatar

Posts : 182

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Nie Gru 20, 2015 4:06 pm

Uważnie obserwowała jego wyraz, gdy ponownie zaczął bawić się kosmykami grzywy. Stała cierpliwie, nie wnosząc nawet najmniejszego sprzeciwu. Jakby zabrakło jej tego mruczenia, ale nie wiedziała, jak ma się tego od niego domagać. Poprosić? Przekręciła teatralnie oczami, uznając swoją prośbę za zbyt górnolotną.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo... - nie dane jej było skończyć, ponieważ złożył na jej aksamitnych chrapach pocałunek, od którego nagle w płucach siwej zabrakło powietrza. Przez kilka sekund nie reagowała, aby potem oddać mu go z całą stanowczością, jaką została klaczy jeszcze od momentu spotkania karego. Drżała jak osika, nie chcąc, żeby przestawał. Było tak dobrze. Wymruczała coś cicho w odpowiedzi na jego słowa, gdy tylko dała mu się od niej oderwać. I tak trwało to dłużej, niż pewnie zakładał na początku. Odruchowo porównała jego zachowanie z ogierem, którego spotkała jakiś czas temu. Wzdrygnęła się na samą myśl o tym, co by się stało, gdyby od niego nie uciekła. Stanowczo przegrywał z Kishanem, nie mając co się z nim równać. Obserwowała go uważnie, gdy zagłębiał się coraz bardziej, wodząc swoimi miękkimi chrapami po boku siwej, aby następnie skończyć na zadzie. Uderzyła tylnym kopytem o ziemię, czując ich dotyk na włosiu ogona. Wzięła głęboki wdech, bijąc się z myślami. Z pełną świadomością odsunęła go na bok, ledwie widocznie kiwając pyskiem.
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Nie Gru 20, 2015 5:48 pm

Otarłem się kocim ruchem o jej bok, a widząc, że napina mięśnie tylnej nogi, przeleciało mi przez myśl, że przegiąłem i cofnąłem się gwałtownie, nie chcąc oberwać. Klacz jednak nie miała w zamyśle skopać mi łba, a jedynie tupnęła kopytem, najwyraźniej poczuwszy się nieswojo. Rozumiałem ją, toteż odsunąłem się poza jej przestrzeń osobistą i już miałem przepraszać, gdy... klacz odchyliła głową i nieznacznie pokiwała łbem. Cóż, nie byłem pewny, co to oznaczało, ale w tamtej chwili wziąłem ten gest za przyzwolenie.
Zbliżyłem się ochoczo do jej pyska i wyszeptałem w jej ucho:
- Czy pozwolisz mi... ? Czy chcesz...? Możesz się w każdej chwili wycofać - mówiłem kojącym głosem, jakby uspokajając rozjuszoną bestię, którą w tej chwili były pewnie jej emocje. W każdym razie moje nią były. Potrafiłem zresztą wskazać jej gatunek i cechy osobiste.
Powrót do góry Go down
Nyks

avatar

Posts : 182

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Nie Gru 20, 2015 5:55 pm

Spojrzała na niego spod przymrużonych powiek, zaskoczona, że odsunął się od niej na chwilę. Ta chwila znów wystarczyła na to, aby ponownie zaczęła się zastanawiać nad tym wszystkim, ale gdy spojrzała mu wprost tych złotych oczu, była gotowa zgodzić się na wszystko... byle tylko z nim być.
- Nigdy wcześniej nie byłam czegoś bardziej pewna niż teraz - powiedziała szeptem, całując delikatnie jego chrapy. Pociągnęła go lekko za ucho, następnie trącając pyskiem w szyję. Bała się, ale strach z każdą chwilą stawał się coraz mniejszy, ponieważ wiedziała, że on przy niej będzie. Rozluźniła swoje mięśnie, wyciągając szyję do przodu, potrząsając przy tym swoją grzywą. Odsunęła swój ogon na bok, dając mu pełne przyzwolenie.
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Nie Gru 20, 2015 6:12 pm

Gdy usłyszałem jej odpowiedź, wciągnąłem do nozdrzy powietrze. Poczułem to, czego się spodziewałem - słodki, rozkoszny zapach, który świadczy o tym, że klacz ma szanse na stanie się brzemienną. Ten zapach oznacza ruję.
Odwdzięczyłem się za jej zaczepki lekkim ugryzieniem w kłąb, a potem aksamitnym wodzeniem nosem po wierzchu jej grzbietu aby podjudzić jej zapał.
- Nigdy już cię nie opuszczę, moja rehesia samatan. Kocham cię - powiedziałem, a słowa niczym ptaki wzlatywały z serca i wydobywały się na zewnątrz. - Zostanę przy obie i wspólnie wychowamy naszego potomka.
Potem nie powiedziałem już nic, bo napędzany emocjami, zaszedłem ją znów od tyłu, a potem lekko uniosłem i opadłem na nią, zagłębiając się w jej ciało jak w toń ciepłego oceanu.
Zacząłem wykonywać delikatne, koliste ruchy biodrami, chcąc sprawić klaczy jak najwięcej przyjemności i nie zrazić jej do siebie.
- Jak myślisz, czy urodzi się klaczka, czy może ogier? - zastanawiałem się cichym głosem, znów wydobywając z siebie tygrysie mruczenie.
Powrót do góry Go down
Nyks

avatar

Posts : 182

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Nie Gru 20, 2015 6:21 pm

Poruszyła się niespokojnie, jakby zniecierpliwiona, gdy ten dotykał swoimi chrapami grzbietu klaczy. Całe ciało drżało w odpowiedzi na ten kontakt. Jednakże zaparło jej dech dopiero wtedy, gdy odważył się wypowiedzieć tak ważne dla niej słowa.
- Kocham Cię - odpowiedziała mu tym samym, mrużąc przyjemnie powieki nad błyszczącymi ślepiami. Dodatkowo zapewnienie, że nie zamierza jej zostawiać i wspomnienie o ich wspólnym potomku, dopełniło czarę przyjemności. Parsknęła gardłowo, czując nagle na swoim grzbiecie ciężar ogiera. Pewniej stanęła na swoich nogach, rozluźniając wszystkie swoje mięśnie. Jęknęła cicho, czując, jak wszedł w nią delikatnie, po chwili rozpoczynając koliste ruchy biodrami. Cofnęła się o krok, jednocześnie stawiając swoje tylne kończyny w lekkim rozkroku.
- Ogier - wymamrotała, doceniając to, że znów zaczął mruczeć.
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Nie Gru 20, 2015 6:44 pm

Uśmiechnąłem się pod nosem i puszczałem chrapami obłoczki ciepłego powietrza, wykonując coraz głębsze i pewniejsze ruchy biodrami. Podarowałem już klaczy setki malutkich białych istnień, które po chwili sprawiły, że ona sama stała się brzemienna, a w swoim ciele zaczęła nosić naszego potomka.
Zacząłem rozmyślać o tym, jak inne będzie moje życie. Z żadną klaczą nie doczekałem się potomka. Yasubeji nigdy nie była gotowa, a to czekanie pozbawiło nas wszystkich szans. Czasami niektóre wybory należy podejmować szybko, inaczej szansa na szczęście ucieknie i zniknie na zawsze, jak złote światełko w szarawej toni.
Wewnętrzny tygrys obudził się i nie był już tylko kociakiem, który mruczy i ociera się o nogi. Zapałałem tak silnymi emocjami, że pragnąłem podzielić się nimi z Rehesią. Dolałem płynnej magii do naszego zbliżenia i starałem się sprawić ukochanej swoim ciałem jak najwięcej przyjemności. Zamknąłem oczy, widząc, jak jasne, pastelowe barwy sypią się w czerni mojego umysłu. Pręgi na ciele wewnętrznego tygrysa pokryły się odcieniami kolorów tęczy, a moje jestestwo kipiało życiem i całe lśniło szczęściem.
Jeżeli to tym jest miłość, to ja się na to piszę...
- Prija rehesia, jesteś najdoskonalszym, co mnie w życiu spotkało - wyszeptałem, nachylając się nad nią, a potem łagodnie wysunąłem się i zszedłem z niej, cały po brzegi wypełniony płynnym szczęściem. Prija rehesia, ukochana tajemnica - to było imię, którym powinienem ją zwać.
Otarłem się o nią głową, przytulając się i pożegnałem ją pocałunkiem.
- Wybacz mi, ale muszę już iść. Ty również już idź, odpocznij gdzieś, zbieraj siły i energię, bo będzie ci bardzo potrzebna, podobnie jak naszemu synkowi - uśmiechnąłem się. Chciałem, aby był to synek, ponieważ i ona tego chciała. - Wrócę do ciebie niedługo, prija, obiecuję. Nie wytrzymam za długo bez twojej kojącej bliskości. Jeżeli tylko będziesz mnie potrzebowała, zjawię się.
Jeszcze raz ucałowałem jej wargi i odkłusowałem.

z/t
Powrót do góry Go down
Nyks

avatar

Posts : 182

PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   Nie Gru 20, 2015 7:20 pm

Zarżała z przyjemności, strzygąc uszami na wszystkie strony. Podzielała jego coraz większe rozemocjonowanie tym, co właściwie miało się stanąć za kilka chwil. Odruchowo na chwilę odpłynęła myślami gdzieś w przyszłość i zaczęła się zastanawiać, jak będzie wyglądał ich wspólny potomek. Może będzie miało smolistą sierść wraz z kobaltowymi oczami, albo też odziedziczy maść po niej, a ślepia po ojcu. W każdym razie najważniejszy był fakt, że będzie to dziecko Kishana. Zgrywała się z jego coraz bardziej energicznymi ruchami, chcąc czerpać z tego jeszcze więcej. Nawet nie zauważyła momentu, gdy ten tak wyczekiwany przez nią moment się dopełnił, ale on nadal z nią trwał. Całe ciało siwej drżało. Z gardła klaczy wyrwały się ciche westchnienia, kiedy zastygł na jej grzbiecie. Zaśmiała się z siebie w duchu, nie mogąc uwierzyć, że to on tak bardzo odmienił całe jej życie. Spojrzała na niego z czystą radością w oczach, gdy kary zsunął się z niej, aby zakończyć czas, dzięki któremu będą mieli jeszcze więcej wspólnego niż wcześniej. Zamruczała coś w odpowiedzi na jego wcześniejsze słowa, nie mogąc wydobyć głosu ze swojego ściśniętego od emocji gardła. Czule otarła się pyskiem o jego ganasze, aby po chwili móc mu oddać ten zbyt krótki pocałunek. Skinęła pyskiem, z trudem godząc się na to, żeby się rozstali. Zarżała za nim tęsknie, kiedy ciemna sylwetka coraz bardziej zagłębiała się w drzewa, aż całkiem zniknęła z jej pola widzenia. Rozejrzała się wokół, wybierając jedną z bocznych dróg i zaczynając wędrówkę do swojej samotni.

z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kamienny, zamszony most.   

Powrót do góry Go down
 
Kamienny, zamszony most.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Dżungla abîme-
Skocz do: