Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mała oaza.

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Yennefer

avatar

Posts : 132

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Czw Gru 24, 2015 10:09 am

Wciąż oszolomiona, zrobiła krok do tyłu, a w jej głowie rodziły się różne mysli. Tormenta również była zaniepokojona, widziała to. Nie Wiedziała, co ma Począć.. Co może zrobić kilku miesięczna klacz w takiej sytuacji? Jest za młoda, by to rozumieć, cała ta sytuacje, zdrady, romanse i miłość.. Nie znała tego i była zagubiona. Jaki był powód tej sytuacji? Była tak bardzo zdezorientowana że nie wiedziała o co pytać sama siebie.
Serce zadrzalo, gdy widziała jak obcy jej ogier szepta coś do ucha matki a potem ja całuję. To powinien być mój ojciec.. pomyślała. Tormenta się do niej zbliżyła, na to Yenn zareagowała cofniecien się. Nie teraz.. Była zła na matkę.. - Zo.. Zostaw mnie.. wtnamrotala i odwróciła się. Pognala przed siebie. Nie mogę płakać..

Zt
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 17

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Nie Gru 27, 2015 7:16 pm

Ze smutkiem zobaczyła, że Yenn cofa się przed nią. Zaprzestała więc stawiania dalszych kroków, patrząc na nią bez słowa. Nie chciała stracić swojej córki, kochała ją całym swoim sercem. Jej serce jednak właśnie zaczynało się sypać, gdy klacz widziała wyraz pyska Yennefer. Ale cóż mogła poradzić? To przecież ona sama jest sprawcą tego zdarzenia, nie jej córka ani Azazel...
Stała sztywno, a jej czarne oczy wpatrzone były w małą klaczkę. Nie miała pojęcia, co powinna teraz zrobić. Nie zwróciła nawet uwagi na sens słów ogiera, choć miała pewność, że powinna mu dziękować za te słowa. I nagle Yennefer znów się odezwała, po czym uciekła.
Klacz nawet nie zwróciła uwagi na małą, srebrzystą łzę, która spłynęła po jej własnym policzku. Gwizdnęła, po czym ruszyła galopem przed siebie. Z początku chciała biec za córką, ale musiała jej dać trochę czasu, aby ochłonęła. Ona sama też musiała się nieco uspokoić. Na jej gwizdnięcie odpowiedział skrzek i zaraz za nią z trzepotem skrzydeł poleciał biały ptak.

z/t
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Pią Sty 01, 2016 11:51 am

// Chętnie przyjmę elfy jakby co

Pustynia była gorąca jak zawsze, słońce bezlitośnie pożerało oczy. Piasek grzał kopyta, przesypując się pomiędzy nimi. Szłam, wysoko unosząc nogi i myśląc nad wszystkim, co się ostatnio zdarzyło. Co ja wyprawiałam w ostatnich miesiącach? Zdechłam, ożyłam, odzyskałam koronę, pobiłam się z Vitalią, tak, to miało duży sens, uciekłam tym szalonym elfom, a teraz jak gdyby nigdy nic, przechadzam się po wesołej pustyni. Moje życie ma wiele różnych bzdurnych zagadnień.
Praktycznie oślepłam od słońca. Robiłam bokami, chociaż przecież szłam spokojnie. Może z ogólnego zniechęcenia, a może przez głupotę nie zauważyłam czającego się kilka dobrych metrów za mną wielkiego kota. Kiedy się obróciłam, było już za późno. Masywny lew, powiewając popielatą grzywą, zaryczał i skoczył na mnie, wgniatając w piasek. Zanim zdążyłam jakoś zareagować, zaczął wgryzać się w mój kłąb, ale nagle stało się coś dziwnego - oderwał się ode mnie i odleciał na metr dalej, a jego miejsce zajął inny lew. Nie interesował się jednak mną - raczej wolał obrobić tyłek pierwszemu. Pomimo pierwotnej przewagi, widać było, że ten drugi kiepsko sobie radzi, popielatogrzywy nie miał zamiaru oddawać swojej zdobyczy tak łatwo.
Ale zdobycz też miała tu coś do powiedzenia.
Popielaty stanął nad przeciwnikiem, szykując się do wyrwania mu flaków, ale w tym samym momencie zdobycz - czyli ja! - z bojowym okrzykiem rzuciła mu się na grzbiet, jednocześnie zarzucając na niego kilkanaście lin, którymi gospodarowała. Sznury opasały mu pysk a ja, pół-siedząc, pół-leżąc jakoś na grzbiecie popielatego, zaczęłam z całej siły ciągnąć za 'wodze', aby zaczął się cofać. Martwiło mnie trochę, że mój od biedy kompan nie wstaje - liczyłam, że rozprawi się z moim rumakiem, a ja zajmę się nim, słabszym lwem.
Niestety! Popielaty ryknął i stanął na dwóch łapach, zrzucając mnie z grzbietu, jednak ja nie wypuściłam ściskanych kurczowo lin. Ciągnęłam i ciągnęłam z całej siły, stojąc już o własnych siłach za nim, a on mocował się ze mną, starając się zachować równowagę. Zaczęłam targać linami na wszystkie strony, szarpać głową i cofać się - aż poczułam, że lew zachwiał się i zaczyna spadać na ziemię. W końcu z całą mocą uderzył o ziemię, a ja podbiegłam, robiąc mu wystrzał z mocarnych tylnych kopyt prosto w szczękę, łamiąc kość i najprawdopodobniej luzując żuchwę. To powinno wykluczyć jego zęby z całej akcji, choć wolałam dmuchać na zimne - zostały jeszcze ostre jak brzytwa pazury, silne cielsko i te sprawy.
Kot poderwał się, rycząc przeraźliwie i dławiąc się rozerwaną paszczą. Z nienawiścią w oczach ruszył na mnie, chcąc rozerwać mnie szponami na krwawe strzępy, ale ja miałam lepszy pomysł - zwinnie dałam nura pomiędzy jego łapy i ległam pod ciepłym, śmierdzącym brzuchem, zręcznie chwytając Smoczy Ząb i wbijając go w ciało mojego popielatego przyjaciela. Lew odskoczył jak oparzony, zanim zdążyłam wyrwać mu sztylet i przygniótł mnie pazurzastą łapą do ziemi, przecinając skórę do krwi, na szczęście płytko. Odgięłam szyję i wgryzłam się w łapę lwa, szarpiąc i odrywając płat lwiego mięsa, a potem rozrywając żywe mięśnie aż do kości. Cały ten koszmarny spektakl trwał niecałe pięć sekund, a potem kot wyrwał mi swoja łapę, niemiłosiernie wyjąc.
Zerwałam się prędko, przyjmując pozycję stojącą. Nie miałam pomysłu, co teraz, ale bardzo chciałam odzyskać swój nóż. Liny poplątały się, więc nie mogłam ich już użyć, na zabawę w ich rozsupływanie nie było po prostu czasu.
Lew ryczał z bólu poharataną szczęką i bardzo obficie krwawił, strzelając we mnie oskarżycielskim wzrokiem.
- Było się na mnie rzucać? - burknęłam, jakby mógł mnie zrozumieć. Stwierdziłam, że mimo wszystko muszę go jakoś dobić - nadal stanowił zagrożenie. Ostrożnie zakradłam się do miejsca, w którym siedział i zwinnie dałam nura pod jego brzuch, unikając niespodziewanego ciosu zdrową łapą. Kot poderwał się, starając się przygnieść mnie tylną nogą, ale był na to zbyt słaby, a ja zbyt zręczna. Choć byłam w pozycji leżącej i miałam ograniczone pole widzenia, unikałam każdego machnięcia ciosem własnych kopyt. Udało mi się zlokalizować mój sztylet - nadal wbity w jego brzuch. Wyrwałam go sprawnym ruchem pyska, a potem błyskawicznie odwróciłam się i zamachnęłam na nadciągającą nogę lwa, ucinając ją.
Wstrząsający ryk przeszył moje uszy - lew, oniemiały z bólu, postanowił desperacko przygnieść mnie własnym ciężarem ciała. Opadł na mnie, przygważdżając do ziemi. Zaczęłam dusić się pod naporem śmierdzącej masy lwiego cielska. Próbowałam uciec, ale zapadła ciemność i nie widziałam, która strona jest która. Złapałam sztylet i przeciągnęłam po najbliższym kawałku ciała, głęboko wżerając się ostrzem. Gęsta ciecz, posoka, zalała mi twarz, cała stałam się mokra, lew ryknął, zdrętwiał i znieruchomiał. Przebierając w mokrych od krwi kępach sierści i fałdach skóry, znalazłam wyjście. Łakomie podążałam w stronę światła, wypełzając spod lwa jak z podziemnej jamy. Kiedy wreszcie wydostałam się spod truchła, zobaczyłam, że cała śmierdzę krwią lwa, a moja sierść jest koloru głębokiego mahoniu i lepi się. Z obrzydzeniem schwyciłam nóż i zobaczyłam, że drugi lew gapi się na mnie, oniemiały, wciąż na ziemi.
- No co tam, panie kolego? - zapytałam leniwie, chowając nóż do futerału (załóżmy, że go miałam). - Łyso?
Potem, nie chcąc prowokować dalej zwierzęcia, zaczęłam gwizdać cichą melodyjkę i powoli odchodzić, śmierdząc, w stronę zachodzącego słońca.

Nie ma z/t, wciąż tu jesteś!

Dokładnie, Ross. Wciąż tu jestem.

Powrót do góry Go down
Rossuwa

avatar

Posts : 529

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Pią Sty 01, 2016 3:30 pm

Kto by wybrał się szukac koni na pustynię? Podczas gdy wszyscy towarzysze Triss, szukali koni w bardziej przyjaznych elfom miejscach, to ona, rudowłosa i piegowata elfka, postanowiła przespacerować się na pustynię..
Ale czemu? Szła z wujątkowo naburmuszoną miną, gniewnie spoglądając niebieskimi oczyma na piasek. Przesypywała sobie skalne okruchy między pantoflami, nie zważając na nic. W dłoni trzymała linę, skórzaną obróżkę oraz kilka durianów. Daiano.. Czemu mnie zostawiłaś?- zapytała się w myślach. Zauważyła, że coś mokrego spłynęło po jej policzku. To była łza goryczy. Dlaczego muszę teraz być sama?- pytała siebie ze złością. Wszyscy mnie zostawili.. "Jesteś dzieckiem", mówią mi.. Nie jestem żadnym dzieckiem.. Jestem łowczynią.- tłumaczyła sobie z zaczerwienionymi, dużymi zielonymi oczami.
Aż stanęła. Zobaczyła dzikiego konia. Poczuła, że nie wie co robić. Jestem łowczynią.. Nikt nie będzie mi mówił, że jestem za mała na polowanie.. Jestem od nich lepsza..- pomyślała z motywacją, pośpiesznie ruszyła ku klaczy. Rzuciła w jej stronę owoc durianu. Daiano..- smuciła się.. Czemu ty? Czemu nie możesz być teraz ze mną?
Powrót do góry Go down
http://saffrin.forumpolish.com
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Pią Sty 01, 2016 3:46 pm

Jakoś opłukałam sierść z lepkiej krwi w pobliskim źródle. Otrzepałam się porządnie, potrząsając mokrą grzywą. Wyczułam zapach człowieka i z rezygnacją zamknęłam oczy. Kolejny e l f ? Ostatnio sporo ich się tutaj panoszy. Jęknęłam w myślach. Znowu gdzieś mnie zawloką? Podniosłam na osobnika naznaczone znużeniem oczy. Samica. Samotna. Naburmuszona. Niedoceniana. Pragnąca udowodnić swoją wartość nie tyle przed innymi, co przed samą sobą. Ciekawe.
Rzuciła mi pod nogi jakiś owoc, a ja błyskawicznie cofnęłam się kilka kroków urywanym galopem. Czego onaoczekiwała? Miałabym niby zjeść ten jej owocek? A pfuj, pewnie go otruła jakimś świństwem jej pobratymców. Nieufnie lustrowałam ją jasnymi oczyma. Zastanawiałam się, czy by nie przyjąć taktyki defensywnej - czyli nie sp... uciec dziko przez pustynię galopem, niwecząc jej szanse na jakikolwiek atak. Jak na razie tylko rzuciła we mnie owockiem - ale po ludziach można się spodziewać wielu rzeczy. Większość jest zepsuta do szpiku kości. Kto jak kto, ale ja dobrze o tym wiedziałam.
Powrót do góry Go down
Rossuwa

avatar

Posts : 529

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Pią Sty 01, 2016 4:23 pm

Klacz nie chciała owoca durianu, to było do przewidzenia. Triss obojętnie popatrzyła na konia który się cofnął. Konie nie ufają elfom.- pomyślała. Nie te dzikie.. Daiana mi ufała.- myślała o swojej klaczy.
Próbowała wyobrazić sobie Daianę teraz, na miejscu dzikiej. Ona podbiegła by do niej z głośnym rżeniem.. Ale mnie zostawila.. Poczuła obojętność.. Założyla ręce na kolejna, siedząc na piasku, po czy patrzyła obojętnie na klacz.. - Nie chcesz jeść to nie..- powiedziała w jej stronę, jakby potrzebowała z kimś porozmawiać. A najlepiej z jej klaczą.
Powrót do góry Go down
http://saffrin.forumpolish.com
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Pią Sty 01, 2016 5:11 pm

Powąchałam powietrze, lekko rozszerzając chrapy. Zarżałam delikatnie, ale nie zbliżyłam się ani na krok, obrzuciłam ją tylko uważnym spojrzeniem i zbliżyłam się do źródła, aby łyknąć kilka porcji chłodnej wody. Nie spuszczałam z niej wzroku, ale co jakiś czas zezowałam w kierunku owocu. Czym był? A jeśli był jadalny?... A jeśli nie? Ne będę ryzykować.
Wyczułam, że rudowłosa jest smutna. No cóż, nie znałam jej języka, przecież nie zapytam, o co chodzi. Mogę tylko patrzeć. Może sytuacja się jakoś rozwinie? A może elfka nagle rzuci się na mnie z linami?
Odruchowo znów się cofnęłam. Parsknęłam ze złością. Nie mogłam rozgryźć jej zamiarów, ale założyłam, że zechce mnie złapać i zatargać do stajni czy coś w tym stylu. Bynajmniej nie miałam na to ochoty. Tak przy okazji, gdzieś tutaj nadal panoszył się średniej wielkości lew. Rozejrzałam się. Miałam nadzieję, że się tu nie pojawi...
Powrót do góry Go down
Rossuwa

avatar

Posts : 529

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Pią Sty 01, 2016 6:17 pm

Popatrzyła znad kolan na klacz. Była piękna, zdrowa i silna. Triss to wiedziała, od urodzenia interesowała się końmi.. A nikt tego nie potrafił docenić, jej talentu i umiejętności. Tylko jej klacz.
Popatrzyła na to z innej strony.. Ze stratą nie mogła pogodzić od bardzo długiego czasu.. Może warto by było zacząć od nowa?
Podniosła głowę wyżej.. Spojrzała tym razem na Arcanę z większym zainteresowaniem, a wręcz z przyjacielskim bladym uśmiechem. Wstała powoli, by nie wystraszyć konia, czy też nie okazywać żadnych agresywnych ruchów. Zrobiła dwa kroki do przodu i pokazała rękom ruch, który oznaczał brak złych zamiarów.
Powrót do góry Go down
http://saffrin.forumpolish.com
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Pią Sty 01, 2016 7:13 pm

Elfi pomiot zaczął wykazywać mną zainteresowanie. Nie byłam pewna, czy to dobrze, czy raczej źle. Wiedziałam za to jedno - dopóki ma w zanadrzu liny i obrożę, to źle. Znosiłam jakoś spojrzenia rudej, ale mocno się zaniepokoiłam, kiedy zaczęła wstawać. Widziałam, do czego zdolne są elfy, nawet w niewielkich ilościach. Potrafiły spętać nawet Vitalię, chociaż ona jest najsilniejsza z nas wszystkich. Tym bardziej opętał mnie wojowniczy nastrój, gdy dostrzegłam podnoszącą się elfkę. Tupnęłam kopytem, wzniecając fontannę piasku, a potem stanęłam dęba, prężąc mięśnie i rżąc wściekle. Młóciłam powietrze nogami, zarzuciłam łbem i opadłam, znów cofając się urywanym galopem. Było to jawne ostrzeżenie - nie zbliżaj się.
Potem uspokoiłam się i niespiesznie zaczęłam grzebać kopytem w ziemi. Zerknęłam na rudą, nie kryjąc jednak zainteresowania jej czynami. Co ona wyprawiała z ręką? Nie znałam ludzkich gestykulacji, przecież byłam dzikim koniem.
Parsknęłam pogardliwie. Pewnie chciała jakoś pokazać, że nie ma złych zamiarów. Jak mogła nie mieć złych zamiarów? Przecież miała przy sobie liny. Chyba każdy wie, do czego, wedle ludzkich zwyczajów, służą liny.
Powrót do góry Go down
Rossuwa

avatar

Posts : 529

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Pią Sty 01, 2016 8:15 pm

Klacz zaczęła świrować, stawać dęba i okazywać swoją siłę, czy też znak, by elfka się nie zbliżała. Triss zauważyła, że tutejsze konie są bardzo zuchwałe.. Jakby mądrzejsze. Inne uciekały, gdy tylko zobaczyły byle co, tutaj jest inaczej. Dlatego coraz bardziej chciała poznać klacz.
Uklęknęła ostrożnie na piasku, po czym wyciągnęła kolejny owoc durianu. Był to zwykły, nic nieznaczący durian, ulubiony przysmak jej klaczy, Daiany. Rzuciła go w kierunku dzikiej klaczy, wciąż klękając, okazując to, że jest mniejsza i słabsza, a klacz może czuć się bezpiecznie. - Spokojnie, Saeva... Niczego Ci nie zrobię.- zapewniła spokojnym tonem, nie podnosząc się i nie robiąc gwałtownych ruchów. Mogłaby mi zastąpić Daianę.. Chociaż jakąś jej część..
Powrót do góry Go down
http://saffrin.forumpolish.com
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Sob Sty 02, 2016 11:34 am

Nieufnie obserwowałam ruchy rudej. Klęczała. Tylko dlaczego? Nie zbliżyłam się, ale nie zamierzałam się też oddalać. Stałam w miejscu, rozszerzając chrapy i wdychając jej miły zapach. Dlaczego nie rzuca się na mnie jak dzika? Inne tak robiły. Trochę żałowałam, że niewiele rozumiem z tego, co mówiła. Może wtedy wyjaśniłaby mi co nieco. Na przykład - czemu napadli na nasz teren? Co tu robili? Żałowałam, że nie rozumiem języka ludzi.
Obserwowałam, jak rzuca owoc i cofnęłam się o krok, bez lęku, tylko, żeby okazać, że wciąż jej nie ufam. Obserwowałam ją zmrużonymi oczyma, śledząc ruchy i starając się wyczytać z twarzy jak najwięcej.
- Kim ty jesteś...? Po co przyszłaś...? - zarżałam cicho, bardziej do siebie niż do niej. Elfka przecież i tak mnie nie rozumiała, słyszała zwykłe parskanie.
Wyciągnęłam szyję i obwąchałam dość wnikliwie leżący przede mną owoc. Był mi nieznany, miał twardą skorupę jakby pokrytą kolcami. Wyciągnęłam kopyto i przyturlałam go trochę bliżej siebie, bacznie spoglądając na kobietę. Oderwałam kawałek skorupy, odsłaniając żółtawe wnętrze. Lekko podśmierdywał cebulą.
Uszczknęłam skrawek. Był mdląco słodki i faktycznie trochę jak cebula, ale po kilku kęsach doszłam do wniosku, że mogłabym się przyzwyczaić.
Uniosłam głowę w stronę elfki i zarżałam z wyraźną aprobatą.
Powrót do góry Go down
Rossuwa

avatar

Posts : 529

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Nie Sty 03, 2016 10:44 am

triss uśmiechnęła się na widok klaczy. Wciąż jej nie ufala, ale jaki dziki koń by tak szybko zaufał? W końcu była obca, z tego co mówili wszyscy, żadne stworzenia podobne do ludzi tu nie mieszkają.. - To Klacz alfa. zrozumiała gdy na nią patrzyła. Jest bardziej dzika niż pozostali.. Broni swrgo stada. myślała o koniu.
Skusila się na durian, to pierwszy krok do zaufania. W końcu mogła podejrzewać, że coś z nim nie tak.
Uklekła na kolano i spojrzała w oczy Arcanie. - Teraz twoja kolej. Zrób coś.. próbowała zachęcić ja gestykulacją.
Powrót do góry Go down
http://saffrin.forumpolish.com
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Nie Sty 03, 2016 12:38 pm

Owoc nie był zatruty. Tak, to pierwsza i bardzo satysfakcjonująca sprawa. Co prawda śmierdział jak trupiarnia i był trochę za słodki, ale nawet mi zasmakował. Odgryzłam trochę większy kawałek i połknęłam go z zadowoleniem. Miły prezent, tylko dlaczego? Czyżby chciała mnie usidlić, najpierw wprowadzając w stan zaufania? Ludzie są okropni i podszyci kłamstwem. Przynajmniej gdy jest tutaj, mam ją na oku...
Zaczęła robić coś dziwnego z rękami. Położyłam uszy po sobie. Czego ode mnie chciała? Może mam jej oddać owoc? Kopytem posłałam go w miejsce obok jej stóp. Przekrzywiłam głowę, jakby z zainteresowaniem. Śmieszny ten człowiek.Można by go dogłębniej zbadać. Przysunęłam się kilka kroków, jeśli nie podniosła się z klęczek, obwąchałam ją po głowie, wpuszczając w jej włosy ciepłe powietrze z chrap. Odsunęłam łeb i parsknęłam.
Powrót do góry Go down
Rossuwa

avatar

Posts : 529

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Wto Sty 05, 2016 5:46 pm

Dziewczyna przyglądała się kasztanie, kiedy jadła owoc. Nie miała w zwyczaju truć koni i tym podobne, wolała łagodniejsze podejście.. Czy też inaczej to nazwać, takie, jakie zrozumie koń. Warto tu przypomnieć, że Triss była elfem, a nie człowiekiem, dlatego jej wiedza i zakres zrozumienia końskiej głowy, był znacznie większy.
Jest dzika i wolna.. Nigdy nie zaufa nam, elfom.- pomyślała, kiedy patrzyła w jej oczy. Zauważyła, że Arcana, się do niej zbliża. Jest odważna.- oceniła kasztankę. Była by świetny koniem wierzchowym.. Ma dobrą sylwetkę do tego.- kolejne myśli snuły się w głowie. Zastygła, kiedy klacz zbliżyła chrapy do jej głowy. Postanowiła ją uspokoić. Wyciągnęła ostrożnie ręke, na małą odległość, jeśli klacz się nie boi, może ją powąchać.. Zapach drzew, lasów i górskich źródeł powinien nie kojarzyć jej się z ludżmi..
Powrót do góry Go down
http://saffrin.forumpolish.com
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Sro Sty 06, 2016 1:20 pm

Odruchowo cofnęłam głową, a potem położyłam uszy i kłapnęłam zębami, gdy jej ręka znalazła się niebezpiecznie blisko mojej głowy. Nie czułam lęku. Raczej rozdrażnienie. Jeszcze ten mały człowiek pomyśli, że może sobie pozwolić na zbyt dużo. Wtedy będzie problem. Przecież nie oddam jej się. Ani pod siodło, popręg i ogłowie, ani nie będę jej wiernym konikiem-przyjacielem na całe życie. Owszem, podarowała mi durian, ale niech nie sądzi, że w zamian za owoc ja podaruję jej swoją duszę. Przecież to jedyne, jedyne, co posiadam na wyłączność. I to od niedawna.
Obwąchałam wnikliwie jej dłoń i znów zarżałam z aprobatą. Może ten dźwięk zacznie jej się dobrze kojarzyć, jakby z moją akceptacją. Łagodnym ruchem trąciłam nosem jej policzek, a potem machnęłam ogonem i zjadłam jeszcze trochę cebulowatego miąższu durianu.
Powrót do góry Go down
Rossuwa

avatar

Posts : 529

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Sob Sty 09, 2016 8:17 pm

Klacz była rozdrażniona, kiedy rudowłosa i piegowata elfka wyciągnęła do niej dłoń. To jej nie zdziwiło, pierwsze podejście jak najbardziej było do przewidzenia, że zareaguje w ten sposób. Kiedy klacz dotknęła chrapami jej policzka, jej twarz odruchowo nabrała uśmiechu, wtedy też ostrożnym ruchem wycięgnęła kolejny durian i przysunęła do pyska klaczy..
Aż poczuła kłucie. Zdziwiona spojrzała na swoją klatkę piersiową. Coś zaczęło od środka ją palić.. Poczuła że grunt osuwa się pod nią. Wstała pośpiesznie, zrywając się i nie bając o to, jak zareaguje dzika klacz.. Coś zaczęło ją stąd odciągać, jakby wiatr, wichura, albo trąba powietrzna.. Po chwili poczuła, że mdleje... I znikła.
Powrót do góry Go down
http://saffrin.forumpolish.com
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Nie Sty 10, 2016 11:23 am

Ze zdumieniem patrzyłam, jak rudowłose stworzenie płonie, a potem znika, a po nim pozostaje tylko kupka durianów i lina. Prychnęłam ze zdziwieniem, zebrałam owoce i przytroczyłam je sznurem do grzbietu. Obwąchałam jeszcze teren dokładnie i machnęłam ogonem w geście ludzkiego wzruszenia ramionami.
Cokolwiek tu się stało, było to co najmniej dziwne, pomyślałam. Jeszcze raz machnęłam włosiem ogona, jakby nie do końca wiedząc, co z sobą począć. Potem podejrzliwie zerknęłam na ślady elfki w piasku i...
Odeszłam.

z/t
Powrót do góry Go down
Sqeel

avatar

Posts : 83

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Pią Sty 22, 2016 9:39 am

Przybyłam tu na pustynie porzucając swoją Zimową okrywę. Wyglądałam teraz jak na rasę Marvarii przystało choć nie wysoka, a grzywa dalej ciągnęła w poskręcanym buszu, co dawało tak naprawdę świetne schronienie przed słońcem. Po tak długiej podroży poszłam do okazy i tam tez się ochłodziłam od razu moja, sierść nabrała blasku i zupełnej gładkości jak i wydawała się niebywale krotka, jedyna zabawna rzeczą była moja grzywa i ogon ale w tym momencie byłam zadowolona i wyczerpana podrożą. Zaczęłam pic wodę dość łapczywie i odrobinę niespokojni,e nie wiedziałam czy ktoś tu jest bo nie zwróciłam na to uwagi. Moje poskręcane uszy zaczęły poruszać się jak radary.
Powrót do góry Go down
Damon

avatar

Posts : 146

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Pią Sty 22, 2016 9:47 am

Przybyłem tutaj w pełnym galopie, dzierżąc na głowie koronę. Mój kruk zleciał niżej, dając mi sygnał, że przede mną się ktoś znajduje, potem od razu wzbił się w niebiosa. Uśmiechnąłem się jednostronnie i zacząłem rozglądać się za celem. Ciężko ją było namierzyć, bo była jasna a piasek dość raził w oczy. Przekląłem coś szpetnie pod nosem ale przyśpieszyłem, wypluwając ślinę z pyska gdzieś na bok i upewniłem się, czy mam ze sobą liny. Uśmiechałem się podle do siebie i gdy byłem już blisko, podkradłem się do niej, stajać zaraz za nią.
- Dzień dobry.- Rozłożyłem uszy i po ułamku sekundy byłem już przed jej pyskiem.
- Zmęczona coś Pani. - Uśmiechnąłem się jednostronnie i uniosłem jedną brew.

____________________________________________
*

Powrót do góry Go down
Sqeel

avatar

Posts : 83

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Pią Sty 22, 2016 9:54 am

postawiłam uszy na sztorc i podciągnęłam głowę do góry dość nagle, zamrugałam i zrobiłam krok do tyłu zachowując swoja przestrzeń.
-Um... trochę jak by nie patrzeć jest tu gorąco a pustynia... no cóż fajne miejsce do Biegania choć trzeba czasem odpocząć. - Odparłam i uśmiechnęłam się dość uprzejmie lustrując osobnika wzrokiem. Zastanawiało mnie to kim jest, rozłożyłam uszy obserwując jego koronę przełknęłam spokojnie ślinę i zabrudziłam kopytem w wodzie.
Powrót do góry Go down
Damon

avatar

Posts : 146

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Pią Sty 22, 2016 9:58 am

Kiwnąłem głową słuchając jej a mój uśmiech zamienił się w czystą nonszalancje.
- A ukłon gdzie? Albo przynajmniej jakieś skinięcie głową...- Zapytałem ironicznie a potem zarzuciłem jej linę na szyję. Zapłonęła niebieskim ogniem, łaskocząc sierść szampańskiej.
- Chodź, pokaże Ci miejsce gdzie nie będzie gorąco...- Wysyczałem i zacząłem ją ciągnąc w swoją stronę.
- Nazywam się Damon, tak przy okazji, może kiedyś będzie ci to potrzebne...- Wyszeptałem i spojrzałem na nią, trzymając pewnie płonącą linę.

____________________________________________
*

Powrót do góry Go down
Sqeel

avatar

Posts : 83

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Pią Sty 22, 2016 10:05 am

Zmarszczyłam brwi i odciągnęłam głowę.
- Nie będę ci się kłaniać...- warknęłam i coś scisnelo mnie w sercu. Trwoga strach złość... jasne, że się nie ruszyłam odsunęłam się od razu i zaparłam nogami. Zmarszczyłam brwi i pokręciłam głową
- puszczaj mnie...- warknęłam mocno obserwując ogiera.
Powrót do góry Go down
Damon

avatar

Posts : 146

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Pią Sty 22, 2016 10:09 am

- A powinnaś, bo jestem królem. - Stwierdziłem pewnie i napiąłem mięśnie, ciągnąc ją za sobą, bo na nic były jej te zapieranki. Byłem wyższy i silniejszy. Miałem też nakoksowaną linę, a jak!
- Może w tedy, rozważyłbym inną opcje.- Zaśmiałem się i chrypiąc coś, ciągnąłem ją dalej za sobą.
Z reguły się nie przechwalałem, ani nie byłem AŻ taki zimny. Jednak dzisiaj, byłem na polowaniu, jeszcze chwila i po prostu ją ogłuszę jakimś mocniejszym uderzeniem. Na razie, chciałem po.. dobroci?

____________________________________________
*

Powrót do góry Go down
Sqeel

avatar

Posts : 83

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Pią Sty 22, 2016 10:16 am

-Królem którego nie znam!
Odparłam od razu i furknęłam coś starając się stawić opór ale było to zbyt trudne a zmęczenie dawało się we znaki.
-Na co ci ja ?! wypuść mnie! Nic nikomu nie zrobiłam!
Odparłam twardo broniąc się choć czułam, że moje siły ubywają z kroku na krok. Obserwowałam konia ciągnięta za nim i fuczałam coś cicho co jakiś czas dalej próbując choć zapaść się w piachu. Przerażała mnie ta płonąca się lina. Nie wiedziałam co to wszystko ma znaczyć i czego ode mnie chciał ten cały Damon i kim w ogóle był jakimś królem? Królem czego?
Powrót do góry Go down
Damon

avatar

Posts : 146

PisanieTemat: Re: Mała oaza.   Pią Sty 22, 2016 12:15 pm

Ja zaciągnąłem ją do siebie, siłując się z nią. Uparta była, jak osioł. Ale co tam, ja to zmienię, będzie potulna jak owieczka, którą z resztą jest. Bo jej szampańskie furo kręci się we wszystkie strony jak loki u Meridy. Czy jakieś innej księżniczki disneya. Stąpałem ostro, nie dając jej możliwości ucieczki. Im bardziej się szarpała, tym bardziej lina wpijała się w jej szyje i ją podduszała.
/zt.

____________________________________________
*

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mała oaza.   

Powrót do góry Go down
 
Mała oaza.
Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Tereny Niczyje :: Pustynia Ruinaerennes :: Skupisko oaz-
Skocz do: