Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zamarznięte Jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Vitalia

avatar

Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Zamarznięte Jezioro   Pon Gru 14, 2015 3:16 pm

Wiecznie zamarznięte jeziorko, z bezlistnymi krzakami wokół. Pod lodem jest widoczne jakby jakieś stworzenie lub jego cień. Widać, że pływa. Lecz nie widać żadnych innych funkcji życiowych. Jednak czasami, gdy wiadomo, że nikogo tam nie było, powstaje spora wyrwa w lodzie. Stoją wokół krzaków jeszcze upiornie sterczące gałęzie drzew. Wiatr często hula i wydaje przerażające dźwięki - idealne do tajemnicy potwora pod lodem.
Powrót do góry Go down
Vitalia

avatar

Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Wto Gru 22, 2015 1:24 pm

Vitalia stąpała łagodnie i co chwila zapadała się w śniegu. Może i nie była najwyższa, ale i tak miała sporo możliwości. Oczywiście, nie przeskoczy Wieży Eiffla, może za to kopać, zabijać i dawać z siebie wszystko. W sumie - dużo czasu minęło od przybycia Vit do tej krainy. Została władczynią SCK, była ponad to pierwszym koniem w tej krainie. Rozwinęła swoje możliwości siłowe, zwinnościowe i wytrzymałość. Miała już kilku więźniów, ale same lochy lekko podupadają, więc klacz postanowiła więcej łapać na terenach wolnych. Ale wracając do rzeczy. Była zaraza, skończyła się dla wszystkich (prawie) szczęśliwie. Mieli w tamtym czasie dwa konie do leczenia. Zorganizowano bal, coraz więcej koni przybywało do krainy. W samych myślach Vit kłębią się plany o wojnach, mimo że zawarła sojusz, już z nie żyjącą Arcaną. Nie wiedziała jak można dać się tak prosto zabić. Miała pumę na karku, ale nie, musiała mieć obrzydliwego Bursega i liny z dzikim kotowatym, a i tak podołała. Ma teraz czwórkę potomstwa. Jedna z nich ma krew Fortissimusa, dwa mają krew Bursega, o którym już wspominałam i jedna ma krew Boreasza. Maximusa gdzieś wywiało, a razem z nim namiestnika. Nie wie kogo wybrać, tak naprawdę zastanawia się nad Tormentą lub Sanguinem, który z resztą niedawno przybył do krainy. Nie widziała oprócz siebie innego czystego lipicana w Risum, Sorriso i Saffrin. Ale dalsze przemyślenia klaczy dały jej pewną odpowiedź - najlepiej jest na Saffrin. Zapewne na Sor zieją teraz pustki, które niestety są uzupełniane dziwakiem Vhagharem. i jego bandą głupiutkich klaczek. Vit szczerze ich nienawidzi, dobrze wiedziała, że w SKZ nie była mile widziana. Teraz chciała brylować. Ale tak wspominając całe dotychczasowe życie, nie słyszała przeraźliwego ryku. I tak nagle się ocknęła z zastanowienia. Od razu spłoszona stanęła wysoko dęba. Cóż to może być? - spytała się sama siebie na głos. Przeszedł po niej dreszcz, gdy spojrzała w lód, a koło niej wystrzeliło coś czarnego. Upadło gdzieś między krzakami. A kawał lodu spadł jej prosto na plecy. Nie spodziewając się tego ugięła się lekko i odskoczyła przerażona. To dziwne, że taki koń jak Vitalia boi się takiej sytuacji, prawda? A tak szczerze mówiąc to nie, każdy koń prawdopodobnie bał, by się. Tak więc klacz obniżyła głowę w bojowniczym geście, ganaszując. Za nic nie chciała, by ten napastnik myślał, że siwka się boi. Długa grzywka na chwilę przysłoniła jej oczy. Wiatr jednak chłostał ją po pysku jej własną grzywką!
Klacz rozglądała się czujnie. Ten potwór nawet nie zauważył tego. Wyglądał niby jak ryba, ale wytrzymywało przeraźliwe zimno, oddychało powietrzem i było naprawdę niebezpieczne. 
Obróciła się w miejscu o sto osiemdziesiąt stopni i z całej siły wystrzeliła na oślep tylnymi kopytami, odrzucając dziwaczne stworzenie na kilka centymetrów od jego poprzedniego miejsca pobytu. Siwa nigdy nie widziała takiego stworzenia. Tak gdyby uruchomić wyobraźnię to przypominało to ropuchę, dziwnie niebezpieczną i powiększoną. 
Zarżała i zarzuciła łbem, gdy poczuła na sobie zęby dziwnego stworzenia. Nawet, gdy to niespodziewane to i tak klacz w najlepsze próbowała analizować cóż to jest. Zrzuciła to coś na lód, który był na tyle mocny i gruby, by utrzymać konia i to coś. Po ugryzieniu stwierdziła, że jest prawdopodobieństwo, że to zmutowana wydra (jeśli ktoś ogląda Pingwiny z Madagaskaru np. z siostrą to niech sobie zajrzą na odcinek w którym Marlenka dziczeje). Vit zaczęła gryźć dziwadło, a chwilę potem spadło coś z jej wcześniejszego napastnika. Dziwna łuskowata skóra. Teraz jej przeciwnik był włochaty, niebezpieczny i łudząco podobny do wydry. Tylko coś była duża. Wbiła się w jej nogę. Klacz ją kopnęła kilka razy, a ta padła na ziemię, odtrącona. Położyła po sobie uszy i zgniotła ją, spadając przednimi kopytami na nią, gdy stawała dęba. Szczerze mówiąc klacz spodziewała się więcej walki. Położyła się na chwilę, spać jej się chciało, a ranki trochę przeszkadzały. Nagle coś usłyszała. Poderwała się prędko i kopnęła nagle coś przednim kopytem w czaszkę z całej siły. I to coś okazało się dość cichym wilkiem, który się zatoczył się lekko, pociągając ją ze sobą, powiem tak - silny i ciężki był niebywale. Vit błyskawicznie wstała i zarzuciła łbem. Jeszcze nie zdążył powstać. Siwka wykorzystała tą okazję i rzuciła się na niego, gryząc go w kark z całej siły. Wilk szybko jednak odzyskał rezon, gryząc ją w pęcinę. Natychmiast wierzgnęła, a zmarznięty wilk nie zdążył się obronić, więc dostał w brzuch. Klacz stanęła dęba, chcąc wyglądać na straszniejszą. Wilk cofnął się dwa kroki obnażając kły i warcząc, zmieniając tą pozycję na wypluwanie krwi swojej . Gdy tylko Vitalia znów powróciła nogami na ziemię, wykonała półobrót i szybko wyrzuciła tylne kopyta do tyłu. Prawdopodobnie wybiła wilkowi przednie zęby. Gdy się do niego odwróciła, skomlał z zakrwawioną mordką nad wybitymi zębami. Vit uśmiechnęła się złośliwie. Ten zaczął uciekać, a klacz podążyła za nim. W pewnym momencie, kiedy już siedziała mu na ogonie, wybiła się i próbowała przeskoczyć ponad nim, ale nie udało jej się, bo straciła przyczepność na śliskim lodzie i upadła. Zwierzę nie  zatrzymało się, ale było całe zdyszane.  Klacz nie zauważyła wcześniej, jakie jest piękne - miało sierść czarną jak bezgwiaździsta noc, bardzo długą zresztą, z białym pyszczkiem i ciemnobrązowe oczy. Wilk postawił uszy, przyglądając się jej z ciekawością, gdy klacz mu się uważnie przyglądała. Kogoś mi przypomina. - pomyślała. Nagle to coś w jego oczach zgasło i ponownie na nią natarł. Teraz bez litości kopnęła go, zgniatała go kilka razy, aż w końcu uszło z niego życie. Kuśtykając, Vitalia rozmyślała właśnie nad tym co się tu wydarzyło. Może ktoś przyjdzie? A  może kolejny drapieżnik?
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Wto Gru 22, 2015 7:22 pm

Flo jak zwykle z ponurą miną wtargnęła na lód. Była pogrążona w przeszłości. W głowie miała mętlik, ale była czujna. Wycofała się, stawając za dzrewami. Siwa klacz, właśnie pozbawiała życia pewne stworzenie. Było ono wilkiem, tak samo czarnym jak Flover i pewnie miało tak samo dzisja ponure serce jak ona. Zdmuchnęła grzywkę z oka i po skończonej walce, ponownie wkroczyła na lód. Mimo iż czerń, cała ją zakrywała, była czasami nie widoczna. - Witaj - powiedziała do siwki. Na podłożu były ślady krwi, jak i cała klacz była w zadrapaniach i bliznach. - Aż tak boli? - Głupie pytanie, jak na taką twardą osobę, pewnie odpowiedziałaby, że nie. - Jeśli możesz, powiedziałabyś mi coś o tej krainie? - Spokojnie zadała pytanie. Oh, jaka rozmowna dziś jest Flo.... dziwne, no ale cóż. Chciała się dowiedzieć chociaż trochę o miejscu, w którym chyba zamieszkała. W każdym razie, nie miała ochoty nigdzie się w najbliższym czasie przenosić. Ani dziś, ani jutro. Była cierpliwa, ale w granicach. Nie to, co Vhaghar. On miał cierpliwości tak dużo, że aż za wiele, wyrozumiałości tak samo. Nie chciała jednak z odrazą podchodzić do pierwszego napotkanego konia. Więc spróbowała być miła. Wiatr zmiatał jej co chwilę grzywkę na oczy, więc nie poprawiała już jej. I tak, widziała wiele, bo nie zasłaniała jej całego świata.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Vitalia

avatar

Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Sro Gru 23, 2015 5:41 pm

Vitalia strzepnęła grzywę z pyska po skończonej walce. Natychmiast położyła po sobie uszy, gdy zobaczyła idącą w jej kierunku arabkę. Niezbyt lubiła araby - z tego co doświadczyła były głupie, przemądrzałe, próżne i niekulturalne. Witam. - odpowiedziała krótko z wciąż uszami dość niezadowolonymi. Zależy co masz na myśli, mówiąc ból. - odparła. Stwierdziła, że niby może zrobić jej wykład o Saffrin. Masz tu trzy stada - SHW, SMN, SCK. SCK jest najpotężniejsze, a jemu przewodzę ja. Istnieje tu akademia dla źrebiąt, szykujemy się powoli do wojny, zbierając najlepszych nad Szczytem Wulkanu. Masz tu wiele miejsc do odwiedzenia, magiczne stworzenia i przeróżne konie. Nie należy zapomnieć o wstrętnym ogierze arabskim, Bursegu. I to z grubsza tyle.  - odparła jednym tchem.
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Sro Gru 23, 2015 6:17 pm

Kara nie zdziwiła się, widząc, że klacz nie jest zbyt przyjaźnie nastawiona. Flo też nie miała zamiau, rzucać się ze szczęścia jej na szyję, bez sensu. I wszystko i nic. - Stwierdziła prawie bezgłośnie. Jak mam na ciebie mówić? - Zapytała, mając na myśli po imieniu, czy pani, czy w ogóle się nie odzwyać. Czyli znalazła konia ze stada, do którego należała, a dokładnie to jego władczynię. Do wojny? To piękne słowo... Tyle krwi, żalu. Podszkoliłabyś mnie? Albo chociaż dała wskazówki, jak się tu bronić i walczyć? - Pytała z pewną cichą melodią w głosie. Chciałaby przeżyć na tej "wojnie" i w każdym razie bronić swoich. Burseg, jak jest z innego stada, to... można go załatwić w bitwie. Mniejsza z tym, chociaż zapach krwi był by przyjemny. Okay, to już coś więcej wie. Może bedzie i coraz lepiej... i tak życie płata różne figle.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Vitalia

avatar

Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Pią Gru 25, 2015 7:38 pm

Vitalia - przedstawiła się krótko. Stanęła na lodzie, pod którym była woda. Korzystając z swoich znakomitych sił, zrobiła wielką wyrwę w lodzie, a po bokach dziury rozeszły się rysy. Klacz wymierzyła lodowi jeszcze kilka ciosów, aż całość zatopiła się w głębokich wodach. Znajdź lisa, wilka, portem jakieś ptaki. Zabijaj to wszystko, potem pogadamy w kwesti walki ze mną - musisz się przygotować na dzikich zwierzętach. - poradziła. Ten Burseg nigdy nie wytknął swojego nosa poza tereny ich stada. Jest tchórzem - zapewnie się o tym przekonasz, jeśli wybierzesz na przechadzkę po ich terenach.
EDIT
Gdy Flo odeszła Vit równiez odgalopowała
Z/t


Ostatnio zmieniony przez Vitalia dnia Pią Gru 25, 2015 7:57 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Pią Gru 25, 2015 7:48 pm

Spoglądając na klacz, Flo słuchała uważnie. Dzięki - odparła bez namysłu. Pewnie masz rację. - Powiedziała, patrząc w wyrwę w lodzie. Ten Burseg musi być nie złym tchórzem... Na śniegu nie było trudno zauważyć karego araba, prędzej schowałby się jakiś siwy koń... mniejsza z tym, po co zastanawiać się nad tym, jak to teraz nie potrzebne. To... - mruknęła. - Do zobaczenia. Dzięki jeszcze raz - stwierdziła i powoli galopem oddaliła się. Chciała znaleźć kogoś, z kim można byłoby porozmawiać. Albo i porwać... ,,Ruszyła na łowy". Teraz było jej wszystko jedno, co do tego.

[z/t]
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Nie Gru 27, 2015 12:40 pm

Flo przyszła spokojnym kłusem w miejsce, gdzie nie dawno z kimś rozmawiała. Rozglądała się, rozmyślała, gdzie by iść, lub z kim się spotkać. Nie miało większego sensu, błądzenie bez celu i szukanie czegoś, czego nawet być może w życiu się nie widziało. Przeszła znów kilka metrów kłusem, by nie stać w bezruchu. Parsknęła cicho, gdy wiatr zdmuchnął jej grzywkę na oczy, jednak po chwili wróciła na miejsce. Zatrzymała się, by postać w chwili spokoju.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Azazel

avatar

Posts : 262
Age : 22

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Nie Gru 27, 2015 12:53 pm

Troje z oddziału zdecydowało się przeczesać tereny. Błądzili długo, brnąć przez śnieżne zaspy po kolana. Było zimno, cholernie za chłodno dla tak chudo ukształtowanych osób. Ubrani w kożuchy wykonane z jeleniej skóry i obszyte w różne ciekawe kształty i wzory, marznęli do szpiku kości. Rozkazy jednak, były rozkazami - nie mogli ich zignorować w żaden sposób, byli za bardzo poddani swojemu rządowi. Czynili misje z honorem, w końcu od koni zależały losy ich ludzi a nawet dalszego pokolenia. Po tej zarazie która przecedziła dziesiątki nieparzystokopytnych zostali na zupełnym lodzie, a patrząc na miejsce w którym się znajdowali, można stwierdzić że nawet dosłownie. Jeden z nich dostrzegł klacz w oddali, nie była trudna do zauważenia. Czarna sierść i dłuższa grzywa nie za bardzo nadawały się do tego klimatu i rzucała się w oczy od razu. Najstarszy z nich coś burknął i wyciągając lassa, bezszelestnie rozbili się na trzy strony, otaczając ją cicho - jak na leśnych łowców przystało.

____________________________________________
Famous last words.


Głos Azazela
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Nie Gru 27, 2015 1:08 pm

Było tak bardzo cicho, lecz to nie było zbyt ciekawe. Ruszyła zmiejsca, by się rozglądnąć i zauważyła ruch nie daleko siebie. Klacz otoczyły dziwne stworzenia, ludzie, a bardziej jakby elfy. Wszyscy mieli liny i dziwnie na patrzyli na karuskę. Zatupała kopytami groźnie i podbiegła do jednego ze stworzeń, głośno rżąc. Stanęła dęba i wymachiwała kopytami, usiłując odstraszyć napastników. Cały czas zataczała koła myśląc, na którego by iść. Zatrzymała się przy jednym z długimi włosami, kopiąc całej siły dwa razy. Dla niej liczy się wolność, nie poddanie się im. Byli co prawda cisi i trzebało im za to pogratulować, lecz jak na zimę, to mieli zbyt bujne ubrania. Jeszcze nie licząc tych spojrzeń.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Azazel

avatar

Posts : 262
Age : 22

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Nie Gru 27, 2015 1:16 pm

Elfy zaczęły tworzyć krąg, otaczając ją i cały czas się ruszając. Co jakiś czas czuła uderzenia lin o jej nogi. Na początku nie chcieli jej zabrać silą, tylko spokojnie do siebie przekonać... Najstarszy z nich, został skopany dość boleśnie, bo niestety nie zareagował wystarczająco szybko. Uderzył plecami w zaspę i stracił na chwilę panowanie nad własnym ciałem. Blondyn zrzucił sobie kaptur z głowy i pewnie zarzucił linę, łapiąc w ten sposób przednią nogę klaczy. Ciągnął ją zaparcie, gdy drugi uderzył jakby batem po tylnym stawie skokowym. Lina wbiła się w jej skórę, zaczepiając się jak hak. Łowcy nie mówili nic, nie wydawali z siebie żadnych, najmniejszych dźwięków a mimo to pracowali jak szwajcarski zegarek. Nie mieli w planie jej za bardzo poranić, w końcu była bardzo młoda i mogła się przydać zarówno do rozrodu jak i do pracy.

____________________________________________
Famous last words.


Głos Azazela
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Nie Gru 27, 2015 1:30 pm

Widziała jak jeden z nich, od kopnięcia uderza o coś i traci przytomność. Lina złapała jej przednią nogę, przez co ktoś zaczął ją ciągnąć. Nie zastanawiając się, od razu ruszyła w jego stronę. Galopowała chwilę, po czym zatrzymała się, rozrzucając śnieg po tej dziwnej postaci, stając dęba i usiłując uderzyć go kopytem w głowę. Tak łatwo ne odpuszczała. Potem jedna z lin, wbiła się w jej nogę, a ta zarżała głośno i z odruchu, kopiąc tylnymi kopytami. Wierzgała i usiłowała biegać, stawać dęba, by nie dać sobą pomiatać. Ponownie natarła na jednego z nich, usiłując pozbawić go odczucia grawitacji, i jeśli to możliwe, pozbawiając go przytomności. Chociaż nawet, gdyby śmiertelnie dla nich się to skończyło, nie byłoby jej ich żal, sami na to pracowali. Nie czuła bólu, to tylko wrażenie.

/ Jakby co, odpiszę za godzinę.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Azazel

avatar

Posts : 262
Age : 22

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Nie Gru 27, 2015 1:41 pm

Jeden stał przed nią, drugi za nią i równomiernie ciągnęli ją, by nie dostała się do nich. Latali jak kukiełki, zapierając się na śniegu, ale uniemożliwili jej bieganie we wszystkie strony. Najstarszy z nich, odzyskał przytomność i widząc, że klacz jest już bardzo blisko uderzenia blondyna, podniósł się i resztkami sił zarzucił na jej pysk linę, ściągając ją razem z jej szyją. Mężczyzna bez kaptura został uderzony, ale już nie z takim impetem bo zdążył zareagować. Drugą ręką wetknął jej szmaciany worek na głowę tak, by zasłonić jej oczy. Tylne nogi były coraz bardziej spętane przez to, że kopała nimi jak szalona. Trzeci z pomocników się przewrócił i klacz zaczęła go ciągnąc po ziemi. Nie odpuścił lin ani przez chwile, pomimo tego że jego delikatna twarz została ciągnięta po zimnym, siarczystym śniegu.

____________________________________________
Famous last words.


Głos Azazela
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Nie Gru 27, 2015 3:22 pm

Nagle na jej pysk, jeden z nich zarzucił linę. Oj, kolego. No teraz to już przegiąłeś. - pomyślała tak zdenerwowana, że machniąciem łba kogoś powaliła. Później założyli jej worek na głowę. Teraz to już kaplica. Poczuła, jak jedna lina osłabła, przez co zaczęła iść, z całych sił próbowała też zerwać linę z pyska. Machnęła nim, w nadzieji, że tamten nie zdoła jej utrzymać. Byli tacy ciency jak patyki, chudzi, a jednak nie dawali za wygraną. Szarpnęła za linę na kopycia, która była słabiej trzymana, również machnęła kopytem, by uderzyć nim napastnika z przodu.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Damon

avatar

Posts : 146

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Nie Gru 27, 2015 3:33 pm

Blondyn który przed chwilą dostał z głowy rosłej klaczy, zachwiał się nieco, ale widać było, że wie jak wyjść z tej sytuacji. Byli wysocy, przez co z większą gibkością skakali. Młody elf spróbował to wykorzystać i odskoczył w bok, przewrót w przód a potem wybił się i zrobił kolejny skok. Sytuacja z tym, że klacz miała na głowie płócienną szmatę tylko mu to ułatwiła. Po chwili wszystkie jej nogi zbiły się w jedne miejsce i runęła na ziemie, powiązana jak krowa na rodeo. Czarnowłosy podźwignął się pokrwawiony a najstarszy jakoś doczłapał do tej bestii. Blondyn splunął gdzieś na bok, metaliczną cieczą i ściągnął jej worek z oczu, zawiązując go na chrapach, by tak szybko nie umiała ugryźć.
Wymamrotał coś w nieznanym jej języku i uśmiechnął się do siebie zadowolony.

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Nie Gru 27, 2015 4:02 pm

No tak, to był koniec, padła na ziemię. Ale... martwa do niczego im się nie przyda. Słyszała kiedyś o pewnej roślinie, która teraz by się przydała. Gdy ten ściągnął jej worek z głowy, szybko odgarnęła śnieg i... Tak! Tak! Tak... Dzięki Wam Bogowie! pod nim była ta roślina. Szybko bez namyślu jeszcze udało się jej zjeść trawę niezauważalnie. Sprawiała ona zatrzymanie się życia, w miejscu. Symulacja śmierci, lecz umysł pracował. Teraz leżała na śniegu jak martwa. Na nic nie przyda im się martwy koń, mogą go tylko pozostawić na śniegu na pastwę losu. Roślina po kilkudziesięciu minutach przestaje działać i ofiara się budzi (btw. tak słyszałam). Lecz ani wdech, ani wydech nie wyleciał z nozdrzy karuski, nawet jak jej serce, na ten czas się zatrzymało. Wiedziała jednak zanim to zjadła, że nie długo się obudzi.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Damon

avatar

Posts : 146

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Nie Gru 27, 2015 4:17 pm

Elfy nie zauważyły momentu gdy kara miała roślinę w pysku bo były zbyt zajęte dyskusją miedzy sobą. Nagle blondyn spostrzegł, że klacz zemdlała i rzucił się na kolana, unosząc jej pysk nieco żeby udrożnić drogi oddechowe. Nic, kobyła dalej była zupełnie sztywna. Starszy i Czarnowłosy powoli podeszli wyraźnie zdziwieni, ostrzegając go, że to może być jakiś trik. Jednak zero reakcji, głucha cisza. Blondyn zdeklarował się, że przeczeka z klaczą jeszcze jakiś okres czasu, a jeśli dostała szoku urazowego co doprowadziło ją do śmierci, to ją pochowa. Chłopak zawiązał jej kantar na głowę mocno, tak by nie dała rade zwiać i łańcuchem który wbił do lodu spiął ją. Nogi wciąż miała powiązane a on czekał cierpliwie, czy coś się stanie. Co jak co, ale on był strasznie uparty.

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Nie Gru 27, 2015 4:50 pm

Minęły te trzy, marne, nie winne niczemu godziny, lecz ona miała wrażenie, jakby trwało to trzy, ale dni. Nie czuła obecności kogokolwiek, zwierząt, czy tych dziwnych ludzi. Nagle było słychać wdech, a po dłuższej chwili wydech. Jej płuca zaczęły normalnie funkcjonować, tak samo jak krew i serce, jednak oczu nie miała siły otworzyć. Ze zmrużonymi powiekami leżała około 30 minut, po czym spojrzała na świat. Głupi ludzki pomiot, wyrzutek i morderca... - Pomyślała, zerkając na elfa. Przedtem, gdy była tak rozgrzana walką, liny mocno ją ściskały, zaś teraz, gdy była całkiem lodowata, lekko, po cichu, wysunęła kopyto ze sznurów. Było to wręcz nie słyszalne, gdyż ten ludzki stwór siedział dalej, zapewne znudziło go trwanie przy zmarłej klaczy. Zrobiła to z kolejnymi kopytami i na chwilę przestała, by odgonić od niej myśli o ucieczce. Po pięciu minutach w bez ruchu i nie zauważalnym, wolnym oddechu, energicznie wstała, zostawiając liny za sobą. Najgorsze było, że teraz znów był blisko elf. Przebiegła się kilka razy obok pachołka, by się rozruszać. Szarpała się, by zrzucić kantar. Nie pozwalała się dotknąć, nikomu, niczemu.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Damon

avatar

Posts : 146

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Nie Gru 27, 2015 6:40 pm

Kiedy klacz wystrzeliła jak oparzona on naciągnął cięciwę z zatrutą strzałą. Grot był nasmarowany specjalną przygłuszającą miksturą. Blondyn wyszeptał coś jakby do swojego łuku i zamykając oczy puścił elastyczną cześć. Flover miała wrażenie, że każda sekunda jej życia dłuży sie godzinami. Widziała pocisk który mknie prosto w nią ale nie potrafiła nic zrobić. Była zupełnie osłupiała, bez jakiejkolwiek reakcji czy bodźca do ucieczki. Grot przeszył jej skórę i natychmiastowo trucizna zmieszła się z krwią klaczy, powodując zawroty głowy. Elf zawiedziony obrotem sprawy, zaciagnąl jedynie kaptur, zakrywając swoje długie uszy. Zaczął do niej podchodzić i mówić coś spokojnie szeptając. Była jak na haju, praktycznie nie miała władzy nad swoimi czynami.

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Nie Gru 27, 2015 6:48 pm

Flo powoli kładła się na ziemie. Gdyby elf chciał z nią gdzieś iść po dobroci, w spokoju, pewnie by i poszła, lecz trudno, każdy lubi co innego. Jak na osobę konia postrzelonego czymś dziwnym, co w dodatku śmierdziało, była spokojna. Patrzyła jednak nadal na to stworzenie, co musiało ją zranić. Czyli nie chcą mnie całej. Tak tez mogę. Pomyślała, kładąc się na ziemię. Jest jeden, to powodzenia w taszczeniu mnie. - Jednak nad umysłem dało się panować. Co z tego, że głowa ją bolała, nie miała siły na nic, jej prawie czarna krew popłynęła po białym śniegu. Zapewne i drapieżniki nie długo się zjawią, przez krew na podłożu, lecz to już nie jej problem.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Damon

avatar

Posts : 146

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Nie Gru 27, 2015 6:56 pm

Widząc, że klacz się uspokoiła, elf westchnął cicho i wyciągnął z toby opatrunek. Szepnął coś do niej, jakby tłumacząc, co teraz będzie jej robił. Wyciągnął strzałę jednym szybkim ruchem i wrzucił ją z powrotem do kołczanu. Wytarł krew spływającą po nodze klaczy i założył bandaż, nucąc coś przy tym. On w gruncie rzeczy nie był zły, pewnie obchodziłby się z nią inaczej, gdyby nie fakt, że oboje mieli by tu zamarznąć gdyby zostali na dłużej. Zapiął linkę o jej kantar i wyciągnął z lodu łańcuch, chowając go w torbie. Spróbował kolejny raz coś do niej przemówić, jakby prosząc ją by wstała.

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Nie Gru 27, 2015 7:11 pm

Gdy ten ktoś wyciągnął strzałę, nie ukrywając, zabolało ją. Jej łeb w ułamku sekundy znalazł się przy jego ręce, już chciała go ugryźć, ale jednak nie chciała tego robić, nie miała siły. Mało jej dawało to, że coś mówił w swoim dziwnym języku, bo i tak nic nie rozumiała. Przypiął jeszcze linę do jej kantaru, bo tego jeszcze brakowało, by całkowicie ją pogrążyć w złości, smutku i bezradności. I tak nie wiem co mówisz. - Pomyślała, powoli wstając ze śniegu. Bandaż coraz bardziej był utopiony w kolorze ciemnej czerwieni, nie całkiem zwykłej krwi, jaką mają Czarnokrwiści. Nadal do niego nie podchodziła, mimo, iż był spokojny. Raz tylko lekko pociągnęła za linę, by sprawdzić, czy może się nie uda uciec. Szła z lekko opuszczoną głową, jak to mają do siebie konie, gdy są smutne lub znudzone.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Damon

avatar

Posts : 146

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Nie Gru 27, 2015 7:16 pm

Elf prowadził ją spokojnie w stronę ich obozowiska. Miał nadzieje, że nic więcej nie nabroi. Zmieniał opatrunki kiedy trzeba było i spokojnie z nią szedł, nucąc cały czas coś pod nosem. Sam potrzebował wierzchowca a ta klacz wpadła mu w oko, może akurat uda mu się ją zatrzymać?
/Flo i ja z.t.

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Czw Gru 31, 2015 1:21 am

Chłodno. Beznadziejna pogoda. Biegłam galopem brzegiem zamarzniętego jeziora. Grzywa falowała mi od podmuchów wiatru a kopyta wydawały pufiasty dźwięk gdy zderzały się z ziemią. Szczęście, że mam grubą warstwę sierści. Zwolniłam do stępa i dalej szłam obok jeziora. Zobaczyłam jakiś cień pod taflą. Tak na zaś odsunęłam się od niej. Widziałam ślady walki na śniegu. Chyba świeże. Skuliłam uszy i podniosłam wysoko głowę by więcej widzieć. Bez przerwy się oglądałam wokół siebie.
Powrót do góry Go down
Vitalia

avatar

Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   Czw Gru 31, 2015 2:36 pm

Idąc przez śnieg, będąc szczelnie opatulonym, piątka elfów szła nad zamarznięty zbiornik wodny. Dowódcą tego oddziału była młoda elfka z długimi uszami przykrytymi czerwonym kapturem i zielonym, luźnym płaszczykiem. Kochała jeździć konno, a zatruta pasza zabrała jej wspaniałą gniadoszkę. Była mieszańcem, o wzroście 1,70 cm. W tej małej grupie była jej najlepsza przyjaciółka Eliteinera. Jej ogier był ciężko chory. Wszystkie elfy z tych, które tu przyszły przeżyło stratę konia albo niedługo dostaną takie wieści. Ciągle idąc trójka mężczyzn rozglądała się ponuro w poszukiwaniu nieparzystokopytnych. Nagle dowódczyni dostrzegła dość niską klacz shire. Bez słów wszyscy wyciągneli łuki z strzałami pokrytymi trucizną, która spowalniała i oszałamiała stworzenie trafione. Zaczaili się za drzewami i krzakami nie wydając z siebie dźwięków. Zza drzewa wyszła tylko Anteliferda (dowódczyni tego oddziału). Wyciągnęła rękę w stronę klaczy z kusząco pachnącą marchewką, stety lub niestety ciekawą zawartością. Wszyscy byli gotowi wyskoczyć i strzelać.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zamarznięte Jezioro   

Powrót do góry Go down
 
Zamarznięte Jezioro
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Śnieżny Płomień :: Północna Tundra :: Stumilowy Las-
Skocz do: