Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 sitowie nad brzegiem

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Nyks



Posts : 182

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Czw Gru 17, 2015 2:06 pm

Galopowała przed siebie, chcąc jak najszybciej oddalić się od miejsca spotkania Bursega. Rozszerzyła chrapy, czując, jak rany otwierają się coraz bardziej. Ostatecznie zatrzymała się w pewnym momencie, z niejakim trudem ściągając obrożę z szyi. Odetchnęła z wyraźny spokojem, w końcu mogąc się cieszyć wolnością. Ruszyła przed siebie, będąc cały czas na baczności. Nie chciała po raz kolejny wpaść w szpony wrogiego stada, czym narobiłaby sobie niepotrzebnych kłopotów. Z jej gardła wydobywały się ciche jęki, gdy tylko czuła głuchy ból z otwartych ran. Były to raczej powierzchowne otarcia, aczkolwiek ciągle ciekła z nich szkarłatna posoka. Z westchnieniem zauważyła jezioro, do którego nadal miała spory kawałek marszu. Kroczyła dzielnie, dumnie unosząc pysk ku gorze. Blizna na ciele klaczy była niczym chluba, której nie zmaże czas. Kiedy wkroczyła na otwarty teren, zorientowała się, iż nie jest tutaj sama. Momentalnie zesztywniała, aczkolwiek rozluźniła wkrótce swoje mięśnie, wyczuwając zapach swojego stada. Skierowała swoje spojrzenie na kruczoczarną klacz, na której grzbiecie swoje miejsce znalazł dziwny ptak. Mimo dokuczających siwej dolegliwość zaczęła stawiać sprężyste kroki, chociaż chyba nie musiała oczekiwać ataku z jej strony. Przecież są razem w stadzie. Nie atakuje się swoich. Rozszerzyła swoje nozdrza, dostrzegając leżąca na ziemi skórę dzikiego kota. Sama już zaczynała mieć ochotę na coś podobnego. Przy najbliższym spotkaniu z innym gepardem bądź tygrysem, o ile znajdują się tutaj przedstawiciele tego gatunku, rozprawi się z nim podobnie. Będzie wyglądała niezwykle gustownie w takim futrze, które dodatkowo pomoże przetrwać klaczy zimę. Zatrzymała się niemal nad samą wodą, stawiając kopyta na piaszczystym brzegu jeziora. Następnie skierowała swoje spojrzenie na klacz, mrożąc ślepia.
- Witaj. Jestem Nyks... a ty? - zapytała zachrypniętym głosem, strzygąc uszami na wszystkie strony.


Ostatnio zmieniony przez Nyks dnia Nie Gru 20, 2015 2:02 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Czw Gru 17, 2015 5:35 pm

Podniosła gwałtownie głowę, na co biały sokół zareagował ponownym zaciśnięciem szponów. Nie zwróciła jednak na to uwagi. Jej czujnie postawione uszy wychwyciły pewien dźwięk, czyjeś kroki. Zobaczyła teraz siwą arabkę, która zbliżała się w jej stronę. Czarna Krew - powiedziała w myślach, wyczuwając jej zapach. Rozluźniła nieco mięśnie, mając świadomość, że z jej strony nie grozi jej raczej niebezpieczeństwo. Powoli, zgrabnie wstała z ziemi, przez co drapieżny ptak ponownie mocniej wczepił się jej w kłąb. Zdawało jej się, że skądś kojarzyła tę postać, ten głos...
Jestem Tormenta. - powiedziała. Jej głos w porównaniu do przybyszki był melodyjny, z nieskrywaną pewnością siebie. Patrzyła na nią, uważnie badając ją wzrokiem. Widziała na jej skórze lekkie zadrapania, a w niektórych miejscach większe rany.
Wiesz... może lepiej przemyj sobie te rany wodą z jeziorka. O tej porze łatwo o zakażenie, a nie potrzebna nam kolejna w historii Saffrin zaraza... - powiedziała po chwili, a na jej pysk wypłynął delikatny uśmiech. Jej własne rany były nadal obecne, choć już było z nimi o wiele lepiej. Ona sama odzyskała poprzednią energię. Potrząsnęła lekko głową, starając się dać ptakowi do zrozumienia, że jeśli zaraz nie poluzuje uścisku szponów to sama zrobi to siłą. Jakiś efekt to przyniosło. Biały sokół zatrzepotał krótko skrzydłami i przestał aż tak wbijać szpony w jej kłąb, nie zmieniając jednak swojego miejsca.
Powrót do góry Go down
Nyks



Posts : 182

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Czw Gru 17, 2015 6:16 pm

Parsknęła cicho, mogąc poznać imię fryzyjki. W zasadzie rany miała tylko na szyi, aczkolwiek nie mogła się pozbyć dziwnego wrażenia, jakby Burseg cały czas ją obserwował. Zmarszczyła chrapy, uświadamiając sobie, że nie jest to przecież możliwe. Przecież zadała mu potężny cios tym łańcuchem, który zostawiła przy jednej z dróżek w lesie i powinien go ogłuszyć oraz pozbawić przytomności na dłuższy czas. Gdyby mogła, pewnie wzruszyłaby ramionami. Była coraz bardziej zaintrygowana białym ptakiem drapieżnym, który przysiadł na grzbiecie Tormenty.
- Dziękuję za radę - burknęła niezbyt uprzejmie, nie mając w zasadzie żadnych wyrzutów sumienia, aczkolwiek skorzystała z niej. Ostrożnie weszła do przyjemnie lodowatej wody, unosząc łeb ku górze. Próbowała ochlapać skutecznie swoją szyję, nie chcąc przecież, aby wdało się zakażenie, które mogło skrócić jej 'marzenia' o dłuższym pobycie w tej krainie. Zadrżała, czując, jak małe drobinki wżerają się w rany, ale mogła zauważyć zmianę. Krew przestała cieknąć, a same otarcia przybrały zdrowy kolor. Spojrzała z krótkim błyskiem w oczu na klacz, co mogła uznać za prawdziwe podziękowanie, ale trwało to tylko kilka sekund. Dopiero po dłuższym czasie wyszła z jeziora, ostatecznie uznając, iż może to zrobić.
- Od dawna tutaj jesteś? - zapytała już mniej schrypniętym głosem, spoglądając na karą kątem oka.


Ostatnio zmieniony przez Nyks dnia Nie Gru 20, 2015 2:03 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Czw Gru 17, 2015 11:11 pm

Nic nie odpowiedziała na słowa siwej klaczy. Nie była przyzwyczajana do otrzymywania za cokolwiek szczerych podziękowań, więc specjalnie nie przejęła się jej tonem. Wiedziała, że w jakiś sposób jej pomogła, kiedyś to może doceni. Ale na razie Burza postanowiła nie zwracać uwagi na ton.
Biały sokół zatrzepotał żywo skrzydłami, po czym z przenikliwym gwizdem błyskawicznie zleciał z grzbietu karej klaczy. Tuż przy ziemi rozłożył nagle skrzydła, ponownie podrwając się w górę, zaciskając szpony na jakimś gryzoniu. Ten moment Tori wykorzystała na to, aby ponownie zarzucić na grzbiet cętkowane futro. Ptak leniwie zatoczył nad nimi jeszcze kilka kółek, po czym zgrabnie wyjądował ponownie na swoim miejscu. Powoli rozpoczął spożywanie swojego posiłku, rozrywając gryzonia na kawałki.
Przez pewien czas na niego patrzyła w milczeniu, po czym ponownie odwróciła się do arabskiej klaczy.
Możnaby wręcz powiedzieć, że jestem tutaj od początku istnienia Czarnej Krwi. - odpowiedziała na pytanie.
Czy mogłabym wiedzieć, co cię tak paskudnie poharatało? - spytała po chwili. Była nawet ciekawa, co takiego przytrafiło się nowej w stadzie klaczy.
Powrót do góry Go down
Nyks



Posts : 182

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Pią Gru 18, 2015 11:24 am

Powiodła chwilę wzrokiem za kołującym sokołem, aby następnie powrócić nim do karej. Wypuściła z świstem powietrze z chrap, delikatnie je marszcząc. Od początku? Czyli jak długo istnieje to stado? Będzie musiała spytać o to jednego z władców, o ile takowy taki tutaj jest. Potrząsnęła mokrą grzywą, strącając z niej osiadłe kropelki wody. Uniosła swoje zuchwałe oczy jeszcze wyżej, słysząc pytanie, jakim cudem nabawiła się takich... okropnych ran. Odruchowo skierowała na nie swój wzrok, zauważając, że krwotok praktycznie ustał.
- Powiedzmy, iż miałam niezbyt miłe spotkanie z pewnym ogierem... Bursegiem - wyszeptała jego imię dość niepewnie, ponieważ mogła nie mieć racji. W zasadzie zauważyła je namalowane na ścianie, ale przecież mogło to oznaczać dosłownie cokolwiek. Odetchnęła głęboko, będąc ciekawa, czy Tormenta też miała z nim styczność, aczkolwiek mogąc poznać dość arogancką naturę tamtego konia i wrodzone poczucie, że z wszystkimi klaczami musi mieć swojego potomka, mogła zakładać jej spotkanie właśnie z nim.


Ostatnio zmieniony przez Nyks dnia Nie Gru 20, 2015 2:04 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Pią Gru 18, 2015 6:34 pm

Ze spokojem czekała na odpowiedź siwej klaczy. Patrzyła cały czas na nią onyksowymi, błyszczącymi oczami. Ale odpowiedź niestety się jej zdecydowanie nie spodobała.
Co za... - syknęła nagle, nie mogąc znaleźć dla niego odpowiedniego określenia. Uderzyła przednimi kopytami naraz o ziemię, przez co ptak gwałtownie zatrzepotał skrzydłami i gwizdnął przenikliwie, wbijając mocniej szpony.
Już miałam przyjemność go spotkać. Teraz to już nawet nowe porywa... - powiedziała, a jej złość powoli zaczynała się ulatniać.
Jak mu uciekłaś? - spytała po chwili, już nieco spokojniej. Była niemalże ciekawa, jak nowej w stadzie klaczy udało się zwiać. Przez pewien czas bacznie jej się przyglądała, po czym podeszła do zbiornika wodnego i wypiła kilka łyków orzeźwiającego płynu.
Powrót do góry Go down
Nyks



Posts : 182

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Sob Gru 19, 2015 1:44 pm

Nie zdziwiła się, widząc reakcję swojej nowej towarzyszki ze stada. A kiedy ta dodatkowo uderzyła gwałtownie swoimi kopytami o ziemię, miała pewność, że ta też była jedną z jego 'ofiar'. Z obrzydzeniem przypomniała sobie jego dotyk, przez co całe ciało siwej zadrżało. Powiodła spojrzeniem za osobliwym, białym sokołem, który wściekle zabił skrzydłami, nadal trzymając się kurczowo grzbietu karej. Skinęła łbem, potwierdzając stwierdzenie Tormenty. Nawet nie chciała wiedzieć, co teraz robi i za co - za kogo - właśnie się zabiera. Musi go jeszcze kiedyś dopaść i pokazać mu jego miejsce w szeregu, czyli na szarym końcu.
- Chciał się ze mną zabawić - powiedziała pogardliwym tonem, mrużąc kobaltowe ślepia. - Ale na swoje nieszczęście trafił na mnie. Nie dałam mu zbyt dużo przyjemności, co może pamiętać osobę w postaci obolałego ciała.
Ona też zanurzyła swoje chrapy w krystalicznie czystej wodzie, ciesząc się jej smakiem.


Ostatnio zmieniony przez Nyks dnia Nie Gru 20, 2015 2:04 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Sob Gru 19, 2015 11:31 pm

Kiedy skończyła pić, ponownie spojrzała na arabską klacz. Mnie przetrzymywał przez wiele dni, starając się mnie zmusić, abym została jego partnerką i wychowywała jego źrebaki. - powiedziała z wyraźnym obrzydzeniem w głosie. Na samo wspomnienie tego, co chciał jej zrobić, momentalnie zebrało jej się na wymioty. Jednak na szczęście konie nie mogą zwracać. Zrobiła więc jedynie skrzywioną minę.
Pewnie nadal bym tam tkwiła, gdyby nie jeden z Halnych. Mój przyjaciel. Obmyślił plan, żeby mnie wypuścić, sam narażając się na podejrzenia o zdradę stada. - powiedziała, jakby bardziej do siebie niż do swojej towarzyszki. Uśmiechnęła się ledwo zauważalnie, spoglądając na długi, czarny warkocz, który delikatnie opadał na bok jej szyi. Nadal się cieszyła, że go zachowała. Dopiero mocniejsze zaciśnięcie szponów pierzastego zmusiło ją do zaprzestania myślenia o przyjacielu. Dame un respiro - powiedziała do niego cicho w ojczystym języku, jakby to miało mu pomóc w zrozumieniu słów. Dopiero teraz ponownie zwróciła się do siwej rozmówczyni.
Nie wiem czy ten fakt cię pocieszy, czy nie, ale każdą napotkaną klacz tak traktuje. Mnie uznał za swój cel w życiu, mimo że boi się do mnie zbliżać. - stwierdziła z nieco zniesmaczoną miną.
Powrót do góry Go down
Nyks



Posts : 182

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Nie Gru 20, 2015 5:23 pm

Z wręcz niespotykaną uwagą wsłuchała się w słowa klaczy, nie chcąc jej przerywać w żaden sposób. Zaprzestała nawet picia wody, która teraz niechlujnie spływała jej po chrapach. Zaraz jednak się otrząsnęła, nie chcąc wyjść na kogoś, kto o siebie nie dba. Skrzywiła się na wspomnienie przez nią o źrebakach. Z trudem wróciła do nieprzyjemnych wspomnień, które będą prześladować ją już pewnie do końca swojego życia. Burseg nie zdążył dokończyć swojego działania na niej, ponieważ miała siły mu przeszkodzić. Co by się stało, gdyby padła zrezygnowana? Na szczęście miała w sobie ten wyjątkowy hart ducha, pozwalający dostrzec wyjście nawet z beznadziejnej sytuacji.
- Halnych - powtórzyła za nią, wręcz nie mogąc w to uwierzyć. Jak oby ogier, i to w dodatku z innego stada, miał podstawy do ratowania swojej przyjaciółki. Zmarszczyła nieznacznie chrapy, nie mając ochoty teraz się nad tym zastanawiać. Przemyśli to potem, gdy będzie sama. Podążyła spojrzeniem za Tormentą, dostrzegając ze zdumieniem warkocz upleciony z jej gęstej, czarnej grzywy. Przyjrzała mu się, dobrze maskując swoje zdziwienie, a zarazem również rozbawienie, które mogły zdradzić tylko błyski w oczach siwej.
- Niech tylko jeszcze raz dowiem się, że dotknął jakąś klacz z mojego stada - powiedziała z wyraźną złością, nie panując nad emocjami - to porachuję mu kości!
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Pon Gru 21, 2015 10:34 pm

Przyglądała się uważnie siwej arabskiej klaczy. Na szczęście jej pierzasty towarzysz w końcu się uspokoił i tak jak go prosiła, dał jej spokój z ciągłym przypominaniem o swojej obecności. W rzeczywistości nawet by nie pomyślała, że ten zechce jej posłuchać... Choć mógłby być to zwykły przypadek. Teraz mogła bez przeszkód skupić się na rozmowie.
Widziała reakcję arabskiej klaczy na jej słowa. Tak... Jeszcze niedawno samej sobie by nie uwierzyła, że jeden z Halnych okazał jej współczucie i okazał się być jej sprzymierzeńcem. No, ale... Wszystko się z czasem zmienia. Nie ma dwóch takich samych dni, ani dwóch takich samych nocy. Tak samo jej zdanie na niektóre tematy się zmieniło.

Zignorowała niemalże całkowicie ledwo widoczną reakcję siwuski na jej warkocz. Jednak na to, co później powiedziała na temat Bursega nie mogła nic nie odpowiedzieć...
W takim razie nie jestem jedyna... - stwierdziła z delikatnym uśmiechem, wymalowanym na czarnym pysku.

A teraz wybacz mi, ale mam jeszcze kilka spraw do załatwienia... - powiedziała do arabskiej klaczy. Musiała kogoś jeszcze odwiedzić... Choć to nie koniecznie musiała być miła wizyta.
Czas zemsty nadszedł... - mruknęła do siebie z lekkim uśmieszkiem, po czym ruszyła galopem. Sokół natychmiast poderwał się do lotu i z donośnym gwizdem śmignął w powietrzu za oddalającą się klaczą.

z/t
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Pon Cze 13, 2016 6:57 pm

Biegłam umiarkowanym galopem wzdłuż linii brzegowej, rozchlapując wodę na wszystkie możliwe strony. Nagle nade mną przemknął z zawrotną prędkością biały sokół, który od dawien dawna mi towarzyszył niemal we wszystkim. Uśmiechnęłam się szeroko, przyspieszając gwałtownie.
- Nie wygrasz ze mną! - krzyknęłam, śmiejąc się, na co odpowiedział mi krzyk o tonie podobnym do rozbawienia. Mięśnie poruszały się w harmonii ze sobą, grzywa i ogon powiewały niczym zwycięskie chorągwie, poruszając się gwałtownie na wietrze. Zarżałam, wytężając wszyskie siły. Czułam się niedościgniona, nieuchwytna... Z gracją przeskoczyłam kłodę, która była moją przeszkodą do zwycięstwa.
Mimo faktu, że rozwinęłam już swoją maksymalną prędkość, przy której mogłabym prześcignąć niektóre sławne konie wyścigowe, zauważyłam, że w starciu nie mam szans. Nikt nie wygra z sokołem, najszybszym stworzeniem powietrznym. Zatrzymałam się, wbiegając w głąb wody. Przeszłam kilka kroków, po czym stępem zawróciłam.
Podeszłam do sitowia, przyglądając się rybkom, przepływającym pomiędzy źdźbłami trawy. Jedna z ryb wpłynęłam na płyciznę i nie była w stanie powrócić na głębszą wodę. Podeszłam do niej, zdjęłam z siebie gepardzie futro i wyłowiłam ją. Przez moment rozważałam wypuszczenie żyjątka... Jednak spojrzałam na swojego wiernego towarzysza. Wyjęłam Tytani Kieł, który odkąd pamiętam służył mi za zaufany sztylet. Lekki i poręczny. Niewiele myśląc, pocięłam rybę na kilka mniejszych części. Jedną cząstkę podrzuciłam do góry, a sokół z niewiarygodną dla ziemskich istot szybkością i zwinnością przechwycił zdobycz w locie. Uśmiechnęłam się szeroko, patrząc na ptaka na tle nieba, mróżąc lekko oczy dla ochrony przed słońcem.
Ułożyłam się na nagrzanym piasku, ciesząc się ciepłem otulającym moją karą sierść.
Powrót do góry Go down
Orlan



Posts : 66

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Pon Cze 13, 2016 7:15 pm

Przybiegłem tu szybkim cwałem i zobaczyłem sokoła.Zagapiłem się na niego i prawie rozdeptałbym piękną karą fryzyjską klacz.Tuż przed nią stanąłem dęba.Opuściłem się na ziemię i obeszłem ją dookoła.Wreszcie znalzłem pysk.
-Eeee...noooo...przepraszam.Mówiąc to skrzyżowałem przednie nogi.
-Jestem Orlan, a ty jak masz na imię? Była naprawdę piękna.Cała kara i w ogóle piękna. Mogłem ją zabić ale na szczęście tego nie zrobiłem.
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Pon Cze 13, 2016 8:05 pm

Uniosłam kolejny kawałek ryby do góry, a drapieżny ptak z zapałem wyrwał mi go i połknął niemal w całości. Nagle wydał dźwięk będący czymś na pograniczu wrzasku i gwizdu. Dopiero wtedy zwróciłam uwagę na biegnącego w moją stronę ogiera. Wyczułam od niego dobrze znany mi zapach, charakterystyczny dla mojego stada. Jednak ten nie patrzył w moją stronę, pędził prosto na mnie. Nawet nie drgnęłam, nie zaatakowałabym swojego. To wbrew moim zasadom. Stado ponad własne życie.
Jednak przybysz w porę mnie spostrzegł, stając dęba nade mną. Kiedy opadł kopytami na ziemię, wstałam powoli, nie spuszczając z niego wzroku.
- Miło mi, nazywają mnie Tormenta - odpowiedziałam spokojnie, uśmiechając się lekko - Co to miało być? - zapytałam nagle o powód jednego z dziwniejszych zachowań. Sokół podleciał do mnie i zaczął szarpać za pojedyncze pasma grzywy.
- Calma - upomniałam go. Ptak z krzykiem wzleciał do góry, krążąc nade mną. Znów spojrzałam na ogiera, uśmiechając się do niego.- Nie widziałam cię tu jeszcze. Nowy?
Powrót do góry Go down
Orlan



Posts : 66

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Pon Cze 13, 2016 8:30 pm

Klacz chyba nie była na mnie zła i dobrze.Tormeta...nie! Nie Tormeta tylko Tormenta. Piękne imię powiedziałem to i uśmiechnąłem się do klaczy.Jeszcze raz przepraszam, nie zwróciłem na Ciebie uwagi i zagapiłem się na chyba twojego sokoła.No i resztę już znasz. Ładny ten sokół.Sokół Calma.Chyba jakoś tak.
Tak jestem tu nowy. Tormenta była ode mnie nie wiele niższa ale i tak wysoka i w ogóle piękna. Piękna grzywa Nie to że reszta brzydka, nie! Ale co powiem ledwo co poznanej klaczy ,, pięknie wyglądasz''? No w sumie...ale nie.
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Pon Cze 13, 2016 9:04 pm

Uśmiechnęłam się szerzej w odpowiedzi na komplement. W końcu jego słowa zdawały się nie być nasiąknięte sarkazmem, więc była to swoista pochwała.
- Dziękuję, oznacza Burzę w moim ojczystym języku - odpowiedziałam - Pochodzę z Hiszpanii - dodałam dla jasności. Na wzmiankę o sokole, rzuciłam na niego okiem, gwiżdżąc krótko. Kiedy ten się zjawił i zajął miejsce na moim grzbiecie, znów się odezwałam.
- A to Fuerte. Mój przyjaciel - przedstawiłam go w jego imieniu. Na dźwięk swojego miana, ptak napuszył się dumnie, ciekawskim wzrokiem spoglądając na nowo przybyłego.
Kiedy usłyszałam kolejną pochwałę, tym razem nawiązującą do mojego wyglądu, momentalnie mnie zatkało. Szybko jednak wróciła mi świadomość sytuacji.
- To już zależy od gustu. Nie mniej, dziękuję - odezwałam się w końcu. Znowu ptak szarpnął dość boleśnie za kosmyk mojej grzywy. Niemal niezauważalnie zacisnęłam zęby, choć nie utraciłam uśmiechu. Wiedziałam dobrze o co mu chodzi, sama przyznawałam mu w tym wypadku rację. Podeszłam do wody, aby ugasić pragnienie.
Powrót do góry Go down
Orlan



Posts : 66

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Wto Cze 14, 2016 7:45 pm

Czyli nie Calma tylko Fuerte.Też ładnie.
-Od dawna Ci towarzyszy?-Wyglądało na to że tak.A ty jesteś tu od dawna?Była tu na 100% dłużej niż ja.-Jesteś fryzem prawda?- Chyba troszkę za dużo pytań.Ale co tam trudno jak zadałem tyle pytań to jeszcze jedno nie zaszkodzi. -Znasz tu wiele koni?-zapewne tak.
-Urodziłaś się tu? A i sorki za tyle pytań
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Wto Cze 14, 2016 8:34 pm

Zaśmiałam się krótko.
- Nie ma sprawy, ale obawiam się, że na niektóre z pytań nie będę w stanie podać ci odpowiedzi - powiedziałam z uśmiechem.
- Fuerte jest ze mną już od momentu, gdy był młodym, niedoświadczonym podrostkiem, dość często pakującym się w kłopoty. Ja przy pierwszym spotkaniu musiałam go niemal wyciągać z paszczy jakiegoś węża - odpowiedziałam, wspominając ten moment, w którym zyskałam prawdziwego, a zarazem jedynego przyjaciela - Jestem tu od początku kstnienia Czarnej Krwi, drugą klaczą zaraz po pierwszej władczyni w tym stadzie. Więc tak, to dosyć długo. Tak, jestem fryzem czystej krwi i jak już mówiłam, urodziłam się w Hiszpanii. Znam po imieniu każdego konia z naszego stada, który choć raz przebywał na stadnym zebraniu. Z reszty stad również sporo już poznałam - odpowiadałam cierpliwie na zadane pytania. Z cierpliwością traktowałam również sokoła, który bez ustanku szarpał mnie za grzywę. Jednak kiedy uderzył mnie dziobem w szyję, spojrzałam na niego spiorunowałam go wzrokiem.
- Tak, masz rację. A teraz leć stąd albo siedź cicho. - powiedziałam do niego karcącym tonem. Kiedy to nie pomogło, przemówiłam do niego w języku, który najlepiej rozumiał - Calma - powtórzyłam słowo "spokój" w języku hiszpańskim. Tym razem zadziałało i sokół napuszony usadowił się w jednym miejscu, patrząc na mnie spode łba.
Powrót do góry Go down
Orlan



Posts : 66

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Sro Cze 15, 2016 9:49 pm

Rzeczywiście niedoświadczonym skoro wpadł w takie kłopoty... Fuerte wyglądał na mądrego ptaka ale był młody i w ogóle. ...No to naprawdę bardzo długo tu jesteś i naprawdę znasz wiele koni.Ja znam Ciebie i taką sobie jedną inną.W sumie to że jesteś rasy fryzyjskiej mogłem się domyślić.Fuerte był supr sokołem.Tormenta znowu powiedziała "Calma"tylko co to znaczy..? Noto tak imie to to nie jest, gatunek też nie. A więc co?Eeee,wiem że to po hiszpańsku ale co to znaczy calma?
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Sro Cze 15, 2016 10:29 pm

- A żeby to raz w coś takiego się wpakował? - odparłam z uśmiechem. Non stop to robił, kiedy tylko go nie pilnowałam. Choć on również kilka razy mi już pomógł, więc można było uznać, że jesteśmy kwita. - W takim razie kogo jeszcze zdążyłeś spotkać? Ktoś ze stada czy spoza? - zapytałam z zainteresowaniem.
"Calma" oznacza zwyczajnie "spokój". Nic specjalnie ciekawego, nie jest to tajny szyfr - zaśmiałam się lekko - Wolę, aby sokół reagował na polecenia w moim ojczystym języku, tym mniej znanym innym, aby trudniej komukolwiek było go kontrolować. W końcu większa część naszego porozumienia wywodzi się z pewnego rodzaju tresury. Rzadko się zdarza, aby rozumiał całe zdania - dokończyłam.
Powrót do góry Go down
Orlan



Posts : 66

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Czw Cze 16, 2016 7:01 am

-Nie wygląda na takiego co ciągle pauje się w kłopoty.-No tego się nie spodziewałem. Nie on nie wyglądał na bardzo, supr mądrego.No ale żeby tak cały czas.-Poznałem klacz Dalle z innego stada-O tym że ją złapałem nie chciałem mówić, bo po co?-Acha,-Czyli calma oznacza spokój, dobrze wiedzieć.-Fajny ten Fuerte, trudno było go oswoić?-Zapewne tak, choć czy wyciągnięcie z paszczy węża wystarczyło, pewnie tak.Widziałem jak czasem bawił się grzywą Tormety i chyba ją to denerwowało.
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Czw Cze 16, 2016 11:38 pm

- Tak samo jak inni nie wydają się być psychopatami, seryjnymi mordercami za dobra materialnie spełniającymi płatne zlecenia czy non stop zdradzającym partnerami. A czasami nimi są. Nie wszystko jest takie, jakim się na początku wydaje - odpowiedziałam z cichym westchnięciem.
- No, proszę! Ta fiordka? - zapytałam z uśmiechem. Zbieg okoliczności? Jeszcze chwilę przed powodzią przebywała w Krwawych lochach, a teraz znowu szuka sobie towarzystwa wśród członków tego stada. Mnie osobiście nie przypadła do gustu... Ostatnim razem wyprowadziła mnie z równowagi z rekordową prędkością, przez co siłą zaciągnęłam ją do lochów. Innym razem... No, cóż. Wiosna. Tereny SMN. Bal. Myślałam, że istnieje śmiertelna dawka alhoholu we krwi, ale ona najwidoczniej to przebiła.
- Właściwie, nie planowałam go z początku zabierać ze sobą. Szkoda mi go jednak troszkę było. Młody, przerażony, oskubany częściowo z piór... Byłby martwy. Myślę, że znosi moje towarzystwo z wdzięczności za uratowanie życia - powiedziałam w zamyśleniu.
Powrót do góry Go down
Orlan



Posts : 66

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Pią Cze 17, 2016 7:34 am

-Masz rację, dużo takich na świecie.-Zastanowiłem się nad tym czy ja nie przypominam jednego z wymienionych przez Tormentę przykładów.No psychopatą mogłem się wydawać gdy pędziłem na klacz, ale raczej nie.Nie mam też kogo zdradzać więc sam nie wiem.Chyba może być.-Znasz ją?! Złapałem ją.-Zdziwiło mnie że Tormenta ją zna.Uśmiechała się i wydawało mi się że ona też ją kiedyś złapała.Już zacząłem wyobrażać sobie Fuerta oskubanego z piór, młodego i przerażonego.-Czyli uratowałaś mu życie.
Powrót do góry Go down
Tormenta



Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Pią Cze 17, 2016 9:59 am

Na moim pysku pojawił się na moment cierpki uśmiech.
- Miałam tę... przyjemność ją poznać - powiedziałam sarkastycznie - Nie mogę powiedzieć, że przypadła mi do gustu, ale to tylko moja, subiektywna opinia. W dodatku wcześniej spotkałam ją na wiosennym balu na terenach Morskich Nimf. Nie szczędziła sobie trunków, więc wątpię, aby cokolwiek pamiętała - powiedziałam z lekką pogardą w głosie. Nigdy więcej takich imprez. Poznałam w ten sposób większość od zupełnie innej strony, o której wolałabym nie mieć najmniejszego pojęcia. - Długo wtedy w naszych lochach nie przebywała. Trochę mnie powyzywała, poobrażała, ale na jej szczęście z czasem nabrałam dystansu do siebie, więc jej obelgi nie robiły na mnie większego wrażenia - powiedziałam spokojnie.
- Tak, w pewnym sensie byłam dla niego ratunkiem. Ale on też mi kilka razy pomagał
Powrót do góry Go down
Orlan



Posts : 66

PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Czw Cze 23, 2016 10:52 am

Chciałem zadać jaj jeszcze wiele pytań...ale...ale zobaczyłem białą wiewiórke i musiałem na nią patrzeć.Za chwilę musiałem też za nią pobiec.Przepraszam Tormento muszę uciekać mam nadzieję że jeszcze się zobaczymy!Do zobaczenia, na razie!  powiedziałem to bardzo szybko.Stanąłem dęba i zerwałem się w pogoń za wiewiórką.Myślałem że to jakiś inny okaz wiewiórki, jakiś rzadki.Gdy w końcu dogoniłem ją przycisnąłem jej ogon kopytem i zobaczyłem że to tylko albinos.Wściekłem się na siebie.Ale ni wróce do Tory, to byłby za duży wstyd.Pognałem więc przed siebie opuszczając to miejsce.

Z.T
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: sitowie nad brzegiem   Today at 3:09 am

Powrót do góry Go down
 
sitowie nad brzegiem
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Tereny Niczyje :: Jeziora géminé :: Jezioro Luene-
Skocz do: