Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Samotnia Nocy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Nyks



Posts : 182

PisanieTemat: Samotnia Nocy   Nie Gru 20, 2015 7:35 pm

Jaskinia najbardziej oddalona od wulkanu. Otoczona wyjątkowo bujną roślinnością; po wejściu można natknąć się na lazurowe jeziorko, w którym pełno wielokolorowych ryb, a woda jest czysta i można ją pić bez problemu. Część mieszkalna znajduje się bardziej w głębi, oddzielona od tego wszystkiego kamiennym korytarzem.
Powrót do góry Go down
Nyks



Posts : 182

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Nie Gru 20, 2015 7:41 pm

Lekkim krokiem wkraczała na znane sobie tereny, wkraczając do swojej jaskini. Schyliła swój łeb do jeziorka, przez chwilę przypatrując się szczególnie złotym rybom, które od tej pory będą przypominały jej o karym, by po chwili ująć łyk wody. Przełknęła ją bez problemu, tym razem kierując się do części mieszkalnej. Rozszerzyła nozdrza, wciągając nazbyt znajomy zapach domu. Położyła się na miękkim, ogromnym materacu zrobionym z wszelakich tkanin, które udało jej się zdobyć jeszcze w innej krainie. Odruchowo spojrzała się na swój brzuch, który z dnia na dzień powinien robić się coraz większy. Przymknęła powieki, wyciągając swoją szyję na jednej z poduszce, aczkolwiek nie zasnęła. Nadal rozmyślała nad całym zajściem, które dało siwej tyle radości. I nie chciała przegapić momentu, w którym być może Kishan tutaj przybędzie.
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Pon Gru 21, 2015 7:19 pm

Padało. Padało okropnie, oblizując ciepławą deszczówką brzegi tygrysiego futra, w które się owinąłem, a także pokiereszowany policzek. Splątana grzywa zadziornie opadła na jedno tryskające wesołością, złote ślepie. Być może dodawało mi to uroku, a być może wzbudzało niesmak wśród eleganckiego społeczeństwa - każda opcja dobra dla takiego ogierka jak ja.
Tak odszykowany, bez zbędnych ceregieli wsadziłem łeb do mieszkanka Nyks, a potem uśmiechnąłem się olśniewająco, podszedłem do niej i wtuliłem mokry nos w jej suchą, pachnącą szyję, łaskocząc ją, i, korzystając z lekkiej przewagi wzrostowej, cmoknąłem w czubek głowy.
- Witaj, Rehesia... Tęskniłaś za mną? Bo ja bardzo - znów zacząłem wodzić chrapami po jej skórze, a potem prychnąłem bezczelnie w szyję. - Zgubiłem się po drodze. Czemu mieszkasz na takim odludziu? - zapytałem żartobliwie, a potem ucałowałem ją jeszcze raz i zdjąłem z siebie ociekającą wodą skórę, przy okazji odsłaniając świeże zadrapanie. - Pozwolisz, że się trochę wysuszę? Uwielbiam wodę, ale w postaci bardziej okiełznanej - wyznałem, a potem ległem w jakimś suchym kącie, oczywiście jak najbliżej niej, aby w razie potrzeby móc denerwować ją swoją okropną, denerwującą obecnością.
- Upolowałem ci tygrysa - powiedziałem na wpół żartem, na wpół serio. - Abyś mogła położyć go sobie pod kominkiem i przypominać o mnie, gdy mnie nie będzie... Gdybyś miała kominek - skrzywiłem się. - Niestety go nie masz... Ale coś wymyślę i ci skonstruuję - obiecałem i pieszczotliwie skubnąłem ją w bok pyska, podsuwając chrapami niebezpiecznie blisko jej chrap. W ostatniej chwili jednak skręciłem w bok i głaskałem nosem jej nozdrza.
- Jak się czujesz? - zapytałem już poważnie, spoglądając z uwagą w jej kobaltowe oczy. Chciałem wszystko z nich wyczytać. Czy się boi. Czy jest szczęśliwa. Czy tęskniła. - Potrzebujesz czegoś? Oczywiści, nie mówię tu o mojej niezbędnej obecności - uśmiechnąłem się zuchwale, ale zaraz znów spoważniałem. - Jeżeli tak, powiedz tylko.
I znów dałem się porwać magnetycznemu ogniowi buchającemu w jej oczach. Z lubością zanurzyłem się w nim i zaciągnąłem zapachem żywego błękitu. Z mojej klatki piersiowej znów dało się słyszeć mruczenie. Oby to doceniła. Lubiłem być doceniany. Zwłaszcza przez moją Rehesię...
Powrót do góry Go down
Nyks



Posts : 182

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Pon Gru 21, 2015 7:42 pm

Spała już od dobrych kilku godzin, nie mogąc już dalej czekać na powrót karego. Była zbyt wyczerpana dość emocjonującym dniem, a nawet sama nie spostrzegła, gdy przymknęła na dobre swoje ociężałe do granic możliwości powieki. Tym razem nie nawiedzały jej żadne koszmary, po których budziłaby się zlana potem i nie mogąc powstrzymać krzyku. Jeszcze nie do końca rozbudzona zastrzygła swoimi uszami, słysząc, jak ktoś wkracza w kamienny korytarz. W zasadzie nie liczyła na tak szybki powrót Kishana, ale ku jej wielkiej uldze, w wejściu mogła zobaczyć jego. Nie pozostawiła jego wyglądu bez swojego cichego parsknięcia, które na krótką chwilę miało być jedynym komentarzem z jej strony. Sapnęła zrezygnowana, gdy ten dość bezczelnie na szyi namalował jej wilgotną linię, gdy ta najmniej się tego spodziewała. Delikatny pocałunek w czubek pyska skwitowała prychnięciem, kierując swój ospały wzrok na jego sylwetkę, która znacznie nad nią górowała.
- Tęskniłam - wymamrotała sennie, nie potrafiąc otworzyć do końca swoich kobaltowych ślepi. Przerwał jej drzemkę, przez co mogła być wyjątkowo rozdrażniona, co dodatkowo pogłębiał fakt, w jakim jest stanie. Odruchowo kątem spojrzała na swój już lekko zaokrąglony brzuch, który z każdym dniem miał się robić coraz większy. - Nigdy nie lubiłam mieszkać bliżej większości samotni. Zawsze wybierałam oddaloną, bo wtedy miałam pewność, że nikt nie będzie mi przeszkadzał.
Kończąc swoją wypowiedź, przewróciła oczami. Na nieszczęście karego dostrzegła zadrapania, które dotąd ukrywał pod upolowaną tygrysią skórą. Swoją drogą, sama niedawno zaczęła marzyć o posiadaniu takowej, ale taki podarunek nie uśmierzył jej obaw. Spojrzała z wyraźnym wyrzutem na Kishana, chowając uszy w gęstej grzywie, którą tak uwielbiał miętosić.
- Co Ci się stało? - zapytała, pomimo całej swojej zdecydowanej determinacji, nie mogąc ukryć w swoich słowach nutki zaniepokojenia. Obserwowała go spod przymrużonych ślepi, ostatecznie decydując się na przysunięcie do jego ciepłego ciała. Parsknęła rozbawiona, gdy zrelacjonował jej najwyraźniej bardzo skróconą wersję tego, co robił podczas swojej nieobecności. Na razie nie skomentowała opcji 'wybudowania' kominka, dobrze wiedząc, że na dłuższą metę wystarczyłby jej tylko on, ale nie powiedziała tego na głos. Wzięła głęboki wdech, czując skubnięcie w okolicach chrap, aczkolwiek skończyło się tylko na samych pieszczotach. Trąciła go chrapami w szyję, rozszerzając nozdrza, aby mogła poczuć i otoczyć się jego zapachem.
- Dobrze się czuję - powiedziała pewnie, zastanawiając się, jak cała ta historia potoczy się w następnych dniach. Przecież przeczuwała, że może być różnie. Nagle w jej oczach pojawiła się niepewność, którą, jak miała nadzieję, zamaskowała uśmiechem na chrapach.
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Pon Gru 21, 2015 8:06 pm

Kiedy skóra już nieco podsuszyła się, a tygrysie futro znów nabrało aksamitności uprzednio skradzionej przez ciężkie, deszczowe krople, chwyciłem ją i delikatnie podłożyłem Nyks jako poduszkę. Niech sobie zrobi z tym, co sobie uwidzi. Rozłożyłem się wygodniej, ignorując jej rozdrażnione prychnięcia oraz wyraz pyska, jaki miała, gdy pryskałem wodą z grzywy na czystą posadzkę jej samotni.
- Obudziłem cię, Rehesio - powiedziałem ze skruchą wymalowaną starannie na pysku, ale zadziornym uśmiechem w oczach, który mógł jej zdradzić, że wcale a wcale tego nie żałuję. - Wybacz mi to tragiczne zachowanie, ale właśnie doszedłem do wniosku, że uwielbiam patrzeć, jak się budzisz. Masz tak rozkosznie rozwichrzoną grzywę. To niezrozumienie w oczach. I cała jesteś taka cieplutka - powiedziałem, znów muskając jej pysk. - Ach, to nic takiego. Tygrysie pazury, normalka w moim życiu... Spałaś dobrze...? Miałaś jakieś sny? - spytałem cicho.
Potem znów delikatnie memłałem bielutkie kosmyki jej potarganej fryzury. Włosy łaskotały mnie w chrapy, ale nie przeszkadzało mi to. Znów poczułem tą wspaniałą, kolorową falę lukrowanej przyjemności, jaka zawsze dopadała mnie, gdy Nyks była w pobliżu. Przymknąłem oczy i mruczałem cicho, cały wibrując w rytm jej oddechu.
- Czy... - zacząłem niskim, przesyconym najgorętszym uczuciem tonem, przechodząc z grzywy do karku, a potem podgryzając jej kłąb.
- Ja... - głos przeobraził się w szept, przypominający brzmieniem gardłowy tygrysi pomruk zadowolenia. Zacząłem masować delikatnie bok jej brzucha chrapami. Wsłuchałem się w łomot bijącego serca.
- Ci... - to już było ledwie dosłyszalne. Teraz wędrówka mojego pyska miała wyznaczony cel; przez aksamitny ocean jej skóry, wąskim przesmykiem dołeczka obojczyka, przez miękkie pasmo smukłej szyi. Namiętna podróż zakończyła się w mieliźnie zagłębienia za szczytem ucha. Pysk zbliżył się do niego i sam ledwie usłyszałem swoje słowo;
- Przeszkadzam...?
Bogactwo doznań, które odczuwałem przy Rehesii na chwilę wpędziło mnie w stan słodkiego odrętwienia. Znów ucałowałem ją, tym razem bardzo namiętnie i wyjątkowo długo, w pysk, nie szczędząc przyjemności ani sobie ani, zapewne, jej.
Po chwili odsunąłem się niechętnie.
- Nazwijmy go Damon - powiedziałem nagle, bez żadnego wstępu. - Naszego syna. Bo jestem pewny, że będzie to syn.
I odsunąłem się, znów kładąc na ziemi w nieco kociej pozycji, spoglądając na nią spod przymrużonych powiek.
Powrót do góry Go down
Nyks



Posts : 182

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Pon Gru 21, 2015 8:41 pm

Przejechała chrapami po miękkiej sierści upolowanego zwierzęcia, przymykając leniwie swoje powieki. Gdyby nie kojąca obecność Kishana, pewnie znów by usnęła, ale nie chciała tracić ani jednej tak cennej chwili, gdy mogła cieszyć się jego bliskością. Na początku miała mu za złe, że zostawił ją po tym wszystkim, ale w zasadzie postanowiła puścić to w niepamięć. Strzygła uszami, ukradkiem spoglądając na jego napinające i rozluźniające się mięśnie, kiedy to wygodniej ułożył się tuż przy niej. Pewnie mogłaby spoglądać tak na niego godzinami. Parsknęła oburzona, gdy skomentował fakt, który zdążyła zauważyć, przez co pociągnęła go zaczepnie za ucho. To, że nie mogła teraz w pełni używać swojej siły fizycznej nie oznaczało, iż mógł sobie pozwalać. Schowała swoje radary w gęstej grzywie, nieznacznie się od niego odsuwając. Stała się aż nazbyt wrażliwa nawet na tak nieistotne rzeczy, co powinien zacząć mieć na uwadze.
- Nic takiego? - zapytała wyraźnie oburzonym tonem, jednak potem znacznie ściszyła swój głos. - A gdyby coś Ci się stało i nie byłabym w stanie się o tym dowiedzieć? Nie zniosłabym tego.
Cała aż dygotała, nie mogąc powstrzymać swojego nagłego napadu złości... aczkolwiek miała dobre pobudki. Nie chciała, żeby w żadnym wypadku przytrafiła mu się jakaś niemiła przygoda. Podświadomie jednak wiedziała, że był w stanie poradzić sobie w każdej sytuacji. Na początku nie reagowała na jego pieszczoty, wciąż mając zmarszczone chrapy. Poczuła, jak zaczyna od targania jej jedwabistych kosmyków. Dopiero, gdy z klatki piersiowej ogiera wydobył się ten przyjemny, wibrujący dźwięk, była w stanie popatrzeć na niego łaskawszym wzrokiem. Wzięła głęboki wdech, gdy do jej uszu wdarł się ten przyjemny, głęboki ton, którymi raczył ją tylko w wyjątkowych okolicznościach. Zadrżała, kiedy zaczął skubać kłąb, przez co przypomniała sobie zdarzenie sprzed kilkunastu godzin. Wtedy właśnie od tego się zaczęło. Teraz nadal był swawolny i dość bezczelny w swoich działaniach, ale to jeszcze bardziej jej się podobało. Szastnęła swoim ogonem na bok, nie mogąc powstrzymać przyjemnego dygotania, które rozpoczęło wędrówkę po całym ciele siwej, poczynając właśnie od brzucha. Jęknęła cicho, spoglądając na niego swoim spojrzeniem, które miało w sobie dużo ciepła, które było zarezerwowane tylko i wyłącznie dla Kishana. Oddychała z wielkim trudem, nie mogąc się przez niego skoncentrować w pełni na tak prostych i potrzebnych funkcjach życiowych. Czuła przyjemnie oszałomienie ciągnące się powoli wzdłuż szyi siwej, czego powodem był dotyk jego aksamitnych chrap. Nigdy nie reagowała tak na obecność płci przeciwnej, więc pragnęła wyciągnąć z tego jak najwięcej. Pokręciła pyskiem w stanie kompletnego zakręcenia, w tej chwili potrafiąc zdobyć się tylko na taką odpowiedź. Z gardła klaczy wyrwał się gardłowy pomruk, gdy rozpoczął swój namiętny, tak inny od ich pierwszego pocałunku. Puls Nyks znów osiągnął punkt krytyczny. Pewnie bałaby się, że jej serce nie wytrzyma takiego obciążenia, ale przy nim... Mogła iść wszędzie. Wpadła po same końce swoich uszu. Mruknęła coś cicho, wyraźnie niezadowolona, gdy ten postanowił zakończyć ten przyjemny proceder.
Na chrapy klaczy wpełzł uśmiech. Damon. Kilkakrotnie powtórzyła imię swojego syna w myślach, jednocześnie napawając się dumą. Położyła swój pysk na szyi karego, chcąc szukać na niej oparcia.
- Nie mam nic przeciwko. Tylko... boję się trochę tego wszystkiego - powiedziała zduszonym głosem, w końcu mogąc bez skrępowania powiedzieć mu o targających nią wątpliwościach.
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Wto Gru 22, 2015 5:20 pm

Ułożyłem się już w pewnej odległości od niej, jakby nagle chcąc zachować dystans, i zamyśliłem się na chwilę, opierając wygodnie łeb na kopycie. Przestałem nawet wydawać z siebie mruczące wibracje. Leżałem po prostu nieruchomo, lekko zamiatając ogonem ziemię.
- Zabawne - mruknąłem. - Popatrz na nas. Jesteśmy razem. Ciągle pragniemy swojej bliskości. Niedługo powijesz naszego potomka. A przecież kompletnie nic o tobie nie wiem. Nawet, ile masz lat. Gdzie się wychowałaś - popatrzyłem na nią śmiertelnie poważnie złotymi oczyma. - Ty tak samo. Nie znasz nawet mojej historii, wiesz pewnie tylko, że nie jestem tutejszy. Jaki to ma sens? Jak mogliśmy tak posunąć się w pragnieniu, nic nie wiedząc o sobie nawzajem?
Nie to, żeby mi to przeszkadzało, nie dodałem. Przymknąłem powieki i mentalnie powróciłem do Indii. Znów byłem rumakiem króla. Brałem udział w wojnie. Byłem okryty zdobnym kropierzem malowanym we wzory słońca i księżyca. Słońce spalało mi twarz i wszystkie niepewności, a błękitne niebo otaczało nas jakby kopułą ze szkła, która mogła prysnąć w każdej chwili. Pamiętałem, jak utknęliśmy w wąskim przesmyku, przez co król musiał sam walczyć z kawalerią wroga, na linii frontu. Wziąłem wtedy sprawy we własne ręce. Nie słuchałem nieudolnie wysyłanych poleceń króla, ale sam tak, jak podszeptywała mi intuicja, krok po kroku zbijałem kopytami i sprytem jeźdźców z koni jak szachowe pionki, a władca siedzący na moim grzbiecie machał kawałem stęchłej stali i tylko zbierał potem laury mojego zwycięstwa. Widziałem wtedy podziw nawet w oczach Dhirena, Białego Tygrysa...
Kiedy Nyks przyłożyła głowę do mojej szyi, oparłem o nią łeb w wielkim zamyśleniu. Myśli pląsały po czaszce, pojawiając się i znikając jak duchy.
- Bój się, Nyks - powiedziałem cicho. - Bo jest czego, jeśli mi nie ufasz. Ale jeżeli wierzysz w moją miłość, nie musisz się obawiać. Byłem wojownikiem. Byłem królem. Byłem partnerem. Wiele osób zawierzyło mi swe życie, a nawet coś ważniejszego, esencję tego, kim byli. A ja jak dotąd nie zawiodłem. I nie zamierzam.
Dotknąłem chrapami jej brzucha, znów zaciągając się zapachem nieopisanej słodyczy.
- Zaufaj mi, meree paree Rehesia - szepnąłem ledwo dosłyszalnie. Spojrzałem w jej kobaltowe ślepia i odsunąłem głowę.
Powrót do góry Go down
Nyks



Posts : 182

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Wto Gru 22, 2015 5:46 pm

Spojrzała na niego uważnie, gdy ten delikatnie się od niej odsunął. Nieco zaniepokojona zauważyła, jak zmienia wyraz swojego pyska na coraz bardziej zamyślony, pewnie gęsto bijąc się ze swoimi myślami. Nie wiedziała, czemu to zrobił, ale już kilka chwil później mogła poznać tego przyczynę. Wsłuchała się w słowa karego... i prawie zachłysnęła się połykanym powietrzem. Miał rację. Jak bardzo byli sobą ślepo zafascynowani, dając tak ponieść się emocjom? Patrzyła prosto w jego oczy koloru płynnego złota, a sama miała nieco zamglony widok. Zadrżała, jakby niewidzialne imadło zacisnęło się na jej zgrabnej szyi. Czuła, jak nagle traci pod sobą pewny grunt.
- Bo Cię kocham - powiedziała lekko zdławionym głosem, jakby z wielkim trudem powstrzymując łzy, które zaczęły cisnąć się w kącikach kobaltowych ślepi, jednocześnie obijając ogonem o ziemię. - Przecież możemy się o sobie wszystkiego dowiedzieć.
Obserwowała, jak odbiega myślami daleko od niej. Instynktownie zrobiła to samo, przypominając sobie wyraz pyska babki, która po raz pierwszy wyjaśniała jej działania ziół. Była nieco rozbawiona, gdy ta myliła ich nazwy i poszczególne przeznaczenia, aczkolwiek wykazywała się wyjątkową cierpliwością. Z każdym dniem wiedzy jej przybywało, a sama poznawała ich coraz więcej, aż w końcu była prawie pewna, że zna każdą roślinę w tamtej okolicy. To byłe jedyne niezamazane przez czas wspomnienie, jakie zdążyła bezpiecznie uchować. Resztę zatraciła... albo nie chciała o nich pamiętać, jakby przynosiły jej większy ból niż troskę za utraconą opiekunką, która pewnego dnia po prostu nie wróciła, zostawiając klacz samą na pastwę losu. Była tylko przerażonym, ledwie podrośniętym od ziemi koniem, więc nie można było od niej od razu oczekiwać wielkich rzeczy. A niektórzy tak uważali. To wtedy po raz pierwszy poczuła smak, jaki niesie ze sobą wygrana. Przestała być miła, przyjazna dla każdego, kto nawinie się pod jej drogę. Stawała cię coraz zimniejsza, wyrachowana, wyobcowana. Odczuła ulgę, czując, jak Kishan znów przysuwa się na swoje stare miejsce. Ale nadal intensywnie myślał, być może na temat, który zdążył poruszyć wcześniej. Zmarszczyła chrapy, kiedy wtrącił kwestię wzajemnego zaufania. Wzięła głęboki wdech, mocno zaciskając zęby. Nie chciała, żeby zarzucał jej brak tego ważnego elementu, jak mogła wywnioskować z pierwszych słów ogiera, jednak wsłuchała się w dalszą część. Zadrżała od nieopisanego przez słowa uczucia, kiedy swoimi miękkimi chrapami dotknął już okrągłego brzucha siwej, który skrywał w sobie ich potomka. Pojedyncza łza spłynęła po kości nosowej klaczy, jednak ta szybko wytarła ją o tygrysią skórę.
- Ufam Ci - powiedziała pewnym tonem głosu, nie mogąc sobie pozwolić w takiej chwili na choćby drżenie, patrząc mu prosto w oczy. Nagle kwiknęła cicho, czując delikatne uderzenie w okolicach, gdzie rozwijał się wspólny owoc ich miłości.
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Sro Gru 23, 2015 10:02 am

// To co, rodzisz?

Zmrużyłem oczy kocim ruchem. Tak, zdecydowanie za dużo odruchów miałem z psychiki tygrysa. Przecież wcale nie wywodziłem się z rodu pręgowanych drapieżców! Byłem zwykłym koniem, karusem. Dlaczego więc pewnego dnia odkryłem, że w moim umyśle zabrakło ważnej części czterokopytnego rumaka, za to zwolniło się miejsce, które szybko zostało pożarte przez... przez czarnego tygrysa? Dlaczego ten tygrys na zawsze stał się częścią mojego życia - i to nie była tylko wina amuletu Damona (w tym wypadku chodziło mi o stare hinduskie bóstwo, a nie o istnienie w brzuchu Nyks), ale też ja miałem w tym szaleństwie coś do powiedzenia - a ja nic z tym nie zrobiłem, zaakceptowałem bestię i tyle?
Delikatnie otarłem łzy leżącej obok mnie klaczy. Nagle trochę zatraciłem poczucie rzeczywistości. Skąd ona się tu wzięła? Co ja tu do cholery robię? myślałem, słysząc we własnych radarach narastający szum, który przerodził się w ryk i nie chciał przestać mnie dręczyć. Czułem, jak wspomnienia przeciekają mi przez głowę jak przez sito. Znów była wojna. Przygotowania. Zobaczyłem mojego ojca, Rajarama. Miał głowę przyozdobioną bindi i patrzył, jak słudzy króla malują na moim ciele błękitne i złote runy. Niektóre z nich wyglądały jak paski tygrysa. Nagle ojciec odwrócił się i zamierzał odejść, ale ja krzyczałem za nim, by uważał - na zewnątrz czyhają wrogie patrole. Rajaram jednak zignorował mnie i wszedł prosto w zasadzkę. Wrogowie przebili go włócznią. Chciałem wyrwać się sługom, pomóc mu, ale coś mnie trzymało. Te pasiaste zdobienia na ciele. Ten tygrys.
Ukryłem oczy w grzywie i przez chwilę pociłem się w milczeniu, próbując wymazać te cholerne obrazy. Pojawiła się Yasubeji, leżąca na ziemi, blada jak zwłoki, z łańcuchem na nogach i liną na szyi. I Lokishi. Ogier uśmiechał się obleśnie umorusanym krwią zębami. Trzymał w zębach koniec metalowego sznura. Byłem wściekły. Malunki jakby popchnęły mnie do działania, w zwierzęcym szale rozszarpałem go na strzępy, a potem pożerałem, gdy jeszcze żył. Yasubeji wstała, otarła łbem o moją szyję...
Stop.
Przecież to nie są moje wspomnienia. To, co siedzi wewnątrz mnie dobrało się do nich, zjadło je i wypluło zmienione. Zmienione na wspomnienia bezmślnego drapieżnika. Z moim umysłem zaczęło dziać się coś złego, a ja musiałem to powstrzymać. W mózgu zaczął kiełkować plan. Już wiedziałem, że powinienem coś zrobić.
Z mniejszym zapałem, zatopiony w ponurych rozmyślaniach, trąciłem Nyks pyskiem.
- Wybacz mi, Rehesia, ale coś złego dzieje się z moim wewnętrznym tygrysem. Chyba... zdziczał - uśmiechnąłem się niewesoło. - Nie martw się o mnie, to się już zdarzało... Muszę czegoś poszukać. I muszę znaleźć to jak najszybciej, bo będzie coraz gorzej.
Położyłem z westchnieniem łeb na jej szyi.
- Ale to musi poczekać. Ty i Damon jesteście ważniejsi niż moja klątwa. Opowiedz mi coś o sobie, Rehesia. Żebym mógł na chwilę myśleć o czym innym.
Powrót do góry Go down
Nyks



Posts : 182

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Sro Gru 23, 2015 11:06 am

Zaczęła się zastanawiać, właściwie od czego mogłaby tak naprawdę zacząć. Zmarszczyła chrapy w zamyśleniu, jednocześnie kątem oka spoglądając na Kishana, który przez większość czasu dryfował myślami gdzieś daleko. Po dłuższym milczeniu w końcu zebrała się w sobie, biorąc głęboki wdech. Musiała się liczyć z tym, że zanudzi karego, ale jej historia w zasadzie nie odbiegała od wielu innych, które pewnie już słyszał. Dla rozluźnienia zaczęła skubać delikatnie jego grzywę, szastając ogonem na wszystkie strony.
- Rodziców nie znałam. Wychowała mnie pewna klacz, którą w zasadzie cały czas nazywałam babką, chociaż tak naprawdę to nie ona była matką mojej rodzicielki - wymruczała dość niepewnie -aczkolwiek była to moja jedyna rodzina... więc ją kochałam. Była szamanką, ponieważ znała się na właściwościach wielu ziół. W końcu ja zaczęłam się tego uczyć, z każdym dniem zdobywając coraz większą wiedzę, za którą jestem jej bardzo wdzięczna. Ale pewnego dnia po prostu nie wróciła z dalszego spaceru, wcześniej upierając się, żebym została w samotni. Musiałam stamtąd odejść. Nie miałam innego wyboru. Tułałam się wszędzie, jednocześnie kształtując mój obecny charakter. I pewnego dnia zawędrowałam tutaj, tak naprawdę nie wiedząc, czy zostanę na dłużej.
Zdania na temat swojej opiekunki wypowiedziała z frustracją. Dlaczego wtedy nie mogła być tak uparta i po prostu z nią pójść? Może wtedy skończyłoby się to inaczej i byłaby inna... niż teraz. Kary nie zdołał poznać oziębłej strony siwej, ale przy nim nie potrafiła jej ujawnić. Po prostu byłoby to bezcelowe. Nagle zaczęła czuć się nieswojo, z wahaniem zerkając na swój brzuch. Zmrużyła ślepia, odganiając od siebie niepotrzebne zmartwienia. Przecież nie może urodzić tak szybko, ale nie była w stanie zaprzeczyć, że czuje się tak samo jak wcześniej. Wypuściła ciepłe powietrze z chrap, swoje spojrzenie skierowując teraz na tygrysie pasy, który tworzyły unikalny wzór na sierści zwierzęcia. Zawsze była zafascynowana takimi skórami, ale w terenach, które odwiedzała, rzadko kiedy spotykała takie drapieżne zwierzęta. Jeśli już, to ktoś inny przed nią zdołał je uśmiercić, zabierając cały łup ze sobą. Zignorowała delikatne szczypanie, które nagle pojawiło się w dolnych partiach brzucha, ponieważ zaraz ustało. Oparła swój pysk o szyję Kishana, leniwie przymykając ślepia.
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Sro Gru 23, 2015 12:08 pm

Słuchałem słów klaczy, czując, jak dzięki jej łagodnemu, jednostajnemu robię się coraz spokojniejszy, a drapieżcza zmora mojej egzystencji na chwilę ukryła swoje rozjarzone, migdałowe ślepia w mrokach niepamięci. Wstrząsnąłem szyją, ukrywając drżenie kopyt i zasłuchałem się w opowieść Rehesii. Ciekawiła mnie postać jej... babki. Czemu tak nagle ją opuściła? Może miała w tym jakiś cel, a może... nie. Oczyściłem umysł z dziwnych myśli i znów przymknąłem oczy. Zastanawiałem się, czy ona również wysłuchałaby mojej historii, ale uznałem, że lepiej z tym poczekać, aż sama będzie chciała. Wtedy powie. Miałem jednak nadzieję, że szybko o to nie zagai - nadal byłem roztrzęsiony po ataku klątwy. Poza tym, te historie miały tyle elementów... Nie nie nie, zdecydowanie wolałem posłuchać o mojej wybrance. Była teraz najważniejszą podstawą w moim życiu.
- Zostaniesz - mruknąłem cicho w jej ucho, znów delikatnie je memłając. Byłem okropnym natrętem, zresztą jak zawsze. Zamilkłszy, tylko wodziłem chrapami po jej ciele, wyczuwając każde jego drżenie. Czułem jej wyciszaną niepewność, nawet najlżejsze wibracje bólu. Zanosiło się na coś. Wiedziałem to. Instynktownie mocniej objąłem Nyks pyskiem, głaszcząc ją chrapami po miękkiej, śnieżystej grzywie, pachnącej przyjemnością.
- Wiem, że jesteś silną klaczą - szeptałem cicho, jak modlitwę, po części kierowaną do wysokich bóstw, a po części do samej "kobiety". - Nie daj się. Mudźhe tumse pyar hai, rehesia. Main tumhen naheen kho sakate hain.
Zacząłem się popisywać? Nieważne. Sam nie zauważyłem, kiedy żarliwe szepty przeobraziły się z języka powszechnego w hindi. Pamiętałem, jak zawsze przez wojną ogier o imieniu Kadam, wielki wojownik i bardzo mądry towarzysz, a poza tym utalentowany śpiewak noszący na grzbiecie doradcę króla prowadził chór wspólnej pieśni do Durgi, bogini wojny. Teraz ja również zacząłem cicho śpiewać w myślach - mocnym, niskim barytonem dźwięczącym w moich uszach jak żywy. Też prosiłem Durgę, aby zachowała Rehesię, aby zachowała Damona - prosiłem ją o życie.
Jak zwykle...
Powrót do góry Go down
Nyks



Posts : 182

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Sro Gru 23, 2015 12:32 pm

Z wyraźną ulgą zauważyła, że podczas jej opowieści ogier zaczyna nieznacznie się odprężać. Uznała to za dobry znak, ale kątem oka zarejestrowała nikłe drżenie, które próbował przed nią ukryć. Znów zaczęła bić się z myślami, nie mogąc sobie przebaczyć pozostawienia babki na pastwę losu i osobników, którzy pewnie zrobili jej wielką krzywdę. Czasami łudziła się, iż w końcu ją odnajdzie, ale nadzieja z każdym miesiącem przygasała coraz bardziej. W końcu podjęła decyzję o ucięciu w sobie wewnętrznej walki i przestała o niej rozmyślać, jakby chciała odciąć się od stałego źródła bólu. Jednak kiedy teraz wróciła do jedynych przyjemnych wspomnień związanych z klaczą, która nauczyła ją wszystkiego o przyrodzie i życiu, nie mogła powstrzymać delikatnego uśmiechu na chrapach. Teraz starała przywołać je wszystkie, mając na uwadze to, aby trzymać się od tamtego dnia z daleka, aczkolwiek odruchowo przeżyła go jeszcze raz. Pamiętała swój głuchy, płaczliwy głos, który prosił o jakąkolwiek odpowiedź z strony swojej jedynej rodziny. Upadła, nie mogąc się podnieść. Pewnie nie chciała, bo nie widziała w tym większego celu. Co za różnica, jeśli umrze tutaj albo kilka dni później? Ale coś gwałtownie popchnęło ją do przodu, kategorycznie nakazując wstać. Być może to dzięki temu dzisiaj może cieszyć się Kishanem. Kiedy usłyszała jego słowa, zastrzygła uszami, wyłaniając je z białej grzywy, które zaraz zaczął memłać. Nie miała nic przeciwko, ale nie mogło to trwać w nieskończoność.
- Mam nadzieję, że taka jestem - powiedziała cicho, przyciągając go jeszcze bardziej ku sobie. Oddychała głęboko, czując jego dotyk na swojej grzywie. Parsknęła, marszcząc chrapy, gdy szczypanie znów się odezwało. Było o wiele mocniejsze niż kilka chwil wcześniej, więc napięła swoje mięśnie w oczekiwaniu, aż ból zelżeje. Opuścił ją dopiero po dłuższym czasie, podczas którego myślała gorączkowo, ale z tego zamyślenia wyrwał ją melodyjny głos karego, który znów mówił w swoim ojczystym języku.
- Co powiedziałeś? - zapytała szeptem, który o mały włos nie zakończyłby się sykiem, kiedy po raz kolejny poczuła ból.
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Sro Gru 23, 2015 1:17 pm

Oddychałem głęboko. Widziałem delikatne skrzywienia jej chrap i niepewność w oczach. Wszystkie sygnały sprowadzały się do jednego - nadchodzi czas rozwiązania.
Uczestniczyłem w wielu porodach, w końcu wszystkie działy się zwykle w stajni. Bywały takie, które zabierały matkę albo źrebię; koniki rodziły się w czymś, co przypominało foliowy worek. Zwykle któryś z królewskich stajennych musiał pomagać klaczy wyciągnąć potomka na świat, chwytając go za jakąś część ciała, której zwykle nie byłem w stanie rozróżnić. Cała ta operacja mogła trwać nawet kilka godzin, asystowały jej pochlipywania klaczy, kwiknięcia źrebaka, przekleństwa stajennego i smród mnóstwa krwi. Kiedy już maluch przybył na świat, ledwo żywa matka wylizywała go z resztek błony, a potem próbowała nakarmić.
To zawsze był ten moment tuż po porodzie, który stanowił dla mnie zagadkę - czy matka się poruszy? Czy w ogóle go przeżyła? Czy może źrebak jest może wyrywany już z jej zwłok, bo powaliło ją wycieńczenie?
Te chwile będą koszmarem. Tym bardziej musiałem trwać przy Nyks, licząc na to, że chociaż moja obecność w jakikolwiek sposób da jej oparcie.
Zostawiłem jej grzywę, odsunąłem głowę i czujnie zmierzyłem złotymi ślepiami. Jej brzuch był już mocno wydęty, tygrysim słuchem rejestrowałem kopnięcia niecierpliwego Damona wewnątrz.
- Ja również - powiedziałem, łagodnym, acz krótkim ruchem muskając nosem jej wargi. - Obawiam się, że niedługo oboje się tego dowiemy.
- To teraz nieważne, rehesia - powiedziałem szybko, ucinając temat. - Skup uwagę na sobie. Będziesz potrzebowała energii.
Delikatnie pogładziłem jej brzuch, widząc, jak mięśnie kurczą się i rozprężają. Wydąłem nozdrza, nagle czując tygrysie pazury w umyśle.
Nie teraz.
Oddychałem płytko, wciągając za małą ilość powietrza w nozdrza.
Powrót do góry Go down
Nyks



Posts : 182

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Sro Gru 23, 2015 1:35 pm

Mimowolnie skrzywiła się, czując kolejny zryw okropnego bólu. Zaczęła przeszukiwać swoje wspomnienia w poszukiwaniu ziół, które być może pomogą jej to wszystko przezwyciężyć. Nie wiedziała, czy właśnie te rosną przy samym wejściu do jaskini, ale teraz chyba nie było już na to czasu. Sama przecież nie mogłaby po nie pójść, a nie zdołałaby wytłumaczyć karemu ich wyglądu na tyle dobrze, aby mógł je bez większego problemu rozpoznać i zerwać bez obaw, że się nie pomylił. Gorączkowo spojrzała w jego złote ślepia, tym razem nie potrafiąc nie potrafiąc znaleźć w nich całego ukojenia, którego tak bardzo pragnęła. Zerknęła na swój brzuch z niepewnością, zastanawiając się, jak da sobie radę. I czy w ogóle temu podoła. Nie będzie lekko, ale już nie raz przeżywała najróżniejsze tarapaty... z czego żadne na pewno nie przypominały tego, co czuła w tej chwili. Kwiknęła cicho, czując, jak łapią ją bezlitośnie kolejne skurcze, świadczące o chęci wyjścia Damona na ten świat. Niemal z rozbawieniem pomyślała, że mógłby sobie z tym chwilę poczekać, aczkolwiek nie miała nic do powiedzenia w tym temacie. Nie pamiętała, żeby babka mówiła jej coś na temat porodów. Zaklęła cicho, żałując, że nie sięgnęła po taką wiedzę, która była w tej chwili potrzebna siwej bardziej niż cokolwiek innego. Nie spoglądała na Kishana, próbując iść jednocześnie za jego radą. Chwiejnie wstała, zaczynając kręcić się wokół ścian jaskini. Uniosła ogon wyżej niż zazwyczaj, nie mogąc pozbyć się dziwnego wrażenia. Jęknęła głucho, czując, jak z trudem utrzymuje równowagę przez dość ruchliwego potomka, który chciał koniecznie wyjść jak najszybciej. Rozszerzyła chrapy, pobierając wyjątkowo potrzebne powietrze do płuc. W końcu padła delikatnie na ziemię, próbując nie rzucać nogami z powodu potwornego bólu, jaki odczuwała w coraz większych dawkach. Wyciągnęła szyję do przodu, czerpiąc małą pociechę z powodu zimnej posadzki, która dawała jej małą ulgę. Nie wiedziała, jak będzie. Dopiero teraz odważyła się spojrzeć nerwowo na karego, napinając wszystkie swoje mięśnie. Aczkolwiek chwilę po tym odwróciła swój wzrok, wbijając go w nikłe strumienie światła i wsłuchując się w odgłos kropelek wody, które uderzały o podłogę. Instynktownie zaczęła przeć, prawie zachłystując się przerażeniem, jakie wywoływały u siwej kolejne fale cierpienia. Wiedziała jednak, że musi tą sprawę doprowadzić do końca, więc sięgała do głęboko ukrytych zapasów sił, które zostawiała na specjalną okazję.
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Sro Gru 23, 2015 2:48 pm

Patrzyłem, jak Nyks chodzi w kółko po jaskini, aby w końcu legnąć na posadzce. Wiedziałem, że bardzo cierpi, ale to była droga przez mękę, w której nijak nie mogłem jej pomóc. Nachyliłem się nad nią, bijąc z własnymi myślami. Opętany jakąś nagłą psychozą, musiałem sprawdzić, czy w ogóle jeszcze oddycha. Oddychała. Pocałowałem ją szybko w głowę i odsunąłem się, żeby nie przeszkadzać.
- Bądź silna - powiedziałem bez sensu. Co zmienią moje słowa? Teraz już za późno na działanie. Trzeba tylko mieć nadzieję. To wszystko.
Mogłem tylko czekać.
Więc czekałem.
Przypomniałem sobie Rena. Ciekawe, gdzie teraz jest? Nie miałem żadnych wiadomości o nim ani o Kaellsai. Westchnąłem i ułożyłem głowę na kopytach.
Powrót do góry Go down
Damon



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Czw Gru 24, 2015 9:15 am

Mój wieczny spokój naruszył nagle jakiś ruch. Przeciągnąłem swoimi miękkimi kopytami po granicy swego świata jakby chcąc się zaprzeć. Nie chciałem wychodzić... bałem się. Nie miałem pojęcia co będzie na zewnątrz i w jaki sposób mogę tego uniknąć. Tu było mi dobrze... Przez to ze instynkt kazał mi się odwrócić, czułem się jeszcze gorzej. Nie zrobiłem nic, żeby ciąża przebiegła prawidłowo. Nic a nic. Poczułem jakieś straszne skurcze, które zmuszały mnie do wyjścia na co zacząłem kopać. Przecież tu było dobrze! Nikt mnie stąd nie zabierze! Byłem całkowicie zbity z tropu, poczułem tylko, ze coś zawija mi się wokół szyi i zaczynałem być coraz słabszy. Moje nogi w końcu się poddały. Bicie serca matki, które dawało mi zawsze spokoju, teraz było szalone. Moje tylne nogi zawitały na świecie pierwsze. Czarne, chude i liche. Później dało się ujrzeć zad, plecy, szyje a następnie mój pysk z zamkniętymi oczami. Miałem owiniętą pępowinę dookoła karku, przez to że się tak wierciłem. Nie umiałem nabrać powietrza, rozprężyć płuc. Otworzyłem szeroko oczy ukazując ich złoty odcień. Zobaczyłem jasność... Coś na tyle okropnego, ze skwasiłem się na sam jej widok. Szarpnąłem jeszcze głową, obtoczony tymi wszystkimi płynami i na szczęście odplątałem się. Nabrałem powietrza w chrapy i zarżałem zaraz potem kuląc uszy. Nie wiedziałem co się dzieje, po co mnie tu przyprowadzili...

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Nyks



Posts : 182

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Czw Gru 24, 2015 9:29 am

Wyprężała wszystkie swoje mięśnie, próbując nie zwariować od otępiającego bólu, który zawładnął całym jej ciałem. Oddychała ciężko, nie mogąc złapać dobrego oddechu. Położyła uszy po sobie, gdy Kishan życzył jej, aby była silna. Rozszerzała chrapy, pobierając coraz większe dawki powietrza. Zacisnęła kurczowo powieki, zaczynając się zastanawiać, kiedy to się wszystko skończy. Chciała mieć to już wszystko za sobą. Z trudem zachowała świadomość tego, co dzieje się wokół niej. Starała przede wszystkim mieć na uwadze to, że potrzebuje coraz większej ilości sił. Przebiegało to o wiele dłużej, niż mogła przypuszczać. Całe jej ciało było mokre od potu. Nagle poczuła, jak źrebię ostateczni wydostaję się na ten świat i jak za pstryknięciem większe niedogodności zniknęły. Odetchnęła, w tej chwili nie mając nawet sił na to, aby skierować swoje spojrzenie na dziecko, które właśnie powiła. W pewnym momencie chyba straciła przytomność, aczkolwiek nie była do końca pewna. Po prostu otworzyła swoje kobaltowe ślepia z wielkim trudem, słysząc to przenikliwe rżenie. Z wielkim wysiłkiem podniosła swoją szyję, kierując swoje zmęczone spojrzenie na czarnego jak smoła Damona. Zarżała do niego cicho, wyciągając ku niemu swój pysk.
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Czw Gru 24, 2015 9:58 am

Damon zdecydowanie nie chciał ułatwić nam życia. Był krnąbrny i oporny, nie obchodził go w ogóle cały ból i los matki.
Już go kochałem.
Kiedy ukazały się jego chude nóżki, chwyciłem je i pociągnąłem z całych sił, jak tamci królewscy stajenni (nie dociekajmy, jak to zrobiłem i na tę krótką chwilę podarujmy mi ręce), powoli wydostając źrebię na świat. Kiedy konik legł na ziemi, byłem chyba równie zmęczony jak oni oboje.
- Dobra... dobra robota, Nyks - westchnąłem, oddychając głęboko. Potem podszedłem do syna i delikatnie zdjąłem przykrywającą go błonę, czyszcząc wilgotne, ciepłe, czarne futerko.
On ma moje oczy. Mają kolor płynnego złota.
Starałem się zignorować ten fakt, podobnie jak kałużę krwi na środku jaskini. Skubnąłem pieszczotliwie głowę Nyks, a potem odsunąłem się od niej wiedząc, że teraz przede wszystkim potrzebuje odpoczynku.
- Witaj na świecie, Demonku - powiedziałem cicho do małej, karej postaci, tak, aby Nyks tego nie usłyszała. Niedługo przekonasz się, jaki jest zły.


Powrót do góry Go down
Damon



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Czw Gru 24, 2015 10:11 am

Otworzyłem chrapy szeroko wciągając zimne powietrze swoim nosem. Tu było tak zimno i twardo... Czego oni ode mnie chcieli?! Zabierzcie mnie z powrotem! Tyle wkurzających zapachów... jeden tylko coś mi przypominał - matka. Znalazłem się w całkowicie innym świecie. Byłem zagubiony i nie wiedziałem gdzie się podziać. Wierzgnąłem nogami, leżąc na posadzce i coś kazało mi wstać. Warknąłem na siebie w myślach i wciągnąłem pod siebie nieporadnie nogi, żeby się podźwignąć. Zarzuciłem swoim pyskiem na bok i drżąc cały z zimna zacząłem obserwować te dziwne, ogromne istoty ze swoimi nader inteligentnymi oczami. Nie wiedziałem jak się zachować, czułem się samotnie. Na ogiera prychnąłem jedynie i zawiesiłem na nim spojrzenie, zastygając w bezruchu. Kiedy do mnie coś powiedział w jego dziwnym niezrozumiałym języku, zmrużyłem nieco powieki. A wiec to był mój stwórca, tak? To przez niego znalazłem się na tym okropnym świecie i przez karego cierpię na zimno, głód i niepokój? Zmarszczyłem chrapy i wciąż patrzyłem na niego zupełnie chłodno. Nie okazywałem żadnych pozytywnych uczuć, ani krzty. Wstałem kierowany jakąś wewnętrzną siłą i utrzymałem się na nogach od razu. Dumnie zarzuciłem łbem a moje mięśnie zaczęły pracować tak mocno pierwszy raz w życiu. Grawitacja była tu ogromnie uciążliwa.

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Nyks



Posts : 182

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Czw Gru 24, 2015 11:35 am

Parsknęła przeciągle, ponownie układając szyję na zimnej podłodze. Serce klaczy nadal uderzało zbyt szybko, a ona sama nie potrafiła opanować szalejącego pulsu. Przymknęła ociężałe powieki, odpływając swoimi myślami i duchem gdzieś daleko. Nie czuła nic oprócz przejmującego odrętwienia, aż ujrzała niejasne kontury swojej babki, która kiwała pyskiem ze zrozumieniem. Pragnęła do niej uciec, ale im bardziej zbliżała się do niej, ta uparcie cofała się kilka kroków do tyłu. Nagle została wyrwana z tej nierzeczywistości i wrócona do jaskini. Kątem oka zerknęła na Kishana, który stał obok swojego syna. Jej potomek cały wdał się w ojca. Zmarszczyła chrapy, wiedząc, że powinna teraz wstać i nakarmić małego, ale nie mała na to sił. Sapnęła zrezygnowana, kiedy napięła wszystkie swoje mięśnie, próbując chociaż podnieść swój łeb, co udało jej się po wielu próbach. Z trudem utrzymywała się na dygoczących nogach, ledwo utrzymując prawidłową równowagę. Schowała uszy w gęstej grzywie, zapraszającym gestem kierując małego do źródła pokarmu. Spojrzała na Damona, odczuwając jakiś wewnętrzny niepokój, który pojawił się od początku całej akcji porodowej. Wzięła głęboki wdech, mrucząc coś cicho. Okazała się wkrótce dla niej jasne, że ma on również oczy koloru płynnego złota. Zaśmiała się w myślach, zastanawiając się jednocześnie, czy będzie miał chociaż trochę domieszki jej charakteru.
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Czw Gru 24, 2015 1:49 pm

Kary źrebak stojący obok nasuwał swoją osobą jedno jedyne pytanie mojej zmurszałej egzystencji - Skąd się tu u licha wziął? Jeszcze przed chwilą gładziłem wypukły brzuch Nyks, a teraz stworzenie dotąd go zamieszkujące pojawiło się obok i jest jak gdyby nigdy nic. Co teraz? Powinienem coś zrobić? Uciekać? Nie, zaraz, czemu miałbym uciekać?! Westchnąłem, czując wielką beznadziejność sytuacji. Z pewnej strony na wojnie wszystko było prostsze - Ten typ zakuty w zbroję chce cię zabić; ty musisz zabić go zanim on zabije ciebie. Rozumiesz? Ruszaj!
Tego typu instrukcje otrzymałem od ojca, Rajarama. Trzeba mu przyznać, że nie uchwalał bezpodstawnych metod szkolenia bojowego. Rzucał wszystkich na głęboką wodę nim w ogóle zdążyli oswoić się z różnicą temperatur.
Czułem się całkiem podobnie - malutkie stworzenie obok mnie zachowywało się wrogo. Patrzyło spod malutkiego łepka groźnymi oczkami. Znów usłyszałem gniewny tygrysi pomruk - okazało się, że wydobył się z mojej własnej piersi. Moje drugie Ja najwyraźniej widziało w koniku nieprzyjaciela.
Zamknij się, pomyślałem, mrużąc oczy kocim ruchem. Bezceremonialnie zaszedłem źrebaka od tyłu i pyskiem podsunąłem go miękkim ruchem pod Nyks, żeby mógł się ogrzać i jakoś przyswoić pokarm - bo bez pokarmu nie da się żyć, prawda? Nawet taki mały potworek jak Damon musi to rozumieć...


Ostatnio zmieniony przez Kishan dnia Czw Gru 24, 2015 4:47 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Damon



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Czw Gru 24, 2015 2:34 pm

Stałem tak przez chwile i smagnąłem ogonem powietrze ze świstem. Moje nogi się trzęsły, ale ja nie wyglądałem na kogoś, kto pozwoli ugiąć się swoim kolanom. Czemu tu byłem? Po jaką cholerę miałem się patrzeć na tego karego, który był zmieszany gorzej niż tani alkohol. Uniosłem dumne uszy i dostał się do nich niski pomruk mojego ojca. Zmrużyłem ślipia czując złość i nie pozostałem dłużny ani sekundy. Byłem dzieckiem więc nie ukrywałem żadnych uczyć, nie wiedziałem, że powinienem nad nimi panować. Nabrałem powietrza w chrapy i zawarczałem dziko na ojca a złoto w moich oczach wydawało się pływać w w tęczówkach. Zniżyłem nieco głowę, gdy mnie popchnął. Prychnąłem coś ostrzegawczo i otarłem głowę o bok matki. Poczułem jej zapach, znacznie mocniejszy niż w środku, kiedy był rozcieńczony cieczą. Postawiłem kilka pewnych kroków na chyboczących się nogach i zniżyłem pysk, sięgając do źródła pokarmu. Kątem oka obserwowałem całą krew sączącą się z moich nóg i boków. Było mi zimno, zacząłem słabnąć. Ciepłe mleko zalewało mój żołądek pierwszy raz w życiu. Poczułem się przywiązany do tej istoty, która później będę zwał matką.
Powrót do góry Go down
Nyks



Posts : 182

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Czw Gru 24, 2015 11:26 pm

Z wyraźnym zdziwieniem patrzyła na to, jak Damon reaguje na obecność obok niego swojego ojca. Gdyby mogła, wzruszyłaby ramionami, ponieważ wydawało jej się, że jest to tylko krótki stan przejściowy. Była dumna i zadowolone, że źrebak tak szybko i pewnie nauczył się chodzić na swoich patyczkowatych nogach. Szastnęła ogonem po bokach, kiedy kary odnalazł źródło pokarmu, a ona sama zaczęła go intensywnie czyścić, tym samym pobudzając do działania jego układ krążenia. Kiedy już skończyła, a on jeszcze pił jej mleko, Nyks po raz pierwszy od momentu, gdy leżeli razem, spojrzała na Kishana z leniwym spokojem. Wyciągnęła pysk w jego kierunku, chcąc dotknąć jego aksamitnych chrap w ramach niewyobrażalnej wdzięczności, którą do niego czuła.
- Dziękuję, że cały czas ze mną byłeś - wyszeptała, kiedy być może przysunął się do niej odrobinę bliżej. Fale przyjemnego odrętwienia zmywały z niej resztki bólu, aczkolwiek nadal czuła się mocno zmęczona, co powinno być zrozumiałe. Pokierowała swoje kroki w stronę posłania, jednocześnie prowadząc przy sobie Damona, który, jeśli miał takowe życzenie, legł bezpiecznie u jej boku. Następnie skierowała swój wzrok na swojego partnera, strzygąc uszami.
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Pią Gru 25, 2015 3:25 pm

Ułożyłem się wygodnie obok Nyks, z pół-uśmieszkiem na wargach. Zdawałem sobie sprawę, że tak naprawdę to na nią spadnie trud wychowywania malca, w końcu dokładnie było widać, że więź matka-dziecko jest najważniejsza również tutaj. Nyks będzie wiedziała, jak się nim zająć. O to się nie martwiłem.
Popatrzyłem na chłepcącego mleko Damona. Nie do wiary, że owoc naszej miłości jest tutaj, istnieje i żyje.
I zachowuje się jak pan świata.
Tym lepiej. Jeżeli będzie silny charakterem, jestem w stanie go zaakceptować. Najsłabsze w miocie są te tygrysy, które nie mają woli walki i poczucia własnej wartości. Tym drugim należy się świat. Tym drugim był Damon. Chociaż żywił do mnie niechęć - peff, niech ją żywi, odwdzięczę mu się tym samym! - ja czułem tylko zaintrygowanie, bo.. bo ten mały na mnie warknął. Warknął! To oznacza, że albo mi się zdawało, albo pozostały w nim szczątki krwiożerczego drapieżnika. To, nieopanowane, może go zniszczyć, ale może też uczynić szaloną maszyną do zabijania. Hm, ciekawe.
- Rehesia, będę kiedy tylko zechcesz. A teraz leż spokojnie - powiedziałem i wydobyłem z piersi uspokajając, wibrujący odgłos. Potem zacząłem muskać pyskiem jej grzbiet, aby następnie mocnymi, kolistymi ruchami zacząć robić coś na kształt delikatnego masażu. Przy okazji podskubnąłem Nyks w szyję i - oczywiście - pomemłałem kosmyk białej grzywy.
Przesuwając miękkim nosem po jej boku, skręciłem i łagodnym ruchem przygładziłem opadającą na wszystkie strony grzywkę Damona, ciekawiąc się, czy poczuwszy mój dotyk, zaraz się wścieknie i zacznie miotać gromami, czy mnie zignoruje, chowając głęboko urażoną godność, czy może...
A, zresztą. Jakkolwiek będzie na mnie reagował, ja nie zmienię planów. Zawsze byłem krnąbrny i uparty. Pod tym względem nikt nie miał ze mną szans.

// Jak coś to możecie pisać beze mnie c:
Powrót do góry Go down
Damon



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Sob Gru 26, 2015 3:13 pm

Karmiłem się przez dłuższą chwilę, zupełnie ignorując poczynania moich rodziców. Miałem wszystko i wszystkich gdzieś, cechowała mnie niezwykła pewność siebie, żądza samodzielności i niezależności od nikogo. Powoli wsłuchiwałem się mimowolnie w ich słowa, tak by zrozumieć ich sens. Słyszałem je nie raz, gdy matka do mnie mówiła, lub gdy prowadzili dialogi razem. Czułem, że mój stworzyciel ma zupełnie inną aurę niż moja nosicielka. On był jakiś taki... stłumiony i zły, ona zaniepokojona ale pełna nadziei. Nie wiedziałem jak nazywać te uczucia, po prostu rodziły się w mojej głowy i zakorzeniały się do odpowiedniej "szufladki". Moja ostoja i ciepłe miejsce naglę się ruszyło a ja grzecznie podążyłem za nią, nie wyobrażając sobie nawet innego scenariusza. Poczułem chrapy ojca, ponaglające mnie do tego bym złożył nogi i położył się obok swojej matki. Miałem ochotę odpłacić mu jakimś kopniakiem ale moje nogi były za słabe żeby oderwać się od ziemi. Mój koci pomruk przebiegł tylko echem po pomieszczeniu i z niezadowoleniem upadłem zaraz obok mojej rodzicielki. Potarłem pyskiem o jej nadużyty brzuch, nie w trosce, był ciepły a ja lgnąłem do gorąca jak ćma do światła. Oczy zaczęły mi się zamykać, z sekundy na sekundę było coraz gorzej, coraz słabiej. Poruszyłem z niezadowoleniem nosem, nie chciałem tu zasypiać, bałem się, że gdy otworze oczy siwej klaczy nie będzie już obok mnie. Miałem dziwne przeczucie że złotooki chce ją skrzywdzić. Ciemność ogarnęła mnie szybciej niż myślałem że ze mną wygra. Zasnąłem wykończony, sam nie wiedząc czym. Ogarnęła mnie błogie ciepło i przez chwilę czułem się jak znowu w swoim malutkim świecie, gdzie byłem sam i nic mi nie groziło.

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Samotnia Nocy   Today at 6:49 am

Powrót do góry Go down
 
Samotnia Nocy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Las nocy i dnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Wulkanisko-
Skocz do: