Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Amira - Tak, nadal żywa.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Amira



Posts : 5

PisanieTemat: Amira - Tak, nadal żywa.   Wto Gru 22, 2015 4:29 pm

Stado: SHW
Podstawowe informacje: Amira. Albo Amirai. Albo Miraige.
Jej matka była luzytanką, a ojciec koniem czystej jak łza krwi arabskiej.
Wygląd: Ma śnieżyście białą sierść, długą, falowaną grzywę w bladym odcieniu złota. Jej pysk jest smukły, na samym końcu, przy chrapach, delikatnie przyprószony szarością węgla. Ma ciemne, głębokie oczy okolone białymi rzęsami. Na długich nogach ma lśniąco szare skarpety, jej kopyta są w kolorze białego złota. Jej boki są wymalowane w dziwne, ciemne wzory. Na prawej tylnej nodze ma ogromną bliznę. Na lewą przednią utyka. Poza tym ma mnóstwo szram na bokach oraz pysku.
Charakter: Amira jest łagodnie usposobioną, ale kapryśną klaczą. Lubi galopować i jest bardzo wytrzymała jak na swoją rasę. Nie przepada za wojną i przemocą, dlatego chętnie wybrałaby Stado Anielskich Podszeptów, ale nade wszystko ceni sobie wolność i zawsze szuka schronienia wśród piasku i skał, bo kojarzą jej się z rodzinnym domem. Jest bardzo szybka, bo kiedyś od tego zależało jej życie. Mimo to, klacz potrafi bardzo długo wytrzymać bezczynnie.
Amira jest towarzyska i chętnie rozmawia z innymi, jest bystra i lubi wszystko wiedzieć, żeby potem nie wyjść na głupka. Lubi imponować innym i na co dzień uśmiech nie schodzi jej z pyska, ale gdy zostaje sama, staje się poważna i odpowiedzialna.
Tak było kiedyś.
Na Risum.
Teraz realia są inne, a Amirai ma poczucie, że jest bezustannie targana między realnym życiem a fikcją, która wydaje się o wiele przyjemniejsza niż wspomnienia. Atak Szlachty całkowicie ją zmienił. Być może nie ma już własnego zdania. Jest bardziej roztrzęsiona, ledwo panuje nad własnymi emocjami i nie potrafi nawiązywać normalnych relacji z innymi końmi. Straciła panowanie nad własnym ciałem i umysłem, bo nie jest już tym, kim była. Ma w sobie wiele strachu skrytego pod maską zadumy i bezcelowego roztrząsania przeszłości.

Historia: Jej opowieść jest pełna, gdy zacznie od kariery swojej matki. Luzytanka, nazywana Reina de Toros, czyli Królowa Byków, była słońcem i księżycem korridy. Jej zwinność, szybkość i siła zachwycały ludzi, którzy zakładali się o monstrualne sumy, obstawiając jej wygraną. Reina ani razu nie zawiodła swoich fanów. Wkrótce jej przydomek zmienił się na Reginę. Klacz była potężna, silna i piękna. Była gwiazdą.
Ale pewnego dnia złamała nogę. "Nie ma nogi, nie ma konia" - oznajmili ludzie i wepchnęli królową Korridy do pierwszemu lepszemu kupcowi za marną sumę i nawet się nie obejrzeli. Kupiec posiadał też inne konie, w tym pewnego araba imieniem Nocte Diamante maści czarnej jak noc, którego nikt nie potrafił dosiąść. Regina pokochała go, jego dzikość, jego nieujarzmione piękno. Uciekli razem. Królowa Byków i Duch Pustyni. Zakochali się w sobie. Mieli córkę. Nazwali ją Amira, w skrócie Ami. Ślicznotka. Delikatna jak kwiat. Darzyli ją prawdziwą miłością, wychowywali na pustyni, wśród czerwonego piasku i skał, które stały się ich domem.
Aż Reginę ukąsiła rogata żmija.
Po jej śmierci Nocte popadł w rozpacz. Udawał silnego, nie chciał zawieść córki, która tyle dla niego znaczyła.
Aż znaleźli ich łowcy nagród. Silnego, młodego ogiera i małą klaczkę po najlepszych rodzicach. Obydwa konie oznaczyli, wypalając im na bokach ciemne symbole. Nocte został sprzedany. Amira nie miała pojęcia, co się z nim dzieje, gdy zabrano go do białego pojazdu i wieziono daleko za granicę. Przerwała linę, przeskoczyła ogrodzenie i pobiegła za nim, ale nie była dość szybka. Potem tylko biegła, aż jej nogi nabrały mocy. Uciekła. Dorastała na pustyni. Została zaatakowana przez lwa i nosi po tym pamiątkę w postaci blizny.
Pewnego dnia dotarła na wyspę zwaną Risum. Dołączywszy do Stada Pustynnej Pieśni, które szybko pokochała. Niestety potem, po dobrze ułożonym i szczęśliwym życiu wśród Pustynnych znajomych - coś się zmieniło i już nigdy nie było tak samo. Nastąpiły smutne i czarne czasy wojny ze Szlachtą. Amirze jako jedynej udało się godzinę wcześniej wyniuchać przybycie najeźdźców... Pognała ile sił w nogach do stada, ale większość już zniknęła. Jeden jedyny ogier, Macchiato, był tym, któremu udało się skryć najgłębiej na pustyni, gdzie Szlachta go nie dopadła. Jeszcze. Razem z jakąś grupką Krwawych stworzyli mały oddział partyzancki i utrzymali się najdłużej ze wszystkich, przeprowadzając akcje odwetowe i zabijając razem więcej najeźdźców niż ktokolwiek. Ale to i tak doprowadziło ich do upadku. Grupka Szlachty ich wytropiła. Macchiato został zabity, tamci Krwawi pewnie też... Amira jednak prawie im uciekła, gdyby nie okaleczona noga po poprzednich starciach. Została zabrana z innymi na Sorriso.
Ale nie wytrzymała tam za długo. Targana niepokojem i koszmarami, a także wyzuta ze swojej realnej powłoki, rzuciła się z klifu do morza, połykając słoną wodę i umierając.
Ktoś jednak przyszedł jej na ratunek. Był to Salem, jej jedyny pozostały przy życiu brat, który nigdy nie został schwytany przez Szlachtę, bo... nie żył.
A przynajmniej tak się Amirze wydawało, gdy płonął w blasku rzuconej przez nią pochodni, a jego mięso płatami odłaziło od skóry. No cóż, jakoś się wylizał.
Amira odeszła i natrafiła na ziemie ludzi. Została natychmiast schwytana i sprzedana, a potem po raz kolejny sprzedana, następnie wywieziona do Afryki na zawody. Udało jej się uciec właścicielom - piaski pustyń zbyt dużo szeptały w jej głowie. Skryła się w afrykańskiej dżungli, gdzie niemal nie zginęła rozdarta przez dzikie zwierzęta.
Nabawiła się tam sporo blizn, a także niesamowitych przygód. Z Afryki uciekła promem - podczas jednej z ucieczek zeskoczyła z kilkumetrowego klifu  prosto na pokład, gdzie tak upadła na zadnią nogę, że nabawiła się pęknięcia kości. Pomimo precyzyjnych, chirurgicznych zabiegów Amira zaczęła delikatnie utykać - i utyka tak już zawsze.
Ci, którzy ją wyleczyli, zabrali ją i sprzedali tym razem - uwaga - do bogatego Rosjanina, który zainteresował się koniem tak brawurowym jak zeskakująca z klifu Amira. Natychmiast zauważył cienie jej dawnych umiejętności i zechciał skrzyżować ją z jakimś zwalistym ogierem, który ponoć był świetny w walkach z bykiem, licząc na potencjał genetyczny źrebaka. Urodziła się klacz, nazwana potem Mokhtar, które to imię szalenie się Amirze nie podobało.
Rosjanin chciał z jakiegoś powodu przewieźć ją do Stanów. Najprawdopodobniej znalazł kupca na nią właśnie tam.
Niestety - a może i bardzo dobrze! - podczas jazdy specjalnym towarowym pociągiem, Amira otworzyła drzwi swego boksu i gdy zbliżył się moment końca podróży w Los Angeles, wylazła jakoś na dach pociągu i stała tam, rżąc głośno na zdumionych ludzi stojących na peronie. Potem zeskoczyła i popędziła przed siebie, kulejąc.
Tam wskoczyła do kolejnego pociągu, który wywiózł ją daleko w świat, lecz w pewnym momencie zdarzyła się kolizja - pociąg wykoleił się z torów w bardzo niefortunnym miejscu, wyciekło jakieś świństwo i płonąca maszyna spadła w przepaść, aby rozbić się o skały w lodowatym oceanie. Prąd morski porwał cudem żywą Amirę i doniósł ją tu - na Saffrin.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: Amira - Tak, nadal żywa.   Wto Gru 22, 2015 5:25 pm

Akcept! i życzę miłej gry
Powrót do góry Go down
 
Amira - Tak, nadal żywa.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Wszystko o Saffrin :: Karty Postaci-
Skocz do: