Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Oaza daktylowców

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Yennefer

avatar

Posts : 132

PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Pią Lis 13, 2015 7:07 pm

Yennefer znowu cofnęła się kilka kroków do tyłu na zadzie. Zmierzyła błękitnymi oczami ciałko małej klaczki.. - A ty?! ja jestem Yennefer...- zaczęła spontanicznie lekko się wahając. - Ale ze mną sie nie zadziera!- dodała.. Cóż, każdy kto jest ciekawy, może zajrzeć do kart postaci Yennefer.. Z niej wynika że słodka istotka z niej nie jest. Co prawda na razie jako źrebię nie jest taka, ale od narodzin aż do tego czasu, można zauważyć, że jej charakter uległ niektórym zmianom. Nie jest już taka słodka.. Zanim jednak zdążyła coś dodać, rozległ się kolejny obcy głos.. Momentalnie odwróciła tam głowę, zobaczyła kolejną klaczkę, jednak była nieco starsza. -Yennefer.- rzuciła do Spectre. Przystanęła z nogi na nogę.. Teraz znowu przyszedł Ramsess. -Ramsess!- krzyknęła do już znanego jej kolegi. Przybliżyła się do niego, bo przy nim czuła się lepiej, niż przy obcych. - O właśnie, a Książę to mój kumpel.
Powrót do góry Go down
Vanillia

avatar

Posts : 56

PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Pią Lis 13, 2015 9:25 pm

Przywitałam się ze wszystkimi, którzy przyszli. Dwójce, która przyszła przedstawiłam się - A ja jestem Vanillia i jestem ze Stada Halnego Wiatru - powiedziałam z dumą podnosząc głowę. Tylko ja byłam z tego stada. Przynajmniej z tego co wiedziałam.
Zauważyłam, że Yennefer i Ramsess się już znali, co trochę mnie zbiło z tropu. Ja nikogo nie znałam. Kiedy oni sobie rozmawiali postanowiłam zapoznać się z Spectre, która była ode mnie sporo starsza. Ona sobie jadła trzcinę, więc się do niej przyłączyłam. Napakowałam sobie do pyska smakołyku i powiedziałam z pełną buzią: "A ty? Z jakiego stada jesteś?
Powrót do góry Go down
R'evivo

avatar

Posts : 39

PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Sob Lis 14, 2015 11:18 am

Do oazy przybywało coraz więcej koni. Nie zdążyłem nawet odpowiedzieć małej klaczy kiedy ta coś ta bąknęła pod nosem i uciekła. No cóż. Ja również jako źrebak nie przepadałem za towarzystwem. Mimo, że ledwie chwilę widziałem Solvieg tylko chwilę, już zdąrzyłem ją polubić. Spodobały mi się jej odpowiedzi. Przypominała mi moje dzieciństwo. Nie przeszkadzajcie sobie, dzieciaczki. Rzuciłem w stronę gromadki źrebiąt, które jak dotąd nie zwróciły na mnie uwagi. Uśmiechnąłem się pod nosem i dumnie unosząc głowę opuściłem oazę.

z/t
Powrót do góry Go down
Ramsess

avatar

Posts : 155

PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Pon Lis 23, 2015 1:03 pm

Konie przybywały i odchodziły. W sumie bardzo mu się tu podobało, jednak chciał poszukać mamy i pozwiedzać jeszcze tereny. Nie żył zbyt długo, a w terenach swojego stada nie zbyt się orientował. Bardzo polubił, owe towarzystwo.. Uznał, że jeszcze trochę może zostać. Napił się trochę smacznej wody, po czym zaczął zajadać słodką trzcinę, która bardzo, mu smakowała. Wbiegł do wody, aż po szyję, był straszny skwar, a on chciał się odrobinę ochłodzić. Ale super woda, chodźcie! -krzyknął do pozostałych. Po dłuższej chwili wyszedł na brzeg i wytarzał się w trawię. Ja już muszę iść! Do zobaczenia!-pożegnał się i odbiegł.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Yennefer

avatar

Posts : 132

PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Pon Lis 23, 2015 1:21 pm

my ze stada Czarnej Krwi odpowiedziała pewna siebie. Miała zamiar zebrać jakąś bandę która będzie dowodzila.. A w głowie już knula jakąś fajną przygodę! Kto wie co ich czeka.. Szykowalo się pójście do Akademii, a tam będzie.można.coś nawywijac. Będzie śmiesznie.Będziesz a Akademii Vanillio? zapytała Yennefer. Pora się zbierać tak przede wszystkim. Nie ma sensu dłużej tu siedzieć, świat czeka..no i rodzice czekają. Bywajcie. rzuciła i odeszła zgrabnym jak na zrebaka kłusem.
Powrót do góry Go down
Biały Wilk

avatar

Posts : 147
Age : 20

PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Pon Gru 07, 2015 7:40 am

Wiele koni ma w swoim chodzie coś, co sprawia, że aż chce się na delikwenta patrzeć. Jedni poruszają się szybko, ich kopyta ledwie muskają powierzchnię ziemi, jakby ich właściciele bali się, że część ich majestatu może wsiaknąć w ziemię. Drudzy preferują powolny krok z uniesioną wysoko głową. Jak jest ktoś wysoki to może jeszcze lepiej ten fakt zaakcentować, a gdy wzrostu brakuje, cóż, zawsze można sprawiać wrażenie wysokiego. Można by dalej rozważać czemu dany koń chodzi tak, a nie inaczej, wysunąć jakąś daleko idącą interpretację, ale to chyba nie czas i miejsce na to.
Biały Wilk nigdy nie przywiązywała nie wiadomo jakiej wagi do prezentacji swojej aparycji. Ot, łaziła sobie po wyspie z wilczą skórą przeciągniętą przez grzbiet, niczym worek bez ziemniaków i tyle. Łeb miała tylko trochę uniesiony i często zdarzało jej się powłóczać nogami. Przy niektórych majestatycznych koniach, mogła budzić tylko uśmiech politowania.
Gdy klacz się tu pojawiła, było tu pusto i cicho, lecz stare ślady kopyt mogły oznaczać, że nie zawsze tak było. Należały do kilku źrebiąt, albo jednego, bardzo ruchliwego.
Powrót do góry Go down
Viseria

avatar

Posts : 147

PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Pon Gru 07, 2015 7:44 pm

Viseria pojawiła się tu w sumie z nikąd, najzwyczajniej w świecie idąc sobie przed siebie wręcz z niedbałą niespiesznością. Nie należało tu ukrywać, że z pewnością mogła przybyć kompletnie gdzie indziej, gdzie zapewne trwałaby teraz w samotności i znudzeniu, tu jednak z pewnością miało to ulec zmianie. . Wszystko to podpowiadały jej, wzrok, słuch, węch i dotyk. Czuła, jak ziemia drga pod kopytami , widziała smukłą sylwetki znacznie urozmaicające ciernisty krajobraz,czuła zmieszane ze sobą zapachy. Jednego nie wyczuł w otaczającym go powietrzu - strachu. Strach ten, a także nienawiść, które często wręcz wibrowały w powietrzu na jej widok, kiedy przez krótki epizod jej życia widać było w oczach innych, wtedy, gdy jeszcze grała swoją rolę tu był wręcz niespotykany, co Viserie wprawiało jednocześnie w zdziwienie jak i lekkie zażenowanie. Przyspieszyła nieco, co w końcu zaowocowało energocznym kłusem, podczas którego jej grzywa, ogon powiewały niczym piękny welon czy też jakaś magiczna aura. Witaj-rzekła obojętnie. Jestem Viseria-przedstawiła się.
Powrót do góry Go down
Biały Wilk

avatar

Posts : 147
Age : 20

PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Czw Gru 10, 2015 5:26 pm

Zwróciła głowę w stronę, z której- jak sądziła- ktoś nadchodził. Nie myliła się, pogratulowała sobie w myślach swojej niesamowitej czujności i zerknęła przelotnie na nowo przybyło. Jej szczególną uwagę zwróciły uszy, nieco śmiesznie jej zdaniem wyglądające. Albinoska nigdy takowych u nikogo nie widziała, więc przez krótką chwilę z dziecięcą ciekawością bezczelnie się na nie gapiła, aby zaraz skarcić się w myślach za swoje zachowanie.
-Witaj- skinęła lekko Viserii łbem na przywitanie. Skoro klacz ze śmiesznymi uszami nie przywitała jej specjalnie wylewnie, czemu Biały Wilk miałaby się zachować inaczej?-Biały Wilk jestem- przedstawiła się po chwili ciszy.
Powrót do góry Go down
Viseria

avatar

Posts : 147

PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Czw Gru 10, 2015 6:14 pm

Skinęła głową, i uśmiechnęła się do klaczy, objeżdżając ją wzrokiem. Byłą to siwa, klacz . W sumie ucieszyła się na jej widok, od dawna nie miała do czynienia, z jaką kol wiek osobą tej samej płci, a Biały Wilk wydawała się być miła i sympatyczna. Szkoda tylko, ze Viseria nie jest taka.. Zawsze zastanawiała się, co myślą sobie o niej inni.. Co myślą, kiedy ją widzą? Cóż, niestety pozory mylą.. Nie zawsze się jest takim na, jakiego się wygląda. Poruszyła lekko uszami i westchnęła głośno. Biały Wilk, prawdopodobnie była z tego samego stada, niestety Vis była na wyspie i nie do końca udawało jej się rozpoznawać zapachy. Z jakiego jesteś stada?-zapytała.
Powrót do góry Go down
Biały Wilk

avatar

Posts : 147
Age : 20

PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Nie Gru 13, 2015 1:49 pm

Obrzuciła klacz badawczym spojrzeniem. W sumie mogłaby jej powiedzieć do jakiego stada należy, ale Biały Wilk nie była pewna czy biało-czarnej można ufać. Niby nie dała jej żadnego powodu, że mogłoby być inaczej, ale czy to rozsądne od razu odsłaniać wszystkie karty?
-Nie należę do żadnego ze stad. Jestem samotniczką- odparła swobodnym głosem, który niczego nie zdradzał. Zdawała sobie sprawę, że zapach mógł ją zdradzić, ale na to też się coś wymyśli, ot.
Powrót do góry Go down
Viseria

avatar

Posts : 147

PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Nie Gru 13, 2015 2:08 pm

//Vis jest Kasztanowato-srokata.

Znów zachowała, nic nie oddalającą kamienną twarz. Przez chwilę, patrzyła jej prosto w oczy, z obojętną miną. Viseria nie należała do miłych, i towarzyskich koni, więc praktycznie nie miała, znajomych. Nie mówiła, też zbyt dużo, więc czasem było trudno się z nią dogadać.
Było to bardzo podejrzane, że była ona samotniczką, przecież ewidentnie czuć było zapach dżungli. Jednak postanowiła nie wnikać w jej życie, i tak do niczego nie było jej to potrzebne. Pytała ją tylko z czystej ciekawości. Skinęła głową, i uśmiechnęła się chłodno.:Rozumiem.-odpowiedziała, a jej głos nie oddawał, żadnych emocji.
Powrót do góry Go down
Biały Wilk

avatar

Posts : 147
Age : 20

PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Nie Gru 13, 2015 3:12 pm

//Dzięki za uświadomienie. :'D

-A ty?- spytała z ciekawości. Rozmowa niezbyt się kleiła, ale mimo tego Biały Wilk starała się ja podtrzymać. Być może robiła to z nudów, dawno do nikogo gęby nie otworzyła, więc czemu by nie do kasztanowo-srokatej Viserii? Z resztą była ciekawa co właściwie odpowie nowo poznana klacz: czy również będzie się starać ukryć swoja przynależność do któregoś ze stad, czy raczej szczerze odpowie na zadane pytanie. Klacz musiała niedawno pojawić się na Saffrin, jej zapach niczego nie zdradzał.
Czekając na odpowiedź, jakakolwiek by ona nie była, od kasztanowo-srokatej klaczy, Wilk rozejrzała się po oazie. Było tu, oczywiście, pełno daktylowców, a oprócz tego kryształowo czyste źródło oraz jakieś dziwne rośliny, które porastały brzeg. No i ta otaczająca to wszystko pustynia. Biały Wilk polubiła to miejsce, przypominało jej ono stado, do którego niegdyś należała.
To nie byłaś ty, to nie byłaś ty. Klacz, która należała do Pieśni dawno zginęła, dawno zginęła.
Powrót do góry Go down
Viseria

avatar

Posts : 147

PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Nie Gru 13, 2015 6:01 pm

Czarna Krew.-odpowiedział krótko, nie wdając się w zbędną, grzecznościową wymianę słówek służącą niczemu innemu, jak tylko zaspokojeniu chorej dumy słuchaczy. Nie miała powodu, by ją kłamać. Viseria jest szczerą osobą, która praktycznie zawsze mówi prawdę. Zresztą, co by to dało? Satysfakcję? Nic! Nie miała powodu, by nie mówić prawdy, po co? I tak prędzej czy później prawda wyszła by na jaw. Na Saffrin była krótko, więc nie znała zbyt wielu koni.  Choć z drugiej strony, wolała przebywać sama, nie lubiła wdawać się w jakieś bez sensowne znajomości, które i tak do niczego nie prowadzą. Jednak czasami los, wplątywał ją w taką sytuację, że nie było odwrotu..
Czasami zdaje się, że jest to nie wiarygodne, że kto kol wiek może się tak zmienić. Przecież kiedyś uwielbiała bawić się,  i rozmawiać. A teraz? Zwykła egoistka! Czasami liczy się to, że zaakceptuje się własną siebie. A Viseria, sama wymyśliła sobie swój charakter, który właśnie teraz oddaje ją, taką, jaką jest na prawdę. Do zobaczenia-odpowiedziała i odbiegła.

z/t
Powrót do góry Go down
Selene

avatar

Posts : 5

PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Nie Sty 03, 2016 1:49 pm

Wkroczyła do oazy, nie mając najwyraźniej niczego lepszego do roboty. Mimo panującej zimowej aury w krainie tutaj było wyjątkowo ciepło, co w sumie dziwiłoby mają klaczkę, ale nie teraz, gdy jest jeszcze mała. Przekroczyła szeroki strumień, dygocząc lekko, ponieważ był strasznie lodowaty. Obiła małym ogonkiem po swoich patykowatych nogach, kładąc się pod jednym z daktylowców. Kiedy patrzyła na te owoce, uświadomiła sobie, jak bardzo jest głodna. Już dawno nie widziała swojej matki, ale to z własnej winy. Wolała szwendać się po krainie, niż chodzić krok w krok za swoją rodzicielką. A co dopiero mówić o ojcu, którego nie widziała ani razu...
Powrót do góry Go down
Rose

avatar

Posts : 163

PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Czw Lut 18, 2016 9:30 pm

// Uznając, że nikogo już tu nie ma...

Lekkim krokiem, jak zawsze. Z dumnie uniesioną głową, z grzywą powiewającą na wietrze niczym zwycięska chorągiew - jak zawsze. Charakterystyczny, delikatny uśmiech również ten sam. Jedynie coś w środku było naderwane. Jej ojciec nie żył. Postanowiła jednak zachować pozory pewności siebie i wytrzymałości psychicznej. Biegła przez piaszczystą pustynię aż w końcu dotarła do oazy. Rozejrzała się dookoła po czym weszła do przejrzystej, zimnej wody, zanurzając się po samą pierś. Po chwili zastanowienia po raz kolejny zmieniła postać. Jej ciało się zmniejszyło, wokół małego, czarnego noska wyrosły długie wąsiki, sierść zyskała barwę czekolady. Po chwili pływała spokojnie na powierzchni jeziora jako zwinna wydra, co jakiś czas zanurzając się na moment całkowicie w wodzie. Może i obecność wydry na pustyni była dość dziwnym zjawiskiem, ale Rose nie znała zbyt wielu gatunków zwierząt, które świetnie pływały. Poza tym lepsze to niż delfin. Dla zabicia czasu bawiła się, wyskakując z wody na małą wysokość, a pod wodą robiąc różne korkociągi.

____________________________________________

But he who dares not grasps the thorn
should never crave the rose.

66 postów fabularnych
Fabuł, które rozpoczęły się przed określonymi dniami nie są objęte konkretnymi zmianami:

31.05 - rany na pęcinach przedniej i tylnej nogi
31.05 - umiejętności wzrosły o 2S i 1Z

Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Pią Lut 19, 2016 7:26 am

Aphrodite wkroczyła na te tereny z dumnie uniesioną głową i szerokim, promiennym uśmiechem na pyszczku. Była szczęśliwa, nie tylko dlatego, że była wiosna i wszytko wokół tętniło życiem. Lecz tym powodem było to, że spotkała swoją ukochaną mamusię..za którą tak strasznie tęskniła.
Jej sen w końcu się spełnił.. a ona swoje szczęście chciała okazywać wszystkim do okoła.
Biegła radosna lekkim kłusem, przeskakując energicznie z nogi na nogę, podczas którego jej grzywa i ogon powiewały na wietrze niczym piękny welon, czy też jakaś magiczna aura.
Nie daleko siebie zauważyła jakiegoś źrebaka, podekscytowana ruszyła galopem w jego stronę. Posłała klaczy przyjazny uśmiech, po czym przywitała ją. Cześć. Jestem Aphrodite.
Powrót do góry Go down
Rose

avatar

Posts : 163

PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Pią Lut 19, 2016 5:48 pm

Po pewnym czasie znudziła jej się zabawa w małej oazie jako wydra. Zmieniła swoją postać, na powrót stając się małą klaczką o kremowej sierści. Cieszyła się, że udało jej się zdobyć wosk z gryfa, dzięki czemu mogła przybrać każdą postać o każdej porze. Teraz jednak zdecydowała się pobyć przez pewien czas po prostu sobą. Mokrą klaczką o pogodnym spojrzeniu dwubarwnych oczu.
Wyszła na piasek, a już po chwili ujrzała zbliżającą się małą, czekoladową postać.
- Witaj. Ja jestem Rose. - uśmiechnęła się delikatnie w charakterystyczny dla siebie sposób. - Z Morskich Nimf. - dodała po chwili, przyglądając się młodszemu źrebakowi. Właściwie na oko ich wiek nie różnił się zbytnio, choć Różyczka była nieco wyższa.

____________________________________________

But he who dares not grasps the thorn
should never crave the rose.

66 postów fabularnych
Fabuł, które rozpoczęły się przed określonymi dniami nie są objęte konkretnymi zmianami:

31.05 - rany na pęcinach przedniej i tylnej nogi
31.05 - umiejętności wzrosły o 2S i 1Z

Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Pią Lut 19, 2016 7:47 pm

Księżniczka uśmiechnęła się przyjaźnie do nowo poznanej klaczy. Bardzo chciała się z nią zaprzyjaźnić.. od dłuższego czasu spotykała same ogiery, dlatego zaczęło brakować jej koleżanek. Miała nadzieję, ze sie dogadają..
Ponownie się uśmiechnęła, gdy klacz ją przywitała i przedstawiła się. Ładne imię.-przyznała zadowolona. Z Morskich Nimf?-pomyślała. Ja jestem z Halnych Wiatrów.-rzuciła. W sumie cieszyła się, że poznała kolejną osobę, nie z jej stada.. Raz Czarna krew, a zaraz potem Nimfy. Szkoda tylko, ze nie spotykała nikogo z jej stada...
Wzięła głęboki wdech, wypełniając swój młody organizm świeżym powietrzem, a zaraz potem odetchnęła z ulga. Jej życie zaczęło mienić się kolorami tęczy, nie jest już takie szare i ponure..
Co u ciebie?-zagadała.
Powrót do góry Go down
Rose

avatar

Posts : 163

PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Pią Lut 19, 2016 9:48 pm

Brakowało jej poprzednio obecności jakiejś towarzyszki zabaw o podobnym wieku do swojego. I jej życzenie się spełniło. Kiedy nowa koleżanka skomplementowała jej imię, Różyczka uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
Twoje imię również jest piękne... Najbardziej podoba mi się jego znaczenie. - powiedziała ze szczerym uśmiechem, a ten rodzaj uśmiechu widniał u niej dość rzadko. Znała już kogoś ze stada Aph i miała o tej osobie zdecydowanie bardzo dobre zdanie. Miała nadzieję, można by to nazwać nawet przeczuciem, że Aph również okaże się być miłą osóbką.
Właściwie to nic ciekawego... Szukam sobie jakiegoś zajęcia, bo nie mam nikogo do zabawy. Nawet moja kudłata towarzyszka gdzieś zniknęła, ale pewnie dla tego, że ona zdecydowanie nie gustuje w takich ciepłych miejscach. Oprócz tego testuję nowe możliwości, staram się troszkę podszkolić. - powiedziała z uśmiechem. - A u ciebie? Co robisz w wolnym czasie? - zapytała zaraz potem.

____________________________________________

But he who dares not grasps the thorn
should never crave the rose.

66 postów fabularnych
Fabuł, które rozpoczęły się przed określonymi dniami nie są objęte konkretnymi zmianami:

31.05 - rany na pęcinach przedniej i tylnej nogi
31.05 - umiejętności wzrosły o 2S i 1Z

Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Sob Lut 20, 2016 12:18 am

Czekała uważnie na odpowiedź Rose, przechodząc zniecierpliwiona z nogi na nogę. Zastrzygła lekko uszami, i uśmiechnęła się promiennie na jej słowa. Dziękuję.-powiedziała nieco zawstydzona. Jeszcze nigdy(?) od nikogo tego nie słyszała, dlatego ucieszyła się.
W sumie jej imię bardzo się jej podobało. Nie tylko dlatego, że wymyślili to jej rodzice, których kochała całym swoim malutkim serduszkiem. Ale w głębi duszy czuła, że to imie jest w jakimś stopniu wyjątkowe, nie znając oczywiście skutków ubocznych.
Rose wydawała się być bardzo miła, i pozytywnie nastawiona, więc mimo wszytko Aph zdążyła bardzo polubić klacz.
Słuchała jej, kiwając energicznie główką na zrozumienie. Co ja robię? Hmm.. większość swojego czasu spędzam na chodzeniu, i szukaniu jakiś wspaniałych rzeczy, albo przygód..-mówiła marzycielskim głosem. Też chciałabym mieć towarzysza..-mruknęła.
Powrót do góry Go down
Rose

avatar

Posts : 163

PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Sob Lut 20, 2016 1:31 pm

W odpowiedzi na podziękowania nowej koleżanki, Rose uśmiechnęła się nieco szerzej niż poprzednio. Naprawdę tak uważała... Że też jej matka nie wysiliła się i nie wymyśliła jakiegoś ciekawszego imienia... Chociaż imię, które miała nadane również na pewien sposób jej się podobało.
Tak... Przygody były czymś, czego warto było poszukiwać. Bez nich życie byłoby wyjątkowo nudne i pozbawione sensu.
- Nie długo na pewno znajdziesz wymarzonego towarzysza. - powiedziała do niej z uśmiechem. - Ja od początku pragnęłam mieć jakiegoś kociaka... I dziwnym trafem moją towarzyszką stała się pantera śnieżna. - dodała po chwili.
Jakie zwierzę chciałabyś mieć za towarzysza? - zapytała z błyskiem w oku.

____________________________________________

But he who dares not grasps the thorn
should never crave the rose.

66 postów fabularnych
Fabuł, które rozpoczęły się przed określonymi dniami nie są objęte konkretnymi zmianami:

31.05 - rany na pęcinach przedniej i tylnej nogi
31.05 - umiejętności wzrosły o 2S i 1Z

Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Sob Lut 20, 2016 3:11 pm

Rozglądała się radośnie po oazie, szukając czegoś ciekawego. Podeszła do źródełka z wodą i zaprała kilka orzeźwiających łyków, by między innymi zaspokoić pragnienie.
Przez chwilę stała zamyśloną.. myśląc jakiego dokładnie chciałaby towarzysza. Miała nadzieję, że prędzej czy później spotka jakieś lwiątko, czy może rysia, którego mogła oswoić i razem z nim szukać przygód!
Podekscytowana podbiegła do klaczy i odpowiedziała ożywionym głosem, skacząc w miejscu z radości. Ja chciałabym lwa, rysia.. albo nawet niedźwiedzia!-sama nie mogła się zdecydować. Pantera?-wytrzeszczyła zdziwiona oczy. O kurde zazdro..-przyznała.
Powrót do góry Go down
Rose

avatar

Posts : 163

PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Sob Lut 20, 2016 6:22 pm

Obserwując koleżankę również postanowiła ugasić pragnienie, więc podeszła do źródełka. Zaczerpnęła kilka sporych łyków, zaraz potem z uśmiechem powracając do rozmowy.
Z początku klacz wyglądała na zamyśloną, niezdecydowaną. Wkrótce jednak z nową energią odpowiedziała Rose.
- Widzę, że mamy podobny gust. - zaśmiała się lekko. Ona też gustowała raczej w tych potężnych zwierzątkach. Rose wbrew ogólnemu wrażeniu niewinności jakie sobą dawała, lubiła czuć się potężna.
- Tak, pantera. - uśmiechnęła się szeroko, potwierdzając słowa swojej rozmówczyni. - Niestety z natury pantery śnieżne są samotnikami. Mam szczęście, że trafiłam na taką, która zechciała choć trochę czasu pospędzać ze mną. - dopowiedziała potem.

Przez chwilę zamyśliła się, patrząc w piasek przed swoimi kopytami. W końcu jednak podniosła głowę i ponownie spojrzała na Aph.
- Chcesz zobaczyć sztuczkę? - zapytała po chwili, a na jej pysku ponownie zagościł uśmiech.

____________________________________________

But he who dares not grasps the thorn
should never crave the rose.

66 postów fabularnych
Fabuł, które rozpoczęły się przed określonymi dniami nie są objęte konkretnymi zmianami:

31.05 - rany na pęcinach przedniej i tylnej nogi
31.05 - umiejętności wzrosły o 2S i 1Z

Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Sob Lut 20, 2016 8:45 pm

Uśmiechnęła się pod nosem słysząc jej słowa. Bardzo chciała mieć towarzysza.. między innymi dlatego, że gdy spędzała czas na szukaniu jakiś osób lub ciekawego zajęcia nie byłaby sama.
Marzyła o jakimś potężnym lwie, albo niedźwiedziu- oczy zalśniły się jej na myśl o tym. Tak.-powiedziała krótko, miłym głosem,
Pandera..-nie mogła wyjść z podziwu. Tak rzeczywiście miałaś wielkie szczęście. Ja niestety nie spotkałam jeszcze żadnego zwierzęcia, które mogło być moim towarzyszem. -przewróciła oczami. Ugh.. pewnie niedługo znajdę, wystarczy, że się postaram.-westchnęła, a zaraz potem uśmiechnęła się-pocieszając przy tym samą siebie.
Zaczęła kopać kopytem w piasku, uważnie przyglądając się temu, jednak chwilę potem podniosła wzrok i powiedziała radosna Tak! uwielbiam sztuczki.
Powrót do góry Go down
Rose

avatar

Posts : 163

PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   Sob Lut 20, 2016 10:12 pm

Uśmiech na pysku Różyczki stał się jeszcze szerszy niż poprzednio. Z niemałym zdziwieniem stwierdziła, że chyba pierwszy raz ten rodzaj uśmiechu - szczery - utrzymywał jej się na pysku przez tyle czasu. To było oznaką prawdziwej, nieudawanej radości.
- Z pewnością odnajdziesz odpowiedniego towarzysza. - powiedziała z przekonaniem. W końcu każdy w końcu odnajduje swoją bratnią duszę. Ona, co dziwne, nie musiała szukać nikogo ani niczego, co mogłoby być jej towarzyszem przygód. Saravi jakby sama ją znalazła.

Ucieszyła się, że Aph chce zobaczyć jej sztuczkę. Rzadko to pokazywała, Aph miała zostać jedną z dwóch osób, które poznały jej umiejętność. Chociaż... może nie do końca jej. W końcu mogła sobie pozwolić na takie rzeczy tylko ze względu na pewien przedmiot, który udało jej się zdobyć. [Wosk z Gryfa - loteria]
Wyobraziła sobie duże, kudłate cielsko o futrze w kolorze ciemnej czekolady. Grube łapy przyodziane w pazury. Małe, koliste uszka na czubku potężnej głowy. W ciągu zaledwie dwóch sekund na miejscu izabelowatej klaczki pojawiła się potężna niedźwiedzica o brunatnym futrze. Ze śmiejącymi się oczyma Rose wpatrywała się w nowej, potężnej postaci w koleżankę.
I jak? - spytała swoim prawdziwym głosem, który w tym momencie stał się dziwnie cieniutki i łagodny w porównaniu do przybranej sylwetki. Wkrótce jednak stanęła na tylnych łapach, przednimi młócąc powietrze i z powrotem przybrała prawdziwą postać. Zaśmiała się lekko, patrząc z uwagą na klacz.

____________________________________________

But he who dares not grasps the thorn
should never crave the rose.

66 postów fabularnych
Fabuł, które rozpoczęły się przed określonymi dniami nie są objęte konkretnymi zmianami:

31.05 - rany na pęcinach przedniej i tylnej nogi
31.05 - umiejętności wzrosły o 2S i 1Z

Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Oaza daktylowców   

Powrót do góry Go down
 
Oaza daktylowców
Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Tereny Niczyje :: Pustynia Ruinaerennes :: Skupisko oaz-
Skocz do: