Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Fiin - The liberty dies with thounderous applause

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Fiin

avatar

Posts : 101

PisanieTemat: Fiin - The liberty dies with thounderous applause   Nie Sty 03, 2016 7:12 pm

Stado: Czarna Krew
Podstawowe informacje: Fiin nie jestjego prawdziwym imieniem, jednak o tamtym dawno zapomniał. 6 lat, ogier nieznanej rasy, mieszaniec.
Wygląd: Raczej lekkiej budowy, niezbyt masywny, jednak o dobrze umięśnionych nogach, maści siwej jabłkowitej z czarnymi skarpetami i białą chrapką na pysku. Głowa ma nieco szczupaczy profil co może sugerować, że w mieszance jego genów pojawił się arab. Czarna, bujna grzywa, podobnie jak ogon. Oczy całkowicie czarne i przenikliwe, o inteligentnym wyrazie. Przez lewy bok, od łopatki do zadu,  ciągnie się długaśna, szeroka blizna.
Charakter: Fiin z całą pewnością nie jest sympatyczny. Nie przepada za towarzystwem i usilnie stara się sprawiać wrażenie oschłego. Zwykle zachowuje dystans, rzadko się odzywa. Jeżeli już nawiąże jakiś kontakt, odnosi się do innych z wyższością. Sam jego wyraz pyska bywa odpychający i zniechęcający do prób rozpoczynania rozmowy. Będąc w towarzystwie większość energii poświęca właśnie na wykreowaniu takiego wizerunku, którego celem jest zniechęcenie do niego bliźnich. Kiedyś został bardzo zraniony, stracił wszystko, co kochał. Z tego powodu nie potrafi się otworzyć. Jeżeli jednak komuś udałoby się przełamać tą żelazną barierę, którą zbudował wokół swojego serca, może okazać się dobrym towarzyszem. Wbrew pozorom posiada spore poczucie humoru. Jest odważny, nie boi się śmierci, co zapewne wynika z faktu iż stracił motywację do życia. Chociaż cały aż emanuje rozdzierającym smutkiem, nigdy nikomu nie udało się go złamać.
Historia: Sześć lat temu na pięknej, dziewiczej łące narodził się jabłkowity źrebak. Wszystko byłoby bardzo piękne, gdyby nie to, że jego matka umarła zaraz po porodzie. Źrebak został porzucony zanim zdążył otworzyć oczy i wstać na nogi. Mały pewnie by zdechł, gdyby nie pewien ogier, który z niewyjaśnionych przyczyn wałęsał się akurat w tej okolicy. Koń dostrzegł zwłoki klaczy i jej małe, nowo narodzone dziecko i podszedł do nich. Pierwszym, co źrebak ujrzał w swoim życiu była jego potężna (jak mu się wtedy wydawało), złota sylwetka. Ogier musiał być mocno szalony, bo postanowił zaopiekować się małym, którego nazwał Akashi. Był wędrownym, dzikim koniem i miał na imię Jero. Przez pierwsze dwa lata zastępował Akashiemu ojca, matkę, ogólnie całe stado. Shi posiadał, oprócz Jera, dwójkę przyjaciół. Obydwoje kochał najmocniej na świecie i byłby gotów oddać za nich życie. Były to dwa konie w jego wieku Yava i Farrel. Akashiemu całkiem dobrze żyło się w tej namiastce stada, ale pod koniec jego czwartego roku życia wydarzyło się coś, co, niestety, zakłóciło jego spokój. Obca grupa koni napadła na ich pastwiska w celu przejęcia terytorium i pokonania rywali. Akashi wraz ze swoją rodziną rzucił się dzielnie w wir walki, która od początku była skazana na porażkę. Przeciwnicy mieli bowiem znaczną przewagę liczebną, a po ich stronie stał również element zaskoczenia. Jako pierwszy poległ Jaro, gdy heroicznie starał się obronić swoich młodszych towarzyszy. Shi zawsze przeklinał moment kiedy Farrel własnym ciałem zasłonił go przed ciosem przeciwnika. Po fatalnej walce szybko doszedł do wniosku, że wolałby być na jego miejscu. Wolałby zginąć wtedy, niż skazać się na życie pozbawione celu. Akashi ukryty w zaroślach obserwował jak wrogie stado wręcz rozszarpuje Yavę oraz nieprzytomnego już Farrela. Tylko jemu udało się przeżyć krwawą masakrę jednak wcale nie był za to wdzięczny. Nie potrafił docenić poświęcenia przyjaciół, obwiniał się za ich śmierć. Miał dopiero cztery lata, a już stracił powód dla którego warto by żyć. Następny rok upłynął mu głównie na unikaniu wrogich koni oraz użalaniu się nad sobą. W końcu jednak postanowił wziąć się w garść i wyruszyć w poszukiwaniu nowego życia. Nie pozbierał się jednak do końca. Zamiast tego, otoczył się szczelną skorupą obojętności, której do tej pory nikomu nie udało się przebić. Zrezygnował również z imienia nadanego mu przez Jaro, przypominał mu o dawnym życiu i przybrał nowe imię, Fiin. Przez kolejny rok wędrował w poszukiwaniu nowego miejsca. Takim sposobem trafił na Saffrin.
Powrót do góry Go down
Rossuwa

avatar

Posts : 529

PisanieTemat: Re: Fiin - The liberty dies with thounderous applause   Nie Sty 03, 2016 7:18 pm

KP zaakceptowane, witaj w naszym gronie!
Powrót do góry Go down
http://saffrin.forumpolish.com
 
Fiin - The liberty dies with thounderous applause
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Wszystko o Saffrin :: Karty Postaci-
Skocz do: