Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mała polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Immitis



Posts : 10

PisanieTemat: Re: Mała polana   Czw Sty 21, 2016 1:15 pm

Gdy ogier zmniejszył dystans dzielący mnie i jego, cofnęłam się nieznacznie. Nigdy nie wiadomo, jak ktoś może się zachować, jeżeli pozwoli się mu na za dużo. Klacz przekłusowała tuż obok mnie, i rzuciłam mi spojrzenie. Spodziewałam się o co jej chodzi. Też tak sądzę-pomyślałam. Zapewne chodzi jej o zachowanie ogiera. Przedstawiła mi się, lecz nie dała mi czasu abym mogła jej to odwzajemnić. A może i dobrze. Nie lubiłam, towarzystwa klaczy. Wróciłam wzrokiem do ogiera. Słuchałam jego kolejnych komplementów. Większość klaczy, zapewne byłaby zachwycona gdyby taki dorodny ogier, interesował się nimi. Jednak nie ja. Prawda, miło jest posłuchać takich słów jakimi bezustannie obrzucał mnie Boreasz, jednak nie robiło to na mnie wrażenia, nie byłam taka łatwa.
-Och! Jak miło, a jeśli mogę spytać, to czemu niby, jestem dla ciebie taka ważna? Poznaliśmy się jakieś dwadzieścia minut temu.-Spytałam z szczerym zaciekawieniem. Wysłuchałam jego kolejnego komplementu. Roześmiałam się w duchu, jednak nie dałam nic po sobie poznać.Oj, uśmiechu to na moim pysku nie zobaczysz często!
-Nie sądzę aby tak się stało-Odpowiedziałam, dość wrednie, ale taka jest moja natura!
Powrót do góry Go down
Boreasz
Władca


Posts : 131

PisanieTemat: Re: Mała polana   Pią Sty 22, 2016 4:53 pm

Czemu ta ślicznotka się cofała? Nie miała ochoty na miły masaż grzbietu? Może by się torchę rozluźniła, panna nietykalna.- pomyślał ogier. Nie raz spotykał nietykalne klacze, takie jak Viseria, ale zwykle i one mu się nie opierały.. Zresztą każda, która miała oczy, musiała zauważyć jego urodę.
Siwka, która się tu kręciła, przedstawiła się Immitis, lecz Boreasz także to słyszał, a jej miano zapamiętał na zawsze. Dobrze było znać imiona członków stada.. Trochę żałował, że nie potraktował milej Missandei, ale ta już zdążyła odejść.
Immitis, fakt, nie była taka chętna na igraszki z ogierami, tylko czemu? Po co się ograniczać to wiecznej spiętości?
- Immitis.- wypowiedział jej imie, wydymając wargi. - Widzę w tobie różne rzeczy, piękno, miłość, niezależność, hardość.- kontunuował. - Po prostu, polubiłem Cię, Ślicznotko. - dodał z łobuzerskim uśmiechem i podszedł bliżej niej.
Wiedział że to może ją oburzyć, ale stanął obok jej łopatki i wyciągnął umięśnioną szyję o jej grzbietu. Chrapami zaczął wykonywać na jej sierści koliste ruchy, które bez zwątpienia musiały być przyjemne i rozluźniające. - Nie jesteśmy wieczni.. Dlatego trzeba korzystać z życia, Kochana Immitis.- powiedział do niej czarującym głosem i zaciągnął się zapachem grzywy klaczy. - Nie ma sensu się tak spinać.. Masz piękny uśmiech, wykorzystuj to.
Powrót do góry Go down
Immitis



Posts : 10

PisanieTemat: Re: Mała polana   Pią Sty 22, 2016 7:14 pm

Piękno, miłość, niezależność, hardość? Jego słowa były... dziwne. Przynajmniej dla mnie. Nie miałam pojęcia, czy chodzi mu tylko o własną przyjemność, czy o coś więcej. Sama się zastanawiałam, co miało znaczyć to "Coś więcej". Nie odpowiedziałam mu, bo nie miałam pojęcia jakich słów użyć. Czekałam co teraz zrobi. Podszedł do mnie i zaczął masować mój grzbiet. Przez chwilę dałam się omamić. Dotknęłam chrapami jego szyi, zamknęłam oczy, wtuliłam się w jego grzywę. Zaraz jednak powróciłam do rzeczywistości. Cofnęłam się.
-Jak masz ochotę na łatwe przyjemności, to źle trafiłeś!-Warknęłam, rozjuszona. Co on sobie myśli? Nie raz trafiałam na łatwe klacze, które tylko czekały na taką okazje, do zabaw z ogierem. Jednak ja nią nie byłam. Chyba, że lubił wyzwania, to trafił idealnie.
-Wiem. Nikt nie jest wieczny. Ale nie chcę też sobie, kolejnych lat życia zmarnować.-odpowiedziałam. Po czym dodałam-Kochana to ja nie jestem, kochany-położyłam nacisk na słowo "kochany". Po chwili naszła mnie myśl. Zupełnie nie w moim stylu. W sumie po co tak się odcinać od świata?-pomyślałam marzycielsko. Z drugiej strony, fajnie by było mieć jakiś romans. Ten ogier z pewnością ma na mnie zły wpływ. Mimo woli uśmiechnęłam się.
Powrót do góry Go down
Boreasz
Władca


Posts : 131

PisanieTemat: Re: Mała polana   Pią Sty 22, 2016 9:22 pm

Przez chwilę zmrużył oczy, z przyjemnością przeżywając tą chwilę.. Miał nadzieję, że klacz się do niego przekona, że mu zaufa.. Przecież nie był przestępcą, nie był łajdakiem.
Poczuł dotyk jej chrap, to, że wtuliła się w jego grzywę.. Odpowiedział przesunięciem chrapami po jej szyi, aż do ganaszy, lecz ta cofnęła się.. Dlaczego tak się waha?- zastanowił się przez chwilę..
- Nie staram się docierać do łatwych przyjemności.. Uczucia oczekuje również od klaczy.. Inaczej nie ma to najmniejszego sensu..- odpowiedział i znowu do niej podszedł. - Dla mnie jesteś, Słodka.. Kryjesz w sobie piękne uczucia, lecz wszystko zamykasz za twardą, żelazną zbroją.. Czy podoba Ci się takie coś? zapytał i zanurzył pysk w jej aksamitnej grzywie.
Powrót do góry Go down
Immitis



Posts : 10

PisanieTemat: Re: Mała polana   Sob Sty 23, 2016 1:16 pm

Wiedziałam, że ogier nie ma żadnych złych zamiarów, jednak nie byłam jeszcze do końca przekonana. Nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Wsłuchiwałam się w jego słowa. Nagle drgnęłam. Wiedziałam, że jestem zamknięta w sobie.
-Nie podoba mi się, jednak dzięki tej zbroi, prawdopodobnie żyję.-odpowiedziałam w końcu. Tym razem gdy Boreasz do mnie podszedł nie cofnęłam się. Popatrzyłam prosto w jego oczy. Nie powiedziałam już nic. Stałam tak i patrzyłam na niego. Obdarzyłam go bladym uśmiechem. Rozluźniłam się odrobinkę, wiedziałam, że w towarzystwie Boreasza nic mi nie grozi. Poczułam się swobodnie. Zbliżyłam się jeszcze o krok do ogiera.
Chciałam coś jeszcze powiedzieć, jednak słowa nie chciały się ułożyć w całość.
Powrót do góry Go down
Boreasz
Władca


Posts : 131

PisanieTemat: Re: Mała polana   Nie Sty 24, 2016 11:37 am

Klacz chyba zaczynała ufać ogierowi, gdyż coraz mniej się upierała, nie udawała bezuczuciowej bestii.. Boreasz widział w jej oczach, że w tej sytuacji, Immitis nie wie co powiedzieć, jak się zachować.. Wyglądała tak, jakby chciała, ale miała w sobie coś w rodzaju blokady. Blokadę zawsze można pokonać.. Złamać ją.. To zależy tylko od nas, czy pokonamy tą wewnętrzną barierę..- pomyślał ogier. Zmrużył oczy i wpatrzył się w klacz... - Jesteś piękna.- powiedział i zanurzył chrapy w jej grzywie. Nawet blady uśmiech Immitis dodawał jej urody, uwielbiał jej uśmiech.
Poczuł, że klacz się przy nim rozluźniła, nie była już spięta, tak jak na początku.. Boreasz przybliżł swoje chrapy do jej chrap i złożył jej namiętny pocałunek.
Powrót do góry Go down
Immitis



Posts : 10

PisanieTemat: Re: Mała polana   Nie Sty 24, 2016 3:28 pm

Popatrzyłam głęboko w jego oczy. Lubiłam jego towarzystwo, i uwielbiłam tę chwilę. Nie chciałam aby się skończyła. Jego komplement tym razem sprawił mi przyjemność.
Nie odsuwałam się od niego, pozwoliłam aby zanurzył pysk w mojej grzywie. Zamknęłam oczy i rozkoszowałam się jego dotykiem. Zaufałam mu. Boreasz zbliżył się jeszcze do mnie, jego chrapy były tuż obok moich. Popatrzyłam jeszcze raz w jego oczy, po czym pocałował mnie. Odwzajemniłam pocałunek. Zamknęłam oczy, i nie przestawałam. Udało mu się do mnie dotrzeć. Rozbił tę zbroję, w której chowałam się przez większość życia. Gdy skończył się, ten wspaniały pocałunek, popatrzyłam na niego. Obdarowałam go uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Fiin



Posts : 101

PisanieTemat: Re: Mała polana   Nie Sty 24, 2016 4:01 pm

/Załóżmy, że to się dzieje zanim się tu wszyscy wtarabanili//

Tak, klacz miała rację. Wszystko było przede mną. Mogłem robić co tylko mi się wymyśliło. Gorzej, że nie miałem pojęcia co mi się akurat wymyśli. Dotąd żyłem raczej bez celu, przypominało to raczej ponurą egzystencję. Nic nie wnosiłem, dla nikogo nic nie znaczyłme. Ale to ostatnie zmieniło się. Był już ktoś, dla kogo byłem wszystkim. A właściwie dwa ktosie. Flover, dziękuję ci. Za to, że jesteśmy przyjaciółmi. Za tą rozmowę także. Naprawdę to doceniam. uśmiechnąłem się do klaczy. nie będziesz miała mi za złe jeśli już sobie pójdę? Nie chciałbym ci przeszkadzać. Może nawet jej nie przeszkadzałem. Wydawało mi się, że lubię jej towarzystwo, ale czy podobnie było z nią? Tego nie mogłem być pewien. Tak czy inaczej, potrzebowałem teraz odnaleźć Erenszkigal. Ona potrzebowała mnie. Do zobaczenia, Flover. Kiwnąłem jej głową na pożegnanie i raźnym kłusem opuściłem polanę.

z/t
Powrót do góry Go down
Boreasz
Władca


Posts : 131

PisanieTemat: Re: Mała polana   Nie Sty 24, 2016 6:46 pm

// muszę kończyć fabułę, nie chcę Cię blokować, a jutro nie będe mieć czasu :/

Spojrzał na Immitis, z dużym uśmiechem, już nie szarmanckim i pewnym siebie, a raczej czułym, ciepłym.. Chciał pokazać jej, że jest dla niego ważna, że przy nim jest bezpieczna. Objął ją swoją umięśnioną szyją, poczuł ciepło jej ciała i parsknął z miłych doznań.
Czuł to, że Immitis zaczęłą dobrze się czuć w jego towarzystwie.. On w jej również. Wodził chrapami po jej szyi i grzbiecie, przez moment po zadzie. Zaglądnął w jej oczy. - Kocham Cię.- wyszeptał do jej ucha. Odwrócił się od niej, po czym spowrotem spojrzał na nią ze smutkiem. - Spotkajmy się.. Niedługo. Będę przy tobie, Kochana..- powiedział cicho, zasmucony że musi się z nią rozstać, przesunął pyskiem po jej kości nosowej i oglądając się za siebie, odszedł.

z/t
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Mała polana   Wto Sty 26, 2016 4:08 pm

// Yy... Poszliście już wszyscy, prawda?

Wiatr zaczął pohukiwać między konarami drzew, szarpiąc gałęzie i odrywając je od pni. Trzaski suchego drwa rozbrzmiewały w moich uszach, gdy przesypywałem potężnymi kopytami moc śniegu i drobin lodu. Rozszerzyłem chrapy i powąchałem powietrze, drżąc z podniecenia, bo wyczułem zapach krwi. Pod tym względem wciąż byłem trochę jak rekin. Chętnie zatapiałem tygrysie kły w mięsie soczystej zdobyczy.
I tym razem język oblizujący ze smakiem spierzchnięte od zimna wargi nie zawiódł się. Kąciki chrap podniosły się, odsłaniając dwa rzędy pobłyskujących niebezpiecznie zębów. Splunąłem w krzewy, aby zapachem i dźwiękiem dać znać ofierze. W końcu co to za zabawa, gdy zdobycz nie wie, że jest pożądana.

Puk puk.

Biały wilk unosi kosmate uszy, z przerażeniem konszachtując, że ktoś tu jest.
Skąd wziął się ten dźwięk?Kto tam?
Uśmiechnąłem się zajadle, zniżając głowę do samej ziemi i zaczynając się skradać. Wilkom zdaje się, że są drapieżcami. Ale czasem bardzo trudno rozróżnić, kto jest myśliwym, a kto ofiarą. Sunąłem w pokrytej szronem, gęstej trawie i zastrzygłem uchem. Psiak obracał nerwowo głową. Wiatr wiał w złym kierunku. Nie czuł mnie ani nie widział. Zamknąłem oczy, a moje futro pokryły ciemne pasy.

Przyjaciel. Otwórz drzwi.

Wyskoczyłem, pociągając za sobą iskry lodu i drobinki śniegowych płatków. Upadłem na psiaka, wgniatając go w ziemię i stuknąłem przednimi kopytami w pysk. Wilk zaskamlał i zaczął się wyrywać, syczał i wił się jakby w agonii.
Uderzyłem go kopytem. I jeszcze raz. Morda zalała się krwią, a oczy stały się rozbiegane i dzikie. Ofiara zadrapała mnie pazurami, mijając moje oko o włos. Warknąłem gardłowo, mocując się z nim w śniegu. Miał tak śnieżnobiałe futro, że ledwie go dostrzegałem we wszechbiałości okolic.
Wilk uskoczył przed moim kolejnym atakiem, wgryzając się silnie w moją przednią kończynę. Ani się spostrzegłem, a krew zalała ją prawie całą. Szarpnąłem, ale stalowe szczęki zaczęły już trzeć o obnażoną kość. Stanąłem dęba, próbując strącić napastnika z nogi, bo ból powoli rozlewał się po moim ciele. Kwiknąłem, a potem zaryczałem wściekle i wyskoczyłem na obydwu nogach w górę, okręcając się w powietrzu i strzelając przodami. Prawa kończyna uderzyła w żebra zwierzyny, krusząc jedno z nich z wyraźnym trzaskiem. Opasdłem na lewe kopyto, z bólem zwijając prawą nogę do góry. Krew lała się strumieniem, a ja stawałem się coraz słabszy i bardziej zdesperowany. Zrobiłem obrót, połączony z wymachem na zadnich nogach i zadałem wilkowi potężny cios w żołądek, a potem wbiłem zęby w jego pysk i szarpnąłem, zdzierając płat skóry.

Dziękuję.

Kopyto wbiło się w odsłoniętą czaszkę zwierzęcia i skruszyło ją, ukazując niezwykle dokładnie wszystkie fragmenty mózgu. Wcale nie wyglądał tak ładnie, więc i jego zmiażdżyłem zdrowym kopytem, raz na zawsze odsyłając śmierci białego wilka.
Syknąłem z bólu i, kuśtykając, opatrzyłem prowizorycznie swoją nogę. Krew przestała się lać, ale rana wciąż była zakażona śliną i pełna brudu. Postanowiłem więc jak najszybciej wrócić do swej nory, aby trochę się podleczyć.
Już po chwili mnie tutaj nie było.

z.t
Powrót do góry Go down
Polemos



Posts : 324

PisanieTemat: Re: Mała polana   Sro Sty 27, 2016 10:33 pm

Na polanie pojawiła się srokata klacz. Miała pochylony łeb, wiszący tuż nad ziemią, jakby węszyła. Przystanęła na skraju polany i rozejrzała się po okolicy. Nie dostrzegłszy nic niepokojącego, skinęła głową w stronę idącej za nią Lunary. Odprowadzała młodą, zagubioną klaczkę na tereny jej stada, ryzykując własne życie i bezpieczeństwo. Ale kimże byłby wojownik, gdyby od czasu do czasu nie zaryzykował, a już szczególnie w słusznej sprawie?
Spojrzała na Lunarę z lekkim uśmiechem.
- No, to jesteśmy na miejscu.
Znalezienie terenów Czarnej Krwi nie było wybitnie trudne. Wystarczyło kierować się zapachem i rozchodzącym się w powietrzu okrucieństwem. Dziwnie było jej ze świadomością, że za chwilę zostawi stojące obok niej źrebię w tym miejscu, w którym lęgły się istoty pozbawione skrupułów. Ale właśnie takie istoty były jej rodzicami i z pewnością kręciły się gdzieś w pobliżu.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Mała polana   Czw Sty 28, 2016 4:37 pm

Przechadzając się po terenach stada natrafiłem na jakiś nieznany zapach. Klacz... Halna - to mi podsunął mój czuły węch. Natychmiast podążyłem jej śladami. Tylko coś mi nie pasowało. I to bardzo. Był jeszcze jakiś drugi, słabszy zapach. Dziwne, naprawdę dziwne. Jakiś mniejszy koń? Źrebak? Klacz ze źrebakiem podążająca na takie niebezpieczne tereny? Zbyt mądre to nie było. Gdy po zakręcie ścieżki doszedłem na małą polankę, wszystko się wyjaśniło. Czyli miałem rację. Szybko podbiegłem do klaczy, zarzucając jej linę na szyje, by nawet nie próbowała uciekać.
- Co ty tutaj robisz? - spytałem surowym tonem - Życie Ci nie miłe? I czemu przychodzisz ze źrebakiem? To nie było zbyt mądre. - stwierdziłem, kręcąc łbem, zastanawiając się, co teraz z nią zrobić.
Powrót do góry Go down
Lunara



Posts : 76
Age : 16

PisanieTemat: Re: Mała polana   Czw Sty 28, 2016 4:49 pm

//Musiałam się wtrącić.

Lunara patrzyła na karego, zimnego i niemiłego ogiera. Czyli tacy są wszyscy?! Co za świnie! Popatrzyła na niego ze złością. Ja tu mieszkam! Zgubiłam się, a ona mnie odprowadziła!!! Powinien pan być jej wdzięczny, a nie...nie...krzyczeć na nią! Nie wolno krzyczeć na Polemos!-Wyrzuciła z siebie z furią w oczach Luna. Wiedziała, że to nad wyraz niebezpieczne, ale dla przyjaciół mogłaby zrobić wszystko. Przynajmniej tak myślała. Na moich przyjaciół się nie krzyczy, a to z kim się przyjaźnię to już moja sprawa i nie życzę sobie żeby pan się tak odzywał!-Dodała, tym razem z grymasem na twarzy. Była słodka jaok się złościła, choć ona sama nie zdawała sobie z tego sprawy. I proszę zdjąć z niej linę, bo jak nie to...to przyjdzie mama! Albo...albo...
Powrót do góry Go down
Polemos



Posts : 324

PisanieTemat: Re: Mała polana   Czw Sty 28, 2016 5:04 pm

/I dobrze. ;)/

Niestety teren nie na długo pozostał bezpieczny. Z krzaków wyleciał kary ogier, błyskawicznie zarzucając Polemos linę na szyję. Odruchowo szarpnęła się silnie. Krew w jej żyłach zawrzała, choć klacz pozostała opanowana. Nim zdążyła odpowiedzieć, Lunara wybuchła. Polemos, widząc furię w jej oczach, pomyślała, że mała mimo swojego niedopasowania do Czarnokrwistych, miała gorącą krew.
Była wściekła i jednocześnie słodka. Gdyby sytuacja przedstawiała się inaczej, srokata pewnie odruchowo by się uśmiechnęła. Niestety źrebię było tylko dzieckiem i nie miało szans ocalić Halnej przed Czarnokrwistym ogierem. Zresztą, Polemos nie wymagałaby tego od niej, nawet gdyby była dorosła. Wojownik broni się sam.
Przytuliła uszy do potylicy i wyrzuciła tylne nogi w powietrze, celując w okolice głowy Espilce'a. Włożyła w to umiarkowanie dużo siły, atak miał raczej na celu odwrócić uwagę przeciwnika, niż wyrządzić mu jakąś poważniejszą krzywdę. Polemos z pewnością była zręczniejsza od karego.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Mała polana   Czw Sty 28, 2016 5:26 pm

Zdziwiły mnie mocne słowa źrebaka.
- Mieszkasz? - upewniłem się - To nie jest Twoja matka? Tylko Cię odprowadza? - próbowałem zrozumieć, co tutaj się w ogóle dzieje.
- No ale to więc nie jest Twoja przyjaciółka. Ona może być niebezpieczna. - próbowałem ją przekonać.
- Zresztą nie chcę jej nic zrobić. Pobawię się z nią trochę. Zmuszę ją do posłuszeństwa i zamknę w lochach. Będziesz mogła ją odwiedzać a ona będzie Ci opowiadała bajki. - przekonywałem klaczkę łagodnym tonem - Tak, i będzie Twoja. Będziesz miała ją jako maskotkę na własność. Do swojej wyłącznej dyspozycji. - zachęcałem ją.
- Mama? A kto jest Twoją mamusią i tatusiem? - próbowałem się dowiedzieć.


Niestety rozmowa ze źrebaczkiem została przerwana, gdy klacz się rzuciła na mnie. Nim zdążyłem zareagować, klacz odwróciła się tyłem i strzeliła z zadu. Oczywiście starałem się uskoczyć, ale tylko udało mi się trochę zmniejszyć siłę uderzenia. Kwiknąłem z bólu, gdy mnie zaćmiło.
- Uspokój się! Jak ty się zachowujesz przy źrebakach! - wydarłem się na nią, cofając się przed wściekłą srokatą, starając się unikać jej ataków i póki co nie chcąc jej atakować. Nie, gdy źrebak patrzy.
- No, pójdziesz grzecznie, bez nerwów. Nic Ci nie zrobię. - obiecałem jej, by ją uspokoić. Czy zamierzałem jej coś zrobić? Coś takiego jak rany, złamania, siniaki? Nie, raczej nie planowałem. Miałem w stosunku do niej trochę inne plany... zwłaszcza widząc jej zwinną, ładną sylwetkę. No, pewnie każdy inny ogier na moim miejscu miałby wobec niej takie same zamiary.
Powrót do góry Go down
Polemos



Posts : 324

PisanieTemat: Re: Mała polana   Czw Sty 28, 2016 5:37 pm

Udało jej się trafić, gdyż ogier zajęty był dowiadywaniem się, co się tu tak właściwie dzieje i przekonywaniem Lunary do siebie. Uśmiechnęła się lekko, czując jak jej kopyta dosięgają celu i słysząc kwiknięcie. Tak miało być.
- Ratuję się. To ważna lekcja dla małej - powiedziała nadzwyczaj spokojnie, błyskawicznie doskakując do boku karusa. Stanęła na tylnych nogach, próbując uderzyć przednimi kopytami w szczękę przeciwnika. - Jak się nie dać porwać.
Atakując, zdołała spojrzeć zimno prosto w oczy fryza.
- Dlaczego mam ci wierzyć? To jasne, że kłamiesz.
Jej sylwetka była umięśniona i krępa. Z pewnością nie była w ogóle podobna do tych pięknych arabek o lekkiej budowie. Była prymitywnym koniem, stworzonym bez udziału człowieka, o twardych rysach i rzeźbie. Ale napalony ogier to tylko napalony ogier. Mając przed sobą tylko jedną klacz nie ma w czym wybierać, więc bierze co dają. Pff... Mężczyźni.
Powrót do góry Go down
Lunara



Posts : 76
Age : 16

PisanieTemat: Re: Mała polana   Czw Sty 28, 2016 5:44 pm

Jeśli chcesz wiedzieć to nie. To nie jest moja matka, tylko przyjaciółka i mieszkam tu. Tu na tych terenach.-Powiedziała patrząc na karego podejrzliwie. Po następnych słowach Lunara straszliwie się oburzyła. Ona nie jest niebezpieczna! Prędzej będę się bać takie karego ogiera jak pan niż jej! -Nie dała się przekonać słowami nieznajomego. Nie chcę mieć jej na własność! Przyjaciół nie zamyka się w lochach! Proszę ja puścić!
Popatrzyła na niego tak rozwścieczona...Lunara nigdy nie czuła takiej złości.
Moją mamą jest Erenszkigal i ona kest bardzo odważna i mądra i na pewno mnie obroni!!! A taty...nie znam, ale to nieważne. Potem odezwała się Polemos. No właśnie! To dla mnie lekcja! I dlaczego miałabym ci wierzyć?! Nagle zaleściło coś w krzakach. Rozległo się syczenie...jakby kocie. Wyskoczyła piękna rysica. Po chwili Luna stwierdziła, że ją zna. Rahela?!-Wykrzyczała zdziwiona. Iednak zdziwienie prędko minęło, wiedziała, że wielki kot mógłby jej pomóc. Pomóż mi uwolnić Polemos...proszę.-Powiedziaiała wskazując kopytkiem na linę obwiązaną na szyi srokatej. Rahela popatrzyła na wszystkich troje i powoli podeszła do Polemos.

//Możecie se kierować moim rysiem jak kto chce.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Mała polana   Czw Sty 28, 2016 6:28 pm

Skupiłem się na źrebaczku. Mała była troszkę pyskata ale przynajmniej wiedziała, czego chce. Byłem pewien, że wyrośnie z niej całkiem dobra Czarna Krew. Już miała odpowiedni charakterek. Przytaknąłem jej głową, gdy jej słowa potwierdziły moje zdanie.
- A czemu przyjaciół nie zamyka się? Wtedy są bezpieczni. No i ma się pewność, że na zawsze zostaną z nami i nie zmienią decyzji w sprawie tego, że są naszymi przyjaciółmi. - próbowałem jej tłumaczyć zalety porwania klaczy.
- Erenszkigal... chyba kojarzę. - powiedziałem niepewnie. Może i mi się obiła o uszy?

Położyłem uszy po sobie, widząc reakcję srokatej.
- Raczej ważną lekcją dla małej będzie, jak dorwać taką furiatkę jak ty! - prychnąłem oburzony, po czym ponownie kwiknąłem, gdy skupiony na trzymaniu liny, oberwałem przednimi nogami w w łeb. Ponownie cofnąłem się i wycofałem, próbując uniknąć jej kopyt... ale była dla mnie zbyt szybka i zbyt zwinna. Mustangi wywodziły się z hiszpańskich ras, były umięśnione i zwinne... w stosunku do fryzów, które były raczej ciężkie.
- Uspokój się! Natychmiast! - wydarłem się ponownie, próbując kolejne liny zarzucić na jej rzednie nogi aby gwałtownym ściągnięciem pętli je ciasno związać. Jeśli mi się udało, to naparłem na nią klatką, próbując doprowadzić do naruszenia jej równowagi i w konsekwencji do wywalenia. Jeśli mi się udało to natychmiast ją przygniotłem nie chcąc jej pozwolić ponownie wstać. Kątem oka widziałem jakiegoś rysia... nie wiedziałem, skąd on się tu wziął i na razie nie miałem czasu aby się nim zajmować.
Powrót do góry Go down
Polemos



Posts : 324

PisanieTemat: Re: Mała polana   Czw Sty 28, 2016 8:11 pm

/Pozwolę sobie w takim razie nią pokierować. ;)/

Z przyjemnością poczuła jak jej kopyta po raz drugi dosięgają celu. Na jej wargach pojawił się uśmieszek triumfu. Nie mogła zaprzeczyć, że spuszczanie manta Czarnokrwistemu sprawiało jej pewną przyjemność.
To prawda, Lunara charakterem pasowała do Czarnej Krwi, ale jej słowa i przekonania były czysto Halne. Miała czyste serce... Póki co. Nie wiadomo, jak wychowają ją rodzice. Wkrótce może się nie zawahać i porywać konie z innych stad. Czym skorupka za młodu nasiąknie...
Zastrzygła uchem i spojrzała na krzaki, z których wychynęło jakieś zwierzę. Było wielkości większego kota domowego, miało prążkowane ciało i małe pędzelki na uszach. Drapieżnik obrzucił ich spojrzeniem, po czym jakby na prośbę Lunary, podszedł do srokatej. Popatrzył jej prosto w oczy.
Znów zwróciła wzrok na fryza, uśmiechając się kącikiem warg.
- I kto tutaj jest furiatem? - spytała czysto retorycznie bardzo spokojnym, wypranym wręcz z emocji, głosem.
Umknęła przed trzema linami, zarzuconymi przez karego. Niestety jedna pętla dosięgnęła celu, zaciskając się na jej prawej przedniej nodze i naruszając świeżą bliznę po walce z likaonami. Klacz zacisnęła mocniej zęby, ale nie wydała z siebie żadnego dźwięku świadczącego o odczuwanym bólu. Była twarda jak skała.
W momencie, kiedy Czarnokrwisty naparł na srokatą, rysica skoczyła do ataku, wbijając się pazurami w szyję karego i chwytając jego wymuskaną grzywę zębami. Tymczasem Polemos odskoczyła lekko na bok, chwilowo znajdując się poza zasięgiem ogiera.
Powrót do góry Go down
Lunara



Posts : 76
Age : 16

PisanieTemat: Re: Mała polana   Czw Sty 28, 2016 8:45 pm

Lunara zaczęła olewać słowa fryza, ale poczuł, że musi mu odpyskować.
Trzymanie przyjaciół w klatce jest złe. Jeśli przyjaciel zmieni zdanie co do tego, że jest naszym przyjacielem to znaczy, że nie jest nas warty i tyle. Taka prawda! I nie pozwolę abyś zamknął Polemos! Nie wolno ci! Nie! -Powiedziała pyskatym głosem. Luanra popatrzyła na Rahelę i wzrokiem pokazała jej nogi karego. Rysica podbiegła i zadrapała mu tylną nogę.
Patrzyła uważnie jak dobija go jeszcze Polemos. Czyli tak się wali innych...-Zanotowała w umyśle wszystkie ataki. Dobry kotek...-Pomyślała gdy Rahela ponownie zaatakowała nieznajomego. Po chwili zorientowała się, że jeden sznur zacisnął się na nodze jej przyjaciółki. Oburzyła się i osobiście zaczęło ją rozrywć zębami. Jak mogłeś...ty...ty...!-Powiedziała do fryzyjczyka.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Mała polana   Czw Sty 28, 2016 9:02 pm

// Jak nie macie nic przeciwko, ja też się wtrącę

Czując zapach Wojny, przygalopowałam tutaj najszybciej, jak pozwoliły mi moje kopyta. Prześcignęłam nawet moją harpię, a tumany kurzu za mną jeszcze nie opadły. Wciąż pędząc, zamknęłam oczy i pociągnęłam nosem, rozumiejąc powoli całą scenę. Wojna. Espilce. Źrebak.
Wbiegłam na środek polany i uderzyłam kopytami we fryza, usiłując zrobić wszystko, by puścił liny trzymające Wojnę. Miałam szansę naprawić swój błąd. Tym razem nie interesowałam się sobą. Liczyła się tylko Wojna.
- Nie radziłabym tego robić - wysyczałam, starając się ugryźć go w nozdrza. W cokolwiek. Z energią ciskałam w niego nogami, korzystając jeszcze z zaskoczenia, jakie z pewnością u niego wywołałam. Bądź co bądź, byłam o wiele silniejsza od niego. Popatrzyłam na Polemos i lekko uniosłam wargi w uśmiechu, a potem skinęłam młodej klaczce. Cokolwiek by się nie działo, we trójkę poradzimy sobie.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Mała polana   Czw Sty 28, 2016 9:08 pm

Zdobyłem się na przyjemny i miły głos, jak mówiłem do młodej klaczki.
- Ale ona jest z innego stada. Nie jest przyjacielem. Może być co najwyżej sługą. To... to też taki rodzaj przyjaciela, który robi wszystko, co mu się każe. - próbowałem jej dalej tłumaczyć - Jak będziesz duża, to to zrozumiesz. - - powiedziałem karcącym tonem słowa, które powinny uciąć wszystkie dyskusje.

- Zamknij się. - krzyknąłem na srokatą uważając, że ma ona stanowczo zły wpływ na źrebaka. W końcu Czarnokrwiste źrebię powinno się rzucać do szyi każdemu obcemu koniowi, próbując go zagryźć. Nie była za dobrze wychowana... ale może mógłbym z nią coś zrobić? W każdym razie najważniejsze, że trafiłem liną na jedną nogę tej srokatej furiatki. Nagle poczułem, że to dziwne zwierze się na mnie rzuciło. Kwiknąłem z bólu, machając głową, próbując sę tego pozbyć z szyi. Czyżby było to znajomym srokatej? Na szczęście zwierze tej wielkości nie miało za dużych szans z koniem, więc spróbowałem chwycić je zębami za kark i rzucić nim z całej siły o drzewo. Obiłem to, uszkodziłem, złamałem kręgosłup czy tylko zniechęciłem do dalszych ataków? Nie było to dla mnie istotne - pierwsze się na mnie rzuciło. Jeśli nie trafiłem to spróbowałem je jeszcze kopytem odpędzić pamiętając, że srokata jest znacznie groźniejszym przeciwnikiem.

- Zostaw! - wydarłem się do klaczki, gdy ta chwyciła za linę. Natychmiast odtrąciłem ją pyskiem na bok, próbując kolejnym sznurem całkiem obwiązać nogi srokatej.

EDIT:
Niestety nie dałem tego rady zrobić... bo w tej chwili wpadła... stara znajoma? Uderzony przez nią kopytem, zostałem odrzucony w bok.
- To... to znowu ty! - krzyknąłem oskarżycielskim tonem by następnie kwiknąć z bólu, gdy mnie ugryzła. Gdy Arcana zaczęła zerkać na innych, natychmiast zarzuciłem na nią linę. Tak, na niej zależało mi dużo bardziej.
- Możesz sobie zabrać srokatą... ale ta jest moja! - powiedziałem do źrebaka - To stara znajoma. - wyjaśniłem, skupiając się na Archanie, próbując ją ciągnąć.
Powrót do góry Go down
Lunara



Posts : 76
Age : 16

PisanieTemat: Re: Mała polana   Czw Sty 28, 2016 9:26 pm

To nie jest przyjaciel. A jeśli tego twojego wymyślonego "przyjaciela" się ma to jest się świnią! I ty taką jesteś jeśli tak uważasz! I nigdy tego nie zrozumiem! Nie jestem jak to stado, choć do niego należę! Jestem w nim, bo tam jest moja matka i nie mogę odejść, ale jeśli będzie więcej takich jak ty to wbrew woli rodziny wyniosę się, choć z ciężkim sercem! Wiesz dlaczego?! Bo ja jestem inna. Dlaczego jestem cholernie wrażliwa? Dlaczego jestem cholernie pyskata? Dlaczego tak cholernie się różnię? Bo jestem cholernie inna niż Czarnokrwiści, których znasz! -Po tych słowach zdyszała się, gdyż mówiła je na jednym oddechu, dodatkowo krzyczała. Opanuuj się młoda, opanuuj, nie możesz przecież zostawić Ciemnokrwistych.-Przemówił do niej wewnętrzny głos.
Popatrzyła na niego oczami przepełnionymi furią, abyło z nich widać, że w każdym swoim słowie była szczera, choć powiedziała wszystko z czystej desperacji.

Nie puszczę!-Powiedziała energicznie Luna. Jednak fryz bez problemu ją odepchnął. Po chwili Luna zobaczyła co kary zrobił z Rahelą. Wtedy pojawiły jej się łzy w oczach. Połorzyła małe uszka po sobie i tupnęła nogą, wszystko skierowane było do nieznajomego. Popatrzyła przepraszająco na Polemos i podbigła do swojej rysicy. J-jej nie wolno Ci krzywdzić! To moja kochana rysica! Jej nie wolno tykać! Ją mogą tykać tylko przyjaciele!!! -Oznajmiła desperacko. Popatrzyła na Rahelę, miała jakieś zadrapania i rany, ale żyła. Szybko wstała i znów była gotowa do ataku, ale Luna pokazała jej, że ma to zostawić.

Nagle pojawiła się jakaś nieznajoma klacz. Chyba znała Polemos i też była z Halnych, więc nie bała się. Fryz był tak zajęty trzymaniem tamtej klaczy, że wykorzystała to i rozgryzła linę trzymającą nogę Polemos. Nagle tamten się odezwał, że może sobie wziąć srokatą. Nie tak szybko. Ona jest koleżanką mojej koleżanki, a to znaczy, że od teraz to też moja koleżanka, więc ja tez puść...proszę...
Powrót do góry Go down
Polemos



Posts : 324

PisanieTemat: Re: Mała polana   Czw Sty 28, 2016 9:45 pm

- Nie musisz tego robić - szepnęła do Lunary, która próbowała przegryźć linę krępującą nogę srokatej.
Chciała odesłać źrebaka do domu - mała nie powinna na to patrzeć. To, co widziała do tej pory stanowczo wystarczało. Poza tym taki złośnik, który przed nimi stał mógł w końcu stracić cierpliwość. Wiadomo co gotów był zrobić? Pomimo tego, iż było to tylko źrebię...
W czasie, kiedy karosz zajął się rysicą, Polemos udało się zajść go od drugiego boku. Natychmiast wystrzeliła z zadu, celując w słabiznę. To na pewno zaboli.
Nagle spomiędzy krzaków wyleciała... Arcana! Była czystą, ognistą wściekłością. Srokata odwzajemniła jej uśmiech, wyginając wargi w grymasie triumfu. Z nami trzema nie miał zbyt wielkiej szansy na jakąkolwiek zdobycz.
Już chciała zerwać nadgryzioną linę, kiedy Lunara dokończyła swego dzieła, kiedy Espilce był zajęty władczynią Halnych. Posłała małej uśmiech.
- Dziękuję ci. Jesteś bardzo odważna - pochwaliła źrebaka.
Lekko skinęła łbem poranionej Raheli, w geście podziękowania. Zwierzak Lunary był równie oddany, co jego pani.
Polemos zwróciła się przodem do karusa. Jej oczy były zimne, ciskały gromy.
- O nie. Nie jest twoja - powiedziała do niego, gwałtownie wydychając powietrze, które uformowało się przed nią w postaci obłoków pary.
Rzuciła się na Czarnokrwistego, chwytając go zębami za ucho. Wspierając się na tylnych kończynach, spróbowała z całą swoją siłą, wykorzystując pokłady zręczności, uderzyć przednimi kopytami w ciało porywacza. W którąkolwiek jego część, w zależności od jej dostępności.
Władczyni Halnych nie mogła mieć pana. Była wolna jak wiatr. Nikt nie mógł jej powstrzymać, nie wspominając o przeciętnym, zbyt pewnym siebie członku stada, które wkrótce może przestać istnieć.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Mała polana   Czw Sty 28, 2016 9:57 pm

Przekręciłem słowa, słysząc klaczkę.
- Oj źrebolku, źrebolko. - powiedziałem protekcjonalnym tonem kręcąc łbem. Jej infantylne podejście do życia było takie... prostolinijne i prymitywne. Takie pozytywne, marzycielskie i nierealne. No, musiałem przyznać, ze mnie rozczulało. No ale nie miałem zamiaru jej ustępować.
- Cóż, będziesz starsza to zrozumiesz. Zobaczysz. Albo poproś mamusię - to Ci wytłumaczy. Życie nie jest czarno białe. A czasami pewne rzeczy trzeba robić, z poczuci obowiązku. - stwierdziłem krótko, woląc nie przedłużać tej dyskusji. Była w tym stadzie... to powinna zaakceptować jego zasady. Matka stanowczo powinna z nią porozmawiać. Bardzo poważnie. O, to jednak ten ryś należał do źrebaka. Chyba przeżył, raczej nic mu się nie stało, skoro myślał o ponownym rzuceniu się na mnie, ale na szczęście klaczka go powstrzymała. Dobrze, pewnie nie chciała go stracić... no bo jedno mocne uderzenie kopytem mogło wystarczyć do pozbawienia go życia. Tym, że w tym momencie klaczka przegryzła linę, uwalniając srokatą, niespecjalnie mi przeszkadzało. Z obiema i tak bym sobie nie poradził a bardziej mi zależało na starej znajomej Arcanie. Srokatą dorwę przy innej okazji. Przekręciłem oczami dopiero słysząc źrebaka.
- Przykro... ale ona też jest moją koleżanką, a jak wiesz, ja koleżanki trzymam w klatkach. - przypomniałem jej - Bierz srokatą i znikajcie mi z oczu, nim się rozmyślę i pójdę do Twojej mamusi poskarżyć na Twoje zachowanie. A jeśli chcesz się czegoś nauczyć... to wpadnij później do lochu. - zaprosiłem ją.

Następnie zerknąłem na srokatą, która chyba również zaczęła się rzucać.
- Nie! Właśnie, że jest moja. Dobrze Ci radzę... zejdź mi z drogi, zanim się rozmyślę. - zagroziłem jej, próbując ją przestraszyć. Jeśli mi się nie ugną... to nie wiedziałem co zrobię. Z trzema... a nawet z dwoma nie miałem szans... chociaż nawet z jedną musiałem się liczyć ze sporymi problemami. Nagle dostrzegłem, że srokata się na mnie rzuca, a ja niewiele mogę zrobić. Spróbowałem odskoczyć, ale była szybsza. Kwiknąłem z bólu, gdy wgryzła mi się w ucho. Schowałem się za Arcanę, uciekając przed kopniakami i spiorunowałem srokatą wzrokiem, gdy udało mi się złapać chwilkę wytchnienia.
- Mówiłem! Słyszysz? Czy jesteś głucha?! Znikaj! Ale już! - wydarłem się na srokatą, zerkając przy okazji na źrebaka. Zaparłem się kopytami i spróbowałem siłą zmusić Arcanę, by ta poszła ze mną do lochów.
- Idziemy! - krzyknąłem na nią, próbując ją ze sobą ciągnąć.


/być może z/t? Co o tym Arcana sądzisz?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mała polana   

Powrót do góry Go down
 
Mała polana
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Dżungla abîme-
Skocz do: