Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zbocze wulkanu

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Espilce

avatar

Posts : 479

PisanieTemat: Re: Zbocze wulkanu   Pią Sie 17, 2018 4:51 pm

Kolejny patrol po terenach stada, kolejne sprawdzanie czy nikt nie naruszył granic. Co by tutaj dużo mówić... nic nowego. Ostatnio miałem wrażenie, że w krainie się jakoś bardziej pusto zrobiło, ale mimo tego dalej przechadzałem się naszymi terenami od czasu do czasu aby się upewnić, że żadni intruzi się po nich nie kręcą. Teraz również wolnym stępem podążałem wzdłuż zbocza wulkanu rozglądając się na prawo i lewo. Czasami przystawałem i wciągałem powietrze upewniając się, że niczego dziwnego nie czuję.
Powrót do góry Go down
Yennefer

avatar

Posts : 132

PisanieTemat: Re: Zbocze wulkanu   Pią Sie 17, 2018 5:12 pm

Od czasu ucieczki z jaskinii Bursega Yennefer zdążyła przemierzyć sporą ilość kilometrów- ale nie byle jak! Nie do wiary, lecz klacz szybowała kilkanaście metrów nad ziemią, trzepocząc pierzastymi, kruczoczarnymi z przebłyskami bieli skrzydłami. Jak to się stało? Długa historia.
Z podekscytowaniem zmierzała przez tereny stada, do którego niegdyś należała. Czuła się niepokonana- mimo że lot kosztował bardzo wiele energii, postawiło ją to na bardzo wysokim stopniu... Cóż mogło jej zagrozić?
Było jednak kilka mankamentów, które powinny skorygować się wraz z napływem doświadczenia. Na początku było najgorzej, lecz teraz Yenn dawała radę w bezpiecznym locie pokonać 2-3 kilometry nieprzerwanie.
Ujrzała w dole ciemnego konia- fryza. Zaraz, czy to moja matka?- przeszło jej przez myśl, wszak zapachu nie czuła, a fryzy są raczej podobne do siebie... Wylądowała więc w niedalekiej odległości przed koniem. Przyjrzała mu się -Nieeee, to nie ona. Tak czy inaczej, zamierzała zregenerować siły.
- Wybacz, pomyliłam Cię z moją matką- rzekła do ogiera, oczekując jego reakcji na skrzydła.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 479

PisanieTemat: Re: Zbocze wulkanu   Pią Sie 17, 2018 5:31 pm

Spokojnie szedłem sobie wolnym stępem, rozglądając się na boki. Bo… bo jeśli ktoś miałby przyjść lub mnie zaatakować, to zrobiłby to od jakiegoś boku. Lub z przodu, ewentualnie z tyłu, ale to w zasadzie również jest z boku. Tylko z boku, po zrobieniu niewielkiego skrętu. Nie zerkałem w niebo… bo i po co? Nie byłem typem romantyka, który nocą patrzy w gwiazdy a dniem podziwia chmury, zastanawiając się, jaki te mają kształt. Zerkanie w niebo nie miało żadnego sensu – żaden drapieżnik nie mógł się pojawić. Drapieżniki nie latały. Więc… więc tym bardziej zaskoczony byłem, jak w pewnej chwili… usłyszałem hałas. Jakby setek ptaków. I zobaczyłem… konia! Zastygłem w przerażeniu ale… ale to był tylko koń. Uspokoiłem się po chwili. Owszem, widziałem kiedyś skrzydlatego konia. W miejscu, z którego pochodziłem, był pewien przedmiot, zwany… chyba pazurem gryfa… a może piórem gryfa? W każdym razie powodował wyrastanie skrzydeł. Ona… ona musiała go użyć? Ta nieznana klacz, która przede mną stała. Czy… czy miała to jakoś bardzo naturalnie?
- Skąd… skąd masz skrzydła? – zapytałem zaskoczony – To tylko na chwilę? Zaraz znikną? – domyślałem się, ale wolałem się upewnić. W końcu nie słyszałem, by ktoś miał skrzydła na stałe. Spróbowałem podejść do niej parę kroków bliżej… i nagle, bez ostrzeżenia, spróbowałem zarzucić sznury na jej szyję.
- Pójdziesz ze mną! – krzyknąłem, próbując w nią wpaść, starając się ją powalić na ziemię i przygnieść tak, by nie mogła rozłożyć skrzydeł a musiała je trzymać złożone.
Powrót do góry Go down
Yennefer

avatar

Posts : 132

PisanieTemat: Re: Zbocze wulkanu   Pią Sie 17, 2018 7:30 pm

Tak jak klacz podejrzewała, ogier zareagował zaskoczeniem, choć miała wrażenie, że powinien zareagować z większymi emocjami... Czy widział kiedyś coś podobnego?
- Nie powiem Ci!- odrzekła gniewnie, zupełnie niepotrzebnie denerwując się przy pierwszych słowach. - Dlaczego niby miałabym Ci ufać? Nie, nie znikną! Więc miej się na baczności!
Ataku się nie spodziewała, toteż na zarzucone liny zareagowała nagłym szarpnięciem do tyłu- typowym dla konia, nie była jeszcze na tyle związana ze skrzydłami, by utrwalić w sobie instynktowne reakcje odlatując w powietrze. Yennefer próbowała obrócić się tyłem do fryza, broniąc się tylnymi nogami- w momencie utrzymywania ciężaru na przednich kończynach, podstępny karus wbiegł w nią impetem, przez co widowiskowo zaryła nosem w ziemię, upadając na kolana.
Dopiero teraz w głowie zaświeciło się światełko- skrzydła! Nim jednak zdążyła uruchomić nadal niewyrobione mięśnie, została przygnieciona.
-Aaaa!- wrzasnęła wściekle. - Kolejny zboczeniec, który zaciąga młode klacze do lochu!- Była zrozpaczona. Usiłowała z nieciekawym skutkiem wygrzebać się spod cielska tamtego, lecz do lżejszych koni nie należał...
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 479

PisanieTemat: Re: Zbocze wulkanu   Pią Sie 17, 2018 7:42 pm

Spiorunowałem klacz wzrokiem, bo kompletnie nie rozumiałem jej zachowania. Czemu nie chciała mi mówić? Przecież… to chyba była powszechna wiedza, jak się robi skrzydła i że te znikają. Chyba… chyba że się myliłem. I tutaj były jeszcze inne sposoby, o których nie widziałem? Zresztą… zresztą to nie było istotne. Zignorowałem jej słowa, jej pyskowanie i po prostu narzuciłem sznury na jej szyję. Cofnęła się, co dało jej szansę na rozpostarcie skrzydeł… ale tego nie zrobiła. Czemu? Nie miałem pojęcia. Nie dałem jej czasu na zmianę decyzji i po prostu w nią wpadłem, powalając ją na ziemię i przygniatając.
- Kolejny? – prychnąłem. Jak można mnie było nazwać kolejnym? Nie byłem jakimś tak kolejnym! Ja byłem najpiękniejszy! Jednak zamiast jej to wykrzyczeć prosto w pysk, skupiłem się na pracy i starałem się obwiązać klacz linami dookoła tak, by nie mogła rozłożyć skrzydeł. A jeśli mi się udało, to próbowałem również obwiązać jej pysk oraz przednie i zadnie nogi tak, by praktycznie nie mogła się ruszać.
Powrót do góry Go down
Yennefer

avatar

Posts : 132

PisanieTemat: Re: Zbocze wulkanu   Sob Sie 18, 2018 10:54 am

- Tak, kolejny! - odpowiedziała wyraźnie. -Każdy ogier na mojej drodze jest tylko kolejnym!- nakreśliła swoje podejście, jeszcze dziecinne i poparte zbyt małą ilością doświadczeń... Ale cóż poradzić.
Klacz nie traciła nadziei, nawet jeśli była unieruchomiona. Próbowała wierzgać nogami w leżącej pozycji, ale zbyt wiele jej to nie dało. Będzie musiała czekać na lepszą okazję do szarpaniny, której efektem będzie ucieczka.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 479

PisanieTemat: Re: Zbocze wulkanu   Sob Sie 18, 2018 11:14 am

Prychnąłem z irytacją, słysząc jej słowa.
- Może i kolejny! Ale teraz jesteś moja! I innych już nie będzie! – zapowiedziałem jej. Widziałem, że wierzgała, że machała nogami, próbowała kopać, ale związana, leżąca na boku nie miała zbyt wiele możliwości. Próbowałem ją jakoś zarzucić sobie na grzbiet i jeśli mi się udało, to po prostu zabrałem ją… w stronę lochów… albo raczej swojej jaskini. Gdzieś, gdzie bym mógł się nią zająć.

z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zbocze wulkanu   

Powrót do góry Go down
 
Zbocze wulkanu
Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Wulkanisko-
Skocz do: