Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 kamienne ruiny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Solveig

avatar

Posts : 149

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Czw Gru 10, 2015 6:22 pm

Jęknęła w duchu, widząc tą kamienną twarz. Zupełnie jakby na zawołanie, pomyślała o Cersei i tak oto otrzymała podobną jej pod tym względem. Momentalnie zaczęła podejrzewać, jakoby to wszyscy w stadzie tych dwóch klaczy mieli przykry, przynajmniej w jej opinii, zwyczaj zachowywania kamiennej twarzy w każdej możliwej sytuacji. Po grzbiecie młodej przebiegł lekki dreszcz niepokoju. Czyżby znowu czekała ją powtórka z rozrywki? Nie chciała tego. Nie chciała znowu się czymś przejmować i zostać brutalnie spławioną. Nie, nie, nie.
Zamiast tego sama przywdziała na swój pysk obojętność, zmieniając go w kamień. Tak było dobrze, lepiej.
- Solveig - odparła krótko, może nieco zbyt oschle, niż miała to w zwyczaju. Wspomnienia wzięły górę i teraz się w niej gotowało. Ale nie chciała tego okazywać. Przy kolejnym zdaniu jej głos nieco złagodniał. - M-mo-mogę spytać z ja-jakieg-go stada je-jesteś? - zapytała, przechylając lekko łeb. - B-bo spo-spotka-kałam już ko-kogoś z nie-niego, a-ale nie mia-miałam oka-okazji zapyta-tać - dodała szybko. Widać było, że zupełnie nie zdaje sobie sprawy, że właśnie przechadza się po ich terytorium.
Powrót do góry Go down
Viseria

avatar

Posts : 147

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Pią Gru 11, 2015 3:23 pm

Viseria była bardzo tajemnicza, nie mówiła nikomu, choćby o najmniejszej błahostce. Zachowywała wiecznie ponurą twarz, która nie pokazywała, żadnych emocji. Kiedyś, było jej trudno utrzymywać wszystkie cierpienia w głębi duszy, jednak z czasem przychodziło jej co raz łatwiej. Choć nie raz ma ochotę rozryczeć się jak mały źrebaczek, który zgubił się w głębi ogromnej dżungli, i wydusić z siebie te wszystkie cierpienia. Uśmiechnęła się chłodno do Solveig. Mimo tego, było jej trochę trudno ją zrozumieć, jak się tak jąkała, jednak nie przeszkadzało jej to, przecież każdy ma w sobie jakąś wadę, która cholernie przeszkadza. Jestem ze stada Czarnej Krwi.-odpowiedziała. A ty?-zapytała. Nie miała , zbyt dużej wiedzy na temat istniejących stad.
Powrót do góry Go down
Solveig

avatar

Posts : 149

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Wto Gru 15, 2015 4:00 pm

Czarna Krew. Zapamięta to sobie, z pewnością. W końcu nie raz, nie dwa spotka jeszcze konie z tego stada. Zmarszczyła lekko brwi, próbując sobie przypomnieć kogokolwiek ze swojego stada. Niestety, jej wysiłki poszły na marne. Wydała z siebie ciche "Hm", nie kierując tego do nikogo tak naprawdę. Spojrzała na Viserię.
- Mo-morskie nim-nimfy - odpowiedziała. Ona również niewiele wiedziała na temat istniejących stad. Miała pojęcie, że jej jest poniekąd neutralne, nie miesza się w nic, co go nie obchodzi. Ale co z resztą? Nie miała pojęcia. - Opo-opowiedz m-mi o swo-swoim sta-stadzie, Vi-viserio, pro-proszę - powiedziała cicho i uśmiechnęła się do niej lekko.
Powrót do góry Go down
Viseria

avatar

Posts : 147

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Czw Gru 17, 2015 4:46 pm

Uśmiechnęła się do młodej klaczy, i skinęła głową na zrozumienie.  Nie  znała się jeszcze na stadach, a co dopiero na ich nazwach. Jedyne co, to mogła sobie skojarzyć z nazwą, a Morskie Nimfy, kojarzyły się jej z morzem i piaskiem, jak i z różnymi ptakami, mieszkającymi tam. Widocznie miała szczęście, że spotkała Solveig, przynajmniej nauczy się rozpoznawać, choć jeden zapach ze stad. Niestety jestem tu bardzo krótko, i nie wiem praktycznie nic o swoim stadzie.-powiedziała. Jedyne co wiedziała, to, to jak nazywa się jej stado, nic po za tym. A może ty mi coś opowiesz? Oczywiście o swoim stadzie.-zaproponowała, chciała dowiedzieć się czegoś, a miała okazję. Jednak czas się śpieszyc, i niestety musiała isc.Muszę iśc, Do zobaczenia.-odbiegła.

z.t


Ostatnio zmieniony przez Viseria dnia Wto Gru 22, 2015 9:51 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Wto Gru 22, 2015 6:13 pm

Zwiedzając tereny stada doszedłem do miejsca, gdzie znajdowały się kamienne ruiny. Jeszcze nigdy tutaj nie byłem, a to był dobry powód by się bliżej przyglądnąć temu miejscu. Fragmenty starej budowli intrygowały mnie. Uświadamiały mi, jakie wszystko jest kruche. Dumna budowla, która tutaj stała, obróciła się w kupkę gruzów. Czyżby ze wszystkim tak miało się stać? Koń żyje przeciętnie 20 lat... pamięć po nim... może kolejne pokolenie, kiedy będą jeszcze żyli Ci, którzy go pamiętali. A później? Legendy i opowiadania o nim? Miałem nadzieję, że i po mnie będą wszyscy mówili, jaki to byłem piękny i jaką to miałem gęstą, bujną grzywę. Tak rozmyślając chodziłem sobie stępem dookoła ruin, uważnie im się przyglądając.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Wto Gru 22, 2015 6:24 pm

Szłam spokojnie, rozgarniając kopytami bujną trawę. Lepkie źdźbła kleiły mi się do pęcin, ale wynagradzały niewygodę doskonałym smakiem i zapachem ukrytych między sobą fioletowych kwiatków. Nie zwracałam uwagi na kamienne ruiny - nie miałam czego w nich szukać. Zmierzałam tak, o - przed siebie. Napawałam się po prostu światem, szukając tylko pretekstu, by trwać sobie w milczeniu.
Kogoś zobaczyłam.
O, nie.
Nie.
Nie on.
- Cześć, kochanie! - zaszczebiotałam Espilsowi wprost do ucha wysokim, piskliwym głosem. - Tęskniłeś za mną? - złapałam w zęby kosmyk jego grzywy i przeżułam go niby pieszczotliwie, a potem pociągnęłam mocno i ugryzłam go w ucho. Potem tylko roześmiałam się w myślach na sam fakt, że oto ja nachylam się i skubię po pysku jakiegoś niskiego grubasa udając zainteresowanie jego osobą.
Wytarłam sobie kopyta o trawę i zajrzałam mu w ślepia, czekając, aż coś zrobi.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Wto Gru 22, 2015 6:41 pm

Przechadzałem się wciąż pomiędzy ruinami, rozmyślając o kruchości wszystkiego, z wyjątkiem oczywiście piękna mojej grzywy, bo tak będzie wieczna... byłem pewien, że trafi do licznych podań, legend, baśni. Że konie-trubadurzy będą o niej układać pieśni, które dotrą w najdalszy zakątek krainy... gdy nagle z tych przyjemnych rozważań wyrwał mnie jakiś głos. Przerażony wybiłem się ze wszystkich czterech nóg, podskakując w miejscu, przerażone serce zabiło mocniej, przygotowując cały organizm do ucieczki... gdy nagle zrozumiałem, z kim ma mam do czynienia. Wciąż szybko oddychałem, ale powoli przyspieszone bicie serca się zdawało uspokajać.
- Och, to Ty. - powiedziałem z niesamowitą ulgą ciesząc się, że to kaczka wielkości konia ani sto koni wielkości kaczki. Ani tym bardziej nie FM Group, wilki, lwy, świadkowie Jehowy, foliowe woreczki czy inne zagrożenie czyhające na bezbronne konie.
- Tęskniłem? Tak, oczywiście, że tak. - odpowiedziałem po chwili, dopiero dochodząc do siebie po tym traumatycznym przeżyciu, którym jest taki głos tuż obok. Przymknąłem oczy, gdy klacz pociągnęła mnie za grzywę a później ugryzła mnie dla przyjemności w uchu. Chciała się pobawić? I to ze mną. Nie powiem, podobało mi się to, ale mnie bynajmniej nie zaskoczyło. Przecież wiadomo, że to ja jestem tutaj najpiękniejszy. Skrzywiłem się lekko z bólu, gdy ugryzła mnie w ucho trochę za.
- Oj, nie tak mocno. - stwierdziłem - Ostatnio trochę szybko wyszłaś... ale widzę, ze teraz zmieniłaś zdanie i wróciłaś? To... chcesz się troszkę pobawić? Pójdziemy w jakiejś miejsce... gdzie będziemy tylko sami? - zaproponowałem z uśmiechem. Ostatnio klacz chciała się pobawić... ale będąc spętaną. Podobała mi się taka ostrzejsza zabawa. Czyli chyba powinienem ją zaciągnąć do lochów i udawać, że to porwanie? Tak sądziłem, ale czekałem na jakąś wskazówkę od niej. Trąciłem ją w łopatkę by ją zachęcić do jakiejś reakcji.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Wto Gru 22, 2015 7:20 pm

Jeszcze chwilkę pogmerałam przy jego uchu, a gdy zaczął mówić... westchnęłam tylko znużona, a potem uniosłam głowę. Nie byłam jeszcze do końca pewna, jak chcę rozegrać nasze spotkanie. Zgrywać niedostępną? A może wręcz przeciwnie, trochę się pobawić? Chociaż z drugiej strony, Espilcyk to głupol, w dodatku bez żadnych walorów zewnętrznych mogących sprawić, że trochę poprawi mi się nastrój.
I grzbiet mu podśmierduje zgniłą kapustą, ale o tym nie wspomnę.
- O wybacz, biedaczku - powiedziałam, puszczając jego ucho, spluwając na ziemię i oblizując wargi. Ziewnęłam szeroko, potrząsając głową i zarzucając gęstą grzywę na oczy, ponieważ tak mi się uwidziało. Bardziej wyczułam, niż ujrzałam jego uśmieszek, gdy mówił o odosobnionym miejscu. Z rezygnacją wypuściłam powietrze, trochę melancholijnie myśląc o kolejnych godzinach szczerej nudy, którą odczuję w tym jego zapchlonym towarzystwie. Z drugiej strony jednak - czy miałam tu coś do roboty?
- Dobra, prowadź, kolego - burknęłam, trzepiąc go wrednie ogonem jak biczem w pysk, gdy ośmielił się dotknąć mojej łopatki.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Wto Gru 22, 2015 7:32 pm

Skrzywiłem się delikatnie słysząc jej słowa. Czyżby się naśmiewała ze mnie? Że niby jestem mało odporny na ból? Być może rzeczywiście tak było - nie przepadałem za walkami i zdecydowanie wolałem, jak moja ofiara byłą spętana niczym cielak na rodeo. No i przecież minęły te czasy, że ogier powinien być silny, umięśniony, zwinny, bojowo nastawiony, agresywny, doświadczony w walce. Teraz... teraz liczyły się inne rzeczy. Np. grzywa. A moja oczywiście była najpiękniejsza! W każdym razie wolałem się nie doszukiwać drugiego dna w jej słowach - na pewno naprawdę jej było przykro, że zacisnęła zęby zbyt mocno. Uśmiechnąłem się dopiero słysząc jej słowa.
- Ok, nie ma sprawy. - stwierdziłem - I pewnie znowu chcesz dbać o pozory? - spytałem, pamiętając nasze ostatnie spotkanie. Wtedy klacz nie zgodziła się na naskoczenie póki nie została spętana tłumacząc do pruderią. Szybko zarzuciłem jej więc sznur na szyję i lekko za niego pociągnąłem.
- To idziemy. - rozkazałem jej i spróbowałem ruszyć z nią w stronę lochów.

/być może zt?
Powrót do góry Go down
Solveig

avatar

Posts : 149

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Sro Gru 23, 2015 7:00 pm

Zawiodła się nieco na tym, że nie otrzymała takiej odpowiedzi, jaką chciała otrzymać. Na jej pysku zagościł dość duży grymas, gdy przyglądała się klaczy. Po chwili znowu spoważniała, zastanawiając się nad odpowiedzią na jej pytanie. Niestety, nie wiedziała co powiedzieć. Pokręciła lekko głową z delikatnym, zrezygnowanym uśmiechem. W ten sam sposób dała jej znać, że nie potrafi odpowiedzieć na pytanie.
Wkrótce jednak starsza klacz postanowiła, że sobie pójdzie. Rozmowa chyba nie bardzo się kleiła, toteż Solveig nie zasmuciła się jakoś szczególnie. Mruknęła ciche "do zobaczenia", nim ta odeszła. Odwróciła się i poszła we własnym kierunku.

/zt
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Pon Sty 04, 2016 8:31 pm

Przyszła tutaj, by zatopić się w myślach. Z gracją manewrowała wśród kamieni. Czasami zatrzymała się i dotknęła któregoś z nich kopytem, jakby to było żywe stworzenie. Było tutaj naprawdę pięknie. Być może nie wszyscy jednak byli w stanie zauważyć piękno tych starych ruin. Widzieli tylko coś, co być może kiedyś miało jakąś wartość, lecz teraz nic z tego nie zostało. Tylko nędzne resztki. Tak samo było z jej ciemno duszą. Sercem z kamienia. Była niczym demon. Demony nie mają uczuć, tak samo jak ona, a jednak potrafiła udawać, że cokolwiek czuje. Przynajmniej się starała. Westchnęła ciężko. Kim ona tak naprawdę jest? I tak się nie dowie. Nie ma nikogo, kto by jej powiedział. I nie potrzebowała tego, nie domagała się. Chciała mieć po prostu kogoś, kto by ją zrozumiał. Straciła rodzinę i jedyne, co jej pozostało, to stado i jej towarzysz, Halt.
Powrót do góry Go down
Fiin

avatar

Posts : 101

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Pon Sty 04, 2016 8:56 pm

Przybyłem tu lekkim truchtem. Stwierdziłem, że poznanie nowej krainy może być dobrym pretekstem do małęgo treningu. Zawsze warto trzymać formę. Biegłem przez dżunglę podążając za zapachem dzikich zwierząt. Prawdopodobnie przechodziło tędy niedawno duże stado jakichś saren. Nie interesują mnie sarny, ale w sumie... co mi szkodzi powęszyć? Nagle potknąłem się o kamień. Zdałem sobie sprawę, że jest tu naprawdę dużo kamieni, porozrzucanych, wydawałoby się bezładnie, po polanie. Po chwili uświadomiłem sobie, że kamienie nie znalazły się tu przypadkiem. Przebiegając tędy tak po prostu z pewnością nie zauważyłbym tego, ale zatrzymując się i przyglądając uważnie... Głazy tworzyły kształt jakby prostokąta. W rzeczywistości były to ruiny jakiejś starej budowli. Któż mógł budować cokolwiek w tej okolicy? Ludzie raczej nigdy nie zawędrowali w to miejsce, o czym świadczył piękny krajobraz nietknięty przez tych niszczycieli przyrody. Może elfy? Ostatnio ponoć pojawiły się w tych rejonach i zagrażają koniom. Możliwe, że mieszkały tu już wcześniej. Pogrążony w rozmyślaniach nie zauważyłęm kolejnego kamienia i tym razem wyrżnąłem jak długi... prosto na ogromną, jabłkowitą klacz. Kurde! Zdąrzyłem tylko krzyknąć, bo zabrakło mi tchu. Wyskoczyłem szybko z powrotem na równe nogi i rzucilem klaczy wrogie spojrzenie. Właściwie nie zawiniła, ale w tej chwili nie miałem ochoty tego rozważać.
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Pon Sty 04, 2016 9:53 pm

Była zamyślona, więc nie usłyszała ogiera, który jak głupi pędził na terenie pełnym kamieni. Usłyszała go dopiero, kiedy było na to za późno. Już na nią wpadł i razem przewrócili się na ziemię. Uderzyła o kamień. Czarna krew zaczyna płynąć z jej rany. Spojrzała na niego z pustym wyrazem w oczach.
- Patrzysz na mnie tak, jakbym to ja biegała pomiędzy kamieniami i była na tyle niezdarna, żeby się potknąć. - Odpowiedziała mu równie zdenerwowanym tonem. - Przynajmniej mógłbyś powiedzieć "przepraszam", a wtedy być może oboje zapomnimy o tym zdarzeniu.
Dlaczego wszędzie musiała spotykać takich ogierów? To tak, jakby nigdzie nie było żadnego porządnego. Miała ruję, dlatego dziękowała bogom za to, że zwykle żaden ogier nie był nią zainteresowany. Była przeciętna, ale może to i lepiej? Wolała już być samotna, niż skończyć z którymś z nich i bawić się w bycie mamuśką niechcianego źrebaka. Nie, nie idź w te rejony. Nie wszyscy są Bursegiem!
- Co cię w ogóle do tego podkusiło? - Spytała wstając. Spojrzała na ranę na swojej łopatce. Pieknie, po prostu pięknie. Cóż, jakoś to przeżyje. Nie spojrzała ponownie na ogiera.
Powrót do góry Go down
Fiin

avatar

Posts : 101

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Wto Sty 05, 2016 4:30 pm

Kilka chwil wystaczyło, żebym odzyskał swój zwykły spokój. Wybacz. Nie miałem zamiaru robić ci krzywdy. Posłałem klaczy przepraszające spojrzenie. Dopiero teraz zauważyłęm krew cieknącą z rany na jej łopatce. Nic ci się nie stało? Ta rana nie wygląda bardzo źle... Miałem nadzieję, że faktycznie, nie będzie miała do mnie żalu. W jej spojrzeniu było coś, co mówiło mi, że lepiej z nią nie zaczynać. Zresztą, nawet patrząc na jej potężną postawę można by wywnioskować, że byłaby zdolna do wgniecenia mnie w zimię. Na szczęście chyba była dość tolerancyjna. Nazywam się Fiin. Oznajmiłem licząc, że i ona mi się przedstawi. Jeszcze raz cię przepraszam. Nie chciałem żeby uznała mnie za jakiegoś gbura. Sam poznałem kilku takich osobników, którzy za nic mieli uczucia innych i szczerze ich nie znosiłem. Zdecydowanie nie należałem do tej grupy koni. Zwiedzałem właśnie kiedy nieopatrznie się zagapiłem i wpadłem na ciebie. Jak myślisz, co to za miejsce? Wygląda jak ruiny jakiejś budowli. Tylko kto tutaj coś budował? I kiedy? Podzieliłem się z nią moimi rozmyślaniami. Ciekawiło mnie co ona tu robi, ale uznałem, że nie będę jej o to od razu wypytywał.
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Wto Sty 05, 2016 10:58 pm

Potrząsnęła grzywą, by pozbyć się ziemi i malutkich kamyczków, które przyczepiły jej się do grzywy. Oczywiście ta rana to nic wielkiego, zdarzają się, ale zirytowało ją zachowanie ogiera. Zbyt wielu takich musiała ostatnio znosić.
- W takim razie powinieneś był być ostrożniejszy. - Mimo tej uwagi postanowiła skinąć mu głową na znak, iż przyjęła jego przeprosiny. Przynajmniej to zrobił. Rozluźniła się nieco. - I tak nie czuję tego bólu. W ogóle nic nie czuję...
Wydawało się, że mówiła to bardziej do siebie. W jej głosie była pewna nuta melancholii. Westchnęła ciężko.
- Erenszkigal... - Powiedziała zerkając na niego. - Chyba... Tak naprawdę nie znam swojego prawdziwego imienia.
Wciąż była z kamienia, ale można było wyczuć, że coś dręczyło ją od lat. Założyła pewną zbroję, która chyba zaczęła pękać. Nie mogła już tego ignorować. Przeniosła całkowicie swój chłodny wzrok, teraz już trochę zmęczony i wyczerpany na Fiina.
- Nie musisz mnie już przepraszać. To niczego nie zmieni. - To była prawda. Nie cofnie dzięki temu czasu i nie zapobiegnie temu, że na nią wpadł i tego, jak ją na początu potraktował. Chciała mu uczynić uwagę o tym, że kiedy się zwiedza, raczej łączy się tego z bieganiem, lecz postanowiła jednak ugryźć się w język. Tym razem.
- Nikt tego nie wie. Podobno ktoś tutaj mieszkał. Jakaś obca istota. Nie jestem co do tego pewna, ale każda historia ma w sobie ziarnko prawdy. Ktoś musiał tutaj być i budowla musiała mieć jakiś konkretny cel. Raczej już się tego nie dowiemy. Podejrzewam, że stoi tutaj już od kilku lat. Być może dziwięciu. - Odezwała się po chwili obseracji. Nie mogła być pewna, ale na to wyglądało. Ruiny wyglądały na solidnie potraktowane przez czas.
- Dużo rzeczy na tych terenach można nazwać tajemniczymi. Dlatego są takie wyjątkowe. Jest do czego wracać. Nawet jeśli nie mam rodziny, to przynajmniej mam stado. To jest moja rodzina. - Powiedziała i uśmiechnęła się niego blado. - Nic mi oprócz tego nie zostało.
Gdzieś głęboko w sobie miała nadzieję na to, że Fiin ją zrozumie. Jednak z drugiej strony nie chciała, by rozumiał. To mogłoby oznaczać, że on też nic już ma.
- Pewnie cię to nie interesuje... Ale przyszłam tutaj, by pomyśleć. Zawsze próbowałam być silna, odkąd pamiętam zabijam dla stada, często jestem na misjach, czasami również szpieguję. To jedyne, co odwraca moje myśli od tego, że jestem sierotą i prawdopodobnie nie będę miała żadnej rodziny. Nikt nie spojrzy na mnie dwa razy. Widzą we mnie potwora, którym jestem. - Usiadła i opuściła głowę. Była na przegranej pozycji. Samotna, pozbawiona miłości przez całe swoje życie. Roześmiała się smutno.
- I teraz mówię o swoich słabościach komuś, kogo dopiero co poznałam. Jestem żałosna. - Powiedziała niby rozbawiona. Tak naprawdę była zrezygnowana, przegrana.
Powrót do góry Go down
Fiin

avatar

Posts : 101

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Wto Sty 05, 2016 11:18 pm

Dobrze, że nic jej nie jest. W sumie to całkiem imponujące z jaką łatwością znosi ból. Przynajmniej ten fizyczny. Od początku dało się zauważyć, że coś ją trapi, że jest mocno wyczerpana psychicznie. Teraz to wrażenie tylko się pogłębiło. Wiem odpowiedziałem cicho na jej słowa. Lepiej niż kokolwiek iny wiedziałem, że słowa nigdy nie potrafią cofnąć czynów.
Może w tym miejscu żyły kiedyś elfy... Podobno mają bardzo rozwiniętą kulturę. Zapewne są również zaawansowani w sztuce architektonicznej. Chociaż, tej budowli to raczej nie pomogło. Roześmiałem się cicho. Lubię tajemnicze historie. Pozwalają... sam nie wiem. Oderwać się od rzeczywistości? Dzięki nim można na chwilę przenieść się do świata, który jest dużo prostszy i ciekawszy od prawdziwego życia.
Kolejne słowa klaczy były przepełnione smutkiem. A więc była sierotą. Porzuconą. Podobnie jak ja.
Co za ironia losu.
Rozumiałem jej gorycz tak dobrze. Doskonale zadawałem sobie sprawę jak to jest być samemu. Chociaż... ja przez cztery lata posiadałem rodzinę. Nie byłem sam. W tym wypadku Erenszkigal miała większe prawo by nieszczęśliwa. Ale czy lepiej jest stracić rodzinę, którą kochało się ponad wszystko niż nie mieć jej wcale? Nie mogłem tego wiedzieć.
Jesteś sierotą? To tak jak ja. Fiin nie jest moim prawdziwym imieniem, nigdy nie poznałem swojego ojca, a moja matka umarła przy porodzie. Czy ty... nigdy nikogo nie kochałaś? Nie znalazł się nikt kto zaopiekowałby się tobą?
Pięknie, pięknie. Okazuje się, że jesteśmy do siebie bardzo podobni. Ja również zacząłem jej się zwierzać. Chyba oboje nas pogięło.
Nie wiem czemu, ale nagle wybuchnąłem śmiechem. Nie chciałem, by pomyslała, że śmieję się z jej problemów, czy coś podobnego, ale wszelki próby stłumienia chichotu spełzły na niczym. Śmiałem się dalej, wbrew sobie.
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Sro Sty 06, 2016 12:20 am

Co on mógł wiedzieć, czego nie wiedziała ona? Zresztą, nie powinna w ogóle o tym myśleć. Spotkali się, a wkrótce ich drogi się rozejdą. Nikt nigdy nie zostawał z nią na dłużej.
- Elfy? Nie sądzę. Może i znają te swoje sztuczki, ale to chyba nie w ich stylu. Myślę, że staraliby się zachować budynek, jakoś go uratować. W końcu takie miejsce, gdzie w sumie nikt nie przychodzi może się okazać dobrą kryjówką. - Jeśli miałaby się gdzieś ukryć, to w miejscach, gdzie nikt nie zaglądał, gdzie nikt by nie dotarł. Takich jak właśnie to. - Wiesz, ja mam inną opinię na temat historii i opowieści, jako iż sama zostałam na takie przerobiona. Zabijam z ukrycia, nikt nigdy z wrogów mnie nie widział, a jeśli już zobaczył, to nie wiedział. I nie była to długa znajomość. Kiedyś to było nawet zabawne. Nie miałam nikogo, kto by mnie wychował, kto nauczyłby mnie miłości. I może to brzmi głupio, ale naprawdę nie znam... Nie znam uczuć. Niczego nie czuję, oprócz bólu, a uwierz mi, że ciężko jest przekroczyć próg, po którym nie jestem w stanie go znieść. Jestem jak... Demony z tych wszystkich historii. One nie mają uczuć, zabierają życie i odchodzą z uśmiechem i coraz bardziej zaczynam postrzegać siebie jako jednego z nich.
Nie miała już nic do stracenia oprócz wygadania się. Czasami każdy z nas musiał to zrobić. I miała wrażenie, że niedługo on również zniknie, gdy usłyszy to wszystko. Wszyscy uciekali. Uznawali ją za nienormalną. Nie rozumieli.
- Moja matka również zmarła podczas porodu. Zaraz po tym, jak mój ojciec został zamordowany. Mama zdążyła uciec i znaleźć miejsce, by rodzić, ale sama tego nie przeżyła. Odniosła dużo ran... Wykrawiła się, ale zdążyła dać mi to życie. Sama nie wiem, czy to ma być dar, czy kara. Eren oznacza "świętą osobę". Długa nic humoru, którą mogłabym teraz wykorzystać sama nasuwa mi się na myśl. - Nie roześmiała się jednak. Nie było w tym nic zabawnego. Z pewnością. - I nie, nie kochałam. Potrafię odczuwać ból i nienawiść, ohh, nienawiść jest mi tak dobrze znana. Ale... Nie wiem, czy jestem zdolna do miłości. I nikt nigdy nie był zdolny do tego, by pokochać takiego potwora. Nigdy nie miałam więc okazji, by się o tym przekonać, a ty? - Obudziła się po chwili. Po coś pytała? To jego prywatne sprawy. - Przepraszam, nie powinnam była pytać. Nie musisz odpowiadać. Czasami zapominam o tym, że mam mózg od tego, by kontrolował to, co mówię.
Zrobiła pauzę, kiedy wybuchnął śmiechem, a ona postanowiła mu zawtórować. Jednak po chwili spoważniała. Coś jej przyszło do głowy.
- Czy ty... Zabiłeś kiedyś kogoś? - Spojrzała mu głęboko w oczy, a jej oczy błyszczały się resztkami ich dawnego blasku. - Ja zabiłam wiele koni. I pamiętam ich wszystkich. Śnią mi się po nocach. Z jednej strony lubię swoją pracę, pomaga mi zapomnieć o różnych rzeczach, ale karą za to są koszmary. Myślę, iż sama się nimi ukarałam podświadomie. Nawiedzają mnie w nocy. Gdyby przez jedną noc tak nie było, to oznaczałoby, iż sobie wybaczyłam, ale nie będę potrafiła tego zrobić, dopóki nie przynosi mi to poczucia, że jestem jakoś przydatna, coś jednak potrafię zrobić. - Westchnęła ponownie z udręką. - Wciąż tutaj jesteś? Nie masz zamiaru uciec?
Zdawała sobie sprawę z tego, jak teraz wygląda. Żałośnie.
- Wielka zabójczyni, którą pokonało życie. - Powiedziała cicho, sama do siebie.
Powrót do góry Go down
Fiin

avatar

Posts : 101

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Sro Sty 06, 2016 9:49 pm

Przytaknąłem słysząc jej słowa. Widocznie się na tym znała. Co do powstania tych ruin.. wszystko było możliwe. W obecnej sytuacji moglibyśmy zgadywać, wymyślać hipotezy, ale nie mielibyśmy pewności. Tak więc można było założyć, że to faktycznie nie sprawa elfów. Ja cię widzę. Z tego wnioskuję, że nie zamierzasz mnie zabić, czy tak? Powiedziałem rozbawiony. Wbrew słowom Eren, nie czułem się przy niej nieswojo. Z jej słów jasno wynikało, że miało dość trudne dzieciństwo. Jednak, czym bardziej próbowała mnie przekonać, jakim jest potworem, pozbawionym uczuć demonem, tym bardziej zaczynałem ją lubić. To nieco niepokojące. No ale... w końcu to co mówiła było mi dobrze znane. Nie jesteś demonem. Nie wydaje mi się. Spojrzałem klaczy uważnie w oczy. Czy demon stałby tu i opowiadał mi o tym? Z pewnością masz jakieś uczucia. Słowa Erenszkigal napawały mnie dziwnym smutkiem i melancholią. Przypominały o przeszłości, która z kolei przypominała o tym, co straciłem.
Później klacz opowiedziała mi o swoim dzieciństwie. Nie było mi jej żal. A przynajmniej nie chciałem jej tego okazać. Doskonale wiedziałem jak osoby w podobnej sytuacji nienawidzą litości. Z własnego doświadczenia. A mimo to większość tak właśnie reaguje. „Och jak mi cię szkoda. Badzo ci współczuje, biedactwo”. Szlag mnie trafia od słuchania takich bzdur. Dlatego nie skomentowałem jej słów. Mogłem tylko pogorszyć sytuację. Skupiłem się więc na odpowiadaniu na jej pytanie.
Tak... Ja miałem okazję. Choć nie wiem czy to dobrze. Miałem rodzinę, którą kochałem. Ale wszyscy zginęli. Zostali zamordowani, a ja nie mogłem nic zrobić. Zginęli przeze mnie.
Spojrzałem na Erenszkigal, starając się poznać jej myśli.
Czy uważasz, że miałaś gorzej ode mnie? Że nigdy nikt cię nie kochał, a ty nie kochałaś nikogo? Czy myślisz, że jestem w lepszej sytuacji, mimo że straciłem WSZYSTKO?
Chciałem żeby odpowiedziała na to pytanie. Chciałem wiedzieć co uważa. Może trochę ją sprowokować... Co na to powie?
Jedno na pewno nie jest prawdą. Nie jesteś potworem i masz emocje. Jakieś musisz mieć, coś musisz czuć. Choćby gorycz...
Byłem prawie pewien, że mi nie uwierzy. Ale zawsze istniała szansa.
Nie. Nigdy nikogo nie zabiłem. Chociaż, może gdybym to zrobił mój ojciec i rodzeństwo nadal by żyli.
Ciężko mi było to mówić. Niektórzy mają wyrzuty sumienia, bo zamordowali kogoś. Bo są za słabi psychicznie aby to znieść, albo nie przemyśleli swojego czynu. Ja obwiniałem się o to, że gdy był ku temu czas nie zrobiłem niczego. Powinienem był wtedy zabić. Ale nie zrobiłem tego.
Klacz najwyraźniej uważała, że jest na tyle przerażająca, że powinienem już dawno uciec. Lub, że ja jestem jakimś tchórzem.
Nie pochlebiaj sobie. Nigdzie się nie wybieram
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Czw Sty 07, 2016 7:02 pm

Spojrzała na niego uważnie, a jej wzrok był niezwykle łagodny. Niektórzy mówią, że kiedy nie wygląda jak zimna można ją nawet uznać za piękną. Nie podzielała ich zdania, ale czuła pewne powiązanie z tym ogierem. Nie było to połączenie związane z byciem członkiem rodziny, lecz czuła, że on ją zrozumie. Nawet mogłaby... Mogłaby się z nim zaprzyjaźnić. I stwierdziła z zaskoczeniem, że nawet by jej się to spodobało. Przynajmniej miałaby kogoś, kto by ją zrozumiał i nie próbował niepotrzebnie pocieszać. To nie było coś, co któregkolwiek z nich potrzebowało.
- Hmm... Jeszcze muszę to przemyśleć. - Powiedziała i mrugnęła do niego, po czym roześmiała się. Dawno nie czuła w sobie tego wdzięku. Może po prostu musiała się wygadać? Przez tyle lat wszystko ukrywała. Odetchnęła i przywróciła spowrotem swoją poważną maskę. W końcu wciąż rozmawiali o poważnych sprawach, w dodatku swoich prywatnym. Nie zareagowała na jego zaprzeczenia, że nie jest demonem, ale kiedy przyznał, iż stracił bliskich, wyraźnie zmarkotniała.
- Nie sądzę, bym miała gorzej. - Powiedziała ze smutnym błyskiem w oczach. - Nie pamiętam swoich rodziców, nie wiem jak wyglądają. Nie tęsknię za nimi tak bardzo jak ty, ponieważ całe życie spędziłam samotnie. Myślę, że jeśli daliby mi swoją miłość, nie mogłabym się pozbierać. Dorastałam ze świadomością, że jestem sama. Dlatego to nie boli aż tak bardzo.
Czuła ogromne współczucie, ale wiedziała, że "przykro mi" jest zbędne. Szczególnie od kogoś obcego. I tak mówienie o takich sprawach musiało go wiele kosztować, dlatego była mu za to wdzięczna.
- Znam nienawiść, ból. Wszystko, co negatywne. Ale to dla mnie nie są uczucia. One przybliżają mnie do destrukcji z każdym dniem. - Powiedziała. To była prawda. Chciałaby się zakochać, mieć rodzinę. I kochać ich, ale nie miała pewności co do tego, czy potrafiłaby to robić.
- Normalnie mówiłam wszystkim, iż mają szczęście, że nikogo nie zabili... - Zaczęła powoli. - Lecz nie powiem tego tobie. Wiem jak to jest, kiedy zastanawiasz się, co zrobiłeś źle i co można było zrobić, by tego uniknąć. Jednak nie potrafimy cofać czasu. Gdybyśmy potrafili, nie musielibyśmy tak cierpieć, ale to część życia. Można to uznać za niesprawiedliwe, ale nasza przeszłość czyni nas tym, kim jesteśmy teraz. W pewnym sensie zawsze z nami będzie. Jednak to nie znaczy, że jutro nie może być lepsze.
Z całą pewnością to wszystko nie było fair. Po prostu nie. I tyle. I gdyby mogła mu jakoś pomóc, zrobiłaby to. Niestety nie przywróci ich do życia. Tak jak nie przywróci do życia swoich rodziców.
- Dziękuję. - Znowu się do niego uśmiechnęła. - Za to, że jesteś.
I za to, że nie uważasz mnie za potwora.
Powrót do góry Go down
Fiin

avatar

Posts : 101

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Sob Sty 09, 2016 12:53 pm

Zaśmiałem się cicho słysząc jej odpowiedź. Nabrałem juz pewności, że jednak tego nie zrobi. Nie była zła. Nie czerpała przyjemności z zabijania. Może dzięki temu potrafiła zapomnieć, tak jak ja. Ale nie dawało jej to szczęścia. Klacz również wybuchnęła śmiechem. Przyszło mi do głowy, że jest z nim jej do twarzy. Teraz wyglądała... pięknie. Uśmiech wygładził jej rysy i sprawił, że przestała wyglądać jak żywa maszyna zagłady.
Jednak dalsze słowa klaczy przypomniały mi o czym rozmawialiśmy. Po co to powiedziałem? Tylko wprawiam innych w stan przygnębienia. Obiecałem sobie jak najszybciej zmienić temat, ale doszedłem do wniosku, że to, co mówi Eren jest jeszcze ważniejsze. Widziałem, ile bólu jej to sprawia, a mimo to postanowiła mi to opowiedzieć. Czułem się zaszczycony, a jednocześnie ciężko mi było słuchać o smutnym losie klaczy. Nie chciałem patrzeć jak cierpi.
Posłuchaj mnie. Spojrzałem na nią uważnie Posłuchaj i zapamiętaj to, co ci powiem. Nie jesteś żadnym demonem. Masz uczucia, także te pozytywne. Może emocje są słabością, może przywiązanie prowadzi do bólu, ale nikt nie jest od tego wolny. Zbliżyłem się i lekko musnąłem pyskiem szyję klaczy. Chciałem żeby poczuła, że ją rozumiem, ale także, żeby się przekonała, że nie ma racji. Jestem pewien, że jeszcze się spotkamy. Szepnąłem i powoli oddaliłem się w las.
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Sob Sty 09, 2016 1:29 pm

Pomimo tego, iż temat ich rozmowy nie był w żadnym stopniu miły i przyjazny, to towarzystwo ogiera rozjaśniało mroki jej duszy. Wciąż nie do końca wierzyła, iż nie była potworem, że nie byłą stworzona, by eliminować ich wrogów. Przy okazji coś chyba wpadło jej do oczu.
- To... Miłe, że tak uważasz. - Nie wiedziała, co innego mogłaby mu odpowiedzieć. Patrzyła jak pochodzi i muska jej szyję. Odnotowała, że jej serce bije szybciej, niż powinno. Zamurowało ją. Przez chwilę przestała znajdować się tam, gdzie powinna, w ruinach. Zamiast tego unosiła się gdzieś wysoko i zastanała, co się z nią do archaniołów stało?
- Żegnaj... - Szepnęła, kiedy udało jej się wrócić na ziemię i zauważyła, że zniknął. Nie usłyszała nawet tego, że mówił, iż jeszcze się spotkają. Była pewna, że oboje poszli w swoją stronę i nigdy już go nie spotka. Odwróciła się i wyruszyła na kolejną przygodę.


z/t
Powrót do góry Go down
Mefisto

avatar

Posts : 35

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Wto Sty 12, 2016 9:19 am

Mefisto tym razem przyszedł tutaj, na ruiny. Powoli szedł między kamieniami, rozglądając się z zaciekawieniem. Mefi bardzo lubił zwiedzać nowe miejsca, obojętnie czy były to tereny stadne, czy też nie. Sam nie wiedział, czy tym razem kogoś tu spotka, czy też nie, ale równie dobrze mógł mieć towarzystwo, jak i zostać w samotności. Mimo to mam nadzieję, że spotkam tu jakiegoś amigo...
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Wto Sty 12, 2016 9:52 pm

Przez kamienie przechodziła z gracją, stawiając kopyta między nimi. Poczuła obecność Krwistego, ale szła dalej patrząc gdzie stąpa. Dwa metry przed nieznajomym zatrzymała się i popatrzyła na niego.
- Witaj - powiedziała spokojnym tonem, zwracając się do ogiera. Przyglądała mu się czekając co powie i czy w ogóle się odezwie. Miała nadzieję, że i tak będzie. Nie wyglądał na kogoś, kto od razu szedł do bójki, więc raczej i spokojnie porozmawiają. Sama nie chciała kłotni, jak nawet się nie znają. Jednak spotkania z tutejszymi końmi, zniechęciły ją do obcych.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Mefisto

avatar

Posts : 35

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Sro Sty 13, 2016 8:02 pm

Mefisto akurat przyglądał się jakiemuś obrazkowi z ruin, gdy nagle usłyszał ciche stąpanie. Kiedy klacz się odezwała, uniósł głowę i przyjrzał jej się. Cała czarna, bez odznaczeń, arabka, stwierdził po krótkich oględzinach.
Witaj. Jestem Mefisto. A tobie jak na imię, Hermosa Negro? Zapytał z przelotnym uśmiechem. Kasztanek widział lekki dystans klaczy, jednak on go nie zniechęcał. Lubił poznawać nowe osobowości, ponieważ w ten sposób się kształtował, kształtował swoją wiedzę o innych, która kiedyś mu się mogła przydać. Czarne oczy Mefista patrzyły na nieznajomą spod nieprzeciętnie długich, podwiniętych rzęs z lekką łobuzerskością.
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   Sro Sty 13, 2016 9:05 pm

Patrzyła na ogiera i przyglądała mu się. Nie spuszczała z niego wzroku, jak to miała czasem do siebie, gdy napotkała obcych.
- Flover - odpowiedziała po chwili. Lekki uśmiech przeleciał przez jej pysk. Po chwili zliżyła się trochę do rozmówcy a stała trochę daleko. Nie chciała być nie miła, nie na tym polega bycie w CK i przy okazji... bycie namiestnikiem. Nie nawiązywała do tematu stanowiska, nie lubiła się tym "chwalić" czy coś podobnego. To normalne zajęcie.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: kamienne ruiny   

Powrót do góry Go down
 
kamienne ruiny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» kamienne ruiny
» Ruiny świątyni

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Dżungla abîme-
Skocz do: