Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wielkie drzewo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Wielkie drzewo   Nie Sty 10, 2016 9:48 am

Wielkie, stare drzewo, do którego można wejść. Da schronienie przed deszczem lub śniegiem. Jego korona jest rozłożysta i zielona. Jest tam wiele ptaków, które śpiewają i mają piękne barwy.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Reignover
Duchowny
avatar

Posts : 65

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Nie Sty 10, 2016 10:12 am

Przybyła tutaj w odwiedziny. Wszyscy wciąż myśleli, że jest częścią tego stada, więc nikt i nic nie blokowało jej możliwości zdobywania informacji. Inkwizycja niedługo zacznie rozkwitać na dobre, więc przyda jej się odrobina wyluzowania. Nie można nakładać na siebie zbyt wiele obowiązków, musi zachować piękną twarz, by mój robić to, do czego została stworzona. Pozbawione liści gałęzie pokryte były śniegiem, chociaż nie padała go zbyt wiele. Wyobrażała sobie w myślach jego wygląd podczas wiosny albo lata. Musi wtedy się tutaj wybrać. Koniecznie.
Położyła się wygodnie. Była czujna, czuła się trochę jak wróg. Oh, czekaj, przecież nim jest. Roześmiała się podle i potrząsnęła łbem.

____________________________________________

I stop fighting my inner demons. We're on the same side now.
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Nie Sty 10, 2016 10:25 am

/ Sory za takie krótkie

Przechodziła między drzewami szybkim kłusem, aż dotarła do drzewa. Jakiś koń leżał obok niego, ale i tak podeszła bliżej.
- Witaj - nie przypominała jej nikogo, kogo już zna. Nie szkodzi przecież, nie gryzie (połyka w całości). Czekała jedynie, jak zareaguje klacz.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Reignover
Duchowny
avatar

Posts : 65

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Nie Sty 10, 2016 1:30 pm

Słyszała kroki. Oh, pięknie. Ktoś ośmiela się zakłócić jej spokój. Powstrzymała wyraz zirytowania, kiedy podeszła i przywitała się uprzejmie. Spojrzała na nią swoimi mądrymi czarnymi oczami.
- Witaj. - Przywowała na twarz uprzejmy uśmiech, który wszyscy kupowali. - Nie sądziłam, że ktoś tutaj będzie.
To w sumie dobrze, że kogoś spotkała, może wyciągnie od niej jakieś informacje? Arabska klacz wyglądała na przyjazną. Jej przyjacielska postawa była tylko częścią przedstawienia. Wykorzystawała wszystko co mogła do swoich celów i wyciągała z tego jak najwięcej.
- Mam na imię Panderta, jestem starszą siostrą Vitalii. - Przedstawiła się. - Jak ciebie zwą?
Przedstawienie czas zacząć. Roześmiała się w myślach.

____________________________________________

I stop fighting my inner demons. We're on the same side now.
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Nie Sty 10, 2016 2:01 pm

Widziała, że rozmówczyni coś chce, ale to było detalem, przy tej całej sytuacji. Arabka nie miała w zwyczaju uśmiechanie się, nie była taka pierwsza lepsza.
- Jest tu wiele koni. Nie zdziwiłabym się, gdyby stało tutaj dziesięć. - Zbieg okoliczności? Nie sądzę. Karuska była miła, ale do nieznajomych zawsze jest inna. Ciekawe, co z tego wyjdzie.
- Flover - powiedziała spokojnym głosem, przyglądając się klaczy. Tylko jedna osoba była na tyle zaufana, by mówić jej Flo. Obcy, niech trzymają się na dystans. Siostra Vitalii? Czyli pewnie podobna charakterami, albo całkiem inna.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Reignover
Duchowny
avatar

Posts : 65

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Nie Sty 10, 2016 5:55 pm

Wiele? Oh, już niedługo będziesz musiała o tym mówić w czasie przeszłym. Jej oczy zrobiły się jakby mroczniejsze, ale wciąż uśmiechała się milutko do swej towarzyszki. Oni wszyscy byli tacy głupi, tacy łatwi.
- W to nie wątpię. - Powiedziała spokojnie. - Jednak zwykle mało osób szwęda się gdziekolwiek na tych terenach. Szczególnie ciężko znaleźć kogoś ciekawego.
Westchnęła ciężko i pokręciła łbem. Zobaczymy jakie wiadomości uda jej się wyciągnąć z tej klaczy.
- Miło mi cię poznać, Flover. - Z gracją podniosła się z ziemi. No cóż, zobaczymy. - Dawno mnie tutaj nie było... Zapewno wiele się zmieniło.
To akurat była prawda. Dawno temu została zabrana przez ludzi i dopiero niedawno udało jej powrócić. Na pewno Flover, imię dla słabej klaczy, będzie coś wiedziała. Zobaczymy jak wiele.

____________________________________________

I stop fighting my inner demons. We're on the same side now.
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Nie Sty 10, 2016 6:34 pm

Oczy to zwierciadło duszy, czasem wszystko może powiedzieć. Każdy uważa co innego za ciekawe, więc nie zawsze masz pewność.
- Mi ciebie też - powiedziała spokojnym tonem. Czuła, jakby musiała to z siebie wyduszać.
- Nie wiem co widziałaś jak jeszcze tutaj byłaś. - Odparła patrząc, jak Panderta podnosi się z ziemi. Jakoś nie przekonała jej do siebie. Nie znosiła wzroku ze swej rozmówczyni. Była ciekawa, co będzie chcieć, czy tylko porozmawiać... raczej nie, coś więcej pewnie jest na rzeczy.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Reignover
Duchowny
avatar

Posts : 65

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Pon Sty 11, 2016 10:45 am

We wzroku Panderty pojawił się rozbawiony błysk, kiedy zobaczyła, że nowo poznana klacz jakoś nie skłania się do niej. Cóż, to zawsze można zmienić.
- Dobrze jest w końcu wrócić do stada i poznać kogoś nowego. Z całą pewnością moja siostra zadbała o to, by się rozrosło. - Powiedziała z lekką dumą. Mimo, że będzie musiała przeciwko niej wystąpić, wciąż była rodziną. Będzie miała do niej pewien szacunek. - Tym lepiej dla mnie. Kiedyś było nudniej.
Mrugnęła do niej. No, może skusi się na jakiegoś ogiera? Nigdy nie mów nigdy, ogier to ogier. O ile nie jest z Halnego Wiatru, czy Morskich Nimf. Z takimi nieudacznikami nie powinno się zadawać.
- Ohh, widziałam i słyszałam bardzo wiele ciekawych rzeczy. - Zapewniła. - O przeszłości się nie zapomina, o przyszłości się myśli, teroźniejszość trzeba przeżyć. - Wyrecytowała. Uwielbiała powtarzać te słowa. Postawa i zachowanie Panderty było przyjacielskie i starała się być miła dla Flover. Zobaczymy, czy ten wyraz niepewności zniknie jej z oczu.
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Wto Sty 12, 2016 2:15 pm

Patrzyła ze skupieniem na rozmówczynię. Nigdy do obcych nie była zbyt skłonna, ale zawsze lepiej ich poznać, niż oceniać książkę po okładce.
- Pomagam jej, a stado jest jak na razie najsilniejsze i najliczniejsze. - Miało przewagę i siły i liczby, inne stada nie miałyby z nim szans w walce. Nie każdy lubił Vitalię, ale jako władczynia, musiła zasługwać na chociaż odrobinę szacunku.
- Czemu "tym lepiej dla Ciebie"? - Widać było coś dziwnego w jej oczach, nie codziennego. Rządzę władzy? Sama nie wie.
- Też tak uważam - odparła po kolejnych słowach Panderty. Lepiej żyć chwilą, niż później żałować, że nie podjęło się tej decyzji. Może i klacz nie była taka zła, ale na pewno jej nie zaufa.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Reignover
Duchowny
avatar

Posts : 65

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Wto Sty 12, 2016 3:06 pm

Skinęła jej łbem podczas wysłuchiwania jej wypowiedzi. Niestety nie padła żadna konkretna liczba. Będzie musiała jednak trochę poczekać, zanim zacznie ją o nie wypytywać. Nie mogła tego spalić. Informacje były jej potrzebne, by rozpocząć jej pierwsze działania. Już niedługo powinna zacząć coś robić. Lecz musi określić, czym będzie to "coś". Jeśli źle ocenią siły Czarnej Krwi, to ich cała misja może upaść. W końcu jeszcze nie było ich tak dużo.
- Pomagasz mojej siostrze? Na czym polega zakres twoich obowiązków? - W jej głosie słychać było uprzejmą ciekawość. Była spokojna, w ogóle nie okazywała tego, że ma zamiar wykorzystać jej pozycję. Bardziej brzmiało to tak, jakby chciała dowiedzieć się trochę o niej i o tym, co klacz na co dzień porabia.
- Tym lepiej dla mnie, ponieważ kiedyś nie było aż tyle ogierów do wyboru. Widziałam kilka, którzy wydawali się bardzo interesujący. - Wyjaśniła. Myślała, iż mrugnięcie jej wystarczy. - Przepraszam za moje ogromne zainteresowania płcią przeciwną, ale ciężko to powstrzymać, kiedy nareszcie wróciłam do domu i mam wokół siebie samych swoich. Jakoś nie interesują mnie brudne ogiery z innych stad, że się tak wyrażę.
Inni byli słabi, a jeśli już trzeba było się z kimś rozmnażać, to z tymi, którzy byli potężni. Panderta nienawidziła słabości.
- Dla mnie siła, twarde rysy, ten niebezpieczny błysk w oku wydają się być piękne. Nie można tego spotkać wśród Halnych, czy też Nimf.
To raczej normalne, że klacz zainteresuje się jakimś ogierem, podobnie jak ogiery interesują się klaczami.

____________________________________________

I stop fighting my inner demons. We're on the same side now.
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Wto Sty 12, 2016 4:43 pm

Spojrzała podejrzliwie na Pandertę. Odpowiedziała jednak bez "nerwów", bo to do Krwistych nie pasowało.
- Od ostatnich dni rzadziej ją widuję. Pomagam w tym, o co mnie poprosi. Jestem jej... prawym kopytem - czy jak to tam zwą, mniejsza z tym. Do jej obowiązków należało pomaganie jej we władaniu, jak to inaczej ująć w słowa nie miała pomysłu.
- Co do ogierów z innych stad, to... z tego co słyszałam, radzę uważać na Bursega. - Rzuciła sucho, jakby nawet nie chciała o tym wspominać. Ale lepiej upewnić się, by inni nie popełnili błędu. Potem tylko przytaknęła rozmówczyni uśmiechem. Dziwiło ją to, że od Panderty nie było czuć aż takiego zapachu Krwistych,  a to była ich charakterystyczna broń, gdyż nawet samą wonią krwi zniechęcali przeciwnika.
- Do zobaczenia - powiedziała spokojnie i odeszła w swoją stronę.

z.t
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Damon

avatar

Posts : 146

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Pon Sty 18, 2016 7:44 pm

Przybyłem tutaj na oględziny swojego królestwa, musiałem dokładnie obadać jego granice i ocenić szanse na atak. Mój ogon, osadzony bardzo wysoko teraz prężył się ku górze, a ja w swojej szacie przemierzałem powoli kolejne zakątki puszczy. Przystanąłem przy wielkim drzewie, rozglądając się za jakimś koniem, jednak nikogo nie zauważyłem. Chwilę później stałem już dość wyluzowany, podpierając się bokiem o pień drzewa. Mój kruk nadleciał i usiadł gdzieś na konarze, wypatrując niebezpieczeństw. Zastrzygłem uchem i przymknąłem zmęczone pomarańczowe ślipia.
- Ach...- Szepnąłem sam do siebie i poprawiłem swój kaptur, przyglądając się zachodzącemu słońcu. Mój uśmiech pomimo tej harmonii był wciąż zjadliwy.

____________________________________________
*

Powrót do góry Go down
Mistral

avatar

Posts : 91

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Pon Sty 18, 2016 7:55 pm

Przygalopowałem w to miejsce zmagając się z siarczystym mrozem i nie powiem, nieprzyjemnym podłożem. Chcąc odpocząć po wysiłku przystanąłem pod drzewem dostrzegając zbliżającego się konia, a zaraz za nim nadlatującego kruka. Podszedłem ze spokojem do drzewa przy którym stał Siwek. Dostrzegłem na nim (bo nie trudno o to było) Zdobioną na końcach szatę. Najprawdopodobniej był kimś ważnym. Był ode mnie młodszy. Na jego głowie spoczywała korona. Już wiem. Był władcą tego stada. Nie wróżyło to chyba dobrze, bo Czarnokrwiści nie słynęli z przyjacielskości. Witaj. Jestem Mistral. Zacząłem z nadzieją na dobry początek. Widziałem w jego oczach żądzę krwi, władzy, uległości innych. Nie wyglądał na sympatycznego, ale nigdy się nie ocenia książki po okładce.
Powrót do góry Go down
Damon

avatar

Posts : 146

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Pon Sty 18, 2016 8:02 pm

Spoglądałem przez chwilę w niebo, kiedy usłyszałem ogiera. Mój ogon powoli opadł a ja przez chwilę na niego nie patrzyłem. Kiedy jednak się odezwał, powoli i bardzo płynnie odwróciłem do niego łeb. Uśmiechnąłem się zjadliwie i jednostronnie a potem zrobiłem kilka kroków przed siebie, by zaraz zacząć go powolutku, krok po kroku, okrążać.
- Witaj.- Syknąłem i uśmiechnąłem się pewnie, nonszalancko. Moje uszy skierowały się w jego stronę i przygryzłem delikatnie wargę, obserwując go uważnie swoimi niemalże płonącymi oczami.
- Damon. - Ukłoniłem się jakby w akcie przyjacielskości a potem wbiłem w jego ślepia, swój ognisty wzrok.
- Zabłądziłeś? - Zapytałem tak uszczypliwie, że słowa zdały się ranić w duszę ogiera.

____________________________________________
*

Powrót do góry Go down
Mistral

avatar

Posts : 91

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Pon Sty 18, 2016 8:13 pm

Obserwowałem jak ogier się zbliża. Zaczął zataczać niewielkie koła wokół mojego majestaty niczym sokół krążący wokół swojej zdobyczy. Obserwowałem go kątem oka gdy znajdował się tuż za mną. Potem, gdy był znów przed moim łbem rzuciłem mu podejrzliwe spojrzenie. Nie. Nie zabłądziłem. Przybyłem tu celowo. W celach zwiadowczych. Syknąłem w jego kierunku zachrypniętym głosem. Taki sposób wypowiedzi nie był do mnie podobny, ale on nie był nastawiony przyjaźnie, więc dlaczego ja miałem być? Stanąłem wyprostowany i napiąłem mięśnie ukazując swoją muskulaturę. Nie śmiałem wątpić, że choć niższy ode mnie był silniejszy. W dodatku miał towarzysza. Kpiącym wzrokiem popatrzyłem na niego. Przeszkadza ci to? Rzuciłem w jego stronę powoli wychodząc z koła jakie krążył wokół mojej osoby.
Powrót do góry Go down
Damon

avatar

Posts : 146

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Pon Sty 18, 2016 8:24 pm

Zakpiłem z niego pokazując swoje równe zęby a potem uniosłem brew kręcąc z niedowierzaniem głową.
- Naprawdę? Przyszedłeś tutaj na zwiady? I po prostu tak mi o tym opowiadasz? Cóż, rozważne posunięcie godne niewysłowionej odwagi ale i głupoty. - Zachichotałem trochę psychopatycznie, jak na trickstera przystało. Gwizdnąłem coś a na mojej koronie, a dokładniej na prawym roku, wylądował kruk.
- Pełen podziwu dla Pana Mistrala.- Gdybym mógł, to rozłożył bym ręce i cofnąłem się kilka kroków w tył, jednak się nie odwracając.
Kiedy zadał mi to pytanie, moja brew drgnęła a usta zbiły się w jedną linię by nie wybuchnąć śmiechem. Jak on się do mnie zwrócił?
- Oh, jakiś ty urażony. Któż mógłby zaczepić ogiera na cudzych terenach, co? - Byłem wyraźnie rozbawiony tą sytuacją. Strzeliłem z ogona i przygryzłem dolną wargę by nadać sobie podświadomie trochę łobuzerskości. Zaraz potem pociągnąłem delikatnie kaptur ze swojej głowy i w moich oczach zaczęły się tlić delikatne niebieskie płomyki, ledwo zauważalne.

____________________________________________
*

Powrót do góry Go down
Mistral

avatar

Posts : 91

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Pon Sty 18, 2016 8:36 pm

Czy nie jasno się wyraziłem? Wycedziłem przez zęby i położyłem uszy po sobie. Postanowiłem zamilknąć, bo po cóż się z nim szamotać na słowa? Zatrząsłem się gdy zaczęły się toczyć kolejne słowa z jego ust. Ale to nie było ze strachu. To dlatego, że nadszarpnął mojego majestatu. Wciąż stałem do niego odwrócone nie patrząc na jego ruchy, gdy się odwróciłem na jego pysku gościł chamski uśmiech sugerujący, że ma jakiś niecny plan. Wyprostowałem się i zacząłem grzebać przednim kopytem, bo znudziła mnie jego monotonność. Cały czas gadał od rzeczy. Nie miałem ochoty już tu być, ale gdy pociągnął za kaptur obudziła się moja czujność. Niby po co to zrobił? Czyżby planował atak. Nie dam się tak łatwo wyprowadzić z równowagi. Ingrid.. Powiedziałem w duchu. Tak bardzo chciałem teraz być obok niej, a stałem w szczerym polu z jakimś chamem. Na moim pysku wymalowane było zniesmaczenie jak i czujność. Nie mogłem dać się zajść.
Powrót do góry Go down
Damon

avatar

Posts : 146

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Pon Sty 18, 2016 8:45 pm

Wydawał się być taki... znudzony życiem, ani krzty zabawy.  Tupnąłem jedynie nogą i coś inkantowałem, moja peleryna stanęła w niebieskich płomieniach i po chwili zniknęła. Ukazałem się mu cały, z równie dobrze wyrysowanymi mięśniami. W pysku miałem sztylet i uśmiechałem się wrednie.
- Jaka szkoda, że nie byłeś zbyt rozmowny.- Burknąłem przez rękojeść w pysku i ruszyłem na niego. Ach, świeża bójka o zmierzchu, czego chcieć więcej? Trening, to trening. Moja krótka grzywa falowała przez galop a ja doskoczyłem do niego szybko, przeciągając ostrzem po jego boku szyi. Zachichotałem czekając na dawkę bólu, jaki mi przysporzy samoobroną.
- Sprawię, że już nigdy więcej tu nie wrócisz...- Wyszeptałem mu do ucha zjadliwie i uśmiechnąłem się łobuzersko. Odskoczyłem licząc na atak z jego strony. Uniosłem wysoko ogon.

____________________________________________
*

Powrót do góry Go down
Mistral

avatar

Posts : 91

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Pon Sty 18, 2016 9:04 pm

Czyżby używał 'magii'? Nie.. Niemożliwe. Zobaczyłem tylko jak leci ze sztyletem w pysku w moją stronę. Nie zdążyłem uskoczyć. Zadał mi cios, bardzo bolesny. Kwiknąłem z bólu kryjąc się przed kolejnymi atakami. Podniosłem z ziemi jakąś gałąź. Niby solidną. Wielkości rogu sarny. Była ułamana pod kątem tworząc w ten sposób mini ostrze. Z pewnością nie było tak ostre jak jego broń, ale mogłem użyć siły i wbić mu ją zadając potężny cios. W powietrzu unosiła się woń krwi. Z mojej szyi spływała czerwona ciecz tworząc krwawe wzory na moim ciele. Na białym podłożu rysowała bordowe plamy. Czując napływ emocji rzuciłem się na niego, być może uskoczył, ale kolejnego ataku z pewnością nie zdołał uniknąć. Wbiłem mu 'broń' wprost w pęcinę robiąc z niego kalekę na kilka tygodni. Odskoczyłem kawałek dalej znów czując jak serce w piersi rwie się do boju. Kilka sekund później znów byłem u jego boku gryząc go zajadle. Odbiegłem szybko kawałek dalej czekając aż doczłapie się do mnie ze swoją pokaleczoną nogą. Z mojej szyi nadal sączyła się świeża krew, ale nie zwróciłem na to najmniejszej uwagi. A może to ty nigdy więcej na mnie nie spojrzysz? Wycedziłem do niego zajadle.
Powrót do góry Go down
Damon

avatar

Posts : 146

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Pon Sty 18, 2016 9:14 pm

Zaśmiałem się jedynie, gdy gałąź przebiła mi pęcinę.
- Głupcze...- Wycedziłem wciąż z nienormalnym, psychopatycznym podejściem i odwróciłem ten sztylet w pysku. Oberwałem parę razy, jednak chciałem żeby walka była czysta, nie skupiona jedynie na wygranej a na rywalizacji. Kilka razy ugryziony wbiłem mu sztylet w bok, między żebra i przeciągnąłem nim w dół. Rana była dość głęboka ale na jego szczęście nie uszkodziła mu narządów wewnętrznych. Może chciałem się tylko podroczyć? Stanąłem dęba i pchnąłem go mocno na drzewo, tak że uderzył o nie zdrowym bokiem. Moje oczy były przepełnione dzikością i obłędem, jednak wciąż nie wpadałem w furię. Rzuciłem sztyletem w górę na co zerwał się kruk, łapiąc go. Uśmiechnąłem się jednostronnie a stróżka zaczęła sączyć mi się z kącika warg. Zaraz potem splunąłem posoką na biały śnieg i ruszyłem na niego znowu, lekko utykając. Nie chciałem się leczyć, to było by nie fair. Nie chciałem też go zabić, tylko się podroczyć...

____________________________________________
*

Powrót do góry Go down
Mistral

avatar

Posts : 91

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Pon Sty 18, 2016 9:32 pm

Syknąłem z bólu czując jak ostrze przecina mi bok. Krew z pluskiem wydrążyła dziurę w śniegu. Gdy dostałem drugi raz w moim sercu zrodziła się psychopatyczna chęć walki. Podniosłem się z lekkim grymasem na twarzy, zaraz potem zagościł na niej szyderczy uśmieszek. Stanąłem przed siwym dęba i pchnąłem go przednimi kopytami w ty tak aby stracił równowagę i się przewrócił, gdy do tego doszło zacząłem stojąc nad nim uderzać kopytami po jego żebrach. Kiedy w końcu się podniósł uniosłem łeb i ruszyłem cwałem unikając jednego z ataków. Wiedziałem, że nie będzie łatwo. Był silniejszy ale ja byłem sprytniejszy. Pochyliłem się i pchnąłem go na drzewo przy którym chwilę temu sam leżałem. Wystrzeliłem tylnymi nogami wytrącając broń ze szponów kruka, który krążył nisko nad ziemią. Dźgnąłęm go kilka razy w szyję i raz w ganasz .Stanąłem rozjuszony by wykonać kolejny atak jednak broń wypadła mi z pyska przez natłok piany w moich ustach.
Powrót do góry Go down
Damon

avatar

Posts : 146

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Pon Sty 18, 2016 9:41 pm

Dałem sobą miotać, może nawet specjalnie. Ból przyprawiał mnie o przyjemność a czarna krew wytłaczała się z coraz to nowszych ran. Położyłem uszy kiedy leżałem pod jego kopytami, jednak większości jego ataków prócz stłuczeń, nie zadała mi nic. Podciąłem go, gdy popchnął mnie kolejny raz i gdy ciął mnie sztyletem, rany na mojej szyi i pysku zaczęły gorzeć niebieskim płomieniem od razu się zaklepując. Broń była nastawiona na to, by mnie nie drasnąć. Korzystając z tego, że mu wypadła, chwyciłem ją i szarpnąłem głową w górę, wbijając mu ostrze bardzo głęboko miedzy nogę a mienień, gdzieś pod pachą przedniej kończyny. Zachichotałem znów i odskoczyłem od niego, moje oczy delikatnie się płonęły ale to wszystko było za sprawką stanu w którym się znajdywałem. Oblizałem się z posoki i splunąłem nią na grunt ponownie. Mróz potęgował jeszcze uczucie pobicia a mój kruk usiadł mi na grzbiecie. Lustrowałem go swoim spojrzeniem, patrząc jak krew pulsująco wycieka z jego rany. Dużo jej tracił, gdyby się nie uspokoił, mógłby nawet zemdleć.

____________________________________________
*

Powrót do góry Go down
Mistral

avatar

Posts : 91

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Wto Sty 19, 2016 9:54 am

Leżałem zakrwawiony, gdy nagle zdałem sobie sprawę, że nie dam rady zadać mu kolejnego ciosu. Podniosłem się i spojrzałem na niego wzrokiem mordercy. Wiedziałem, że to nie koniec. Ja tu wrócę. Szepnąłem ale na tyle głośno, że mógł to usłyszeć. Stałem w kałuży krwistej cieczy. Wylewała się coraz to nowsza. Skinąłem głową i zacząłem iść spokojnym stępem w stronę terenów mojego stada. Włócząc po śniegu nogami z wyczerpania. Za sobą zostawiłem krwisty ślad. Była noc, w sumie to już poranek. Byłem wyczerpany po całonocnej walce. Nie zwróciłem uwagi na to w jakim on jest stanie. Z pewnością okuleje na kilka dni, bo przecież miał uszkodzoną pęcinę. Więcej mnie nie obchodziło. Chciałem tylko spokojnie dotrzeć na tereny mojego stada. Szedłem ze złowieszczym uśmieszku na pysku.

z/t
Powrót do góry Go down
Damon

avatar

Posts : 146

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Wto Sty 19, 2016 10:11 am

Stałem przyglądając się temu jak odchodzi. Nawet było mi go żal, ale nie dręczyłem go już bardziej. Z zakrwawioną nogą odprowadzałem go wzrokiem a sztylet znalazł się za moim pasem, a peleryna na grzbiecie. Skinąłem do niego również i uniosłem wysoko, swój krótki ogon po czym uśmiechnąłem się złowieszczo i łobuzersko jednocześnie.
- Do zobaczenia!- Krzyknąłem za nim i powoli sam się oddaliłem, wychodząc z tego pobojowiska. Kuśtykałem, ale nie przeszkadzało mi to zbytnio.
/zt

____________________________________________
*

Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Nie Sty 24, 2016 10:32 pm

Tętent moich kopyt niósł się echem po okolicy. W końcu zwolniłem i dreptałem kłusem, trochę chybotliwym ze względu na to, że dopiero co przybyłem na świat. Otworzyłem szeroko oczy i przekrzywiłem uszy do przodu, nasłuchując odgłosów życia. Świadomość, źe każde z tych istnień, to największe i to najmniejsze kiedyś się zakończy, napawała moją duszę czymś w rodzaju lękliwej fascynacji. Widziałem, że śmierć to niesamowite zjawisko. Puszcza, choć przesiąknięta mrozem, rozbrzmiewała tysiącem odgłosów, nasiąkała zapchem wyziewów i potu jak chusteczka nasiąka wodą. Słyszałem każdy mroźny oddech, strzygnięcie niespokojnych uszu.
Zaszurałem kopytem w śniegu, żłobiąc tym samym malutki krater.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   

Powrót do góry Go down
 
Wielkie drzewo
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Dżungla abîme-
Skocz do: