Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wielkie drzewo

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Jace



Posts : 36

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Nie Sty 24, 2016 10:56 pm

Powolnym krokiem i nieco pochylony powoli zaczął zbliżać się do drzewa w nadziei że... Już lepiej tego nie dokończę, nawet w myślach, już ktoś tam oczywiście był. Westchnął cicho. Młody był zafascynowany tym ogromnym drzewem.
- Witam... - Powiedział spokojnie. - Nasłuchujesz dźwięków tego w jakimś konkretnym celu?
Nie sądził, aby ogier miał jakikolwiek. To było przecież zwykłe drzewo, na bogów! Przyglądał się, jak żłobił w śniegu. W porządku, on chyba nie jest normalny. Spojrzał na niego z wyraźnym pytaniem wypisanym w jego ciemnych niczym noc oczach.
- Mogę wyjść na kompletnego ignoranta. - Którym w sumie był... Ale cóż, to lepiej pominąć. - Jednak nie mam bladego pojęcia, jaki jest cel tego wszystkiego.
I tak nie miał nic lepszego do roboty. Towarzystwo tego tutaj było jedynym, co mu pozostawało. Inaczej musiałby wracać do rodzeństwa, a to jeszcze gorsze.
- Tak przy okazji, mam na imię Jace. - Przedstawił się trochę później, niż powinno się to normalnie robić. Jednak był bardziej ciekawszy tej szopki, którą młody odstawiał.
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Nie Sty 24, 2016 11:16 pm

Odchyliłem jedno ucho, słysząc głos jakiegoś ogiera za plecami. Obróciłem się, nieznacznie unosząc brwi w geście zapytania. Skoro mnie zaczepił, musiał mieć wyraźny powód.
- Witam - odparłem, zachodząc w głowę, po co mnie o to pytał. "Witam"? Co za idiotyczny spoób na powitanie, zwłaszcza dla źrebaka. Kto tak w ogóle mówi? Z pewnością nikt normalny. Spojrzałem na ogiera, skrywając niepokój pod spokojną maską. Postanowiłem mieć się na baczności.
Roześmiałem się nagle.
- Wyszedłeś. I ja chyba też, bo nie widzę tutaj powodów do roztrząsania czegokolwiek. Przyszedłem, jestem, będę. To chyba tyle. - zastrzygłem jednym uchem, bacznie świdrując jego podgardle swoimi uroczymi ślepkami i zastanawiałem się, w jaki sposób najłatwij byłoby je poderżnąć. Tak, żeby cała głowa wisiała na kilku kościanych krążkach czy może zadowolić się jaskrawozerwonym uśmiechem w oolicach szyi, po którym nie będzie dużo sprzątania?
Spoważniałem i przyjrzałem się lepiej ogierowi. Nie gapiłem się jednak zbyt nachalnie, po pierwsze nie miałem na co, po drugie moją uwagę trochę rozproszyły nieokiełznane myśli.
- Ja jestem Aedion - powiedziałem grzecznie i w tym momencie straciłem pomysł na dalsze podtrzymanie sekwencji dźwięków, którymi była nasza banalna rozmowa.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Jace



Posts : 36

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Pon Sty 25, 2016 9:58 am

Ten okaz źrebaka był dziwny. I równie dziwnie odpowiadał. Tak, jakby chciał udawać starszego, niż jest, lecz mu to nie wychodziło. Jace przewrócił oczami.
- Po pierwsze, to nie jest poprawna odpowiedź na moje pytanie. I po drugie, twoja mama wie, że tutaj jesteś? - Właśnie, co on tutaj robił bez opieki? Był za młody, żeby samemu tak gdziekolwiek wychodzić.
No i jeśli jakieś zwierzę tutaj przyjdzie, to będzie już po nim. Biedaczek... Taki niewinny i słabiutki. Do tego sam jak palec.
- Ktoś musi być niedaleko... Twoja matka... Albo ojciec? - Jego spojrzenie było ostre. Było w tym maluchu coś niepokojącego.
- Wyjątkowe imię... Aedion... Podoba mi się. - Uśmiechnął się grzecznie. Jak na swój wiek Jace był dojrzały. Zawsze uważał, iż to przez to, że urodził się jako książę. I niedawno wszystko to mu odebrano. Ale już niedługo, kiedy podrośnie, to ON odbierze im JEGO miejsce na tronie.
Ogier stał dumnie, ale wyglądał jak zwykle na znudzonego każdym i wszystkim, co się wokół niego działo. Jednak przyglądał się Aedionowi z uwagą. W powietrzu wisiało coś groźnego.
Co jeśli tak naprawdę jest siorotą? Jeśli jest niebezpieczny? Cóż, Jace był o wiele silniejszy niż on. Młody nawet nie zdąży ruszyć kopytkiem, a już zostanie wgnieciony w ziemię. Instynkt zabójcy i takie tam.
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Pon Sty 25, 2016 8:30 pm

Zastrzygłem uchem po raz kolejny, nasłuchując, czy mojej puchatej kulki o wilkowatych kształtach nie ma gdzieś w pobliżu. Rozszerzyłem chrapy, chwytając w nie więcej tlenu i zwyczajnym gestem zamyślenia wypuściłem ciepłe powietrze, zastanawiając się nad odpowiedzią.
- Po pierwsze - rzekłem życzliwie, ale bez zbytniego zainteresowania, bo w sumie konwersacja z Jace'm jakoś specjkalnie mnie nie przejęła. - Kto ci powiedział, że ja w ogóle odpowiadam na twoje pytania? Dopiero co wyklułem się z jaja i mogę nie rozumieć, co do mnie mówisz, a tym bardziej nie umieć odpowiedzieć składnie na twoje pytania - parsknąłem, przeciągając się leniwie na przednich kopytkach. Nie przejmowałem się specjalnie zimnem, które oblepiało moją sierść płatkami śniegu. W zasadzie lubiłem mróz. Zima to pewnie będzie moja ulubiona pora roku. Zacząłem węszyć, bo w powietrzu nagle uniósł się delikatnie piżmowy zapach wilczej sierści. Z zadowoleniem wyczułem mojego znajomego szczeniaka.
- Nie mam ojca - powiedziałem, nagle jakby bardziej niespokojny. Pamiętałem tylko jedno, jedno towarzyszące mi od narodzin. Tą rzeczą był... Zapach. Tajemniczy Zapach. Ale czym mógł on być? Matka przerwała moje poszukiwania, więc najprawdopodobniej już nigdy się nie dowiem.
- Dziękuję - powiedziałem, momentalnie zbierając swoją twarz do kupy. Ceniłem w sobie umiejętność szybkiego usuwania z twarzy emocji.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Jace



Posts : 36

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Wto Sty 26, 2016 8:10 pm

Mógł nie zrozumieć, huh? Spojrzał na niego w trochę innym świetle. Cóż, nie wyglądał, jakby czegoś nie rozumiał. W ogóle. Jednak prawie prychnął, kiedy powiedział, że wykluł się z jajka? Że co?
- Uczono nas, że to ptaki wyluwają się z jajek, a nie konie. - Powiedział mu Jace. No bo tak go nauczono. Chyba, że klacze miały w sobie jajka i zanim źrebak wyszedł, najpierw musiał rozbić to jajko? Nie, to zbyt szalone.
Nie miał ojca? Czyli mają coś wspólnego, przynajmniej jedną rzecz.
- Ja również nie mam ojca, a przynajmniej go nie znam. Matka o nim nie mówiła. - W głosie Jace'a słychać było zrozumienie. - Matki w sumie również nie mam. Nie interesowała się nami. Praktycznie wcale. I niedawno straciła władzę nad stadem i gdzieś zniknęła. Zostawiła mnie i rodzeństwo samych.
Nienawidził swojej matki. Na początku była to typowa miłość źrebaka, który dopiero co się urodził, później przeszedł do chłodnej obojętności wobec niej, ale teraz to była czysta nienawiść. Cieszył się, że zniknęła z ich życia.
- Co z twoją matką? - Spytał z czystej ciekawości. Zastanawiał się, jak to jest mieć prawdziwą matkę, kochającą. Albo może jego mama też się nim nie interesowała?


Ostatnio zmieniony przez Jace dnia Sro Sty 27, 2016 8:40 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Wto Sty 26, 2016 8:39 pm

Obruszył się w odpowiedzi na stwierdzenie ogiera. Nie wierzył w jego słowa. Oczywiście, że konie wykluwają się z jaj, tak jak feniksy i smoki! I piekielne psy. A może one zwyczajnie się rodzą? Aedion tego nie wiedział, i nie przejmował się tym. Co z tego, jak przebiegają różne procesy? Co z tego, że świat się kręci? Równie dobrze mógłby skakać jak pluszowa piłka, a życie płynęło by tak, jak je widzimy teraz. Dlatego właśnie Aedion nie wierzy w bajki dorosłych. Aedion sam tworzy swoje historie i dopowiada legendy. Bo tak jest ciekawiej.
- Może i tak, ale skąd miałbym o tym wiedzieć? - zapytałem z życzliwym, ale sztucznym uśmiechem. - Jestem tylko nędznym źrebakiem.
Przynajmniej tak Aedio uważał, że Jace twierdził, i tak w kółko. Możnaby to ciągnąć długo, wpływając w przeróżne meandry rzeki metafor, tylko po co to komu, skoro źrebak był źrebakiem?
- Wychowujesz się sam? - zapytał ogierek, szastając ogonem po pęcinach... Albo w jakichś wyższych partiach kończyn, w końcu jego ogon był jeszcze krótki. - Moja matka to dobra klacz. Kocha mnie, przynajmniej tak mi się wydaje. Chciałbym, aby to bylo prawdziwe. Mój ojciec to sam Zapach. Tyle z niego pamiętam. Chyba krył się gdzieś w krzakach przy moich narodzinach. Czułem jego.. Czułem ten.. ten Zapach. Przepraszam, mówię jak głupek - warknął sam na siebie, nie pasjonując się tym, co Jace sobie o nim pomyśli. Wypuścił z chrap ciepłe powietrze, spoglądając na chwilę gdzieś w bok.
- Czy ja jestem jakiś dziwny? - zapytał bez ogródek, spokojnie.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Jace



Posts : 36

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Sro Sty 27, 2016 8:48 pm

Aedion wyglądał dziwnie. Może wyznaje jakąś dziwaczną religię? Chyba powinien trzymać się od tego z daleka. Tak czy siak, była dziwna i po prostu śmieszna. W szkole nauczą go wszystkiego! Wtedy nie będzie już taki mądry, za jakiego się ma.
- Do czasu... Musimy przetrwać nasze młode lata, później sami podejmiemy decyzję. Nie chcę tak naprawdę czekać. To irytujące. - Pomimo, iż tak jak inne źrebaki Jace bawił się z innymi, to były to bardziej zabawy w wojne, walki. Korzystał wtedy z podstaw, a je należy opanować do perfekcji. Zostanie wielkim wojownikiem, lepszym niż Vitalia, czy ktokolwiek inny.
- Mamy opiekunki. Moja matka, Vitalia, była kiepska. Nienawidzę jej z całego serca. I kiedyś odpłacę się jej za to, że nas zostawiła, nawet jeśli za nią nie przepadałem, to chociaż powinna zainteresować się resztą rodzeństwa. - Warknął. Jego oczy prawie zrobiły się czerwono. Zamknął je i otrząsnął się. Tak, zapłaci za wszystko. Wysłuchał młodego. Czy jest dziwny?
- Nie sądzę... Jeśli wiesz, że coś wyczułeś, to może to być prawda. Skoro nie znasz swojego ojca, to może twoja mama go nienawidzi, nie chce go znać? Może to co czułeś, to był ktoś obcy, niekoniecznie twój tata? - Zastanawiał się na głos. Nie miał pojęcia. - Ale na pewno nie jesteś dziwny. - Może tylko odrobinkę...
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Czw Sty 28, 2016 11:31 am

Aedion przyjrzał mu się z miną nie wyrażającą właściwie dokładnie niczego. Ostatnio często trenował zakładanie masek podczas rozmowy, żeby jakoś ukryć swoją kompletną ignorancję i niezainteresowanie tematem. Szło mu jako tako, co niektórych potrafił oszukać. Ale tylko tych naiwnych. Co bardziej inteligentni doszukali się w nim dziur, pustki, którą usiłował czymkolwiek wypełnić. Czy była to dziura po utracie ojca? Możliwe. Problem tkwił w tym, że jeszcze parę chwil i Aedion będzie uważał za swojego ojca ogromnego wilka. Wtedy rzeczywiście nie będzie tak do końca normalny.
Jace zdawał się być uważnym obserwatorem. Aedion przymknął oczy i dostrzegł żądzę. Błysnęły miecze, a żądza pieściła je palcami i zatopiła w czyimś ciele. Otworzył oczy. Jace miał w sobie dużo skrywanych myśli, ale to nie była sprawa Aediona. Przecież nie interesował się innymi. Pokiwał głową, marszcząc chrapy i udając zrozumienie.
Czekaj, bo czekanie czasami jest o wiele lepsze, niż to, na co czekasz, podszeptywał mu w głowie jakiś głos. Źrebak położył po sobie jedno ucho, chcąc jakoś wyciszyć wredne myśli.
- Masz słuszność, powinna odpowiedzieć za swoje uczynki - powiedział bezbarwnym tonem, wlepiając puste oczy w ślepia towarzysza. - Skoro nie potrafi być matką, dlaczego miała więcej niż jednego potomka? To nieco źle o niej świadczy, ale mogę się mylić. - Przesunął leniwie po nim wzrokiem i znów zerknął gdzieś w bok, mając nadzieję, że młoda wilczyca gdzieś się pojawi. Chociaż na chwilkę!
- Na pewno miała powód. Musiała mieć. Co, jeśli mój ojciec był mordercą, gwałcicielem i kazirodcą, a ona chce mnie przed nim chronić? - zapytał retorycznie, mając nadzieję, że Jace nie zapyta, gdzie się nauczył takich złych słów. Zastrzygł uchem, usłyszawszy poruszenie w zaroślach. Może była to jego kompanka? Potarł czubkiem kopyta o śnieg, żłobiąc w nim płytki rowek. Był to raczej nieświadomy odruch niż zamierzone działanie, bo Aedion nigdy nie robił nic bez celu. - Mimo wszystko, chętnie bym go poznał. Choćby po to, by odpłacić mu się za wszystko. Kiedyś.
Nie jest dziwny? Cóż za ulga, ale on sam sądził, że owszem, jest. A może wcale tak nie sądził? Może uważał wszystko, z czym się urodził, za normalne? Może to była tylko choroba? No cóż. Tego nie wiedział.
Edit: Nie uzyskawszy odpowiedzi, pożegnał się zdawkowo i odszedł.

z.t

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Wto Lut 16, 2016 5:48 pm

Przechadzając się po terenach swojego stada, dotarłem w okolicę Wielkiego Drzewa. Takiej ogromnej rośliny to chyba jeszcze nigdy w życiu nie widziałem. Skąd się tutaj wzięła? Nie miałem pojęcia i może wolałem nie wiedzieć. Czy to nie było podejrzane, że coś tak wysokiego mogło urosnąć w dżungli, swoim rozmiarem znacznie przewyższając okoliczne drzewa? Dlatego tak było? Czyżby jakieś eksperymenty? Jakieś magie czy inne takie dziwne rzeczy w tym maczały kopyta? W każdym razie przynajmniej mogłem się teraz oprzeć o to drzewo, odpocząć po nim. Czyli przynajmniej na coś się przydało.
Powrót do góry Go down
Ombat



Posts : 12

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Wto Lut 16, 2016 8:25 pm

Przechadzałem się nie rzucając się w oczy. Głowę miałem opuszczoną nieco niżej by widzieć więcej. Jak skradający się tygrys wypatrzyłem "ofiarę". Kary, mocnej budowy ogier stał oparty o drzewo. Przyspieszyłem tępo by po chwili znaleźć się koło ogiera.

Spojrzałem na niego i uśmiechnąłem się szyderczo. Z pewnością był wystraszony samym moim nagłym pojawieniem się, a uśmiech podkreślił tylko rolę agresora. Unormowałem nieco bicie serca i podniosłem w końcu wzrok. Nasze spojrzenia spotkały się, a ja sam byłem negatywnie nastawiony. Przyszedłem tu na zwiady. W końcu taka była moja rola.

Prychnąłem wyrzucając z siebie falę ciepłego powietrza. uniosłem 'brew' i w końcu podjąłem próbę nawiązania kontaktu słownego. Co tu robisz? Wiedziałem, że to on powinien zadać to pytanie, ale to ja tu prowadzę wywiad. W głowie miałem już ułożony plan. W całe nie zamierzałem być dla  niego miły. Nie byłem miły w stosunku do przedstawicieli własnego stada, a co dopiero dla innych podejrzanych.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Wto Lut 16, 2016 8:45 pm

Spokojnie stałem sobie koło wielkie drzewa, rozglądając się dookoła... aż dojrzałem... jakiegoś kucyka? Który zbliżał się do mnie? Tak, bo każdy koń mniejszy ode mnie, był kucem. Zresztą większy też. Wszystkich tak nazywałem, bo wszystkimi gardziłem. A najbardziej chyba tymi, którzy mieli taką samą wysokość jak ja. No a napotkanym to już chyba szczególnie. Bo... bo jakoś tak śmiesznie wyglądał. Taka jakaś... ogierowa blondyna, z brzuchem jak beczka. I bez takiej pięknej grzywy, jak ja miałem. Od razu odruchowo nią zarzuciłem, by ten dziwak to widział. Co jak co, ale nic mi w życiu tak dobrze nie wyszło, jak moja piękna i bujna grzywa. Wpatrzyłem się w nieznajomego z pogardliwym uśmieszkiem wynikającym z mojej większej wysokości... ale widząc jego szyderczy uśmiech, zacząłem się delikatnie niepokoić. Co... co się tutaj dzieje? Coś mi wybitnie nie pasowało, nie podobało się. Po chwili nasze spojrzenia spotkały się... czy on łapiąc kontakt wzrokowy, rzucał mi wyzwanie? Nie podobało mi się to. I to bardzo.
- Co tu robię? - zdziwiłem się mrugając kilka razu oczami. Byłem tak zaskoczony, że przez dłuższą chwilę stałem, nie wiedząc, jak zareagować. Czy mi się przesłyszało? Czy on naprawdę zadał takie pytanie? Przecież go nei znałem. On chyba... chyba nawet nie był z mojego stada. Przychodził jak do siebie i bez przedstawienia zaczynał mnie przepytywać. O co tutaj chodzi.
- Ja... ja stoję. - odburknąłem, po czym potrząsnąłem łbem, próbując się zebrać - Ale, ale o co chodzi? Kim ty w ogóle jesteś? To mój teren. - prychnąłem ale w miarę cicho i łagodnie. Coś mi się w nim nie podobało i nie wiedziałem czy lepiej nie byłoby go nie denerwować. Każdy drapieżnik wie, że lepiej atakować przerażoną ofiarę a nie taką, która się stawia, patrzy się wyzywająco a nie ucieka.
Powrót do góry Go down
Ombat



Posts : 12

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Sro Lut 17, 2016 11:04 am

Wpatrzony w karego zacząłem nasłuchiwać wyczekując jego odpowiedzi. Coś długo musiał się namyślać. Czy to takie trudne powiedzieć co się robi w danym momencie? Otrząsnąłem się i znów spojrzałem w jego stronę.

Wyglądał dosyć komicznie potrząsając swoją grzywą jak jakaś lalunia. Kiedy powtórzył moje pytanie byłem pewien, że sprawia mu trud obcowanie ze mną. To tylko mnie nakręciło. Stoisz?! Chyba widzę. Po co tu jesteś. Kim jesteś? Zacząłem obciążać go falą pytań. Kiedy on zaczął mi zadawać pytania lekko się zdziwiłem. To ja ciebie pytam. Nie odpowiedziałem na resztę pytań, bo uważałem to za zbędną część mojej wypowiedzi.

Byłem nieco spięty, nerwowy, narowisty. W mojej głowie wyłaniały się co rusz nowe myśli.. Przesączone krwią.. Wróciłem myślami znów do tego miejsca i rozejrzałem się dookoła. Sądziłem, że kary powinien wyjawić swoje imię. Musiałem zdobyć jak najwięcej cennych informacji. Sam nie bardzo miałem ochotę na wyrzygiwanie mu swojego losu.

Zacząłem powoli się niecierpliwić więc począłem wokół niego krążyć, co podkreślało fakt iż nie mam zamiaru się nad nim litować. Miałem plan. Będę się go trzymał, ale nim zacznę go wykonywać muszę w tym miejscu się z nim rozprawić. Mój pomysł dotyczył tylko dalszej części wydarzeń. Zakładając, że dojdzie do porwania..

Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Sro Lut 17, 2016 7:57 pm

Widziałem, jak nieznajomy ogier uważnie mi się przysłuchiwał. Zbyt uważnie. Nie podobał mi się wzrok, jakim mnie drań lustrował. Zaskoczony, powtórzyłem pytanie i odburknąłem oczywistą odpowiedź. Przekręciłem oczami, gdy stwierdził, że widzi, że stoję. To skoro to widział, to po co głupio pytał? Chyba nie należał do zbyt inteligentnych. No i nie miałem takiej pięknej grzywy jak ja. Gdy mnie zaczął dalej wypytywać o to, kim jestem, ja się w końcu ogarnąłem i samemu zarzuciłem go salwą pytań.
- Nie... to jest mój teren i ja tu zadaję pytanie! - prychnąłem - Imię, powód wizyty, zamiary! Mów! - powiedziałem stanowczym głosem kategorycznie żądając, aby ten pierwszy mi odpowiedział. Bo w końcu to ja tutaj miałem dłuższą grzywę i to ja tutaj powinienem wykazywać inicjatywę. A nie ten godny pogardy kucyk. Coraz mocniej się we mnie gotowała, zaczynałem nad sobą nie panować. Cóż, wiele koni uważało, że jestem niestabilny psychicznie... ale oni wszyscy się mylili!

Obserwowałem, jak ogier krąży dookoła mnie. Nie podobało mi się. Zaczynałem się coraz mocniej niepokoić. Zachowywał się... zachowywał się jak drapieżnik przed atakiem na ofiarę, jak wataha wilków przed wybraniem osobnika ze stada i przed rzuceniem się na niego. Tak, stanowczo coś tutaj było nie tak. To były moje tereny, to ja tutaj powinien być oprawcą a on ofiarą. To czemu on tak robił? Był zbyt pewny siebie, stanowczy zbyt pewny.
- Co... co ty wyprawiasz? O co Ci chodzi? - zacząłem go wypytywać, a mój łamiący się głos zdradzał, że już nie byłem taki pewny siebie, jak jeszcze parę momentów temu. I rzeczywiście: zastanawiałem się, co zrobić. Wcześniej raczej chciałem go zaatakować, ale teraz rozważałem również możliwość ucieczki. Atak czy ucieczka, atak czy ucieczka? Nie byłem pewien co zrobić. Jeśli zacznę uciekać, to czy drań mnie dogoni? Nie byłem pewien. Z jednej strony nie wyglądał na zbyt szybkiego ale z drugiej... fryzy też nie należało do najszybszych ras.
- Czego... ode mnie chcesz? - spytałem się, wciąż się zastanawiając, co zrobić. Uważnie śledziłem go wzrokiem i próbowałem obracać się w miejscu aby nie dopuścić, by ten drań znalazł się za mną w miejscu, gdzie bym go nie widział.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wielkie drzewo   Today at 6:12 pm

Powrót do góry Go down
 
Wielkie drzewo
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Dżungla abîme-
Skocz do: