Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala Treningowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Reignover
Duchowny
avatar

Posts : 65

PisanieTemat: Sala Treningowa   Pon Sty 11, 2016 2:13 pm

Przywódczyni nienawidzi słabości, dlatego kazała z największego pomieszczenia w ich Forcie stworzyć salę treningową.
Jest duża, ściany są zrobione z kamienia, a w sali panuje chłód. Na ścianach wiszą różne bronie dla tych, którzy nie mogą się bez nich obejść. Miecze długie, miecze krótkie, bicze, sztylety, wszystko czego dusza zapragnie. Praktycznie codziennie można odbyć tutaj walkę treningową i wykazać się swoimi umiejętnościami. Nawet przed samą Przywódczynią.
Jeśli komuś przeszkadza zimno... Cóż, walka nie jest mu pisana.
Powrót do góry Go down
Tahraton

avatar

Posts : 25

PisanieTemat: Re: Sala Treningowa   Pon Sty 11, 2016 9:26 pm

Tahraton przechadzał się po zimnej posadzce Fortu. Nic go tak nie uspokajało jak chłód. Kochał zimno, pozwalało mu się ona wyciszyć, zebrać myśli. Było takie jak on. W tej chwili napawał się ogromem i potęgą sali treningowej. Nie zdziwiło go, że Panderta właśnie ją postanowiła urządzić w największym pomieszczeniu Fortu. Przywódczyni kochała walkę i nie znosiła słabości. To czyniło ją silną. Wzdłuż ścian długiej sali były pozawieszane różnego rodzaju bronie. Czułem bijący od ich ostrzy chłód. Uśmiechnąłem się pod nosem, chociaż bynajmniej nie z radości. Uwielbiałem patrzyć na takie niebezpieczne zabawki, chociaż jeżeli chodzi o walkę preferowałem tradycyjne metody. Broń ładnie wyglądała i błyszczała się w słońcu, jednak kiedy przychodziło do starcia, głównie przeszkadzała.
Nie sodziewałem się spotkać w tym miejscu nikogo. W tej chwili fort był opuszczony. Inkwizytorzy wraz z Pandertą przebywali gdzie indziej. Odbywali naradę. Szkoda, może gdyby ktoś tu zawitał, mógłbym potrenować. Zawsze w towarzystwie byłoby to efektywniejsze niż w pojedynkę.
Powrót do góry Go down
Mortal

avatar

Posts : 88

PisanieTemat: Re: Sala Treningowa   Pon Sty 11, 2016 9:36 pm

Było słychać stukanie kopyt o posadzkę. Na salę wszedł kary walker. Zauważył trochę dalej innego ogiera, którego jeszcze nie znał, więc podszedł stępem do niego.
- Witaj - powiedział do nieznajomego. - Jestem Mortal. - Spojrzał na broń, której się przyglądał ogier. Zaciekawił go sztylet - taki mały, nie winny, a tyle szkód wyrządzi. Idealny towarzysz walk, jak dla karusa. Zastanawiał się, czy kiedyś zobaczy się ze swoją władczynią, by zamienić słowo, lub dwa. Nawet nie miał okazji jej poznać.
Powrót do góry Go down
Tahraton

avatar

Posts : 25

PisanieTemat: Re: Sala Treningowa   Pon Sty 11, 2016 9:57 pm

Odwrócił się w stronę ogiera, który wszedł za nim do sali treningowej. Od razu wyczuł, że ten należy do Inkwizycji. Gdyby tak nie było co niby miałby tu robić? Zanim odpowiedział dokonał szybkiej analizy nowo przybyłego. Kary ogier rasy Tennessee walker, wysoki. Przeciętny. Przemknęło mu przez głowę. Zdawał sobie jednak sprawę z tego, że są to jedynie pozory. Całkowicie nie ważne, powstałe po to, by zmylić przeciwnika. Jego umysł podsuwał mu myśli wojownika. Musiał przypomnieć sobie gdzie jest, że nie musi na razie walczyć. Inkwizycja? Upewnił się cicho, chociaż właściwie znał odpowiedź. To dobrze, że zdecydowałeś się dołączyć do jedynego słusznego ruchu. Powiedziałem beznamiętnym głosem Walka z wadliwym systemem podziału na stada jest bardzo ważna. Takie właśnie ideały głosiła Inkwizycja. Nazywam się Tahraton Powiedziałem takim tonem, jakbym zapomniał o potrzebie przedstawienia się. Aby skutecznie służyć przywódczyni musiałem w jak najkrótszym czasie poznać i zwerbować jak nawiększą ilość koni. A przecież taki był mój główny cel.
Powrót do góry Go down
Mortal

avatar

Posts : 88

PisanieTemat: Re: Sala Treningowa   Wto Sty 12, 2016 1:57 pm

/ nie mam pomysłu, sorka za takie krótkie

Skinął lekko głową na odpowiedź rozmówcy. Czuł, że i ogier do Inkwizycji należy. Słuszny wybór? Być może, jeszcze się przekona, nic nie wiadomo.
- Jak długo jesteś w Inkwizycji? - Miał nadzieje, że może i więcej rzeczy się dowie. Mor był w niej... kilka dni. Nie znał wszystkich, ale część tak. I oczywiście tych z innych stad, jak może i informacje od Halnych da radę wyciągnąć.
Powrót do góry Go down
Tahraton

avatar

Posts : 25

PisanieTemat: Re: Sala Treningowa   Wto Sty 12, 2016 9:34 pm

Uśmiechnąłem się ponuro. Jak długo? Od początku. Od samego początku jej istnienia. Właściwie, możnaby powiedzieć, zanim powstała. Służył Pandercie od dobrych kilku lat. Kiedy ją poznałem, byłem jeszcze niedorosłym źrebakiem niemającym pojęcia o życiu. Ona sama była ode mnie niewiele starsza, jednak juz wtedy wiedziała co chce osiągnąć. Miała jasno wyklarowane cele i ambicje. Znała swoją wartość i była pewna siebie, bardziej niż ktokolwiek inny kogo znałem. To mi w niej imponowało. To właśnie sprawiło, że ja również stałem się tym, kim byłem teraz. I niczego nie żałowałem. A co z tobą? Angażujesz się czynnie w ruch oporu? Mój głos brzmiał sztywnie, więc odchrząknąłem nieznacznie. Znasz już kogoś z braci? Podstawą Inkwizycji jest przecież szczerość i zaufanie. A także siła. Czy jesteś silny? Wystarczająco silny by walczyć w imię wyższego dobra? Brzmisz naprawdę przekonująco Pochwaliłem się w duchu.
Panderta była osobą, która nie tolerowała słabości. Gardziła sentymentami i podobnymi wymysłami słabeuszy. Miłość, przyjaźć dla niej nie istniały. Lojalność czy szczerość były dla niej pojęciami abstrakcyjnymi. O czymś takim jak skrupuły, nawet nie słyszała. Uczucia to słabość. Słabość to śmierć. I tyle. Na tym głównie opierała się jej filozofia. Przez swoje podejście zwykle udawało jej się pozostać obiektywną.
Powrót do góry Go down
Mortal

avatar

Posts : 88

PisanieTemat: Re: Sala Treningowa   Sro Sty 13, 2016 10:18 pm

Szczerze mówiać Morte był w Inkwizycji od początku na Saffrin. Nie znał Panderty, ale wiedział, że w końcu ten moment nadejdzie.
- Jak mogę tak się angażuję - odpowiedział myślami przy spotkaniu z Halną. Ona była taka pewna, że i Mortal jest z Halnych... aniołem nie jest, dla swojej władczyni zrobi to, co trzeba.
- Znam. - Powiedział spokojnym tonem. - Sądzę, że gdy będzie trzeba, będę przygotowany.
Będzie się szkolił, ćwiczył i trenował. Dla niego walka to zajęcie, które odłącza go od świata codziennego.
W swojej przeszłości odbył nie jedną podróż i nie jedną walkę. Nie raz roztrzygał spory, czy też po prostu odchodził pozostawiając konie samym. Nie miało to większego znaczenia. Chciał jednak służyć temu, co według niego było słuszne. A Inkwizycja pasowała do niego i jej władczyni był poddany. Wyciągnął pare informacji, lecz podzielenie się nimi odłożył na odpowiedni moment. Dla niego słowo nie, to nie. Nie ma ono innych znaczeń, jak niektórzy sobie wmawiają.
Powrót do góry Go down
Tahraton

avatar

Posts : 25

PisanieTemat: Re: Sala Treningowa   Czw Sty 14, 2016 8:45 pm

Niezmiernie mnie to cieszy i raduje. Oświadczyłem. To bardzo dobrze, również dla ciebie. Wszystkich wiernych członków czeka wysoka nagroda. Wręcz nieporównywalna z wysiłkiem jaki trzeba w to włożyć. Panderta zawsze nagradzała swoich popleczników. Może niekoniecznie darzyła ich miłością, szacunkiem, czy nawet sympatią, ale na zasłużoną nagrodę można było liczyć. Ja byłem dla niej bardzo wygodny, nie potrzebowałem takich bzdur jak władza czy przywileje z rąk kogoś innego. Jeżeli czegoś mi było trzeba, zdobywałem to bez niczyjej pomocy. Gardziłem litością i słabością. Myślę, że przejąłem to od Panderty. Klacz miała na mnie naprawdę duży wpływ. Wybacz mi, ale juz cię opuszczę. Moim zadaniem jest kontrola i werbownie najnowszych członków. Inkwizycja cię potrzebuje, pamiętaj o tym! Rzuciłem na odchodne. Nie czekałem na odpowiedź, nie miałem tego w zwyczju. Odwróciłem się i opuściłem salę, a odgłos moich kopyt stukających o zimną posadzkę odbijał się echem w całym forcie.

z/t
Powrót do góry Go down
Tahraton

avatar

Posts : 25

PisanieTemat: Re: Sala Treningowa   Czw Lut 04, 2016 8:03 pm

Z komnaty Panderty skierowałem się na salę treningową. Minęło trochę czasu od mojej odtatniej wizyty w tym pomieszczeniu. W tym miescu czułem się znakomicie. Uwielbiałem zimną stal rozwieszonej po ścianach broni, a także funkcjonalność, a zarazem prostotę tego wielkiego pomieszczenia. Ogrom otwartej przestrzeni nie przytłaczał mnie. Wręcz przeciwnie. Przypominał moje ukochane wolne łąki, na których się wychowałem. Stanowiły chyba jedyny pozytywny aspekt mojego dzieciństwa. W każdym razie, sala działała na mnie kojąco. Potrafiłem wyciszyć tu myśli, całkowicie się rozluźnić, co w normalnych okolicznościach przychodziło mi z trudem. Zawsze musiałem być czujny, spięty, ciągle mieć się na baczności. Paradoksalnie stres znikał w środowisku przesiąkniętym wojną. Nic dziwnego, walka była moim żywiołem. Przechadzałem się wzdłuż wszelkiego rodzaju orężu zawieszonego na ścianie w równych rzędach, a moje kopyta uderzały głucho o posadzkę. Rozmyślałem o ostatnich wydarzeniach. O tym, co stało się w komnacie przywódczyni. Odbył się poród, na świat przyszedł potomek Panderty, za pewne następca i spadkobierca Inkwizycji. Tak to wyglądało na pierwszy rzut oka. A jednak coś mnie niepokoiło. Ta... obecność, którą wyczułem. Z minuty na minutę zyskiwałem pewność, że nie był to tylko wymysł mojej wyobraźni. Tam rzeczywiście coś było. Coś nierzeczywistego i złego. Czy Panderta o tym wiedziała? Czy także to wyczuła? Może należało ją o tym powiadomić? Nie znałem się na duchowieństwie i wszelkich sprawach niefizycznych. Dlatego nie chciałem się w tym temacie wypowiadać. Co niby miałem zeznać przywódczyni? Moje przeczucia? Takie błahe sprawy niewiele ją obchodziły. Wolałem milczeć.
Powrót do góry Go down
Reignover
Duchowny
avatar

Posts : 65

PisanieTemat: Re: Sala Treningowa   Wto Lut 16, 2016 3:30 pm

Lucius został nakarmiony, jak najlepiej się nim zajmowała. Już widziała przed oczami jak jej wrogowie kłaniają się im. Teraz, kiedy jej syn, który poświęcony został bogini Nirvanie był na świecie, nic już im nie zagrozi. Czarna Krew nie ma z nimi żadnych szans. Ale to był dopiero początek i z pewnością oni również postanowią zaatakować. Chociaż ich przeciwnicy nie mieli pojęcia z jakimi mocami będą próbowali walczyć.
Znalazła swojego namiestnika w sali treningowej. Trzeba go będzie odrobinkę udobruchać, przekonać go. Z pewnością będzie miał do niej pytania, a ona odpowie. Wiadomym było, że nigdy nie mówiła wszystkiego, nigdy nie przedstawiała jasno swoich planów i swoich przemyśleń.
- Mój Drogi Namiestniku. - Przywitała go. W jej głosie było słychać wyraźnie, iż Przywódczyni jest wyjątkowo zadowolona. - Co cię dręczy? Powinniśmy wszyscy się cieszyć. Niedługo wyprawimy przyjęcie z okazji przyjścia na świat przyszłego Przywódcy.
Tak, przyda się jakieś oficjalne przyjęcie. Przy okazji przybliży to wszystkich do siebie. Są jak rodzina, muszą działać jako jedno, by wygrać wojnę. No i takie przyjęcia zawsze podnoszą morale członków stada.

____________________________________________

I stop fighting my inner demons. We're on the same side now.
Powrót do góry Go down
Tahraton

avatar

Posts : 25

PisanieTemat: Re: Sala Treningowa   Wto Lut 16, 2016 10:19 pm

Drgnłem słysząc głos Panderty za swoimi plecami. Powoli odwróciłem się stając twarzą w twarz z przywódczynią. Wyglądała na wyjątkowo zadowoloną, z czego wywnioskowałem, że trudności związane z porodem już nie stanowią dla niej problemu. Sam mogłem przecież podziwiać przyjście na świat jej zdrowego syna. Mimo to jej pojawienie się i pytanie pogłębiło moje wachania. Panderto. Przywitałem władczynię lekkim skinieniem głowy. W moim głosie dało się wyczuć pytanie. Wisiało w powietrzu jeszcze przez chwilę zanim zdecydowałem się je zadać. W twojej komnacie. Tam coś było. Coś złego, mrocznego... Postanowiłem od razu przejść do rzeczy. Ostrożne podchody nie były w moim stylu. Wiedziałaś o tym, prawda? Z każdą chwilą nabierałem przekonania, że owszem, przywódczyni była w tego w pełni świadoma. Może nawet sama wszystko zaplanowała. Uznałem jedna, że niezależnie od tego, należą mi się wyjaśnienia. Byłem Namiestnikiem. Czasami zadawałem pytania. Czekając na odpowiedź zastanowiłem się nad przyjęciem, o którym wspomniała. Gdyby taki gest byłby możliwy, wzruszyłbym ramionami. Oczywiście aż tryskałem radością z powodu narodzin nastęcy przywódczyni, tyle, że naprawdę nic nie obchodziło mnie mniej od jakichś przyjęć. Zbędne i niezręczne, taka była moja opinia. Przemilczałem jednak ten temat. Jeżeli Panderta uzna to za konieczne, zjawię się na niej.
Powrót do góry Go down
Reignover
Duchowny
avatar

Posts : 65

PisanieTemat: Re: Sala Treningowa   Sro Lut 17, 2016 6:49 pm

Westchnęła. Przecież przewidziała to, że będzie miał pytania, lecz oczywiście nie mogła ukryć lekkiej irytacji. Czy nie mógł jej po prostu zaufać? Tego od niego oczekiwała. Od wszystkich zresztą. Pytania były zbędne. Doskonale wiedziała, co robi. Inaczej by tego nie robiła. Nie wystawiłaby ich na tak ogromne ryzyko.
- Tak, mój Namiestniku? - Wysłuchała go. Wyglądała, jakby dokładnie spodziewała się wszystkiego, co powiedział. Przewróciła swoimi pięknymi ciemnymi oczami, w których zawsze widać było jej mądrość i to, że zawsze miała plan. Nie było sytuacji, z której nie mogłaby wyjść obronnym kopytem i z podniesionym łbem.
- Nirvana. - Powiedziała z uśmiechem. - Mój syn jest jej synem. Został jej... Ofiarowany. On jest kluczem do wszystkiego. Mamy wsparcie bogini.
Zmrużyła oczy, które błysnęły niebezpiecznie. Czuć było bijącą z niej dumę. Oczywiście, że o wszystkim wiedziała. W tym Forcie nic nie mogło wydarzyć się bez jej wiedzy.
- Dzięki jej synowi będziemy naprawdę nie do powstrzymania. A jeśli ktoś będzie próbował nas rzeczywiście zatrzymać, padnie przed nami i będzie błagał o litość.
Taka już była Panderta. Prawdziwą wojowniczką, która zrobi wszystko, by jej stado, pomimo ograniczonej liczby członków miało wszystko, czego trzeba, by zwyciężyć tę wojnę. Prawdziwa przywódczyni, za którą podążyli.
- Nie martw się, doskonale wiesz, że nie pozwolę, by komuś z moich podwładnych coś się stało. Jest nas mało, ale sprawiłam, że nasze szanse są bardziej wyrównane. Lucius będzie rosnął, zacznie zabijać i składać ofiary Nirvanie, a to nam zapewni większą łaskę i potęgę. Od teraz jest ona naszą patronką. - Chyba nie musiała mówić, iż jest on teraz najważniejszy i trzeba będzie mieć na niego oko. Nie może mieć nawet zadrapania.

____________________________________________

I stop fighting my inner demons. We're on the same side now.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala Treningowa   

Powrót do góry Go down
 
Sala Treningowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Śnieżny Płomień :: Północna Tundra :: Fort Logondale-
Skocz do: