Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Namorzyny - tropikalna plaża

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Damon



Posts : 146

PisanieTemat: Namorzyny - tropikalna plaża   Wto Sty 19, 2016 6:20 pm


____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Damon



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Wto Sty 19, 2016 6:26 pm

Przybyłem tutaj, tym razem bez peleryny, jedynie na głowie dzierżyłem swoją rogatą i złoto zdobioną koronę. Uśmiechałem się do siebie pod nosem patrząc na piękne widoki namorzyn. Nieziemskie korzenie i małe drzewa które akurat zalane przypływem, topiły się w lazurowej wodzie. Stanąłem po pęciny w rzece i podziwiałem piękność tego świata. Naprawdę nasze tereny stadne były godne zadumy i ekscytacji. Wiatr grał delikatnie we włosach mojego krótko ściętego ogona. Kruk krążył gdzieś nade mną, by zaraz znaleźć miejsce do lądowania i odpocząć w cieniu drzew. Uniosłem brwi do góry i przyglądałem się delikatności przyrody, zupełnie zrelaksowany.

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Wto Sty 19, 2016 6:34 pm

Dumna jak zawsze, wkroczyła na tropikalną plażę, z niebotyczną wręcz pewnością siebie. Chcąc, nie chcąc, szła dalej, zastanawiając się, gdzie właściwie jest.
Śnieg dalej padał, aż jej srokata sierść zrobiła się wilgotna. Jednak szła dalej, a biały puch powoli przestawał sypać. Aż w końcu Jej sierść zdążyła już obeschnąć jednakże długa grzywa i ogon nadal były odrobinę jeszcze przesiąknięte wilgocią, chociaż w niewielkim stopniu, co widać było po widocznych już lokach i ich nieznacznym napuszeniu.
Idąc tak, dostrzegła jakiś ruch, który wcześniej wydawał się nieistotny, na który dawniej kompletnie nie zwróciła uwagi. Nie atakuj ofiary, zanim nie upewnisz się, że to ofiara-pomyślała.
Jednak jej oczom ukazał się Damon. Podeszła do niego, przy czym przywitała go donośnym głosem, kłaniając się odrobinę. Witaj.
Powrót do góry Go down
Damon



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Wto Sty 19, 2016 6:41 pm

Usłyszałem przywitanie, które wyrwało mnie z zamysłu. Widząc, że mi się kłania, moja brew powędrowała nieco w górę a na pysku od razu pojawił się jednostronny uśmieszek. Pokręciłem delikatnie głową i odchrząknąłem, przygotowując głos do stanu używalności.
- Witaj, Viserio.- Wymruczałem nieco sykliwie i sam zareagowałem ukłonem.
- Dlaczego wyrażasz sobą taki respekt w stosunku do mnie? Jeszcze niedawno chciałaś wydłubać mi oczy.- Zaśmiałem się pod nosem, wyraźnie rozbawiony i ściągnąłem z głowy koronę, odwieszając ją na gałąź, nie chciałem na chwilę obecną wyglądać oficjalnie. Wciąż stałem nieco napięty, jednak z sekundy na sekundę, luzowałem bardziej. Przyglądałem się jej nieskrępowanie, bo próbowałem wyczytać jej myśli z ruchów ciała.

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Wto Sty 19, 2016 6:54 pm

Nie była  nikim ważna, zdecydowanie nie oczekiwała od niego, by traktowała ją jak jakiegoś ważnego członka, jednakże Viseria była dla niego nie więzami krwi, ale rangą, więc mimo wszystko powinien ją szanować, nieprawdaż? Póki jednak nie wchodził jej w drogę. Skinęła jedynie głową, na jego przywitanie.
Nie sądzę.. -zaczęła. Jednak dołączyłam do ciebie, co wiąże się z jakim kol wiek szacunkiem.-odparła, a na jej pysku igrał ledwo dostrzegalny uśmiech.
Powrót do góry Go down
Damon



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Wto Sty 19, 2016 8:58 pm

Przyglądałem się jej i uniosłem wysoko brwi, otrzepując się nieco.
- Rozumiem.- Kiwnąłem łbem i posłałem jej spokojny uśmiech. Nie udawałem, nie miałem po co. Był szacunek, więc mogliśmy w końcu spokojnie porozmawiać. Rozejrzałem się uważnie po okolicy a później zmrużyłem oczy, podchodząc do niej krok bliżej.
- Mam dla Ciebie specjalne zadanie, Viserio. - Wyszeptałem dość tajemniczo tak, żeby nikt nie usłyszał.

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Sro Sty 20, 2016 8:57 pm

//Sorka nie zauważyłam postu :/

Odchyliła się nieco, by patrzeć mu prosto w twarz, a w jego oczach zauważyła iskierki .Skinęła lekko głową, co było prawie nie zauważane, a po chwili posłała mu miły uśmiech.
Usłyszawszy jego kolejne słowa, zrobiła nieco zdziwioną minę. Co Demon, może od niej chcieć? Było to dla niej małym dziwieniem.  Jej oczy zrobiły się jakby mroczniejsze, ale wciąż uśmiechała się milutko do swego towarzysza.  Tak?-zapytała, zaciekawiona, całą zaistniałą sytuacją.
Powrót do góry Go down
Damon



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Czw Sty 21, 2016 9:53 am

- Mam dla Ciebie i dla kilku innych wybranych w stadzie ciekawą propozycję... Normalnie rzekłbym, że nie do odrzucenia, ale w tym wypadku to ty musisz powiedzieć, czy czujesz się na siłach.- Przystanąłem na chwilę by spojrzeć na srokatą i uśmiechnąłem się jednostronnie, na samą myśl tego planu.
- Wiesz dobrze, że szykuje się wojna... Potrzebuję zwiadowców którzy zajęli by się szpiegowaniem w okolicach tundry. Trzeba znaleźć ich kryjówkę. - Opowiadałem z przejęciem, by jak najbardziej zachęcić ją do pomocy.
- Zyskasz respekt w stadzie, moc i tężyznę fizyczną.- Dodałem od razu i uśmiechnąłem się odrobinie jadowicie, chociaż starałem się być bardzo miły. Miałem po prostu takie zachowanie w sercu.

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Czw Sty 21, 2016 4:14 pm

Przewrócił lekko oczami, z całej siły wręcz starając się powściągnąć swoje emocje, a trochę ich zbierało się w jej duszy, zwłaszcza te ponoć te pozytywne, nie wspominając o negatywnych, które sprawiały, ze była wstanie roznieść na strzępy całe otoczenie.
Była ciekawa, tego, czego Damon od niej oczekuję. Nastawiła zaciekawiona uszy, robiąc przy ty krok w przód.
Viseria, należała do klaczy, bardzo odważnych. I jeśli sobie coś postanowi, to nie ma zamiaru tego cofać. Oczywiście, ze czuję się na siłach.-powiedziała z pewnością. Była dumna, że to właśnie ona została wybrana.. nadawała się do tego idealnie. Nie ma najmniejszego problemu.. -dodała z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Damon



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Pią Sty 22, 2016 9:17 am

Stałem luźno, obserwując targające nią emocje. Przeciągnąłem językiem po wewnętrznej stronie warg, unosząc jeden kącik w górę. Kiedy się zgodziła, ukazałem zęby w łobuzerskim uśmiechu.
- Świetnie! - Szepnąłem entuzjastycznie i wyciągnąłem z pasa, zaraz obok swojego sztyletu, bardzo cienki sznurek, z piórkiem.
- A więc mianuję Cię zwiadowcą naszego stada, Czarnej Krwi.- Zacząłem wplątywać jej te piórko tak, żeby nie było go za bardzo widać.
- Pokładam w tobie nadzieję, Viserio.- Gdy skończyłem, spojrzałem jej głęboko w oczy. Moje spojrzenie było bardzo statyczne, trochę uspakajało. Miałem w sobie jakąś dziwną pokorę ducha i potrafiłem być bardzo poważny, mimo tych wszystkich wrednych uśmiechów na co dzień.

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Pią Sty 22, 2016 4:32 pm

Po chwil nieco się uspokoiła, a jej sztywne mięśnie nieco się rozluźniły. Bogowie..-pomyślała zatrzymując się z głośnym, wręcz teatralnym westchnieniem i a swoje zacięte spojrzenie skierowała na ogiera.
Uśmiechnęła się pod nosem, słysząc jego słowa. Przybrała dumną pozę, a jej pysk stał się nie ruchomy niczym spiżowy posąg.
Próbowała się nie cofnąć, czując jego dotyk. -Nie zawiedziesz się.-upewniła go. Będę pełnić soje zadanie najlepiej jak potrafię.Do zobaczenia Damonie.-dodała i odbiegła energicznym kłusem.

z,t
Powrót do góry Go down
Damon



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Pią Sty 22, 2016 7:03 pm

Kiwnąłem głową, tym samym pozwalając jej odejść. Patrzyłem się jeszcze za nią przez chwilę a potem położyłem uszy, przez chwilę jeszcze się nad czymś zastanawiać. Zapłonęłam i szaty się na mnie pojawiły. Kruk usiadł mi na kłębie a ja sam pospacerowałem jeszcze w lazurowej wodzie a potem odkłusowałem spokojnie.
/z.t

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Serra



Posts : 33

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Sob Sty 23, 2016 7:37 pm

Wkroczyłam tu energicznym kłusem, czułam jak ciepło promieniuje od strony brzegu. Stanęłam przeciągając się lekko. Wyprostowałam się i strzygłam uszami. Mój wzrok cieszył widok ciepłego, tropikalnego miejsca w tę zimową porę. Och, przyjemnie.. Stanęłam w wodzie po pęciny, ciepła woda przyjemnie smagała moje kopyta, a piasek masował strzałki. Obróciłam się czując ciepły powiew wiatru.
Powrót do góry Go down
Flover



Posts : 274

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Sob Sty 23, 2016 7:52 pm

Na plaży zjawiła się czarna klacz. Kawałek dalej zauważyła małego źrebaka, więc powoli do niego podeszła.
- Witaj. - Powiedziała spokojnym tonem. - Jestem Flover.
Rzadko widywała źrebaki. Ostatnim razem miało to miejsce na wulkanie; pare innych i jedna, co cięła sobie nogę. Trochę to było dziwne, ale cóż, to nie jej życie, a wtrącanie się to nie zwyczaj arabki. Jak na razie miała zamiar zobaczyć się z władcą, by omówcić pare spraw. Co prawda też jeszcze nie miał trzech lat, ale nie oceniajmy książki po okładce. Pozory mylą.
- A Ty?
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Serra



Posts : 33

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Sob Sty 23, 2016 9:02 pm

Obróciłam się 'na pięcie' słysząc głos za moimi plecami. Och, Witaj. Skinęłam jej głową na powitanie. Była dużo wyższa ode mnie, więc stałam w niewielkiej odległości, tak abym nie musiała patrzeć zbyt wysoko, a ona nazbyt nisko. Sirra, mów mi Sirra. Wyprostowałam się na długich, chudych i nieproporcjonalnych nóżkach. Była pierwszym koniem,którego poznałam spoza obrębu koni, które są ze mną połączone więzami krwi. Była z mojego stada. Zresztą matka porachowałaby jej kości, gdyby odważyła się coś mi zrobić. Viseria była twardą klaczą, zresztą miałam to po niej. Mój pysk przyjął nieco kamienny wyraz.
Powrót do góry Go down
Flover



Posts : 274

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Sob Sty 23, 2016 9:26 pm

Lekko uśmiechnęła się, co nie było do niej podobne. Niedługo miała zaczynać pracę ze źrebakami, więc musiała się przyzwyczajać.
- Jesteś Tu sama, Sirro? - Odezwała się do niej spokojnie. Nie przywykła do widzenia źrebaków wszędzie... wszędzie, na każdym terenie, w większości miejscach postały już małe kopyta.
Miała nadzieję, że klaczka choć trochę zaufa Flover, bo jednak jej pozycja znaczyła o pomocy stadu, bo w końcu na pewno by im nie chciała zaszkodzić. To był jej cały dom, rodzina, której i tak nie miała. Nawet bratem nie nazwałaby Balhibo, bo to w końcu tylko towarzysz, który i tak - niestety - nie rozumie mowy koni. Owilku mowa. Harpia wielka usiadła trochę dalej na konarze wystającym z płytkiej wody i przyglądała się koniom.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Serra



Posts : 33

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Nie Sty 24, 2016 5:50 pm

Stałam wpatrując się w karą klacz. Czy ona uważała, że jestem kimś słabym? Owszem jestem tu sama. Szepnęłam w jej stronę z pytającym wyrazem pyska. A czy to coś złego? Posłałam jej niepewny uśmiech.

Nadal stałam w ciepłej, przyjemnie masującej pęciny wodzie. Zaczęłam powoli wychodzić otrzepując nogi z kropel wody. Spojrzałam na nią przenikliwym wzrokiem. Czy masz coś przeciw źrebakom? Przekręciłam lekko łeb wciąż patrząc na jej czarne oczy. Mam stąd iść? Wydawało mi się, że ona nie lubi zbytnio młodszych obywateli stada.
Powrót do góry Go down
Flover



Posts : 274

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Czw Sty 28, 2016 10:30 am

- Jak dla mnie, to nie. Chyba, że natkniesz się na kogoś niesympatycznego, wtedy tak, ale na pewno byś sobie poradziła. Jak znam Czarną Krew, nie jesteśmy słabi. - Powiedziała miłym głosem. Miała przeczucie, że mała nie za bardzo jest pozytywnie do niej nastawiona. W sumie, to chyba dobrze. Krwiści nie powinni być słabi, tylko silni i czerpać korzyści z bezsilności wroga.
- Nie, a czemu miałabym mieć? Sama kiedyś nim byłam. Każdy był. - Stwierdziła spokojnym tonem. Zadaje pytania, to normalne, ale... czy ona myśli, że dorośli wydają same rozkazy i trzeba się ich słuchać? Prędzej rodziców, ale obcych to już inna sprawa. - Jeśli chcesz, to ja nie bronię. Jesteś przecież wolna. - i nikt nie powinien cię pozbawiać wolności.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Jace



Posts : 36

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Sob Lut 06, 2016 10:08 pm

Minęło już trochę czasu, odkąd ich matka postanowiła bez słowa zwiać, ale nie przejmował się tym. Zawsze opiekował się nim ktoś inny. Uciekał im przy każdej możliwej okazji, więc po jakimś czasie oni również zrezygnowali z tego, by go poszukiwać. Jednak ta nowa była inna i wytrwalsza w tym, by sprowadzić go na ziemię. Prychnął. Co nie zmienia faktu, że komukolwiek się to kiedyś uda. On był po prostu... Jace'em. Tym niegrzecznym "młodziakiem", który lubił grabić sobie na każdym kroku. Chociaż grabić to można akturat liście jesienią. W zimę akurat z tym ciężko. Na szczęście nadeszła wiosna, wszyscy byli szczęśliwi, a Jace tylko przewracał oczami.
Kroczył powoli. Woda była zimna, dopiero co wszystko poczęło odmarzać. Jednak nie przejmował się chłodem. Chciał po prostu trochę się odprężyć. Ostatnio wszystko go irytowało i nudziło. Masz tak praktycznie od urodzenia, głąbie, mruknął jego mózg. Jego też ignorował.
Jedynie jego starszy brat, Ramsess był znośny. Chociaż wciąż uważał, że jego brat był bardziej... Zafascynowany różnymi rzeczami, niż on. Sam nie wiedział, jak to określić. Mimo wszystko, nie widzieli się zbyt często. Jace z nikim się trzymał. Był samowystarczalny. Musiał być. Tak naprawdę nie miał nikogo. Każdy poszedł w swoją stronę. Tak było lepiej. Tak było łatwiej. Tak było wygodniej.
Powrót do góry Go down
Ramsess



Posts : 155

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Sob Lut 06, 2016 10:25 pm

Przybył tu i Ramsess, chociaż spragniony nie tyle towarzystwa, co raczej samotności. Chciała po prostu poznać nowe tereny i przejść się gdzieś, pomyśleć przez chwilę o rzeczach pozornie nieistotnych, takich jak ulotność skrzydeł motyla... Bardzo metafizyczny był jego umysł, trzeba to było przyznać.
W końcu nastała wiosna. Pora na, którą czekał niecierpliwie. Wszędzie trawa, słońce..
Aczkolwiek, poruszając się dalej, poczuł kogoś obecność, co zdecydowanie nie sprawiło, ze się ucieszył.
Szedł dalej. Aż w końcu zauważył jakąś postać. Ruszył szybciej, aż w końcu zatrzymując się z głośnym, wręcz teatralnym westchnieniem i swoje pełne pogardy spojrzenie skierowała na ogiera. Jednak od razu , posłał mu uśmiech. Witaj bracie.
Powrót do góry Go down
Jace



Posts : 36

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Nie Lut 07, 2016 4:18 pm

Odwrócił się w stronę nie tak obcego głosu. Jednak praktycznie nie znał swojego brata. Spotykał go czasami... Tylko czasami. Jakoś nie wchodzili sobie w drogę.
- Cześć bro. - Przywitał Ramsessa. Dobrze, że to on. Reszty rodzeństwo już w ogóle nie widuje, dlatego nie czuł się tak głupio w jego towarzystwie. Westchnął ciężko. Wiatr wiał lekko i woda drażniła jego kończyny. - No, no, no. Wyprzystojniałeś, bracie.
Uśmiechnął się do niego, nieco prowokacyjnie. Jace sam w sobie był prowokacyjny, lekceważył wszystko i chyba każdy, kto uczęszczał do akademii już się na tym poznał. Trudno przeoczyć jego wiecznie znudzony wyraz puszczka, czy też oczy błyszczące drapieżnie, prowakacyjnie, jak jakiemuś niegrzecznemu ogierkowi.
- Niedługo zapoznasz mnie pewnie ze swoją partnerką i poprosisz o pomoc przy niańczeniu twoich maluchów. - Zażartował. On szczerze nie miał tego w planach. Chciał zostać wojownikiem, w zupełności oddać się walce. To oznaczało dla niego brak czasu, a nie chciał być tak jak Vitalia, która ich zostawiła. Dlatego wolał już zrezygnować. Może jak wojna się zakończy? Chociaż na razie o niej cicho.
Jego brat, kiedyś wesoły i jakoś tak dziwnie podekscytowany teraz wyglądał o wiele dojrzalej. Na całe szczęście. Podobno z wiekiem robimy się dojrzalsi. Jace już od początku, no prawie, wydawał się taki być. Nie bawił się tak jak inni, nie mów tak jak inni, nie chodził, nie myślał tak samo jak rówieśnicy.
Powrót do góry Go down
Ramsess



Posts : 155

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Nie Lut 07, 2016 4:33 pm

Przewrócił oczami, z całej siły wręcz powstrzymując swoje emocje, których nieco nazbierało się w jego duszy, zwłaszcza te ponoć negatywne, takie jak gniew czy wściekłość których to gwałtowność sprawiała, że Ramsess był w stanie roznieść w strzępy jej otoczenie, byleby tylko wyładować nadmiar kumulującej się w niej energii i złości...
Ale kto powiedział, że jest to złe? Wszak gniew czasem może być czasami dla niektórych jedyną motywacją umożliwiającą im dążenie do wyższych celów.
Posłał mu lekki uśmiech. Jace był już straszy, co umożliwia im rozmowę o matce, jednak on nie lubił o niej wspominać. Ogier był drugim z rodzeństwa, które zna. Nie wiadomo ile Vitalia sobie jeszcze ich narobiła..
Oh.. również powiem to o tobie, mój słodki braciszku-uśmiechną się złośliwie. Zaśmiał się na jego kolejne słowa. Na razie nie spotkał osoby, która zmieniłaby szczególnie jego życie, dlatego jak na razie nie planuje dzieci. Tak, jako niańka sprawdzisz się na pewno doskonale.-droczył się z nim. Co porabiałeś przez tak długi czas?-zapytał, zaciekawiony. Bardzo rzadko kiedy się widzieli, dlatego losy jego brata nieco go zaciekawiły.
Powrót do góry Go down
Jace



Posts : 36

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Nie Lut 07, 2016 8:05 pm

Cieszył się z tego, że miał przynajmniej tego swojego kochanego brata. Nie ukrywał, że za nim przepadał. Różnili się i w ogóle, ale jednak byli rodzeństwem. Pozbawieni matki, ojca, kogokolwiek, kto by się nimi zajął. Rozumieli się dzięki temu z całą pewnością.
- Słodki? Słodziutki jak pyszniutkie ciasteczko, czy może bardziej jak miód? Chociaż wolałbym ciasteczko, ale to raczej dotyczy tylko klaczy. - Uśmiechnął się złośliwie. Oczywiście żartował, chociaż Jace uważał, że podobnie jak jego brat był przystojny. No, ma się ten urok osobisty.
Roześmiał się. On niańką... No nieźle, nieźle.
- Jeśli chcesz, by twoje źrebaki potrafiły zawodowo przed wami zwiewać, a ich uroda powalała piękne damy i panów, to dobrze trafiłeś. - Mrugnął żartobliwie do starszego brata.
Co robił? No cóż, ciekawe pytanie.
- Spotkałem kilka klaczy... W tym twoją ukochaną Yen. - Jeśli ten próbował mu przerwać i zaprzeczyć, on już i tak kontynuował dalej, nie pozwalając dojść do słowa. Był zadowolony z siebie. Widział ich w akademii. Coś ich przyciągało i nie była to grawitacja. - Kompletnie nie rozumiem klaczy. Jedna mnie gryzła w ucho, druga była nieśmiała, a Yen... No ona akurat jest spoko. Nawet ją polubiłem.
Taka była prawda. Yen akurat była... Cool. Chciała zostać wojowniczką, mógłby kiedyś z nią trenować! Z nią i swoim bratem. Razem stanowiliby świetny zespół, dopóki ich drogi w końcu i tak by się nie rozeszły. Ponieważ tak będzie. Jeszcze mogą się przez moment nacieszyć się swoją młodością, zanim rzeczywiście wkroczą w tą prawdziwą dorosłość.
- Tu i tam zwiałem, spotkałem Aediona, bardzo ciekawego, lecz... Dziwnego ogiera. - Tak, Aedion był zdecydowanie... Nie taki. Chociaż to skłoniło go do poznania go. - No i wkuwałem. Wciąż wkuwam. Vitalia zostawiła nas z niczym... Chcę mieć lepsze życie, niż miała ona. I odszukać ojca... Chcę go przynajmniej poznać.
Bardzo chciał. Był taki jak matka? Czy może był jej ofiarą? Może to ona uległa jemu? Jak dla niego była prosta i łatwa. Nie zdziwiłby się, gdyby jego ojciec nie miał z nią problemów.
Powrót do góry Go down
Ramsess



Posts : 155

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Nie Lut 07, 2016 8:33 pm

Uśmiechnął się rozbawiony. Wiedział, ze popełnił wiele błędów w życiu.. Ale na co zwracał uwagę kilku miesięczny źrebak? Jedne co chciał robić to się bawić, i zwracać uwagę na coś, na co każdy przeciętny koń nie zwraca uwagii.  Fakt,  matka się nim nie interesowała, tylko wolała chodzić do ogierów, i robić sobie kolejne bachory, którym Ramsess miał nazywać swoimi braćmi, lub siostrami. A ona i tak by się nimi nie interesowała.  Może wszytko potoczyłoby się inaczej?
Zaśmiał się. Chyba na razie ich nie planuję, ale gdyby coś.. będę wiedział do kogo się zgłosić.-powiedział, z promiennym uśmiechem.
Yen?-zapytał. W prawdzie to, ze ją spotkał nie było niczym dziwnym, ale ukochaną? Yennefer była jego przyjaciółką, z dzieciństwa.. Bardzo dawno się z nią nie widział.
Yennefer jest bardzo sympatyczną osobą, przynajmniej było tak kiedyś.. Nie jest moją ukochaną.. Jedynie koleżanką, z którą nie wiedziałem się bardzo długo-odpowiedział, zamyślony.
Bardzo często o niej myślał. Co robiła, czym się zajmowała i jak wygląda..
Tak, też chciałbym spotkać ojca, zawsze zastanawiałem się jak wygląda i kim jest. Matka kiedyś mi opowiadała, ze ma na imię Burseg, i to tyle. Może kiedyś go odnajdziemy. -opowiedział. Miał nadzieję, ze jeszcze w swoim życiu pozna ogiera, który nazywa się jego ojcem. Mam nadzieję, ze to porządny ogier, a nie jakaś ciota. -prychnął.
Ah.. bracie, szkoda że nasze spotkanie trwało tak krótko, ale niestety muszę iść.-pożegnał go i odbiegł.

z.t
Powrót do góry Go down
Jace



Posts : 36

PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   Sro Lut 17, 2016 7:08 pm

Potrząsnął łbem. Ohh, na pewno nie da zrobić z siebie niańki. I tak raczej nie był najlepszy do tej roboty. Był zbyt... Jace'owaty, jeśli można to było tak określić. Był tym niegrzecznym, a raczej wszyscy woleli, kiedy ich źrebaki słuchają się rodziców.
- Ależ oczywiście. I jeśli się dowiem, że oddałeś tę robotę komuś innemu, będziemy walczyć na śmierć i życie! - Wyprostował się dumnie, przyjmując poważny wyraz pyska, po czym oczywiście roześmiał się cicho.
- Jedyną koleżanką? A co ze mną? Ja mogę być świetną koleżanką. Wyobraź sobie jak dobrze bym wyglądał jako klacz. - Oczywiście, że wyglądałby cudownie. Nie miał co do tego wątpliwości. To fakt powszechnie znany.
Burseg, Burseg... Musiał koniecznie zapamiętać to imię. Znajdzie swego ojca.
- Nie martw się. Niedługo sam się o tym przekonam. - Powiedział to bardziej do siebie, zatapiając się w myślach. Jak wyglądał? Jaki był? Ile miał z niego? I kiedy w końcu udało mu się od nich oderwać, jego brata już nie było. Westchnął i wyruszył w drogę powrotną do swego opiekuna. O ile jeszcze jest, dodał w myślach.

z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Namorzyny - tropikalna plaża   

Powrót do góry Go down
 
Namorzyny - tropikalna plaża
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» tropikalna izolatka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Dżungla abîme-
Skocz do: