Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kamieniste Wzgórza

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Yennefer

avatar

Posts : 129

PisanieTemat: Kamieniste Wzgórza   Pią Sty 22, 2016 9:46 pm

Powrót do góry Go down
Viseria

avatar

Posts : 147

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Sro Sty 27, 2016 7:50 pm

Viseria pojawiła się tu w sumie z nikąd, najzwyczajniej w świecie idąc sobie przed siebie wręcz z niedbałą niespiesznością. Nie należało tu ukrywać, że z pewnością mogła przybyć kompletnie gdzie indziej, gdzie zapewne trwałaby teraz w samotności i znudzeniu, tu jednak z pewnością miało to ulec zmianie.
Śnieg dalej padał, aż jej srokata sierść zrobiła się wilgotna. Jednak szła dalej, a biały puch powoli przestawał sypać. Aż w końcu Jej sierść zdążyła już obeschnąć jednakże długa grzywa i ogon nadal były odrobinę jeszcze przesiąknięte wilgocią, chociaż w niewielkim stopniu, co widać było po widocznych już lokach i ich nieznacznym napuszeniu. Przyspieszyła nieco, co w końcu zaowocowało energocznym kłusem, podczas którego jej grzywa, ogon powiewały niczym piękny welon czy też jakaś magiczna aura. Jednak nikogo nie było. Z jednej strony jej to odpowiadało.
Powrót do góry Go down
Arabia

avatar

Posts : 116

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Sro Sty 27, 2016 9:00 pm

Weszła z niepokojem, niewiadomo dlaczego. To tereny niczyje! Czego się bać? powtarzała w myślach. Ale coś tu było... To ''coś'', to była raczej ta klacz. Srokata, ładna klacz. Ale za to na pewno, z Czarnej Krwi... Co ty do niej masz? Przecież nawet jej nie znasz! z uporem to właśnie zdanie powtarzała sobie bezustannie. Ale postanowiła zagadać do nieznajomej. - Jak się masz? Jesteś z Czarnej Krwi, prawda? - tylko na tyle się zdobyła...
Powrót do góry Go down
Viseria

avatar

Posts : 147

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Sro Sty 27, 2016 9:59 pm

Wszytko podpowiadało jej wzrok, słuch, węch. Czuła jak ziemia drga pod jej kopytami, widziała smukłą sylwetkę, znacznie urozmaicony ciernisty krajobraz, czuła zmieszane ze sobą zapachy. Jednego nie wyczuł w otaczającym go powietrzu - strachu. Strach ten, a także nienawiść, które często wręcz wibrowały w powietrzu na jej widok, kiedy przez krótki epizod jej życia widać było w oczach innych, wtedy, gdy jeszcze grała swoją rolę tu był wręcz niespotykany, co Viserie wprawiało jednocześnie w zdziwienie jak i lekkie zażenowanie.
Spojrzała na Arabkę, z obojętnością w oczach. Potrafiła przybrać jaka kolwiek maskę na siebie, a doskonale poteafila władać nad swoją twarzą.. Obojętnie co by się działo, jej twarz była kamienną i nieruchoma.Witaj.-powiedziała z sarkastycznym uśmiechem. Tak,-odpowiedział krótko, nie wdając się w zbędną, grzecznościową wymianę słówek służącą niczemu innemu, jak tylko zaspokojeniu chorej dumy słuchaczy
Sądząc po jej zapachu, można jedynie wywnioskować, że jest z Halnych. A ty pewnie z Halnych Wiatrów..-dodała.
Powrót do góry Go down
Arabia

avatar

Posts : 116

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Czw Sty 28, 2016 9:06 am

Była zaciekawiona małomównością klaczy, mimo miłego przywitania. A może, jak jeszcze trochę z nią pogadam, to mnie nawet polubi? zastanawiała się. Zaczęła grzebać kopytem z ziemii, i gdy zobaczyła siadającego na koleżance gza, przegoniła go lekkim machnięciem ogona. Zerwał się delikatny wiatr, prawdziwe ukojenie na pustynnych terenach - Przyjemny ten wiatr, prawda? Może przeszłybyśmy się gdzieś? A właśnie! Nie przedstawiłam się! Mam na imię Arabia, a ty? - stwierdziła że teraz klacz na pewno się do niej odezwie.
Powrót do góry Go down
Viseria

avatar

Posts : 147

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Pią Sty 29, 2016 10:00 am

/Arabia nie możesz pisać czegoś, co działo się z moją postacią. Tak jak napisałaś z tą Gzą.

Spojrzała na nią, a Jej twarz pozostawała blada, i Nie wzruszona ukryta pod maską obojętności. Żałosna...-pomyślana.Kolejna osoba z Halnych? Chyba mam jakiegoś pecha -zrobiła się nieco zirytowana.
Ah... Nie sądzę, żebyśmy gdzieś razem poszły.-prychnęła pogardliwie. Viseria-dodała chłodnym, ironicznym tonem. Jej oczy zrobiły się jakby mroczniejsze, ale wciąż uśmiechała się milutko do swej towarzyszki. On była taka głupa, taka naiwna. Czy ona na prawdę sądzi , że Viseria Ją choć w małym stopniu polubi? Oh.. jest to tak bardzo nie możliwe.
Jej twarz zrobiła się nie ruchoma, niczym spirzowy posąg.
Powrót do góry Go down
Arabia

avatar

Posts : 116

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Pią Sty 29, 2016 10:12 am

Arabia wbrew pozorów była inteligentna, i nie zamierzała się z nią cackać. Była miła? Była. Nie powiedziała w dodatku nic, co mogłoby ją urazić. Ale koniec dobrego. Ta klacz widocznie jest po prostu głupia. Nie zamierzała z nią się użerać. To było już ponad jej dumę. - Wiesz, to stercz sobie jak głupia na tej gorącej pustyni. Ja jestem Arabem, mnie ten upał nie rusza. - pomyślała że klacz długo tutaj nie wytrzyma. Co ona sobie wyobraża?! Że wytrzyma na pustyni dłużej niż rasowy koń arabski? Wolne żarty! pomyślała. Nawet jeśli jest przyzwyczajona do trudnych warunków, ta temperatura, to zupełnie co innego. - Dobrze. Zatem czekaj tu dalej na Boskie zmiłowanie. Ciekawe czy to ci pomoże... Daj mi znać jak już się uda! - krzyknęła z ironią, odwróciła się, machnęła ogonem mocno, tak że trafiła prosto w pysk klaczy, i odeszła spacerem, prowokacyjnie powoli. - A! I teraz już wiem, że Czarnokrwiści są zakręceni tylko wokół swojego stada! - wiedziała że to ją rozwścieczy, więc krzyknęła to z mocno wyczuwalną pogardą.
Powrót do góry Go down
Viseria

avatar

Posts : 147

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Pią Sty 29, 2016 5:00 pm

Głupia? Ah.. nie sądzę.. Viseria jest bardzo inteligentną osobą, po prostu wredna, szczera  i nie tolerancyjna. Nie którzy po prostu to mylą.. są zbyt egoistycznie? nastawieni..
Gorącej? -prychnęła pogardliwie. Oh.. biedna. Chyba jesteś za tępa, i nie zauważyłaś że jest zima..?-rzuciła do klaczy z lekkim poirytowaniem.  
Odchyliła się lekko i spojrzała z obojętnością na klacz. Bo jej żyłka pęknie. -pomyślała i uśmiechnęła się sama do siebie.
Zmierzyła klacz chłodnym wzrokiem, nie dając po sobie nic poznać.  Zaśmiała się w duchu, a na jej pysku igrał ledwo dostrzegalny uśmiech.
Również mogę tak powiedzieć o twoim stadzie.-dodała. Viserie, rzadko kiedy coś interesowało, nawet stado, do którego należała. Widzę, ze nie wiesz wielu rzeczy.-powiedziała, zarzucając na nia liny.Ciekawe jak zareaguje..
Powrót do góry Go down
Arabia

avatar

Posts : 116

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Pią Sty 29, 2016 6:56 pm

Ja? Taak, wmawiaj to sobie dalej, dziecino... zaśmiała się w myślach, lecz to samo postanowiła powiedzieć. - Słabo ci się zrobiło? Przykro mi... - powiedziała z ironią, i przeszła kilka kroków. - A, nie! Czarna Krew jest już tak pozbawiona uczuć, że nie odczuwa gorąca, tylko zimna! - zaczęła się śmiać. - Banda półgłówków... Niedługo wam kły wyrosną! Ale się boję - wyśmiewała się ze stada klaczy. Uważaj, bo jeszcze naprawdę zasłabniesz, księżniczko... była już naprawdę we wspaniałym nastroju, a gdy usłyszała coś o swoim stadzie, nie przejęła się tym. - Miło to usłyszeć od kogoś, kto wygaduje niestworzone rzeczy, i nawet nigdy tam nie był. - uśmiechnęła się słodko. Gdy jednak zobaczyła, jak klacz zarzuca na nią liny, wściekła się, ale nie dała tego po sobie poznać, tylko powiedziała - O! Idziemy do lochów? Nigdy tam nie byłam! I tak będę mogła z łatwością uciec... - mruknęła do siebie. A jak nie, to na pewno ktoś mnie uwolni... pomyślała.
Powrót do góry Go down
Viseria

avatar

Posts : 147

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Pią Sty 29, 2016 7:12 pm

Jej zachowanie było na prawdę żałosne.. Mi słabo? Czy ty masz na prawdę, coś z głową?-powiedziała uśmiechając się sarkastycznie. Daruj sobie. Twoje wypociny i tak mało tu dadzą.-dodała, uśmiechając się złośliwie.
Dawno nie rozmawiała z taką niziną umysłową, dlatego nieco ją to wszytko rozbawiało, co było doskonale widać.Mimo tego, ta dyskusja nieco ją zanudzała.  
Widziała jej zadowolenie, choć nie do końca rozumiała dlaczego, klacz jest tak zadowolona? Czy ona na prawdę myśli, że zrobi mi na złość?-pomyślała, przybierając poważniejszy wyraz pyska. Ah.. skąd ta pewność? Akurat wiele razy byłam na waszych terenach.-odparła. Oh.. to bardzo dobrze, że nigdy tam nie byłaś, ktoś na pewno dobrze się tobą zajmie. -dodała, ciągnąc klacz.
Powrót do góry Go down
Arabia

avatar

Posts : 116

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Pią Sty 29, 2016 7:21 pm

Pomyślała dobra, odpuszczę... i powiedziała - Hmm... Zamierzasz mi pokazać te lochy? Chętnie tam z Tobą pójdę... - nie bała się. Wiedziała, że kiedyś ją wypuści... A może nie? To tym lepiej! Będę mieć więcej czasu, na zapoznanie się z nią! stwierdziła. - Wiesz co? Kiedy przyjdę już do tych waszych lochów, to będę miała duuużo czasu na zaprzyjaźnienie się z tobą, wiesz? - odparła wesoło, i poszła w kierunku wielkiej twierdzy - Idziemy? -spytała.
Powrót do góry Go down
Viseria

avatar

Posts : 147

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Pią Sty 29, 2016 7:27 pm

Viserii odpowiadało to, że klacz się nie zapierała, choć myślała, ze to wszytko pójdzie zupełnie inaczej. To bardzo dobrze.-powiedziała, patrząc na arabkę.
Klacz wyglądała na słabą, więc nawet jeśli by się upierała, jej szanse byłby na prawdę marne.
Gdyby tylko wiedziała co ją tam czeka, pewnie nie byłaby taka chętna.-pomyślała,uśmiechając się pod nosem.
Jednak kiedy usłyszała jej słowa, prychnęła śmiechem. Zaprzyjaźnić? Chyba sobie żartujesz..
Tak.-powiedziała krótko, ruszając w stronę lochów.

Być może z,t Arabia, Ingrid.
Powrót do góry Go down
Arabia

avatar

Posts : 116

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Pią Sty 29, 2016 7:41 pm

Poszła za Viserią w stronę lochów. - Musisz być taka okrutna? Masz takie, ładne, spokojne oczy... Nie jesteś taka okrutna, prawda? Ja to wiem. - powiedziała spokojnym tonem. Była odporna, mimo słabego wyglądu, wielokrotnie walczyła z lwami, w czasie wędrówek na sawannę, a potem miała rany, bardzo bolesne. Ale nie miała blizn. To od naturalnych specyfików które dostała, i nauczyła się wyrabiać od matki. - Nie. Jesteś inteligentna, i mądra... To Czarna Krew cie tak zmieniła... powiedziała, i poszła za Viserią...

z/t, tak jak mówiła Viseria
Powrót do góry Go down
Medaglia d'Oro



Posts : 42

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Czw Lut 04, 2016 2:39 pm

Nic dzisiaj nie zapowiadało się dobrze. Medaglia od rana miał paskudny humor, który nie zwiastował niczego dobrego z jego strony, bo jak to się mówi... wstał chyba lewymi kopytami. Gdy tylko wyszedł na zewnątrz dopadło go straszliwe rozdrażnienie z powodu pogody jaka nastąpiła. Nie dość, że już i tak wszędzie było biało, to na dodatek wciąż padało więcej śniegu. Szczęście w nieszczęściu opady nie były zbyt gęste stąd biały puch sięgał mu wyłącznie do pęcin. Ale to i tak za dużo!
Mimo wszystko postanowił się wybrać na spacer. Jakkolwiek brzmi spacer wg niego to przejście kilkunastu kilometrów i odkrywanie terenu na którym się znalazł. Nie znał go jeszcze za dobrze, ale coraz większa część tego świata odkrywała przed nim swe tajemnice, dlatego podróżował. Lubił to robić zdecydowanie bardziej niż siedzieć w swoim ukryciu i rozmyślać nad tym wszystkim co może denerwować ogiera w jego wieku.
Pustyni jeszcze nie odwiedzał a zapowiadała się ciekawym miejscem. Rozległy teren na którym nie ma nic. KOMPLETNIE NIC. Wspominałem, że to "ciekawe" było napisane z ironią? Pustynia nie różniła się niczym od wyglądu wiosennego poza kolorem. Nie była teraz pomarańczowa, rozpalona kolorem słońca w południe, lecz całkowicie biała, na kształt antarktydzkiego lądolodu. To dobiło go jeszcze bardziej. No ale skoro się już zdecydował... no to ruszył przed siebie. Kamieniste wzgórza przyciągnęły jego uwagę. Lubił góry, nawet te na tym przytłaczającym świecie węży i skorpionów, tak więc nie dziw że stały się obiektem jego przechadzki. Unosił co rusz łeb do góry aby przyjrzeć się lepiej kamiennym olbrzymom uformowanym przez bogów. Co jakiś czas strzepywał śnieg który uczepił się jego nóg mając przy tym grymas wielkiego niezadowolenia.
Nawet nie spostrzegł, że znalazł się w ogromnym korytarzu geologicznym z którego jedyne wyjście znajdowało się na górze, no, ale latać nie potrafił. Zresztą, wspinać po pionowych ścianach też nie, przecież nie był kozicą. Strzepnął z siebie kolejną warstwę irytującego, zimnego puchu.
W pewnym momencie jego ucho nastawiło się do tyłu. Usłyszał skrzypienie śniegu, nie spowodowane jego personą, aczkolwiek zignorował to, uznając że wiatr płata mu figle. Kiedy jednak usłyszał go ponownie, tym razem z asystą lekkiego warkotu, odwrócił się, a jego oczom ukazały się dwa rosłe, aczkolwiek chude wilki pustynne. Ogier położył uszy po sobie i tupnął kopytem, ale drapieżniki widocznie były tak głodne, że nie wystraszyły się nawet rosłego ogiera. Medaglia prychnął z niedowierzaniem, po czym zawrócił i ruszył galopem przez korytarz górski chcąc zmęczyć psy. Z dwoma pełnymi sił, na pewno nie miał szans.
Uśmiechnął sie lekko widząc, że wilki biegną za nim nie poddając się, lecz kiedy odwrócił głowę zorientował się... że jest w ślepym zaułku. Gwałtownie zahamował przednimi kopytami o mało nie wpadając w ścianę grzybu skalnego. Jego ciało zwróciło się w kierunku oponentów a ogier zarżał ostrzegawczo, by utrzymać je jeszcze chwilę na dystans i móc się im uważniej przyjrzeć. Mimo opadów śniegu (które de facto ustępowały) łatwo było można dostrzec, że pomimo iż wilki były dwa, to był bardzo wychudzone. Ich siła z pewnością nie przekraczała siły jednego dorosłego osobnika, a z tym bez problemu mógł sobie poradzić. Były zdesperowane i głodne, zapewne nie myślały racjonalnie, stąd uważał, że łatwo da sobie radę.
Psowate powoli zbliżały się do niego chcąc przyszpilić go do ściany, przy okazji obnażając swoje zęby gotowe wbić się w jego szyję. D'Oro nie miał wyjścia jak zaatakowac pierwszy, ponieważ przybity od tyłu nie miałby szans się wybronić. Odbił się tylnymi nogami od podłoża i skoczył ku pierwszemu z przeciwników próbując uderzyć go łbem, ale nie docenil ich szybkości. Wilczur odskoczył i szybkim zwrotem wskoczył na jego grzbiet atakując zębiskami kark. Kary instynktownie zrobił dwa barany, a później rzucił się na ścianę aby przybić do niej dyndającego już na jego grzbiecie przeciwnika. Zwierzę nie miało szans, gruchot kości odbijających się echem po całym wąwozie przeraziłby niejednego który sie w nim znajdował. Mimo wszystko drapieżnik żył, ale nie był w stanie już go zaatakować. Medaglia poczuł na swoim karku ciepłą krew kontrastującą ze śniegiem wciąz delikatnie opadającym na jego ciało. Zarżał zirytowany kiedy zęby wbiły się w jego tylną nogę. Machnął nią bezskutecznie nie móc pozbyć się przeciwnika. Podbił się więc na przednich nogach a wilk musiał niechętnie puścić jego pęcinę nie chcąc wylądować z hukiem na ziemi. Ogier odwrócił się w kierunku basiora i zarżał ostrzegawczo kładąc uszy po sobie. Wybił się też stając dęba by pokazać swoją wielkość. Prychnął zirytowany widząc jak tamten jedynie broni swojego kompana zdając sobie sprawę że samotnie nie ma szans, nawet jeżeli koń jest lekko ranny.
Karus zarżał jeszcze raz, aby upewnic się, że tamten nie zaatakuje, po czym lekko kulejąc zaczął powoli wychodzić z korytarza. Miał dosyć tego miejsca, a na dodatek potrzebował odpoczynku aby rany się w spokoju zasklepiły. Ni cholery raczej nie wpadnie na następny genialny pomysł przyjścia na pustynię w zimie, a już na pewno nie odwiedzi tego korytarza... chociaż, kto go tam wie. [zt]
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Sob Cze 04, 2016 2:51 pm

Wiatr wył i syczał gniewnie, tłamsząc masy piasku i podrywając je ku górze. Drobne kamyki siekły na prawo i lewo, spadały, tłukły o skalne zręby, tarły na wióry i wgniatały zeschłą roślinność w żwir i wirowały wściekle tumanami kurzu. Czas burzy piaskowej. Jeden z ulubionych momentów niewysokiego konika o sierści barwy jabłkowitej i uroczo różnobarwnych ślepkach. Stał w zasadzie nieruchomo, patrząc z filozoficznym spokojem na nadciągającą burzę. Dotrze tu, by zetrzeć go na proch za około dwadzieścia minut, więc póki co prawie nie była widoczna.
Piasek pod kopytami był wciąż lepki od wody, która przykryła nawet to miejsce podczas powodzi. Ugniatał go przez chwilę w zamyśleniu, a potem ruszył wolno przed siebie, pociesznie strzygąc uszami w sposób, który zachwyciłby wszystkie nastoletnie koniary,

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Eshgo

avatar

Posts : 42

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Sob Cze 04, 2016 3:41 pm

Eshgo dreptał w ślad za jabłkowitym ogierem miażdżąc drobnymi kopytkami rozmokłe w deszczu grudki żwiru i piachu. Zręcznie ominął popowodziową kałużę tylko po to, by wpakować się w kolejną i doszczętnie zachlapać sobie pęciny. Ta odrobina wody mało go zresztą obchodziła. Ostatnio miał aż nadto czasu by do niej przywyknąć. Powódź nadeszła niespodziewanie. Deszcz rozpadał się nagle, a potem już nie przestał. Z deszczyky przerodził się w prawdziwą ulewę i nie przestawał przez bardzo, bradzo długi czas. Niżej położone tereny całkowicie zniknęły pod wodą. Konie zostały zmuszone do wyruszenia ze swoich pastwisk i poszukania sobie nowego lokum. Kiedy deszcz w końcu ustał i poziom wody się unormował, wróciły do domów, jednak to już nie były te same miejsca, jakie zostawili.
- Aedion! - głos czarnego konika był marudny, zmęczony i natarczywy.
Eshgo podkłusował do swojego starszego towarzysza i ze zniecierpliwieniem potarł kopytkiem o ziemię.
- Idzie burza - obwieścił tonem, jakim zwykle obwieszcza się prawdy objawione. Był poirytowany ignorancją i leniwym tempem siwka - Powinniśmy...
Nie dokończył. Zamierzał powiedzieć, że powinni poszukać sobie schronienia, nie bardzo jednak wiedział, gdzie mogliby takowe znaleźć. Wokół ciągnęły się piaski, żwiry i wydmy, poprzetykane kałużami niczym płótno.
- Jestem zmęczony - powiedział w końcu wymownie zerkając na swoje własne, powycierane i poranione nogi - Leziemy już co najmniej cały dzień bez przerwy!
To akurat było trudne do stwierdzenia gdyż ciężkie ołowiane chmury zasłaniały całe niebo i uniemożliwiały orientację w czasoprzestrzeni brdzo skutecznie. Prawdą natomiast było, że faktycznie szli juz bardzo, bardzo długo, bez ustanku uciekają przez wyniszczającym żywiołem.
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Sob Cze 04, 2016 4:50 pm

Z popielatych chrap wydobył się przeciągły świst. U innego konia mógłby pewnie zwiastować irytację, lecz w tym przypadku był jedynie symulacją. Aedion zdawał sobie sprawę, że normalna, czująca istota właśnie tak okazała by rozdrażnienie, więc to robił. Próbował zachowywać się jak każdy, ale udawanie męczy. Oczywiście, miał emocje. Ale gdzieś głęboko, uśpione na dnie czaszki, nerwy nieporuszone od chwili narodzin. Była to wina wady genetycznej, dziwaczne uszkodzenie układu limbicznego czy innej pierdoły, ogólnie kolejna rzecz, która czyniła go dziwakiem, torbą i pojebem tańczącym w deszczu.
Czarne oko drgnęło na dźwięk imienia. Zabawne. Nawet jego imię czyniło go dziwakiem.
- Powinniśmy odpocząć i dać się jej zabić - wychrypiał obojętnie, miażdżąc kopytem grudę lepkiego błota. Mełł suchość w pysku, ślinianki nie pracowały mu już od dawna i miał niejasne przeczucie, że to niedobrze. Bawił się jakby obumarłym językiem, trochę zdziwiony, że ten organ staje się bezużyteczny. Jedyna woda, jaką dysponowali, to ta, która wsiąkła w ziemię i brudziła kopyta. A do lizania piachu było Aedionowi niespieszno.
- Fakt - odparł lekko. Wiedział, że skoro woda ustąpiła, logicznym byłoby powrócić do domu. Nie wiedział za to, co z jego matką, co z Rishimą i Kapłanką. Ale była też jeszcze jedna rzecz, którą odkrył i którą musiał wydrążyć, aż zrozumie. A był to strach. Nigdy przedtem go nie czuł lecz w chwili, w której nocą spienione masy ciemnej wody i błota oderwały go od ziemi i niemal udusiły swoją skłębioną masą, coś drgnęło i najzwyczajniej w świecie bał się. I był słaby. W sumie cały czas jest słaby. I jest tępą torbą. Przykre. - Jesteś arabem, powinieneś właśnie dławić się z radości swoim piachem - stwierdził.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Eshgo

avatar

Posts : 42

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Sob Cze 04, 2016 7:18 pm

Stanął na przeciwko swojego towarzysza i przyglądał mu się z mieszaniną zainteresowania i rozbawienia. Pysk Aediona wykrzywił grymas mający wyrażać rozdrażnienie, jednak Eshgo spędził z nim wystarczająco duzo czasu, by wiedzieć, że to tylko maska. Eshgo, chociaż jeszcze bardzo młody, był doskonałym obserwatorem. Uwielbiał przyglądać się otaczającemu światu i chłonął wiedzę jak gąbka. Dawno doszedł już do wniosku, że Aedion jest inny niż pozostałe konie, które spotykał. Nigdy nie kierowała nim złość, euforia, gorycz czy nienawiść. Wydawał się całkowicie pusty w środku. Ukrywał ten swój brak uczuć, próbował zachowywać się jak każdy inny, co wychodziło mu całkiem dobrze. Jednak kiedy byli sami, ogierowi zdarzało się zapominać o udawaniu, o włożeniu kolejnej maski. To nie tak, że Aedion nic nie czuł. On po prostu...
- Nie musisz tego robić - powiedział Eshgo mając na mysli jego prychnięcia.
Wywrócił oczami słysząc ironiczny koentarz Aediona. Jego ponure podejście i grobowa powaga powinny go irytować, jednak z niewiadomych przyczyn było inaczej. Bawiły go raczej. Nadal stał i czekał na decyzję starszego ogiera. Bo on tu był szefem. Aedion był Wichrem, Eshgo Mrozem (naprawdę kocham to urocze porównanie <3). Bawili się we Wschodni Wiatr. Jako głupi źrebol, kary nie do końca rozumiał co to znaczy. Teraz zresztą też nie. Podobała mu sie jednak bardzo ta metafora, która dla każdeo mogła znaczyc coś innego. W każdym razie, Eshgo słuchał Aediona, niczym starszego brata, całkowicie zdawał się na jego osąd, takich sprawach jak co zjeść: chwasty, czy może chwasty? albo gdzie uciec przed cholerną piaskową burzą, która juz niedługo miała roztrzaskać ich spłowiałe kości i przysypać je warstwą pyłu, tak, aby nikt nigdy ich nie znalazł. Skłonność do ponurych i patetycznych zwrotów również zaczerpnął od siwego.
- Gdzie teraz pójdziemy? - zapytał w końcu, widząc, że jego towarzysz nie spieszy się z odpowiedzią - Mam na myśli... Stad pewnie juz dawno nie ma, wszyscy uciekli przed powodzią... Mój ojciec pewnie już nie żyje, a nawet jeśli żyje, nie ma pojęcia gdzie jestem. Albo może nawet nie szuka.
Eshgo pozwolił, by w jego głosie zabrzmiała nutka goryczy. Kishan, jego ojciec wcale go nie szukał. Bo gdyby szukał, to by go znalazł, prawda?
- Wcale nie jestem! - konik obruszył się, na tak dalekie od prawdy i uogólniające sklasyfikowanie jego osoby - Mój ojciec nie był arabem, więc ja na pewno też nie jestem. Może wyglądam jak arab ale to z pewnością tylko pomyłka, bo genetycznie nie ma takiej mozliwości
Zakończył może niezbyt składny, ale jakże logiczny wywód cichym parsknięciem.
- A poza tym, prędzej udławię się piachem, niż jakąkolwiek radością. Nie znoszę upału.
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Nie Cze 05, 2016 12:32 pm

Zmierzył go spojrzeniem.
- Muszę - odparł cierpko, lekko krzywiąc wargi w uśmiechu. Jeżeli kilka razy sobie odpuści, będzie to robił coraz częściej, aż w końcu całkowicie zapomni, jak udawać. To wymagało praktyki. Dużo praktyki. Wpadło mu do głowy, że to miłe ze strony Eshga.
- Nie mamy dużego wyboru, trzeba iść przed siebie - powiedział spokojnym, rzeczowym tonem. Palące piaski pustyni już go zmęczyły i znudziły, lecz wiedział, że jeszcze po godzinie marszu piach ustąpi miejsca żwirowi, ten kamieniom, aż w końcu glebie i - o niebiosa - roślinności. Aedion nie był w żadnym stopniu koniem pustynnym, dlatego też robił bokami, ociekał potem i ogólnie śmierdział. Jego oddech był chrapliwy, oczy pełne piasku, a jednak wiedział, bo musiał wiedzieć, że gdzieś tam był dom. Jeżeli w ogóle wynurzył się spod powierzchni wody.
- Eshgo, może jesteś przekonany, że jesteśmy słabą rasą, że wytępi nas każda powódź. Że upadniemy, nie przeżyjemy. Że nie mamy już dokąd wracać. W porządku. Pewnie nawet zgodziłbym się z tobą. Nie jestem sentymentalny, nie targam cię przez piachy bo wierzę w mrzonki. Targam cię przez piachy, bo tam, za nie, wszyscy uciekli, a raczej tam wracali. A nawet, jeżeli ich tam nie ma, jest woda, twoje ukochane chwasty i lasy. Tam da się żyć. A póki co lubimy swoje życie, prawda?
W zasadzie nie lubił aż tyle międlić ozorem. I Eshgo pewnie też przysnął w trakcie tego wywodu. Ale gdy Aedion mówił, jego ślinianki obudziły się i zaczęły znów wykonywać swoją robotę, nawilżając rozkosznie jego ryjek.
Na wzmiankę o ojcu drgnął, zmierzył go uważnie chmurnymi, źrebięcymi ślepkami i powiedział takim tonem, jakim ogłasza się prawdę objawioną:
- Twój ojciec cię kocha. Niczego innego nie daj sobie wmówić.
Bo każde dziecko kocha swoje zabawki.
- Cierpliwości. Może cię szuka, może nie. Nie potrzebujesz go, sam sobie poradzisz.
Linia burzy piaskowej powoli się powiększała.


____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Eshgo

avatar

Posts : 42

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Nie Cze 05, 2016 2:05 pm

Konik pokręcił głową. Nie skomentował. Aedion miał swoje powody i nigdy nie robił niczego na próżno. Eshgo nie zamierzał się w to wtrącać i twierdzić, że jest inaczej. Odwrócił wzrok w stronę nadchodzącej od zachodu burzy piaskowej. Wyraźnie odcinała się ciemnym pasem od horyzontu. Śmiertelne masy piasku z tej odległości wyglądały całkowicie niegroźnie. Jak mylne było to wrażenie!
- Może powinniśmy wrócić do tundry? Tam jest zawsze zimno.
To właśnie tam Eshgo spędził pierwsze kilka miesięcy. Łyse lasy i wiecznie zamarznięte jeziora, to odpowiadało mu dużo bardziej niż suche piachy próbujące dostać się do organizmu każdym możliwym otworem.
Potrząsnął głową próbując pozbyć się pyłu z nozdrzy, ale nie przyniosło to wielkiego efektu. Zrezygnował więc z tego i odwrócił się z powrotem do Aediona, który właśnie wywodził się nad czymś z wielkim zaangażowaniem. Gdzieś tak w połowie, pogubił się zupełnie (pewnie dlatego, że taka z niego torba), ale ogólny sens chyba do niego dotarł.
- Czymże byłoby życie, gdybyśmy wszyscy pozdychali przysypani piachem. Odpowiedział filozoficznie i pozwolił by podły usmieszek wypełzł na jego twarzyczkę. Trwało to jednak tylko krótka chwilę.
- A skąd możesz to wiedzieć? - tym razem w jego głosie zabrzmiała nutka irytacji - Nie znałeś go prawda?
Eshgo nie przepadał za rozmowami na ten temat, Aedion prawdopodobnie też nie, dlatego właśnie o tym nie rozmawiali. Tym razem jednak ogier postanowił kontynuować dyskusję. Cos przyszło mu do głowy.
- A co z twoim ojcem? On też ciebie kocha? Wierzysz, że cię szuka?
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Nie Cze 05, 2016 3:03 pm

Widząc, że ten bezczelnie ma go pod ogonem, jak zresztą Aedion się spodziewał, potrząsnął tylko grzywą. O swoim ojcu nie chciał rozmawiać. Ani teraz, ani nigdy później. Nawet nie zarejestrował dziwnych uśmieszków karego ogierka. Był tylko źrebakiem. Nie on będzie tu filozofował. Wpoił sobie pewne proste schematy, z których gdy coś się wysuwało, odrzucał.
- Inaczej, czy ma prawo nazywać się ojcem? - wypluł ostatnie słowo razem z kropelką śliny, która spadła na piasek. Gapił się na nią, jakby mogła odpowiedzieć na to pytanie. Nie mogła. Podniósł łeb. Czarne oko zaszkliło się, ale bynajmniej nie ze smutku.
- Mój ojciec jest martwy - powiedział jabłkowity źrebak z niezachwianą pewnością, a pomimo nieaneczkowych słów nawet nie drgnęła mu powieka. Był trochę jak puste naczynie, chociaż na dnie pozostało kilka kropel. Temat ojców zdecydowanie mu nie odpowiadał. Drażnił go jak natrętna mucha przeszłości, która składa jajka w twoim umyśle gdy tylko zostaniesz sam. - Ale wierzę, że kochał mamę. Jedyne co, nie rozumiem, dlaczego nigdy go przy nas nie było.
Zmarszczył chrapy.
- Tak, tundra.
To powiedziawszy, odwrócił się i powoli zaczął podążać we wcześniej obranym kierunku.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Eshgo

avatar

Posts : 42

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Nie Cze 05, 2016 9:13 pm

Eshgo szybko zdał sobie sprawę, że popełnił błąd. Popełnił błąd rozpoczynając w ogóle ten temat. To było okrutne, bo dobrze wiedział, że Aedion tak właśnie zareaguje. Dlaczego zawsze musiał grać w te pieprzone gry? To nie było fair. Wbrew temu, co mówił siwek... może nawet miał rację. Może ojcu dalej na nim zależło. Ale ojca tu przy nim nie było. Był za to Aedion. Prze cały ten czas. Paskudne sentymenty.
Źrebak podszedł do swojego przyjaciela i lekko trącił go nosem. Żaden z nich chyba nie przepadał za tego rodzaju czułościami, ale co tam.
Aedion był specyficzny. Nie wyrażał uczuć. Być może w ogóle ich nie posiadał. A jednak nie porzucił małego karego źrebaczka, zaledwie o kilka miesięcy młodszego, by zgnił gdzieś podczas powodzi. Właśnie dlatego Eshgo pokiwał głową i nie drążył dłużej.
- Martwi też mogamiec wpływ na nasze życie - rzucił jeszcze na azkończenie, jednak na tyle cicho, że jego towarzysz prawdopodobnie tego nie dosłyszał.
Aedion ruszył w dalszą drogę, czarny konik podążył za nim. Po kilku minutach powolnego przedzierania się przez wydmy rozpoczął kolejną rozmowę. To było zwyczajnie silniejsze od niego. Nie lubił milczeć.
- Myślisz, że stada uformują się na nowo? Chcesz wrócić do Czarnej Krwi?
Eshgo sam nie wiedział co mysleć o tej sprawie. Odkąd w popłochu opuścicili dawne tereny, jakiś czas temu, nie napotkali na swej drodze żywej duszy, a już z pewnością nikogo znajomego. Jeśli stada przetrwały, Aedion pewnie będzie chciał odnaleźć starych przyjaciół. Trochę się tego obawiał, bo... zdał sobie sprawę, że nie chciał zostać sam.

/podpis specjalnie dla cb <3
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Pon Cze 06, 2016 6:40 pm

Udał, że nie dosłyszał. Nie potrafił odpowiedzieć, zresztą, jak zazwyczaj. Jego pysk pozostał naturalnie niewzruszony, lekko ściągnięty, pochmurny. Przemyślał to jednak. Może mogą. Ale dla Aediona martwi powinni pozostać martwymi, a pod jego czaszką nie było zbyt wiele miejsca na trumny. Była zajęta przez ogień. On palił wszystkie emocje równym, spokojnym płomieniem.
W sumie, Aedion lubił ogień.
Ale do piasków pustyni w ogóle nie był przyzwyczajony.
- Z całą pewnością - powiedział ostrożnie, zastanawiając się chwilę i przestępując z kopyta na kopyto, gdyż gorąc palił jego kończyny. Przymknął ślepia, by osłonić je przed słońcem. Chociaż trochę. - Rozproszeni, jesteśmy słabi. A o ile inne konie żyją, wolą kisić się we wspólnym, sobie znanym sosie.
Przez głowę przemknęło mu, że od dawna nie widział swojej siostry. Było to w zasadzie bardzo smutne. Lubił tę młodą, zdrową duszyczkę, co prawda dość słabą, lecz jednak niespartaczoną przez geny tak jak on, a przynajmniej nie aż tak pokręconą. Bo w końcu każdy z jego rodziny był w jakimś, mniejszym lub większym stopniu szalony.
Nie szalał za swoim stadem. W zasadzie niewiele go ono interesowało, był w nim, bo tam się urodził. W wojnie nie zamierzał za nie ginąć. Nie zawahałby się go opuścić, lecz póki było mu w nim wygodnie, nie zamierzał tego robić.
- To tylko stado - powiedział niskim tonem, lekko trącając go w łopatkę. - Jesteśmy ponad nie. Choć najprawdopodobniej będziemy się rzadziej widywać.
Skrzywił się. Nie podobało mu się to. Czuł, że Wschodni Wiatr powinien być kompletny.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Eshgo

avatar

Posts : 42

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Sro Cze 08, 2016 4:27 pm

Eshgo skinął łbem, rozdął chrapy próbując wytrącić z nich resztki osiadłego tam piasku, który nieprzyjemnie go łąskotał i drażnił wrażliwe nozdrza. Zastrzygł uszami. Właściwie miał na tyle rozsądku by z całą pewnością zgodzić się z decyzją Aediona. No właśnie, rozsądek. Jednak to była tylko i wyłącznie jego opinia. Do reszty Eshga docierało natomiast, co taka decyzja oznaczała i niezbyt mu się to podobało. Może Aedion nie odczuwał emocji. Albo jedynie udawał. Albo może odczuwał je jedynie w ograniczonym stopniu. Ale Eshgo był pod tym względem całkowicie normalny. Może przebywając z Aedionem stał się nieco bardziej oschły niż przeciętny źrebol w jego wieku, może na wzór brata uważał niektóre emocje za słabość i gardził sentymentami, ale wiedział z całą pewnością, że nie ma ochoty rozstawac się z towarzyszem. A fe. Ile tu sentymentu!
- Na pewno nie jest tu tak jak dawniej! Przed powodzią... - odezwał się w końcu zaprzestając głupich rozmyślań. Wolał ustalić pewne konkrety - Nawet tutaj pachnie innymi końmi! Sam nie wiem, jakby... piórami? - Skąd taka szalona myśl w ogóle przyszła mu do głowy? Była to po prostu pierwsza rzecz, z którą skojarzyła mu się owa nieznana woń.
Aedion najwyraźniej nie dał się zmylić pierzastymi zboczeniami z faktycznie zaprzątającego umysł karego tematu.
- Wiem. - odpowiedział cicho. Nie miał ochoty mówic już nic więcej, więc zwyczjnie ruszył przed siebie przerwany marsz.
- Dotrzymasz obietnicy, prawda? - To było już prawie niedosłyszalne, ale Aedion dosłyszał z pewnością - Wschodni Waitr, ja i ty. Zrobimy to co należy. Kiedyś.
Nie czekał na odpowiedź, bo... ona właściwie już padła. Dawno temu, jeszcze przed powodzią, ale nadal obowiązywała.
- Piaskowa burza zaraz nas zmiażdży - rzucił obojętnie całkowicie niszcząc nastrój, który panował jeszcze przed chwilą i skierował się w stronę pzreciwną do szarego pasa zniszczenia na horyzoncie.

z/t
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   Czw Cze 09, 2016 5:46 pm

Aedion cicho zarżał, wpatrując się uważnie w pysk Eshga, a potem zarzucił łbem i przeniósł swoje spojrzenie na niebo. Było soczyście niebieskie, ale dla jabłkowitego konika równie dobrze mogłoby być szare jak popiół. Takie pastelowe szczęście nawet nie przyciągnęło jego wzroku. Aedion nie doceniał piękna zewnętrznego, praktycznie nigdy. Wydawało mu się zbyt błahe. Zbyt... niepasujące. Niebo będzie piękne i gładkie wtedy, gdy dusza jest szczęśliwa, a także wtedy, gdy umiera, a ciało krwawi, wnętrzności gniją i więdną gdzieś na piasku, rozszarpywane przez hieny. Także piękno jest obłudne i głupie.
Patrzył na ciemne kształty krążące na niebie gdzieś daleko, bardzo daleko. Kołowały daleko w tyle za głową Eshga, który był zwrócony do niego pyskiem, także patrząc mu w oczy, kątem ślepia dostrzegał je.
- Wyczuwasz orły. I lód. Też je czuję. Oczywiście, że coś się zmieniło, ale to tylko stada. Pamiętaj - mówił Aedion sucho. Szastnął ogonem o tylne nogi, oddając w ten sposób gest ludzkiego wzruszenia ramion. Stał na piasku twardo, nie odciążając ani na chwilę żadnego kopyta.
Zaczął powoli odchodzić, bo dalej mieli iść w przeciwnym kierunku. Piaski burzy nadciągały, ale jabłkowity konik zatrzymał się jeszcze na chwilę, by suchym szeptem, z przekrwionymi od pyłu i zmęczenia, którego jego umysł do siebie nie dopuszczał, oczami powiedzieć jedno słowo:
- Tak. - Jeszcze nie zdarzyło się, by nie dotrzymał obietnicy. Bo nigdy ich nie składał. Nikomu. Ta będzie pierwsza i jedyna, i zostanie z nimi już na zawsze. To połączenie, relacja nierozerwalna.
Potem odwrócił się, bo nie miał sentymentów. Nie podobało mu się to, ale był to raczej kaprys rozumu, który czasem podpowiadał mu, że pewne rzeczy powinny lub nie powinny się stać. Teraz krzyczał wyjątkowo głośno, ale konik go nie słuchał. Zazwyczaj tego nie robił. Tak samo, jak nigdy się nie odwracał. Nie żegnał, bo... bo nie znasz dnia ani godziny...


z/t

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kamieniste Wzgórza   

Powrót do góry Go down
 
Kamieniste Wzgórza
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Tereny Niczyje :: Pustynia Ruinaerennes :: Messa-
Skocz do: