Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kasztanowce

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Yennefer



Posts : 129

PisanieTemat: Kasztanowce   Pią Sty 22, 2016 9:47 pm

Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Kasztanowce   Czw Lut 04, 2016 8:21 pm

Cienka warstwa śniegu powoli zdawała się przeradzać w przeszłość. Lubiłem zimę. Może dlatego, że nie znałem innych pór roku? Tak czy inaczej, zafascynowany, wepchnąłem się pomiędzy drzewa kasztanowe i zacząłem je badax. W zasadzie nic interesującego, nagusieńkie łodygi, ani grama zwierza buszującego między konarami. Ignis udało się upolować sikorkę, więc teraz mlociła ją z zadowolonym wyrazem pyska. Śnieżnobiałe kosteczki formowały cuchnącą kupkę wraz z brudnymi piórkami. Wilczyca radośnie chrupała czaszeczkę, a ja zastrzygłem uszami. W okolicy dostrzegłem na wpół zamarznięty strumyk, więc minąłem Ignis i podszedłem do niego. Kamienie były oblodzone i śliskie, więc wryłem kopyta w jakieś bezpieczne miejsca i zacząłem chłeptać lodowatą wodę.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Eshgo



Posts : 42

PisanieTemat: Re: Kasztanowce   Czw Lut 04, 2016 8:57 pm

Podążałe wzdłuż strumyka oddając się niedawno odkrytej, niezmiernie ciekawej zabawie, mianowicie rozbijaniem lodu za pomocą kopytka. Wesoło naskoczyłem na lśniącą taflę, która natychmiast pokryła się pajęczyną pęknięc. Ważne było, aby jak najprędzej odskoczyć i z powrotem zanleźć się na bezpiecznym lądzie. Inaczej mogłoby się to skończyć lodowatą kąpielą. Kilka kroków od bzegu strumyczka zauważyłem ślady królika. Zaciekawiony podążyłem jego tropem. To interesujące, jak łatwo znaleźć kogoś po odciskach łap czy kopyt, zwłascza teraz, doskonale widocznych w śnieżnobiałym puchu. Z nosem przy ziemi tropiłem królika przez kilkanaście metrów. Czułem się jak prawdziwy łowca! Niestety, łowca niezbyt ostrożny, bo nagle moją zabawę przerwał koń. A właściwie, to razcej ja mu przerwałem, bezceremonialnie wpadając na niego. Od razu odskoczyłem jak oparzony. Wybacz... Wyjąkałem. Koń okazał się być siwym źrebakiem, jednak sporo starszym ode mnie. Wyczuwając szansę na nowe znajoości i dobrą zabawę postanowiłem się przedstawić. Nazywam się Rakesh. Powiedziałem wesoło. Po chwili jednak coś mi przyszło do głowy. Ale mów mi Eshgo, dobrze? Imię Rakesh nadał i ojciec. Uważał je za godne, miało symbolizować moje indyjskie korzenie i dziecictwo królów ble ble ble. Mnie się ono jednak zwyczajnie nie podobało. Brzmiało okropnie i było jakieś takie nadęte. Wolałem Eshga, które sam obmyśliłem. Bardziej do mnie pasował. Spojrzałem na konia swymi okąrgłymi, niebieskimi oczami. Wydał mi się naprawdę ogromny. Do tej pory spotkałem jedynie... Właściwie to nie znałem nikogo poza moim tatą. Dlatego też widok źrebaka zrobił na mnie duże wrażenie.
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Kasztanowce   Czw Lut 04, 2016 9:20 pm

Potrząsnąłem głową, gdy tamten wpadł na mnie. Zachwiałem się i po chwili zleciałem na lód, ale jakoś zatrzymałem równowagę i stanąłem na pękającej powolutku skorupie. Zeskoczyłem z niej szybko na ziemię, prychając na karego.
- Uważał byś trochę - ofuknąłem go, mierząc spojrzeniem czarnych jak dwa węgielki oczu. Był bardzo młody, ledwo wykluty z jaja, wciąż nie przyjmował pokarmów stałych i takie inne pierdoły, niewiele wiedziałem o dumnej rasie źrebaków i niewiele mnie ona obchodziła. Mimo, że przecież byłem jednym z nich.
- Rakesh? Beznadziejne imię - wygłosiłem szczerze swoje obiekcje. - W porządku. Eshgo podoba mi się bardziej. A więc witaj, Eshgo - rzekłem i naciągnąłem na pysk przyjazną maskę, obserwując go poważnymi jak zawsze oczami bez wyrazu. Zanurzyłem kopyto w zimnejwodzie i strzepnąłem krople na głowę konika. - Oto ja, kapłan kogoś tam, chrzczę cię albo przechrzczę. Teraz jesteś Eshgo, nie żaden Rakesh. Ja jestem Aedion, więc możesz mi mówić Aedion - zaproponowalem mu wspaniałomyślnie. Uśmiechnąłem się lekko, aby dać mu do zrozumienia, że to nie jest na poważnie. Miałem szczerze dosyć tego, że wszyscy uważają mnie za pojeba. Przecież byłem całkiem normalny!

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Eshgo



Posts : 42

PisanieTemat: Re: Kasztanowce   Pią Lut 05, 2016 8:50 pm

Skrzywiłem się nieznacznie słysząc komentarz na temat mojego imienia. Ale w końcu, sam tak uważałem, nie było więc o co się obrażać. Doceniałem za to szczerość ogiera. Nareszcie ktoś, kto mówi prosto z mostu, co myśli. Nie to co dorośli! Przyglądałem się nieco dziwnym poczynaniom konia. Niespodziewanie obryzgał mnie wodą. Natychmiast się otrzepałem i roześmiałem wesoło, rozumiejąc, że miał być to żart. Całkiem zabawny nawet. Aedion? Jak NoIdea od tyłu? Wykazałem się swą niewiadomoskądwziętą znajomością języków obcych i ponadprzeciętną spostrzegawczością. To i tak lepiej niż... twój ojciec pewnie nie ma hopla na punkcie indyjskiego dziedzictwa i tego typu pierdół? Spojrzałem na niego z ciekwością. No właśnie! Kim jest twój tata? Mój nazywa się Kishan. Kimkolwiek był, na pewno go nie znałem, co nie przeszkadzało mi być ciekawym. Z natury byłem ciekawy. Może nawet za bardzo. Na razie jednak byłem daleki od takich wniosków. Chciałem wiedzieć absolutnie wszystko i znać każdego na Saffrin. Wiesz co? Chyba cię lubię! Źrebięca naiwność i szczerość aż wylewała się z moich ogromnych, błękitnych ślepi, szeroko rozwartych, jakby chciały wyłapać jak najwięcej świata naraz.
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Kasztanowce   Pią Lut 05, 2016 10:39 pm

Spojrzałem na Eshga kamiennym, pustym obliczem. Jaki żywy i radosny był to źrebak, pełen energii i ciekawości. Postawiłem uszy, a krew zawrzała mi w żyłach.
Złóż ofiarę ze swego bijącego serce - uwielbiał szeptać głos w mojej głowie. Tylko wtedy Słońce wzejdzie. Daj mu posilić się twoją krwią...
Zamknąłem oczy, mocno zaciskając powieki. Dudniące echo głosów ustało. Na razie...
- Niestety, tak. Moja matka nie miała żadnego pomysłu, jak dać mi na imię i przyoblekła się w desperację - parsknąłem, strzygąc uchem. - Przede wszystkim, nie mam indyjskich korzeni i mało mnie ten kraj obchodzi. A skoro twój ojciec ma jakąś filię, to musisz to po prostu ścierpieć - oznajmiłem i nastąpiłem na lodową wypustkę na powierzchni strumyka, miażdżąc ją. Skry lodu prysnęły na wszystkie strony.
Mój ojciec? No cóż, uważałem mojego ojca za dawno martwego już mordercę, gwałciciela, ćpuna i szaleńca, który wyzyskał i nieomal zabił mamę, która teraz próbuje zatuszować fakt wystąpienia kego w moich genach. Ale przecież nie powiem tego małemu.
- Mój tata jest zarobaczonym, zimnym trupem - rzekłem zamiast tego z maską uśmiechu. - I bardzo mnie to cieszy. Kishan? Fajnie.
Lubi mnie! Chyba zesram się ze szczęścia, że oto ten młody konik obdarzył mnie sympatią, ni w ząb nie rozumiem dlaczego. Zwykła ciekawość? Może. Zobaczymy, co jeszcze powie.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Eshgo



Posts : 42

PisanieTemat: Re: Kasztanowce   Sob Lut 06, 2016 11:57 am

Nadal wpatrywałem się w Aediona z niecierpliwością wychwytując każde słowo, jakie wychodziło z jego pyska Rozmowa z innymi końmi stanowiła dla mnie najciekawszą rozrywkę, zwłaszcza, że do tej pory nie zaznałem jej zbyt wiele. A do tego, ogier był niesamowity! Tajemniczy, trochę zabawny. I przede wszystkim wydawał się nad wyraz dojrzały jednocześnie pozostając dzieckiem. Czułem, że mnie rozumie, że różni się od wszystkich arcynudnych dorosłych koni. Och, mój ojciec nie jest taki zły. Bardzo mu zależy na mojej przyszłości. Stara się nauczyć mnie wszystkiego. I mówi, że Inkwizycja jest jedyną nadzieję Saffrin. //to się dzieje nieco po tej fabule z Kiszką, ok?// Zrobiło mi się nieco głupio, że zadałem to pytanie. Widać nie był to jego ulubiony temat. Czy powinienem wyrazić swoje wspułczucie? Tak z pewnością zachowałby się każdy dobrze wychowany koń. Tyle, że ja do nich nie należałem. Zawsze uważałem tego typu uprzejmości za totalną głupotę. Dlaczego miałbym to robić? Bo tak trzeba? Nie znosiłem takich gier. Skoro Aedion nie ma z tym problemu, a wręcz wyraża radość ze śmierci swojego ojca, nie zamierzałem robić z siebie głupka. Byłem bardzo dosłownie nastawionym źrebakiem. Mój wzrok powędrował z powrotem na ogiera. Jego spojrzenie było wyjątkowo przenikliwe. Jakby wwiercało się w moją czaszkę i było zdolne poznać wszystkie moje myśli. Wydało mi się to niesamowite. Trochę niepokojące, ale jednak ciekawość wzięła górę. Jak zwykle. Świetnie było by posiadać taką umiejętność. Włamywać się innym do umysłu, poznawać ich sekrety. Nieco się rozmarzyłem. Nie rozumiałem pojęcia prywatność, niestety. Zawsze chciałem wiedzieć wszytsko i o wszystkich. Jak ty to robisz? Wypaliłem bez namysłu. Za wszelką cenę musiałem poznać jego metody. I w ogóle, jego całego. Po chwili przyszło mi do głowy, że mógł nie do końca zrozumieć co mam na myśli. No... Tak patrzysz, do środka mojej głowy. Wyraziłem niejasno swoje przypuszczenia. Cały czas czułem łaskotanie pod czaszką, właśnie tak, jakby ktoś grzebał w niej bezpardonowo. Masz super moce? O naiwności źrebięca! Jakże chciałem, żeby potwierdził. Nauczysz mnie?
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Kasztanowce   Sob Lut 06, 2016 12:36 pm

Niebo pociemniało, burza była już bardzo blisko. Wiatr huczał i wył coraz głośniej, szarpiąc za nagie gałęzie drzew i zrywając z nich resztki śniegu. Grzmot pioruna przetoczył się po dolinie, wypełniając ją echem. Wpatrywałem się nieruchomymi ślepiami, a w ich czerni nocnego nieba odbijały się płomienie liżące wici odległego drzewa, w które przed sekundą uderzyła błyskawica. Swąd dymu dotarł do moich chrap, a ja wciągnąłem go pełną piersią. Wicher szarpnął moją grzywę i zasłonił nią oczy. Potrząsnąłem szyją, niezadowolony, że coś przerwało mi tę melodramatyczną scenę. Inaczej może gapiłbym się w to tak długo, że Eshgo uznałby, że coś złego mi odwala. Ten dzieciak wydał mi się inteligentny. Miał potencjał. Nie starał się być taki, jak wszyscy.
- Wobec tego, ciesz się nim póki możesz - powiedziałem po prostu. Prędzej czy później i jego wargi wypełni ziemia i larwy. Bu ha ha ha!
- Robię... Co? - zdziwiłem się, a gdy mi odpowiedział, zdziwiłem się jeszcze bardziej. - Nie robię tak - mruknąłem, nagle uświadamiając sobie, że owszem, robię, bo kiedy z kimś rozmawiam, nie lubię widzieć tylko jego zewnętrznej powłoki, tego, co okazuje nawet byle komu. Sam byłem oszustem, udawałem, że mam jakieś pozytywne i negatywne emocje, zakładałem maski, żeby nikt nie zorientował się, że jestem jak pusty kubek. Nawet nie kubek, przecież do kubka można zajrzeć. Ja byłem skorupą, która za swoją tajemniczą powłoką nie kryła nic. A może coś się w niej wykluwało? Nawet jeśli, nie miało dla siebie zbyt dużo miejsca. Serce jest za małe.
- Nie ma czegoś takiego jak supermoce i magia, Eshgo - prychnąłem, ukazując całą swoją pogardę do takich rzeczy. - Wszystko dzieje się tutaj - puknąłem się w skroń i skrzywiłem. Co za małostkowy gest. - To znaczy w mieszaninie flaków i neuronów, którą masz pod czaszką. Nazywa się mózg. Tam dzieje się wszystko. I nie daj sobie wmówić, że to dzieło serca. Tak mówią tylko dorośli. A ich mózgi już dawno zrobiły się szare, nudne i nielogiczne - powiedziałem i szarpnąłem kąciki ust w górę, wyginając je w ironiczny uśmiech a potem gwałtownie je opuściłem. Byłem oszukańczy? Trochę. Ale być może przed Eshgo nie musiałem się kryć. Rozumiał dużo. Dzięki mnie zrozumie jeszcze więcej.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Eshgo



Posts : 42

PisanieTemat: Re: Kasztanowce   Sob Lut 06, 2016 9:48 pm

Zastanawiałem się nad słowami Aediona. Byłem zawiedzony, jak każdy źrebak zresztą, gdy mu się obwieści, że Święty Mikołaj i inne tego typu wymysły nie istnieją. Poczułem złość na ogiera, że odebrał mi te wszystkie marzenia tak wcześnie, ale po chwili zrozumiałem, że w jego słowach jest dużo prawdy. Czy to źle, że pragnął mi pomóc? W końcu sam go o to poprosiłem. Chociaż nie do końca tego oczekiwałem, może właśnie to powinienem otrzymać. Na szczęście Aedion postanowił przejść na język dużo bardziej przeze mnie zrozumiały. Super! Wykrzyknąłem z entuzjazmem. Flaki i te sprawy interesowały mnie dużo bardziej. Widziałem kiedyś rozbebeszoną wiewiórkę. Pochwaliłem się. Oczywiście nie byłem sadystą ani żadnym psychopatą. Ale kogo w moim wieku nie ciekawiły zwierzęce wnętrzności? Zwłaszcza, że należałem do tej upierdliwej podgrupy dzieciaków, których ciekawiło absolutnie wszystko. Chyba rozumiem... Mruknąłem. Mój ojciec faktycznie budował wypowiedzi w podobny sposób. W tym temacie podzielałem zdanie Aediona. Dorośli byli szarzy i nudni. I najczęściej również pozbawieni logiki. Jednak pewna kwestia nadal mnie nurtowała. Ale... Ja dosłownie czuję jakbyś grzebał w moim umyśle! Skoro nie jest to zasługą mocy, to czego? Wiesz co się dzieje w mojej głowie? No dalej, powiedz! O czym teraz myślę? Wytężyłem umysł i skierowałem wszystkie myśli w stronę... mojej siostry. Tak naprawdę nie znałem jej. Nie widziałem jej nigdy od czasu gdy mój ojciec zabrał mnie na tereny Inkwizycji, do swojej groty. Nie miałem pojęcia nawet jak wygląda. Ale gdzieś podświadomie czułem, że jest i że jeszcze ją spotkam. Kiedyś, w przyszłości. Tymczasem z każdym dniem zapominałem coraz więcej szczegółów, jej obraz w mojej pamięci zamazywał się, stawał się coraz bardziej nie ostry. Może Aedion da radę powiedzieć mi o niej coś więcej? Wydobyć informacje z jakiegoś odległego zakątka umysłu czy coś...
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Kasztanowce   Nie Lut 07, 2016 12:10 am

Kolejny piorun rozdarł niebo, błyskając ostrym światłem. Huk przetoczył się po dolinie i zranił moje uszy. Zacisnąłem z irytacją powieki, a gdy huknął ponownie, zwróciłem twarz ku niemu.
- Zamknij się - zawołałem tonem jakby pełnym pogardy dla tego dokuczliwego zjawiska, które śmiało nam przeszkadzać w konwersacji.
- To dobrze. Od wiewiórek się zaczyna. Ale całą magię bebechów dostrzega się jedynie u większych zwierząt, jeleni czy innych pierdół - powiedziałem i gwizdnąłem przez wargi sucho, dwutonowo. Zza kasztanowca wybiegła wilczyca o jasnej, kremowej sierści i iskrzących się ogniem oczach. - To Ignis. Dzięki czasowi spędzonemu z nią wiem o bebechach niemal wszystko. Jadłeś kiedyś mięso? - zapytałem, lustrując Eshga spojrzeniem czarnych ślepi. W zasadzie byłem pewny, że nie. Jak miałby polować i posilać się mięsem źrebak, który nie miał miesiąca? To chyba tylko ja byłem tak zdesperowany. Ale to wszystko przez zwykłą nudę, której dostarczali mi dorośli w kilogramowych dawkach. Naprawdę, jak można być tak męczącym i wyuzdanym z kreatywności i racjonalności jak oni?
- Przecież to tak nie działa, nie mam pojęcia o czym możesz teraz myśleć. O rodzinie? Rodzeństwie? Może siostrze? To może być wszystko. Nikt nie jest w stanie włamać się do twojego umyslu. To twierdza, której bronisz jak koń rycerza i którą ukazujesz tylko tym, którym ufasz - powiedziałem, mrużąc oczy i preparując na swoim pysku grunt orny, na którym wkrótce miałem zasadzić sadzonkę uśmiechu. - Ale... jest jeszcze coś - rzekłem tajemniczo. - Zbliż się... Muszę ci to powiedzieć do ucha, bo to bardzo ważne i chcę, abyś to dobrze zapamiętał...
Zastrzygłem uszami i wprawiłem brwi w nieznaczny ruch. To znaczy, o ile w ogóle je posiadałem. Anatomia rzecz ciężka do łyknięcia.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Eshgo



Posts : 42

PisanieTemat: Re: Kasztanowce   Nie Lut 07, 2016 4:42 pm

Zerknąłem na niebo zaintrygowany nowym zjawiskiem. Na Aedionie burza najwyraźniej nie zrobiła żadnego wrażenia, wręcz przeciwnie. Bezpardonowo wydarł się na wyjątkowo głośny i zakłócający konwersację grzmot. Zaraz jednak pzeniosłem uwagę na ogierai jego poczynania. Zagwizdał, a wtedy zza drzew wyłniła się jasna wilczyca. Z wrażenia otworzyłem szeroko pyszczek i obserwowałem drapieżnika. Wszystko świadczyło o tym, że jednak Aedion ją zna. Jego słowa to potwierdziły i wróciły mi zdolność mowy. Nie. Ostrożnie odpowiedziałem na jego pytanie. Co miał dokładnie na myśli? Jak dotąd nie próbowałem niczego poza mlekiem, a raczej podróbką mającą przypominać prawdziwe mleko, jakim raczył mnie ojciec. Tak swoą drogą... ciekawe jak smakuje stały pokarm? Trawa albo chociażby mięso. Konie jedzą mięso? A co? Koniecznie chciałem się dowiedzieć co miał na myśli. W chwii ciszy oddałem się obserwacji poczynań wilka. Zbliżał się do mnie powoli węsząc w powietrzu. W końcu podszedł tak blisko, że jego nos łaskotał mnie w nogę. Nie cofnąłem się. Spojrzałem z powrotem na Aediona. O siostrze. W moim głosie słychać było podejrzliwość.Wbrew temu, co mówił, udało mu się zgadnąć. Chociaż może był to tylko przypadek? Tyle, że przypadki nie istnieją. Wszechświat nie jest aż tak leniwy! Jego dalsze słowa mnie zaciekawiły. Ochoczo podszedłem kilka kroków, moje ucho znalazło się na wysokości jego pyska. Przez moją głowę nie przeszedł nawet cień podejrzenia. Co takiego? Zapytałem podekscytowany.
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Kasztanowce   Nie Lut 07, 2016 6:46 pm

Ignis zastrzygła miękkim uchem, a z jej gardła wydobył się cichy warkot. Uciszylem ją jednym spojrzeniem, nakazując spokój. Zamilkła, ale wciąż obserwowała mnie czujnie spod przymrużonych ślepi.
Oczywiście, młody nigdy nie spożywał mięsa. Nic dziwnego, w końcu jeszcze chyba pił mleko. Ja przestałem je pić praktycznie natychmiast. Matka Ignis się znalazła. Często mnie dokarmiała, razem z kremową wilczycą i jej rodzeństwem. Ale zawsze żądała czegoś w zamian. A ja zawsze wywiązywałem się i płaciłem.
- Szkoda, musisz kiedyś spróbować - powiedziałem, a piorun nagle uderzył bardzo blisko nas. Po dłuższej chwili usłyszałem straszny łomot i z niezadowoloną miną odczekałem, aż ucichnie echo. -To uczy bardzo wielu rzeczy.
Gdy nachylił ku mnie swój łeb, wsadziłem chrapy do środka jego ucha i szepnąłem:
- Istnieje prawdziwa supermoc. To Wschodni Wiatr, braciszku. Kiedyś porwie wszystkich niemiłych panów tej Ziemi - powiedziałem i z zadowoleniem odsunąłem łeb, nie zdając sobie sprawy z tego, że przez omyłkę nazwałem go "braciszkiem".
Uderzyłem kopytem o ziemię, jakby kończąc naszą rozmowę, i podbieglem do strumyka.
- Pobawmy się we Wschodni Wiatr! - zawołałem nagle i zbiłem kończynami lodową taflę strumienia. -Ty będziesz Mrozem, a ja Wichrem. I będziemy opanowywać świat!
Uderzyłem kopytami o ziemię, by podkreślić swoje słowa. Wskoczyłem na pień powalonego kasztanowca i zarżałem głośno.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Eshgo



Posts : 42

PisanieTemat: Re: Kasztanowce   Wto Lut 09, 2016 8:43 pm

Patrzyłem na strszego źrebaka zafascynowany. Mówił przedziwne rzeczy i tym właśnie mnie intrygował. Opowiadał o tajemnicach, tym co mnie najbardzej interesowało. Czułem, że dzięki niemu mogę się wiele nauczyć. Jak zahipnotyzowany słuchałem jego opowieści. Wschodni Wiatr. Brzmi nieźle. Nawet nie zauważyłem kiedy Aedion znalazł się przy strumyku. Po chwili wachania dołączyłem do niego równeż wspinając się na pień. W tej chwili cały świat leżał u naszych kopyt. Pokonany, zmieciony przez Wicher ze wschodu (PZk xD) Zmrożony Mrozem, ostatecznie wyprany z niegodziwości i zła. Co za wyidealizowana ściema! Ale mnie się podobała. Nawet bardzo. Wojowniczo zarżałem i zwróciłem się do ogiera. A kogo zaliczamy do niemiłych panów? Zadałem dość istotne, moim zdaniem pytanie. Czy w ogóle istnieje coś takiego jak dobry władca? Raczej władca wykreowany na takiego. Promujący swój pozytywny wizerunek. Gdyby istaniał idealny pan, musiałby istnieć idealny koń. Takie rzeczy się nie zdarzały. Czy w ogóle istnieje sposób na odróżnienie dobra od zła? Czy to w ogóle są odrębne pojęcia? A może to dokładnie to samo lub nie, ale tak wymieszane ze sobą, że nie zdatne do odróżnenia. Moralność i etyka. Sumienie. Abstrakcyjne pojęcia, dla każdego o innym znaczeniu. Moje wątpliwości odbijały się cieniem na moim pysku. Domyślłem się, że w tym wypadku Aedion wyczyta je ze mnie jak z otwartej książki. Potrafił to.
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Kasztanowce   Wto Lut 09, 2016 10:47 pm

Zamiotłem szorstkim włosiem ogona po swoich pęcinach i popatrzyłem na niego z ukosa. Kurek z wodą. Ciach. Odkręcony. Żarowi duszy mej mówimy paszoł won, nie czas na ogień, czas na lód, politykę i mechanizm KKK - Komercja, Korporacja, Kurczaczki. Czy ktoś mnie rozumie? Czy ja sam siebie rozumiem? Nie dolałem aby strużki Ognia do Wody? Mózg mi pęknie. Będę miał dziurę we łbie i będę zmuszony robić sobie jakąś zaczeskę tudzież inna pierdoła ażeby to skryć.
- Och, no wiesz. Szantażystów. Poborców podatkowych. Nieczułych parszywców. Wschodni Wiatr nie jest sentymentalny ani wybredny.
Popatrzułem na wyraz jego pyska i aż zszedłem z kłody, spluwając w śnieg z obrzydzeniem na pysku.
- Twoje myśli wiszą w powietrzu. Eshgo, nie baw się w kontrasty, a zwłaszcza dobro i zło. Nie ma białych, nie ma czarnych. Skala szarości. Szary koń to najlepszy koń. I nie chodzi mi o maść czy bebechy. Chodzi o kolor, który ma twój rozum. Postrzeganie świata. No wiesz, różne takie pierdoły dorosłych.
Moralność i etyka! Ludzkie barachło! Zmienia się wraz z wiekami jak skarpetki w lipcu. I śmierdzi podobnie. Człowiek to zmyślił, człowiek niech się nie mądrzy.
Kolor może ciemnieć i jaśnieć, wolno lub z nagła, ale nie może pozostawać taki sam, bo kiedy taki zostaje, zaczynasz w niego wierzyć. A jak można wierzyć w dobro i zło?

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Eshgo



Posts : 42

PisanieTemat: Re: Kasztanowce   Sob Lut 13, 2016 3:29 pm

Skinąłem głową zgadzając się z Aedionem. Miał rację. Chociaż nie do końca, bo w tym temacie ciężko jest mieć rację czy nierację. Również zeskoczyłem z kłody i stanąłem na przeciwko ogiera. Zmierzyłem go uważnym spojrzeniem kobaltowych oczu. Spróbowałem przebić się przez jego umysł. Po części chyba mi się udało. Aż się odsunąłem. Buchnęła na mnie fala gorąca, ognia, a może wody. Jego myśli były w tej chwili synonimem chaosu. Nie miałem pojęcia do czego je porównać. Szaleństwo, opętanie. Dzikość, bardziej niż u zwietrząt. Śmietnik z niedomykającą się klapą. I kurczaczki. Wzdrygnąłem się. Umysł Aediona to przerażające miejsce. Przynajmniej teraz, w tym momencie. Nie miałem najmniejszej ochoty tam wracać. Nagle zrobio mi się bardzo gorąco, jakby moja krew zaczęła się gotować. Nabrałem ogromnej ochoty zanużyć się w czymś zimnym, ochłodzić się. Przewróciłem się i zacząłem tarzać w śniegu, który mimo zbliżającej się wiosny uparcie nie chciał się roztopić. Z korzyścią dla mnie w tym przypadku. Wstałem. Już mi lepiej. Obwieściłem trochę do Aediona, bardziej jednak do siebie. Nie wiedział on przecież co się ze mną działo przez ostatnie kilka minut. Albo i widział, kto go tam wie. Wschodni Wiatr kiedyś zgubi nas wszystkich, bo w każdym z nas siedzi zło, nieprawdaż? Ale ja nie mam nic przecwko temu. Uśmiechnałem się szeroko.

//przyspieszone z/t no bo powódź et cetera


Ostatnio zmieniony przez Eshgo dnia Pon Cze 06, 2016 8:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Kasztanowce   Pon Cze 06, 2016 7:26 pm

// Załóżmy, że sesja skończona, no bo powódź et cetera...

Liście kasztanowców delikatnie szemrały na wietrze. Zmierzch. Piękna pora. Akurat teraz światło słońca było złocistorude, sprawiło, że cały świat nabierał cieplejszej barwy, barwy płomieni. A gdy sączyło się leniwie przez schnące liście, pozwalało trawie kąpać się w swoim blasku. Trawie i sarniej kupie. Nie bądźmy takimi poetami. Trzeba brać pod uwagę całe piękno przyrody.
Z zadowoleniem czuła wiatr na otwartej skórze. Lekko utykała, jednak nie przeszkadzało jej to zbytnio, zawsze warto rozchodzić powierzchowne rany. Zaczęła podskubywać trawę, naturalnie, jak najdalej od sarnich bobków. Żadna z nich przyjemność.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Kasztanowce   Pon Cze 06, 2016 8:13 pm

// Dobrze zrozumiałam, że jest wschód słońca?
Vitalia nadciągała powoli ze strony lasu, świecąc śnieżnobiałą sierścią w nocy, jakby była jakąś latarnią morską. Ale od kiedy takowe latarnie chodzą na czterech nogach? Dobra, mniejsza z tym... Przechadzała się, a jej sierść "świeciła" coraz mocniej. Może głównie z powodu, że świt wstawał, przeciągał się, a może też chciał pójść spać... Kto wie? Oczywiście, Vit nie umknęły sarnie kupy, które zostały tak poetycko opisane przez userkę Arc... Przyroda, jak przyroda - mogłaby oszczędzić tych lekko śmierdzących prezentów. Białas ukochany owej, piszącej userki...stanęła i wlepiła chciwie oczy w znaną jej sylwetkę. Arcana, od zawsze pachniała SHW... Ale był problem - pachniała inaczej, a woń siwki była prawie nie wyczuwalna, choć nie mówię, że nie.
- Witaj, Arcano... - swój ton dostosowała do zimnego, który używała w INKW... Z każdego prawie stada, do którego przeszła - zachowywała po nim cechę, nawet, jeśli wkrótce od niego odchodziła...
Vit popatrzyła z obrzydzeniem na trawę, gdzie próbowała się paść kasztanka i stacjonowały kupy. Tak, prosto i otwarcie - kupy... O czym ona myśli, gdy ktoś je!
- Widzę, że od czasu powodzi, lekko się zmieniłaś... - rzekła ironicznie i odnalazła jeden czysty kawałek trawy, więc i tam zaczęła się lekko paść, próbując również ignorować ból dochodzący z szyi...

// Sorry, że tak długo - musiałam jeszcze zrobić referat na histę
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Kasztanowce   Pon Cze 06, 2016 9:42 pm

//Nie. Zachód.

Dotykając miękkimi chrapami kolejnych źdźbeł trawy, kasztanka zastrzygła uchem, bo ktoś się zbliżał. Zapach potu, krwi i końskiego ciała wyraźnie odcinał się spośród świeżej i subtelnej woni lasu. Uniosła leniwie głowę, a widząc Vitalię, skinęła jej tylko łbem. Nie miała w zasadzie ochoty na rozmowę, ale skoro siwka już przykitrała tu swe włości, nieuprzejmie byłoby tak zwyczajnie sobie pójść, prawda?
- Co masz na myśli? - spytała, cichym westchnieniem reagując na ironię w jej glosie. - - Jeśli chcesz mi wytknąć, że zamiast trawy zżeram sarnie ekskrementy, lepiej sobie daruj. - Było to zresztą dalekie od prawdy, bo Arcana jako prawdziwa perfekcjonistka konsumowała jedynie czyste źdźbełka.
Wiatr lekko poruszył konarami, jego szept odbił się echem.
- Czasy się zmieniają, Vitalia
Żadna z nas nie jest już taka, jak dawniej -
powiedziała już ściszonym, poważnym tonem.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Kasztanowce   Pon Cze 06, 2016 10:03 pm

Czyżby Arc nie miała ochoty na rozmowę? Właściwie - to do niej podobne i nie podobne... Odskinęła jej głową i spojrzała z uwagą jak ta wcina trawę z pomiędzy bobków:
- Mam na myśli też to, że jesteś w innym stadzie, jesteś mroźniejsza... Dotąd kochałaś swoje stado, walczyłaś za nie i dla niego - odpowiedziała, zupełnie próbując ignorować krzyk w swojej głowie, który protestował, że nie skomentowała co widziała... Musiała sobie tylko o tym zapomnieć. Ale nie było to łatwe. Wizja tamtej Arc, żującej kupę, byłoby szokujące. Nawet bardzo. 
- Właściwie, ja tylko się zmieniam w członkostwie stad, moje umiejętności rosną, a wszystko inne jest godne mnie, bym goniła czas przyszły, teraźniejszy i przeszły. Może to się wydaje niemożliwe - lecz właśnie próbując ogarnąć wszystkie wspomnienia, umiejętności, konie i krainę, czuję, że jestem jak jakiś wyjątek... Stróż czasu - obudziło się w niej lekkie natchnienie poetyckie lub jakieś tam... 

// Na dziś kończę, bo mam tyle jutro sprawdzianów, że jeszcze muszę się pouczyć
A Myste (mutant) jest powalający, gdy piszesz sobie post, a ona strzela Ci faka XD
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Kasztanowce   Wto Cze 07, 2016 3:21 pm

Podniosła wreszcie pysk, mamląc ostatnie źdźbła, i przyjrzała się Vitalii bardzo krytycznie. Musiała jednak przyznać, że spodobało jej się to, co zobaczyła; siwka tylko nabrała muskulatury i dostojeństwa. W zasadzie Stado Sopelków do niej pasowało. Cóż, kasztanka nigdy nie miała zbyt pochlebnej opinii o Czarnej Krwi.
- Ale ono dla mnie nie - powiedziała gorzko, potrząsając głową. - Myślałam, że się liczę. A teraz... teraz nic mnie już przy nim nie trzyma.
Chodź w sumie przydałoby się spotkać z Ingrid, pozamieniać kilka słów... Oczywiście, nie na temat korony, to nadal zbyt przykre. Wszystko jedno. Vitalia z łatwością się pozbierała, ale Arcana była tak przywiązana do swojego stada, że degradacja ubodła ją bardzo dotkliwie. Jednak nawet to nie bolało tak bardzo, jak utrata Aphrodite. Małej, kochanej klaczki...
Pogubiła się zupełnie, gdy siwka zaczęła coś z dzikim natchnieniem mówić o czasie i wspomnieniach, więc tylko pokiwała głową, udając, że zrozumiała.
- W sumie, byłaś tu od samego początku - skomentowała tylko lekko obojętnym tonem, patrząc gdzieś w przestrzeń. - Ja zresztą podobnie.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Kasztanowce   Sro Cze 08, 2016 3:24 pm

Sopelkowcy "zrobili się" z INKW, więc Vit zażyła nieco mrozu podobnego stada... 
- Gdy jest się władcą, naprawdę często się spotyka... hmm... pewne zirytowanie, lekceważenie ze strony własnego stada. To przykre, ale trudno, przynajmniej według mnie... - w końcu Vitka moja kochana, krążyła od stada do stada. Jest duże prawdopodobieństwo, że nie było jej w SMN tylko. Ale taka wojowniczka nigdy nie poszłaby do takich mięczaków (bez obrazy)... 
- Straciłaś córkę, prawda? Jesteś coś za cicha i przygnębiona... Czy to był kolejny powód skończenia z władaniem w SHW? - spytała, naprawdę zdziwiona... - Jeśli tak jest, dlaczego odbierasz sobie szansę na pomyślność prowadzenia swojego stada ku górze...  Hierarchii... - tu spojrzała, jak ta kiwa zaraz potem, gdy papla o czasie... Ehh...
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Kasztanowce   Sro Cze 08, 2016 3:50 pm

Omiotła ją jeszcze jednym spojrzeniem, a potem uniosła odrobinę łeb, hardo wysuwając dolną wargę.
- Wiem o tym. - Wiedziała. Grzała tyłek na metaforycznym tronie wystarczająco długo, a może nawet, huh, zbyt długo jak na jedno życie. - Czasami zdrowiej jest je zostawić. Ingrid poradzi sobie - powiedziała obojętnie. Nie miało to już znaczenia. Już nigdy tam nie wróci, tak samo jak już nigdy nie będzie walczyła dla nikogo ze swoich starych pobratymców. Śnieżny Płomień jest teraz jej domem. Musi się przyzwyczaić.
- Nie ja skończyłam z SHW, tylko SHW ze mną - powiedziała sucho i z zadowoleniem zauważyła, że głos jej nie zadrżał. Powoli zaczęła oswajać się z tą myślą, chociaż nie było to proste. A temat Aphrodite pozostawiła nietknięty. Nie miała ochoty go poruszać. Nie z Vitalią. Czy siwa nie rozumie, jaka to strata? Jak w ogóle może o niej mówić z takim spokojem? Jej nawet nie ruszyła strata dzieci. A Arcana... Arcana wiedziała, że Aphrodite mogła żyć. Gdyby tylko nie była tak słaba. Gdyby tylko była w stanie ją obronić.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kasztanowce   

Powrót do góry Go down
 
Kasztanowce
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Tereny Niczyje :: Jeziora géminé :: Jezioro Autren-
Skocz do: