Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Komnata Panderty

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Reignover
Duchowny
avatar

Posts : 65

PisanieTemat: Komnata Panderty   Nie Sty 31, 2016 4:45 pm

Największe pomieszczenie, jakie znajduje się w Forcie. Jest tutaj dużo ksiąg i świeczek. Ogólnie jest tutaj bardzo ciemno. Znajduje się tutaj duża czerwona poduszka, która służy Przywódczyni jako wygodne łóżeczko. Znajduje się tutaj też mniejsza, oczywiście dla jej potomka. Jest tutaj dużo wolnej przestrzeni, która nie jest w sumie zagospodarowana.

____________________________________________

I stop fighting my inner demons. We're on the same side now.
Powrót do góry Go down
Reignover
Duchowny
avatar

Posts : 65

PisanieTemat: Re: Komnata Panderty   Nie Sty 31, 2016 5:45 pm

/MONEY, MONEY, MONEY. ;w;

Zrobiłaby wszystko, byle by tylko jak najszybciej osiągnąć swój cel. Dlatego wypiła ten obrzydliwy eliksir, który miał wszystko przyspieszyć. Położyła się na swojej poduszcze. Tak było wygodnie. Tuż obok niej była przygotowana jedna dla jej potomka. Wszyscy byli gotowi. Ból był ogromny. Ten kto się o tym nie przekona na własnej skórze, z pewnością jej nie uwierzy. Została wysłana wiadomość do jej dowódcy i reszty, że ich Pani poczęła w końcu rodzić.
Czuła jak mięśnie jej brzucha zaczęły się napinać. Już jej się to nie podobało. Musieli wykonać rytuał. Ofiarować jej pierworodnego Panu Piekła. Dzięki jego przychylności będą mieli większe szanse pomimo braków w szeregach.
Później zajmie jej miejsce. A zanim to się stanie, będzie patrzyła na piekło, które rozegra się w tej krainie z uśmiechem na pysku. Niech Niosący Światło sprowadzi piekelny ogień na ziemię Czarnej Krwi.
Uśmiechnęła się pomimo bólu. Jej oczy były czerwone. Czuła jak w jej środku działa się prawdziwa rewolucja. Była szczęśliwa.

____________________________________________

I stop fighting my inner demons. We're on the same side now.
Powrót do góry Go down
Tahraton

avatar

Posts : 25

PisanieTemat: Re: Komnata Panderty   Nie Sty 31, 2016 6:00 pm

Moje kopyta wydawały głuchu odgłos uderzając o zimną posadzkę fortu. Błądziłem korytarzami przez dłuższą chwilę, zanim w końcu dotarłem do komnaty mojej przywódczyni. Zapukałem lekko, a potem uchyliłem ciężkie drzwi. Panderto? Klacz poinformowała mnie, podobnie jak innych członków Inkwizycji o porodzie. Prawdopodobnie chciała, abym się tu zjawił. Prawdopodobnie, bo nie znałem bardziej nieprzewidywalnej osoby. Wszedłem do pokoju. Panderta leżała na szkarłatnej poduszce. Wyglądała źle. Jakby ból rozsadzał ją od środka. Czy wszystko w porządku, pani? Trzeba by być ślepym, by zauważyć, że nie jest. Pytałem grzecznościowo. To była ważna chwila, zarówno dla Przywódczyni, jak i dla całej Inkwizycji. Potomek Panderty miał stać się nadzieją i siłą całej organizacji, dzięki niemu, osiągniemy swój cel. Tak właśnie twierdziła siwa klacz. Ja odrobinę wątpiłem w jej słowa. Nie zamierzałem się do tego przyznawać, ale budziły się we mnie wątpliwości. Wojnę wygrywa się siłą i strategią, nie klątwami i przepowiedniami. Nie miałem pojęcia kto jest ojcem dziecka. Znając Pandertę, mógł to być sam szatan. Nie zdziwiło by mnie to wcale. Potrzeba ci medyka? Kapłana, egzorcysty? Dodałem w myślach. Wiedziałem, że ktoś jeszcze miał się zjawić przy porodzie. Chodziło o jakiś rytuał, czy coś podobnego. Jak na razie nie widziałem nikogo w pobliżu fortu, ale egzorcyści mają swoje sposoby. Mógł zjawić się w każdej chwili. I oby to nastąpiło szybko. Czułem się trochę niepewnie, nie miałem pojęcia, co Panderta ode mnie oczekuje.
Powrót do góry Go down
Lucius



Posts : 4

PisanieTemat: Re: Komnata Panderty   Nie Sty 31, 2016 6:02 pm

Jakaś mikstura przerwała jego spokój. Było za wcześnie. Nie chciał stąd wychodzić. Powoli zaczął kopać i wiercić się niespokojnie. Był strasznie niezadowolony. Mały nie wiedział, że jeśli chce pozostać jeszcze sobą, nie powinien w ogóle się rodzić. Że to jedyny moment, kiedy będzie mógł pozostać niewinnym. Tutaj, dopóki jeszcze jest w środku. Szkoda tylko, że nie będzie nic z tego pamiętał.
Powoli został wypychany ze zewnątrz. Nie mógł z tym walczym. I tym, co rosło w jego wnętrzu. Jakby oznaka tego, co ma go czekać, że jego droga rzeczywiście się rozpoczyna.
I ktoś tam, na dole był zadowolony z tego, co się tutaj działo.
Lucius... Lucius... Wciąż szeptały głosy w jego głowie. Wszędzie otaczało go to jedno słowo. Nie znał jak na razie jego znaczenia. Jednak musiało coś oznaczać, skoro tak natarczywie było powtarzane.
Po długiej chwili został on na szczęście wypchnięty. Cały oblepiony był obrzydliwą mazią. Zaczął wydawać z siebie niepokojące dźwięki. Nikt nie mógł wiedzieć, o co chodzi. Czuł zbliżający się mrok.
Powrót do góry Go down
Yennefer

avatar

Posts : 129

PisanieTemat: Re: Komnata Panderty   Nie Sty 31, 2016 9:28 pm

Niektórzy sądzą, że w życiu, trzeba dążyć do bycia szczęśliwym.. Ale co widzą przez szczęście? Widzą kolorowe motylki, słoneczko na niebie, zieloną trawkę, uśmiechnięte zwierzątka i miłość na świecie...
Niektórzy widzą coś innego.
Ona widziała krew, ciemność, zimno i chłód. Widziała to, czuła i chciała czuć na zawsze, były dla niej niczym jedwab na skórze, niczym najlepszy pokarm, czysta ambrozja i nektar. Każdy potrzebuje szczęścia, lecz dla każdego szczęście jest inne.
Ciemność.- zawiło się słowo w głowie, tam też utkwiło, jak gwóźdź wbity w drewno, którego nie da się wyciągnąć. Jak ktoś śmie nazwać się Światłem?- zastanowił się umysł, kiedy zobaczy to co się stało.
Boskie, mroczne oblicze ukazało się wszystkim tutaj, lecz było piękne, cudowne i urocze, jak śmierć. Nazywa się światłem.. Cóż za niegodziwe imię. Zrobię z niego istną Noc.
Lucius.- rzekła głosem mrożącym krew w żyłach, a źrebak słyszał to wyraźniej, niż bicie serca matki. - Będziesz złem. Będziesz utrapieniem. Przelejesz rzekę krwi. Będziesz moim Ciemnym ulubieńcem.- powiedziała do niego, a tymi słowami wyrwała mu z klaty serce. Dosłownie. - Nie będziesz miał uczuć. Nic nie poczujesz, dopóki nie zgrzeszysz.- kontynuowała, a jego serce zmieniło się w coś czarnego.. - Wyjdź na świat, Luciusie.
Powrót do góry Go down
Lucius



Posts : 4

PisanieTemat: Re: Komnata Panderty   Nie Sty 31, 2016 9:53 pm

Ciemność zagościła w tej komnacie, w jego umyśle. Jego matka, prawdziwa matka. Nie ta, która właśnie go urodziła. Ona była jedynie tą, którą pomogła mu w byciu tym, kim miał się stać. Sama tego chciała. Chciała zdobyć przychylność ich bóstwa. I oto jest i on. Jej szansa. Jej Światło. Ten, który poprowadzi ich przez mroki nocy, które tak dobrze będą mu znane.
Taka chłodna, pełna sekretów, ciągnęła go do siebie.
Znowu ten głos. Lucius... Słyszał go wyraźnie. Bolała go od niego głowa. Nie chciał go słyszeć. Chciał, by nastała cisza. I jego życzenie zostało spełnione, w inni sposób, niż w sumie oczekiwał.
Dopóki nie zgrzeszy. Ale jak? Co miała na myśli Matka?
Serce zostało mu odebrane, na początku poczuł ból, potem... Potem był już tylko spokój.

Spojrzał na Pandertę, rozejrzał się po komnacie. Zamilknął. I już nie odważył się odezwać słowem. Słowa były w jego głowie. Jego własne i szepty w ciemności. To miał. Tylko tyle dostał od Nocy.
Powrót do góry Go down
Reignover
Duchowny
avatar

Posts : 65

PisanieTemat: Re: Komnata Panderty   Pon Lut 01, 2016 8:24 pm

Spojrzała na Tahratona, która dzięki bogom, zjawił się w jej komnacie. Potrzebowała jego wsparcia. Chciała, by był świadkiem narodzin czegoś nowego. Niech zobaczy, jak jej źrebię staje się pobłogosławione przez boginię, a Inkwizycja zyskuje potężnego sojusznika.
- Nie... - Szepnęła z trudem. Cóż za upokorzenie. Musiał widzieć ją akurat w takim stanie. Lecz to normalne. Każdą to spotykało, kiedy się na to decydowała. - Wystarczy mi, że tutaj będziesz.
Miała nadzieję, że nie będzie przez to chciał czegoś więcej. Chociaż... Fajnie byłoby się z nim trochę pobawić. Dla przyjemności. I dla korzyści. Skupiła się jednak na tym, by urodzić jej Luciusa.
Czuła, jak zbliża się jego chwila. Będzie mogła odetchnąć.
Zobaczyła nad sobą piękne oblicze ich Pani. To działało! Naprawdę działało!
W końcu wydała na świat źrebię nocy. Był piękny. Czarny niczym noc. Mroczny. Tajemniczy. Na początku wydawał się być opętany. Uderzyła ją iskra niepokoju. Już na zawsze taki zostanie? Jednak on zamilkł. Dziwne...
- Witaj, Luciusu... - Powiedziała do niego. Zwróciła się do Tahratona. - Trzeba będzie go umyć. Na razie nas zostaw. Muszę go nakarmić.
Spojrzała z dumą na swojego potomka. Tak, szczęście im sprzyja.

/Możesz się z/t.

____________________________________________

I stop fighting my inner demons. We're on the same side now.
Powrót do góry Go down
Tahraton

avatar

Posts : 25

PisanieTemat: Re: Komnata Panderty   Pon Lut 01, 2016 9:20 pm

Wszedłem głębiej do komnaty zachęcony zaproszeniem Panderty. Czułem się trochę nieswojo w tej sytuacji. Zapewne ona również. Nie byłem przyzwyczajony do oglądania jej w chwilach słabości. Ale nawet teraz, pomimo nieopisanego bólu, który rozsadzał jej wnętrze zachowywała zimną krew. Doszedłem do wniosku, że obserwacja jej poczynać zawsze jest kształcąca. Poród zaczął się. Wszystko wydawało się przebiegać bez komplikacji. Nagle jednak poczułem dziwny chłód. Zaskrzypiały drzwi, a może tylko tak mi się zdawało. Wyczuwałem... czyjąś obecność. Niewidoczną, niewykrywalną... a jednak obecną. I wyjątkowo mroczną. Zakręciło mi się w głowie. Tutaj działo się coś złego. Co do cholery zamierzała Panderta?! Usłyszałem szepty w jakimś niezrozumiałym języku. Instynktownie wyczułem, że nie są przeznaczone dla moich uszu. W jednej chwili wszystko zniknęło. Ciemne macki zła wypełzły się z komnaty równie cicho, jak się pojawiły. Źrebak przyszedł na świat. Był czarny jak węgiel. Nie skalany nawet jedną jasną plamką, nawet jego oczy lśniły najgłębszym odcieniem czerni. Wzdrygnąłem się. Było w nim coś niepokojącego. Zresztą podobnie jak w jego matce. Panderta patrzyła na niego z wyraźną satysfakcją. Dziecko było tym, o czym marzyłą. Potrzebowała godnego następcy. Jej odpowiadały takie klimaty. Mnie niekoniecznie. Dlatego z ulgą przyjąłem jej rozkaz. Chciała, żebym opuścił na chwilę komnatę, więc tak uczynię. Jednak nie zamierzałem odejść daleko. Będę przed drzwiami. Jak zawsze. Czujny. I gotowy.

z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Komnata Panderty   

Powrót do góry Go down
 
Komnata Panderty
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Śnieżny Płomień :: Północna Tundra :: Fort Logondale-
Skocz do: