Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mgliste Lochy - Izolatka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Wto Lut 16, 2016 7:36 pm

Co, co, co? Jak ona śmiała tak do mnie mówić!
- Ja? Ja stary? Mam 6 lat! A ty? Pyskata gówniara! Małolata bez szacunku do starszych! No przyznaj się, przyznaj, ile masz lat? Ze 4? - darłem się na nią.
- Małym? Jak śmiesz?! - krzyknąłem. Ona, czy ona nie wiedziała, jak każdego ogiera boli taka uwaga? Żaden nie lubił krytyki swojego sprzętu. To było... to było poniżej wszelkiej krytyki. Bezczelność i chamstwo! Spiorunowałem ją wzrokiem. Miałem nadzieję, że jest jej przykro!
- Nie jesteś! Czyżby?! - krzyknąłem, zbliżając się do niej... ale... ale jakoś obawiałem podejścia do niej. Zwłaszcza jak mnie przed chwilą zrzuciła i solidnie kopnęła - Jesteś łatwa i puszczalska! Nie kłam, że jest inaczej! - wyrzuciłem z siebie, co o niej myślę.
- Tak, może i jesteś silna... ale... ale ja jestem silniejszy! - skłamałem. Niestety miałem świadomość, jakimi mocnymi mięśniami ona dysponuje. Jej trafienie kopytem dalej czułem na zadniej nodze. Tak... musiałem jej przykuć i tyły. Spróbowałem się rzucić od boku by na zadniej lewej kończynie zapiąć okowę przyczepioną krótkim łańcuchem do posadzki. Ale czy mi się udało? Jeśli tak, to to samo spróbowałem zrobić z prawą tylną nogą. Mogło nie być łatwo. Kara była naprawdę zwinna i silna.
Powrót do góry Go down
Flover



Posts : 274

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Wto Lut 16, 2016 7:58 pm

Na nic jego wysiłek. Tylko patrzeć, jak sam się pogrąża.
- Nie, mam sto i pół, dla jasności. - Rzuciła pogardliwie. Potem przewróciła jedynie oczami, ignorując co mówi. I teraz... sam zobaczył, że nie ma szans. Nawet się nie zbliżył.- Nie kłamię - odpowiedziała z uśmieszki na pysku - tak jest. - Inaczej.
- Aha, to ciekawe... - prychnęła, szarpiąc za łańcuch i być może zdzierając obrożę z szyi. - Jeśli chcesz, żebym uwierzyła, to zdejmij ten badziew ze mnie i wtedy powalczymy. Przekonamy się, kto jest silniejszy.
On, jakby chcąc pokazać, ze jest lepszy, ciągle krzyczał i krzyczał. Może w końcu zderzeć sobie ten glos? Nie widział widocznie, że ze stadem Flover nie ma szans. Wszyscy są silniejsi.
- Widzisz, kochany. Taka jest natura Krwistych, chyba, że jeszcze się nie przekonałeś. Mogę Cię utwierdzić w tym przekonaniu, jeśli nadal nie wierzysz.
Jeśli miała luz od obroży, to najzwyczajniej go kopała, wierzgała. Jeśli nie, to dodawałam tylko ciosy tyłem, by nie dopuścić do siebie kolejnego, kolejnego żelastwa.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Wto Lut 16, 2016 8:14 pm

Spiorunowałem ją. Co za wstrętna gówniara! Wyzywa mnie od starców a sama się nie chce przyznać, do swojego wieku. Może była nawet młodsza niż myślałem? No cóż, na razie nie miałem czasu się nad tym zastanawiać. Tutaj trzeba było działać! Położyłem uszy po sobie, gdy ta dalej mnie obrażała.
- Zaraz go ponownie poczujesz! I sama się przekonasz! - prychnąłem oburzony.

Już, już miałem się na nią rzucić, gdy ta nagłym pociągnięciem pozbyła się obroży z szyi. Nie, nie, tylko nie to! Teraz byłem naprawdę przerażony. Nie dobrze, bardzo niedobrze! Ale na szczęście wciąż miała kaganiec i przednie nogi przykute do posadzki. Czyli jeszcze nie było fatalnie.
-Nie, nie, nie zdejmę! Zaraz przykuta będziesz mnie błagać o litość! - stwierdziłem, rzucając się na jej zadnie nogi. Niestety ta tak prała, kopiąc na wszystkie strony, że szybko zmieniłem plan, jednak starając się jej ponownie założyć jakąś nową obrożę na szyję, przykuwając ją ponownie łańcuchem do ściany - tym razem możliwie krótko i ciasno, by drugi raz się tak łatwo nie zerwała. Może była silna, zwinna i wytrzymała - ale jeśli wciąż jej przednie nogi były przykute a kaganiec znajdował się na jej pysku, to nie mogła za wiele zrobić.
- Zaraz zobaczymy kto kogo utwierdzi w przekonaniu! - krzyknąłem.
Powrót do góry Go down
Flover



Posts : 274

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Wto Lut 16, 2016 8:50 pm

Podeszła do kółka wystającego ze ściany, by zahaczyć nim o skórzany kaganiec i go zerwać. Leszpa skóra niż metal.
- Boję się! Tylko nie to! - Bujała, usiłując zerwać kajdany z kopyt. Po chwili i słowach Bursega dodała:
- I tak litości byś mi nie okazał, więc ja również tego nie zrobię. I nie zniżyłabym się do tego poziomu, by o coś Cię błagać. - Prychnęła, przypatrując się uważnie ogierowi. Odpierala jego atak jak mogła, by tylko odsunąć rzepa od siebie.
- Chętnie się przekonam - rzuciła, podchodząc do niego. - Klucz. Chyba, że chcesz tu ze mną dłużej siedzieć w zamknięciu. I tak pewnie ucieknie jak tchórz.. - Wzięła wyrwany łańcuch, znów podchodząc do Bursega.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat:    Wto Lut 16, 2016 9:12 pm

Przerażony dojrzałem, jak klacz z łatwością zrywa skórzany kaganiec. Heh, może jednak metalowy był lepszym wyborem? Niedobrze, robiło się coraz gorzej. Na szczęście kajdany były metalowe więc zanim klacz zdążyła je zerwać, to ja ponownie zapiąłem jej obrożę na szyi, przypinając ją ponownie łańcuchem do ściany, by następnie odskoczyć do tyłu - jak najdalej od tej przerażającej furiatki.
- Bój, bój! - warknąłem, samemu jednak tak naprawdę drżąc że strachu.
- I nie okażę Ci litości! Chyba,że się uspokoić i za wszystko przeprosisz! Ty mała, wredna, wstrętna, żałosna, wulgarna, agresywna furiatko! - wydarłem się na nią. Podejść do mnie nie mogła - łańcuch i nowa obroża ją zatrzymały. Ale to nie zmieniało faktu, że mnie ona przerażała. Klucz. Oddanie jej klucza może nie było złym pomysłem? No ale chciałem skończyć co zacząłem.
- Nie! Jesteś moja! Nie puszczę Cię! - krzyknąłem na nią. Ale niezbyt głośno i niezbyt stanowczo. Nie chciałem jej zirytować.
- Będziesz! Będziesz zamknięta u mnie w niewoli! Jeszcze długo! Zobaczysz! Jesteś moja! - wydzierałem się jak głupi, bojąc się jednak do niej podejść. Może rzeczywiście łatwiej było zwiać. Patrzyłem z nadzieją na drzwi i na klucz, znajdujący się dwa metry na prawo, niechcący wzrokiem zdradzając, gdzie go odłożyłem.
Powrót do góry Go down
Flover



Posts : 274

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Wto Lut 16, 2016 9:51 pm

Ych, to mój... lepiej się nie wyrażać. Nie wiedziała, czemu akurat dała sobie przypiąć to żelastwo.
- Bursegu - mruknęła namiętnie w jego stronę. - Łeb Ci urwę... - Warknęła, po czym zaraz się zaśmiała, jakby zamieniając to w fałszywy żart. - A Ty znów mnie tylko obrażasz, przyznaj. Chyba, że znów według Ciebie kłamię. - Odpowiedziała na jego krzyki. Furiatka? Po prostu się broni i myśli, w porównaniu do bezmózgowców.
- Nie jestem niczyją własnością - powiedziała, patrząc na niego spod grzywy. Po chwili ciszy dodała - teraz powinieneś odpowiedzieć: nie! Właśnie, że nie! Porwałem Cię i teraz jesteś moja! Mogę z Tobą robić co chcę! Czy coś w tym stylu. Oczywiście wszystko wykrzykując. Czyż nie tak? Już to przerabialiśmy, a ja Ci znów powtarzam to samo, bo najwidoczniej n a d a l nie rozumiesz.
Odwróciła na chwilę łeb, by zignorować jego krzyki.
- Z tego co wiem, mój drogi, lochy są własnością stada. Więc każdy może tu przyjść, w końcu mnie uwolnić lub nie. Chociaż najbardziej prawdopodobną opcją jest to, że sama się stąd wyrwę.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Wto Lut 16, 2016 10:15 pm

Uśmiechnąłem się, gdy klacz powiedziała do mnie namiętnie. No, w końcu się uczyła, jak się należy zachować. Po czym nagle... nagle warknęła. Położyłem uszy po sobie pokazując jej, że takie zachowanie mi się nie podoba i nie będzie tolerowana.
- Łeb! Łeb to Ci ja urwę! - odpowiedziałem jej. Za ten śmiech to powinienem chyba do niej doskoczyć u ją ugryźć. I pewnie bym tak zrobił, gdyby nie taki drobny problem, że pozbyła się kagańca i łańcuchów z nóg.
- Tak, obrażam Cię. A czego oczekiwałaś? Wierszy miłosnych? Inteligentnej rozmowy o literaturze? - parsknąłem lekceważąco. Ona chyba nie wiedziała gdzie była i po co tutaj trafiła!
- Właśnie, że jeste... - zacząłem mówić, gdy ona mnie uprzedziła. No co jest? Prorok jakiś, jasnowidz czy co?
- Skąd wiedziałaś co chcę powiedzieć? - spytałem zirytowany - I skoro to wszystko wiesz, to czemu nie stosujesz się do tej wiedzy? - dopytywałem oburzony.
- To chyba ty nie rozumiesz położenia, w jakim się znalazłaś! - krzyknąłem. Próbowałem się uspokoić. Bóg mi świadkiem, ze próbowałem. Ale przy niej... przy niej się po prostu nie da!
- Tak? A niby czemu ktoś miałby Cię uwolnić? - dopytywałem - Ktoś przyjdzie, zerknie na Ciebie i sobie pójdzie. A ty zostaniesz. - dodałem, chociaż w sumie nie byłem przekonany. Piękna kara klacz... mogłaby każdego skusić.
- Jeśli chcesz... to możemy się przejść do mojej jaskini. - zaproponowałem, zastanawiając się, czy to dobry pomysł. Ale chyba tak? Ponownie się na nią rzuciłem - tym razem z metalowym kagańcem, usiłując go jej wepchnąć na pysk i dokładnie zapiąć paski.
- Tym razem tak łatwo się go nie pozbędziesz. - poinformowałem ją.
Powrót do góry Go down
Flover



Posts : 274

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Wto Lut 16, 2016 10:43 pm

Jego złość tylko rozpierała w niej większą ochotę, by to dalej ciągnąć. Natura czarnego charakteru.
- Popatrzę - rzuciła jedynie. Bez głowy na miejscu; i tak będzie patrzeć. - Nie, stwierdzam fakty. Czemuś musisz się podlec, a najwidoczniej przepadasz za ubliżaniem mi. Rób tak dalej.
Chyba miłe zaskoczenie. Może i widzi swoje błędy, lecz na pewno częściej wyciąga z siebie doskonałość.
- Przewidywalny jesteś. Po prostu uświadamiam Ci, że NIE JESTEM TWOJA I NIE BĘDĘ. - Mruknęła tylko, ignorując dalszą część wypowiedzi ogiera. Naprawdę musiał lubić się kłócić.
- No właśnie - przytaknęła. - Nie powiedziałam, że mnie uwolnią. - Może jednak udaje takiego tępego ogiera, a naprawdę jest inny. Być może i jest to prawda.
Na kolejne słowa spojrzała na niego normalnie; bez złości i pogardy. Nie chciała już nic mówić. Próbowała nie dać sobie go założyć, kopiąc przodem i rzucając łbem. Liczyła się z tym, że ma obrożę. Kolejny, tylko żelazny, kaganiec, chciał jej wcisnąć.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Wto Lut 16, 2016 10:58 pm

Położyłem uszy po sobie. Ona... ona stanowczo przeginała.
- Naprawdę? Tego chcesz? Śmierci przez urwanie Ci głowy? - darłem się dalej na nią, nie mogąc się opanować.
- Gówno Cię obchodzi za ubliżaniem komu przepadam! Zamknij się. - krzyknąłem na nią.
- Zobaczymy! Słyszysz? Zobaczymy! - zapowiedziałem jej. Już miałem się kolejny raz na nią wydrzeć, ale szybo sobie uzmysłowiłem, że znowu bym się powtarzał, a ona znowu by to wyśmiewała. Więc wyjątkowo sobie to darowałem.

Długo się męczyłem, aby jej ubrać kaganiec. No i skoro miała obrożę, przez co nie mogła się za bardzo oddalać, to pewnie w końcu mi się to udało. Oberwałem przy tym przednimi nogami... więc rzuciłem się na nie z pętami, czyli kajdanami dla koni, próbując jej to wcisnąć na przednie nogi. Musiałem, był to jedyny sposób, by ją przeprowadzić w miarę bezpiecznie do mojego jaskini. Na sam koniec odczepiłem łańcuch od jej obroży od ściany, po czym chwyciłem ją w pysk.
- To idziemy do mnie! Tylko grzecznie! - oznajmiłem jej, szarpiąc delikatnie za łańcuch. Jeśli mi się udało, to po chwili wyprowadziłem ją.

/być może z/t?
Powrót do góry Go down
Flover



Posts : 274

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Wto Lut 16, 2016 11:12 pm

Nie widziała sensu, by dalej prowadzić tą rozmowę. Nie odbywała się, zapewne i tak by było lepiej. Jak również pewnie niedługo logicznie od tych krzyków.
I teraz, prawie całą doładowania jakimiś metalami, poszła za nim. Zachowła resztki tej godności, którą on próbował wytępić. Krok za krokiem i chwilę się dłużyły. Z nim u boku, cudownie. O czym jeszcze marzyć.
Popieranie na nic by się nie zdało, tu musiała przyznać - wygrał. W kolejnej walce tak łatwo nie będzie, nie dopuści do tego. Pewnie będzie ich wiele.

z/t
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Nie Lut 21, 2016 6:50 pm

Wszedłem do lochu, zapewne mocno się szarpiąc i męcząc, aby wciągnąć tutaj i porwaną Viserię, która bynajmniej nie ułatwiała mi zadania. Byłem już zapewne kompletnie zmęczony, gdy w końcu dotarliśmy do izolatki, więc szybko pociągnąłem ją pod ścianę, gdzie zapiąłem jej na szyi mocną obrożę, przykutą grubym łańcuchem do muru. Wtedy też zamknąłem drzwi na klucz, po czym wpatrzyłem się w swoją ofiarę z bezpiecznej odległości.
- No to witaj w lochach, łaciata krówko. - przywitałem ją oficjalnym tonem.
- A co? Wierzysz, że Ci się uda uniknąć pokrycia? Heh, raczej masz marne szansę. - prychnąłem, wciąż przyglądając się jej ze sporego dystansu. Poza śmiesznym umaszczeniem to nie była brzydka. A uszy... uszy może się uda jakoś wyprasować żelazkiem by były w dobrą stronę.
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Nie Lut 21, 2016 7:04 pm

Przewróciła  oczami co raz bardziej poirytowana i wściekła. Postanowiła jednak zachować większość swoich emocji w sobie, i ich po prostu nie okazywać.
Próbowała się upierać, jednak i tak prędzej czy później udałoby mu się ją wprowadzić, i niestety tym razem tak było. Szła zdenerwowana wzdłuż korytarza. Ostatni raz gdy była w lochach? To dzień, w którym porwała tą arabkę. Dlaczego mam takiego pecha do arabów?
Gdy tylko weszła do izolatki, szybko wzięła w pysk linę, szarpiąc mocno, by ogier ją pościł. Miała nadzieję, ze mi się uda, bo jeśli nie..
Tak, własnie tak sądzę. Mi się nie uda?-prychnęła, mówiąc głosem nie znoszącym sprzeciwu. No nie wiem komu się tu nie uda.-dodałam, mocno się szarpiąc.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Nie Lut 21, 2016 7:13 pm

W końcu wprowadziłem zapierającą się klacz do lochów. Widziałem, ze ta chwyciła linę, na której ją prowadziłem... ale w sumie już mi ona nie była dłużej potrzebna, bo w tym momencie natychmiast spróbowałem zapiąć jej obrożę na szyi, która była przykuta łańcuchem do ściany.
- Heh, jesteś naiwna. - prychnąłem. Ok, jej poprzedniczce udało się uwolnić i zwiać... ale teraz obiecałem sobie, że będą ostrożniejszy. Ta łaciata krówcia nie miała szans! Chociaż widziałem, że jeśli chodzi o siłę, zwinność i jej wzrost... no to czekało mnie z nią sporo zabawy.
- Puść to, zostaw! - krzyczałem, dalej próbując jej zapiąć obroże, a jeśli mi się udało, to odskoczyłem jak najdalej od niej, zerkając na nią z pogardą i wściekłością.
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Nie Lut 21, 2016 7:23 pm

Dalej się szarpałam, nie dając sobie do mnie podejść. Byłam na siebie zła, że pozwoliłam się tak po prostu porwać.. Gdybym tylko użyła nieco więcej siły..
Stanęłam dęba, próbując trafić go kopytem, po czym gdy opadłam na ziemię, od razu wbiłam w jego łopatkę zęby, mocno zaciskając i szarpiąc przy tym.
Cofnęłam się, widząc jak ogier próbuję założyć mi na szyje obrożę. Po chwili jednak znalazłam się pod ścianą. Westchnęłam, biorąc rozbieg i próbując wbiec w siwego, z nadzieją, że jakoś powalę go na ziemię, a wtedy od razu naparłabym na niego swoim ciałem.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Nie Lut 21, 2016 7:37 pm

Coraz mocniej walczyłem z utrudniającą wszystko klaczą, która za wszelką cenę chciała nie pozwolić sobie dać założyć obroży na szyję. Próbowałem się odsunąć, gdy stanęła dęba, tak że mnie lekko zawadziła kopytem, po czym kwiknąłem z bólu, gdy jej zęby zacisnęły się na mojej łopatce. Mimo tego nie cofnąłem się ale rzuciłem na wciąż cofającą się klacz, próbując jej wepchnąć obrożę na szyję.... i tak szedłem za cofającą się klaczą aż ta doszła do ściany. Już, już była moja... jednak jej szarża mnie zaskoczyła. Było już za późno, aby uskoczyć, tak że tylko przyjąłem stabilną pozycję, gdy ta we mnie wpadła. Nie dałem się powalić na ziemię a moment zderzenia i dalsze jej napieranie starałem się wykorzystać, aby w końcu zapiąć jej na szyję obrożę. Po tylu próbach w końcu miałem nadzieję, że mi się to uda. A wtedy przykuta łańcuchem do ściany może się wreszcie uspokoi.
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Nie Lut 21, 2016 7:46 pm

Wpadłam na niego, używając przy tym większości swojej siły, jednak nie udało mi się go powalić.
Próbowałam się jakoś bronić, a ta walka trwała przez jakiś czas..
Jednak po chwili poczułam coś zimnego na szyi, od razu się odwróciłam a moje oczy były czerwone od wściekłości.
Zarżałam cicho, wpijając w ręcz w niego swój wzrok. Radzę Ci mnie wypościć.-warknęłam, z twarzą nieruchomą niczym spiżowy posąg.
Westchnęłam głośno, szarpiąc co raz mocniej by łańcuch w końcu pęk. Odczuwała lekki strach, jednak dobrze chowała swoje obawy pod maską spokoju, i rozwagi.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Nie Lut 21, 2016 7:52 pm

Klacz we mnie wpadła na tyle mocno, że nie dużo brakowało, a bym się wywalił. Po dłuższej walce w końcu zapiąłem jej obrożę na szyi, która była przykuta łańcuchem do ściany. Jest, nareszcie, w końcu był jakiś postęp. Wpatrzyłem się w jej czerwono od wściekłości oczy i tak się nimi przeraziłem, że aż się odruchowo odsunąłem. Ona była... naprawdę przerażająca. Szybko się domyśliłem, że lepiej jej więcej nie wkurzać. Może rzeczywiście lepiej darować sobie nazywanie jej krówką?
- Puścić? Chybabym musiał być peda*em, by wypuścić klacz z rują. - prychnąłem. Obserwowałem, jak klacz się szarpie, próbując przerwać łańcuch... ale ten był gruby i silny. Robiło wrażenie: mimo beznadziejnej sytuacji Viseria się nie poddawała.
- Uspokój się, to nie ma sensu. - stwierdziłem, po czym chwyciłem jakiś kaganiec nieutrudniający mówienia i rzuciłem się na jej głowę, próbując wepchnąć kaganiec na pysk, co być może wymagało długiej walki. Jeśli mi się to w końcu udało, to zapiąłem ciasno paski, aby nie mogła mnie kolejny raz ugryźć.
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Pon Lut 22, 2016 12:12 pm

Viseia znòw wywròciła oczami, z całej siły wręcz starając się powściągnąć swoje emocje, a trochę ich zbierało się w jej duszy, zwłaszcza te ponoć negatywne, takie jak gniew czy wściekłość ktòrych to gwałtowność sprawiała, że była w stanie roznieść w strzępy jej otoczenie, byleby tylko wyładować nadmiar kumulującej się w niej energii i złości...
Ale kto powiedział, że jest to złe? Wszak gniew czasem może być czasami dla niekfórych jedyną motywacją umożliwiającą im dążenie do wyższych celòw.
Spier*alaj!-warknęła wrecz, powstrzymując się przed atakiem na niego.
Ty i twoje małe przyrodzenie? i tak nie sięgniesz.-prychnęła, a chwilę potem próbowała go ugryźć i nie pozwolić mu założyć na pysk kagańca.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Pon Lut 22, 2016 7:16 pm

Widziałem, że klacz się denerwuje i mnie to trochę przerażało. Bo jeśli chodzi o jej stan psychiczny to mnie akurat on mało obchodził. Mogła się denerwować, martwić, wściekać, załamywać... dopóki oczywiście mnie nie atakowała. Ta jednak była skrajnie agresywna, wredna i niebezpieczna. Kolejna Czarna Krew, która powinna być skuta i trzymana w końskiej wersji kaftana bezpieczeństwa!
- Ej, grzeczniej! - krzyknąłem, próbując ją uspokoić.
- Małe? A dlaczego tak uważasz? Zerkałaś? A to puszczalska klacz, tylko jedno Ci w głowie! - prychnąłem. Wcale nie uważałem swojego sprzętu za mały. Rzuciłem się na nią, kwikając z bólu gdy mnie ugryzła i próbując wepchnąć jej kaganiec na pysk, co mi jednak coś nie wychodziło. Zirytowany zmieniłem taktykę i naparłem na nią od boku, chwytając ją zębami za szyję od góry, próbując nią jakoś ją popchnąć, zachwiać jej równowagę i w konsekwencji powalić. Jeśli mi się udało, to natychmiast ją przygniotłem własnym ciężarem do ziemi, aby nie mogła powstać.
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Pon Lut 22, 2016 7:34 pm

Próbowałam się jakoś uspokoić. Policzyłam do trzech i westchnęłam głośno. Miałam go po dziurki w nosie, mimo tego, że przebywałam z nim kilka godzin.
Boże!.. Ugh.. co za flet!
Nie próbowałam nawet zachować swojego zwyczajowego, wystudiowanego, pełnego obojętności oblicza. Utrzymałam ostre spojrzenie z nadzieją, że tamten umilknie, gdyż było to właściwie jedyne, czego potrzebowała - ciszy.
No i może jeszcze, samotności. Choć w tym momencie było to po prostu nie realne.
nie?-wrzasnęłam. Ale zapewne tak jest.-uśmiechnęłam się do niego słodko. Byłam poirytowana jego zachowaniem. PO PROSTU ŻAŁOSNY!
Oczywiście, broniłam się przed jego atakiem- nie obeszło się to przez próbami ugryzienia go.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Wto Lut 23, 2016 12:18 am

Widziałem, jak klacz we mnie zerka ostrym, pewnym wściekłości spojrzeniem... i mnie to niejako bawiło z jednej strony, a z drugiej przerażało. Byłoby na pewno przyjemniej, gdyby była spętana. Wtedy wściekłość dodawała klaczom pewnego kolorytu. Niestety bez pęt ów koloryt był trochę przytępiony przez przerażenie, którym mnie napawała. Dlatego też postanowiłem to szybko zmienić i rzuciłem się na nią, w odpowiedzi na co, dosadnie mnie ugryzła. Zirytowany kwiknąłem z bólu, dalej próbując ją wywrócić (nie napisałaś, czy mu się udało czy nie? więc mogę założyć, że mu wyszło?)... aż w końcu dałem radę! Klacz padła na ziemię a ja rzuciłem się na nią, sprawnie przygniatając ją własnym ciężarem do ziemi, by nie wstała. Linami spróbowałem ciasno związać jej przednie nogi a następnie ponowiłem próbę wepchnięcie kagańca na jej pysk co było o tyle łatwiejsze, że ta leżąc nie miała za dużej możliwości unikania tego przydatnego narzędzia.
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Wto Lut 23, 2016 7:22 am

Westchnęłam, załamana całą zaistniałą sytuacją. Miałam tego dość! No ale cóż, nic nie mogłam na to poradzić..
Przez jakiś czas zaciekle z nim walczyłam, jednak po chwil, przez moją nie uwagę, przewróciłam się, a gdy chciałam wstać, ogier przygniótł mnie swoim ciałem.
Nie należał do jakiś grubasów, więc nie był jakoś koszmarnie ciążki. Wiłam się pod nim i syczałam zezłości.
Próbowałam go jakoś ugryźć w szyję lub grzebień grzywny, albo po prostu gdzie kol wiek... Szarpałam się, kręciłam i wykręcałam nogi, by tylko ogier ich nie związał. Po chwil jednak starałam się jak tak podkulić, by uniemożliwić ogierowi dostanie się do nich.
A gdy starał się założyć mi kaganiec, starałam się przywalić moją głową w jego, jednak udało mi się mu założyć.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Wto Lut 23, 2016 11:58 am

W końcu udało mi się ją powalić i przygnieść do ziemi. To ją jednak nie załamało. Ta uparta klacz dalej walczyła, wijąc się i rzucając na wszystkie strony pode mną. Szarpała, wierzgała i syczała mimo tego, że ją przygniatałem, próbując jej uniemożliwić opór. Starałem się obwiązać jej nogi, ale nimi za bardzo rzucała. W końcu je kompletnie podkuliła, uniemożliwiając mi sięgnięcie do nich. Zmieniłem więc miejsce ataku... i rzuciłem się na jej pysk. Tutaj poszło mi znacznie lepiej, bo po krótkiej walce w końcu wepchnąłem jej metalowy kaganiec na pysk, ciasno zapinając paski od niego. No nareszcie jakiś sukces. Zerwałem się z niej i odskoczyłem na kilka metrów tak, by wciąż mając obroże i łańcuch, którym była przywiązana do ściany, nie mogła do mnie sięgnąć.
- I co kochanie? Teraz w końcu się poddasz? W końcu zrozumiałaś, że dalsza walka nie ma sensu? - spytałem, uśmiechając się do niej złośliwie.
Powrót do góry Go down
Viseria



Posts : 147

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Wto Lut 23, 2016 7:41 pm

Przybrałam poważną minę, nie oddającą żadnych emocji. Mimo tego, że moja dusza krwawiła od wściekłości. Spojrzałam na niego z pełnym opanowaniem, wpijając wręcz w niego swój wzrok, nie spuszczając go choćby na chwilę.
Prychnęłam, po czym otrzepałam się od kurzu. No cóż, podłoga nie należała do najczyściejszych, widać, że nikt tu nie sprzątał od bardzo dawna.
Nie?!-powiedziałam dumnym głosem. Czy on na prawdę myślał, że, to, że założył mi na pysk to metalowe(?) gówno, ja się poddam? Oh... ze mną nie ma tak łatwo. -uśmiechnęłam się złośliwie. Może szmaty z twojego stada, tak łatwo odpuszczają i dadzą Ci zad..Ale ze mną tak nie będzie. -powiedziałam stanowczym głosem.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Wto Lut 23, 2016 8:07 pm

Nie rozumiałem, jak klaczy udawało się tak nagle opanować. Byłą wściekłą, rzucała się szarpała... a nagle wszystko jej przeszło? Dziwne i podejrzane.
- Nie? - zdziwiłem się - Jak to nie!? - parsknąłem zirytowany jej odmową. Miała mi się poddać, skoro miała metalowy kaganiec na pysku! A nie złośliwie utrudniać!
- Nie ma tak łatwo! Przekonamy się! - warknąłem złowieszczo.
- Jak śmiesz tak mówić o dostojnych Halnych klaczach? To ty sądzisz innych swoją miarą! - krzyknąłem na nią. Miała kaganiec i obrożę na szyi... czyli była trochę unieruchomiona, ale chyba za mało. Chwyciłem jakieś liny u rzuciłem się na jej prawą przednią nogę, starając się dowiązać do niej sznur by drugi koniec przywiązać do jakiegoś pierścienia wystającego z posadzki. Następnie to samo zrobiłem z jej lewą przednią kończyną. Jeśli mi się udało... to już powinna być grzeczniejsza, posłuszniejsza i pokorniejsza!
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mgliste Lochy - Izolatka   Today at 6:08 pm

Powrót do góry Go down
 
Mgliste Lochy - Izolatka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 7, 8, 9, 10, 11, 12  Next
 Similar topics
-
» Mgliste Lochy - cele więzienne
» tropikalna izolatka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Halnego Wiatru :: Terytoria :: Podziemia :: Mgliste Lochy-
Skocz do: