Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kaze - don’t say you know who I am right now

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kaze

avatar

Posts : 9

PisanieTemat: Kaze - don’t say you know who I am right now   Sro Cze 08, 2016 7:58 pm


[You must be registered and logged in to see this image.]

Stado

Śnieżny Płomień

Podstawowe informacje

Co podstawowego, można powiedzieć o Kazeyu? Może to, że jego rasa nie jest do końca znana. A może chodzi o fakt, że jego imię oznacza po japońsku wiatr? Właśnie! Pochodzi z Japonii ... to chyba, też mogło by się tu znaleźć, prawda?
No dobrze, koniec żartów.
☆ Kaze ma 171 centymetrów w kłębie.
☆ Możliwe, że w jego ciele płynie krew mustangów.
☆ Jego bardzo dalecy przodkowie pochodzili z terenów norweskiego fiordu i amerykańskich prerii.

Wygląd

Kaze jest wysokim koniem, mierzy około 171 centymetrów w kłębie. Jest on maści srokatej, gdzie przeważa czarny kolor z białymi łatami. W okolicach pyska można dopatrzeć się brązowych dodatków. Dość krótka grzywa jest śnieżnobiała, podobnie jak ogon, który sięga Kazeyowi do połowy nóg. Jego okrywa włosowa latem jest krótka, zimą zaś zamienia się w długie i gęste futro, dzięki któremu ogier wygląda jakby wyszedł z epoki lodowcowej. Budową nie przypomina żadnej konkretnej rasy - prosta szyja, lekko zarysowany kłąb, umięśniony zad i nogi z ledwo widocznymi szczotkami pęcinowymi. Do tego średniej wielkości kopyta (bardziej małe niż duże) o barwie szarawej. Jego cechą charakterystyczną są niebieskie oczy. Szczególnie w oczy rzuca się lewe oko, które jest w połowie niebieskie a w połowie brązowe z okrągłą źrenicą. Kaze to silny koń poruszający się z gracją konia pełnej krwi.

Charakter

"Całe dobro przemija i całe zło przemija, a my nie możemy nic zrobić, żeby zmienić cokolwiek albo kogokolwiek. A już w najmniejszym stopniu samych siebie."

Ogier ten jest doskonałym aktorem. Maski, które nosił, stały się z biegiem czasu jego częścią od której nie sposób się uwolnić. Jego środek jest zimny niczym hartowana stal, otoczony miękką i z pozoru ciepłą powłoką. Spróbuj jej tylko dotknąć, a przekonasz się, że zamiast ciepła poczujesz żywy ogień. Mieszaninę furii i sztuczności, kłamstwa i nieszczerych uśmiechów, od których roi się w życiu Kazeya. Ten koń tylko z pozoru jest sympatyczny.

"Piękne kłamstwa. Kłamstwa, które nosimy tak długo, że już nie pamiętamy, co jest pod nimi."

Sztuczne uśmiechy, pozostaną sztuczne, tak samo jak jego zimne spojrzenie, przeszywające kogoś innego na wylot. Nie można uznać go za osobnika honorowego czy lojalnego. Ważny jest dla niego, tylko i wyłącznie własny grzbiet, którego nie będzie dla innych ryzykował. Ten kuc to zagadka, bo jak coś takiego może przemierzać nasz nieskończenie dobry świat? Może udaje mu się to dzięki teatrzykowi jaki potrafi odegrać? Kaze to morderca bez żadnych skrupułów, nie zawaha się zabić kogoś innego, chyba, że w jego znoszeniu ma ukryty cel, ewentualnie zamierza tego kogoś dręczyć. Owszem jest sadystą ... i masochistą. Własny ból, również sprawami mu coś w rodzaju przyjemności. Dlatego trenuje, puki nie padnie na ziemię, ledwo żywy. Dojść z nim do porozumienia jest zadziwiająco łatwo ... ale czy to będzie prawdziwe porozumienie?

"Mogę zabić ciebie, ale dla ciebie zabijać nie będę."

On zawsze ma gdzieś swoje "ale", nawet jeśli go nie powie. W kontaktach jego stopione z nim maski, przydają się, nadając mu czasem wyraz sztucznego zaufania czy też uprzejmości. Nawet wprawne oko będzie miało problem z rozróżnieniem co jest sztuczne a co prawdziwe, bo Kaze jest uszyty z kłamstw i podchodów, słodkich uśmiechów w ciemną noc, nim cię zamorduje z zimną krwią. On nie zlituje się nad nikim, klacz, ogier, źrebię... jeśli będzie mu to na rękę zrobi to. Nie zabija bez powodu, jednak dla niego wszystko może być powodem. Jak wytrzymać z tymże osobnikiem? Starać mu się nie podpaść, okazać szacunek i zejść z oczu.

"Nigdy nie powiedziałem, że to w porządku. Mój świat nie jest czarno-biały, nie składa się z tego, co dobre i złe. Twój też nie powinien taki być. Nasz świat to tylko lepsze i gorsze, mrok jaśniejszy i ciemniejszy. Tak jest lepiej."

Taki jest Kaze na wieki, wieków, amen.
A może jednak nie? Może w jego życiu nastanie przełom i jego charakter obróci się o sto osiemdziesiąt stopni? Wątpliwe, ale nie mówię nie.

~*~

Podsumowując:
On jest aktorem przez całe życie. Gra miłego i towarzyskiego, mimo iż posiada duszę mordercy. Inne konie biorą go za takiego jakiego udaje, często nie dostrzegając jego środka. Nie jest to jednak niewyobrażalnym błędem. Pozyskuje znajomych nie po to by ich po nocach mordować, lecz by mieć informacje jakie pozyskuje prowadząc niezobowiązującą rozmowę czy też zwyczajnie plotkując. Nawet takie ucieleśnienie zła jak on, potrzebuje kogoś do towarzystwa. Takiego kogoś przy kim może udawać normalnego jak również kogoś przy kim będzie mógł pokazać swoją naturę. On nie ma podwójnego charakteru. Jego maski są częścią niego, nie musi wysilać się z udawaniem. Ba! On to uwielbia. Uwielbia być normalnym.


Historia

"My name is hatred of the reasons we both know."
"Me imię to nienawiść z powodów, które oboje znamy."


Kaze urodził się w Plemieniu Sanmyaku, które zamieszkiwało dzikie odstępy norweskich gór. Plemię miało swe korzenie w Japonii, skąd (według legendy) mieli przybyć pierwsi założyciele plemienia. Matką ogiera była srokata klacz Hana (jap. kwiat), a ojcem niepełnej krwi ogier o karej maści Halt. Jego dzieciństwo tylko pozornie było normalne. Niby mógł stać się koniem zdrowym psychicznie, lojalnym i uczciwym. Niestety prawda jest trochę inna. Halt był ogólnie szanowanym ogierem, doskonałym wojownikiem i zabójcą. Jednakże na tle kontaktów towarzyskich wypadał źle, wręcz fatalnie. Zupełnie tak jakby nigdy nie schodził z pola bitwy, a poza akcją nie potrafił odnaleźć się w życiu. Gdy urodził się Kaze liczył on sobie dziewięć lat, natomiast matka Kazeya miała zaledwie sześć lat. Była osobą łatwo dostosowującą się do nowego środowiska, miłą acz ostrożną i nieufną. Tylko z pozoru idealną i nieskazitelnie dobrą. Można więc stwierdzić iż Kaze otrzymał w prezencie dość ciekawe geny, które z pewnością zagrały duża rolę w jego charakterze. To jednak nie wszystko. Jak wiadomo charakter to nie tylko geny. Osobowość kształtuje się głównie przez otoczenie i wychowanie. Po Kazeyu od dnia jego narodzin spodziewano się tylko dwóch rzeczy: urody matki i umiejętności ojca. Z rozkazu alfy miał skrócone dzieciństwo, już od najmłodszych lat miał być traktowany jako uczeń. Siedział wśród o wiele starszych źrebiąt, ucząc się tego co oni - sztuki walki. Jego niezwykle chłonny umysł, był zwyczajnie zbyt młody by poradzić sobie z takimi treningami. W ten właśnie sposób na jego serduszku pojawiła się pierwsza ciemna rysa.

"My name is empty cause you drained away the love."
"Me imię to pusty, bo wysączyłaś całą miłość."


Kaze rósł i powoli spełniał wszelkie wymagania. Był sprytny, silny, zabójczy i do tego przystojny. Co z tego? Był też chamski, arogancki i agresywny. Nie krył się z niczym, a jako taki szacunek okazywał tylko względem swoich rodziców. Nic więc dziwnego, że syn alf - Alberto widział w nim zagrożenie. Właśnie, kim był Alberto? Odpowiedź brzmi: był nijaki i zdawał sobie z tego sprawę. Niewielki. Nieszczególnie inteligentny, nie był też uzdolniony w żadnej innej dziedzinie. Jedynak, wyglądający jak nieudana mieszanka araba z osłem. Od urodzenia z niepokojem obserwował rozwój Kazeya. Wiele razy próbował namówić ojca by coś z nim zrobił. Nie przyniosło to jednak żadnych skutków. Mimo paskudnego charakteru, jakim odznaczał się Kaze, całe plemię było z niego dumne. Cieszyło się, że ma idealnego wojownika - co z tego, że zabójcę? Wiele par chciało wydać za niego swoje córki, licząc na bajeczne potomstwo. Jednakże Kaze nie przejawiał zainteresowania na tym punkcie. Odpowiedź leży w tym, iż nikt nie brał pod uwagę jego wieku. Był za młody by myśleć o takich sprawach. A to, że wyglądał jak dorosły, nie miało znaczenia, jeśli chodzi o psychikę. Tłum go męczył. Wiecznie wlepione w niego ślepia, pełne aprobaty słowa, uprzejme uśmiechy ... miał ochotę od tego uciec, chciał by go znienawidzili. Nie cierpiał gdy wszyscy traktowali go jak bóstwo. Zaczął więc coraz bardziej się cofać, oddalać, uciekać ... Coraz więcej czasu spędzał w samotności bądź z ojcem, którego darzył szacunkiem i który był jego nauczycielem. Mogło by się wydawać, że Halt i Hana są jedynymi osobami, które traktują go normalnie. Nie licząc morderczych treningów. Ale i tak było to lepsze od wpatrzonego weń tłumu. I tak oto Kaze wyrósł na samotnika, który nie lubi być w centrum uwagi.

"My name is screaming like the sound of your heart failing."
"Moje imię to krzyczący, jak dźwięk twego serca które zawiodło."


Alberto miał dość. Jego ojciec był wpatrzony w Kazeya jak w obrazek. Wychwalał go jako chlubę plemienia i łechtał swoje ego, mówiąc, iż wszystko za sprawą jego decyzji. Nikt nie zauważył zmian w zachowaniu młodego ogiera. Ot jeszcze jedno dziwactwo i tyle. Stosunek kuców do syna Halta nie zmienił się ani odrobinę. Alberto zaciskał zęby w bezsilnej złości. Chciał za wszelką cenę zmyć z powierzchni ziemi, tego przemądrzałego bułanego bobka. W jego główce zaczął formować się plan. Coraz częściej spędzał czas na treningach, a nie sam na sam z klaczami. Miał on jeden cel - wyeliminować Kazeya, a jako, że nikt nie przyznawał mu racji, musiał zrobić to sam. Tymczasem Kazeya z rzadka widywano w centrum plemienia i prawie nigdy w pobliżu innych koni. Większość czasu spędzał sam w lesie, nad rzeką (gdzie nauczył się pływać) bądź na treningach. Teoretycznie mógł już skończyć treningi i tylko od czasu do czasu coś tam poćwiczyć. Jednak na wszelkie takie propozycje odpowiadał "nie". Jego wyobcowanie zaowocowało tym, iż nie zauważył knowań Alberta. Był zupełnie nieprzygotowany, gdy wracając wieczorem po męczącym treningu natknął się na syna alfy, który powiedział jedynie - Wyzywam cię na pojedynek, Kazeyu synu Halta. W młodym ogierze krew się zagotowała, a zmęczenie minęło momentalnie. Ten wypierdek chciał z nim konkurować?! Z sadystycznym uśmieszkiem przyjął wyzwanie.
Wynik był dość oczywisty. Kaze zmęczony treningiem, który prowadził od rana do wieczora, marzący o czymś do picia i słodkim śnie. Oraz Alberto, wypoczęty, ciężko trenujący od kilku dni, czekający na tę chwilę i mający element zaskoczenia. Kaze miał znaczącą przewagę. Walka była krótka, lecz brutalna. Kaze w pierwszym starciu darował życie poturbowanemu Albertowi, lecz ten nie chciał na tym poprzestać. Krzyknął, że mają walczyć na śmierć i życie. A więc co mu pozostało? Minutę później ziemia przesiąkła krwią syna alf. Całe zajście widziało zaledwie kilka koni, w tym Halt. Zdawkowo kiwnął głową synowi z lekkim uśmiechem i zniknął w gęstwinie krzewów. Natomiast inni wcale nie byli zadowoleni. Morderstwo to morderstwo. Ich spojrzenia dotąd pełne zachwytu i uwielbienia, zaczęły ujawniać strach i niechęć. Kaze dręczony od tygodni tamtymi dobrymi spojrzeniami od pierwszego wejrzenia zakochał się w tych złych. Na jego pysk wychynął uśmiech prawdziwego sadysty i mordercy, którym się stał tamtego wieczora.

"My name is loco like the motive that betrayed me."
"Moje imię to szaleństwo, jak powód Twojej zdrady."


Po miesiącu odszedł z plemienia. Nie uciekł, nie został wygnany tylko odszedł. Było tam dla niego za ciasno. Osiągnął już wszystko co tylko mógł, więc jeśli chciał się jeszcze bardziej doskonalić musiał wyruszyć w podróż. Tak też się stało. Żegnały go spojrzenia ulgi i kamienny wzrok Halta. Na swej drodze spotkał wiele rzeczy, które nauczyły go tego czego nigdy nie mógłby nauczyć się w miejscu gdzie się urodził. Jego mózg przyswoił sobie wiedzę, jak radzić sobie na własne kopyto, jak unikać niebezpieczeństw z tym związanych. Mógł wykorzystać swoją wiedzę w zakresie walki w praktyce. Trafił do gangu koni, który praktykował rodeo - rozniósł go w kilka dni. Był w schronisku gdzie miał trafić na rzeź. Zabił kilku przedstawicieli ludzkiego gatunku w tym kilku trafiło do szpitala. Dowiedział się jak wygląda betonowa dżungla. Przeżył wiele, stał się mądrzejszy, mniej narwany i bardziej cierpliwy. To właśnie w tedy stał się częścią otoczenia, był niewidzialny, był wszystkim i jednocześnie nikim. I tak jego charakter został ukształtowany. Proces dobiegł końca.

"My name is searching since you stole my only soul."
"Me imię to szukający, odkąd ukradłaś mą jedyną duszę."


Włóczęga, włóczęga i włóczęga ... aż w końcu dotarł na te tereny. Kaze znużony ciągłą podróżą postanowił dołączyć i poszukać jakiś nowych wrażeń.

"My name is revenge and I’m here to save my name."
"Moje imię to zemsta i jestem tu by ocalić me imię."


CDN ... Tu będzie zapisane to, co stało się po jego dołączeniu. Czy coś się zmieni? Może jego charakter? A może w jego życiu ktoś się pojawi? Ktoś kogo nie ośmieli się skrzywdzić? Tak się zaczyna prawdziwa historia.

Przypisy - czyli skąd co się wzięło

☆ Kaze i Hana (mama tego pierwszego) oznaczają Wiatr i Kwiat w Japonii. Tłumacz Google pomógł.
☆ Halt (ojciec) imię nie wzięło się z powietrza, a zostało pożyczone od bohatera "Zwiadowców" Johna Flanagana.
☆ Charakter i historia postaci początkowo miała być psia, później wilcza i kocia ... no więc czemu nie końska? Trzeba tylko użyć wyobraźni jak to by konik mógł mordować i już! Gotowe!
☆ Cytaty z charakteru pochodzą w większości (albo całości) z "Trylogii Anioła Nocy" Brenta Weeks'a.
☆ Cytaty z historii pochodzą z piosenki "My Name" Shinedown. Wzięte ze strony Tekstowo, razem z tłumaczeniem.

I nie mogłam się powstrzymać by tego tu nie wstawić czyli dwa moje ulubione cytaty ze Zwiadowców.

"- Skąd wziąłeś lód? - zdziwił się. Will wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- Tylko jeden ze sprzedawców napojów miał lód. Nie chciał się podzielić, dopóki nie opowiedziałem mu o pewnym swoim przyjacielu.
- Czyli o mnie? - Horace uniósł brwi.
Will potrząsnął głową.
- Nie, o moim nożu. - zaśmiał się."
- Tom 8 - Królowie Clonmelu

"Łucznik uczy się dopóki zacznie trafiać, zwiadowca dopóki skończy chybiać." - jedna z nauk Halta


Ostatnio zmieniony przez Kaze dnia Nie Cze 12, 2016 1:59 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Celestia



Posts : 13

PisanieTemat: Re: Kaze - don’t say you know who I am right now   Sro Cze 08, 2016 10:25 pm

Akcept! Witaj!

____________________________________________

~Zamknij oczy. Nie bój się. Utoń w snach, a nigdy nie zaznasz ohydy świata.~


[You must be registered and logged in to see this image.]
Powrót do góry Go down
 
Kaze - don’t say you know who I am right now
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Wszystko o Saffrin :: Karty Postaci-
Skocz do: