Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Szczyt Wulkanu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Vitalia

avatar

Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Szczyt Wulkanu   Pią Paź 16, 2015 4:47 pm

To miejsce znajduje się na szczycie wulkanu. Oczywiście, jest tu spokojnie, ale zbyt długie przebywanie tu może być niebezpieczne nie licząc jaskini, którą wydrążyły konie, które kiedyś tu żyły. Jest idealnej wielkości, by pomieścić w niej duże stado i nie brakło miejsca na źrebięce harce. W wejściu jest dużo wiszących lian z dżungli SCK, które przeczyszczają powietrze z niebezpiecznych gazów.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Nie Paź 25, 2015 8:17 pm

Przybiegł wyciągniętym galopem, wdychając zapach wulkanu. Dawno nie był na otwartych terenach, nie wzbudzając dziwnych okrzyków. Teraz nie wzbudzał ich chyba głównie dlatego, że wokół było pusto.
Przyjrzał się wnikliwie zawieszonym lianom i powoli oglądał całe miejsce. Było ponuro, ciemno i żywej duszy wokoło. Bardzo go to ucieszyło.
Wciągnął głęboko powietrze i cofnął się w przeszłość, do czasów Hakmarrje, jego matki, która wcale nie chciała wydać takiego potwora jak on na świat. Pamiętał, co niesamowite, jak konała, a on patrzył na nią nic nie rozumiejąc, bez żalu i wyobraźni. Jak wrzeszczała imię Sacramento i okrutne wyzwiska, a potem zadławiła się własną posoką i dogorywała w dole, z połamanymi, skutymi nogami i przebita szpikulcem.
A potem płomienie obejmujące jego ciało, spalające zewnętrzną skórę, pełna niedoskonałości i słabą, ukazujące złote, a raczej krwiście czerwone, następnie czarne wnętrze jego ponurego jestestwa. Żar obejmujący jego sylwetkę, niszczący żywą powłokę, którą miał na sobie...
Ziemia. Potem była ziemia. Jego spalone ciało zagrzebane w ziemi i on, uwięziony w nim, duszący się pyłem. Wtedy narodził się ponownie, nie z Hakmarrje i Sacramento, lecz z ziemi i ognia, bo wtedy powstało jego nowe "ja", jego lepsze i silniejsze "ja".
Teraz był... kimś innym. Terram et Ignem. Ziemia i Ogień.
Potem skorupa wspomnień pękła, bo usłyszał kroki. Spojrzał w tamtą stronę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Nie Paź 25, 2015 8:32 pm

Przybyła tu galopem. Szybkim, aczkolwiek nie szaleńczym tempem... W powietrzu czuć było cudowny zapach. Zapach wulkanu. Wzięła głęboki wdech i szybkim stępem ruszyła przed siebie, w stronę przerażającej ciemnicy, która zachwycała Grację od najmłodszych lat. Normalnie przystanęłaby na chwilę i oddała się rozmyślaniom, ale teraz czuła czyjąś obecność... Nie była sama, ktoś przyszedł tu przed nią. Zanim tu dotarła, przeżyła wiele dziwnych sytuacji, jak chociażby śmierć bliskich w niewyjaśnionych okolicznościach... Była świadoma tego, że kilka metrów przed nią, może być ostatnie stworzenie, jakie widzi w swym życiu, coś jednak ciągnęło ją przed siebie. Przystanęła i rozejrzała się, jednak w ciemnościach nie ujrzała nic szczególnego...
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Pon Paź 26, 2015 5:31 pm

Jakaś klacz tu była. Wciągnął powietrze, nie odwracając się do niej. Mm... Młoda, silna, piękna i w rui, co oczywiście nie miało dla niego znaczenia, w końcu uważał się za zimnego i niewzruszonego Pana Ciemności, ale po prostu był kretynem nie dostrzegającym uroków płci przeciwnej.
Podszedł do klaczy i patrzył na nią długo, świdrując połyskliwymi czarnymi oczami.
- Witaj, nieznajoma. Masz jakieś imię? - zapytał obojętnie, choć w głębi tego poczerniałego ochłapu mięsa, który u innych jest nazywany sercem, naprawdę był ciekaw tej klaczy, prawie tak mrocznej maści jak on... poza tą niedoskonałością na nodze. Ale to mógł wybaczyć, tak, zdecydowanie mógł to zrobić.
- Nazywają mnie S'alem - dodał jednotonowym głosem. Nigdy nie ujawniał emocji, wolał wszystko odczuwać i wyrażać radość, ból, smutek i inne głupoty wewnątrz siebie, skryte za czarną maską.
Stanął, łącząc przednie nogi. Wyglądał w tej pozie dumnie, przynajmniej tak mu się wydawało. Grzywa opadła mu na połowę czaszki. Tak, czaszki. Bo on nie miał głowy, tylko czaszkę. Przynajmniej tak można było pomyśleć, patrząc na jego sierść lśniącą w księżycowym świetle.
Ale to teraz nieważne.
Czekał.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Pon Paź 26, 2015 9:12 pm

Nagle wyczuła w tej ciemności jakiegoś ogiera. Był rosły, dość wysoki. Nie to, co ona i jej mikra postura, choć na jej ciałku było widać niejeden mięsień, bo walczyć potrafiła i często musiała to wykorzystywać... Wpatrzyła się w ciemną plamę przed nią, usiłując zobaczyć coś jeszcze, niż ledwie widoczny zarys sylwetki.
- Witaj. Mnie zwą Gracja.- odpowiedziała mimowolnie. Ucieszył ją jednak fakt, że w końcu spotkała jakieś żywe stworzenie... Nie okazywała jednak swej jako takiej radości, lecz stała spokojnie, stojąc niemalże na baczność, co chwila strącając grzywkę z oczu, która tym bardziej utrudniała jej widoczność w tej ciemnicy.
- S'alem. Imię nie byle jakie, trzeba przyznać... Pewnie z jakiegoś szlachetnego rodu...- dodała. Nie lubiła być ciekawska, ale ogier naprawdę ją zaciekawił...
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Wto Lis 03, 2015 6:56 pm

Wulkaniczne kamienie chrzęściły pod moimi kopytami, gdy szłam po ciemnym podłożu. Niebo było pastelowo niebieskie, ptaszki ćwierkały słodkie trele, roślinki kwitły i chciało mi się wymiotować od gorąca. Nienawidziłam tropików i źle znosiłam dodatnią temperaturę.
Trafiłam do jakiegoś skalnego wyłomu i postanowiłam go zbadać. Było ciemno jak diabli więc złapałam jakiś wulkaniczny kamień i przypadkowy kijek i potarłam odłamkiem o Smoczy Ząb. Iskra strzeliła i końcówka patyka zapłonęła. Złapałam pochodnię w zęby i pomaszerowałam wgłąb ciemnego tunelu.
Przed moimi kopytami rozciągała się czarna próżnia, za mną powoli słabło światło słońca, a moje serce biło jak oszalałe. Kosmosie, po co ja tu lazłam? Zginę. A jak zginę, to zamorduję Pustelnika. Albo lepiej, wrócę jako duch i będę go straszyć do końca jego żywota...  Czyli chyba dość krótko, patrząc na jego pysk.
Szłam dalej, słuchając stukotu własnych kopyt. Wybrzmiewał bardzo głośno w ogólnej ciszy. Czułam się co najmniej nieswojo.
Po pewnym czasie tunel zwęził się tak, że musiałam się schylać, szorowałam  bokami o ściany i prawie oparzyłam się pochodnią. Brnęłam jednak niestrudzenie dalej, chociaż mój patyk wypalił się już w trzech czwartych. No cóż, przynajmniej nie dało się tu zgubić. Chociaż dostawałam lekkiej klaustrofobii.
Po krótkiej chwili zobaczyłam przed sobą światełko majaczące w oddali i puściłam się niezdarnym kłusem, ciągle pochylając głowę, po prostej. Kiedy wreszcie mogłam się wyprostować, westchnęłam z ulgą i rozejrzałam się po świetlistej grocie, w której się znalazłam.
Och.
No tak, oczywiście.
Już wiem, skąd tutaj światło.
Mogłam się tego domyślić, to przecież było oczywiste.
Od samego zresztą początku.
Teraz już za późno.
Ech.
Przede mną płynęła leniwie szeroka na piętnaście metrów, cała świetlista rzeka płynnego ognia, dokładnie magmy. Na jej powierzchni dryfowały ziemisto-kamienne kładki.
Naprawdę muszę pokonać rzekę magmy jak na bajkach? Wytężyłam wzrok. Ależ.. ależ tak, po przeciwnej stronie dojrzałam drzwi w skale. Wielkie, kamienne wrota. Westchnęłam, potem jęknęłam i krzyknęłam z niezadowolenia.
Potem podeszłam do brzegu.
Kosmosie, to cholerstwo się rusza~! pomyślałam z przerażeniem, gdy zobaczyłam ognisty bąbel, który pękł na powierzchni rzeki. Aby uciec przed kroplami magmy, odskoczyłam jak najdalej w przód... I ledwo skok ten przeżyłam, balansując na niewielkiej dryfującej płytce. Usłyszawszy syk płomienistej cieczy, spanikowałam i zaczęłam nieochędożenie skakać jak głupek po płytach. Kiedy dotarłam do tej ostatniej, wskoczyłam na nią, tym razem z gracją opierając się na niej przednimi kopytami i odbiłam się, lądując na drugim brzegu.
Podbiegłam do drzwi. Cholera, jak mam je odsunąć? Są z wielkich bloków kamienia i nie da się aż tak dobrze nimi manewrować.
Niech to...
Ale nie zamierzałam się poddawać. Złapałam mój niezniszczalny sztylet z kła tytana
i wbiłam go pomiędzy skrzydła. Przekręciłam tyle, ile się dało i z całych sił naparłam na rękojeść. Ostrze zazgrzytało na kamieniu, wrota jęknęły i jedna ze ścian odrobinę ustąpiła. Napierałam dalej, pchając z całych sił, aż zaczęłam robić bokami i poczułam miękkość w nogach.
W końcu odchyliła się ściana na tyle, że mogłam uprzednio namoczonym śliną kopytem zaprzeć się o chropowaty jej brzeg i przepchnąć na tyle, że powstała szpara pomiędzy skrzydłami. Wsadziłam w nią sztylet i rozszerzyłam na tyle, że dałam radę przejść.
Gdy moje zadnie nogi minęły kamień, wrota zatrzasnęły się z hukiem tak, że mną samą aż wstrząsnęło. Drzwi minęły mój wielebny zad o włos...
Ale gdy chciałam się poruszyć w przód, zauważyłam, że jest to niewykonalne, ponieważ zamknięte drzwi może i minęły mnie samą, ale przycięły i zakleszczyły się na moim ogonie tak, że nie mogłam go wyszarpnąć ani sama się ruszyć.
Szarpnęłam tułowiem raz i drugi, ale skała mocno trzymała.
- Nie... Cholera, nie! - syknęłam. Uniosłam głowę i zobaczyłam, że jestem... na otwartym terenie. Nie, chwila, jednak nie... Rośnie tu piękna, soczysta trawka, krzewy i widać wejście do lasu, ale wszędzie indziej są po prostu skały, nawet wysoko nad moją głową. Znajdowałam się w naturalnie powstałej komnacie.
A, zapomniałam dodać, że pomiędzy źdźbłami traw rosły piękne, napęczniałe grzybki.
Wulkaniczne purchawki, pomyślałam z radością i już chciałam pędzić w ich stronę... no tak. Kurde!
Obejrzałam się. No w sumie nie było tak źle, drzwi zakleszczyły ogon tylko w połowie. Westchnęłam i wyjęłam sztylet.
- Odrośniesz albo cię zabiję - wycedziłam i zgrabnym ruchem odcięłam więżącą mnie część, pozostawiając znacznie krótszą, puszystą kitę.
Byłam wolna! Szybko wykręciłam z podłoża największego grzyba, jakiego znalazłam i dałam nura do lasu, mając nadzieję, ze uda mi się wrócić do domu.

z/t
Powrót do góry Go down
R'evivo

avatar

Posts : 39

PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Sob Lis 07, 2015 5:59 pm

Wdrapanie się na szczyt wulkanu zajęło mi dobrą chwilę, ale było warto. Zdyszany spoglądałem w dół kratera podziwiając ogrom i potęgę tego miejsca. Strużki lawy zciekały po chropowatych ścianach z magmowego kamienia. Kto by pomyślał, że mamy swój własny e a WULKAN. Kiedy ostatni raz wybuchł? Wyglądał na jak najbardziej aktywny. Byłem pewien, że gdyby miał ochotę, zniszczył by połowę wyspy. I to ta lepszę połowę, należącą do SCK. Po co ja tutaj w ogóle przylazłem? Może za sprawą mojej wrodzonej ciekawości świat? Głównym powodem był chyba jednak to, że miałem sotkać się tutaj z moją drogą przyjacióką Arcaną. Ostatnio rozstaliśmy się w dośc nieprzyjemnych okolicznościach i wypadałoby to omówić. Tylko czemy wybrała takie urocze miejsce na spotkanie? Odskoczyłem ledwie unikając wybuchu gejzera tuż koło mnie. To miejce nie jest zbyt bezpieczne. Oddaliłem się w miare możliwości od aktywnych gejzerów i zabawiałem się wrzucaniem kamyczków do wnętrza wulkanu. Po bliższej obserwacji uznałem, że w dół krateru biegnie wąziutka ścieżka. Była ona w miarę oczyszczona z gruzu, dałoby się nią zejść na sam dół. Nagle za moimi plecami usłyszałem szelest. Po zboczu wulkanu potoczyła się mała lawina kamyczków. Obróciłem się zaniepokojony. Arcana? To ty?
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Sob Lis 07, 2015 6:23 pm

Kiedy szłam po wulkanicznych kamieniach, rytmicznie wybijając rytm ze stuku kopyt, co chwila spod mych nóg usuwało się mnóstwo żwiru, skalnych odłamków tudzież inna pierdoła.
Zobaczyłam bułaną, końską sylwetkę panicznie kluczącą między gejzerami. Wywróciłam oczami i podążyłam mozolnie w jej kierunku, strzelając uważnie oczami na wszystkie strony. Czy to Reo? A któż by inny! To musiał być ten gnó.... miły konik, któremu zawdzięczam tak wiele wspaniałych przygód.
R'evivo dotarł nad brzeg wulkanu i sama zmierzałam ku niemu spokojnie i dystyngowanie, gdy nagle... tuż za moimi plecami strzelił potężny gejzer, który niemal usmażył mi ogon. Czy też raczej to, co z niego zostało.
Kwiknęłam z przerażeniem, uskakując zręcznie na bok i ryjąc kopytami w ziemi. Potem jak opętana dotarłam prawie nad brzeg wulkanu. Nie wyczuwałam żadnych gejzerów za sobą, więc odważyłam się odetchnąć z ulgą i podejść do Rev'i'ego. Kątem oka jednak zarejestrowałam coś bardzo, bardzo dziwnego. Otóż powoli małe kamyczki spadały z brzegu wulkanu. Poruszały coraz większe i wieksze, a sypiąc się uciekały nam spod nóg. Zaczęłam odrobinę tracić równowagę. Spojrzałam na Reo.
- Tak... A myślałeś, że kto? Plujący lawą ziemniak? - zapytałam, krytycznie oceniając wzrokiem sylwetkę ogiera.
Powrót do góry Go down
R'evivo

avatar

Posts : 39

PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Sob Lis 07, 2015 7:29 pm

Arcana. Powiedziałem głosem wypranym z emocji. Trochę mnie wystraszyła. Przez chwilę stałem bez słowa patrząc jak ostatnie kamienie zsuwają się w otchłań krateru. Doszło do konfrontacji. Było oczyswiste, że kiedyś to nastąpi, ale... Wtedy, nad tą rzeką Zacząłem dość niezgrabnie Byłem trochę znerwicowany. Co prawda to ona zachowywała się jak wściekły muł, ale dla niej to był chyba normalka. Ja byłem ten zrównoważony i opanowany. ...i wydarłem się na ciebie. Troszkę. Nie chciałem żeby mnie źle zrozumiała albo się obraziła i sobie poszła. Musiałem się wyrazić... klarownie. Ja po prostu... trochę mi odbiło. To przez to truchło. Odrobinkę odurzył mnie ten smród... Ja po prostu się... panicznie boję chorób Wydusiłem to w końcu. Nie wiem czy wiele zrozumiała i czy nie zacznie się zaraz ze mnie nabijać, ale nareszcie to z siebie wyrzuciłem. Od razu poczułem się lepiej mając to za sobą. Czekałem na jej reakcję. Co powie?

// Krótko, ale nie pasowało mi zaczynanie tu naszej wycieczki, tak w ogóle to czemu my tam zleziemy?
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Sro Lis 11, 2015 12:23 pm

Zmarszczyłam brwi.
- Co? A, tamto... Naprawdę nie powinieneś się tak tym przejmować, stało się, prawie się utopiłam, wyzwałeś mnie od zmokłych kur i koniec końców nic się nie stało, tak? Zabiłabym cię chyba, gdybyśmy wtedy zginęli, no ale żyjemy, i wszystko jest fajnie - powiedziałam, wywracając oczyma. Co za człowiek koń. Normalnie nie wierzę.
Zajrzałam w głąb wulkanu. W sumie nie widziałam za dużo, więc próbowałam się wychylić, aby dojrzeć cokolwiek w mroku. Ruchami kopyt doprowadziłam kamyczkowe podłoże do stanu ruchliwości, małe odłamki zaczęły opadać na sam dół, grzechocząc i ciągnąc za sobą inne. Straciłam przyczepność i trochę za bardzo wychyliłam się za krawędź. Panicznie starałam się utrzymać równowagę, ale widać było jak grawitacja zwycięża. Zanim spadłam w mroczną otchłań wulkanu, zacisnęłam jeszcze zęby na ogonie Revi'ego. To, że nie byłam na niego zła, nie odbierało mi w końcu praw do zemsty!
Straciłam grunt pod nogami, żołądek podjechał mi do gardła, pociągnęłam Reo za sobą w dół wulkanu. Przez chwilę lecieliśmy wesoło w dół, a ja czułam, że tracę przytomność. Nie wrzeszczałam jak opętana, wręcz przeciwnie, oczy zamykały mi się, a ciało zobojętniało na wszystko i leciało w dół jak worek ziemniaków.
Ciekawe, co odwalał R'evi.
Powrót do góry Go down
R'evivo

avatar

Posts : 39

PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Sro Lis 11, 2015 4:36 pm

Czy ona koniecznie zawsze chciała doprowadzić do mojej śmierci? Przed chwilą deklarowała mi, że wcale nie am mi za złe wepchnięcia do tamtej rzeki, a teraz? Ciągnie mnie za ogon prosto do wnętrza wulkanu! Sarkastyczne mysli przerwało mocne uderzenie w głowę, prawdopodobnie o jedną z wystających wulkanicznych skał. Pociemniało mi przed oczami i juz po chwili mój umysł oagarnęła czerń.
Obudziłem się na ziemnej, czarnej skale. Wokół mnie byłoby całkowicie ciemne gdyby nie jasna poświata bijąca zza wyłomu skalnego. Przerażony poderwałem się na równe nogi. Byliśmy we wnętrzu wulkanu? Dopiero teraz dorarł do mnie żar, jaki tu panował. Nie byłem zdecydowanie przyzwyczajony do takich temperatur. Arcana! Gdzie ty jesteś?! Czy nie ma absolutnie żadnej możliwości żebyśmy choć raz nie wpakowali się w jakieś gówno tego pokroju? Strzelałem oczami na boki w poszukiwaniu kasztonawej klaczy, ale mój wzrok nie przyzwyczaił się jezcze do półmroku.
Powrót do góry Go down
Vitalia

avatar

Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Sro Lis 25, 2015 5:03 pm

// widocznie nikogo tu nie ma
Vitalia zorganizowała zebranie wojenne. Właśnie na nie przybywała. Kłusowała lekko w kierunku szczelnej jaskini, pokasłując. Wpadła następnie galopem do jaskini i zamierzała czekać na pierwszych ochotników do walki. Trzeba było zmobilizować się szybko, by SHW nie zdołało się unieść po żałobie. Była na wybraniu władcy, ale dopiero duchowa Arc podpowiedziała w jakimś sensie jej o wojnie. Zamierzała pomóc Halnym, ale jeśli była władczyni tych tępych Halnych chciała, no to czemu, by nie spełnić jej życzenia?

Wypraszam sobie. To, że na chacie oznajmiłam ci, że możesz robić jak chcesz, nie oznacza, że możesz w to mieszać moją postać.

~Arcana
Powrót do góry Go down
Boreasz
Władca
avatar

Posts : 131

PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Sro Lis 25, 2015 11:45 pm

Boreasz przyszedł na zebranie ciekawy, czego ciekawego się dowie i kogo pozna. Kiedy tu przybył, rozejrzał się i zobaczył tylko Vitalię.. Czyli się nie spóźnił. - Wasza Miłość. przywitał ją i.nisko się poklonil. Żałował, że nie ma tu Żadnych innych klaczy ale przecież przybędą.. Wtedy też będzie mógł poznać kilka osób. Stanął gdzieś zboku i czekał na reszte
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Czw Lis 26, 2015 4:34 pm

Lekkim, dumnym galopem przybyła na zebranie. Jej długa, kruczoczarna grzywa powiewała za nią jak zwycięska chorągiew. Ciemne kopyta uderzały rytmicznie o wysuszone podłoże. Nie mogła opuścić żadnego ważnego zgromadzenia. Była przecież Czarnokrwistą, to był jej obowiązek. Czarne jak węgiel, błyszczące oczy uważnie obserwowały otoczenie w poszukiwanie innych koni. Przed sobą zobaczyła dwie, poznane już przez nią sylwetki koni, Vitalii i Boreasza. W miarę, gdy się zbliżała, zwolniła kroku i przeszła do kłusa. Z dumnie uniesioną głową spojrzała na pozostałych, w ciszy skinęła im głową. Po chwili jednak się odezwała. Witajcie. - powiedziała krótko, rzucając każdemu chwilowe spojrzenie. Stała teraz zastanawiając się, co jest tematem dzisiejszego zebrania i wyczekując innych.
Powrót do góry Go down
G'iro

avatar

Posts : 7

PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Czw Lis 26, 2015 9:29 pm

Z charakterystyczną dla siebie gracją wspiąłem się na sam szczyt wulkanu. Ostatnio do moich czułych uszu docierały plotki o zapowiadającej się wojnie. Czyż jest coś piękniejszego od walki z wrogiem i udowadniania przeciwnikom, że jest sie najlepszym? Nie mogłem oczywiście tego przegapić. Stado zawsze było dla mnie ważne, więc mimo mojego krótkiego stażu w Czarnej Krwi zdąrzyłem już się zaangażować. To chyba oczywiste, że kiedy członkowie twojego stada stają do walki, należy się do nich przyłączyć i poprzeć ich sprawę. Są przecież jak rodzina. Na naradzie obecne były już trzy konie. Chyba żadnego z nich nie miałem przyjemności spotkać wcześniej. Byli to niewątpliwie członkowie SCK, zwłaszcza śnieżnobiała lipicjanka, od której czuć było intensywny zapach krwi. Obecny był również ogier i czarna klacz fryzyjska. Nie przybyłem zatem spóźniony, narada jeszcze się nie rozpoczęła. Popatrzyłem po wszystkich zebranych. Czy byłbym gotów stanąć do walki u ich boku. Na pierwszy rzut oka wydawali się dobrymi wojownikami. Usatysfakcjonowny zarzuciłem łbem i przywitałem się Witaj rzuciłem w stronę fryzyjki, która stała najbliżej a potem skinąłem głową do pozostałych. Słyszałem, że zapowiada się wojna? Chciałem od razu przejść do sedna sprawy. Po co marnować czas, lepiej działać!
Powrót do góry Go down
Vitalia

avatar

Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Pon Gru 07, 2015 4:00 pm

Vitalia rozglądała się dookoła. Przyszły w końcu trzy konie. Witajcie. Jak widzicie jest nas teraz mało. Niewiele koni otrzymało wiadomość o zebraniu w sprawie wojny. - powiedziała majestatycznie kręcąc kółka wokół zebranych. Proszę powiadomcie w jakiś sposób inne konie z SCK... Idziemy teraz przeciwko SHW. Mają całkiem dużo koni. Owszem, są słabe, ale jest ich dużo. - zamierzała ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Ćwiczcie i przyprowadźcie inne konie z naszego stada. - powiedziała i znowu ruszyła w kółko.
Powrót do góry Go down
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Wto Gru 08, 2015 9:55 pm

Po chwili zjawił się kolejny koń. Witaj. - odpowiedziała mu krótko, dodając do tego skinienie głową. Nieco zaniepokoił ją fakt, że tak mało koni pojawiło się na zebraniu... No, ale nic. Wszystko się im potem przekaże. Tormenta nie była osobiście przekonana co do słuszności prowadzenia teraz wojny. No, dobra. Powinna się cieszyć, że w końcu trafiła jej się okazja na prawdziwą walkę taką, na jaką już od dawna miała ochotę. Tyle, że... czy to na pewno byłoby korzyścią dla Czarnej Krwi? No, właśnie - nie wiadomo. W pojedynkę mogła iść "na żywioł", ale stado to była zupełnie inna sprawa. Tu trzeba było działać w przemyślany sposób. Czy wypowiadanie im teraz wojny na pewno jest dobrym pomysłem? - spytała dość głośno, spoglądając na władczynię. To prawda, jesteśmy od nich silniejsi, zwinniejsi i tak dalej, ogólnie potężniejsi. Ale jak już wspomniałaś, mają przewagę liczebną. I to dość dużą. - kontynuowała spokojnym tonem. Może lepiej by było, gdyby z tym trochę zaczekać? Przez ten czas wszystkie czarnokrwiste konie trenowałyby solidnie. Ja sama mogę zaproponować jak na razie przyjacielską walkę. To dość dobry sposób na polepszenie swoich umiejętności. - zakończyła. Dawno nie walczyła z żadnym koniem, ale za to geparda już zaliczyła... Nawet teraz nosiła na grzbiecie cętkowane futro, przykrywające rany po spotkaniu z drapieżnikiem. Tak, przyjacielska walka była by miłą odmianą.
Powrót do góry Go down
Viennie

avatar

Posts : 87

PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Czw Sty 07, 2016 3:50 pm

Szczyt wulkaniska wydał mi się miłą odmianą. Było tu zupełnie inaczej. Rozglądałam się i westchnęłam. zwiedzając te wulkaniczne tereny przymknęłam oczy i zmachałam ogonem rozejrzałam się do okola ponownie, aby znaleźć mile miejsce dla siebie. Usiadłam gdzieś i przymknęłam oczy. Pochłonięta w myślach choć moja czujność nie zasnęła ani na sekundę.
Powrót do góry Go down
Damon

avatar

Posts : 146

PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Czw Sty 14, 2016 4:56 pm

Przyszedłem tutaj dumnie, przecież to ja miałem być teraz władcą tego stada, czy im się to podobało, czy nie. Krótka grzywa postawiona na sztorc, nieskazitelne umięśnienie, kilka nieznaczących ran i obcięty ogon. Samym moim wyglądem i postawą przypominałem władzę. Czułem w sobie nieokrzesaną siłę, nie tylko szczytu, siłę odbicia tego stada od padołu i wsparcia mojej ludności. Byłem teraz nieustraszony, niepokonany. A to wszystko spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. Kilka tygodni temu byłem jeszcze zwykłym nastolatkiem, nękanym niezwykłymi wizjami. Spójrz gdzie stoję dzisiaj. Obok mojego boku kroczyła moja kapłanka, a ja skinąłem do Viennie i puściłem jej przelotny uśmiech. Wyglądałem zupełnie inaczej, jakby mnie ktoś diametralnie odmienił. Zatrzymałem się w centralnym miejscu i czekałem aż reszta koni dołączy.

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Czw Sty 14, 2016 5:32 pm

Szła szybkim kłusem w stronę miejsca zebrania. Nie powinna ich omijać, w końcu jej pozycja w stadzie była ważna. Wiedziała, kto teraz ma władać, mimo, że nie jest całkiem dorosły. Nie miało to znaczenia, władca to władca, a ona zamierza mu służyć i pomagać jak tylko może, oddana jest stadu do ostatniej kropli krwi.
- Witaj - skinęła głową do niego, gdy doszła na miejsce. Nie wiedziała, czy ją zna. Obok niego stała stała klaczka.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Tormenta

avatar

Posts : 292
Age : 15

PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Czw Sty 14, 2016 7:18 pm

//oczywiście, udało mi się przed chwilą pomylić postacie:P

Przybiegła żwawym, dostojnym kłusem jak na przedstawiciela swojej rasy przystało. Dumnie uniesiona głowa, ogon i grzywa powiewające niczym zwycięska chorągiew, inteligentne, onyksowe oczy bez ustanku obserwowały otoczenie - oto jej ogólny obraz. Miało się tutaj odbyć kolejne zebranie, którego oczywiście nie mogła ominąć. Sprawy stada były przez nią stawiane na pierwszym miejscu w hierarchii istotnych spraw. Bez trudu dotarła na szczyt najwyższego wulkanu, miejsce zebrania. Na dzisiejszym zebraniu miała się zmienić bardzo istotna sprawa - władca. Rozejrzała się po zebranych, stając obok karej arabki. Ją jedyną rozpoznała.
Witajcie. - powiedziała spokojnie, obrzucając wzrokiem pozostałe konie. Gdzieś w pobliżu usiadł jej towarzysz, w spokoju czyszcząc piórka. Biały sokół nie był specjalnie zainteresowany zebraniem, nawet nie rozumiał ich mowy, ale przyleciał tu za fryzyjką.


Ostatnio zmieniony przez Tormenta dnia Nie Sty 17, 2016 11:58 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Viennie

avatar

Posts : 87

PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Pią Sty 15, 2016 2:34 am

Spojrzałam na zebranych uważnie ich lustrując. Moja chrapa poruszyła się nie rozumiałam jak na razie co to za zbiegowisko.  Zamrugałam i spojrzalam na Damona lustrując go przez chwilkę  następnie sojrzałam na widoki ze szczytu wulkaniska. zadrapałam kopytem w twardej ziemi zbijając opiłki pod siebie, potem zerknełam na towarzysza klaczy, zamyślona chwile przypominał tego ptaka którego napotkałam wtedy w sdzie oliwnym wraz z ogierem ale szybko rozwiałam tą myśl coś mi się kręciło po głowie i po lekkim wykrzywieniu mojego pyska, od razu dało się zauważyć ,że nie jest to nic dobrego ani nawet pomyślnego a moje przeczucia jak zawsze mnie nie myliły co dawało tylko większej grozy temu nad czym się tak biegle zastanawialam
Powrót do góry Go down
Damon

avatar

Posts : 146

PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Pią Sty 15, 2016 12:23 pm

Przyglądałem się przybywającym klaczą bardzo uważnie, świdrując wzrokiem każdą po kolei. Skinąłem im spokojnie głową by nadać sobie bardziej otwartej postawy ale moje wargi wciąż były zbite w surowy sposób. Uszy pracowały jak radary i rozczytywały każdy najmniejszy szelest w otoczeniu. Po chwili do sali wleciał mój albinoski kruk, przynosząc mi mój sztylet i chowając go w skórzanej narzucie na moich plecach. Przestąpiłem z nogi na nogę i przeciąłem powietrze ogonem, tkwiąc w zamyśleniu i powadze jeszcze przez chwilę. Odchrząknąłem upewniwszy się, że nikomu nie przeszkadzam w rozmowie.
- Witam wszystkich zebranych.- Uśmiechnąłem się trochę perfidnie, ale nie potrafiłem tego powstrzymać. Nutka szaleństwa zapłonęła w moich oczach, ale od razu się zetliła by dodać mi powagi.

____________________________________________
*

KRUK DAMONASZTYLET | GŁOS
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Nie Sty 17, 2016 9:51 am

Usłyszała głos harpii wielkiej, która po chwili usiadła na skale przyglądając się rozmowie. Potem patrzyła na okolice, lustrując w pamięci każdy odcinek.
- Flover - powiedziała spokojnie, upewniając się, by każdy ją znał. Nie jest przyjemnie rozmawiać z kimś, kto nawet nie podał swojego imienia. Potem przyleciał biały kruk ze sztyletem i podał go ogierowi. Przyszły władca przemówił, a klacz czekała dalej co powie, co zrobi.
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Melisandre

avatar

Posts : 73

PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   Nie Sty 17, 2016 6:24 pm

Jak zawsze przepełniona dumą, z miną takiej, która kocha tylko siebie, równocześnie ze słodkim, ciepłym uśmiechem, przybyła tutaj wraz z Wybrańcem. Jej chrapy wdychały gorące powietrze, sadzę i różne inne związki chemiczne, które powstawały w kraterze diabelskiego wulkanu. Wdychała to, nic nie czuła. Było tu gorąco, lecz jej to nie przeszkadzało. Była gorętsza od tego wulkanu.
Przeniosła swe szkarłatne jak krew spojrzenie po wszystkich tutaj, poza Damonem. Od niechcenia oceniła możliwości tutejszych, na podstawie wyglądu, wyrazu pyska czy też innych szczegółach. Nie była zachwycona liczbą przybyłych. Powinno być tu ich więcej.. Niech żałują że nie wkupią się w łaski.
Zdała sobie sprawę, że nikt specjalnie nie zwrócił na Wybrańca uwagi. Zgromiła zebranych spojrzeniem bordowych ślepi i uniosła wysoko głowę.
- Nie stoicie przed byle kim, Moi Drodzy.- powiedziała surowo. - Stoicie przed Wybrańcem Pana Światła, Jedynego Prawdziwego. Okażcie należny szacunek, a o tym zapomnimy.- ostrzegła.
- Noc nadchodzi, Ciemność jest coraz bliżej nas. Nasze stado jest w niebezpieczeństwie. Tylko Damon może nas uchronić, gdyż jest Jedynym Wybranym. Wybierzcie drogę, którą chcecie, lecz tylko jedna jest właściwa. Ja otwieram ją szeroko.- Stanęła na środku, wzięła pochodnie i uniosła ją w górę.

____________________________________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Szczyt Wulkanu   

Powrót do góry Go down
 
Szczyt Wulkanu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Wulkanisko-
Skocz do: