Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Świetliste pole

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Pon Gru 28, 2015 7:57 pm

Wybuchnęłam przyciszonym śmiechem. Zamknęła oczy i pokręciła kilka razy łbem, żeby się opanować.
- Jeśli zawsze czujesz, to musisz mieć szczęście. Nie widziałaś zbyt wiele, prawda? - Była szczerze rozbawiona postawą klaczy. - Mogę ci coś powiedzieć w tajemnicy?
Spojrzała na nią już z powagą, nie rozbawieniem wyrtym w jej oczach niczym hieroglify na ścianach. Owszem, uwielbiała zabijać. Jednak z tym wiązały się nie tylko przyjemne rzeczy. Dlatego chciała, żeby ją wysłuchała i zachowała całą rozmowę dla siebie. I najlepiej o niej zapomniała, gdyż po tej rozmowie znów rozpłynie się w powietrzu.
- Nie za bardzo chcę być zapamiętana. Moim zadaniem jest robienie wszystkiego, by przyszłość stada była dzięki mniej chociaż w najmniejszym stopniu jaśniejsza. Prawdopodobnie nie będę nawet miała źrebaków. Nie sądzę, by ktokolwiek chciał założyć rodzinę z kimś takim jak ja. - Nie była tym faktem zasmucona, pogodziła się z tym. Zresztą, jaka byłaby z niej matka, gdyby już udało jej się zajść w ciążę i znaleźć partnera? Zabijać czas?
- Cóż... - Zaczęła powoli. - To z pewnością bardzo... Ciekawe zajęcia.
Ani trochę. Bardziej nudne jak dla niej, ale cóż. Każdy lubił co innego. O gustach się nie dyskutuje, dlatego zdecydowała się na uprzejmą odpowiedź, zamiast robienie uwag. Wojna? Uhh...
- Dopóki nie wybuchnie naprawdę, to nie mam zamiaru przejmować się pogłoskami. Można zachować czujność, ale nawet jeśli tak, jesteśmy lepiej przygotowani, mamy silniejszego i bardziej doświadczonego dowódcę. Gdyby Halni postanowili wypowiedzieć wojnę, musieliby być zdesperowani lub zupełnie stracić swoje małe rozumki. - Powiedziała spokojnie. - Nie zwykłam zawierać sojuszy z kimkolwiek. I nie sądzę, by było to potrzebne. Nawet jeśli ktokolwiek nas zdradzi, zginie. To raczej jasne. Tak samo nie uważam, by potrzebna mi była ochrona. Lubię działać solo, będę walczyła z ukrycia, tak jak dotychczas. I jeśli ktokolwiek będzie potrzebował pomocnego kopyta, na pewno wyłonie się z cienia, bądź tego pewna. Nie pozwolę, by nasi bracia i nasze siostry ucierpieli, w tym również i ty..
Nie będzie zawierała sojuszy z kimkolwiek, nawet ze swojego stada. Co to w ogóle za pomysł? Może to jakaś próba? Klacz chce ją przetestować?
Powrót do góry Go down
Flover

avatar

Posts : 274

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Pon Gru 28, 2015 8:52 pm

Trochę dziwna klacz, co się śmieje z czyjegoś słowa. Ja się nie śmiałam z opowieści Nocnej Łowczyni, a mogłabym. W każdym razie, chciałam być uprzejma. - Pomyślała, nawet nie patrząc na nią.
- Ja widziałam dużo, nawet nie wiesz ile. -,Rzuciła sucho - cieszę się, że nie jestem w niewoli, dlatego czuję wolność.
Teraz lepiej się nie odezwać, przemilczy to w spokoju.
- Oni jej nie wypowiedzą i to nie są pogłoski. - Powiedziała stanowczo, nie biorąc tego za żart. Tak samo jak zawieranie sojuszy, ale prosze bardzo, do niczego nie zmusza. - I tak ucierpią, nie obejdzie się bez przynajmniej jednej ofiary.
Haha, ale zabawna klacz - powiedział sarkastycznie jakiś głos w głowie klaczy. Pomyślała, że może spotka się z kolegą z innego stada... w każdym razie odeszła.
- Żegnaj - rzuciła sucho i odaliła się galopem. Może nawet nie ,,do zobaczenia". Miała dość tej żałosnej klaczynki, jej słów, które nie miały sensu i jej źrebięcego zachowania. Pewnie Nocna Łowczyni tylko ona sama siebie nazywa, biedna, nie stabilna psychicznie. Nie obchodziły karuskę słowa tego źrebaka, mówiła, jakby ta klacz zjadła wszystkie rozumy, była wszystko wiedząca i najważniejsza, a tak na prawdę, jej słowo w ogóle się nie liczyło.

[z/t]


Ostatnio zmieniony przez Flover dnia Pon Gru 28, 2015 9:23 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
http://envelope.forumpolish.com
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Pon Gru 28, 2015 9:15 pm

Widziała zmianę w zachowaniu klaczy. Cokolwiek sobie myśli, nie obchodziło ją to.
- Bez ofiary? - Powiedziała znowu rozbawiona. - Jeśli dalej będziesz zachowywała się jak źrebak, to ty będziesz ich pierwszą ofiarą.
To był oczywiście reprymenda i dobra rada. Wiedziała, że ma rację. I nie obchodziło ją, że narobiła sobie prawdopodobnie wroga wśród swoich. Niech trzyma się z daleka od niej. Ona nie potrzebuje towarzystwa głupców, a tym ona właśnie w tym momencie była. Nawet nie odpowiedziała. Po jej odejściu została tutaj jeszcze kilka godzin, póki nie usłyszała znajomego wycia Halta i razem z nim ruszyła do domu.

z/t
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Czw Sty 07, 2016 6:30 pm

Wróciła ponownie w to czarujące miejsce. Spotkanie Fiina, które miało miejsce kilka tygodni temu z pewnością pomogło jej dojść do siebie, lecz wciąż czuła się w pewnym sensie osamotniona. Nie idź w te rejony, tylko wszystko zepsujesz. Jej niezawodna podświadomość oczywiście miała absolutną rację. Westchnęła. Na szczęście tutaj było całkiem ciepło. Mogła się spokojnie zrelaksować. Rzadko spotykała tutaj kogokolwiek. Z jednej strony to dobrze, z drugiej szkoda jej było, iż tak mało koni poznało piękno tego miejsca. Zdecydowanie była w nim magia, gdyż została oczarowana i to nie przez żywą istotę. Położyła się na trawie i z lekkim uśmiechem wpatrywała się w gwiazdy na niebie.
Powrót do góry Go down
Mikkel

avatar

Posts : 58
Age : 16

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Sob Sty 09, 2016 5:59 pm

Mikkel wkroczył powolnym krokiem na świetliste pole. Nie znał tu wiele koni. Zna tylko...swojego ojca, bo jak może go nie znać, zna jeszcze Vitalię i tajemniczą klacz o imieniu Erenszkigal. Nikogo więcej nie poznał, a był już tu całkiem sporo. Szedł tak i dostrzegł z oddali postać...po chwili dostrzegł, żę to znajoma mu osoba. Erenszkigal?-Spytał samego siebie. Podszedł bliżej i nie miał już wątpliwości, że to ona. Witaj.-Przywitał się, bo przecież tak wypada. Przmknął oczy i dodał:
Dawno się nie widzieliśmy, nieprawdaż? To interesujące, że spotkaliśmy się w takim miejscy, nieprawdaż? Podszedł jeszcze kilka kroków i sympatycznie się uśmiechnął.
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Sob Sty 09, 2016 8:01 pm

Usłyszała pewne znajome kroki. Miała do nich świętną pamięć, niestety nie do ich właścicieli. Odwróciła i zobaczyła... Czy to nie Mikkel? Nie, musiało jej się przewidzieć. Zbliżył się i zauważyła, że jednak się nie myliła.
- Witaj. - Odpowiedziała ukrywając zaskoczenie. Nie sądziła, że kiedykolwiek go jeszcze spotka. Przyjrzała mu się uważnie. Wyglądał lepiej, niż go zapamiętała. Może dlatego, że minęło dużo czasu, zanim się ostatnio widzieli i trochę zapomniała, jak wygląda? Cóż, nie była zawiedziona.
- Rzeczywiście, minęło trochę czasu. - Posłała mu uroczy uśmiech. - I owszem, to interesujące miejsce na spotkanie. Bardzo magiczne.
Nie mogła się oszukiwać, uśmiech Mikkela czynił go jeszcze przystojniejszym.
- Wydaje się, że byłeś trochę zajęty. Co robiłeś przez te ostatnie miesiące? - Spytała. W końcu musieli zacząć od jakieś pogawędki. Żadne inne pytanie nie przyszło jej do głowy.
Powrót do góry Go down
Mikkel

avatar

Posts : 58
Age : 16

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Nie Sty 10, 2016 8:44 am

Miki uśmiechnął się jeszcze bardziej, z pewnością siebie, gdy zobaczył uroczy uśmiech Erenszkigal. Potem usłyszał pytanie od klaczy.Przez ostatnie miesiące? Hmm...błąkałem się samotnie, gdyż byłem przygnębiony i wściekły.- Powiedział lekko Mikkel. Po chwili dodał: A ty co porabiałaś przez ten czas? Popatrzył na klacz trochę uwodzicielsko, w połowie specjalnie, a w połowie przypadkiem. Eren wydawała mu się ładną klaczą, wiedział, że są ładniejsze, ale tylko jej charakter przypadał mu do gustu. Zaczął bawić się swoją grzywą , trochę ją rozczochrał. Zbliżała się noc, tak przynajmniej myślał Mikkel. Magma oświetlała teren świetlistego pola. Mikiemu całkiem się to podobało. Jak ładnie.-Przyznał oczarowany.
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Nie Sty 10, 2016 11:47 am

Niewygodne było patrzenie na ogiera z dołu, więc podniosła się niechętnie z ziemi. Było jej na niej niezwykle wygodnie. No cóż, nie chciała pokazać, że jest aż tak niegrzeczna, chociaż słyszała, że jej kończyny protestowały. Im również nie chciało się wstawać.
- Co robiłam? - Powtórzyła jego pytanie. - Poznałam trochę koni, tu i tam walczyłam, naprawdę nic ciekawego.
No i została porwana przez pewnego głupka, przez elfy, poznała Fiina, który jedną rozmową zdołał odmienić trochę jej poglądy. Cóż, nigdy nie zdradzały zbyt wiele o sobie. W jego wzroku było coś dziwnego, uwodzicielskiego, dlatego poczuła się lekko nieswojo. Nie każdy tak na nią patrzy.
- Zgadza się. - Kiwnęła mu łbem. - Jest pięknie. Dlatego polubiłam to miejsce.
Nie wiedziała, co dalej ma powiedzieć. Rozmowy sprawiały jej wiele problemów.
- Mogę jedynie spytać... - Zaczęła powoli. - Co sprawiło, iż byłeś przygnębiony?
Co takiego w tym stadzie mogło dać mu poczucie przygnębienia?

Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Wto Sty 26, 2016 8:12 pm

// Załóżmy, że wszyscy poszli.

Słońce czerwieniło się, wyciągając ostatnie jasne promienie w błagalnym geście, ale horyzont pożerał je, wyłuskując po jednej nitce światła i wciągając ją jak makaron, oblizując wargi z jaśniejącego sosu i chwciwie szczerząc zęby, bo przecież tyle mu nie wystarczało, chciał WIĘCEJ, i więcej... Ale słońce było tylko jedno. I gdy zniknie, mroki na zawsze będą snuły się, głodne i nieszczęśliwe.
Aedion wiedział o tym i dlatego nie walczył z jasnością. Można powiedzieć, że był całkowicie bezstronny, w końcu był jeszcze dzieckiem i miał mało doświadczenia, zaledwie miesiąc. Teraz zwilżał koniuszki chrap językiem, w nadziei, że Sora, jak tymczasowo, z braku pomysłu ochrzcił wilczycę, szybko dokończy posiłek z mleka wilczycy-matki i przybędzie, by się z nim pobawić. Była jego jedynym towarzystwem, póki co, więc Aedion z radością wyczekiwał jej wizyt. Teraz jednak nie było jej przy nim i musiał zadowolić się samotnością, co nie przychodziło mu z wysiłkiem. Postawił uszy do góry, usłyszawszy jakieś dźwięki w okolicy.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Wto Sty 26, 2016 8:39 pm

Razem ze swoim kochanym towarzyszem, który już dawno sam znalazł drogę powrotną, chociaż strasznie się o niego wtedy martwiła. Postanowił zostać tam na chwilę, zaprzyjaźnić się z górskimi wilkami. Jej ciąża była wtedy już widoczna. Uśmiechnęła się, gdy zauważyła swojego synka. Wszędzie rozpoznałaby swoje pociechy.
- Aedion. - Powiedziała, kiedy była już bliżej. - Tutaj jesteś, mój synu.
Halt szedł dumnie tuż przy jej boku. Ich kroki były dopasowane. Stanowili już praktycznie jedność. Halt miał już swoje wilcze lata, lecz wziąć budził ogromny respekt, wyglądał imponująco. Był samcem beta w stadzie. Znała samca alfę, starego Theo, który powoli wybierał się już na tamten świat. Razem zbliżyli się do Aediona. Schyliła swój łeb, żeby pieszczotliwie pociągnąć go za grzywę, po czym znowu się wyprostowała, by stanąć dumnie, jak prawdziwa wojowniczką, którą była.
- Aedion, to jest Halt, mój najlepszy przyjaciel. - Przedstawiła mu swojego towarzysza. Będą w końcu spędzać ze sobą trochę czasu. - Razem walczymy i polujemy.
Spojrzała na wilka, który patrzył Aedionowi prosto w oczy, badając go. Te jego bystre, pełne doświadczenia oczy. Erenszkigal miała nadzieję, iż oboje się polubią.
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Wto Sty 26, 2016 8:52 pm

Odwróciłem się raptownie, gdy wyczułem zapach swojej matki. Zarżałem na powitanie. Było to rżenie wyzute z radości, bo nie posiadałem jej zbyt wiele, jednak moje serce zaczęło jakby szybciej tłoczyć krew, gdy ujrzałem znajomą sylwetkę w oddali.
- Mamo, jesteś! - zawołałem, podbiegając do niej, jednak zanim ją dopadłem, wyczułem zapach sierści wilka. Przekręciłem głowę, węsząc z ciekawością. To nie była Sora. To była potężna bestia, dumna i pełna wyższości. Zwróciłem zafascynowane oczyska z matki na jej kompana i z mojej piersi wydobył się głuchy pomruk zachwytu. Przynajmniej jedna rzecz na tym świecie przyprawiała mnie o czysty zachwyt, a były to wilki.
- Jest niesamowity - powiedziałem szczerze, czując, jak gardło zaciska mi się w supeł. Oczy wodziły roziskrzonym wzrokiem po futrze masywnego wilka. - Mamo, a Halt rozumie, co do niego mówimy? - zapytałem z fascynacją, nie odrywając od niego oczu. - Polujecie razem? To znaczy... Zabijacie? Jecie mięso? T y też jesz mięso, mamo?!
Popatrzyłem na nią, ale kątem oka dostrzegłem Sorę, której zdecydowanie muszę wymyślić jakieś lepsze imię, biegnącą z uciechą wymalowaną na pyszczku. Stanęła, klapnęła w śnieg i przez chwilę leżała z wywalonym na szczękę ozorkiem. Jej puchate oblicze zwróciło się w stronę Halta i pyszczek natychmiast się zamknął.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Wto Sty 26, 2016 9:20 pm

Jej mały ogierek zachwycił się Haltem, którego łbem lekko się przekrzywił, kiedy patrzył z uwagą na jej Aediona.
- Owszem, jest. - Przyznała, patrząc na Halta z uwielbieniem, a jej towarzysz odwzajemnił spojrzenie pełne oddania i wieloletniej przyjaźni, która ich łączyła. - Ty i Lunara będziecie spędzali z nim dużo czasu. Jest częścią naszej rodziny.
Wujek Halt, kto by pomyślał? Wiedziała doskonale, że wilk nie przepadał za towarzystwem, w szczególności źrebaków i szczeniaków, lecz różnica polegała na tym, iż ty były maluchy Erenszkigal.
Czy rozumie, co mówią?
- Ależ oczywiście, że Halt nas rozumie. Przynajmniej większość z tego, co mówimy. Jego znajomość naszego języka nie jest idealna. Ale nie potrzebujemy słów, by się porozumieć. Znam go od urodzenia. - Zapewniła. Powiedziała mu prawdę. Halt towarzyszył jej od zawsze. Słowa były niepotrzebne. Odwróciła się do Halta. - Tir wux kampur sam grant...
Samiec odwraknął jej coś w odpowiedzi, na co ona skinęła głową i odpowiedziała.
- Ui tu vi, Halt. Clax shio wer tairais wux rigluin. - Jej głos był mocny. Brzmiał jakby wilk warczał, a w niektórych momentach było to po prostu ciche szczeknięcie. Halt jedynie skinął jej pyskiem, na co ona odpowiedziała uśmiechem. Znowu jej uwaga skupiła się na Aedionie.
- Owszem, zabijam i tak, czasami jem mięso. Ale pozbawione skóry. Nie lubię czuć sierści w swoim jedzeniu. - Młody wyglądał, jakby naprawdę był pod wrażeniem. W sumie... Nie spodziewała się tego. Bała się też reakcji Lunary. Ona była delikatniejsza.
Usłyszała malutkie kroki. Spojrzała na małą suczkę. A więc to dlatego tak łatwo mu to przyszło. Już miał swoją wilczą towarzyszkę.
- Zna swoje miejsce. - Wytłumaczyła ogierowi jej zmianę zachowania. - O ile się nie mylę, ta mała to mała pociecha Mayhem.
Schyliła się i zwróciła się do małej samiczki.
- Svaklar re dout odassi? Nah rak! - Spytała się małej, gdzie podziewali się jej rodzice i że ma nie oszukiwać. Halt był tuż przy niej, spojrzał na małą. Również oczekiwał odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Wto Sty 26, 2016 9:35 pm

Spojrzałem na Halta i ukłoniłem się ładnie. Chyba wypadało to zrobić? W końcu to członek rodziny, a zarazem przyjaciel mamy. Powinienem więc zapałać do niego jakąś sympatią, przynajmniej tak mi się zdawało. Sora warknęła na mnie cicho, ale ja uciszyłem ją samym spojrzeniem. Nie czas na jęki! Jesteśmy mali i słabi, ale mama i Halt zrobią z nas wojowników! pomyślałem do niej. Przekrzywiła łepek. Przecież nie rozumiała co do niej MYŚLĘ... prawda?
- To super! - powiedziałem prostym, dziecięcym zachwytem. Nie mogłem się doczekać, aż spotkam znowu moją siostrę, która kiedyś tak bezceremonialnie mnie opuściła i nie widziałem się z nią od kilku miesięcy. Mama zaczęła powarkiwać w jakimś dziwacznym dialekcie, a ja odgiąłem jedno ucho z niedowierzaniem.
- Brzmisz zupełnie jak wilk. Nauczysz mnie też? - zapytałem, zerkając na Sorę. Wylizywała coś, a ja dopiero wtedy zauważyłem, że w łapkach ściska martwe ptaszę. Nie miało już łepka i jednej nogi, a pióra leżały porozrzucane wokół. Patrzyłem zafascynowany, jak kłujące ząbki zatapiają się w mięsku. - Jeny... - wyszczerzyłem zęby kompletnie naturalnie i spojrzałem znowu na mamę.
- Ja też nie lubię sierści, jak utknie w gardle to można się skończyć - oświadczyłem promiennie, obserwując ukradkiem krwawe pobojowisko wokół łapek Sory. Mama zawarczała coś do niej, a szczenię położyło uszy po sobie. Nie odwróciło jednak wzroku ani nie zlękło się, nie okazywało też żadnej nieuprzejmości. W końcu, kto by ją okazywał z ogromnym wilkiem naprzeciw, oczekującym twojej odpowiedzi?
Sora również zamruczała coś w odpowiedzi.
- Jest sierotą, jej rodzice... jej rodziców nigdzie nie ma - powiedziałem mechanicznie. Nie rozumiałem jej słów, ale odczytałem przygnębienie z ruchów ciała, uszu i ogona. - Nie wie, co się z nimi stało, czy żyją i... i dalej nie wiem - westchnąłem, rozczarowany. Mała warczała nadal. - Mamo, co ona mówi? - spytałem spokojnie, wlepiając ślepia w Erenszkigal.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Sro Sty 27, 2016 10:28 am

Dobrze było widzieć jej syna takiego podekscytowanego i ucieszonego. Doprawdy był to balsam na jej zranioną duszę. Cieszyła się, że jej potomek również będzie powiązany z wilkami. Większość koni tutaj mieszkających chciała je zabijać. Prawda jest taka, że jedna z watah zabiła jej rodziców. Lecz nad nią się zlitowali. Dopiero co się narodziła. Została oddana w łapy watahy, w której był Halt. Uznała go za swojego ojca. Na początku go irytowała, wszędzie za nim łaziła, ale czuła, że to tylko maska i sprawiała ona, że tymbardziej chciała się przy nim znaleźć.
Może powinnam nauczyć go wszystkiego, co umiem? Hmm... Nie, to chyba nie jest tak dobry pomysł. No i ma jeszcze czas.
W sumie to sam o to zapytał. Więc może...
- Oczywiście. - Odparła po minucie zamyślenia. - Mogę nauczyć cię wszystkiego, czego nauczyłam się przez te lata. A nawet możemy odkryć jeszcze więcej, ty i ja, matka i jej syn. Nie sądzę, by Lunara była chętna. - W duchu była podekscytowana. Uniosła kopytko i zaczęła głaskać suczkę delikatnie za uszkiem.
- Jadłeś mięso? - Spytała z ciekawości. Jej głos był wziąć przyjazny, chociaż nie była do końca zadowolona. To było niepokojące. Był za młody, żeby kogokolwiek zabić. Może ktoś mu dał do posmakowania?
Wziąć głaszcząc suczkę, by ta się zrelaksowała, słuchała w zamyśleniu, kiwając co jakiś czas głową.
- Si shilta letoclo. Si inglata. - Aedion zapytał ją, co mówiła. Westchnęła. - Mówiłam ci, że rozpoznałam w niej szczeniaka Mayhem. Dawno jej nie widziałam. Prawdopodobnie została porwana lub zabita przez inną watahę. Walki o dominację watah są bardzo niebezpieczne. Obiecałam jej, że razem z Haltem poszukamy jej matki. O ile jest jeszcze żywa... - Halt jej przytaknął. On również chciał pomóc, chodziło o ich dawną znajomą.
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Sro Sty 27, 2016 5:35 pm

Utkwiłem w postaci mamy spojrzenie stalowoszarych oczu, zastanawiając się, czy zgodzi się na moją prośbę. W sumie, praktycznie rozumiałem, co miała mi do przekazania Sora, jednak nie zawsze wszystko się nam zgadzało. Szczeniak zastrzygł uszami, spoglądając spokojnie na Erenszkigal i wodząc ślepiami od postaci mamy do Halta. Kiedy klacz oznajmiła, że się zgadza, moje serce mocniej obiło się o żebra. Czy czułem radość? Można tak powiedzieć, przynajmniej siliłem się na to, by ją czuć. Podjudzałem własne myśli, prosiłem mózg, by poczuł jakieś uczucia. Czasami się udawało. Aspekty życia, w których pojawiały się czworonożne psowate, można uznać za najlepsze. Była... była jeszcze Melisandre... Ale to już inna bajka.
- Dziękuję- powiedziałem już cichym, pełnym fascynacji głosem. Myśl o poznawaniu wilków tylko z matką, bez młodszej o kilka chwil siostry, zdawała mi się bardzo kusząca. Zwilżyłem chrapy koniuszkiem języka, zastanawiając się chwilę. - Może będzie chciała - dodałem obojętnie.
Na pytanie o mięso, Sora uniosła łepek i zaśmiała się parszywie, przynajmniej ja to tak odebrałem, spojrzała na mnie, wywaliła język i spokojnie wróciła do ogryzania ptasiej kosteczki. Fuknąłem na nią cicho, na co stuliła uszy i ponagliła mnie gestem ogona.
- No... zdarzyło się raz czy dwa... Ewentualnie osiem - szarpnąłem kąciki warg w górę, zmuszając się do uśmiechopodobnego skurczu twarzy. Pierwszy raz pomagałem Sorze złapać wiewiórkę. Potrząsałem drzewkiem, na którym siedziała, a gdy spadła z gałęzi, suczka ją dorwała i tym sposobem zdobyliśmy pierwszy posiłek. A raz dorwałem żabę. Tego nie powtórzę. - Ale szczerze, naturalne jedzonko jest lepsze - dodałem i przymknąłem oczy, wspominając samotne momenty, w których Sora oddalała się, aby przespać z dala od koni. To było smutne, że tak wiele osobników naszej rasy zabija i rani wilki. Owszem, są bardzo niebezpieczne... Ale kiedy się głębiej im przyjrzymy, wydaj ą się być bardziej ludzkie od samych ludzi. Czy też koni.
- Dużo jest tutaj watah? - zapytałem z błyskiem w oczach, spoglądając na Sorę, która usłyszawszy imię, które padło z warg Erenszkigal, uniosła łepek znad zewłoku ptaszka. - Pewnie się nie zgodzisz, ale mógłbym pójść z wami? Proszę. To dotyczy Sory. - zajrzałem w jej oczy proszącym, chłodnym spojrzeniem pełnym desperacji. Chciałem jej pomóc.Tak bardzo tego pragnąłem. Nie z ciekawości. Dla niej. Po prostu... dla niej.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Czw Sty 28, 2016 9:16 pm

Może będzie chciała? Naprawdę, znała swoje dzieci, wiedziała, że nie będzie chciała. Na pewno nie z wilkami. Może z jakimś innym zwierzęciem. Czymś łagodniejszym. Chociaż niektóre wilki potrafią być łagodne. Trzeba tylko dobrze trafić. To już bardziej kwestia szczęścia.
- Nie sądzę, naprawdę. Cóż, zobaczymy. - Lunara wydawała jej się strasznie płochliwa, słodka. Do dzikich zwierząt trzeba było mieć podejście. Wilki cenią sobie siłę i dzikość, jaką same posiadają.
Czuła, że Aedion i Luna za sobą nie przepadali. Jednak słyszała od wilczyć, że to typowe zachowanie rodzeństwa. Może kiedyś to minie. Ciekawe, jej synek wcinał sobie mięso, a ona nie miała o tym pojęcia. Chyba powinna bardziej się nimi interesować.
- Rozumiem... - Tylko tyle powiedziała, na razie nie zwracając uwagi na jego małą przyjaciółkę. Musi zacząć uważniej ich obserwować. Ewentualnie zlecić to Haltowi. Kiedy ona zacznie za bardzo się przy nich kręcić, z pewnością to zauważą.
- Owszem, jest kilka watah. Większych i mniejszych. Te mniejsze nie mają szans. Próbują trzymać się z daleka i żyć w spokoju, co jest oczywiście mądrym posunięciem. Szczególnie, kiedy te większe są zajęte wojowaniem między sobą. Z pewnością dlatego matka twojej... Umm... Cóż, jakkkolwiek ma na imię, musieli wiedzieć, z jakiego pochodzi stada. Zazwyczaj nie ruszają wilków z tych mniejszych. Mamy zawarte z nimi umowy dotyczące nietykalności pod warunkiem, że będą naszymi szpiegami. Są w sumie bezstronni. - Tak, to wszystko zaczęło się lata temu. Nie było jej jeszcze na świecie. Zawsze zastanawiała się, dlaczego po prostu ich do siebie nie przyłączyli? Chociaż nie są takimi dobrymi łupami. Praktycznie nic ze sobą nie wnoszą.
Jej wzrok jakby przenikał przez Aediona, kiedy tak myślała. Zerknęła na Halta. Widziała po nim, chociaż siedział spokojnie, że jemu się to nie spodoba.
- Myślę, że jesteś trochę za młody... Lecz... - Mówiła powoli. Westchnęła ciężko. - Myślę, że skoro Halt i ja będziemy z wami, wszystko powinno być w porządku. Po prostu trzymajcie się nas. Uwierzcie mi, to może być niebezpieczne. A raczej na pewno będzie. Będą próowali nas zabić. Dlatego trzymajcie się dalej. - Wolała, by Aedion został tutaj, ale i tak pewnie by się wymknął. Nie miała wyboru.
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: M   Pią Sty 29, 2016 10:45 pm

Machnąłem ogonem na znak obojętności. Nie chciałem kłócić się ze swoją rodzicielką o takie błahostki, więc tylko odfrunąłem myślami gdzieś na bok tematu, zdejmując ciężar swojego spojrzenia z Erenszkigal. Przypomniałem sobie ognistą kapłankę i to, co powiedziała na moje szczególnie ważne, może nawet newralgiczne pytanie. Słaby punkt. Pięta Achillesa. Czy jak oni wszyscy to sobie zwą.
Łańcuch podzwania. Śpiewa pieśń ku twej czci. Schyl głowę przed Panem Ognia!
Potem dostrzegłem własną krew, ale ona nie miała czarnej barwy. Była płomienisto-złota, wyglądała jak płynny, skondensowany ogień wylewający się z mojej piersi. Wzniosłem oczy ku słońcu, a ono przybrało barwę szkarłatu. Dokonało się. Teraz oddaj mi swoje życie.
Wtedy ocknąłem się i spostrzegłem, że moja rodzicielka coś mówi, więc pozbierałem wyraz swojej twarzy do kupy i udałem, że rozumiem język, którym do mnie przemawia. W końcu jednak odzyskałem zmysły i mogłem skupić się na znaczeniu jej słów.
Zagryzłem w zamyśleniu przednią wargę.
- To może być wystarczająco trudne dla was samych, nawet bez obciążenia w postaci mnie - powiedziałem półgłosem, zezując w stronę wilka. - Ale jeśli uważasz, że dacie radę, jestem gotowy. I Ignis również - dodałem, zerkając w stronę wilczycy, aby zobaczyć, jak zareagowała na nowe imię. Nie zareagowała nijak - w końcu dla wilka imię nadane przeze mnie to zbędna pierdoła. Mnie jednak imię to bardzo przypadło do gustu.

Nie boję się śmierci. Nigdy się jej nie bałem, bo to nie śmierć jest problemem. Dopóki się nią przejmujesz, żyjesz, a gdy jesteś martwy, nie masz już czego się bać. Rozszerzyłem chrapy, cierpliwie czekając na to, co zrobi Erenszkigal. Popatrzyłem na Ignis, która oblizała pyszczek z krwi sikorki i świdrowała spojrzeniem płonących oczu klacz i Halta. Oceniała. Szacowała. Liczyła nasze siły. Powoli oderwała wzrok od mamy i wczepiła ślepia we mnie, ale ja nie czułem się nieswojo. Lubiłem ten jej ogień. Nasze źrenice spotkały się i rozpoczął się skomplikowany proces. Wymiana słów bez żadnych słów.
Czy mamy szanse?
Tak.

Uniosłem w górę jedną chrapę, uśmiechając się jakby połową oblicza.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Erenszkigal

avatar

Posts : 1087

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Sob Sty 30, 2016 11:32 am

Widziała, że jej syn krążył myślami gdzie indziej. Każdy miał swoje tajemnice. Jednak naprawdę chciała wiedzieć, co może siedzieć w główce takiego malucha. Wydawał się być... Inny. Nawet za bardzo. Trzeba będzie to zbadać. Nie było co do tego wątpliwości.
Może za długo przebywał z tymi zwierzęta? Nonsens. Ona wychowywała się wśród wilków i dała radę nauczyć się wszystkiego, by wciąż pozostać koniem. Tyle, że uważano ją za szaloną.
Nie chciała, by to samo spotkało jej dzieci. Zasługują na coś lepszego, niż otrzymała ona sama. Uśmiechnęła się do niego, kiedy w końcu przebudził się z tego snu i w końcu się odezwał.
- Na pewno nie. Uwierz mi, nie bez powodu nazywają mnie Łowczynią. Jestem doświadczoną wojowniczką, podobnie jak Halt. Damy sobie radę. - Chociaż wolałaby iść bez tego "obciążenia". - Wasza obecność nam nie przeszkodzi. I kiedyś również będziecie tak jak my walczyli u swoim boku. To dla was szansa na rozpoczęcie zdobywania doświadczenia.
Miała nadzieję, że Aedion, podobnie jak ona, zostanie wojownikiem. Przed nią była jeszcze droga, którą musiała pokonać, ale nie była ona tak długą, jak ta, którą on miał przed sobą. I już dawno obiecała sobie, że będzie przy Aedionie i Lunarze, by im pomagać i wspierać swoim doświadczeniem.
- Chodźcie... Powinniśmy ruszać. Jeśli życie, każda minuta jest cenna. - Oznajmiła i ruszyła na ratunek matce Ignis. Halt szedł tuż przy jej boku, emanował swoją potęgą na wszystkie strony. Bicz na jej szyi zaczął przygotowywać się do nadchodzącej bitwy. Polowanie rozpoczęte. I tym razem nie byli tylko we dwoje.

z/t
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Sob Sty 30, 2016 11:53 am

Zastrzygłem uszami, kierując spojrzenie na rodzicielkę. Chciałem podążyć jej śladem i zawsze robić to, co ona sama. Jeżeli uważano ją za dziwną i szaloną, kiedy robiła to, co kochała, ja również chciałem, aby mnie tak postrzegano. Były na tym świecie trzy osoby, które trzymały mnie przy zdrowych zmysłach. I ja chciałem trzymać się tych osób ze wszystkich sił.
- Nigdy w to nie wątpiłem - zapewniłem ją, pozwalając szykującej się masce zadowolenia usadowić się na mojej twarzy. Maski. To były takie miłe, drobne oszustwa łudzące innych, że istnieją we mnie emocje. A może rzeczywiście istniały, tylko bardzo głęboko? Nie wiedziałem tego. - Wobec tego prowadź.
Spojrzałem na jej bicz i zastanowiłem się, czy czasem ja też nie powinienem postarać się o jakąś broń. Może przeprowadzę włamanie do twierdz Czarnej Krwi? Na pewno mają tam skarbiec i zbrojownię. Znajdę sobie coś.
Przyjmując nadane tempo, poszedłem za mamą. Ignis, oblizawszy jeszcze kosteczkę ptaka, poderwała się i ruszyła za nami.


z/t

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Nie Lut 07, 2016 11:23 am

Wilczyca o jasnej, beżowej sierści wyskoczyła na polanę, szarpiąc młodą sarnę za nogę. Zwierzę kwiczało i rzucało się, ale rana powiększała się tylko, a jemu zabrakło oddechu. Urywane sapanie drapieżnika wskazywało na to, że ten dzień nie należał do udanych, a determinacja przerosła granice. Złość, ból, agresja. To czuła beżowa istota, zagryzając sarnę powoli i bez litości. Ale - czy to wina pecha czy nieuwagi, gdy już wydawało jej się, że ma ofiarę w garści, ta wyzwoliła się i pobiegła dalej. I może nawet uciekłaby, gdyby nie siwy jabłkowity ogier z kilkoma krwawiącymi rozcięciami na skórze, który dopadł jej i potężnym kopnięciem ściął z nóg. Cios kłów wilczycy dopełnił rytuału na gardle sarny i już po chwili obydwoje padli, zmęczeni.

- To był bardzo długi dzień, Ignis - westchnąłem, sapiąc. Wilczyca już zaczęła młócić świeże mięso wyrwane z boku zwierzęcia. - Cud, że chociaż to zwierzę nam się dało. - Fuknąłem na towarzyszkę, która podsunęła mi pod nos najlepszy płat mięsa, z samego zadu i patrzyła pytająco. - Nawet o tym nie myśl, ja mogę zjeść sobie trawy. Ty tego potrzebujesz - powiedziałem i warknąłem na nią, a wilczyca wróciła z zadowoleniem do jedzenia. Ległem sobie na trawie, dysząc. Tak, to był bardzo długi dzień. Szkoda tylko, że rozpętała się burza. Niedługo trzeba wracać do domu...

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Melisandre

avatar

Posts : 73

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Nie Lut 07, 2016 7:04 pm

Melisandre szłą sobie uśmiechnięta, gorąca i wyjątkowo ruda. Przepraszam, ognista, ona była ognista jak płomienie, nie ruda. Rozmyślała sobie o cieple, jakie zaczęło opanowywac krainie, o kwitnących kwiatach i zielonej trawie.. Świat zrobił się taki piękny.
Gratias tibi, Dómine.- powiedziała w myślach, do swego Czerwonego Boga. Temu zawsze było trzeba dziękować, prosić go i tak dalej, był zachłannym i wrednym Bóstwem.. lecz prawdziwym!
Spojrzała, a przed sobą zobaczyła źrebię, które zdążyła już prędzej poznać. Ale wyrósł.- pomyślała i podeszła bliżej koleszki.

____________________________________________
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Nie Lut 07, 2016 7:32 pm

Zastrzygłem uszami, gdy do moich chrap dobiegł znajomy zapach ognia. Nie zwróciłem z początku uwagi na Melisandre, chociaż jej paląca się sierść była bardzo widoczna. Musiałem dokończyć posiłek, i tak dalej, bo byłem tak cholernie głodny po dniu pełnym wysiłku, że mój żołądek od dawna domagał się zadośćuczynienia.
Kiedy jednak podeszła, uniosłem łeb i potrząsnąłem grzywą.
- Kapłanko, dobrze cię widzieć - uśmiechnąłem się do niej z ognikami w czarnych oczach, w których jeszcze błyszczał dawny podziw. - Pan Światła przyszykował dla nas wiosnę - na moim pysku pojawił się łobuzerski uśmiech. Nieważne, że był nierealny. Nieważne, że był maską. Może niedługo zacznę odczuwać prawdziwe emocje...

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Melisandre

avatar

Posts : 73

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Nie Lut 07, 2016 10:48 pm

Melisandre spojrzała na młodego ogierka, czy naprawdę miło było ją widzieć? Oh, na pewno. Trzepnęła ogonem, gdyż jakieś pyłki wirowały w powietrzu, a potem lekko się otrzepała.
Uniosła lekko czoło, słysząc, jaką mądrą rzecz powiedział młody źrebak.. No już roczniak.
- Tak, masz rację. Cieszmy się wiosną póki możemy, gdyż Noc jest blisko, Aedionie.- powiedziała pełna powagi, a słowa były bardzo bardzo wiarygodne. Przyjrzała się jego oczom, były nieszczere.. nie lubiła tego, nie lubiła maski i kamiennych pysków.
- Dlaczego jesteś nieprawdziwy, Młodzieńcze? Nie szanujesz daru objawiania swych emocji? Jeśli chcesz, by palił się w tobie ogień, musisz być prawdziwy, żywy.. Jak płomienie.

____________________________________________
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Pon Lut 08, 2016 6:14 pm

Napiąłem lekko mięsień jednej nogi i rozciągnąłem go, równocześnie strzygąc jednym z uchu. Zachowywałem się przyjaźnie,
Zmarszczyłem lekko chrapy, ukazując swoje niezadowolenie, ale nie zrobiłem niczego więcej.
- Płomieniom trudno jest rozpalić się w mojej duszy. Ale spokojnie. Pracuję nad tym każdego dnia... - W moich czarnych ślepiach błysnęła złocista iskra, zatańczyła i zgasła. To długotrwały proces. Chłodna logika zatruwała każdą moją myśl, a umysł dzielił się na dwie części. Tę, która obudziła we mnie duszę kapłana, i tę, która nakazywała zatrzymać potok tych bzdur. Gdybym nauczył się w odpowiedniej chwili otwierać odpowiedni strumień, być może zachowałbym swoją esencję bez skażenia. Bo przecież emocje nie mogą mnie zaśmiecać, gdy nie ma na nie miejsca. A życie pustego naczynia to nie życie. To wegetacja. A w moim naczyniu ogień miesza się z wodą. I nadal istnieje.
- Ciężko jest być prawdziwym, gdy wychowano cię w kłamstwie - powiedziałem, lekko unosząc kąciki warg w uśmiechu.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Melisandre

avatar

Posts : 73

PisanieTemat: Re: Świetliste pole   Wto Lut 09, 2016 8:04 pm

Ale czemu młody ogieras był niezadowolony? Śmiesznie wyglądał, kiedy tak marszczył sobie chrapy.. Melisandre uśmiechnęła się na ten widok, ale nie było to złośliwe, był to promienny, ciepły uśmiech. W końcu po to miała w sobie ciepło, by obdarzać nim innych, prawda? Bo czym była, jeśli nie żywiołem ognia?
- Pracuj. Pracuj do ostatek sił. Jeśli obudzisz w sobie płomień wiary, twoja dusza będzie wolna jak ptaki.. Ogniste ptaki, których my nie widzimy, lecz one znają nas do każdej cząsteczki..- odpowiedziała mu pięknie, melodyjnie i wiarygodnie, był to głos, który budził w innych wiarę.. Ogrzewał zaginione dusze.
- Ogień jest najprawdziwszy. Jeśli go znajdziesz, wszystko, wszystko będzie dla Ciebie możliwe.. Odnajdziesz siebie w Świecie pełnym Ciemności.

____________________________________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Świetliste pole   

Powrót do góry Go down
 
Świetliste pole
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Wulkanisko-
Skocz do: