Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Polana w dżungli

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sob Sty 23, 2016 8:18 pm

Po dłuższej walce i paru próbach w końcu udało mi się obwiązać klaczy pysk, by nie mogła mnie gryźć, a następnie ciasno przednie i tylne nogi. Co prawda udało jej się wstać, ale wciąż trzymałem ją na sznurze, który zarzuciłem jej na szyję.
- Tak, żebyś wiedziała że tak zrobię! Zaciągnę Cię do lochów! Ale nie martw się... tym razem nie uda Ci się tak łatwo zwiać! Zobaczysz! - zapowiedziałem jej.
- Taka pewna siebie jesteś! Oj, zobaczysz, że się przeliczysz! - prychnąłem, po czym zacząłem ją powoli prowadzić ku lochom.

/być może z/t?
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sob Sty 23, 2016 9:26 pm

Biedaku na nic ciekawszego cię nie stać?-zakpiłam z niego. Prychnęłam, po czym uśmiechnęłam się do niego sarkastycznie. Czy on na prawdę, myśli, że tak łatwo sobie ze mną poradzi? Żałosny..
Chyba jesteś zbyt pewny siebie.. I zdaje mi się, że nie raz Ci to mówiłam. Czy ty na prawdę sądzisz, że mam zamiar zostać u ciebie w lochach, i patrzeć na twój krzywy pysk?-spojrzałam na niego, kuląc uczy.
I kto to mówi..-odparłam. Nie miałam zbyt sił, na walkę z nim. Wolałam sobie trochę odpocząć, a w lochach, dam mu popalić..
Szarpałam się, jednak było to mało skutecznie. Próbowałam się zapierać, jednak mimo mojej woli, zmuszona byłam iść.

z,t Espilce, Ingird
Powrót do góry Go down
Melisandre



Posts : 73

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Wto Sty 26, 2016 8:10 pm

Patrzyła na wulkan, kiedy tak szła, rozkosznym krokiem. Nic ją nie drażniło, była taka pogodna, czuła się lekka, wolna, jak płomienie w jej sercu.. Teraz była kimś innym, czy może tym samym, lecz zmienionym.. Jej źrebięce czasy nie były ciekawe, a o swojej przyszłości nie chciała pamiętać.. Jedynym dobrym wspomnieniem była jej matka, która prawdopodobnie nie żyje..
Kochała mnie.- pomyślała krocząc po polanie. W powietrzu unosił się zapach wulkanu, a konie z innych stad mogły by być oszołomione przez związki chemiczne w oparach.. Czarnokrwiści byli natomiast przyzwyczajeni do tej atmosfery. Tym bardziej Melisandre, gdyż jej żywiołem był ogień.
Spojrzała na rubin u swojej szyi. Był on niezwykły, szkarłatny, błyskotał w płomieniach.. Była kapłanką Czerwonego Boga.

____________________________________________
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Wto Sty 26, 2016 8:23 pm

Zawiał porywisty wiatr, niosąc za sobą zapach dymu i stali. Młody konik przyszedł tutaj, robiąc dumne i pełne wyczucia równowagi kroki, i rozszerzył chrapy, z ciekawością wsłuchując się w pieśń wichru. Uniósł raptownie głowę, dostrzegając kogoś w pobliżu. Oblizał wargi, bez zdenerwowania. bo mało w nim mieszkało emocji. Zamknął oczy. Wyczuł ogień buchający wewnątrz nieznajomej. Rozkoszował się smakiem płomieni, tym, jak piekły jego skórę i czerniły sierść. Kochał ogień. Nie otwierał ślepi, czując, że klacz stojąca opodal jest kimś wyjątkowym, a spotkanie zapamięta na całe życie. Rozchylił wargi, kosztując jej zapachu. Wmawiał sobie, że jest socjopatą. To nie tak. Nie przejmował się co prawda tym, co odczuwają inni, lecz sam chętnie przymykał ślepia i odbierał jakby telekinetycznie ich myśli, niewypowiedziane słowa, pragnienia. Od tej klaczy buchały płomienie o barwie szkarłatu. A on zbliżał się do niej, jakby pchany magnetyczną siłą krwawych iskier. I nie chciał się zatrzymać. Ona była taka piękna. Żrebięce oczy podążały ku niej, śledząc każdy ruch.
- ] Dzień dobry, kapłanko - powiedział i dopiero wtedy ugryzł się w język. Co, do licha...! Powinien był zamilknąć i dalej podziwiać ją po kryjomu. Tymczasem marzył, marzył, by mu odpowiedziała...

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Melisandre



Posts : 73

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Wto Sty 26, 2016 8:54 pm

Chrapy klaczy szybko zwęszyły obecność innej osoby, a po nim mogła rozpoznać kto to mógłby być. Mleko, młodość, świeżość, z pewnością było to źrebię. Jednak nie zaczęła się rozglądać, szła rytmicznie wciąż, z dumnie unoszoną głową i odstawionym ogonem. Cała atmosfera mówiła jasno- niedługo skończy się zima.
Młody obserwował Melisandre, a ona czuła na sobie jego spojrzenie.. Widocznie budziła zachwyt również i w źrebakach.. Możliwe, że to jej wewnętrzna siła ognia, tak strasznie przyciągała spojrzenia innych.
Źrebak powitał ją, tytułując ją kapłanką. Dokładnie tak.- uśmiechnęła się do niego ciepło i zatrzepotała rzęsami. - Witaj, młodzieńcze.- przywitała młodego melodyjnym słodkim głosem, taki to już rozkoszny miała. - Czujesz, jak Zima od nas odchodzi? To wspaniała wiadomość.- powiedziała do źrebięcia i obejrzała się za siebie, kilka przebiśniegów już rosło. - A jak brzmi twe miano? Może opowiesz coś o sobie?- zapytała Aediona, uśmiechając się ciepło. Rubin u jej gardła błyszczał w słońcu, a szkarłatne oczy mieniły się barwami płomieni.

____________________________________________
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Wto Sty 26, 2016 9:13 pm

Podszedł do klaczy, obserwując uważnie jej ruchy. Miała coś w sobie, co nie pozwalało mu odwrócić uwagi. W jej umyśle czuł nutkę zaciekawienia, a była to słodka nutka, zarazem jednak krucha i powabna. Nie chciał, by przeciekła mu przez kopyta. Nie rozmawiał dotąd z żadną klaczą poza Matką, więc teraz ze zdwojonym zainteresowaniem chłonął głos Ognistej. Mniejsza, co mówiła, jeszcze znaczenie słów zniszczyłoby magię ich brzmienia, jak smak niszczy kuszący zapach. Aedion podszedł do kapłanki i popatrzył na nią z uwielbieniem.
- A co, jeżeli lubię zimę? Co wtedy? - zapytał cicho, wiedząc, że klacz zaraz zmiażdży go jakąś potężną odpowiedzią, która obudzi w nim kontrowersyjne rozmyślania. Lubił zimę? Może i tak. Lubił zimno przenikające kości, bo w jakiś irracjonalny sposób kojarzyło mu się z ogniem. Zimno zabija, tworząc gorące wypieki na twarzy, a potem wysysając je. Zimno zabija, chłonąc ogień. Tak uważał Aedion, który mało wiedział o piekielnym tańcu życia i śmierci. Jeżeli Melisandre uważała, że to wspaniała wiadomość, on też tak uważał! Jego oczy tryskały czerwonymi iskrami, gdy odczytywał jej nastrój z igrających płomieni. To najlepsza lektura, jaką mógł poznać. Chociaż.. wtedy jeszcze o tym nie wiedział, bo miał ograniczony umysł, a ogień... Ogień potrzebuje przestrzeni, inaczej ginie.
- Jestem... - z.
wilżył wargi koniuszkiem języka,czując, jak płoną mu policzki. - Jestem Aedion. Po prostu Aedion, Kapłanko - uśmiechnął się lekko, ciągnąć kąciki swych warg w górę z ogromnym, jak zwykle, wysiłkiem. Nie rozumiał tych odruchów. Czym niby jest uśmiech? Skurczem mięśni. Tyle! - Bardzo chętnie - rzekł szczerze. - Ale dopiero przed miesiącem zostałem urodzony i niewiele mogę powiedzieć. Nie zrodziłem się w Burzy Ognia ani Mroźnej Zamieci. Jestem.. Jestem tylko Aedion.
Stulił uszy, zastanawiając się, jak na imię ma piękna Kapłanka, lecz bał się o to pytać. Nie potrafił obchodzić się z innymi. Nie chciał jej zrazić do siebie. Tak panicznie czuł, że ni pasuje do tego świata, że miał ochotę skryć się w lesie i wyć.
Wyć jak pies.
- A pani, jak pani się zwie, Kapłanko? - usłyszał niczym nie wyróżniające się słowa, które tak nagle padły z jego warg.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Melisandre



Posts : 73

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sro Sty 27, 2016 12:50 am

Aedion był wyraźnie zaciekawiony postacią Melisandre, gdyż praktycznie nie odrywał od niej wzroku, patrzył jak piraci na skarb, na co Mel się uśmiechała. Było to dla niej wręcz zabawne.. Lecz nie takie, by młodego ogierka skarcić, po co ma się zniechęcać do rudych kapłanek?
- Zima jest nocą, a Noc jest ciemna i pełna strachów. Pamiętaj o tym. odpowiedziała mu niczym prorok, głosem który każdego wprawił by w wiarygodność. Zimno było przecież zupełnym przeciwieństwem tego, co Melisandre kochała, czym była- gorącem, ogniem i płomieniami.. A ona jest tu po to, by doprowadzić Światło do zwycięstwa..
Zastanowiła się przez chwilę, gdzie podziewa się Wybraniec. Czy zatęskniła za tym narwanym ogierem? Trochę.
- Aedionie, masz piękne imię.- rzuciła mu komplement, był szczery, jak najbardziej. Dlaczego miałaby być oschła do młodych duszyczek? Niech wie, że nie jest ona terrorystą, a i nie zamierza spalić połowy świata. - Nikt nie jest tylko kimś. Każdy jest inny, każdy jest sobą, nie kimś. Wystarczy tylko nauczyć się słuchać, otworzyć swoją duszę na przeznaczenie. Nikt nie pojawia się tu bez powodu.- jej głos był jak miód, słodki, melodyjny, kuszący i uroczy. Jako prorok, mowa była ważna, gdyż wystarczyło słuchać takiego głosu, a wszystko było bardziej wiarygodne.
- Mów mi Melisandre.- odpowiedziała młodemu ogierowi. Widziała, jak się denerwuje i krępuje.. Nie miał do tego powodów. - A kim są twoi rodzice?- zapytała znikąd, by porozmawiać sobie jeszcze chwilę z młodszym towarzyszem. Był członkiem jej stada, więc co stało na przeszkodzie, by lepiej poznać osoby z społeczności do której należy? Nawet, jeśli istniała między nimi spora różnica wieku..

____________________________________________
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sro Sty 27, 2016 10:02 am

Młody zastrzygł uchem, zaciekawiony. Teoretycznie powinien być teraz w Akademii, pobierać lekcje. Wydawało mu się to śmieszne. Czego oni go nauczą? Polowania?! O to zadba wujek Halt... Czy jak tam Aedion ma się do niego zwracać. Sądził, że rozmowa z Melisandre da mu o wiele więcej nauki.
- Mówią, że strachy żyją tylko w naszym umyśle - powiedział dziwnie zmienionym głosem, dając się nęcić jej ognistemu tonowi. - Ale to nieprawda! Te wszystkie koszmary... Czy one istnieją? - zapytał z dziecięcym uwielbieniem patrząc na Kapłankę. Od razu pokochał tę istotę niemal tak, jak Matkę. Zdawała się być tak łagodna i słodka w obejściu, ale tak groźna i gorejąca w środku. Aedion wychylił chrapy, chcąc zagarnąć dla siebie jak najwięcej jej ciepła. Potem jednak opamiętał się, nie chcąc zrobić czegoś w złym guście. Na miłosierdzie Płomiennych Bogów, jestem tylko dzieckiem! Westchnął cicho, żłobiąc nieświadomie w śniegu czubkiem kopyta. Jego własny umysł dyktował mu pociągnięcia, aż na białej pierzynce wykwitł jakiś symbol. Młody przypatrzył mu się, marszcząc chrapy. Co właśnie narysował? Nie wiedział tego.
- Dziękuję, Kapłanko - powiedział i lekko skłonił głowę w naturalnym geście uwielbienia, które przedtem okazał potężnemu wilkowi Haltowi. Mimo, iż wyjawiła mu swe imię, on wolał nazywać ją kapłanką. Magia płomieni emanująca z niej nie dawała małemu źrebakowi spokoju. Chciał ją poznać, doświadczyć rzeczy, w które ona wierzyła. Ogień rozjątrzał się, oblizywał płomieniami sierść małego Aediona i powolutku, niespostrzeżenie, rozchylał odrzwia jego serca. Coraz szerzej. I szerzej. Aż uderzenia płonącego miecha stały się aż nazbyt wyraklingi nożźne.
- Rozumiem. Czy to znaczy, że każdy ma w sobie coś specjalnego, coś, po czym wiesz, że ten ktoś to właśnie ten ktoś i nie pomylisz go z niczym innym? - zapytał, coraz bardziej nieskładnie i coraz bardziej pewnie, czując, że ta rozmowa skupi się na jego newralgicznym punkcie. Zwilżył koniuszki chrap językiem w geście zastanowienia, na chwilę błądząc oczami gdzieś w bok, jakby w skomplikowanym systemie jego układów nastała jakaś przerwa, jakieś zacięcie, które wytrąciło mechanizm z równowagi. Zaraz jednak trybiki zaskoczyły na swoje miejsce i źrebak znów poczuł, jak rozlewa się po nim ogień ciepłej krwi w żyłach. Zamknął do połowy oczy, czekając, aż serce się trochę ustabilizuje. Takie techniczne przerwy mu się zdarzały, jednak nie zwrócił na nie dotąd zbytniej uwagi. Za to teraz jego ślepka zawędrowały ciekawie w pewne miejsce - szkarłatne oczko rubinu na szyi Melisandre.
- Serce Feniksa! - zawołał jak w malignie, wlepiając wzrok w kamień szlachetny. - Tak to nazywam - dodał pospiesznie. - To rubin, prawda? Co on oznacza? Jest symbolem twoich bogów? - zwrócił spojrzenie dwóch świecących jak ostrza sztyletów oczu w stronę pyska Kapłanki. Fascynowała go. Chciał poznać tajemnice jej ognia. Może kiedyś nauczy go różnych rzeczy? Aedion bardzo tego pragnął, lecz nie było to zwierzęce pragnienie, nie było podobne do ukochania krwi na języku ani słońca na futrze, to było realne, namacalne wręcz pragnienie, zrodzone w bardzo ludzkiej, czy też bardzo końskiej części umysły Aediona...

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Melisandre



Posts : 73

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Pią Sty 29, 2016 10:11 am

Cóż, klacz widocznie będzie obsypana różnymi pytaniami przez młodego ogierka, lecz to mogło przynajmniej wzbudzić w nim prawdziwą wiarę.. Przydałaby się ona wśród większej liczby członków Czarnej Krwi, ale jak wiadomo, niektórzy uwierzą poprzez towarzyszy. 
- Istnieje ciemność, istnieje zimno, istnieją strachy i koszmary.. A my z nimi Walczymy.. Od początku do końca. - odpowiedziała Aedionowi przyglądając się mu szkarłatnym blaskiem w oczach, które były równie gorejące jak jej płomienie serce. 
 Po czym ona poznaje? Po prostu to widzi, gdy spojrzy w oczy, zada pytanie i usłyszy odpowiedz. 
- Mam oczy które widzą, uszy które słyszą i ciało które czuje. A moje serce płonie.- rzekła do mlodziutkiego ogiera, nie przejmując się jego wiekiem.. Niech to zrozumie, płomienie w jej słowach i prorockie wyjaśnienia. 
 Serce Feniksa? Nieee, to nie to. Jej medalion był czymś więcej. Uniosła go sobie przed twarz i spojrzała na niego,  błyskiem w jej dużych, czerwonych oczach. 
- To krew. Krew wrogów. Ona łączy mnie z Panem Światła. Trzeba na ten medalion sobie bardzo zasłużyć. - opuściła go w dół, spowrotem zawisł na szyi i emitowal blaskiem w słońcu.

____________________________________________
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Pią Sty 29, 2016 4:29 pm

Ogierek zastrzygł uchem, wodząc ślepiami od wisiora Melisandre do jej oczu, a potem wbił spojrzenie w miejsce, w ktoryme znajdowało się jej serce i przymknął oczy, niemal usłyszawszy, jak bije i iskrzy płomieniami. Ona cała była nimi wypełniona.
- Spotkałem jednego stracha - powiedział cicho, jakby bredził w malignie. Poczuł krople potu występujące mu na kark i po raz pierwszy od dłuższego czasu odwrócił spojrzenie od ognistej sylwetki swej rozmówczyni. Poczuł narastające krzyki wewnątrz głowy, a były to krzyki kobiety, klaczy. Zacisnął zęby, chyląc się lekko ku ziemi. Poczuł zapach krwi, gdy słońce drażniło jego ślepia. Dla Boga Słońca i Ognia, przelewam tę niewinną krew nad świętą paszczą Smoka... Niska pieśń rozbrzmiała w jego uszach, aż przeobraziła się w bełkotliwy śmiech i umilkła. Aedion syknął z bólu. Na swojej skroni dostrzegł krew. P o c i ł się krwią.
- On żyje we mnie. Jest częścią mnie - wychrypiał. - Czy to normalne? Widzę... Widzę różne rzeczy... - i zamilkł, zipiąc przez chwil3 ciężko, a gdy jego oddech się uspokoił, powiedział chrapliwym tonem:
- Nie męczę cię swoją obecnością, Kapłanko? Mogę odejsć, jeśli taka jest twoja wola.
Wciągnął jeszcze raz powietrze, spoglądając na nią bez wyrazu, lecz nadal z błyskiem w ciemnych oczach. Zarzucił ogonem.
- Krew twoich wrogów. Rozumiem - charknął i oblizał wargi, starając się jakoś wymazać z oblicza resztki wcześniejszej słabości.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Melisandre



Posts : 73

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Pią Sty 29, 2016 9:19 pm

Cóż, Melisandre nie była zaskoczona tym, jak strasznie wnika w nią wzrokiem mały Aedion, w końcu było to normalne, z jej błyskotliwym, pomarańczowo-czerwonym kolorem sierści, medalionem i szkarłatnymi oczyma, niczym wampir.. A do tego w słońcu, jej części ciała mieniły się kolorami żywego ognia, przez co była jeszcze bardziej niezwykła, cielesna i wyrazista.. Była Kapłanką Pana Światła z krwi i kości..
Źrebaki zwykle nie są jeszcze ukształtowane, zwłaszcza młodziutkie, tak więc po Aedionie jeszcze nic prorokować nie ma co. Choć.. Aedion w jej oczach wykazywał tą chęć brnięcia w ogień.. Może wyrośnie z niego coś Melisandro-podobnego?
- Strachem jest Ciemność, Aedionie. - rzekła do niego. - Pokonasz ją Ogniem i Światłem.- dodała wpatrując się w niego krwistymi oczyma.
Melisandre nie miała znudzonego nastroju, lecz zaczęła rozumieć, że na nią już czas.. W końcu była Kapłanką, a takie mają wiele, wiele zajęć. Lecz zapewne to nie będzie ich ostatnie spotkanie.
- Bez obaw Aedionie.. Po prostu na mnie już pora. Pamiętaj o tym, o czym Ci mówiłam.. A ja muszę spełniać moje obowiązki.- przymknęła lekko oczy z uśmiechem skierowanym do młodego źrebaka i się odwróciła.. Lekkim stępem zaczęła się kierować przed siebie. - Bywaj.

/z/t

____________________________________________
Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Pią Sty 29, 2016 10:09 pm

Syknął cicho, prześlizgując wzrokiem po pysku Melisandre. Wydawała mu się tak wspaniałą istotą. Nie chciał, żeby odchodziła.. Ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, Kapłanki już nie było i mógł tylko wspominać rozmowę z nią. Spojrzał gdzieś w bok, próbując sobie przypomnieć, gdzie pozostawił swoją wilczycę. Nie odnalazłszy informacji w pamięci, szastnął ogonem i powoli zaczął odchodzić w stronę przeciwną do tej, którą obrała plomienista klacz. Czuł jeszcze, jak jego ciało dygoce po spotkaniu z noą. Miał nadzieję, że to nie będzie ostatni raz, kiedy ją zobaczył.
- Bywaj... - mruknął cicho, jakby nieświadomie, a jego rozżarzone słowa jak węgielki poniósł przez nieboskłon porywisty wicher.
I odszedł.

z.t

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Tenebris



Posts : 57

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sob Sty 30, 2016 2:52 pm

Zwiedzałam tereny obcych stad. Nie czułam się tu ani pewnie, ani bezpiecznie, jednak znajomość położenia małego strumyka, jaskini czy coś innego, w trudnych okolicznościach, mogłaby uratować życie. Starałam się nie rzucać w oczy, przemykając cicho między drzewami. Niespodziewanie natrafiłam na całkiem pokaźną polanę. Podeszłam bliżej aby się przyjrzeć. Stwierdzając, że nikogo nie ma, po chwili pokłusowałam na środek. Zrobiłam parę rundek dookoła, aby rozruszać obolałe kości, po żmudnym przeciskaniu się między gęsto rosnącymi drzewami. Jak miło!. Pomyślałam. Byłam tu sama, i to cieszyło mnie najbardziej. Nie lubiłam towarzystwa, szczególnie koni z innych stad, a tu była dość spora możliwość na spotkanie takowego, jednak na razie nic takiego się nie wydarzyło.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sob Sty 30, 2016 2:59 pm

Przechadzałem się jak zwykle po terenach stada, mają ambiwalentny stosunek co do obecnej pory roku. Z jednej strony cieszyła mnie ciepła pogoda, mocne słońce i poczucie nadchodzącej wiosny… ale z drugiej… błot. To wstrętne błoto zalegało na ziemi, moje fryzyjskie kopyta się w nim zapadały, ślizgały się, a szczotki pęcinowe… moje biedne szczotki pęcinowe – były całkiem ubłocone! Zwichrowane, brudne, oklejone. Przy każdym kroku stępa zerkałem na nie kątem oka, jak to wstrętne błoto mi je atakuje. No bo… no jak one mogło?! Po prostu bezczelność w czystej postaci.
Tak sobie stępując i starając się omijać największe błoto, dotarłem do polany pośrodku dżungli, uważnie się jej przyglądając, zastanawiając się którędy przejść, aby zbytnio się nie pobrudzić. Wyglądało na to... że błoto się wszędzie kryło, więc westchnąłem ciężko gdy nagle... dojrzałem jakąś klacz, która wpadła na środek i zaczęła krążyć dookoła. Rzuciłbym się na nią... gdyby nie błoto. Zawahałem się, zastanawiając się co zrobić.
- Hej! - zawołałem z daleka. Jakoś nie miałem ochoty wchodzić na błotnistą polankę - Hej, hej. - krzyknąłem ponownie licząc, że ta sama do mnie przyjdzie, jak tylko mnie nie zauważy. Nie wyczuwałem jej zapachu, ale skoro byłem na terenach Czarnej Krwi to oczywiście zakładałem, że ona również należy do mojego stada.
Powrót do góry Go down
Tenebris



Posts : 57

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sob Sty 30, 2016 3:49 pm

Zatrzymałam się aby odsapnąć. Gdy nagle poczułam woń innego konia. Ech...a było tak miło. Chodził dziwnym krokiem, jakby bał się, że odrobina błota go pożre. Przewróciłam oczami. Byłam pewna, że napotkany, należy do SCK. Po pierwsze roznosił się dookoła niego zapach Czarno-krwistych. Po drugie co mógł robić tu ktoś z z innego stada? Przecież to w końcu tereny Czarnej krwi. Nie wyglądał na groźnego. Przewyższałam go wzrostem. Parsknęłam wzgardliwie, aby dać mu do zrozumienia, że niezbyt się przejęłam jego towarzystwem. Gdy trzykrotnie się przywitał, odpowiedziałam mu lekko rozśmieszona.
-Nie mam problemu ze słuchem! Wystarczy raz powiedzieć!
Postanowiłam trochę podrwić, z jego zbyt wielkiej dbałości o higienę. W końcu kto normalny tak się zachowuje?
-Nie bój się! Błoto Cię nie zje! Śmiało podejdź bliżej-Powiedziałam, po czym uśmiechnęłam się do siebie.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sob Sty 30, 2016 7:52 pm

Widziałem z daleka, że chyba klacz zaczyna mnie dostrzegać. Ale że nie byłem pewien, zacząłem na nią wołać. W końcu nie chciałem wejść w to błoto - za bardzo mi zależało na moich pięknych fryzyjskich szczotkach pęcinowych. Kto nie był fryzem to pewnie tego nie rozumiał.
- Jak nie masz to podejdź proszę tutaj. - krzyknąłem do niej, trzymając się bezpiecznie, na twardej ziemi, na granicy lasu, nie mając zamiaru wejść w to błoto. Ale... ale jak ona się domyśliła, że nie chcę wchodzić do błota? Nie miałem pojęcia. Było to po mnie widać?
- Wcale się nie boję błota. - krzyknąłem - Ale to mój teren... i zgodnie z zasadami Savoir Vivre, ty musisz podejść do mnie. Kultura tego wymaga. - wyjaśniłem jej, zerkając na nią z daleka pewnym wzrokiem. W końcu to tylko jakaś klacz... nie taka piękna jak ja.
Powrót do góry Go down
Tenebris



Posts : 57

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Nie Sty 31, 2016 1:32 pm

Jego zachowanie, naprawdę mnie rozśmieszyło. Jeszcze nigdy nie spotkałam konia (a tym bardziej ogiera) który, aż tak bał się ubrudzić. Przybliżyłam się odrobinę po czym wykrzywiłam pysk w udawanym grymasie.
-Och nie! Tu jest błoto! Nie chcę się ubrudzić, więc ty się ubrudź i podejdź do mnie!-udawałam, jego zachowanie, naśmiewając się z niego. Zachichotałam się pod nosem. Odwróciłam się do niego tyłem, aby dać mu do zrozumienia, że nie obchodzi mnie, co on se tam gada. Niespodziewanie wybuchłam śmiechem. Odwróciłam się do niego, z wielkim wysiłkiem próbując się opanować.
-Nie boisz się błota?-wykrztusiłam-Savoir Vivre, powiadasz?-zaśmiałam się po raz kolejny. Miałam bardzo dobry humor.
-Jestem nieznającą kultury, dzikuską-zadrwiłam, już chyba po raz setny dzisiejszego dnia. Za kogo on się uważał? Był tylko jakimś beznadziejnym lalusiem.
-Mam gdzieś zasady i kulturę-wyjaśniłam, z uśmiechem na pysku. Nie dałam rady się powstrzymać, i znów wybuchłam śmiechem.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Nie Sty 31, 2016 8:32 pm

Odetchnąłem z ulgą, gdy klacz w końcu zdecydowała się mnie posłuchać i popatrzyłem się z zawodem, gdy się zatrzymała, jak gdyby nie miała zamiaru podejść bliżej. Słysząc jej słowa spiorunowałem ją wzrokiem.
- Ej, wcale się nie boję błota! Skąd taki pomysł?! - prychnąłem, udając oburzenie, ale chyba byłem mało wiarygodny z tym ciągłym zerkaniem pod nogi. Obserwowałem, jak ona się kręci w kółka by na końcu wybuchnąć śmiechem. Czy na pewno było z nią wszystko ok? Zaczynałem podejrzewać, że nie należy do zbytnio normalnych i stabilnych psychicznie.
- Tak, Savoir Vivre! Ty... nieokrzesana prymitywna dzikusko! - wydarłem się nia nią, zirytowany przez jej drwiny.
- Tak, to po Tobie widać, że kulturę masz za nic! A teraz... a teraz podejść tutaj. Bo inaczej ja podejdę do Ciebie! - warknąłem na nią oburzony mając nadzieję... że ta przyjdzie. Jakoś niespecjalnie miałem ochotę iść do niej... nie po tym strasznym, koszmarnym błocie!
Powrót do góry Go down
Tenebris



Posts : 57

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Wto Lut 02, 2016 7:31 pm

Uśmiechałam się do niego przez cały czas, bo wiedziałam, że to go będzie irytować najbardziej. W sumie to nie wiem czemu sprawiało mi to taką przyjemność. Nigdy wcześniej go nie znałam, jednak ignorowałam ten fakt i rozkoszowałam się dalej, coraz większą niecierpliwością i rozdrażnieniem ogiera.
-Nie mam pojęcia. Tak sobie tylko pomyślałam.-powiedziałam, po czym uśmiechnęłam się szerzej. Spojrzałam na niego, niewyrażającym nic wzrokiem.
-Tak, tak. Jestem taka nieokrzesana! Chyba zaraz wytaplam się w błocie! Ach tak tego mi potrzeba!-rzuciłam ironicznie i zarazem lekceważąco, bo w sumie za kogo on się uważał? Nie wyglądał na nikogo ważnego, a zachowywał się tak jakiś przywódca stada. Chociaż nie. Przywódca stada zachowuję się lepiej od niego.
-Kulturę mam za nic-powtórzyłam jak echo. Po czym uśmiechnęłam się wyzywająco.
-Jesteś pewien, że chcesz tu podejść? Strasznie dużo tu błota!-powiedziałam, po czym rozglądnęłam się dookoła kopyt. Ze smutkiem stwierdziłam, że są całe brudne.
-Chyba jednak powinnam trochę uważać... -mruknęłam cicho, aby ogier nie usłyszał.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sro Lut 03, 2016 2:27 pm

Irytował mnie ten bezczelny uśmiech klaczy. Nie rozumiałem, o co jej chodzi. Skoro wpadła na nasze tereny to powinna być raczej przerażona!
- Pomyślałaś tak sobie? To lepiej nie myśl. Średnio Ci to wychodzi. - parsknąłem zirytowany jej zachowaniem. Słysząc, że ta chce mnie wytaplać w błocie, aż się przerażony cofnąłem. Czego jak czego, ale tego to ja nie chciałem!
- No, nie wydaje mi się, byś miała za grosz kultury. - stwierdziłem, kręcąc głową. Jak dla mnie była raczej bezczelna. I owszem, nie chciałem do niej podchodzić. Zbyt tam było błotniście.
- Ok, niech Ci będzie, jesteś wolna. Nie chcesz podchodzić to nie musisz. Wracaj do domu... i abym Cię tu więcej nie widział! - próbowałem ją wygonić ze swojego terenu. Chce iść... pozwalam jej. I chyba nawet liczę, że sama pójdzie. A jeśli tego nie zrobi... to będę musiał podjąć pewne działania. A chyba ja ani ona tego nie chcieliśmy, jak podejrzewałem.
Powrót do góry Go down
Tenebris



Posts : 57

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sro Lut 03, 2016 6:12 pm

Westchnęłam ciężko. Powinien wykazać się choć odrobiną szacunku dla mnie, jako klaczy. Jednak nic takiego nie nastąpiło. Zniosłam uśmiech z mojego pyska, i przeszyłam go swoim głębokim nienawistnym spojrzeniem niczym strzała.
-Wydaje mi się, że należy się mi trochę szacunku! Może i jesteś bezmózgim, egoistycznym, irytującym lalusiem, ale mimo to powinieneś się zachować trochę inaczej!-warknęłam, wlepiając w niego ślepia pełne irytacji i nienawiści. Potrząsnęłam grzywą, i udałam bardziej obrażoną niż byłam. Bo mimo wszystko, już w pierwszych słowach nie powinien się tak zachować! Umiałam być miła, przyjemna, i zachowywać się kulturalnie, jednak przy nim tak się nie dało.
-Ja może choć odrobinę mam, ale ty wręcz przeciwnie!-syknęłam, po czym dodałam aby pokreślić moją pogardę jego osobą.
-Ty ciemny, zakochany w sobie idioto!-słowo "idioto' powiedziałam powoli, aby zrozumiał wszystko co w tym słowie zostało przekazane.
-Nie mam zamiaru wracać do domu, przyszłam tu pierwsza. Jeśli nie odpowiada Ci moje towarzystwo to sam se idź do domu!-krzyknęłam, po czym parsknęłam wzgardliwie.
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sro Lut 03, 2016 7:19 pm

Słysząc jej słowa, najpierw spiorunowałem ją wzrokiem... a później się roześmiałem kpiąco.
- Nie zamierzam okazywać szacunku jakiejś klaczy, która wchodzi na nieswoje tereny, jest wyniosła, bezczelna i ewidentnie nie umie się zachować! - parsknąłem, zirytowany jej zachowaniem.
- I kim ty jesteś, by mnie pouczać? Wracaj skądś przyszła i nie zawracaj mi zadu! - wydarłem się na nią.
- A ty niby co? Opryskliwa, bezczelna, niekulturalna, roszczeniowo nastawiana klacz! - prychnąłem z pogardą.
- O, nie, nie, nie! Nie masz zamiaru wracać? Czekaj, czekaj... - warknąłem, po czym doskoczyłem do niej, mimo że w tym celu musiałem przejść parę kroków po błocie, i narzuciłem jej linę na szyję.
- Albo przeprosisz... i Cię puszczę. Albo pójdziemy do lochów. I tam sobie porozmawiamy! - warknąłem na nią, dając jej wybór.
Powrót do góry Go down
Tenebris



Posts : 57

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sro Lut 03, 2016 7:48 pm

Jego zachowanie irytowało mnie coraz bardziej!
-I to świadczy o TWOIM braku kultury!Każdy kulturalny ogier okazałby szacunek dla klaczy!-rzuciłam wściekła. Jak on śmiał się tak zachować?! Jak...on śmiał mnie tak nazwać?! W swoim życiu spotkałam wiele ogierów, ale żaden nie zachował się tak jak ten! Po chwili uspokoiłam się. Rzuciłam mu kpiący uśmieszek.
-Jestem klaczą. Miałam do czynienia z wieloma osobnikami płci przeciwnej, jednak żaden nie okazał takiego braku kultury!
Był tylko jakimś egoistycznym ogierkiem, który uważał się za króla świata. Opanowałam się, wzięłam kilka głębokich wdechów.
-Powinieneś nauczyć się szanować innych. Nie jesteś władcą wszechświata.-pouczyłam go. Po czym mruknęłam cicho.
-Ani niczego innego. Zapewne.
Uśmiechnęłam się niewinnie.
-Tak, nie mam zamiaru wracać. Mogę tu przebywać.-powiedziałam, z nutką irytacji. Gdy zaczął iść w moją stronę, cofnęłam się lekko wystraszona. Widać było, że jest ode mnie silniejszy. Do tej pory sądziłam, że nie pokona muru obronnego z błota. Zanim narzucił mi to dziadostwo na szyją, próbowałam zrobić unik, jednak nie udało mi się to. Wściekłam się na niego, jak jeszcze nigdy. Wlepiłam w niego ślepia, pełne nienawiści, bez litości. Rzuciłam się na niego z zębiskami. Próbując zadać mu choć odrobinę cierpienia.
-Nie-warknęłam-a jakbyś nie zrozumiał to powtórzę, NIE
Powrót do góry Go down
Espilce



Posts : 474

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Sro Lut 03, 2016 8:04 pm

Słysząc ją aż się zatrzęsłam ze złości.
- Co? A czemu miałbym okazywać klaczy szacunek? W końskiej kulturze to zawsze ogiery rządzą! Masz mnie słuchać i koniec! - warknąłem na nią wściekły, oburzony jej bezczelnym zachowaniem.
- Cóż, a może żaden nie umiał sobie poradzić z taką bezczelną i rozwydrzoną jędzą jak ty? - prychnąłem zirytowany jej złośliwymi, niemerytorycznymi uwagami. Zresztą ja miałem piękną, bujną grzywę ona nie, więc nie musiałem jej słuchać! Nie była dla mnie autorytetem.
- Nie jestem władcą? To Twoja subiektywna opinia z którą nie muszę się zgadzać! - prychnąłem - Zresztą jestem na MOIM terenie, więc mam PRAWO uznawać się za władce! - przypomniałem jej, zbliżając się ku niej. Oddalała się, więc musiałem wejść głębiej w błoto, niż się wcześniej spodziewałem. W końcu jednak narzuciłem na nią linę, spodziewając się teraz przeprosin... a ta wredna klacz się po prostu na mnie rzuciła! Kwiknąłem z bólu, gdy wgryzła się we mnie zębami i przerażony nagłym atakiem zacząłem się cofać. Co w sumie nie było takie złe, bo wracałem ponownie na mniej ubłocone miejsca.
- Puść, zostaw mnie! - krzyknąłem na nią, próbując kolejną liną obwiązać jej pysk, by nie była w stanie mnie gryźć.
- Nie przeprosisz? To sobie porozmawiamy! - zapowiedziałem jej oburzony, próbując ją ciągnąć za linę w stronę lochów.
Powrót do góry Go down
Tenebris



Posts : 57

PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   Czw Lut 04, 2016 4:20 pm

Znałam go tak krótko, a już go nienawidziłam.
-Taki niby kulturalny!-wrzasnęłam-Skąd ty to niby wytrzasnąłeś? Gdyby ogiery rządziły, to gatunek koński by już dawno wyginą!
Zirytowana, rozwścieczona jego zachowaniem, próbowałam się uspokoić na tyle aby nie próbować rozszarpać go na strzępy. Wiem jednak, że nie jestem cierpliwa.
-I gdyby jakiś przypadkowy ogier, nie umiał by sobie ze mną poradzić to okazywałby mi szacunek, ciemnoto?Sądzę, że nie-Ciekawe co na to powie. W jego słowach brakowało tylko jednego szczegółu, logiki. Poza tym, co on sobie wyobrażał?
-To, że masz okropniejszą grzywę od mojej nie znaczy, że możesz się rządzić!-pocisnęłam, po czym potrząsnęłam moją, w miarę rozsądku długą, piękną, bujną grzywą. Widać było, że ogier ceni sobie swoje nędzne owłosienie.
-Ja tak samo nie muszę się zgadzać ze wszystkimi twoimi opiniami...-zauważyłam-A skąd wiesz, że nie należę do SCK? Może dużo spędzałam czasu z członkami innych stad, i przesiąkłam ich zapachem?-Zasugerowałam, jednak i tak byłam PRAWIE pewna, że ogier nie jest aż tak głupi aby w to uwierzyć. Z drugiej strony dotychczas i tak nie wykazał się inteligencją. gdy rzuciłam się na niego, z satysfakcją stwierdziłam, że zadałam "celny cios".
-Puścić?-zapytałam-Skoro każesz...-powiedziałam, po czym odepchnęłam go zbierając wszystkie swoje siły. Zaraz ten dureń narzucił mi linę na pysk. Jak on śmie?!
-Zdejmłi tło!-krzyknęłam, i po chwili uświadomiłam sobie, że sznur na pysku troszkę utrudnia mi mowę. Nie odpowiedziałam nic na jego słowa. gdy próbował mnie zaciągnąć, zapewne do lochów, próbowałam się zaprzeć, jednak ogier był ode mnie silniejszy. Nie miałam wyboru, musiałam iść za nim, ale postanowiłam utrudnić mu tę wędrówkę, wierzgając, zapierając się i takie tam.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Polana w dżungli   

Powrót do góry Go down
 
Polana w dżungli
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Dżungla abîme-
Skocz do: