Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rzęsista Zatoczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Rzęsista Zatoczka   Nie Cze 12, 2016 12:42 pm

Dotknąłem miękkim pyskiem futra młodej wilczycy, buchając w nie ciepłym powietrzem z chrap z ledwo dosłyszalnym parsknięciem. Ot zwyczajny ruch konia, który spotkał na swej drodze przyjazne zwierzę. W moim przypadku był wymuszony, jak wszystkie, ale maskowanie emocjonalnej pustki nieźle mi szło; w sumie, byłem już na zadowalającym poziomie, choć te co bystrzejsze konie mogłyby zauważyć, że coś jest nie tak. O ile by je to obchodziło. Potrząsnąłem lekko łbem, słysząc kroki zbliżającego się konia. Klaczy, poprawiłem się w myślach. Stąpa tak lekko. I pachnie inaczej.
Wyszedłem nieco z zarośli, wystawiając się bardziej na światło słońca/ księżyca (jaką mamy porę dnia? ;p). Dostrzegłem natychmiast wielkość, barwę sierści i oczy klaczy. Była młoda, niewiele starsza ode mnie, jednak nie była już źrebakiem. I tak jak ja miała defekt, heterochromię, choć inną. Ja miałem oczęta czarne i niebieskie. Ona miała złoto-niebieskie, które na pewno uznałbym za piękne, gdybym tylko rozróżniał piękno od brzydoty. Albo naturalności. Jak kto woli.
Popatrzyłem na nią ze zwyczajnym dla siebie zainteresowaniem. Uśmiechała się lekko. Taki miły, naturalny gest, którym z pewnością obdarza wszystkich. Wysunąłem macki swojego umysłu. Obserwowałem ją uważnie, starałem się coś wywnioskować. Zawsze mi się udawało. Obserwacja, analiza, wnioski. Ale też pewna doza zagłębienia się w czyjś umysł, jakiegoś wewnętrznego bodźca. To dziwne, wiedziałem o tym. Ale wtedy, gdy na nią patrzyłem, miałem wrażenie, że ten uśmiech to rodzaj maski. Wyglądała tak łagodnie. Czy to mylne wrażenie? Po części tak, ale... po części nie.
Dałem sobie spokój.
- Witaj - odpowiedziałem swoim zwyczajnym, trochę oschłym tonem. Ja nie miałem w sobie nic z delikatności i uroku. - Nie pochodzisz z żadnego ze znanych mi stad - powiedziałem nagle, uświadamiając sobie, że cały czas czułem od niej jakąś dziwną woń. - Kim więc jesteś? - spytałem, lekko przekrzywiając łeb.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Rose



Posts : 163

PisanieTemat: Re: Rzęsista Zatoczka   Nie Cze 12, 2016 9:51 pm

Ten delikatny rodzaj uśmiechu, którym obdarzałam niemal każdego wszedł mi już w nawyk. Co z tego, że czasem nie miałam ochoty się uśmiechać? Co z tego, że kogoś szczerze nienawidziłam lub zwyczajnie nie pałałam do niego sympatią? Ten zwyczajny, łagodny wyraz pyska utrzymywał się u mnie już od dzieciństwa, od czasów przynależności do Morskich Nimf. Choć naturalnie, w wielu momentach nie był on prawdziwy. Jednak nie było to dla nikogo istotne, przecież i tak nikogo nie obchodzi wnętrze. Liczy się w końcu to, co widać na pierwszy rzut oka. Po co szukać dalej? Miałam na ten temat nieco odmienne zdanie, jak zawsze.
Przyglądałam się nieznajomemu bez skrępowania, nie zważając na pewne zasady, jakie według wielu obowiązują w społeczności. Nie zdenerwowała mnie obecność wilczycy u jego boku. Jej ślepia błysnęły w świetle [⇒] księżyca [⇐ ;P] I po raz kolejny mogłam sobie postawić klasyczne pytanie, które dość często mnie nurtowało. Odwaga czy głupota? Jednak zawsze odczuwałam przed tymi stworzeniami pewien rodzaj lęku, choć może raczej lepszym określeniem byłoby, że odczuwam respekt przez tak wyśmienitymi myśliwymi i wojownikami. Nigdy nie można być pewnym, jaki będzie ich następny ruch. Miejsce prawdziwego strachu w pełnym tego słowa znaczeniu, stanowiła swego rodzaju fascynacja tymi niezwykłymi stworzeniami, zazwyczaj skrywana, właściwie czasem zdarzało się mi to robić nawet wbrew sobie. Widocznie byłam zbyt tępa, aby odczuwać strach.

- Należę do stada, które jeszcze nie miało okazji zaistnieć - odpowiedziałam spokojnie, nie zmieniając wyrazu pyska pomimo tonu głosu nowo poznanego. Pierwsze wrażenie bywa mylne. Ogier na pierwszy rzut oka wydawał się być zwyczajnym młodziakiem, wiodącym samotnicze życie. Oczy nie potrafią milczeć. Nawet jeśli z początku na to nie wygląda, w końcu można z nich coś wyczytać. Nie bez powodu są nazywane zwierciadłami duszy. Nawet jeśli ukarzą prawdziwą naturę ich posiadacza czy też jego słabość przez ułamek sekundy. Mi to wystarczy. Ta krótka ulotna chwila, aby poznać swojego przeciwnika. W końcu życie to gra. Wygrasz... albo przegrasz. Dlatego zawsze utrzymywałam z innymi kontakt wzrokowy. Było to dla mnie niezwykle ważne.
- Moim stadem jest Orla Pieśń - powiedziałam, po dość długim czasie milczenia. Pomimo łagodnego wyglądu, moje oczy uważne skanowały ogiera, prześwietlając go na wylot. Kolejny z heterochromią, choć pierwszy, jakiego spotykam osobiście- A ty należysz do Czarnej Krwi, o ile się nie mylę - dodałam, choć byłam pewna odpowiedzi. Nie mylę się.
- Większość nazywa mnie zwyczajnie - Rose. Wątpię, abyś o mnie kiedykolwiek słyszał - stwierdziłam jednoznacznie. Skutecznie udało mi się pozbawić głosu nawet cienia niechcianego uczucia. Właśnie, jakiego uczucia? Czyżby zagościła u mnie lekka obawa? Szczerze mówiąc, miałam nadzieję, że o mnie nie słyszał. Nadzieja matką głupich.

____________________________________________

But he who dares not grasps the thorn
should never crave the rose.

66 postów fabularnych
Fabuł, które rozpoczęły się przed określonymi dniami nie są objęte konkretnymi zmianami:

31.05 - rany na pęcinach przedniej i tylnej nogi
31.05 - umiejętności wzrosły o 2S i 1Z

Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Rzęsista Zatoczka   Pon Cze 13, 2016 5:44 pm

Znów przekrzywiłem trochę łeb, by zerknąć na nią bardziej z ukosa. W sumie, jeżeli chodzi o wygląd, nie odznaczała się bardzo na pierwszy rzut oka... Chociaż nie spotkałem jeszcze ani jednego konia o takiej maści. Ale czy to ważne? Ta powłoka, którą każdy się otacza? Może mówić wiele o wnętrzu, ale nadal pozostaje tylko nędzną powłoką. W pewnym stopniu możesz ją kształtować, jak tylko zechcesz... o ile potrafisz. A wtedy niewielu będzie potrafiło zobaczyć twoją prawdziwą twarz. Jeżeli wciąż ją posiadasz. Bo przecież ona czasami zanika.
- To tylko stada, przynależność jest kwestią sporu. - Uśmiechnąłem się delikatnie, dokładnie tak, jak ona przed chwilą. Kopiowałem... ale kogo to interesuje? Uśmiech to uśmiech, choć taki sam, na każdym wygląda inaczej. A moje kopie nie odbiegają wiele od oryginałów, bo nie było w nich nic... prywatnego. Dodanego od samego mnie. Mój mózg był trochę jak komputer, mógł przetwarzać dane, pobierać je lub czyścić, ale nigdy nic nie brało się w nim ot tak, z powietrza. Za to szybko się uczyłem. Inni nawet mnie ciekawili. Ich zachowania, emocje. Strach. To, jak na nich wpływał. I naprawdę lubiłem obserwować, oceniać, porównywać. Sam nigdy się nie angażowałem, stałem z boku, jak nieśmiałe cielątko, ginąłem w szarej masie tłumu. I patrzyłem. A niewiele mi umykało.
Widziałem, jak taksuje mnie wzrokiem, jak wpija się nim w moje oczy. Nie rozumiałem, po co. Jeżeli coś z nich wyczyta, będzie to tylko jej błędem. Byłem pusty. Pod tymi źrenicami nie kryło się nic, żadne ciepło, chłód. Uczucia. Przynajmniej nie teraz. Może kiedyś, ale nie teraz. - Rose. Pasuje do ciebie - powiedziałem i na chwilę przymknąłem oczy, by zaraz znów je otworzyć. Jakbym to zapisywał gdzieś w pamięci długotrwałej. Obrzuciłem ją jeszcze jednym spojrzeniem, bo mnie zaciekawiła. W mojej wyobraźni coś kiełkowało. Róża. Piękny kwiat. Cierpiący po bardzo wielkiej stracie. Powoli, niewidocznie rosną mu kolce. Ma mdląco słodką woń, a jednak... a jednak to tylko woń. Pod spodem kryło się coś jeszcze, coś bardziej... osobistego. Potrząsnąłem głową. Przestań. Po prostu... przestań.
- Nigdy nie słyszałem - uspokoiłem ją nieco chrapliwie, pozwalając, by z moich nozdrzy buchnął kłąb ciepłego powietrza. - Mam na imię Aedion - dodałem, żeby wiedziała. Skoro ona powiedziała mi swoje imię, zakładając, że mnie ono interesuje, czy ja nie powinienem założyć tak samo?

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Rose



Posts : 163

PisanieTemat: Re: Rzęsista Zatoczka   Czw Cze 16, 2016 11:19 pm

I jak tu się nie zgodzić z opinią nowo poznanego ogiera? Jednak z pewnych przyczyn jesteśmy klasyfikowani do poszczególnych grup, jakimi są właśnie stada. Zawsze istniała szansa, że członek konkretnego stada będzie zbliżony do ogólnie przyjętego wzorca. Albo, że będzie stosował się do zasad swojej grupy. Dawało to nadzieję, dzięki której tworzyła się zgubna nadzieja. Czasem warto żyć w niewiedzy i myśleć, że świat ma tylko kolorowe barwy. Tak jest łatwiej, przynajmniej przez pewien czas. Tego właśnie zazdrościłem źrebakom. Pewne rzeczy docenia się dopiero wtedy, gdy się je straci.
- Może i przynależność stadna jest pojęciem względnym, ale to zawsze coś. Lepiej wiedzieć zbyt wiele niż zbyt mało. Czasami nawet tak bzdurna i na pozór bezużyteczna wiedza się przydaje w przyszłości - odpowiedziałam z tym samym spokojem w głosie.
Dlaczego przyglądałam się tak uważnie ogierowi? Zwracałam uwagę przede wszystkim na oczy, które uważałam za najważniejszy element do zapamiętania u każdego. Jak zawsze starałam się zapamiętać nawet co tylko się dało. Od wzrostu, długości nóg, ogólnej budowy po najdrobniejsze detale pyska, ułożenie grzywy... Do tego dochodził jeszcze sposób poruszania się i kilka innych spraw, nad którymi nie zastanawiałam się zbytnio. Na wszelki wypadek.
Uśmiechnęłam się pod nosem. Już nie raz to słyszałam. A to, że jestem tak śliczna, urokliwa jak młoda różyczka, a to, że jestem tak delikatna... Niezbyt interesujące. Jednak tym razem miałam wrażenie, że chodziło o coś całkowicie odmiennego od słyszanych już porównań. Coś w jego spojrzeniu, w jego oczach było innego... Pozbawione tych najbardziej podstawowych emocji, ale czułam, jakby tym właśnie spojrzeniem mnie przeszywał na wylot. Jakby widział moje myśli, znał moje tajemnice. Myśl przerażająca, w moim przypadku wyniszczająca. Mój umysł i jego wytwory były dla mnie czymś całkowicie, dogłębnie osobistym. Prywatnym. Pomysł, że ktoś mógłby by być w stanie czytać starannie skrywane moje przemynia jak z otwartej księgi był dla mnie niedorzeczny... Nie mogłam jednak oprzeć się wrażeniu, że coś na kształt tego zjawiska właśnie ma miejsce. Na moich oczach. Z moim udziałem.
- Dlaczego uważasz, że "Rose" to dla mnie odpowiednie miano? Daleko mi do wonnej roślinki - zapytałam po chwili zastanowienia, znów uśmiechając się w charakterystyczny dla mnie sposób.

____________________________________________

But he who dares not grasps the thorn
should never crave the rose.

66 postów fabularnych
Fabuł, które rozpoczęły się przed określonymi dniami nie są objęte konkretnymi zmianami:

31.05 - rany na pęcinach przedniej i tylnej nogi
31.05 - umiejętności wzrosły o 2S i 1Z

Powrót do góry Go down
Aedion



Posts : 146

PisanieTemat: Re: Rzęsista Zatoczka   Pon Cze 27, 2016 12:37 pm

// Daruj ta zwłoka, mam nieco spóźniony zapłon D:

Szastnąłem ogonem po zadnich nogach, czując, jak po mojej głowie przegalopowała jakaś od dawien dawna zaniedbana myśl. Rodzina. Przez krótką chwilę zastanawiałem się, czy żyją. Zwilżyłem wargi koniuszkiem języka, niepewny, czy białowłosa oczekuje ode mnie jakiejś odpowiedzi, czy też może powinienem zbyć ten komentarz milczeniem. I bez tego rozmowa się nie kleiła, a ja to czułem. No niestety, nie z każdym jest mi dane się dogadać, niestety. Nigdy nie potrafiłem dobrze rozmawiać z innymi, ale z drugiej strony... Trudno chyba rozmawiać z kimś nieprawidłowo, czyż nie? A może? Kolejna rzecz, której nie rozumiałem. Świat jest dziwaczny, pomyślałem. Dziwaczny i źle skonstruowany. Chociaż raczej to ja taki byłem. Dlaczego zwalałem winę na świat?
- Niektórych rzeczy, to ja naprawdę chciałbym nie wiedzieć - rzuciłem zeschłym tonem. - Wymazać je z pamięci, nigdy ich nie usłyszeć. Szkoda, że to niemożliwe. - dodałem, w moim głosie zadźwięczała nutka niezadowolenia. To mi nie pasowało. Było przeszkodą na drodze do normalności. Na przykład? Wiedziałem, jak wyglądają skrzydła motylka, który płonie w locie. Jak sypie się z nich ten śmieszny, biały pyłek i popiół. Jak migoczą, trzepocząc szybciej niż zwykle, a potem czernieją i spadają. Wiedziałem, jak pachnie strach. Cuchnie żółcią i wstrzymywanymi wymiotami, karmi się nienawiścią, wyłamuje palce, rozdrapuje stare rany. Aż do śmierci. Wiedziałem, co dzieje się z duszą po śmierci. Porywa ją Wschodni Wiatr, a nie ma niczego, co mogłoby się mu przeciwstawić. Gdy świat się rozsypie, on wciąż będzie istniał. I wiedziałem też, że na świecie nie ma sprawiedliwości. Że jest tylko śmierć. Tylko ja.
Otrząsnąłem się z tego nieprzyjemnego odrętwienia i znów skupiłem zamglony wzrok na sylwetce klaczy. Powstrzymywałem lepkie macki, które aż pchały się, by wnijść w głąb jej czaszki, wydrzeć wspomnienia, analizować, bo wciąż słyszałem w głowie głos kapłanki Melisandre, choć na pewno nigdy nic takiego nie powiedziała: Aedionie, jesteś głupcem, jeśli myślisz, że możesz wejść do cudzych myśli. Zabiją cię. Zabiją cię, bo jesteś słaby, ponieważ nie uwierzyłeś w Pana Światła. Nie uwierzyłem. Dlatego mój podziw do niej z dnia na dzień zmieniał się w politowanie, a może i nawet nienawiść. Dziwny rodzaj nienawiści, bo chłodny i wyrachowany.
- Nie byłbym tego taki pewien - powiedziałem z przyklejonym do warg uśmiechem, marszcząc źrebięcy nosek. Udałem, że wwąchuję się w jej zapach. - Pachniesz ślicznie - dodałem, nie martwiąc się tym, czy ją urażę, czy może wydam jej się przygłupem - bo nigdy nie miałem powodu, by się tym martwić. Ani odpowiednich narzędzi w mózgu.

____________________________________________

It's not the fall that kills you. It's the landing. | And I O U a fall...

Here comes the East Wind.




Ignis

Forget everything you think you know.
It doesn't matter.
Anymore.

♈ ♉ ♒ ♌
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rzęsista Zatoczka   

Powrót do góry Go down
 
Rzęsista Zatoczka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Tereny Niczyje :: Jeziora géminé :: Jezioro Autren-
Skocz do: