Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Las Złotej Żywicy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Las Złotej Żywicy   Sob Paź 17, 2015 11:15 am

Akry w miarę płaskiej, czasami zakrzywionej skorupy ziemskiej, pokryte gęstym poszyciem i zarośnięte do granic drzewami iglastymi i liściastymi też. Słońce świeci pomiędzy koronami drzew nadając temu miejscu przytulny wygląd. Przez środek lasu przechodzi kilka małych strumyków łączących się razem i z Rzeką Północną Nori w spore jezioro, które następnie przeradzają się w wielki wodospad spadający z urwiska.
To wspaniałe miejsce na odpoczynek. Rankiem śpiewają ptaki, a zapach żywicy oraz sosnowych igieł niesie się po całym lesie. Rosną tu przeróżne owoce leśne, te dobre i te trujące, czyhające na niezorientowanego konia. Widać też mnóstwo splątanych, wystających z ziemi korzeni oraz skały pokryte mchem, sięgające nieraz do połowy pnia niższych drzew.
Powrót do góry Go down
Mianka

avatar

Posts : 246
Age : 14

PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Sob Paź 17, 2015 6:38 pm

Klacz weszła tu spokojnym krokiem. Jezu, ile ona nie była w lesie! Wcześniej kochała zapach żywicy i drzew, ana Risum lasy były Krwiste. Ojojoj. Teraz ułożyła się zgrabnie między kilkoma sosnami i zaczęła wspominać. Ach, jak ona tęskniła za matką. Brakowało jej jej bardzo. Zawsze dawała mądre i poważne rady. A teraz przypomniał jej się jeszcze ktoś. Ktoś tajemniczy. Ktoś czuły. Ktoś ciepły. Ktoś czarny. Czarny Książę. Ale on żyje sobie na Sorr i ma swoją ukochaną (i bardzo zazdrosną) Aquę, źrebaki.- Mianka odpędziła od siebie te myśli. Zbyt ją to bolało. Chyba na prawdę go jednak kochała. Ale wcześniej nie zdawała sobie z tego sprawy. Ale teraz...Chyba jest już za późno. Chyba.
Powrót do góry Go down
Czarny Książę

avatar

Posts : 77

PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Sob Paź 17, 2015 7:05 pm

Książę wkroczył tutaj, rozglądając się uważnie. To miejsce tak mocno kojarzyło mu się z Risum, a raczej z jednym ze stad zwanym Krwawym Zmierzchem. Nigdy nie był na ich terenach i teraz tego, żałował bo nie będzie miał już szansy zobaczyć tej legendarnej puszczy. Gdy myślał o tamtych czasach przed saffrin, natychmiast przychodziła mu namyśl plaża nad jeziorem gdzie poznał swoją najdroższą. Nadal nie potrafił o niej zapomnieć, kiedyś była przecież jego słońcem i całym światem Karusa. A teraz jej nie było.. po prostu nie było ! Odeszła, tak po prostu odeszła zostawiając go samego jak palec na tym okropnym świecie. Gdybym wiedział o tej wojnie, gdybym przewidział to wszystko potoczyłoby się inaczej, zupełnie inaczej. To moja wina, mogłem ją lepiej ochronić ! Nadal obwiniał siebie o śmierć siwki, a był święcie przekonany, że ona nie żyje. Na początku trzymał nadzieję, że może tylko zaginęła i wkrótce się odnajdzie, ale dzień za dniem mijał, a on już więcej jej nie zobaczył. I przestał już mieć nadzieję na odnalezienie jej i dlatego odszedł z tamtej przeklętej ziemi. Zmorzył go głód i zaczął się rozglądać za jakąś soczystą trawą do jedzenia. Dopadł do roślin i łapczywie objadał się, zgłodzony po długiej wędrówce. Wtem usłyszał jakieś obce, a zarazem znajome dźwięki. Ten tętent kopyt skądś wyraźnie kojarzył. I ujrzał przed sobą nikogo innego... ale właśnie Miankę ! Nie widzieli się od ostatniej rozmowy na Risum, o której chciał zapomnieć. Nie potrafił jednak, w głębi ducha nadal ją kochał tak mocno jak wtedy w zmurszałej altanie. Czy można kochać dwie klacze naraz ? Chyba tak było w przypadku Księcia... - Mianko, ty żyjesz ! - zawtórował radośnie. Nie potrafił pohamować emocji i przytulił się do nie, powstrzymując się od pocałunku. - Co się z tobą działo ? - dopytywał.
Powrót do góry Go down
Mianka

avatar

Posts : 246
Age : 14

PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Sob Paź 17, 2015 7:19 pm

Przymknęła sobie oczy,a tu nagle- BUM! Jak grom z jasnego nieba w lesie pojawia się Książę! O wilku(koniu) mowa! Gdy ten się do niej przytulił, klacz rozluźniła się nieco. No tak, jakoś sobie poukładałam życie. - trąciła go pyskiem. Dużo się działo. Ale czy to takie ważne?- i spojrzała mu w oczy. Trochę za nim tęskniła. A on był taki bezpośredni. A do jakiego stada to dołączyłeś? Ja do Halnego Wiatru.- szepnęła mu do ucha, no koło ucha. Znów westchnęła głośno. Tym razem ze szczęścia i radości. Czy mógł zaistnieć lepszy przepadek? Chyba nie.
Powrót do góry Go down
Czarny Książę

avatar

Posts : 77

PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Nie Paź 18, 2015 5:54 pm

Karus nie wiedział jak zareaguje Mianka kiedy się do niej przytulił i trzymał się w pogotowiu, aby w razie czego móc się odsunąć na bezpieczną odległość. Ale ona zrobiła coś zupełnie odwrotnego, po prostu się rozluźniła i szeptała mu do ucha. Nie zapomniała o mnie, mimo upływu czasu... Choć chciał to ukryć w sobie uczucie, nie potrafił. Nadal kochał Miankę i nie potrafił wyrzucić jej widoku z myśli, chociaż Aqua niegdyś zmusiła go do zerwania relacji z trakenką z powodu sojuszu. Gdyby nie ten piekielny sojusz... Odgarnął z przed oczu, bujną grzywkę która na moment zasłaniała mu widok na karą, sportową piękność. - U mnie nie było tak kolorowo.. Straciłem wszystkich bliskich. Aqua po zebraniu SAP zaginęła i nigdy więcej jej nie ujrzałem. Clarie z którą też się związałem, nie chciała ze mną odejść na saffrin i pozostała na sorisso. - zwierzył się jej szczerze. Brakowało mu normalnej rozmowy, z przyjaciółmi w której mógł się wyżalić. - Mój syn Romeo i córki : Crystalia i Sansa zginęły na wojnie. Wszystko się posypało, na dodatek na sorisso uznali mnie za zmarłego... - dokończył i zaszlochał. Kilka gorzkich łez spłynęło na ziemię, a on smutnie wtulił się w jej grzywę.
Powrót do góry Go down
Mianka

avatar

Posts : 246
Age : 14

PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Nie Paź 18, 2015 6:44 pm

Nie martw się, już powoli się wszystko ułoży.- pocieszała go, nie zdając sobie sprawy, że pociesza też siebie. Miała nadzieje, że w końcu będzie szczęśliwa. Potarła chrapami szyję Czarnego Księcia. Co się stało, to się nie odstanie. Nie możemy żałować swoich decyzji, bo to nic nie zmieni. Żyjmy chwilą.- Mianka westchnęła głośno, bo nie miała pojęcia, skąd wzięła takie słowa! Z grzywką na oczach ci przystojniej.- i mrugnęła do niego zawadiacko. Na jej pysku zagościł szczery uśmiech. Machnęła ogonem ze świstem. No ale nie rozpaczajmy.- zbliżyła się do ogiera. Zajrzała mu w oczy. Podobno one są odzwierciedleniem duszy...
Powrót do góry Go down
Kierka

avatar

Posts : 9
Age : 16

PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Nie Paź 18, 2015 10:27 pm

Kiera pędziła przez ciemny las nie zważając na jakiekolwiek szelesty i inne rzeczy. Biegła, ponieważ wiedziała że jeszcze kawałek a ich ujrzy. Tak dawno nie spotkała innego konia. Widziała te ślady kopyt. Wiedziała że są świeże i musiała odnaleźć inne konie.... Zaraz, zaraz! Już jest blisko i słyszy ich. Nie wierzyła.... To aż dwa konie! Wiedziała, że jeszcze kogoś ujrzy. I ruszyła w ich stronę kłusem. Trochę się bała, nie wiedziała jak zareagują na widok innej klaczy, nieznajomej. Gdy była już na tyle blisko by ją usłyszeli powiedziała " Witajcie, jestem Kiera..."
Powrót do góry Go down
Czarny Książę

avatar

Posts : 77

PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Czw Paź 22, 2015 7:02 pm

CK pocałował subtelnie Miankę w pysk(w usta raczej nie, według userki byłoby to niemożliwe). Utrzymał swój szlachetny pysk przy jej ganaszu muskając go przyjemnie. Przez moment zapomniał nawet o złych wspomnieniach, wszystko ulotniło się jak za dotykiem czarodziejskiej różdżki. Ona była dla niego jak lekarstwo na wszystkie złe chwile, zapomnieniem o którym zawsze marzył. Nie było już Clarie i Aqu'y była tylko Ingrid i Mianka klacze które obdarzył szczerym i głębokim uczuciem. Mógłby pozostać w jej objęciach na wieki jak wtedy z Aquą... Ale teraz dla niego nie było już Aquy, istniała w jego głowie tylko Mianka. Wiedział, że jest wartościową klaczą, ale nigdy tak naprawdę nie mógł się przekonać jaka naprawdę jest. Teraz dostrzegał jej ogrom zalet jakimi obdarzyła ją natura. Dobra, łagodna, spokojna ! Trakenka zdawała mu się teraz jawić jako wymarzony ideał którego wcześniej nie potrafił dostrzec. Dopiero teraz otworzyły mu się oczy... Aqua kochała mnie chorobliwie, ciągle wyrzucała mi zdradę i nie potrafiła pogodzić się z faktem, że nie jest w moim życiu jedyna. Uśmiechnął się do karej unosząc swoje kąciki ust w wielkim, księżycowym uśmiechu. - Co ja zrobiłbym bez ciebie moja gwiazdo ? Zginąłbym w potoku łez, bez ciebie. Dziękuję Ci za to, że po prostu jesteś - wyszeptał do jej ucha ze wzruszeniem. Wtem nadeszła tu jakaś nieznajoma mu arabka która pachniała na kilometry Halnym Wiatrem. Nie znal jej i jak podejrzewa, żeł za pewne była bardzo młoda. Choć on i tak nie był w tym towarzystwie najstarszy. Przerzucił na nią spojrzenie i zlustrował niezbyt nachalnym spojrzeniem. - Witaj, jestem Czarny Książę - przywitał się.
Powrót do góry Go down
Mianka

avatar

Posts : 246
Age : 14

PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Czw Paź 22, 2015 8:07 pm

Klacz była teraz bardzo szczęśliwa. Nareszcie miała kogoś, kto ją sobie cenił i raczej nie porzuci. Co on by beze mnie zrobił? Co ja bym zrobiła bez niego!?- Mianka uśmiechnęła się ciepło i trąciła go pyskiem. Na pewno byś nie zginął. Dałbyś sobie jakoś radę. - westchnęła cichutko, z radości, że ją kocha, ale tak, by tego nie usłyszał. Wtuliła łeb w jego szyję, przytulając się do ogiera. W końcu czuła z kimś bliższą więź. Brakowało jej tego, ona nie powinna być samotna. Wcześniejsze czasy, samotność, zostawiły po sobie ślady. Takie jak n.p. mówienie do siebie. Czasem nawet w towarzystwie innych koni. I tę chwilę przerwał jakiś tętent. Jakiś koń wbiegł do lasu i trafił na nich. Trakenka odwróciła się w stronę klaczy i powiedziała: Witaj Kiero. Ja jestem Mianka.- i posłała jej zachęcający uśmiech. Miała nadzieję, że w tym stadzie wszyscy są mili. Chciała poznać nowych przyjaciół, tylko takich wiernych i nie zmieniających się. Tak jak na Risum. To było piekło. I nie było W OGÓLE ogierów. Tylko ON. Potwór. Morderca. Dzieciorób. Gwałciciel. Klacz przeszedł dreszcz. Brrrrrr.- zadrżała.
Powrót do góry Go down
Kierka

avatar

Posts : 9
Age : 16

PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Pią Paź 23, 2015 4:29 pm

Kiera była tak szczęśliwa. Wreszcie kogoś poznała, wreszcie po tej tragicznej śmierci Kosarza..... " Dobra, nie warto wspominać, poznałaś nowe konie, i to jest teraz najważniejsze " pomyślała. " Witaj Czarny Książę, witaj Mianko, miło was poznać. Cieszę się że was spotkałam" po tych słowach uśmiechnęła się najszerzej jak tylko umiała. Szczęście rozsadzało ją od środka. Ale niestety gdzieś w głębi jej duszy pojawiła się iskierka niepewności... A jeśli i tak będzie musiała dalej iść sama? Jeśli oni ją poprostu zostawią i pójdą dalej? Wiedziała o tym, że nie czas wyciągać wnioski, ale jednak coraz bardziej się bała ich reakcji i zachowania. Ale jednak każdy podróżny wybiera się w podróż w jakimś celu, a może oni mają wspólny cel i będą podróżować razem? Tego jednak nie mogła się dowiedzieć dopóki ich nie pozna.
Powrót do góry Go down
Czarny Książę

avatar

Posts : 77

PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Nie Paź 25, 2015 6:47 pm

Po zakończeniu związku z Ingrid poczuł się wolny, tak jakby zdjął z siebie jakieś brzemię przymusowego uczucia do jakiego się zobowiązał. Z Mianką tak nie było, kochał ją szczerze i prawdziwie tak jak kiedyś Aquę. Nadal tęsknił za siwką, często mu się śniła i pokazywała w jego wyobraźni w pełnej krasie swych wdzięków. Nadal nie mógł o niej zapomnieć... Clarie już zacierała się w jego pamięci jak stara znajoma która niewiele dla niego znaczyła. Choć to nie była prawda, przecież też kochał albinoskę tak mu się przynajmniej wydawało. Spłodził z nią córkę, starał się zbudować szczęśliwy związek i nawet im się układało. Ale to wszystko w tej perspektywie czasu wydawało mu się być czymś co działo się wieki temu i nie miało w tym momencie za wielkiego znaczenia. Zapominał już o niej, zwyczajnie zapominał. Trakenka była tymczasem kimś najbliższym na świecie i nie tylko partnerką, ale też przyjaciółką. Świetnie się ze sobą rozumieli, mieli wspólne zdanie na wiele tematów i mógłby z nią rozprawiać godzinami na wszystkie tematy. Pocałował ją namiętnie i pogładził pasmo grzywy, zapominając o znajdującej się tu Kierce. Wiedział jednak, że mu się już zbierać. - Ja będę się już zbierał Mianko - odparł poważnie. Wycwałował i zniknął za horyzontem.
z/t
Powrót do góry Go down
Mianka

avatar

Posts : 246
Age : 14

PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Nie Paź 25, 2015 9:19 pm

Mianka wiedziała, że Książę cierpi, za sprawą Aquy. Przecież był już z nią szczęśliwy, miał źrebaki. Byli kochającą się rodziną. A teraz wszystko legło w gruzach. Tak jak jej życie. Byli do siebie bardzo podobni. Mianka miała nadzieję, że tym razem im się ułoży. I nie ma tu być żadnej cholernej wojny!- rzekła stanowczo w duchu. Wojna była najgorszą rzeczą, jaka mogła ich spotkać. Ale nie było aż tak źle. Władcą złego stada była Vitalia. Ona nie była aż zła, miała jakieś serce. Ona potrafiła być litościwa. Oby się nie zmieniła. Ale teraz klacz stała w lesie obok ukochanego i nie miała zamiaru zamartwiać się przyszłością. Gdy ten się pożegnał, Mianka potarła jeszcze chrapami jego czoło, odgarniając mu grzywkę. Pa! Do zobaczenia niedługo.- uśmiechnęła się do niego i patrzyła za nim, aż zniknął za horyzontem. Odwróciła się do Kiery. Chodź. Pokażę ci zamek!- zakrzyknęła i zarżała cicho. Stanęła dęba i radośnie pogalopowała do zamku, co jakiś czas strzelając barany i brykając. Chodź Kiero!

[z/t]
Powrót do góry Go down
Kierka

avatar

Posts : 9
Age : 16

PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Pon Paź 26, 2015 8:55 am

Kiera była trochę zdezorientowana tym wszystkim co się stało, ale cóż.... Mianka oddalała się szybko, więc Kierka nie miała innego wyboru, jak tylko ją dogonić i trzymać się razem. Klacz uwielbiała biegać, najpierw ruszyła powolnym galopem, który stopniowo przeradzał się w cwał. Kiedy już zrównała się z Mianką zapytała ją " Daleko jest ten zamek?"

Jeżeli opuszczasz temat, pamiętaj o [z/t]
~Arcana
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Sro Paź 28, 2015 4:59 pm

Chwiejnym krokiem przyszłam do Lasu i powoli wąchałam sobie powietrze. W zasadzie przyszłam tu tylko dlatego, że byłam głodna jak diabli i od dawien dawna sytuacja wymagała ode mnie zachowania postu. Teraz z zadowoleniem nachyliłam się do gęstej kępki czarnych, połyskujących w słońcu i napęczniałych od soku jeżyn. Już otworzyłam pysk i miałam schwycić zachęcająco wyglądający owoc, gdy... poczułam ostre pazury na swoim grzbiecie. Wierzgnęłam z zaskoczenia i bólu, z całych sił starając się zrzucić napastnika ze swojego karku. Uchwyt jednak tylko się wzmacniał, więc z furią stanęłam dęba. Niestety nie przewidziałam, że taki ciężar, jakim jest ogromnej wielkości biały wilk uwieszony na łopatce w połączeniu z tak mocnym uchwytem może stanowczo wpłynąć na moją stabilność oraz pozbawić swego rodzaju możliwości zachowania się w pozycji pionowej.
Jednym zdaniem, runęłam na ziemię, uderzając o nią grzbietem i wierzgając rozpaczliwie nogami. Drapieżnik zaskomlał, gdy przygwoździłam go swoim ciężarem i puścił mnie.
Szybko, nie tracąc czasu na łapanie oddechu, stanęłam na nogi i kopnęłam wilka w pysk. Po ciosie zwierz zaczął warczeć zajadle i cały się zjeżył, a potem zaczął atakować moje gardło. Udało mi się kilka razy uniknąć uchwytu szczęk, wycofawszy się, niestety zajadły napastnik natychmiast zaczął się ku mnie rzucać, a kiedy jego wyskoki były coraz szybsze i agresywniejsze, po prostu dałam w długą.
Biegłam, ale nie po prostej, tylko pomiędzy drzewami, w ostatniej chwili skręcając zanim uderzyłabym w pień. Gdzieś zahaczyłam i straciłam kołnierz z lwiej grzywy i nie próbowałam go z powrotem złapać. Przez paręnaście sekund utrzymałam go z tyłu i prawie udało mi się mu uciec, aż nagle zobaczyłam, że las się kończy.
Gdy minęłam granicę drzew, światło słońca oślepiło mnie i już po chwili dziękowałam kosmosowi, że gdy to się stało, zatrzymałam się.
Stałam bowiem teraz na skraju bardzo głębokiej przepaści.
Cholera!
Naprzeciwko widziałam drugi kraniec wąwozu, ale szczerze wątpiłam, czy uda mi się go przeskoczyć. Problem w tym, że nie było innej drogi, bo dookoła nie było gdzie się skryć, z oczywistych powodów zawrócić nie mogłam, a z przodu przepaść.
Musiałam stawić wilkowi czoła.
Gdy usłyszałam warkot, odwróciłam się i go zobaczyłam. Miał przybrudzone swoje białe futro, ale poza tym nie ucierpiał. Skoczyłam ku niemu i czym prędzej zaczęłam kopać go po pysku, chociaż miało to mały sens. Raz wbiłam mu kopyto w bok tak mocno, że aż go odrzuciło, a potem wykonałam zamach i obiema tylnymi nogami odrzuciłam go o dobre parę metrów, słysząc, jak skamle z bólu.
Biały jednak nie poddawał się. Wstał za szybko, zdecydowanie za szybko i był jeszcze bardziej wściekły. Pozostała mi jedna jedyna opcja.
Zasłonił mi sobą drogę do lasu i warczał, a potem pobiegł w moją stronę. Ja odwróciłam się raptownie i zaczęłam galopować w stronę urwiska. Biegłam, oślepiała przez słońce, a wiatr smagał mnie po skórze.
Ja zginę.
Zostało jakieś pięć, a potem cztery metry. Kopyta łomotały o skałę, czułam oddech wilka, słyszałam go. Boże, ta droga się tam kończy. Ona się tam kończy. Jej już tam nie ma!
Ja zginę.
Krawędź. Ostatnia sekwencja ruchów w galopie. Ostatni skok. Zewnętrzna zadnia zadnia noga. Tylna z pierwszą przednią. Druga noga przednia. Zawieszenie.
Ja zginę.
Przednie kopyta jak w zwolnionym tempie oparłam o samiutką krawędź urwiska, potem za nimi oparłam tylne i wyprostowałam je, potężnymi mięśniami wyrzucając ciało w powietrze. Grzywa rozsypała mi się po grzbiecie. Już doskonale leciałam prosto na drugą stronę, wiedziałam, że jednak mi się uda, że będzie idealnie, ze przeżyję... Tylna noga już oderwała się od skały, już równała z drugą gdy... zacisnęły się na niej wilcze szczęki.
Trajektoria lotu gwałtownie się zakrzywiła. Już nie leciałam po pięknej, zakrzywionej linii lecz po ostrym skosie.
Opadłam przednimi kopytami na skałę po drugiej stronie, lecz zabrakło mi centymetrów i wilk pociągnął mnie w dół.
Żołądek podskoczył mi do gardła, gdy z całą mocą leciałam w dół jak kamień i tylko modliłam się o cud. Nie trwało to jednak długo.
Po chwili poczułam, jakbym uderzyła o beton a potem o wypchany worek. Z tą różnicą, że woda zalała mi cały pysk, a ja leżałam na truchle białego wilka, które było przebite wystającą z podłoża skałą.
Wyrzuciłam zwłoki na brzeg i zerwałam z nich jasne futro ostrym kamieniem, a następnie je zabrałam. To w ramach wynagrodzenia za zgubiony kołnierz.
Potem, wciąż z bijącym jak oszalałe sercem, uciekłam stamtąd, kulejąc na jedną nogę.


z/t
Powrót do góry Go down
Czarny Książę

avatar

Posts : 77

PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Sro Paź 28, 2015 6:49 pm

Kara sylwetka ogiera zmierzyła ku lasowi złotej żywicy. Był tu niedawno i spotkał się z Mianką oraz Kierką. Czuł w tym miejscu jednak świeższy, znajomy zapach swojej przywódczyni Arcany. Przypominało mu się machinalnie wydarzenie kiedy młoda klacz próbowała go uwieść. Za pewne zależy jej tylko na przedłużeniu linii rodowej, nic poza tym. Z resztą nie zamierzał płodzić źrebięcia z kimś kogo do końca nie poznał. Doświadczenia z Clarie z którą za szybko się związał i spłodził potomka nie były zbyt kolorowe. Musieli się poznawać, docierać i trudno było zbudować wartościowy związek w tak krótkim okresie ciąży albinoski. Potem urodziła się mała Sansa i pies pogrzebany. Karus do czegoś się zobowiązał, a że był odpowiedzialnym ogierem, nie zamierzał porzucić matki swojej córki to kisił się w tym w związku trochę na siłę. Głównie łączyło ich tylko pożądanie i namiętność która szybko przeminęła, Książę starał się ją potem pokochać jak swoją partnerkę. Ale cóż... serce nie sługa. Starał się jak mógł, wymyślał romantyczne spotkania, spacerki i rozmawiał na przeróżne tematy. Przywiązał się do niej i polubił jak przyjaciółkę, ale chemii i tak nie było. Był z nią głównie dla swojej córki, którą wspólnie wychowywali. Uwielbiał małą Sansę podobnie jak Crystalię i Romea którego zawsze traktował jak swojego potomka. Nie chciał izabelowatej źrebicy sprawiać zawodu i dlatego tkwił w tym sztucznym związku jak słup. Dobrze, że tak to się skończyło.. CK oglądał ogromne iglaki które wyglądały tutaj tak majestatycznie i myślał o swoim życiu. Planując i marząc... Nie widząc większego sensu w siedzeniu tutaj, wybył.
z/t


Ostatnio zmieniony przez Czarny Książę dnia Pon Lis 09, 2015 7:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Sro Paź 28, 2015 7:06 pm

Klacz przybiegła tu dzikim galopem, szybko dysząc, a po ciele spływał pot. Klacz przybiegła tu dlatego ze wydawało się być to bardzo spokojne miejsce, w którym mogła pomyśleć o wszystkich swoich problemach. Klacz stanęła, po czym ruszyła spokojnie stępem, a po jej ganaszach spłynęła pojedyncza łza. Ingrid tak strasznie żałowała decyzji, o rozstaniu z Księciem, przecież ona ciągle o nim myślała. Była to najgorsza decyzja w jej całym życiu, jednak czasu nikt nie cofnie. Klacz szlochała, a jej oczy rodziły tysiące łez, Ingrid nie mogła powstrzymać płaczu. Kiedy szła dalej leśną drogą, dostrzegła czarnego konia, od razu przypomniał jej się Książe. Chwila, chwila, to był KSIĄŻE! Książe!-krzyknęła, otrząsając pysk od kropli łez. W sumie to chciała uciekać z tego miejsca jak najszybciej jednak nogi odmówiły posłuszeństwa, a z tych emocji sama zaczęła gadać. Jednak nie wytrzymała, coś w głębi niej wybuchło, i Ingrid po prostu zaczęła uciekać z tego miejsca. Muszę o nim zapomnieć..-postanowiła.

z/t
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Nie Lis 01, 2015 7:25 pm

Zwiedzając okolicę kłusowałem przez tereny mojego stada. Cieszyłem się spokojem i świeżym powietrzem. W sumie okolica była cicha i spokojna, więc zacząłem sobie cicho nucić. Nagle za sobą usłyszałem czyjeś kroki, ale stwierdziłem, że raczej ni mi nie grozi i dalej pokłusowałem przed siebie.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Sob Gru 12, 2015 2:26 pm

Zatrzymała się na skraju lasu czekając na ogiera. Poczuła przyjemny chłód przeszywający jej ciało.
Wiatr pognał jej lawendowy zapach w stronę towarzysza
Powrót do góry Go down
Azazel

avatar

Posts : 262
Age : 22

PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Sob Gru 12, 2015 2:30 pm

Przybiegłem zaraz za nią, smagany jej zapachem po nosie. Uniosłem uszy zadowolony i zatrzymałem się zaraz obok niej, wypatrując kogoś żywego.Jednak nie zauważyłem żadnych śladów końskich bytów. Moje kopyta lekko uderzały o podłoże a ja byłem w miarę zadowolony. Skupiłem sie na widokach i warunkach zewnętrznych. Nuciłem coś pod nosem aż w końcu przerzuciłem spokojny wzrok na kuca.

____________________________________________
Famous last words.




Ostatnio zmieniony przez Azazel dnia Sob Gru 12, 2015 10:03 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Sob Gru 12, 2015 2:39 pm

Czy nasze stado zapadło się pod ziemię?- zdziwiona brakiem żywej duszy we wszystkich miejscach, które odwiedzili. Miała nadzieję, że spotka więcej koni.


Obowiązuje pisanie pięć linijek, wzwyż. Proszę popraw to...
~Vitalia
Powrót do góry Go down
Azazel

avatar

Posts : 262
Age : 22

PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Sob Gru 12, 2015 2:52 pm

-Czasem mam takie wrażenie. -Podsumowałem i opuściłem uszy. Spojrzałem po klaczy a potem rozejrzałem się po lesie. Zacząłem spokojnie iść przed siebie.
-Niedawno spotkałem kara klacz. Była ze złego stada. - Zacząłem. Skupiłem uwage na kucu i machnąłem uchem leniwie, potem chwyciłem źdźbło trawy zaczynając je przeżuwać. Wzrokiem przerzucałem z drzewa na drzewo, próbując zlokalizować kogokolwiek nowego. Znienacka jednak coś mi się przypomniało.
- Na mnie niestety już czas.- Położyłem uszy i mój wyraz pyska przybrał smutniejszy charakter.
- Do zobaczenia wkrótce.- Posłałem jej uśmiech i wykłusowałem.
/z.t.

____________________________________________
Famous last words.


Powrót do góry Go down
Dazzle

avatar

Posts : 29

PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Czw Sty 14, 2016 10:03 pm

Klacz przerwała swój galop i rozejrzała się po lesie. Jak na całej reszcie terenów ich stada było tutaj niezwykle pięknie. Oddychała świeżym, czystym powietrzem. Było zdecydowanie chłodniej i nie mogła się doczekać, kiedy wszystko ponownie zacznie rozkwitać i zobaczy tutaj prawdziwą burzę roślinności.
- Chyba powinnam trochę pozwiedzać - Stwierdziła. Może i dziwnym było mówienie do siebie, ale zawsze sądziła, że wszystko to, co ją otaczało również było w stanie ją usłyszeć i przede wszystkim zrozumieć. Wcześniej jeszcze tutaj nie była. Powoli ruszyła przed siebie. Jej łeb kręcił się na wszystkie strony. Była strasznie ciekawska jeśli chodzi o naturę. Nie zauważyła tego cholernego korzenia i niestety potknęła się o niego i wylądowała na twardej, chłodnej i pokrytej białym puchem. Skrzywiła się. No pięknie. Ty i ta twoja "gracja", powiedziała jej podświadomość, jej drugi największy wróg. Pierwszym była "jej gracja".
- Niech to BOGOWIE! - Wrzasnęła. Zaczęła powoli się podnosić, ale w końcu odpuściła i usiadła na ziemi zdenerwowana.
Powrót do góry Go down
Celeborn

avatar

Posts : 24

PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Czw Sty 14, 2016 10:27 pm

Kary, dość potężnie zbudowany ogier sunął ze spokojem przez las, nie mogąc się nadziwić, że akurat tutaj musiała zastać go zima. Co chwila na jego grzbiet spadał śnieg, który zsuwał się z giętkich konarów drzew. Parsknął zniecierpliwiony, gdy to na jego czubek chrap odważyła się podziać mała śnieżynka. Schował uszy w gęstej grzywie, prąc przed siebie z wręcz maniakalnym uporem, chcąc w końcu natrafić na dróżkę, która bardziej nadawałaby się na dalszą wędrówkę. Jego sylwetka mocno odcinała się na białym tle, więc nie było możliwe, aby ktoś go nie zauważył, aczkolwiek mocno wątpił w to, że ktoś chciał uciąć sobie przechadzkę dla czystej przyjemności w tak niesprzyjającą pogodę. Z jego nosa wytoczyły się kłęby pary, kiedy wypuszczał z swojej klatki piersiowej powietrze. Mruknął coś cicho bardziej do siebie, aż dotarł do niego krzyk złości. Poderwał gwałtownie łeb ku górze, ruszając pośpiesznym kłusem w kierunku dźwięku. Nie minęło kilkanaście minut, gdy przed sobą ujrzał... siedzącą na ziemi klacz. Sam z trudem wyhamował na oblodzonej powierzchni, widząc, iż ona nie miała tyle szczęścia.
- Widzę, że panienka niestety nie dała rady utrzymać równowagi - powiedział, nie chcąc jej urazić, aczkolwiek musiał mocno powstrzymywać się od szerszego uśmiechu. Podszedł do niej ostrożnie, w razie czego pomagając stanąć pewnie na cztery kopyta.
Powrót do góry Go down
Dazzle

avatar

Posts : 29

PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Czw Sty 14, 2016 11:01 pm

Usłyszała, że ktoś się zbliża. No, teraz wpadłaś. Pewnie ktoś przyszedł specjalnie się z ciebie pośmiać. Nie można przegapić takiego widowiska. Musiała przyznać, że jej podświadomość to niezwykle denerwujące stworzenie, które żyje własnym życiem w jej umyśle i jej niezwykle denerwująca. Spojrzała na przystojnego, no musiała mu to przyznać, ogiera, który dołączył do niej i jej chamskiego tasiemca w umyśle. Zauważyła, że był rozbawiony całą tą sytuacją. Jak zwykle mam rację.
- Niestety... - Burknęła wciąż zirytowana. - Ja i moje nogi niezbyt często się dogadujemy. Szczególnie w zimę.
Była mu wdzięczna za pomoc, ale jednocześnie zawstydzona, że w ogóle jej potrzebowała. Skinęła mu głową w geście podziękowania.
- Często ratujesz damy z opresji, czy to wyjątek? - Spytała żartobliwie. Spójrz na niego i spróbuj zadać to pytanie raz jeszcze. No tak, rzeczywiście miał ten... Look. Pytanie wydawało się nieco głupie, ale być może... Zawsze mógł być tutaj nowy. Jeśli tak, to było jeszcze gorzej, jako iż jedną z pierwszych koni, których poznał jest klaczka, która nie potrafi się utrzymać na nogach.
- Jesteś tutaj nowy? - Tym razem była już poważna. Nie żeby w ogóle znała wielu Halnych. Sama była tutaj całkiem świeża.
Powrót do góry Go down
Celeborn

avatar

Posts : 24

PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   Czw Sty 14, 2016 11:12 pm

Spojrzał swoimi błękitnymi oczyma na klaczkę, która najwyraźniej dopiero co odrosła od ziemi. To wcale nie oznaczało, że mu się nie podoba - wręcz przeciwnie. Skinął pyskiem w odpowiedzi na jej słowa, na razie zajmując się pomocą w wstaniu na pewnym gruncie. Dopiero wtedy pozwolił sobie na uśmiech, nie wyrażający jednak rozbawienia. Był w pełni szczery, jeśli można go tak nazwać. Zastrzygł uszami na kolejne słowa holsztynki, wyłaniając je z czarnej grzywy.
- Tylko te najładniejsze - mrugnął do niej porozumiewawczo okiem, strząsając z swojego grzbietu resztki białego puchu. W porównaniu do niego była drobna, aczkolwiek był to wielce nieistotny szczegół. Skierował swój wzrok na jedną z kończyn białej, zastanawiając się, czy jej nie boli ją po zderzeniu z wyjątkowo twardym podłożem, jaką jest oblodzona ziemia. Na pierwszy rzut oka nie stało się nic złego, więc swoje spojrzenie skierował ponownie ku oczom nowej towarzyszki.
- Tak. W zasadzie mogę powiedzieć, że dopiero tutaj przyszedłem - powiedział lekko rozbawionym tonem, stając pewnie naprzeciwko niej. Może to było głupie, ale... naprawdę mu się podobała.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Las Złotej Żywicy   

Powrót do góry Go down
 
Las Złotej Żywicy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Las Złotej Żywicy

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Halnego Wiatru :: Terytoria :: Góry élevé-
Skocz do: