Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zakazany Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Zakazany Las   Sob Paź 17, 2015 11:23 am

Wysoko w górach, ukryty za gęstą ścianą mlecznej mgły i otoczony do połowy lodowatą i nieprzyjazną Rzeką Północną Nori o rwącej wodzie, głęboką i skrywającą ostre skały pod swoimi wodami, a kończącą się jeziorkiem i wodospadem, jest bardzo ciemny i przerażający las. Drzewa mają gładkie, zimne pnie i nagie, poskręcane niczym w konwulsjach gałęzie, wyciągające się w stronę zamglonego, szarego nieba jakby błagały o pomoc. Trawa jest szarozielonej barwy, czyha tutaj mnóstwo wilków i niedźwiedzie.
Czasami w nocy można dostrzec niezwykle rzadki, kwiat laphiryndii o śnieżystych płatkach cętkowanych jak u geparda, delikatny i przepiękny, podobno kielich kwiatu emanuje delikatnym białym światłem, a sama roślinka nigdy nie więdnie. Otwiera się raz w roku, na godzinę, potem zamyka i chowa z powrotem w ziemi.


Ostatnio zmieniony przez Arcana dnia Wto Paź 20, 2015 7:24 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Pon Paź 19, 2015 7:05 pm

Przybiegłam galopem do mrocznego lasu, który wyglądał dziś naprawdę bajecznie. Zaczęłam rozmyślać o Szafranie i jego dziwnym zachowaniu, Miance i jej dziwnym zachowaniu, o tych dziwnych koniach i ich dziwnym zachowaniu.. A, zresztą... Ciężko powiedzieć, czy cokolwiek w moim życiu nie było dziwne.
Stanęłam nad brzegiem Nori, podziwiając jej ostry nurt. Ciekawe, czy gdyby jakiś niczego nieświadomy konik do niej wpadł, to czy porwałaby go daleko, miotając po skalnych wyłomach, czy zabiłaby na miejscu swoją lodowatą wodą? Potem otrząsnęłam się. Co do cholery jest ze mną nie tak? Ostatnio ledwo krzesałam z siebie chociaż odrobinę empatii. Czy taki powinien być władca? Srogi, bez żadnych skrupułów? A może wręcz przeciwnie? Sympatyczny i podnoszący wszystkich wkoło na duchu?
Usłyszałam, że ktoś stoi za mną. Poczułam woń Czarnej krwi. Wywaliłam oczami i spojrzałam na konia.
- Co tu robisz? - spytałam. Imię mnie nie obchodziło, chciałam tylko znać powód jego błąkaniny. Może wyda się interesujący.
Powrót do góry Go down
R'evivo



Posts : 39

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Pon Paź 19, 2015 8:12 pm

Przyszedłem do lasu aby odpocząć od hałasu. Wszędzie indziej do moich czułych uszu dochodziły przeróżne dźwięki Natury, dekoncentrowały mnie. To miejsce wydawało się martwe. Chociaż wiedziałem, że tak naprawdę w głębi lasu roi się od przeróżnych stworzeń, czułem ich zapach. I jeszcze... zapach klaczy? Węsząc w powietrzu szedł leśną ścieżką. Dotarł na miejsce, gdzie dróżka rozwidlała się na dwie strony. Z prawej odnogi zapach był dużo intensywniejszy, dlatego tam właśnie sie skierował. Klacz nie pachniała jak konie z jego stada, które spotkał wcześniej. Raczej jak arabska klacz, która wzbudziła taką niechęć Vitalii. Pewnie należała do tego drugiego, Wietrznego stada. Drzewa po bokach ścieżki rozrzedziły się nieco i zobaczył ciemnokasztanową klacz. Stała do niego tyłem nad brzegiem rzeki. Była najwidoczniej zatopiona w myślach i nie zauważyła mojej obecności. Wiatr wiał w moim kierunku, więc nie wyczuła mojego zapachu od razu. Stałem nieruchomo przez chwilę zastanawiając się czy nie powinienem zostawić jej samej i odejść. Aż się wzdrygnąłem kiedy usłyszałem jej pytanie. A co cię to obchodzi? Odpowiedziałem zły, że dałem się zaskoczyć Zwiedzam sobie Dodałem już nieco spokojniej. Jestem Reo Przedstawiłem się, chociaż klacz nie pytała mnie o imię. A ty? Rozmyślasz nad czymś?
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Pon Paź 19, 2015 8:28 pm

No cóż, ogier nie był zbyt uprzejmy, ale wypadało mu odpowiedzieć, i to z godnością, na którą nie chciało mi się zbierać.
- No cóż, to moje tereny, więc raczej powinno - powiedziałam kwaśno, lustrując go spojrzeniem. Był trochę niższy ode mnie, bułany. Teoretycznie nic specjalnego, no ale czego miałabym spodziewać się po Krwawych szczylach?
Naturalnie, ja, dobrze wychowana, nie wypowiedziałam ani jednej z tych rzeczy na głos. Byłam przecież.. tego, no... jakaś tam.
- Zwiedzasz - mruknęłam. - To fajnie, zawsze marzyłam o kimś, kto przylezie do Zakazanego Lasu, aby pozwiedzać, i stanie sobie nad porywistą rzeczką ot tak. To ułatwia upozorowanie wypadku, jeśli ktoś jest wkurzający.
Zamyśliłam się. No tak, ciężko by było całkowicie stwierdzić, czy byłabym zdolna do takiego WYCZYNU, ale jeśli chodzi o stado, chyba mogłabym się poświęcić.
Otrząsnęłam się.
- Arcana - odparłam mechanicznie. - Władczyni Halnego Wiatru.
Kurde, czemu ja to powiedziałam? Normalnie wolałam nie zdradzać swojej pozycji, to czasem wiąże się z.. niefajnymi rzeczami.
Powrót do góry Go down
R'evivo



Posts : 39

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Pon Paź 19, 2015 8:52 pm

Grożenie sobie śmiercią nie jest chyba zbyt fortunnym początkiem znajomości. Spodobała mu się jednak odpowiedź klaczy. Uważam, że śmierć przez utopienie jest dosyć nudna i pospolita. Chyba fajniej byłoby na przykład spłonąć Nie wziął na poważnie jej słów, chociaz cos mówiło mu, że gdyby rzeczywiście ją wkurzył, nie miałaby oporów przed wepchnięciem go w nurt rzeki. Milczeli przez chwilę. W końcu klacz postanowiła się przedstawić. Władczyni wrogiego stada... Super, że podpadłem jej na jej terenie. Teraz kiedy stał bliżej niej wyczuwał, że zapach, który świadczył o jej przynależności do stada Halnego Wiatru był dużo silniejszy niż w przypadku arabki znad jeziora. Może byś tak przestał ja wąchac i się odezwał? Nie widział jednak o co jeszcze mógłby zapytać klacz. Nie chciał jej jeszcze bardziej zrazić do siebie. Popatrzył więc na nią z zainteresowaniem licząc, że to ona zacznie konwersację.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Wto Paź 20, 2015 5:03 pm

Zdziwił mnie temat, który poruszył, ale mimo wszystko ciągnęłam ten cudny temat dalej. No bo co niby miałam robić? Ciekawsze byłoby skoczenie do rzeki, ale byłam zbyt no...
- Ja nie - odparłam. - Chyba wolę dystyngowanie utopić się w gładkim morzu niż podziwiać, jak moje własne mięso zwęglające się w ogniu jak surowa kiełbaska odchodzi ze mnie płatami jeszcze za żywota - uśmiechnęłam się rozbrajająco. Zastanowiłam się chwilę. Jak sama chciałabym zginąć? Raczej nie od noża, topora ani strzały, to wszystko takie... brudne. Ani sturlać się ze skały. Jednej kobiecie od tego wypadł mózg z czaszki, przynajmniej tak userka czytała kiedyś tam na onecie czy innych rozwijających środkach masowego przekazu. A zgon ze starości czy choroby... to... no... nuda.
- Chyba najlepiej by było... nie, w sumie nie wiem. Wszystko ma dużo minusów. Nóż, topór etc. - za dużo latających flaków i te sprawy, ogień to samo, skok z urwiska jest co prawda szybki i czysty, ale potem trzeba długo zdrapywać resztki ciała z okolicy. No nie ma dobrego wyjścia - westchnęłam, naprawdę zmęczona tym tematem.
Powrót do góry Go down
R'evivo



Posts : 39

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Wto Paź 20, 2015 6:52 pm

Arcana była nieco zdziwiona nietypowym tematem, ale odpwiedziała mi przytaczając jeszcze więcej sposobów postradania życia. Zgadzałem się z nią w kwestii śmierci ze starości. To okropnie nudne. Niektórzy uznawali mnie za nienormalnego, gdy tak po prostu zaczynałem mówić o śmierci, ale ta klacz była inna. Chciałem zapytać ją o cos jeszcze, kiedy usłyszałem w gęstwinie za nami jakiś szelest. Nastawiłem uszy, a moje zmysły wyostrzyły się momentalnie. Wyczuwałem teraz delikatny zapach czegoś... nieznanego. Nieświadomie zrobiłem kilka kroków do przodu.Kamień, o który oparłem kopyto, zachwiał się niebezpiecznie i zaczął obsuwać. Pociągnął za sobą nastepne głazy, które walały się wzdłuż lekko opadającego brzegu rzeki. Nie chcąc osunąć się w ślad za nimi zacząłem nerwowo przebierać nogami by utrzymać się jakoś i nie stracic przyczepności. Niestety moje starania okazały się bezskuteczne. Zjeżdżałem po zboczu coraz szybciej. Teraz od rwących wód dzieliła mnie jedynie... Arcana. Wpadłem w nią z impetem pociągając ja za sobą. Ostre skały wystające z wody bezposrednio pod nami zblizały się coraz bardziej. Oboje zsuwaliśmy się ku niechybnej zagładzie.

Dam dam dam
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Wto Paź 20, 2015 7:28 pm

Z lekkim przerażeniem patrzyłam, jak R'eviro potyka się na kamieniach i... spada prosto w mój zgrabny pyszczek. Oberwałam ogierem i nie zdążyłam nawet krzyknąć, kiedy zaczęliśmy spadać po skośnym brzegu rzeki, robiąc zadymę wśród małych kamyczków, dużych kamoli i ziemi.
Spojrzałam z przerażeniem w dół i zobaczyłam lśniące szczyty ostrych skał w dole. Chciałam coś zrobić, jakoś uciec - ale zostałam przygnieciona i zrzucona jak szmaciana lalka do lodowatej wody rzeki Północnej, a konkretnie Północno-zachodniej Nori.
Czemu ja zgłębiam jej dokładny kierunek, kiedy mozolnie (a raczej w szaleńczym pędzie) zbliżam się ku zagładzie?!
Lodowata woda już dotknęła moich zadnich nóg. Z zimna zacisnęłam zęby na pierwszej lepszej rzeczy w okolicy (przypadkiem zadzie Rev) i pociągnęłam ją za sobą w nurt.
Cudem nie nadziałam się na skałę. Naprawdę cudem. Nie wiem, jak z Rev, bo zbyt się skupiłam na przeżyciu, kiedy woda pociągnęła mnie z niesłychaną szybkością przed siebie. Rzeka wypełniła mi pysk wodą i zepchnęła głębiej. Oślepiła mnie piana i nagle poczułam pierwszą skałę, w którą z impetem przywaliłam plecami. Uchwyciłam się jej kurczowo, zapierając kopytami i pyskiem. Na dużo się to nie zdało, bo wystarczył jeden mocniejszy zryw rzeki... I leciałam dalej.
Powrót do góry Go down
R'evivo



Posts : 39

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Wto Paź 20, 2015 8:52 pm

/Serio? Ugryzłaś mnie w tyłek?/

Kiedy wpadliśmy do wody, poczułem się jakbym uderzył w beton, co prawda ciało Arcany odrobinę zamortyzowało upadek, ale i tak było to bolesne doświadczenie. Dosłownie o włos omineliśmy skały, czułem jak mój ogon zahacza o jedną z nich. W momencie kiedy zetknąłem się z lodowatą cieczą moje ciało przeszedł poteżny dreszcz. Prawdopodobnie nabawiłem sie szoku termicznego. Nogi mi zdrętwiały i mimo wszelkich prób utrzymania się na powierzchni czułem jak powoli zaczynam tonąć. Zanim jednak moja głowa zdążyła zanurzyć się pod wodą potężna fala miotnęła mną do przodu dając chwilę czasu na zaczerpnięcie oddechu. Katem oka dostrzegłem Arcanę, niesioną z prądem kilka metrów przede mną. Chciałem krzyknąć w jej kierunku, ale zalała mnie kolejna fala. Wydawało mi się, że moja walka z nurtem trwa już kilka godzin. Straciłem kasztanową klacz z oczu i nie widziałem jej juz więcej. Spłynąłem z prądem aż poza Zakazany Las. W tym miejscu rzeka była szersza, a jej dno było piaszczyste. Na szczęście było tu o wiele płyciej niż wyżej, a nurt uspokoił się znacznie. Mogłem zaprzestać walki o każdy oddech, a po chwili udało mi się stanąć na nogi. Byłem teraz w stanie oprzeć się nurtowi. Wyczerpany wczołgałem się na brzeg i poświęciłem chwilę na wyrównanie oddechu. Rozejrzałem się. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, że Arcany nie ma niegdzie w pobliżu.

/Niech ona zaraz też się wyłoni z tej rzeki, ok?


Ostatnio zmieniony przez R'evivo dnia Sro Paź 21, 2015 7:52 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Sro Paź 21, 2015 6:09 pm

Mgła przesłoniła mi oczy, kiedy leciałam z nurtem rzeki. W pewnej chwili zauważyłam gałąź tuż przed sobą i stwierdziłam, że lepszej okazji nie będzie. Złapałam kij pyskiem, trochę kalecząc sobie wargi drewnem. Zaczepiłam nawet nogami o suche drzewo i podciągnęłam się tak, że moja klatka piersiowa spoczęła na nim.
Fale uderzały mnie w pysk, a lodowata woda nadal moczyła całe ciało. W połączeniu z górskim wiatrem sprawiły, że było mi pierońsko zimno i ogólnie bardzo nieprzyjemnie. Udało mi się jednak, mimo mrozu, podciągnąć na gałęzi do brzegu. Dotknęłam ziemistego fragmentu urwiska kopytem, myśląc, jakby się na to wspiąć. Grzywa plątała mi się po oczach, co bardzo mnie rozpraszało, ale wreszcie wypatrzyłam korzenie wystające z ziemi. Mocno naprężyłam szyję... I chwyciłam jeden z nich zębami, spuszczając się z gałęzi i wisząc uczepiona roślinki samym pyskiem. Potem wbiłam w śliskie podłoże kopyta i zaczęłam podciągać się na tyle, że wyciągnęłam z wody szyję i pierś, a w końcu łopatki, grzbiet, a nawet boki. Schwyciłam kolejną gałąź i wylazłam cała, a potem tylko wspięłam się po mokrej ziemi.
Następnie padłam bezwładnie.
I zobaczyłam R'evivo miotającego się gdzieś dalej, w płytszej części rzeki. Napędzana adrenaliną, podźwignęłam się i zaczęłam galopować brzegiem urwiska za jego na wpół utopioną sylwetką, głównie dlatego, aby chama ochrzanić za tę przygodę, jeśli przeżyje.
- R'evi!!! - darłam się, bez nadziei na to, że usłyszy. - R'evi, gnoju!!! Z jakichś przyczyn nie chciałam, aby wyciągnął kopyta w tej rzece. Przecież powiedział, że wolałby spłonąć! Nie mogłam dać mu przyjemności wygodnej śmierci, prawda? Powinien zdychać tak, jak zamarzył!
Galopowałam, omijając drzewa i starając się nie stracić go z oczu. Chyba jeszcze żył.
Kiedy widziałam, że zbliża się do rozwidlenia rzeki, gdzie jedna strona prowadziła na piaszczyste mielizny, a druga do Wodospadu Śmierci, przecięłam trasę na skróty i udało mi się dostrzec, jak skręca na płytkie wody prowadzące do Lasu Złotej Żywicy.
Zobaczyłam, jak ociężale wydostaje się na brzeg i rozgląda za mną. Ponieważ stałam schowana za drzewami, wybiegłam spomiędzy nich i zaczęłam galopować prosto na niego, aby uciąć sobie z nim miłą i sympatyczną rozmowę na temat spychania mnie do lodowatej rzeki.

Powrót do góry Go down
R'evivo



Posts : 39

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Sro Paź 21, 2015 8:34 pm

Zobaczyłem w końcu klacz zbliażjącą się do mnie galopem od strony lasu. Widocznie udało jej się wydostać na brzeg wcześniej. Wyraźnie miała mi coś do powiedzenia i nie chwaląc się wcale bystrością mogłem się zorientować co to by mogło być. Jej uszy były skulone i wydychała powietrze przez chrapy na tyle głośno, że mogłem to dosłyszeć z odległości jaka nas dzieliła. Powinienem sie chyba bać. W końcu to przeze mnie wpadła do rwącej, lodowatej rzeki. Chociaż widziałem, że jej psychika jakoś bardzo nie ucierpiała. Klacz wściekła zatrzymła się kilka metrów ode mnie. Zmierzyłem całą jej gniewną sylwetkę wzrokiem i... Wybuchnąłem śmiechem. Naprawdę, wyglądała komicznie. Jej sierść była przemoczona, o grzywę i ogon pozahaczały się małe gałązki kiedy biegła przez las. Wyglądasz... jak zmokła kura! Wykrzyknąłem dusząc się ze śmiechu. Pogięło cię?! Ledwo przeżyłeś a teraz ona chcę cię zamordować a ty się z niej naśmiewasz? Wiedziałem, że skończy się to dla mnie co najmniej źle, jednak nie mogłem powsztrzymać rechotu, który przetaczał się przeze mnie jak burza i trząsł mną na wszystkie strony. Ja... Przepraszam, ale naprawdę! Jak kura! Oblana ze szlaucha! Kiedy odrobinę przestało mi szumieć w głowie zdołałem wydusić coś, co miało byc przeprosinami, ale tylko pogorszyło moją sytuację. Chyba woda zalała mi mózg Wyznałem swoja winę i czekałem na wyrok lub wybaczenie.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Czw Paź 22, 2015 5:32 pm

Zatrzymałam się, rozchlapując przyrzeczne błoto na wszystkie strony i parskając raz po raz. R'evivo najwyraźniej nie czuł się dobrze, bo zaczął rechotać jak oszołomiony, zdychający warchlak w pośmiertnym skurczu przypominającym uśmiech.
- Za to ty wyglądasz naprawdę uwodzicielsko - powiedziałam, czochrając kopytem w ludzkim geście jego sfilcowaną, mokrą grzywę, która oklapła na nim i wyglądał, jakby był pokryty szlamem.
Zbliżyłam się do niego maksymalnie i otrzepałam dystyngowanie, posyłając wodę, resztki błota oraz gałązki prosto w jego pysk.
Kiedy mnie obrażał, zaczęłam rozglądać się po okolicy. Gdzie my wylądowaliśmy? To nie był Złoty Las, z całą pewnością nie. Raczej jakiś nieznany mi fragment mrocznego boru, w którym rozpoczęliśmy naszą przygodę.
- Tak, zgadzam się z tobą. Zalała - powiedziałam i dopiero teraz wściekle zmierzyłam go wzrokiem, przypominając sobie początek wspaniałych przeżyć w rzece. - JAK mogłeś?! Przez... przez ciebie... jesteśmy tu i... - nie bardzo szło mi wymyślanie zarzutów, za bardzo miałam ochotę skakać z radości, że żyję i zimna. - I dostanę hipotermii! - nareszcie się udało. - I sczeznę gdzieś w lesie pod krzaczkiem, świat o mnie zapomni a Halny Wiatr przejmie jakiś idiota, który zrówna nasze stado z ziemią, aż zostanie tylko popiół i dymiące zgliszcza! - zawołałam, głównie z desperacji.
Potem, ponieważ musiałam dbać o swój honor, leniwie zakręciłam się na przednich nogach i sprzedałam gnojowi solidnego kopniaka, który posłał go w krzaki.
- Jak ja nienawidzę bliźnich - westchnęłam, obrzucając go niechętnym spojrzeniem. Rozejrzałam się po okolicy. - Gdzie myśmy do cholery wylądowali?
Powrót do góry Go down
R'evivo



Posts : 39

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Czw Paź 22, 2015 9:18 pm

Dobraaa już mi lepiej. Wpływ lodowatej wody, uderzenia o skałę i szoku termicznego wreszcie ustapił i został zastapiony niewyobrażalnym bólem gdzieś z tyłu mego szlachetnego jestestwa. Krótko mówiąc: dupy. Krzywiąc się z bólu odwróciłem niezgrabnie łeb, a kiedy to nie pomogło wykonałem obrót wokół własnej osi. Źródłem bólu okazało się nic innego jak wielkie ślad po ugryzieniu na moim lewym pośladzie. Zdałem sobie sprawę, że Arcana coś do mnie mówi, więc spróbowałem na chwilę odsunąć cierpienie na bok.
Dziękuję bardzo. Odpowiedziałem równie sarkastycznie na jej komplement i skupiłem się znowu na oględzinach rany. Na sierści odbiła się wyraźnie cała szczęka, zęby poprzebijały skórę czyniąc całą sytuację bardzo bolesną. Chyba domyślałem sie czyja mogło to być sprawką.
Odburknąłem cos w odpowiedzi na jej niemiły komentarz. Nagle klacz wydarła się na mnie całkiem niespodziewanie. Aż odchyliłem sie trochę, ponieważ Arc stała na tyle blisko, że opluła mnie śliną. Rozpoczęła swoja tyradę na temat mojego okrucieństwa i tego, co strasznie złego ją przeze mnie spotkało. Wkurzyłem się. Jak ona mogła w ogóle o tym wspominać!? ONA zrobiła mi cos dużo gorszego! Kiedy kopnęła mnie na tyle silno, że poleciałem w krzaki, nie wytrzymałem.
JA!? CZY TO MOJA WINA, ŻE AKURAT TAM STAŁAŚ A JA SIĘ POśLIZGNĄŁEM?! Czy uważasz, że specjalnie przepchnąłem to twoje grube dupsko... (tu przesadziłem, nie była wcale gruba) kilka metrów żeby razem z tobą o mało nie zginąć w rzece?! Teraz ja tu cierpię z twojej winy, a ty jeszcze mnie kopiesz?! Pogięło cię do reszty? UGRYZŁAŚ MNIE W TYŁEEEEK! Zawyłem boleśnie dając upust całej złości i frustracji jakie się we mnie nagromadziło.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Pią Paź 23, 2015 7:01 pm

Bułanek zaczął się koszmarnie wydzierać. Słuchałam tego bez emocji, chociaż najchętniej wcisnęłabym mu kopyto w twarz, żeby przestał. Niestety nie za bardzo miałam na to siłę /energię/ wolne kopyto.
- Ależ nie ma za co. Uwielbiam żarcie się na słowa.
Dokonałam porządnego otrzepu, machając jak dzika głową i wstrząsając grzywą na wszystkie strony. Potem również obejrzałam na sobie wszystkie możliwe dokonania i zniszczenia mojego ciała przez wodę i skały, ale w sumie to za wiele mi się nie stało, może tylko byłam trochę obolała i.. obolała i... obolała. No i jeszcze horrendalnie obolała. Jakby do kogoś to nie dotarło za pierwszym razem.
- Naturalnie, że to przez ciebie. Nie zrobiłeś tego z premedytacją, lecz w afekcie, mimo wszystko wszystko pozostaje TWOJĄ winą i ty ponosisz za to odpowiedzialność - oznajmiłam z godnością jak jakiś cholerny prawnik albo przedszkolanka rugająca dziecko za wylanie kisielu (btw, Reo, wylałaś kiedyś kisiel? Bo ja tak, wygląda to... dziwnie) albo... a nieważne.
Poczekałam, aż skończy swoją tyradę, zaakcentowaną pięknym przeciągnięciem litery "e' w słowie "tyłek".
- Grube dupsko? Że JA mam grube dupsko?! Za to TY masz nie dość, że grube, to jeszcze obmierzłe i perfidne, samolubne dupsko nadęte myślami, że jesteś najważniejszy!!! - zawołałam, gdzieś w połowie zdania orientując się, straciło ono sens.
Zamachałam dziko kopytami.
- Bo próbowałam nas zatrzymać, a ty się teraz na mnie drzesz! - wydarłam się teraz na niego.
W sumie to nie czułam złości, po prostu lubiłam krzyczeć, a nadarzyła się idealna okazja. Czekałam, co mój kolega odpowie.
Powrót do góry Go down
R'evivo



Posts : 39

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Pią Paź 23, 2015 8:37 pm

/ Nie wylałam nigdy ksielu, bo nie lubię kisielu i nie jadam kisielu, ale kiedyś w przedszkolu rzuciłam w pewną osobę buraczkami za co dostałam opieprz/


Kiedy wykrzyczałem wszystko co mi leżało na sercu dupie, uspokoiłem się. Emocje opadły ze mnie jak z przedziurwaionego balonika i usmiechnąłem się błogo. Stwierdziłem, że nie mam ochoty na dalsze kłótnie z Arcaną. Zresztą, zdążyłem ją poznać na tyle (Serio, wspólna kapiel w rwącej rzece bardzo zbliża do siebie), iż wiedziałem, że wcale nie wścieka się na mnie, po prostu sobie wrzeszczy, tak dla rozrywki. Musi mieć bardzo nudne i monotonne życie, biedaczka. Spojarzałem na nią z rozbawieniem. Czyżby jej przeszło? Wpadnięcie do wody nie było celowe, ale nie kogłem zaprzeczać, że nie było w tym mojej winy. Chodziło o to, że... Od zawsze panicznie bałem się wszelkich urazów czy chorób. Nie ran odniesionych podczas walki, z tym potrafiłem sobie poradzić. Nie miałem problemóœ ze znoszeniem bólu. Ale kiedy tylko pomyślałem o tym, jak do mojej otwartej rany dostaje się zakażenie, jak wszystko mi puchnie, kiedy wyobrażałem sobie to uczucie bezsilności, świadomość tego, że nic nie mogłem zrobić aby powstrzymać rozpełzające się po moim oragniźnie bakterie... Wpadałem w panikę. Był to mój wyjątkowo słaby punkt i nie chciałem aby ktoś się o nim dowiedział. W szczególności władczyni wrogiego stada. Czyżby Arc domysliła się o co poszło? Czy może na moje szczęście była zbyt zajęta sobą jak to iała w zwyczaju? Zanim zdążyłem roztrząsnąć ten problem do moich nozdrzy doleciał nieprzyjemny, delikatnie mówiąc zapach. Dobra, srać delikatność! Wiekszego smrodu nie czułem jeszcze chyba nigdy. Odór był jak namacalny, czułem wyraźnie jak powietrze wokół mnie gęstnieje. Prychnąłem zdegustowany i starając się wdychać tlen przez otwór gębowy, mrugając załzawionymi oczami zacząłem rozglądać się za przyczyną wypalenia moich nerwów w nosie. Po przeprowadzonej na prędce analizie doszedłem do wniosku, że woń dochdzi wyraźnie ze strony Arcany. Spojrzałem na nią podejrzliwie oczekując wyjaśnień.

/Ross, niech oni się tak od razu nie zarażą, ok? Mam nieco inne plany.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Sob Paź 24, 2015 1:26 pm

// Aha.

Stałam, patrząc na niego w bezsensownym oczekiwaniu aż coś powie. Najwyraźniej jednak moja cięta niczym sama-wiesz-co, R'eviro riposta aż zwaliła go z nóg. Cóż, w końcu nie wszystkim dane jest godnie wychodzić ze słownych potyczek!
Poczułam delikatny smrodek rozchodzący się wokół. Z pewnym niesmakiem spojrzałam na mojego towarzysza. Co on sobie wyobrażał? Tak bezczelnie uwalniać gazy w towarzystwie władczyni obcego stada? Chyba nie miał żadnych skrupułów.
Aby dobitnie mu to wypomnieć, spiorunowałam go ścinającym krew w żyłach spojrzeniem.
Potem jednak poczułam dziwne, nieprzyjemne szczypanie w chrapach. Nozdrza wypełniły się gryzącym smrodem, a na języku czułam gorycz. Zaczęłam dławić się paskudną wonią, nawet oczy zaczęły mnie piec jak po cebuli.. Naprawdę, jak on mógł AŻ TAK (...) ?
- R'eviro - powiedziałam, charcząc. - Cóżeś ty uczynił?
Miałam wielką ochotę zrobić w tył zwrot i w szaleńczym galopie zakończonym emocjonującym skokiem z klifu wbiec prosto do lodowatej rzeki Północno-zachodniej Nori. Duszący odór wgryzał się w każdy centymetr mojego ciała, miałam wrażenie, jakby miliony czerwonych mrówek wytryskiwały z odwłoków żrącą posokę na moją skórę.
A pomiędzy drzewami dostrzegłam truchło. Było wielkie i brązowawo-popielate, chyba łoś albo inne dziadostwo. Jego obwódki dookoła oczu, powieki i otwarte, ropiejące, wypełnione jakąś cieczą, chyba skisłą krwią rany na ciele były poczerniałe i osaczone rojami brzęczących much. Smród był straszliwy. Widok jeszcze gorszy.
- Uciekaj - powiedziałam Reo, mimo wszystko starając się nie wdychać powietrza otworem gębowym, ale nozdrzami, inaczej mogłabym dostać jakiegoś zakażenia czy kosmos wie czego. - No już!
Nabrałam maksymalnie dużo powietrza i podeszłam do truchła. Wyglądało groteskowo, miało zielonkawy kolor i było prawie bez sierści, pokryte bąblami, ropiejącymi posoką ranami i gamą paskudnych kolorów.
- Choroba - wyszeptałam. Zaczęło mi się kończyć powietrze, więc dałam znak Reo i nie czekając na niego, wykonałam gwałtowny w tył zwrot i zaczęłam biec przez las, rozrzucając gałązki pod kopytami.
Potem wybiegłam z boru.


z/t
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Wto Paź 27, 2015 7:03 pm

Klacz przygalopowała tu najszybciej jak mogła. Ingrid strasznie dyszała, a pot spływał po jej ciele.
W między czasie oglądnęła się za Arcaną, która miała razem z nią tu przyjść. Jak Arcana przyszła, to Ingrid, uśmiechnęła się do niej. I jak masz te maski?-zapytała mając nadzieję ze ma bo, Ingrid jednak ich nie miała. Jeśli Arcana miała maski, to Ingrid zabrała od niej jedną i założyła sobie ją na pysk, jej zadaniem było odgadnąć jaka jest przyczyna tego całego zamieszania, a nie zdychać z powodu zarazy. To jak? gdzie jest to zdechłe zwierze?-zapytała i rozglądnęła się do okoła, mając nadzieje że gdzieś leży. Mogłyśmy się do końca upewnić jak to wszytko zrobić... Bo jest to możliwe że jak minimalnie dotkniemy, to też się coś nam stanie..-westchnęła głośno. Odeszła od niej kawałek chcąc, zobaczyć gdzie jest to zwierze. Chciała jak najszybciej się dowiedzieć i wyleczyć wszystkie konie.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Wto Paź 27, 2015 7:26 pm

// Reo już tu nie ma?

Ponieważ zakładamy, że po drodze ja i Ingrid zahaczałyśmy o Skrzydło Szpitalne, to teraz przytargałam do Zakazanego Lasu dwie maski. Jedną oddałam angloarabce, a drugą na razie tylko trzymałam.
Kiedy usłyszałam jej pytanie, zaczęłam delikatnie węszyć. Potem potruchtałam za szczypiącym chrapy zapachem padliny. Po chwili przedzierania się przez gęste krzaczory, natrafiłam na tamto miejsce, gdzie leżało truchło. Szybko naciągnęłam maskę na pysk.
Zdechłe zwierzę było już prawie całe przeżarte zarazą i przegniłe. Wrzody na pysku urosły do rozmiarów mandarynek i pękały, wypełnione posoką i ropą.
- Mogę fiolkę? Możesz przez chwilę nie patrzeć - zaproponowałam jej i zabrałam delikatnie naczynie.
Potem chwyciłam swój nóż, przywiązałam go do swojego kopyta i z największej odległości, z jakiej mogłam, odcięłam kawałek sczerniałego ciała, wcześniej oczyszczając go z martwych owadów. Rój much poderwał się i zaczął nerwowo krążyć nad zwłokami.
- Pomyśleć, że możemy tak skończyć. Wszyscy - syknęłam. Ostrożnie strąciłam fragment ciała do fiolki, a potem samo naczynie przywiązałam do najdłuższej gałązki, jaką znalazłam i podetknęłam pod otwór, aby zebrać trochę sczerniałej posoki.
Szybko machnęłam gałązką i odczepiłam od niej buteleczkę.
- Teraz - powiedziałam złowróżbnym głosem. - Musimy zrobić sekcję zwłok. A raczej tej cząstki zwłok. Gdzie mogłybyśmy to zrobić?
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Wto Paź 27, 2015 8:21 pm

Kiedy Arcana znalazła martwe ciało zwierzęcia, Ingrid w sumie się ucieszyła, chciała jak najszybciej zrobić już tą całą próbkę i mieć to za sobą. Tak jasne.-przytaknęła i podała jej folię.Ah... nawet nie mam ochoty na to cholerstwo patrzeć..-westchnęła a przez jej ciało przeszedł niespodziewany dreszcz. Spoglądała tylko kątem oka co robi Arcana. Nawet mi o tym nie mów.. Dlatego chce pomóc im jak najszybciej, bo nie chce żeby tak skończyli..-klacz mówiła z wielkim przejęciem. Jednak kiedy pomyślała o tym zdechlaku, to gdyby mogła to by zwymiotowała.
Stała prosto jak słup, wryta w ziemie i tylko przyglądała się uważnie Klaczy.
Mogłybyśmy to zanieść do szpitala, tam na pewno będzie coś gdzie mogłybyśmy to zbadać.-zaproponowała.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Sro Paź 28, 2015 4:12 pm

// Inn, nie folia, tylko FIOLKA

Odciągnęłam Ingrid jak najdalej od ciała, żebyśmy obie nie czuły już tego zapachu i żeby zmniejszyć ryzyko zagrożenia.
- Szpital? Jesteś pewna? Tam są inni zarażeni, a ja myślę, że nie powinnyśmy z nimi przebywać... To zagrożenie, którego nie wolno ignorować, musimy być bardzo, bardzo uważne...
Zerknęłam na zawartość buteleczki. Fiolka była w jednej trzeciej wypełniona obrzydliwym, sczerniałym ochłapem mięsa. Szybko opuściłam ją i powiedziałam do Ingrid:
- Słuchaj, tak sobie myślałam... Czy nie mógłby nam pomóc Pustelnik? Nawet jeśli nic nie wie, to tylko rozwieje nasze wątpliwości. Ja po prostu... On zna się na ziołach, może wie coś o zarazie? I obejrzałby naszą próbkę? Tylko... nie można odwiedzać go bez zaproszenia - westchnęłam. I co teraz?
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Sro Paź 28, 2015 5:27 pm

Klacz odeszła jak najdalej od zdechłego zwierzęcia. Nie chciała być zarażona, a jednak stojąc przy tym mogła w jakiś sposób się zarazić. Ah.. może i masz rację. To ja nie mam bladego pojęcia, gdzie mogłyśmy to zbadać. -westchnęła głośno.  Spoglądała na ziemię, pogłębiając się w myślach..
Kurde, gdzie my możemy to zanieść?-pomyślała. Kiedy usłyszała słowa Arcany uśmiechnęła sie do niej, uznała że był to bardzo dobry pomysł.Tak! on na pewno by nam pomógł, tak mi się zdaje przynajmniej.-podniosła głos, przyznając jej rację.

// Sorry że tak krótko ale jakoś wenę straciłam
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Sro Paź 28, 2015 5:47 pm

Tak, powinnyśmy porozmawiać z Pustelnikiem. Ale póki co, zasięgniemy rady u medyków ze stada.
- Ingrid, poszukamy medyka i razem z nim zbadamy to w Bibliotece, tak będzie najłatwiej. Jeżeli nie natrafimy na żaden trop, pójdziemy do Pustelnika - zaproponowałam, zerkając na nią i szukając potwierdzenia zrozumienia w jej oczach.
Problemem będzie tylko ten medyk i spodziewałam się, że Ingrid też się nad tym zastanowi.
- Tymczasem... pójdziemy prosto do Szafranka - powiedziałam złowróżbnie, dałam jej znak, aby poszła za mną i wybiegłam z lasu.


z/t
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Sro Paź 28, 2015 5:56 pm

Klacz kiwnęła głową zgadzając się na propozycję klaczy. Ok, możemy iść, nie ma problemu.-uśmiechnęła się, słuchając dalej Arcany. Na szczęście mieli dwóch medyków, może nie super doświadczonych, ale mieli, i to się tu najbardziej liczyło. Dobra, to prowadź!-podniosła głos, i pobiegła za Arcaną.

z/t
Powrót do góry Go down
R'evivo



Posts : 39

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Sro Paź 28, 2015 9:31 pm

//Załóżmy, że to dzieje się zanim Arcana wróciła tu z Inn. Bardzo przepraszam za moją nieobecność, ale nagle padł mi interent i nie mogłam uprzedzić. Nadal go nie odzyskałam, na razie udało mi się skorzystać z kompa u babci Tak więc... ogólnie to mnie nie ma


Oł kurde To nje Arczi tak śmierdziała. Podążyłem wzrokiem w kierunku, gdzie patrzyła i również zobaczyłem TO. Zwłoki jakiegoś łosia leżały zaledwie kilkanaście metrów od miejsca naszej kłótni. Zrobiło mi się niedobrze. Truchło było pokryte guzami i pękającymi wrzodami. Strumieniami lała się z niego ropa i krew. Niedobrze Ropa. Krew, choroba, zaraza. Powolna, okrutna śmierć w męczarniach. Obserwowanie jak twoje ciało gnije, jak zamieniasz się w żywego trupa. Ta wizja prześladowała mnie w najgorszych koszmarach. Słowa Arc tylko potwierdziły moje obawy. Chciałem uciekać, ale moje nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Stałem jak wmurowany patrząc jak klacz podchodzi do zwłok. Co ty robisz?! Chcesz się zarazić?! Na szczęście odzyskałe władzę w nogach. Odwróciłem się, ale coś powstrzymywało mnie przed opuszczeniem tego miejsca najszybszy galopem w swoim życiu. Odwróciłem łeb, by sprawdzić czy Arcana zamierza mnie posłuchać. Chyba sama doszła do wniosku, że ryzyko zarażenia jest zbyt wielkie. Minęła mnie w pełnym pędzie nie oglądając się na mnie. Ruszyłem z mijesca za nią rozpędzając się do galopu w kilku krokach. Chyba jeszcze nigdy nie biegłem tak szybko. Wyminąłem klacz i zanik stała się odległą, rozmytą kropką, krzyknąłem do niej Wiem już, co jest gorsze od utonięciaaa!

z/t
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Wto Lis 24, 2015 10:04 pm

W ramach zwiedzania terenu własnego stada, doszedłem do jakiegoś dziwnego lasu. Czy las w ogóle może być dziwny? Wydawałoby się, że to głupie pytanie... no bo przecież to oczywiście, że nie. No ale w tym konkretnym... było coś co wydawało się co najmniej dziwne. Co to mogło być? Nie miałem pojęcia, i dlatego powoli przemierzałem go, uważnie mu się przypatrując.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zakazany Las   Today at 1:10 am

Powrót do góry Go down
 
Zakazany Las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 6Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Halnego Wiatru :: Terytoria :: Góry élevé-
Skocz do: