Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Wąwóz Trzech Gór

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Wąwóz Trzech Gór   Nie Lis 01, 2015 12:44 pm

Olbrzymi wąwóz otoczony z dwóch stron bardzo wysokimi, stromymi skałami sięgającymi, z perspektywy patrzącego z dołu, samiutkiego nieba. Wąska ścieżka pomiędzy nimi zakręca i wije się dobre parę kilometrów. Mogą tu rosnąć suche drzewa, czasami da się spotkać drapieżne ptaki bądź niedźwiedzia. To bardzo niebezpieczne miejsce w którym lepiej zachowywać ciszę, bo duży hałas może spowodować... lawinę, która podąży ścieżką i, jeśli jest naprawdę wielka, może zakryć kamieniami, śniegiem i ziemią nawet Monterari.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Pią Lis 06, 2015 5:58 pm

Vitalia przykłusowała na to miejsce. Strzygła uszami i przypatrywała się wszystkiemu. Jej nogi rozlegały hukiem, gdy przemierzała wąwóz. Klacz po krótkiej chwili stanęła i przyglądała się niebu, cały czas zwracając uwagę na to, by nikt jej nie zaatakował, w końcu to były tereny Halnych, a ona no cóż władczynią obcego stada. Od kilkuset metrów ciągnął się znak jej Krwistości. A gdy podeszło się bliżej to bił od niej zapach mocniejszy jej stada niż u jakiegokolwiek Czarnokrwistego.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Pią Lis 06, 2015 6:12 pm

Kontynuowałem zwiedzanie terenów swojego stada, starając się poznać jak najwięcej miejsc. Spora widza o nich mogła się mi kiedyś przydać - w końcu wyniku jakichś walk znajomość terenu była ogromnym atutem mogącym przesądzić szalę zwycięstwa na rzecz Halnych. Tak sobie przemierzałem Góry Eleveveveleleve, czy jak to się tam one nazywały, aż poczułem dobrze sobie znany zapach Krwistych! No nie, znowu naruszyli nasze tereny? Ale po chwili... po chwili wyczułem coś jeszcze. Tak jakby znajomą nutkę, którą pamiętałem sprzed wielu dni i przyjemnie kojarzyłem. Ale... ale nie mogłem odgadnąć z czym się ten zapach wiązał i co oznaczał. W każdym razie podążyłem tym tropem mocno zaintrygowany tą całą sytuacją.

Po minięciu kolejnego zakrętu dostrzegłem na horyzoncie siwego konia. Klacz, jak się okazało. Wyciągnąłem stęp, powoli ją doganiając... po czym nagle rozpoznałem ją. Zaskoczony stanąłem jak wryty, nie wiedząc jak zareagować. Czy ona mnie zauważyła? Nie byłem pewny - w końcu szedłem jej śladami a mogła nie zerkać ani nie oglądać się do tyłu, bo i po co.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Pią Lis 06, 2015 6:22 pm

Vitalia zaciągnęła zapach i skierowała uszy w kierunku zapachu. Ten koń był z Risum. Tak, Burseg ojciec jej syna i dawna znajomość. Klacz wyciągnęła szyję w jego kierunku. Ten sam siwek. Witaj! - klacz uśmiechnęła się złośliwie. W porównaniu z tamtą Vitalią, starą to władczyni SCK była diablicą. Wyraźnie było czuć od niej krew z środka konia, z SMN. Chciała się dowiedzieć czy ten to poczuje. Była jeszcze bardziej umięśniona niż wcześniej. Była wielkim wojownikiem, zabójcą co było od niej czuć. Ogier stanął jak wryty. Vit zaczęła skubać trawę.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Pią Lis 06, 2015 6:30 pm

Zastanawiałem się, czy klacz mnie zauważy, ale ta po chwili rzeczywiście mnie wyczuła lub dostrzegła, skoro skierowała się w moją stronę. Tylko... tylko coś mi w niej nie pasowało, nie zgadzało się. Ja od naszego spotkania w zasadzie się nie zmieniłem. A ona? Ledwo przypominała klacz, z którą miałem do czynienia te kilka miesięcy/kilka lat temu (jak tu czas działa?). Uśmiech taki jakiś złośliwy, zapach wrogiego stada: woń krwi i śmierci. I przede wszystkim ta sylwetka... wyglądała, jakby spędziła ostatni czas na jakiejś siłowni, łykając masę koksu. Umięśniona i silna... no i koks mógł powodować agresję, stąd też może zmiana stada i to coś podejrzanego w jej spojrzeniu.
- Co? Co Ci się stało? - wydukałem zdziwiony - I czemu... czemu tamto stado? - dodałem. Przecież byliśmy razem Pustynni... a Halni byli najbardziej do nich podobni. Nie byliśmy w tamtej krainie Krwistymi, by teraz należeć do Krwistych. Co ona zrobiła? Czemu? Nie rozumiałem tego - ale chciałem to mimo wszystko pojąć - dlatego o to dopytywałem.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Pią Lis 06, 2015 6:49 pm

Czemu to stado? Sama je założyłam, postanowiłam powieść nas do zwycięstwa, ale stado typu SPP wolno się rozwija. Nie opłaca się być jego władcą. - powiedziała, wklejając w niego mordercze spojrzenie. Wychowuję samotnie naszego syna, córkę po władcy SKZ. Dlaczego do nas nie przejdziesz? Kochałam Cię, ale zostawiłeś mnie. Teraz wojna toczy mą egzystencję, tylko do niej jestem stworzona. - jej głos był przejmujący, a jej postawa mówiła, że ma najczyściej na świecie go walnąć.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Pią Lis 06, 2015 7:04 pm

Położyłem uszy po sobie. Naprawdę ceniłem Pustynnych... uważałem, że klacz zdradziła nasze stado i to podwójnie: opuszczając je i wcielając się do Krwistych.
- To czemu nie stworzyłaś swojego Stada na wzór i podobieństwo Pustynnych? - spytałem z urazem. Jakoś mnie nie zaskoczyło, że klacz jest Władcą - zawsze była ambitna. Powinienem jej tego pogratulować? Chyba nie była czego. Wybrała Złych.
- Dlaczego nie przyjdę? Bo jesteście Krwiści. Źli, zepsuci do szpiku kości. Ale... ale jeszcze nie jest za późno. Opamiętajcie się, nawróćcie. - apelowałem do niej.
- Przykro mi... ale nie mam innej możliwości. Nie mogę Ci pozwolić, byś należała do tego złego stada. Przykro mi. - powiedziałem załamanym głosem... po czym nagle zarzuciłem sznur na jej szyję.
- Pójdziesz ze mną... proszę, nie komplikuj tego. To naprawdę jest dla mnie bardzo przykre. - wyznałem.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Pią Lis 06, 2015 7:17 pm

Podczas wojny trzeba być wojowniczym, a to Pustynnych zginęło najwięcej. - powiedziała. Nawrócić? Chyba coś Ci się stało. - mruknęła i napinała powoli mięśnie. Zarzucił na nią liny. Zaczęła szarżować na siwego araba, a przy ostatnich centymetrach biegu przekręciła się i rąbnęła w niego bokiem. Ciężar całego jej ciała powinien go przewrócić, ale być może jakoś to odparł, choć to prawie niemożliwe przy jego umiejętnościach. Następnie zaczęła kopać go przednimi i tylnymi nogami, na zmianę, a potem odskoczyła trochę w tył, chcąc szarpnąć liną. Powtórzyła to kilkanaście razy, okrążając go pląsami, by lina zaczęła się wżynać w skórę. Stanęła dęba, ponownie szarpiąc.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Pią Lis 06, 2015 7:48 pm

Przekręciłem oczami słysząc jej słowa.
- Podczas wojny nie wystarczy być wojowniczym. Trzeba przede wszystkim pamiętać o wartościach, za jakie się walczy. Jak się koń zatraci w walce, porzuci to, o co walczy... to walka straci sens. - próbowałem ją spokojnie nawrócić, ale to chyba nie miało sensu. Trzeba było ją przede wszystkim złapać, spętać... i wtedy może uda się jej pewne rzeczy wytłumaczyć. Zarzuciłem się na nią linę, mając nadzieję, ze to wystarczy by sobie z nią poradzić... ale jej ogromna agresja mnie całkowicie zaskoczyła. Ta zaczęła galopować w moją stronę, zderzając się że mną tak silnie, że nie miałem najmniejszych szans ustać. Wywaliłem się, ale szybko powstałem. Pamiętałem, że najważniejsze to by nie wypuścić liny, na której ją trzymałem. Kwiknąłem z bólu jak oberwałem od niej kilka razy z kopyta i to mimo tego, że próbowałem unikać ciosów. Była zbyt zwinna, szybka i silna bym sobie z nią mógł poradzić. Spróbowałem więc zmienić taktykę i wyciągnąłem kolejną linę, próbując ją narzucić na przednie nogi klaczy - jak ta biegała dookoła i próbowała mnie kopać. Starałem się trafić pętlą tak, by obie przednie nogi siwki w nie wpadły, a wtedy starałem się mocno ścieśnić sznur, by klacz poplątała się, straciła równowagę i przewróciła. Jeśli mi się udało, to doskoczyłem do niej, starając się ją przygnieść własnym ciężarem do ziemi.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Sob Lis 07, 2015 12:45 pm

Vitalia widziała, gdy ten próbował zarzucić na jej przednie nogi liny. Ona biegła kłusem. Dość szybkim, ale kłusem. Jedna noga się wplątała w linę, ale druga nie, więc to ta druga jeszcze mocniej ją napędzała. Zaczęła galopować dość szybko, ciągnąc jedną nogą linę i trzymającego go araba. Siwa zauważyła ostry wystający kamień. Przeskoczyła nad nim wysoko i zwinnie, a lina przejechała po kamieniu. Została przecięta. Nad choryzontem rozległ się krzyk ptaka. Klacz z niedowierzaniem patrzyła jak ten zaczyna krążyć nad nimi. Był piękny, większy od tamtej samicy, którą zabiła. Za to był podobnego umarszczenia i klacz domyśliła się, że to ten sam gatunek. Jeszcze ten się dowali? - klacz szalała w myślach ciężko i popchnęła araba, który stał najbliżej niej. Była wściekła, ot co. Trzymetrowe skrzydła złożyły się, a sam ptak nurkował na araba. Zanim dotarł do niego klacz wierzgnęła w głowę tego drapieżnika. Puść linę, no chyba, że chcesz być zabity razem z nim. - zagroziła, a jeśli ogier nie puścił to siwa go ugryzła i zrobiła to następnie tyle razy ile było to potrzebne. W międzyczasie samiec harpii wbił się w jej szyję. Vit zaczęła szalenie wierzgać na różne strony. Zaskoczony ptak wzbił się trochę w powietrze, a siwa jeszcze po drodze dała mu ślicznego kopniaka. Brązowawy i duży przeciwnik usiadł na szczycie z jednej ścian wąwozu. Niech sobie poczeka, muszę się rozprawić z arabem... - pomyślała i rzuciła się w kierunku Bursega. Wierzgnęła w kierunku jego głowy, mając naprawdę wielką nadzieję, że w nią trafi. Kopnęła go jeszcze kilka razy, a ptak na koniec ponownie się poderwał. Siwa przestała kopać końskiego przeciwnika, ponownie spoglądając na tego wielkiego i dumnego ptaka, którego skrycie chciała zabić. Harpia szybowała, rozkładając swoje olbrzymie skrzydła. Witaminka z uwagą patrzyła na nią, wyczekując ataku. Mam nadzieję, że ten głupek nie będzie próbował mnie teraz związać, bo ptak zabije nas wtedy oboje... - myślała, a ptak zaczął obniżać lot, wyciągając szpony na głowę lipicanki. Ta zarzuciła zadem i wbiła tylne kopyta w lecącą kupę wagi i piór. Ptak oszołomiony spadł na ziemię, a tak szczerze mówiąc miał koło 170 cm do tego twardego podłoża. Vit mogła jużgo wykończyć, ale napędzała ją dalej złość i zwróciła się prędko do siwego. Wbiła teraz w niego swoje tylne kopyta, w dodatku zakrwawione w bok lśniący od białawej sierści. Witaminka wkroiła swoje wielkie, białe zębiska w grzywę ogiera i mocno szarpnęła nią, chcąc, by ta się wyrwała. Samiec tego dziwnej nazwy drapieżnika ptasiego zdążył już powstać i wzlecieć na walczącą klacz. Siwka była zmuszona puścić Bursega, gdy harpia wbiła się szponami i dziobem w mięśnie na zadzie. Vit zarżała i wierzgnęła poraz pierwszy. Prawdopodobnie ptak przewidział, że tak zrobi, bo utrzymał się na niej i zaczął bezczelnie wyjadać z niej mięso. Władczyni wierzgała, brykała i gryzła go, ale ten ciągle jako tako się trzymał jej zadu. Klacz podbiła go podczas skoku, który wykonała nad kamieniem, a zaraz potem znalazł się na ziemi, w zasięgu jej zębów. Siwa wtopiła w niego swoje zęby, w skrzydło. Harpia wywinęła się z uścisku lipicanki, a gdy się ten wznosił kropla jego krwi spadła na jej nos. Czyli tego potwora da się zranić, co równa też się może śmierci... - klacz zaczęła patrzeć za ptakiem wyczekująco i wyzywająco. Ten nie mógł się powstrzymać, chcąc zatopić się w jej mięsie, tym razem na szyi. Klacz widząc to złapała zębami jedno ze skrzydeł ptaka, a drugim ciągle dostawała ścinająco po nogach. Jedna z nich się wymsknęła, a klacz obniżyła szyję, sprowadzając mocno harpię na dół. Ten szamotał się z dzikim wrzaskiem. Vit powoli, umiarkowanie przyciskała coraz bardziej drapieżcę do podłoża. W końcu stanęła na nim z całej siły. Jeszcze z jego gardła wydobył się przerażający wrzask, a po chwili wił się jeszcze w trakcie śmierci. Przestał się ruszać. Teraz idziemy dalej! - rozkazała sobie i rzuciła się na ogiera. Popchnęła go z całej siły, przewracając go. Kopała go w szyję, głowę, mając w oczach pożądanie śmierci jego. Za nic na świecie nie chciała iść do lochów z kimś kto ją zdradził. W czasach Risum zostawiłaby go, ale teraz jej dusza była Krwista, dokładniej Czarnokrwista.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Sob Lis 07, 2015 6:18 pm

Udało mi się zarzucić linę ale niestety tylko na jedną nogę silnej klaczy, którą to za wiele nie spowolniło. Nie dość, że jej to nie zatrzymało, to ta szybko pozbyła się liny z nogi, przecinając ją o jakiś kamień. Nagle spostrzegłem, że klacz zamiast uciekać, stoi i się patrzy w niebo. Dlaczego? Nie miałem pojęcia. Domyśliłem się, że symuluje i tylko próbuje mnie nabrać. Ale nie... jednak naprawdę coś tam było, bo klacz kopnęła trafiając...  jakiegoś ptaka w głowę? Ale przecież nie ma ptaków tej wielkości. A może jednak są? W sumie nie byłem pewny.
- Nie, nie puszczę! - zaprotestowałem, ale po kolejnym ugryzieniu przez klacz lina wyleciała mi z pyska. Obserwowałem, jak ta się skupia na walce z niespodziewanym agresorem, samemu się teraz zastanawiając, co powinienem zrobić. Po chwili ta furiatka zostawia ptaka i zaczęła mnie kopać, na co odpowiedziałem kwikiem bólu. Już miałem się rzucić na lipicankę... gdy ta znowu rzuciła się do walki z ptakiem. Ale dlaczego? Nie miałem pojęcia. Najważniejsze, że ja mogłem przez chwilę odpocząć i przemyśleć dalszą taktykę. W następnych chwilach klacz atakowała to ptaka to mnie, na zmianę. Starałem się unikać jej kopyt i zębów, ale nie zawsze mi to wychodziło.

Chwilę to wszystko trwało aż w końcu ptak padł martwy… i znowu byłem z tą furiatką sam. Już się domyślałem, co ta zrobi: to samo, co wyprawiała od paru minut. Szybko zostałem popchnięty, wywracając się, ale że się tego spodziewałem, to szybko się przetoczyłem, chwytając linę którą ta wciąż miała na szyi, po czym wstałem szarpiąc za sznur. Z całej siły nim szarpnąłem, próbując ją trochę poddusić, aby ta zaczęła tracić siły, po czym przydeptałem linę od jej nogi – sznur został przecięty na kamieniu, więc nie był zbyt długi, ale i tak to powinno mi wystarczyć, aby go przygnieść kopytem i naprzeć bokiem na klacz, która może nawet się przewróci i upadnie. A jeśliby się tak stało, to momentalnie ją przygniotłem, próbując obwiązać jej pysk i przednie nogi. Miałem dość tej walki – pora ją było w końcu zabrać do Lochów… tylko ta z jakichś powodów nie była zafascynowana perspektywą takiej interesującej wycieczki.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Sob Lis 07, 2015 6:35 pm

Vitalia czuła jak ten próbuje ją podduszać. Wykręciła silnie szyję, nabierający tyle powietrza, by nie było jej za ciasno. Została przewrócona. Dała sobie związać kolejną nogę, ale gdy chciał obwiązać jej pysk, dziabnęła go z całej siły w chrapy, w razie czego to powtarzając. Po chwili udało jej się powstać z pod ogiera, z nie obwiązanym pyskiem. Stanęła dęba i związanymi przednimi nogami walnęła w jego nogi. Nie zamierzała się poddawać.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Sob Lis 07, 2015 6:48 pm

Udało mi się powalić klacz a następnie ciasno związać jej przednie nogi, co powinno jej ograniczyć możliwość ruchu. Próbowałem obwiązać jej pysk, ale z tym już mi nie poszło tak łatwo. Zostałem boleśnie ugryziony w chrapy po czym zaczęła się tak szarpać, że się uwolniła pode mnie i jakoś dała radę wstać. Stanęła dęba machając związanymi w górze... ale w ten sposób nie mogła na szczęście zadawać zbyt celnych trafień więc udało mi się cudem uniknąć jej kopyt. Gdy tak stawała dęba, spróbowałem do niej doskoczyć, taranując ją sobą, mając nadzieję że ta stoi na tyle niestabilnie, że się wywróci. Tym razem skupiłem się na jej zadnich nogach, teraz je próbując związać razem. Musiałem ją mocno unieruchomić by być w stanie ją jakoś zanieść do lochów. Nie widziałem innej możliwości, skoro po dobroci nie miała zamiaru iść.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Sob Lis 07, 2015 6:58 pm

Vitalia usiadła na zadku, gdy arab ją taranował. Był na tyle blisko, że siwka nie mogła tego nie zrobić. Ponownie go dziabnęła w.chrapy, a potem jeszcze gryzła wszystko co zbliżało się do jej zadnich nóg. Dalej gryząc, powstała i zaczęła dziwnie biec. Nie można tego było nazwać galopem. Najpierw związane przednie nogi, a potem dwie tylne w tym samym czasie. Taki związany cwał. Nawet dobrze jej szło. Biegła tak wytrwale i za każdym zbliżeniem ogiera gryzła go, a potem siadała na zadzie podkulając zadnie nogi, by ten nie mógł ich związać. Klacz wyglądała na radosną, uśmiechniętą.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Sob Lis 07, 2015 7:10 pm

Staranowałem klacz, która niestety nie przewróciła się a tylko przysiadła na zadzie. Kwiknąłem z bólu gdy ponownie oberwałem w chrapy, po czym po dłuższej walce, okupionej kolejnymi ugryzieniami w końcu jej obwiązałem i zadnie nogi. Mimo tego ta próbowała galopować. Czy raczej kicać: bo króliki się tak poruszają: wybicie z obu tylnych, lądowanie na obu przednich, dostawienie tylnych i ponowne wybicie z tylnych. Ponownie próbowałem ją zatrzymać ale ta mnie kolejny raz użarła. Dlatego też zmieniłem taktykę i chwyciłem ją zębami za ogon, próbując ją zatrzymać i szarpnięciem w bok wywrócić. W końcu ta miała spore problemy z utrzymywaniem równowagi skoro jej nogi były związane. Znowu dążyłem do tego, by ją przewrócić, próbując teraz obwiązać wszystkie cztery nogi razem, a następnie również pysk. Byłem coraz bliższy jej unieruchomienia, co by mi w końcu pozwoliło ją zawlec do lochów.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Sob Lis 07, 2015 7:49 pm

Vitalia dalej pędziła, kicając, zupełnie nie zwracając uwagi na to że próbuje ją wytrącić z równowagi. Tylko znowu go dziabnęła w chrapy. Na chwilę zatrzymała się i zaczęła przegryzać sznur z przednich kopyt. W razie czego gryzła przeciwnika, gdyby ten próbował do niej podejść. Po kilku minutowej pracy przegryzła linę i wyprostowała przednie nogi. Cieszyła się, miała większy obszar ataków. Ale do szczęścia były potrzebne jej jeszcze dwie nogi. Wierzgnęła delikatnie, a potem mocno, tak że liny nie wytrzymywały. Potem zaczęła biegać jak opętana, mając nadzieje że ogier będzie ją gonił. Gdy próbował ją powalić czy coś to ta gryzła i kopała go zapamiętale. Potem od razu uciekała dalej.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Sob Lis 07, 2015 8:02 pm

Klacz dalej przede mną uciekała... aż w pewnej chwili się zatrzymała, próbując przegryźć linę od przednich kopyt. Natychmiast zaatakowałem, ale zostałem kolejny raz dziabnięty. Podchodzenie więc do niej raczej nie miało sensu... ale skoro się skupiła na przegryzaniu sznurów, spróbowałem innej taktyki. Wziąłem kolejną linę, narzucając ją jej na szyję, po czym zacząłem krążyć dookoła niej, aby całkowicie ją owinąć mocnym sznurem: łącznie z nogami, pyskiem, szyją, głową. Chciałem ją całkowicie unieruchomić odbierając zdolność ruchu. Starałem się też puścić kilka serii z zadu celując w jej głowę. Miałem nadzieję, ze może któryś pozbawi ją przytomności.
- Poddaj się! - warknąłem na nią, nie ustając w swoich staraniach.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Sob Lis 07, 2015 8:09 pm

Vitalia widziała starania ogiera, ale po prostu unikała ciosów jak jej się udało wyswobodzić nogi. Przeskoczyła nad linami i uciekła w głąb wąwozu. Nie zamierzała się poddawać. Zarzuciła dumnie szyją i pocwałowała dalej. Skoro Ci tak na mnie zależy to ganiasz! - krzyknęła i jeszcze bardziej przyspieszyła. Ten ją dogonił i wierzgnął kilka razy. Dostała, ale tylko lekko się poślizgnęła i pobiegła dalej. Chciała by ten ją ganiał.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Sob Lis 07, 2015 8:16 pm

Próbowałem wszelkimi sposobami zarzucić na nią liny i ją porządnie spętać, ale mimo moich wszelkich starań ta szybciej pozbywała się lin, niż ja je narzucałem. Czułem się jak jakiś Syzyf wykonujący bezsensowną pracę, która nie ma końca.
- Wracaj tutaj! - warknąłem na nią, po czym cwałem zacząłem ją gonić. Kopnąłem ją, ale to niestety nie pozbawiło jej przytomności. Starałem się więc ponownie zarzucić na nią linę, wciąż ją goniąc, celując tym razem na zadnie nogi tak, by pętla objęła jej zadnie kończyny. Jeśli mi się to udało, to ściągnąłem liny, próbując doprowadzić do utraty przez klacz równowagi i wywrócenia się. No coś musiałem zrobić! Cokolwiek, by nie pozwolić jej uciec! No bo jak inaczej zatrzymać silniejszą i zwinniejszą klacz? Po prostu zaczynałem mieć dość: wszystkie moje próby się nie udawały... chociaż może w końcu mi się uda? - zaczynałem mieć nadzieję. Jeden, jedyny raz... by ją jakoś spętać i zawlec do lochów. A jak już ją tam przeniosę i porządnie unieruchomię - to ja już się pobawię - obiecywałem sobie.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Nie Lis 08, 2015 3:58 pm

Vitalia dalej cwałowała. Arabowi udało się złapać ją za jedną z tylnych nóg, a wtedy siwa kopnęła tą nogą w pysk siwego i oczekiwała krwi. Silnie dalej galopowała i się śmiała - nigdy nie widziała tak zabawnej sytuacji. Po chwili zwolniła i stanęła przed nim w całej okazałości. Zerwała tą linę, która ją więziła. Zrywając tą linę, odkręciła korek eliksiru zakochania i zanim ogier zdążył cokolwiek zrobić, wypiła wszystko do ostatniej kropelki.
Eliksir ten sprawia, że ten, kto się nim napoił, staje się dla wszystkich niezwykle atrakcyjny. Działa jak strzał amora- napotkana osoba zakochuje się. Jeśli osoba jest w lochach, może rozkochać w sobie porywacza, po czym on przez czar wypuszcza ofiarę - opis eliksiru
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Nie Lis 08, 2015 4:12 pm

Chwyciłem liną jedną nogę uciekającej klaczy - a ponieważ linę zarzucałem z daleka a nie wiązałem, to kopniak nie mógł mnie dosięgnąć, co niestety nie zmieniło faktu, że nie za wiele mi dał - mimo nogi dalej uciekała, chociaż trzymanie ją za sznur musiało jej mocno przeszkadzać. W końcu klacz się zatrzymała - prawdopodobnie z powodu zmęczenia, bo wyjęła skądś butelkę wypijając jej zawartość. Nie tracąc czasu wykorzystałem jej zatrzymanie i zagapienie się z powodu uzupełniania płynu, i rzuciłem się na nią, powalając ją na ziemie i wiążąc jej wszystkie nogi razem. Tylko... tylko coś mi nie pasowało. Jak spojrzałem na klacz ta nagle wydała mi się dużo piękniejsza, przy bliższym poznaniu. Rzeczywiście była szalenie śliczna.
- Ale ty jesteś piękna! - wykrzyknąłem zachwycony - Naprawdę bardzo, bardzo mi się podobasz. - wyznałem, obwiązując jej pysk liną, by mnie kolejny raz nie ugryzła.

/Post pod wpływem Eliksiru
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Nie Lis 08, 2015 4:25 pm

//trwa 12 postów, możesz zobaczyć w Jaskini Pustelnika
Vit raczej nie o to chodziło, żeby wcześniej ją związał. No, ale mówi się trudno. Zawsze mogła korzystać z tego w dużych ilościach, prawda? Ogier związał jej nogi i pysk. A mógłbyś trochę poluźnić te więzy? Mocno je zawiązałeś... - zaproponowała uprzejmie mu, ale w środku dalej myślała jak mu zwiać. A potem możesz mnie zabrać... - zapewniła go.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Nie Lis 08, 2015 4:36 pm

Obwiązałem jej pysk i nogi.
- Poluźnić? Byś mi zwiała... wybacz... ale... ale nie mogę kochanie. Bardzo mi się podobasz i nie chciałbym, abyś mi zwiała. - stwierdziłem smutnym tonem. Naprawdę nie chciałem jej więzić, ale szybko zrozumiałem, że nie mam innej możliwości.
- Zabiorę Cię bez tego. - nagle zaproponowałem, po czym spróbowałem ją sobie zarzucić jakoś na grzbiet. Jeśli wszystko dobrze poszło to ją wyniosłem w stronę Izolatki - w końcu chciałem z nią być sam na sam.

z/t?
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Pią Sty 08, 2016 5:19 pm

Łomoczący odgłos moich kopyt unosił się echem po wąwozie. Szastnęłam ogonem, przesuwając włosie po zadnich nogach. Z niezadowoleniem zauważyłam, że na mojej zwykle lśniącej, gładkiej sierści teraz widnieją zaschnięte, niedomyte plamy krwi i błota. Przez ostatnie miesiące choć wyszczuplałam, całe moje ciało stało się suchsze i twardsze, przybyło mi mięśni. Grzywę miałam już strasznie skudloną i od niedługiego czasu kultywowałam pomysł wiązania końców kasztanowych kłaków cienkim sznurkiem. Teraz jednak loki luźno spływały mi aż do klatki piersiowej i połyskiwały w mocnym słońcu dziwacznym, miedzianym odcieniem.
Po krótkiej chwili usłyszałam dziwaczny skrzek i na wbitej w skałę gałęzi wylądowała wielka, pierzasta harpia (ten ptak istnieje naprawdę). Białe pióra wokół jej głowy tworzyły śmieszną otoczkę, jakby lwią grzywę, którą co chwila potrząsała i rozwierała hakowaty dziób. Miała oczy w kolorze siwego błękitu i szare, pręgowane na czarno skrzydła. Piękne stworzenie. Silne i piękne. Teraz rozpostarło długie pióra i opadła na ziemię, wydając pojedyncze skrzeki. Znieruchomiałam na chwilę. Ptak jednak nie atakował, wydawał się raczej zainteresowany. Podszedł jeszcze bliżej... ale wtedy ja nie wytrzymałam i stanęłam dęba, jakby każąc mu zawrócić. Harpia zjeżyła się, zmrużyła oczy i wleciała na najbliższą gałąź, gubiąc kilka piór. Rozwarła dziób i syknęła złośliwie. Spojrzałam w jej ślepia, obnażyłam zęby i również syknęłam. Ptak zaniemówił, zdziwiony, i odwrócił się do mnie tyłem. Ale nie odleciał.
Spokojnie zajęłam się sobą, podgryzając resztki trawy zakopanej w śniegu.
Powrót do góry Go down
Polemos



Posts : 324

PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Pią Sty 08, 2016 11:37 pm

W wąwozie pojawiła się sylwetka kroczącej przez śniegi srokatej klaczy. Jej kopyta cicho zanurzały się w biały puch, odciskając na nim ślady. Jej boki zdobiły kolorowe znaki, a na zadzie i boku widniały długie lecz płytkie, przyschnięte już rany od pazurów. Wiatr rozwiewał czarną, lekko falowaną grzywę na boki, plącząc kosmyki i zawiązując je w supełki.
Klacz idąc, rozglądała się dookoła. Skały górujące nad wąwozem wydawały się sięgać samego nieba, wyciągając się w kierunku chmur, jakby chciały zanurzyć palce w obłokach. Śnieg sypał, opadając na chrapy kobyły, pokrywając jej sierść cienką warstewką, osiadając na rzęsach i wplątując się w grzywę.
Wtem na swojej drodze Polemos dostrzegła próbującą wygrzebać spod śniegu nieco trawy klacz. Zaczęła się zbliżać w jej stronę, kiedy dostrzegła siedzącego na gałęzi ogromnego ptaka o białych piórach. Nie mogła dostrzec szczegółów jego anatomii, ponieważ siedział odwrócony tyłem. Znieruchomiała, zastanawiając się przez chwilę, co robić. Stwierdziła w końcu, że skoro ciemnokasztanowa klacz nie zwraca uwagi na potężnego ptaka, widocznie nie ma powodów do niepokoju. Pomimo tego Polemos zbliżając się do nieznajomej, bacznie obserwowała ptaka.
- Witaj - powiedziała, zatrzymując się na kilka kroków przed odwróconą do niej tyłem klaczą.
Na razie nie rozpoznała w Arcanie klaczy, która próbowała odwrócić uwagę Vitalii od Polemos.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Wąwóz Trzech Gór   Today at 3:57 am

Powrót do góry Go down
 
Wąwóz Trzech Gór
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Halnego Wiatru :: Terytoria :: Góry élevé-
Skocz do: