Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sam Szczyt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Nyks



Posts : 182

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Sro Gru 16, 2015 7:19 pm

Uspokoiła swoje zaniepokojenie, oddychając głęboko. Intensywnie myślała, próbując dociec, czemu nadal był tak głupi. Parsknęła lekceważąco, słysząc jego słowa. Jak on w ogóle śmiał tak pomyśleć? Kim ona była? Jego dobrą znajomą albo kimś więcej? Nie miała najmniejszej ochoty bawić się w takie gierki, jakie on najwyraźniej sobie umyślił. Zerknęła kątem oka w bok, oceniając, jak daleko ma do zbocza. Być może przy odrobinie szczęścia da radę go tam zepchnąć, albo... i nie, czego akurat nie dopuszczała. Uszy klaczy nadal tkwiły w grzywie, więc przyjęła bardziej agresywną postawę. Starała się nie wprawiać w zbytni ruch swojego ogona, chociaż i tak pewnie już to poczuł. Nie mogła się oszukiwać.
- Nie mam zbytnio ochoty - powiedziała rezolutnie, przekrzywiając łeb. Jeśli nie teraz, to kiedy miał zaatakować? Przecież mu odmówiła, a nie wyglądał na takiego, który przyjmie to z względnym spokojem.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Sro Gru 16, 2015 7:27 pm

Widziałem, że klacz ustawicznie nad czymś myśli. Nad dodaniem mi się? Czy nad ucieczką? Nie byłem pewien, czy chcę jej pozwalać na za długie zastanawianie się nad czymkolwiek. Jak konie za dużo myślały to wpadały na głupie pomysły... a klacze to już szczególnie. Chyba mój pomysł nie przepadł jej jakoś do gustu. Ciekawe dlaczego? Wolała klacze czy co? No ale nie miałem zamiaru jej pozwalać na lekceważenie mnie. Zawsze dostawałem to, czego oczekiwałem. Ostrzegawcza lampka zapaliła mi się w głowię, gdy nieznajoma zaczęła się rozglądać... obmyślając trasę ucieczki? Oj, na to nie mogłem jej pozwolić.
- Ale... ale może ja mam ochotę? - prychnąłem - I może mnie nie obchodzi, że ty nie masz? - dodałem, po czym nagle skoczyłem w jej stronę by zdążyć, nim ta obmyśli jakiś plan. Starałem się zarzucić linę na jej szyję, aby ją powstrzymać przed próbami uciekania, a jeśli trafiłem, to gwałtownie szarpnąłem za sznur, dając jej do zrozumienia, że teraz ją mam.
Powrót do góry Go down
Nyks



Posts : 182

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Sro Gru 16, 2015 7:38 pm

Słowa siwego nawet by ją rozbawiły, ale nie teraz. Nagle poczuła, jak brązowa lina zaciska się na jej szyi, czym momentalnie wytrąciło ją to z równowagi, jaką w sobie miała do tej pory. Zaparła się kopytami o ziemię, naciągając linę do granic możliwości. Jej ślepia nagle zmieniły kolor na krwistą czerwień, kiedy ta rzuciła się na niego, prawie na niego skacząc. Chciała trafić kopytami w jego łeb, ale jeśli to się nie udało, przylgnęła do jego boku, próbując go spychać coraz bardziej na zbocze wszystkimi swoimi siłami.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Sro Gru 16, 2015 8:39 pm

Klacz była rozbawiona? Ciekawe jak długo. Szybkim ruchem zarzuciłem linę na jej szyję i pociągnąłem, zaciskając mocniej pętle. Nie chciałem tego robić ale wyglądało na to, że w obecnej sytuacji nie miałem innego wyjścia. Widziałem, że klacz się zapiera ale chyba nie na wiele jej to zdało. Podduszana musiała szybko słabnąć. Nagle ta zmieniła zdanie... i się po prostu na mnie rzuciła. Próbowałem uskoczyć ale byłem tak zaskoczony, że troszkę się spóźniłem, obrywając na szczęście lekko w łeb. Trochę mnie to zamroczyło ale szybko się otrząsnąłem. Poczułem, jak klacz mnie spycha, więc zapierałem się, chcąc jej to uniemożliwić, po czym nagle odskoczyłem, by ta mnie minęła, co prawdopodobnie spowodowało ponowne zaciśnięcie się trzymane przeze mnie liny na jej szyi. Szarpnąłem więc za sznur próbując jej przekazać, że opór nie ma sensu.
- Co ty robisz? Nie wygłupiaj się! Idziemy! - krzyknąłem na nią, próbując ciągnąć ją za linę w stronę Podziemi. Po chwili szarpnąłem mocniej i powoli zacząłem iść w tamtą stronę.

z/t
Powrót do góry Go down
Nyks



Posts : 182

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Sro Gru 16, 2015 8:48 pm

Nie przedłużając - cóż, musiała... pójść za nim.

z/t

Piszemy co najmniej 5 linijek tekstu... Dopisz coś, ok?
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Czw Sty 07, 2016 6:11 pm

Pięłam się w górę, rozsypując zalegający wszędzie śnieg. Co prawda nie było tu tak diabelnie zimno, jak w Północnych Górach, ale temperatura mocno dawała się we znaki, zwłaszcza lodowaty, porywisty wicher jakby rwący ciepłe ciało na kawałki. Małe kamienie obsuwały się spod moich kopyt, które zresztą zdążyły już pokryć się szronem i kupą śniegu. Zarżałam gniewnie, grzejąc powietrze w nozdrzach. Było mi nieprzyjemnie zimno, a błyszczący szpitalną bielą śnieg męczył oczy. Mimo to, mozolnie pięłam się coraz wyżej i wyżej.
W końcu dotarłam na sam szczyt. Przystanęłam i chwilę obserwowałam roztaczającą się przepaść. Grzywą szarpało na wszystkie strony, kudląc ją coraz bardziej i oślepiając mnie. Ogon niemal unosił się jak smuga dymu, cały wydęty wiatrem.
Zastrzygłam uchem, nagle usłyszawszy jakiś dziwny odgłos. Wiedziałam już, co to znaczy - drapieżnik. Momentalnie odwróciłam się, lustrując wzrokiem pobielałe granie i skalne półki. Dostrzegłam go.

A raczej je. Ogromne pantery śnieżne. Jedna leżała na ziemi, cała pokryta krwią, ale nadal groźna i szczerząca zęby. Druga, mocarniejsza, stała nad nią i wojowniczo machała łapą. Jeszcze trzecia - młodziutka, puchata, calutka w kolorze mleka piszczała nad powaloną, zapewne jej matką. Bez wahania skoczyłam w obronie samicy. Nie miałam zamiaru dopuszczać morderstwa i dzieciobójstwa na moim terenie, nawet wśród bezrozumnych drapieżników. Wbiłam kopyta w żebra pantery, odciągając ją błyskawicznie od tamtych.
Masywny drapieżnik warknął ze złością, obracając się w moją stronę i rycząc zaciekle, przeorał pazurami powietrze cal od mojego nosa. Uniknęłam ran tylko jakimś niewyobrażalnym cudem i spięciem mięśni. Stanęłam dęba, młócąc kopytami w lodowatym wichrze, raz trafiwszy w pysk pantery. Wielki kot zaryczał i skoczył na mnie, przewracając i wgryzając się w bark. Syknęłam z bólu, czując gorącą krew spływającą strumieniem i zamarzającą praktycznie natychmiast.
Wyprostowałam zadnie kopyta z dużą mocą, trafiając samicę w nieosłonięty niczym, miękki brzuch.

Opadła na śnieg, ale podniosła się, zanim ja zdążyłam to uczynić, i po chwili znów miałam ją na sobie, drapiącą jak szatan moje podbrzusze. Wściekła, schwytałam zębami jej ucho i oderwałam je nagłym szarpnięciem, pozostawiając krwawiącą dziurę. Jej skowyt rozszedł się echem po krainie, ale ja nie zwróciłam na to uwagi i znów potężnym ruchem kopyt zraniłam jej brzuch, tym razem podrywając się dużo szybciej, choć zraniony kark pulsował bólem.
Rozdęłam chrapy, wdychając krwisty zapach unoszący się w powietrzu. Pantera znów skoczyła na mnie, ale zdążyłam uniknąć jej ciosu nagłym odskokiem w bok. Zwierzę opadło na oblodzone kamienie, przez chwilę rwąc je pazurami dla utrzymania jako takiej równowagi.

Szybko doskoczyłam do niego i kopnęłam potężnie z zadnich nóg prosto w szczękę, łamiąc ją co było moim ulubionym sposobem wyeliminowania ostrych zębisk z gry.
- Och, daj już spokój - syknęłam, gdy śnieżna pantera znów poderwała się, chociaż nie miała już ucha, a jej złamana szczęka wisiała, trzymając się na kilku ścięgnach. Czym prędzej, korzystając z jej chwilowego zamroczenia, po raz kolejny strzeliłam kopytami w jej żuchwę, krusząc kości i odrzucając ją mocno do tyłu. Dopadłam jej i rzuciłam na nią, wgryzając w jej nos i zalewając go krwią. Po chwili rwania zębami, oderwałam także jego, pokrywając pysk pantery maską ciemnej posoki.
Krew smakowała ohydnie, była przeraźliwie gorzka i sprawiała, że zachciało mi się zwrócić wszystko, co zjadłam, ale z powodów anatomicznych nie dałabym rady tego zrobić. Szybko zaczęłam naparzać jej brzuch kopytami, łamiąc i krusząc po kolei wszystkie kości żeber, a było to o tyle proste, że osłabiona poprzednimi atakami pantera nie miała już energii na obronę. Jej oczy zaszkliły się i powoli wypływało z nich życie. Złapałam Smoczy Ząb, aby ukończyć jej cierpienia, i wbiłam go głęboko w jej czaszkę, a następnie zrzuciłam zwłoki ze skały w przepaść.

Młodziutka kocica łkała. Wiedziałam już, co to znaczy - starsze zwierzę nie żyje. Musiało wyzionąć ducha w czasie gdy ja obijałam się, powoli rozrywając panterę na strzępy. Wtedy dostrzegłam, że ten mały kociak to wcale nie pantera - to puma. Albinos. Najwyraźniej samica wzięła ją w opiekę, mimo, że była innej rasy. Teraz młódka podbiegła do mnie i wtuliła pyszczek w moją zlepioną krwią sierść.
- No dobrze, dobrze - powiedziałam z zakłopotaniem. - Chodź.
Złapałam ją ostrożnie z zęby i odeszłam.

z/t
Powrót do góry Go down
Kingsley



Posts : 22

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Pon Sty 11, 2016 10:26 pm

King zaczęła się wałęsać po okolicy, reprezentując najnowsze stado i mściwie patrzeć życiu w oczy. Kogokolwiek spotka - nie odzywa się do niego lub niej. Nie zamierza nic gadać. Szła, dumnie stawiając ogon i stąpając kopyto za kopytem. Podczas wybijającego kłusu, piękne loczki grzywy i ogona, trzęsły się razem z energicznym chodem. Kogo tu spotka? Nie wiedziała sama, ale była przekonana do jednej rzeczy.
Powrót do góry Go down
Cervo Fuori Dal Bosco



Posts : 12

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Pon Sty 11, 2016 10:37 pm

Wspinała się po skałach, kiedy nagle poczuła zapach osobnika z innego stada. Była to ewidentnie klacz. Czuła jej zapach doskonale. Co ona tu robi? Wspięła się wyżej aby dostrzec osobnika wędrującego po tym terenie. Gdy ją dostrzegła podeszła bliżej. Cervo. Przywitała się oschle, tak jak to miała w zwyczaju. Natomiast ona sama roztaczała wokoło przyjemny zapach wanilii. Jej rany już były mało odczuwalne, a w sumie to pozostało tylko kilka małych draśnięć.
Powrót do góry Go down
Kingsley



Posts : 22

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Sro Sty 13, 2016 7:53 pm

Niechętnie spojrzała w kierunku idącej powoli klaczy. Postanowiła się nie odzywać - dotrzyma tego. Od kiedy konie mają perfumy? Kasztanka parsknęła i zaczęła iść powoli w kierunku najwyższego szczytu. Skoro to tubylec mówił oschle, to czemu King ma coś gadać. Nie trzeba. Szła spokojnie, panosząc się po obcym terenie. Był zdziwiona, naturalnie każdy inny żądałby wyjaśnień, ale ona stała tam gdzie przystanęła, a intruzka szła wzdłuż ścieżki.
Powrót do góry Go down
Cervo Fuori Dal Bosco



Posts : 12

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Sro Sty 13, 2016 8:04 pm

Widziała niechęć do mówności drugiej klaczy więc spokojnym tempem zaczęła zachodzić na sam dół nie zwracając sobie głowy tą sytuacją. Była nowa. Nie wiedziała czy ten końca należy do jej stada, po zapachu nie nauczyła się jeszcze rozpoznawać stad. Jednak wiedziała jedno. Ten końca zdecydowanie nie pachniał górami.

Z/T
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Nie Sty 17, 2016 6:19 pm

/rozumiem, że tu nikogo nie ma?

Przechadzałem się jak zwykle po terenach stada, patronując nasze granice i upewniając się, że żadne obce konie się tutaj nie wdarły. Otwartej wojny między stadami nie było a praktyka pokazywała, że jakieś zaczepki, naruszenia granic wciąż się zdarzały. W sumie mi to nawet nie przeszkadzało - często umożliwiało poznanie nowych koni, co samo w sobie mogło być dość przyjemnym przeżyciem. Szkoda tylko, że tyle z moich ofiar po jakimś czasie uciekało... ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Obiecywałem sobie, że jak kogoś dorwę, to już będę ostrożniejszy, by nie dopuścić chociażby do ponownego incydentu jak wtedy, gdy mi Nyks zwiała.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Sro Sty 20, 2016 8:15 pm

// Zamiar przenosin. Mam nadzieję, że na nikogo nie czekasz...

Zapach idącej ślicznej lipicanki roztaczał woń dwóch stad - SCK i SHW. Teraz niewątpliwie drażniła każdego rumaka z tych zgrupowań. Szła miarowym krokiem, wyciągając powoli szyję w dół. Wszystkie blizny szły jak cień za jej białą sierścią. Tak, zobaczyła Bursega. Teraz pewnie on się zdziwi. - pomyślała. Podchodziła coraz bliżej z postawionymi uszami na sztorc.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Sro Sty 20, 2016 8:37 pm

//Tak, niby czekałem na kogoś... ale stanowczo za długo. To raczej tamta osoba, która miała tutaj wpaść w niedzielę, powinna przepraszać, że nie wpadła

Spokojnie się przechadzałem po terenach swojego stada... jak nagle poczułem... tak jakby znajomy zapach. Ale... ale skąd go znałem? Nagle zrozumiałem. To ONA! Przerażony zacząłem się rozglądać dookoła... aż wreszcie ją dostrzegłem. Lipicanka tutaj zmierzała! Położyłem uszy po sobie, wyjąłem linę i rzuciłem się galopem w jej stronę, narzucając jej sznury na szyję.
- Pójdziesz za mną! - oznajmiłem jej, szarpnięciem za linę próbując zmusić ją do posłuszeństwa.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Czw Sty 21, 2016 5:15 pm

Vitalia majestatycznie galopowała, szukając wciąż zapachów innych koni, robiąc rozeznanie swojej sytuacji. Spokojnie położyła uszy. Tak, tak. Witam. Czy może mówisz do drzewa? - spytała się, cofając (odskakując) gwałtownie od rozwścieczonego ogiera. Wasz związek uznaję za podjęty - możecie się pocałować. - powiedziała oficjalnie i chwyciła zębami za grzywę konia i wyrywając ją lub nie starała się przyciągnąć jego paszczę do smukłego drzewka. Już od kilku chwil czuła na sobie liny, więc wierzgnęła i zaczęła ciągnąć go jak pies na smyczy swojego pana. Natychmiast z jej zapachu wyparowały dwa inne. IKW dało jej swoją lodowatą woń.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Czw Sty 21, 2016 5:43 pm

Zarzuciłem linę na klacz i gwałtownie za nią szarpnąłem. To jej się chyba nie spodobało, bo tak mocno i gwałtownie odskoczyła, że ledwo dałem radę ustać.
- Związek? Podjęty? O co Ci chodzi? - nie rozumiałem jej słów. Kwiknąłem oburzony, gdy zostałem chwycony zębami za grzywę i pociągnięty. Po chwili ta zaczęła mnie ciągnąć za liny, które na nią narzuciłem. Zapierałem się wszystkimi czterema kopytami... no ale ona była silna, naprawdę silna. Ledwo dałem radę ich nie wypuścić.
- Stój! Stój natychmiast! - warknąłem - To ty za mną pójdziesz! - krzyknąłem, próbując ją kolejny raz pociągnięciami zmusić do udania się ze mną do lochów. Miałem wrażenie... że z jej zapachem jest coś nie tak. No ale na razie nie miałem czasu się nad tym zastanawiać. Musiałem się skupić na zabawie w przeciąganie liny.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Czw Sty 21, 2016 5:53 pm

Vitalia patrzyła z uśmiechem na dziwiącego się ogiera. Nie zrozumiesz. - odparła radośnie. Była... hmmm... podekscytowana, radosna, szczęśliwa - jednym słowem: szczęście. Choć ciężko było wpakować tyle słów, w mały, dość obszerny i ogólny pakunek. Po co? - odparła radośnie. Pociągnęła go, zaczynając rozpędzać się na wąskich ścieżkach górskich. Jeśli nie chciał spadać po dość... hmmm... nieprzyjemnym zboczu to siwka zaprasza do biegania. Szarpała się zaciekle, wciąż zmieniając kierunki, strony i prędkość biegu, co chwilę wierzgając.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Czw Sty 21, 2016 6:05 pm

Zawahałem się po czym... byłem zmuszony przyznać jej rację.
- Tak, masz rację, nie rozumiem. - zgodziłem się - To może mi więc wytłumaczysz? - poprosiłem, nie rozumiejąc powodów... jej radości? Sprawiała wrażenie zadowolonej z siebie i nie miałem pojęcia dlaczego.
- Po co? A jak myślisz? - prychnąłem zirytowany jej brakiem podstawowego kojarzenia faktów - Po co ogier porywa klacz? I to taką z rują? - dopytywałem, próbując się zapierać kopytami, gdy ta mnie coraz szybciej ciągnęła za sobą. Robiłem wszystko, by ją zatrzymać, ale nie byłem w stanie... parła do przodu, kopała, wierzgała... nie było chyba siły, która by ją powstrzymała. Starałem się szarpnięciami ją jakoś poddusić, przewrócić, zrobić cokolwiek by ją zatrzymać.
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Czw Sty 21, 2016 8:37 pm

Vitalia rozpędzała się coraz bardziej. Puść mnie. Zostanę, masz moje słowo, ale zdejmij te liny. - jeśli ogier nie chciał ona wtem zawróciła, powróciła do tak zwanego małżeńskiego drzewka i przerwała linę. Zostaw mnie. - powiedziała. Jej oczy błyskały na zielono. Było w nich to coś co z oczami jej córki - Missandei. Klacz o niej myślała. Zobaczysz, moja krew już się tu wałęsa, siwka inna. - powiedziała, wyrażając dokładnie swoje myśli.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Czw Sty 21, 2016 8:53 pm

O, nie, nie, nie. Nie miałem zamiaru puścić liny i nie wierzyłem klaczy, że ta zostanie. Byłem więc dalej ciągnięty aż do miejsca, gdy ta przerwała linę.
- Niby czemu mam Cię zostawić? - spytałem. Wyciągnąłem kolejny sznur, próbując go na nią narzucić.
- Twoja krew? - nie rozumiałem o co jej chodzi. Po chwili doszedłem do wniosku, że może jej się coś rzuciło na głowę? Jaka krew? Nie miałem pojęcia.
- No, nie wygłupiaj się. Idziemy! - próbowałem ją przekonać. Starałem się szarpnięciami zmusić ją by w końcu ruszyła ze mną prosto do lochów. Musiałem ją tam zawlec bo tutaj wiedziałem, że nie mam żadnych szans jej dłużej utrzymać. Zbyt silna była.
- No proszę, rusz się! - warknąłem z całej siły ciągnąć linę, podduszając ją może w trakcie, ale czy miałem szansę przeciągnąć dużo silniejszą i zwinniejszą od siebie klacz?

być może z/t?
Powrót do góry Go down
Vitalia



Posts : 1288
Age : 26

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Wto Sty 26, 2016 6:07 pm

// Sorry, za tak długie nieodpisywanie. Nie miałam pomysłów i nie chciało mi się
Vitalia zaczęła się bezwstydnie kręcić. Zostaw mnie, ale już! - krzyknęła. Stawała dęba. Nie zrozumiesz! - krzyknęła ponownie i wierzgnęła w niego. Nie! - wrzasnęła jeszcze głośniej - Nigdzie się nie ruszam! - próbowała wykorzystać sytuację swojej siły. Pomyślała jednak trochę podczas swojej szamotaniny. - Skoro Ci tak zależy... - powiedziała obojętnie i zaczęła go ciągnąć, znów w galopie, w stronę lochów.

z/t - gdzie teraz?
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Pon Lut 08, 2016 6:47 pm

Po tym, jak zirytowany pozbyłem się Meliny i Vitalii zacząłem rozumieć, że tamte klacze mi się nie podobają, nie są mnie warte. Obie puszczalskie, bez żadnego uroku, nielogiczne, niewiedzące co ze sobą zrobić, nie umiejące się zachować. W sumie to przez ostatnie miesiące naskakiwałem na wiele różnych kobył... ale... ale w sumie tylko dwie tak naprawdę mi się spodobały: jeśli chodzi o wygląd, zachowanie, urok i charakter. I czemu akurat te dwie.. nie chciały ze mną współpracować? Nie wiedziałem, nie miałem zielonego pojęcia. Załamany tym wybrałem się na szczyt, aby trochę nad tym porozmyślać. Widok z góry pozwalał objąć wzrokiem dużą część krainy i skłaniał do przemyśleń. Położyłem się więc... i po prosto myślałem.
Powrót do góry Go down
Nyks



Posts : 182

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Pon Lut 08, 2016 7:01 pm

Z trudem wdrapała się na szczyt tej cholernej góry. Przez całą drogę kopyta klaczy ślizgały się na oblodzonej ścieżce, więc była już porządnie zmęczona, gdy w końcu mogła nacieszyć się perspektywą rozległej doliny. Zanim jednak zdążyła całkiem się rozluźniać, dostrzegła coś niezwykłego. Bardzo, aż nazbyt znajomy ogier rozłożył się na topniejącym śniegu, jakby wpatrując się w gwiazdy. Korzystając z jego chwilowej niewiedzy, a więc jednocześnie sporej przewagi klaczy, ta spięła swoje mięśnie. Skoczyła ku niemu, przygniatając jego szyję przednimi kopytami. Spojrzała na niego swoimi iskrzącymi się oczyma, a na jej pysk po chwili wdrapał się złośliwy uśmieszek.
- Witaj - powiedziała wyjątkowo niskim, gardłowym głosem. - Dość dawno się nie widzieliśmy.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Pon Lut 08, 2016 7:17 pm

Leżałem sobie spokojnie na szczycie, rozmyślając o przeszłości, teraźniejszości, przyszłości. O tym co było i może być w przyszłości. O sobie, swoich uczuciach i oczekiwaniach. Tak zatopiony w myślach nawet nie zauważyłem, że ktoś się ku mnie zbliża. Nim się zorientowałem, coś do mnie dopadło, przygniatając moją szyję, uniemożliwiając mi powstanie. Ogarnęła mnie panika, zacząłem się szarpać na boki, rzucać, ale szybko zrozumiałem, że jestem stabilnie, mocno powstrzymywany i nie mam szans się wyrwać. Uspokoiłem się, zbierając siły... gdy nagle... gdy nagle usłyszałem jej głos i wyczułem zapach.
- Nyks? - zdziwiłem się, nie wiedząc co powiedzieć - To... to naprawdę ty? Co za... co za miła niespodzianka. - stwierdziłem, uśmiechając się. Tęskniłem za nią. Chociaż po chwili zastanowienia doszedłem do wniosku, ze ona mogła nie odwzajemniać tego uczucia.
- Puść mnie, proszę. - szepnąłem łagodnym głosem.
Powrót do góry Go down
Nyks



Posts : 182

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Pon Lut 08, 2016 7:35 pm

Prychnęła, słysząc jego lekceważące słowa. Był dokładnie taki sam, jak zdołała go zapamiętać. Arogancki. Więc i przy tym strasznie lekkomyślny. Nic się nie zmienił. Stary, 'dobry' Burseg. Pochyliła się nad nim jeszcze bardziej, kąśliwe skubiąc go zębami w szyję, jednocześnie przygniatając go jeszcze bardziej. Ucieszyłaby się, gdyby został przez nią uduszony.
- Jak postawisz mi jakieś racjonalne powody, dlaczego miałabym Cię wypuścić, to wtedy to zrobię. Aczkolwiek wątpię. Nie ważna, co powiesz, i tak zawsze będziesz równie żałosny - wycedziła oschle przez zaciśnięte zęby, po chwili biorąc duży haust powietrza. W zasadzie zaczęła się zastanawiać, co takiego mogłaby z nim zrobić, jeśli miała siwego na talerzu.
Powrót do góry Go down
Burseg



Posts : 562

PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Pon Lut 08, 2016 7:59 pm

Spodziewałem się, że klacz mnie puści, skoro ją o to poprosiłem... ale ta mnie złośliwie skubnęła w szyję, na co zareagowałem kwiknięciem z bólu. Spróbowałem się wyrwać, ale byłem mocno przytrzymywany, więc olejne szarpnięcia nic mi nie dały.
- Bo... bo Cię kocham. - odpowiedziałem łagodnym tonem - Chcę... chcę z Tobą spędzić wspólne życie. Bardzo za Tobą tęskniłem. - opowiedziałem szczerze. Nie kłamałem, naprawdę tego chciałem. I nie mogłem zrozumieć, czemu ona tego nie chce. Czemu mi to robi i tak złośliwie postępuje? Odrzuca moje zaloty i woli chyba tamtego wstrętnego kuca ode mnie.
- Nie mów tak. Ranisz mnie. - upomniałem ją płaczliwym głosem. Jak ona... jak ona mogła mówić tak twardo i brutalnie o mnie! Serca nie miała! Szarpnąłem się jeszcze raz... ale to również nie pomogło. Mocno i stabilnie mnie trzymała.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sam Szczyt   Today at 1:09 am

Powrót do góry Go down
 
Sam Szczyt
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Halnego Wiatru :: Terytoria :: Góry élevé-
Skocz do: