Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala Obrad

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Reignover
Duchowny
avatar

Posts : 65

PisanieTemat: Sala Obrad   Pon Sty 11, 2016 2:18 pm

Nie jest zbyt duża. Obrady odbywają się tutaj najczęściej w ważnych okolicznościach i w obecności Doradców. Jeśli dotyczącą one również innych członków Inkwizycji, sprawa jest poważniejsza. Na końcu sali znajduje się podwyższenie, Pani ma na nim swoje wygodne legowisko. Stamtąd wraz z doradcami prowadzi obrady. Na ciemnych ścianach z kamieniami powieszone są podarte materiały z malowanymi na nich znakami. Może to świadczyć o dawnej obecności kogoś w tym miejscu.
Powrót do góry Go down
Reignover
Duchowny
avatar

Posts : 65

PisanieTemat: Re: Sala Obrad   Sro Sty 20, 2016 7:57 pm

Nadszedł moment, na który czekała. Niedługo nadejdzie koniec ich ukrywania się. Zaatakują, zaczną zagarniać wszystko po kolei. W końcu wszystkiego nie można zgarnąć już za pierwszym razem. Musiała również przyznać, że uwielbiała bawić się z takimi... Śmiertelnikami. Uwierzą im w każdą bajeczkę. Przynajmniej z powodu strachu przed tym, co może zgotować im Czarna Krew. Teraz, kiedy wszystko uległo zmianie.
- Witajcie Bracia i Siostry. - Powiedziała, gdy pierwsi Oczywiście w organizacji nie było zbyt wielu przedstawicielek płci piękniejszej. Jednak nie chodziło tutaj o to, każdy członek był na wagę złota. Nie złota, siły... Tak, to było to, czego potrzebowała. Oni dawali jej swoją siłę, ofiarowali jej swoje usługi. Wierzyli jej, ufali. Z pewnością niektórzy z nich zapragną więcej, jednak będzie już za późno. Tylko ona będzie miała wszystko. Nikt nie da rady nawet postawić kroku w stronę tronu. W jej wyobraźni ona już była Cesarzową. Nikt ani nic nie zdoła wyrwać jej z pysk wyimaginowanej korony.
- Nadchodzi czas... Lecz najpierw zaczekajmy na resztę. Niech jak najwięcej pozna dobrą nowinę. - Uśmiechnęła się do nich milutko. Musiała oczywiście grać. I nikt jej nie podejrzewał. Właśnie nadchodził czas Inkwizycji i jej zdolności aktorskie okażą się o wiele bardziej przydatne, niż wcześniej. Nie wątpiła w to, iż koni przybędzie. Jeśli nie dołączą do jej stada, będzie zawsze miałą sojusze pomiędzy stadami. Przeciwko Czarnej Krwi. Zostaną zaatakowani ze wszystkich stron. Ich stado stanie w płomieniach, które sami będą próbować przeciwko nim wytworzyć, by powstrzymać nadchodzącą zagładę.

____________________________________________

I stop fighting my inner demons. We're on the same side now.
Powrót do góry Go down
Pożeracz Światów

avatar

Posts : 71

PisanieTemat: Re: Sala Obrad   Czw Sty 21, 2016 3:59 pm

Szedł mozolnym krokiem, jakby zupełnie się nie spiesząc. Jego oczy były lekko zmrużone, głowa wisiała nisko, przez co wyglądał, jakby się garbił. Jego sylwetka tego dnia szczególnie nie zachęcała do podejmowania prób przyjacielskich rozmów. Zły humor? Cóż, jak zawsze - takie przynajmniej sprawiał wrażenie. Lecz tego dnia... Tego dnia po prostu robił co musiał i nie myślał przy tym o niczym szczególnym.
Takim oto sposobem zjawił się w sali obrad. Jako pierwszy z poddanych Panderty, zaś ona sama już tam stała i czekała.
- Witaj, pani - rzucił w jej stronę, lekko kiwając łbem w geście powitania. Mówiła coś o czekaniu na innych. Westchnął ciężko i ustawił się obok niej, czekając na resztę członków.
Powrót do góry Go down
Vitalia

avatar

Posts : 1288
Age : 27

PisanieTemat: Re: Sala Obrad   Czw Sty 21, 2016 5:29 pm

Vitalia czuła wielką rządzę krwi. Wpadła dzikim galopem przez próg sali, zupełnie zapominając o swoim ponąć "dobrym zachowaniu". Głowę trzymała wysoko, potęgowała swoją białą sierścią, lecz obok niej stała teraz jej siostra. Natychmiast wróciła do ładu, stanęła dumnie. Witam. - mówiła to ogólnie - nie miała zamiaru kłaniać się przed własną siostrą. Chciała tylko wojny, tylko i wyłącznie. Stała pożądnie, wciąż rozglądając się po własnej sierści, to po wszystkich oczach i kolorach widniejących w tej sali. Lecz co ona mogła marzyć. Że co? Zepchnie siostrę z tronu? Nawet mogło być to możliwe, ale póki co w Vit krążyła chęć walki.
Powrót do góry Go down
Ondunurmann

avatar

Posts : 70

PisanieTemat: Re: Sala Obrad   Czw Sty 21, 2016 6:39 pm

Niechętnie kłusowałem, nie miałem ochoty teraz na jakieś siłowanie się ze sobą. Dążyłem do miejsca, gdzie miało być zebranie.. Tak, dołączyłem do Inkwizycji.. Ale czemu? Przecież miałem partnerkę, córkę.. Ale to wszystko się zawaliło. Tormenta.. Nie widziałem jej tak dawno, to samo z Yennefer.. Jakby na mnie zareagowały? Na pewno nie pozytywnie.. Tormenta.. pewnie ma już innego partnera. myślałem czasami. Trzeba było rozpocząć coś nowego, dać sobie spokój z błędami z przeszłości.
Przybyłym i obejrzałem salę. Północna Tundra była zimnym miejscem. Były tu już 3 konie, choć spodziewałem się większej ilości członków obecnych tu. - Witajcie. Jestem Ondunurmann.- przedstawiłem się i stałem spokojnie gdzieś w cieniu.
Powrót do góry Go down
Światło Poranka

avatar

Posts : 166

PisanieTemat: Re: Sala Obrad   Czw Sty 21, 2016 7:07 pm

Przybyła i ona. A wrażenie było takie, jakby do pomieszczenia zawitała zima. Taka prawdziwa, nie ta żałosna imitacja na zewnątrz. Bo nie o taką zimę tutaj chodzi. To tylko wrażenie, nienamacalny chłód, który owijał się wokół świetlistej postaci klaczy o pustym spojrzeniu i równie pustej duszy. Mówił, że nadchodzi śmierć, nadchodzi krew. Nadchodzi zima.
Kopyta niemalże bezgłośnie muskały wytartą posadzkę, a z każdym krokiem opadał z nich sypki, biały puch. Nakrapiana sierść lśniła drobinkami śniegu, platynowa grzywa zasłaniała błyszczące stalowo oczy, ogon muskał pęciny, kiedy klacz cicho i zwinnie weszła do sali. Jej oddech zamieniał się w mroźną parę i ulatywał w eter, skręcając się niczym stado jadowitych węży. Chrapy rozszerzały się i zwężały w rytm spokojnego, niesłyszalnego oddechu. Jakby śmierć we własnej osobie nadeszła.
Zatrzymała się kilka kroków za progiem i stanęła, niczym posąg, wbijając pusty wzrok skryty za platynową zasłoną na siwą przywódczynię. Nie odezwała się ani słowem, zdawała się nie zwracać uwagi na kruczoczarnego, jabłkowitego ani nawet na siwą, od której wyczuwało się bijące napięcie. Patrzyła na tron, ale jakby go nie widziała, bo wzrok jej był pusty, niczym studnia bez dna.
Powrót do góry Go down
Kishan



Posts : 273

PisanieTemat: Re: Sala Obrad   Sob Sty 23, 2016 5:13 pm

Chłodny podmuch wskoczył do sali, prześcigając się w szaleńczym pędzie z duchotą pomieszczenia, bo od tego zależało jego istnienie. W końcu jednak duchota pożarła ożywczy powiew, mlaskając głośno i zamykając paszczę końskich wyziewów.

Kopyto dotknęło posadzki. Za nim drugie, trzecie, czwarte. I tak kilka razy. Kara sylwetka nie odcinała się na tle mroków, a do tego doskonale wpasowała się w rytm kroków izabelowatej klaczy, co dawało efekt taki, że praktycznie nie była do wykrycia. Jedynie zapach życia, czyli płonąca potem sierść na rozgrzanych do czerwoności mięśniach, zdradzał, że zamknięte w śliskim worku, ukrytym w klatce z żeber serce nadal pracuje i nowo przybyły nie jest żadną zjawą, lecz fizycznym bytem, do tego cuchnącym długą podróżą.

Kishan rozejrzał się po pyskach innych koni i zarżał nisko w powitaniu. Skłonił się wytwornie starszej siwce, a potem w podobnym geście wszystkim innym klaczom. Stanął obok Pożeracza Światów, którego mimo braku wzajemności zdążył obdarzyć pewnym zainteresowaniem ze swojej miernej strony. Uśmiechnął się do niego połową pyska, drugą pozostawiając w minie pełnej skupienia i naznaczonej lekką kpiną, żeby nie powiedzieć pogardą. Dlaczego? No cóż, tego może i sam Kishan nie wie, być może zwyczajnie tak układają się mięśnie na jego pysku, że wiecznie jest naburmuszony.

Ogier wstrząsnął grzywą, która zdążyła już sporo odrosnąć i sięgała mu do połowy szyi i parsknął cicho, czekając, co będzie się działo.
Powrót do góry Go down
Reignover
Duchowny
avatar

Posts : 65

PisanieTemat: Re: Sala Obrad   Sob Sty 23, 2016 8:00 pm

Skinęła łbem na tych, którzy przybyli. Jeśli ktoś ośmieli się spóźnić, Panderta będzie bardzo niezadowolona. Dla niej każdy powinien dażyć do perfekcji. W dodatku spóźnianie się na ważne spotkania było jak dla niej niedopuszczalne. Cóż, w takim razie taki osobnik nie będzie nic wiedział.
- Zacznijmy więc. - Powiedziała leniwie, powoli przejechała spojrzeniem po każdym z nim. Ich Przywódczyni wyglądała na wyjątkowo zadowoloną.
- Nadszedł moment, w którym zaczniemy... Trochę mieszać. - Zaczęła. Tak, czas pokazać wszystkim "prawdziwe zagrożenie". - Powoli po krainie rozchodzi się wieść o tym, iż Czarna Krew ma nowego władcę. - Posłała swojej siostrze krótkie spojrzenie, witając ją w ich organizacji. Lecz będzie miała na nią oko.
To oznaczało, że nie była tak silna, jak wszystkim się wydawało. To trochę sprowadzało ją na ziemię. Musi na nowo ocenić siłę wroga. I zrobi to.
- To będzie nasza szansa, by pokazać im na nowo, jakie naprawdę jest to stado. Będziemy musieli zabić trochę koni, ale uwierzcie mi, to dla dobra wszystkich. - Kiedy mówiła "wszyscy" głównie chodziło jej o siebie, o Inkwizycję. Jej nie obchodzili "wszyscy", dopóki nie przynosili jej żadnej korzyści. - W końcu każdy zna to stado. Sama do niego należałam. Nie znamy do końca nowego władcy, jego mrocznych planów, nie jestem w stanie przewidzieć pierwszego ruchu. Dlatego pozwolimy sobie ich nieco... Podkopać. Niech wszystkie stada zaczną też działać, niech próbują się bronić. My oczywiście zaoferujemy im swoje wsparcie. Musimy postawić go w ciężkiej sytuacji, zanim sam zacznie działać. Zegar tyka. Czas umyka.
Zaczęła przechadzać się po podwyższeniu. Zawsze dodawało to jej więcej autorytetu. Musiała pokazywać im, kto tutaj rządzi. W dodatku jej rogi dodawały jej centrymetrów, pokazywały, kto tutaj rządzi.
- Niektórzy z was, najlepszych wojowników pójdzie, by zabić kilka koni. Jednak nie czujcie się z tego powodu źle, prędzej czy później to oni sami zaczną to robić. To tylko kwestia czasu. - Zapewniła spokojnym tonem. Nigdy go nie zmieniała. Zawsze wyglądała, jakby miała wszystko pod kontrolą. I to była prawda. - Jako iż stada będą musiały myśleć, że to sprawka koni z Czarnej Krwi zrobicie to pod osłoną nocy i każdy z was otrzyma ode mnie po małym prezencie. - W końcu podeszła do skrzyni, która stała na uboczu i otworzyła ją. - Tutaj znajdują się flakoniki z moją krwią. Moja krew, to ich krew. Zostawicie ślady. Wszystko musi wyglądać tak, jakby ofiary się broniły. Chętni do tej misji niech podejdą i wezmą po flakonie. Pilnujcie ich dobrze. Kolejnej nie będzie. I niech nikt was nie przyłapie.
Wróciła na miejsce, z którego zaczęła zebranie. Teraz trzeba było omówić inną kwestię.
- Proszę jednak, by były to trzy konie. Obiecuję, zostaną oni nagrodzeni. Reszta natomiast również otrzyma ważne zadanie. Będziecie musieli trochę poszpiegować. Być może również zaprzyjaźnić się z kimś z SCK. Początkowo są nieufni, ale po pewnym czasie ktoś z pewnością odpuści. Jeśli to wam nie odpowiada, po prostu szpiegujcie z ukrycia. Tak, by nikt was przypadkiem nie porwał. W razie czego ktoś zawsze będzie na pogotowiu. Dla was będą mapy tych terenów, które kiedyś zdobyłam lub sama je zrobiłam. Wiem, że niektórzy z was są nowi w tej krainie, przydadzą wam się. - Wskazała kopytem na miejsce obok skrzyni, gdzie leżały mapy. - I pamiętajcie, by uważać podczas wędrówki do Fortu. Ostatnio kręci się tutaj trochę koni ze stad. Możecie kogoś tutaj przypadkiem przyprowadzić.
Naprawdę musieli być ostrożni. I gotowi na to, by w razie czego zabić tego, kto postanowi się tutaj kręcić. Ewentualnie porwać, wydobyć kilka informacji. Lecz wtedy pozostanie tu pewnie już na zawsze. Chyba, że ktoś okaże się być niekompetentny i więzień ucieknie. To by było mocno nieprzyjemnie.
- Ktoś ma jakieś pytanie? Uwagi? Pomysły? Może czegoś się dowiedzieliście? - Spojrzenie Panderty było intensywne. Sądziła, iż wszystko już omówiła. Jak wiadomo, ona była jedna. Nie zawsze widziała, słyszała wszystko. Oni musieli jej pomagać. Musiała wiedzieć wszystko. Niekoniecznie o Czarnej Krwi.


____________________________________________

I stop fighting my inner demons. We're on the same side now.
Powrót do góry Go down
Światło Poranka

avatar

Posts : 166

PisanieTemat: Re: Sala Obrad   Sob Sty 23, 2016 8:41 pm

Nie zwróciła uwagi na podążającego za nią karego. Po prostu stała nieruchomo, jak żywa figura. Odwzajemniła spojrzenie Panderty, przeszywając ją swymi srebrzystymi ślepiami. Słuchała uważnie, choć jej uszy nie poruszały się. Drgnęły tylko lekko, wyłapując głos siwki. Oczy zalśniły drapieżnie, słysząc o zbliżających się morderstwach. Podstęp, spisek... Uwielbiała brzmienie tych słów, a jeszcze bardziej to, co ze sobą niosły. Śledziła przywódczynię wzrokiem, obserwując jak emanuje autorytetem. Jej zdolności aktorskie były godne pozazdroszczenia.
Oczy zaświeciły jej jaśniej. Wpatrzyła się we flakoniki, w błyszczącą, czerwoną ciecz, która je wypełniała. Postawiła jedno kopyto w stronę skrzyni, ale po chwili je cofnęła. Łypnęła na zgromadzonych, zatrzymując na chwilę wzrok na Vitalii i jej rozbudowanych mięśniach i zdobiących jej ciało bliznach. Bez wątpienia była silniejsza od niej, była bardziej doświadczonym wojownikiem. Jej oczy ponownie powędrowały do skrzyni i błyszczących fiolek. One ją wzywały, obiecywały rozlew krwi. Słyszała ich zew. Miała porzucić obietnice, które jej słały?
Ponownie postawiła kopyto przed sobą. Stuknęło cicho o posadzkę. Ruszyła, tym razem nie wahając się. Jeśli coś pójdzie nie tak, zginie. Dla dobra sprawy. Z wysoko uniesioną głową zatrzymała się przed skrzynią. Spojrzała na Pandertę nieruchomymi ślepiami. Pochyliła swą łabędzią szyję nad kufrem. Przez chwilę wodziła pyskiem od fiolki do fiolki, aż w końcu wybrała środkową. Chwyciła ją lekko w zęby, po czym posłała jeszcze jedno spojrzenie przywódczyni. Skłoniła się lekko, po czym odwróciła się i spokojnie wróciła na swoje miejsce, chowając flakonik z krwią.
Powrót do góry Go down
Mortal

avatar

Posts : 88

PisanieTemat: Re: Sala Obrad   Sob Sty 23, 2016 8:42 pm

Wszedł cicho do Sali i z daleka, kiedy wzrok Władczyni natknął się na Karusa, on spuścił łeb w geście przywitania i wyszeptał:
- Pani. - Nie liczył, że usłyszy. Wystarczy, że na niego spojrzała. - Wybacz.
Potem podniósł łeb. Słyszał jej wcześniejsze słowa i wiedział o co chodzi. Podszedł spokojnie do skrzyni i wziął jedną filkę, po czym odszedł na swoje miejsce.
- Wierzę, że mamy przewagę nad Czarną Krwią, ale nie liczebną - powiedział patrząc w stronę Panderty.
Ich było więcej, znacznie więcej. Co prawda niektórzy odchodzili od ich stada, więc powinni mieć jakieś przydetne informacje. Tylko teraz, czy ktoś odważy się coś powiedzieć, było pewne. Niczego przed ich Panią nie powinni ukrywać, bo i tak prędzej czy później dowie się o tym.
Powrót do góry Go down
Cervo Fuori Dal Bosco

avatar

Posts : 12

PisanieTemat: Re: Sala Obrad   Pon Sty 25, 2016 6:41 pm

Cervo stała z tyłu, słuchając jedynie. Dołączyła do Inkwizycji z nienawiści do Czarnej Krwi. Chciała, by zniknęli i zrobi wszystko, byle by tylko pomóc w dokonaniu tego.
Nie sądziła, by miała ochotę mordować, to pewnie będzie zadanie dla lepszych wojowników, niż ona. Jednak z pewnością szpiegowanie to zadanie dla niej! Ukłoniła się przed Pandertą i jej najbliższymi doradcami, po czym podeszła i wzięła jedną z map.
- Z przyjemnością. - Powiedziała krótko i wróciła na swoje miejsce. Obiecano jej, iż po wszystkim będzie mogła wrócić do swojego stada i nikt nie dowie się, że dla nich pracowała. Nie chciała zostać tutaj już na zawsze, po prostu dopóki SCK nie zostanie zniszczone, Cervo tutaj pozostanie.
Powrót do góry Go down
Reignover
Duchowny
avatar

Posts : 65

PisanieTemat: Re: Sala Obrad   Wto Sty 26, 2016 11:23 am

Uśmiechnęła się obserwując, jak pierwsi chętni podchodzą, by wziąć przedmioty potrzebne do misji. Niektórzy pewnie jeszcze się zastanawiali, czy w ogóle powinni to zrobić. Nie odpowiadało jej to. Powinni od razu podejść, bez myślenia nad czymkolwiek. Ona była ich przywódczynią, kiedy powie im, że mają coś zrobić, nie powinni zadrzęczać się tymi pytania typu "czy tak wolno?" albo "czy powinnienem to zrobić?". Ona doskonale wiedziała, na co mogli sobie pozwolić.
Kiedy jeden z uczestników obrad odezwał się, uśmiech znikł jej z pyska. Odwróciła się w jego stronę, jej spojrzenie było intensywne. Cóż, zapytała ich, czy mają jakieś wątpliwości, lecz to chyba jasne, iż nie powinni mieć żadnych. Jednak pozwoliła mu się wypowiedzieć.
- Owszem, mamy przewagę. - Potwierdziła. - I uwierz mi, przewaga liczebna nie da ci zbyt wiele, jeśli potrafisz myśleć lepiej, szybciej, efektywniej. Mogą mieć doświadczenie w walce, lecz już dawno zatracili się w przekonaniu, iż są najlepsi... Nikt im się nie przeciwstawi i nie pokona. Zaatakujemy ich z zaskoczenia, wybijemy ich pojedynczo. To ogromne tereny, nie kiwną nawet kopytkiem. Lecz ich ciała zostaną im... Podsunięte. To dalsza część planu. Ich nowy władca dostanie od nas prezent powitalny. Dlatego ważne jest, byśmy mogli się porozumieć. Szpiedzy będą musieli czuwać nad tymi, ostrzegać, gdy zobaczą w pobliżu zagrożenie. Jesteśmy jedną drużyną, rodziną. Działamy razem i razem ich zniszczymy.
To powinno uciszyć wszystkich, rozwiać ich wątpliwości.
- Musimy jednak mieć znak ostrzegawczy... Nie możemy w końcu krzyczeć do siebie... Jakieś pomysły? - Pełne inteligencji spojrzenie ich Pani przesunęło się po wszystkich zebranych.

____________________________________________

I stop fighting my inner demons. We're on the same side now.
Powrót do góry Go down
Światło Poranka

avatar

Posts : 166

PisanieTemat: Re: Sala Obrad   Sro Sty 27, 2016 8:27 pm

Nie zwróciła uwagi na resztę zgromadzonych. Stała nieruchomo, wodząc jedynie zimnymi jak stal oczami za Pandertą. Bardzo odpowiadał jej plan, który uknuła. Takie rozwiązanie eliminowało liczbę ofiar, którą mogliby ponieść w otwartym starciu, dzięki czemu ich szeregi mają szansę pozostać nienaruszone. Poza tym jakaż to by była zabawa zabijać otwarcie, jawnie obierać im życia? To żadna filozofia. Podstęp - to było coś, co wyzwalało w niej emocje, których nie miała w sobie wiele.
Platynowa grzywka zakryła jej oczy, muskając chrapy. Wlepiła je w ślepia liderki Inkwizycji, a jej ucho drgnęło lekko. Kiedy tylko lipicanka sformułowała swoje pytanie, z gardła Światła Poranka wyrwał się skrzek, do złudzenia przypominający krakanie kruka. Było to o tyle dziwne, że Jutrzenka nigdy nie mówiła za dużo, jedynie wtedy, kiedy było to niezbędne, a nawet wtedy mówiła zbyt mało. Ale ten skrzek pasował do jej chropowatego głosu i jego wydawanie sprawiało jej dużo mniej trudności niż artykułowane słowa, które czasem wypowiadała. Tym samym dała swoją propozycję znaku ostrzegawczego. Skierowała swój wzrok bez wyrazu na siwą Inkwizytorkę, jakby oczekując jej reakcji.
Powrót do góry Go down
Mortal

avatar

Posts : 88

PisanieTemat: Re: Sala Obrad   Pon Lut 01, 2016 4:54 pm

Jego wzrok był neutralny, ale bardziej poważny niż zadowolony. Takie uczucia nie były wgrane w system jego natury. Na pysku na chwilę zmalował się pogardliwy uśmiech, po czym zaraz zniknął. Plan wytępienia tych szkodników idealnie zaplanowany przez Władczynię musiał się udać - porażka nie wchodziła w grę. Nie da się pokonać Inkwizycji, armii wspaniałej i dobrze wymierzającej sprawiedliwość Pani; i jej samej. Spojrzał jednynie na chwilę na Światło Poranka, gdy ta wydała odgłos przypominający mowę ptaka. Potem znów przeniósł swój wzrok na Pandertę, jakby też oczekując jej zdania. Stał z dumnie, lekko zadartym łbem. Tak miał zawsze, najczęściej odwaga mu towarzyszyła. Sam zmienić się nie umiał i zrobić nawet tego nie zamierzał." Z tym się rodzi i nie dyskutuje."
Ten dźwięk nie zawsze mógł działać. W zamkniętych pomieszczeniach, w miejscach, gdzie ptaki nie bywają... aczkolwieksam niczego lepszego nie potrafił wymyślić. Gdyby za często go używano, wrogowie mogliby już poznać znak; przestrzegać się przed nim. Nikt nie powinien używać go bezpowodnie. Każdy powinien słuchać się Władcy.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala Obrad   

Powrót do góry Go down
 
Sala Obrad
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Śnieżny Płomień :: Północna Tundra :: Fort Logondale-
Skocz do: