Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 tropikalna izolatka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 2:50 pm

No, szkoda, nie znał tajemnic to nie znał. Przynajmniej się przyznał do tego. Skoczyłem szybko po pęta, mają zamiar mu je zapiąć na przednich nogach. Zawahałem się, słysząc zmianę w jego retoryce. Zaczął mi grozić? Z jednej strony tak. Ale z drugiej tytułował mnie mistrzem. Moje ego poczuło się przyjemnie połechtane. Mimo to wciąż zbliżałem się do niego z pętami. Musiałem go przecież w końcu jakoś złamać. Spętanie go wydawało mi się niezbędnie konieczne. Nie, żebym się go bał czy coś... tak po prostu chciałem to zrobić. Wcale nie dlatego, że się go strasznie bałem. Wcale nie dlatego! Rzuciłem się na niego od boku, próbując go przygnieść ciałem do ściany i jeśli mi się udał, to starałem się mu zapiąć pęta na przednich nogach, co mi powinno znacznie ułatwić panowanie nad nim, kontrolowanie tej ogromnej bestii.
Powrót do góry Go down
Mistral

avatar

Posts : 91

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 4:04 pm

Rzucił się do moich kopyt nie zważając na moje słowa. Ostrzegałem Ugryzłem go w kłąb. Nie mocno. Nie lekko. Tak by zrozumiał przekaz.

Czyżbyś nie zrozumiał? Syknąłem w jego stronę natychmiast powracając do spokojności. To było niesamowite. Potrafiłem tak dobrze zapanować nad swoimi emocjami. Byłem rozpalony.

Możemy wrócić do rozmowy? Zapytałem piorunując go wzrokiem, jednak zaraz się opanowałem przekonując go, że z Bestią można rozmawiać normalnie nie wyprowadzając go z równowagi.

Zwiesiłem łeb wyrównując oddech. Spojrzałem kątem oka na Karego. Miałem wrażenie, że już się uspokoił i zamierzał wypowiedzieć coś, co miło by zacząć ponowny dialog. Co prawda byłem rozjuszony, ale rozłożyłem uszy przyjacielsko.
Interesuje cie coś jeszcze? A może chciałbyś mi coś powiedzieć?
Widziałem mimikę jego pyska, dlatego o to zapytałem.
Znów na moim pysku pojawił się ten sam uśmiech co zawsze. Ale to dlatego, że Wściekłe Bestie tak mają.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 4:15 pm

Rzuciłem się z pętami na jego nogi tylko po to, by kwiknąć z bólu, gdy zostałem ugryziony w kłąb. Mimo kilku prób nie byłem w stanie skuć mu kończyn. Chcąc nie chcąc, musiałem zrobić techniczny odwrót, zwany powszechnie "spier*alaniem"... no i po prostu wycofałem się jeszcze szybciej, niż atakowałem. On był zbyt duży i silny, bym sobie z nim łatwo porardził.
- Do jakiej rozmowy chcesz wracać? Do tej, że Cię porwałem i masz mnie słuchać? - dopytywałem, mrużąc z wściekłości oczy. Bestia mnie pokopała i pogryzła w trakcie prowadzenia jej... a teraz nawet nie mogłem do niego podejść, bo ten na samo moje zbliżenie się do niego, rzucał się na mnie. Mogłem z nim rozmawiać spokojnie... lub mogłem go skuć. I to chyba były jedyne możliwości prowadzenia konwersacji.
- Tak, chciałbym wiedzieć "dokąd nocą tupta jeż". - prychnąłem zirytowany na niego, wciąż się przyglądając wielkiemu furiatowi.
- To co? Obiecasz mnie słuchać? I byś na wszelkie moje rozkazy? - spytałem, biorąc dla odmiany jakiś kaganiec z półki, z którym się do niego powoli zbliżałem. Znowu spróbowałem do Bestii doskoczyć, starając się mu wcisnąć to dziadostwo na pysk, ciasno zapinając paski od tego, by mnie kolejny raz nie mógł użreć.
Powrót do góry Go down
Mistral

avatar

Posts : 91

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 4:34 pm

Do rozmowy.. no przesłuchania. Wyprostowałem się i śledziłem go wzrokiem. Obiecuję cię słuchać Mistrzu. Rzuciłem w jego stronę jakby z niesmakiem. Zauważyłem, że bierze kaganiec. Zamierzasz mi to założyć? Zarzuciłem lekko łbem, ale dałem sobie posłusznie zapiąć, w końcu obiecałem być grzeczną bestią.

Espilce zapewne się zdziwił, że nie próbuję go wykurzyć, wierzgać, kopać czy inne, ale tak było. Chociaż tlił się we mnie płomyczek. Płomyczek, który żądał krwi.

Przypatrywałem się temu co teraz będzie robił. Byłem ciekaw czy zacznie ze mną rozmawiać, czy raczej rzuci się znów z pętami. Chętnie bym go wysłuchał. Znów zarzuciłem łbem, tym razem z powodu kagańca. Chciałem się go pozbyć. Nienawidzę cię za to. Prychnąłem w stronę ściany. Nie chciałem by karus znów się przestraszył, chociaż budziło to we mnie chęć zabijania, co lubiłem. Bestia. Przypomniałem sobie i Uśmiechnąłem się.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 4:48 pm

A, do tej rozmowy? Tak, tak, przesłuchanie, pamiętałem.
- Naprawdę? - zdziwiłem się, że ten obiecał mnie słychać. Było to dla mnie... no po prostu niesamowicie zaskakujące. Spodziewałem się, że będę musiał go złamać... a ten tak po prostu się zgodził. Zacząłem podejrzewać jakiś podstęp... no ale obiecał to obiecał. Chyba by mnie nie okłamał? Tzn. ja nie miałem żadnych skrupułów, aby innych oszukać, ale uważałem to za nie fair, jeśli ktoś starał się okłamać mnie. Zbliżyłem się do niego z kagańcem spodziewając się, ze ten się na mnie rzuci, ale ku mojemu zdziwieniu, ten grzecznie dał sobie założyć to na pysk. No, byłem coraz bardziej zaskoczony. Nie takiego zachowania się spodziewałem po bestii.

- No to skoro się zgadzasz być moim sługą, moim niewolnikiem, to chyba nie ma sensu, byś był zamknięty w Izolatce. Moja jaskinia wydaje mi się być odpowiedniejszym miejscem. - zacząłem się zastanawiać - Będziesz od tej chwili wykonywałem moje zadania... a jeśli się sprawdzisz, to może nawet pewnego dnia dołączysz do Czarnej Krwi. - obiecałem mu, Chwyciłem pęta i zbliżyłem się do jego głowy, próbując mu je założyć na przednie nogi.
- Tylko spokojnie. To konieczne, by się przeprowadzić. - oznajmiłem mu.
Powrót do góry Go down
Mistral

avatar

Posts : 91

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 5:00 pm

Spodziewałem się raczej tego, że będzie mnie tu męczyć, ale nie ten chciał mnie gdzieś znów prowadzić. Zgodziłem się. Przecież mu obiecałem. Ech..

Stanąłem spokojnie gdy zakładał mi pęta.. Nie jest to konieczne.
Syknąłem w jego stronę. Nie podobało mi się to, ale cóż sam wybrałem tę drogę. Czekałem aż zacznie mnie prowadzić w wybrane miejsce. Cóż z początku stawiałem opór ale poddałem się sądząc, że w nowym miejscu mnie oswobodzi.

//być może z/t
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Sty 19, 2016 5:10 pm

Spokojnie skończyłem zakładać pęta ogierowi na przednie nogi.
- Moim zdaniem jest. - stwierdziłem krótko. Musiałbym być chyba idiotą, aby odwiązywać znacznie większego i silniejszego ode mnie konia! Pęta i kaganiec były chyba jedynym sposobem, dającym mi chociaż trochę bezpieczeństwa. Odwiązałem łańcuch od koła wystającego ze ściany, po czym zacząłem go prowadzić ze sobą - niezbyt szybko, miał w końcu pęta na przednich nogach.
- No to chodźmy. - stwierdziłem krótko i wyszedłem z nim.

z/t
Powrót do góry Go down
Viseria

avatar

Posts : 147

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Pią Sty 29, 2016 10:09 pm

Viseria jeszcze nigdy nie była w tych terenach swojego stada. Prędzej, było to po prostu nie konieczne. Jednak ta okazja wydawała się być idealna, by tu przyjść. Trzymałam klacz, krótko, żeby mieć nad nią lepszą kontrolę. A jeśli klacz się upierała, po prostu mocniej ciągnęła.A z racji, że miała więcej siły, powinno przyjść to z łatwością. To jak? wejdziesz bez problemu, czy raczej mam cię zmusić?-zapytała retorycznie, jednak jej odpowiedz, nie miała najmniejszego znaczenia. Wskazała wzrokiem izolatkę, do której miała wejść, po czym zaciągnęła ją tam. Jeśli klacz weszła, od razu przywiązała ją do wystającego pręta(?), jednak nie widziała potrzeby wiązania jej nóg ani zakładania kagańca. To może na początek, opowiesz mi coś o swoim stadzie?-zaproponowała, uśmiechając się złośliwie.
Powrót do góry Go down
Arabia

avatar

Posts : 116

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Sob Sty 30, 2016 1:47 pm

Wiedziała oczywiście gdzie idzie, ale nie myślała że będzie tam tak strasznie. Chociaż... Gdyby coś zrobić z tymi narzędziami tortór pewnie byłoby tutaj znacznie lepiej. -Chyba nie będziesz na mnie tego wszystkiego używać, co? - spytała, obojętnie patrząc na wszystkie te ''specyfiki''. -Oczywiście, nie zamierzam się z tobą użerać. - odparła, lekkim ruchem zdjęła z siebie liny, i weszła. Gdy ta przywiązała ją do pręta, zniosła to. -Długo będziesz mnie tutaj trzymać? - zapytała, gdy usłyszała pytanie klaczy odpowiedziała -Przecież już tam byłaś... Lepie ty opowiedz mi o swoim. -poprosiła.
Powrót do góry Go down
Viseria

avatar

Posts : 147

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Sob Sty 30, 2016 4:12 pm

Może nie wszytko..-zaczęła, uśmiechając się złośliwie. Ale większość.-dodała, z jeszcze większym uśmiechem. Widziała, strach w oczach klaczy. Hmm.. od czego tu zacząć.-pomyślała.
Marvari była w lekkim zaskoczeniu, że poszło jej to z taką łatwością, widocznie jej stado nie jest takie super, że posiadają takich słabeuszy, nie potrafiących nawet zaprzeczyć. I bardzo dobrze.-odpowiedziała ironicznym tonem.
-Widzisz.. byłam na waszych terenach. Rozmawiałam z kilkoma osobami. Mogę przypuszczać kilka rzeczy, ale to nie oznacza, że dużo o was wiem. -odparła, a na jej pysku igrał ledwo dostrzegalny uśmiech, choć można zauważyć, że jej pysk przypominał bardziej złośliwą minę
Powrót do góry Go down
Arabia

avatar

Posts : 116

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Sob Sty 30, 2016 6:55 pm

- Nareszcie zaczynasz gadać z sensem. - uśmiechnęła się, zdając sobie sprawę z tego, jak bardzo zdziwiła klacz. Mam się poddać? Po moim trupie, dziewczynko! pomyślała złośliwie. Widząc zdziwioną (?) minę klaczy, postanowiła jej wytłumaczyć - Zamierzam być medykiem. Jeśli mnie okaleczysz, tylko pomożesz mi się uczyć. Będę umiała leczyć poważne rany, a co za tym idzie, bronić mojego stada w czasie wojny. Bitwa to nie tylko doskonale wyszkoleni wojownicy. Trzeba też pomyśleć o obronie - uśmiechnęła się, lecz była w tym uśmiechu nutka, a raczej duża nuta, złośliwości. - Skoro jednak nie wiesz tyle o moim stadzie, było nie wygadywać takich bzdur wyssanych z palca na jego temat. My po prostu się o siebie troszczymy. Nic ci nie powiem. W każdym razie nic, co mogłoby zagrozić bezpieczeństwu mojego stada. - powiedziała, i zaczęła skrobać kopytem w twardym betonie, ot tak, z nudów.
Powrót do góry Go down
Viseria

avatar

Posts : 147

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Sob Sty 30, 2016 7:13 pm

Z sensem?-prychnęłam.Zastanów się najpierw nad sobą. Akurat ja, w przeciwieństwie do ciebie mówię z sensem-powiedziałam, uśmiechając się. Ta klacz była tak strasznie żałosna.Wprowadzało ją to w lekkie poirytowanie,jednak, postanowiła zachować swoje emocje w sobie, dlatego nic nie było po niej widać. Zresztą, robiła to bardzo często..
O to bardzo dobrze, bo tych ran pewnie będziesz mieć sporo..-powiedziała rozbawiona.
Słodziutka, naucz się słuchać.. I myśl nad tym co mówisz..-podeszła do niej, kładąc uszy po sobie. Nie przypominam sobie, żebym mówiła coś o twoim stadzie, za to pamiętam twoje słowa. -dodałam z zadowoleniem. Ciekawe, czy będziesz taka znudzona, jak przyjdzie do ciebie ogier.
Powrót do góry Go down
Arabia

avatar

Posts : 116

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Nie Sty 31, 2016 11:33 am

Tak, zawsze... pomyślała. Nie miała zamiaru się z nią użerać, ale nie chciała się też przymilać. Trzeba to jakoś przeżyć. - Nie zauważyłaś pewnie, ale kiedy ktoś coś mówi, to raczej się najpierw myśli. Chyba że ty masz odwrotnie. - rzekła z ironią, ale godnie. - W to nie wątpię - uśmiechnęła się słodko. Zorientowała się, że klacz ukrywa większość swoich emocji, i że uważa ją za co najmniej półgłówka. Tym lepiej, łatwiej będzie mi uciec. wymyślała plan ucieczki. - Widzisz, czerwony jest w modzie. - roześmiała się. - Oj, słuchać to ja umiem, aż za dobrze. A te twoje uszka... Nie przejmuj się, na pewno jakiś ogier się w końcu tobą zainteresuje. - stwierdziła z rozbawieniem. - Tutaj może nie, ale gdzie indziej... A skoro po takim czasie już nie pamiętasz co mówiłaś... Jak już będę tym medykiem, to nie martw się, na pewno ci pomogę z twoją słabą pamięcią... Skleroza nie boli... - rzekła z miną znawcy. O, czyli będziesz mieć tutaj randkę? Powodzenia! - powiedziała z udawaną radością. Nudziło ją takie bezczynne siedzenie
Powrót do góry Go down
Viseria

avatar

Posts : 147

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Nie Sty 31, 2016 5:11 pm

Wow.. brawo, za inteligencję.-powiedziała sarkastycznie, uśmiechając się. Trzeba będzie nauczyć ją większego posłuszeństwa.-pomyślała, zaciskając zęby.  
Widzisz.. słuchając twoich marnych wypowiedzi, i bardziej wsłuchując się w słowa, mogę wywnioskować, że nie! Nie umiesz słuchać.-powiedziała głosem, nie znoszącym sprzeciwu, jednak dalej uśmiechała się cieplutko do swojej towarzyszki.
Klacz nieco ją zirytowała. Już sama nie wiedziała co odpowiedzieć na jej bzdury. Myślała, że ma więcej rozumu. Moje uszy? Pf.. na pewno są lepsze, niż jakiś marny arabek.-prychnęła.
-Oh.. i znów, pokazujesz, że nie potrafisz słuchać. Kochan.. ten ogier będzie dla ciebie.-dodała, wgryzając się w łopatkę.
Powrót do góry Go down
Boreasz
Władca
avatar

Posts : 131

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Nie Sty 31, 2016 5:20 pm

Boreasz jak zwykle z wielkim, pewnym siebie uśmiechem, postanowił wbić do tropikalnych lochów.. W końcu to było miejsce, gdzie mógł sobie znaleźć jakieś miłe zajęcie.. Od niedawna brakowało mu klaczy przy boku, dlatego liczył, ze w lochach sobie jakąś znajdzie i weźmie pod swoje skrzydła..
Z głośnym stukotem kopyt, szedł przez korytarz, a z izolatki dobiegały dźwięki.. Podniósł więc głowę i ruszył w tamtym kierunku. Kto tam mógłby być? Raczej nie chciał przeszkadzać ogierowi żadnemu w swojej robocie, ale ciekawość jak zawsze wygrała.
Zaglądnął do niej, a tam dostrzegł Viserię! Wyłupił oczy, a potem spojrzał z podziwem, wychodziło na to że dorwała jakąś halną klacz.
Wszedł śmiało do izolatki, zakluczając za sobą drzwi. - Witaj moja piękna Viserio. Gratuluję, zaskoczyłaś mnie.- rzekł do niej z uśmiechem pełnym podziwu, nie spodziewał się po niej takiego zawzięcia.. Porządna klacz z tej jego partnerki.
- No i witam Ciebie, Halna.- podszedł do niej całkiem blisko. - Czyżbyś wyśmiewała się z tej porządnej Czarnokrwistej klaczy? Może jej zazdrościsz, jak reszta nieogarniętych Halnych klaczy?- zapytał się mrużąc oczy, z szarmanckim uśmiechem. Wyciągnął sztylet i zaczął się nim bawić od niechcenia, podrzucając go co chwilę z kopyta do kopyta, oparty o ścianę. - Może pora zakończyć tą nudną konwersację? Są ciekawsze sposoby na spędzanie czasu w lochach.
Powrót do góry Go down
Arabia

avatar

Posts : 116

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Nie Sty 31, 2016 9:45 pm

Rozmawiała ze swoją oprawczynią, a tu nagle wszedł jakiś ogier. Ten jego uśmieszek okropnie ją denerwował. -
Wydawał się pewny siebie, i to ją jeszcze bardziej wkurzało. Rozmawiał z nią, więc domysliła się że sie znają.
- Czyli, Viserio? Jednak randka? Wiecie, trochę się czuję niezręcznie że muszę się przyglądać waszej miłosnej pogawędce. - zaraz jednak usłyszała obelgę ogiera, i postanowiła się wreszcie postawić
- Ta nieogarnięta Halna klacz, może zaraz skopać ci tyłek tak, że przez tydzień nie usiądziesz! - skorzystała z okazji że ogier jest tak blisko, i zanim zdążył się obejrzeć z całej siły wbiła się zębami w jego zad tak, że aż krew poleciała. Potem uśmiechnęła się słodziutko i rzekła.
- Ostrzegałam. Niby czego mam jej zazdrościć? Tego ze jest taka gruba i brzydka, czy tego że jest taka głupia? Nie martw się, to samo mogę powiedzieć o tobie. A ten twój uśmieszek to sobie daruj. Tylko mnie wkurza. A nie chcesz chyba, aby coś stało się z twoimi ślicznymi ząbkami? - uśmiechnęła się, i potrząsnęła głową tak, że jej grzywa zawirowała wokół niej.
- Masz rację, tylko i zdejmijcie może to coś, z kopyta. I tak drzwi są zamknięte na klucz. Poza tym Viseria jest chyba silniejsza ode mnie. Prawda, Vis? - rzekła z udawaną wesołością.
Powrót do góry Go down
Boreasz
Władca
avatar

Posts : 131

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Nie Sty 31, 2016 10:12 pm

Boreasz roześmiał się głośno, jakby usłyszał największą kpinę w jego życiu. Od razu zobaczył, że ta Halna klacz nie jest nic warta, nawet nie podchodzi pod te średnie klacze, lecz jedynie pod te stadne szmaty, których on z pewnością nie szanował. Z chęcią jednak się nią zajmie.
Niby ugryzienie, ogiera nie zabolało, a już na pewno krew się nie polała. Boreasz na zadzie miał same mięśnie, a klacz nawet nie miała statystyk, tak więc przewróciła by ją nawet mrówka.
- Wiem, że moje zęby są śliczne.. Tak jak moja Viseria.- odpowiedział jej mrużąc oczy. W przeciwieństwie do Ciebie, Halna Szmato.- obraził ją z wielkim szyderczym uśmiechem. Nie szanował jej, a ona straciła u niego jakiekolwiek nadzieje na to, że jednak jest coś warta.
Viseria z pewnością by się zgodziła, by on się nią zajął... Może kilka takich chwi nauczy ją rozsądku? Miał nadzieję, bo obcowanie z nieokrzesaną idiotką nie było by ciekawe.
Zarzucił liny na jej szyję, uniknąć tego nie mogła, nie miała statystyk, a nawet gdyby miała, od Borka była znacznie mniej zręczna. - Po co mam się nadwyrężać, skoro mogę zrobić tak, i już po sprawie??- zapytał z ironią klacz. Przywiązał ją do metalowego koła w ścianie, po czym zarzucił pęta na jej nogi i przywiązał każdą z tylnych do słupa.. Przednie nie powinny mu przeszkadzać. Jeśli klacz protestowała, to zadawał jej bolesne ugryzienia..
Na koniec zaszedł ją od zadu, postanowił nie wskakiwać od razu, najpierw trzeba to rozegrać.. Lepiej by było, jakby Viseria sobie poszła.. No ale cóż.
Zaczął wodzić chrapami po zadzie klaczy oraz naparł klatką piersiową na jej zad, cóż, kopnąć go nie mogła, lin zerwać też nie, była słabiutka.. Mógłby jej też założyć kaganiec, żeby zamknęła pysk ale już mu się nie chciało. Powoli zjechał na jej kość ogonową a tam zaczął ją podgryzać, i zerkał jej w oczy. Nie była brzydka, była całkiem ładna.. W końcu, jeszcze po chwili gładzenia chrapami po grzbiecie i zadzie klaczy, naskoczył na nią, i wszedł w nią stanowczo, nie dbając o to, czy ją zaboli czy nie.. Oparł swój ciężar na niej, by nie wierciła się pod nim, a jak wiadomo, był od niej znacznie większy, także musiał ją bardzo obciążyć, po czym zaczął wykonywać intensywne ruchy biodrami, gładząc jej łopatkę.
Powrót do góry Go down
Arabia

avatar

Posts : 116

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Nie Sty 31, 2016 10:23 pm

- Wytłumacz mi właściwie, co ty robisz! Nie masz prawa! Zostaw mnie zboczeńcu ty! Pedofilu! Gwałciciełu! - wrzeszczała na całe gardło, w nadziei, że ktoś ją usłyszy.
Dusze się! Nie zauważyłeś?! Przygniotłeś mnie! Natychmiast przestań, ty... Ty... Skończysz na szubienicy łajdaku! - krzyczała bez opamiętania. Próbowała się wiercić, i uciec, ale nie chciał zejść.
- Nie! Wypuście mnie natychmiast! - krzyczała, kiedy ogier robił swoje. W końcu odpuściła, i zaczęła tylko płakać.
Powrót do góry Go down
Boreasz
Władca
avatar

Posts : 131

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Nie Sty 31, 2016 11:05 pm

Czy ktoś ją Usłyszy.. Chyba nie. W sumie to faktycznie zaczął zalowac, że nie związał jej pyska. Była chyba bardzo cnotliwa, niedostępna.. No cóż, pewnie to był jej pierwszy raz i nie tak to sobie wyobrazala. 
 Starał się ignorować ja, dlatego przyspieszył ruchy biodrami i parsknął z przyjemności. Co prawda wolałby, by była to Viseria, ale cóż, nie będzie jej tak ciągle obciażał.. Mógł się wyrzyc w lochach to skorzystał z okazji. 
 Usłyszał, że klacz placze.. Mimo tego, co o niej myślał, coś się w nim poruszyło, w jego sercu.. Nie chciał by klacze przez niego plakaly.. Ale nie mógł przecież przerwać tego.. A jedynie szybko to zakończyć. Zacisnal więc nogi na jej bokach, lekko ją odciążył od swojego ciężaru i znacznie przyspieszył znajdując się głębiej niej.. W końcu dotarł do końca a zyciodajny płyn zalal wnętrze klaczy, jak i jej uda. Zarzal nisko z przyjemności, chociaż mogło być lepiej i wysunął się z klaczy, opadając lekko na ziemię. Szkoda, że klacz nie miała rui.. Przesunął po jej lopatce, tak na pocieszenie. -spokojnie, już się skończyło.- uśmiechnął się kpiąco, bo klacz zachowywała się jak u dentysty.. Przecież każda samica powinna widzieć w tym obowiązek, jak Viseria. -Na co Ci tyle krzyku? Nic Ci to nie dało, tak czy siak zrobiłem swoje. Może się czegoś nauczylas.
Powrót do góry Go down
Arabia

avatar

Posts : 116

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Nie Sty 31, 2016 11:15 pm

Wreszcie się skończyło... Nareszcie pomyśłała. To była teraz jedyna myśl, jaka krążyła po jej głowie.
- Dobrze, że nie miałam rui... Jak bym przez ciebie miała źrebaka, to chyba bym się zabiła... - powiedziała, wciąż jeszcze oszołomiona po tym
- Teraz mnie wypuścicie? - zapytała praktycznie błagalnym tonem. Dlaczego mnie zawsze coś spotyka... Było nie wałęsać się po obcych terenach... Ale mówi się trudno... w myślach przeklinała ten dzień, ale postanowiła byc spokojna.
- Na co tyle krzyku?! Na to, że mnie debilu zgwałciłeś! Nadal nie wiesz o co tule krzyku?! -była wściekła. Odwróciła sie do ściany, i tak leżała.
Powrót do góry Go down
Boreasz
Władca
avatar

Posts : 131

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Nie Sty 31, 2016 11:22 pm

Arabia widocznie poczuła ulgę, kiedy to się zkonczylo, dziwne, przecież to bardzo przyjemna rzecz.. Na pewno ze strony ogiera, no ale klaczom też się to podoba.. 
- Przestań wrzeszczec. Rodzenie zrebaków, to obowiązek klaczy, przedłużanie gatunku.. Masz 3 lata, a zachowujesz się jak bachor, nie zgwałciłem Cie, a jedynie dałem Ci hmmm przydatną lekcję. No i powinnaś przyznać też, że sprawilem Ci przyjemność, zamiat udawać nie wiadomo jaką nietykalną dziewicę.. Przecież to normalne, wszyscy to robią, a ty powinnaś w końcu przysluzyc się swojemu stadu i sprawić im nowych członków, zamiast się dasac. Powiedział zirytowany do klaczy, wprost i bez ogródek. Jeszcze ja tu przetrzyma i da jej znowu pezydatna lekcje.. Podszedł do niej z uśmiechem i pocałował ją w policzek.
Powrót do góry Go down
Viseria

avatar

Posts : 147

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Pon Lut 01, 2016 7:34 am

Na szczęście pojawił się jakiś ogier, a kiedy okazało się, ze Boreasz jeszcze lepiej. Witaj Boreaszu.-przywitałam się, posyłając mu uśmiech.
Westchnęła poirytowana, słysząc jej kolejne słowa,na szczęście ogier porządnie się nią zajmie.
Wyszła powoli z klatki, zamykając za sobą drzwi. Stanęła gdzieś na poboczu, nie chcąc widzieć, jak jej partner kryje tą nic nie znaczącą glajdę.
Po pewnym czasie przyszła z powrotem. Zabrała ze sobą sztylet, i znów weszła do klatki. Uu.. biedna popłakałaś się?-zapytała sarkastycznym tonem, uśmiechając się złośliwie. To jak? Od czego zaczynamy?-zapytała, spoglądając zadowolona na ogiera, trzymając przy tym sztylet w kopycie.
Powrót do góry Go down
Arabia

avatar

Posts : 116

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Pon Lut 01, 2016 8:14 pm

Miała nadzieję że teraz ją wypuszczą, lecz w pewnym sensie było jej to obojętne. W końcu i tak kiedyś stąd wyjdzie... A tych dwoje, zawiśnie na szubienicy... Ale to nie było pewne... Trudno, trzeba pogodzić się z losem.
- I tak oboje kiedyś zawiśniecie na szubienicy, wy łajdaki! A ty, Viserio, suko z Czarnej Krwi, ciebie też coś takiego spotka! Zobaczysz! - krzyczała na cały głos, by ktoś wreszcie ją usłyszał. MOŻE ktoś po nią przyjdzie... Tak... Może... pomyślała.
- Wiesz, ja tak, ale może tobie się podoba, kiedy obcy ogier, gwałci cię w lochu? O! A może podoba ci się ten oto półgłówek? Tak? Zgadłam! - roześmiała się, i jednocześnie popłakała, ze smutku. Miała nadzieję, ze wypróbuja na niej wszystkiego. Wszystkiego co możliwe.Chciała cierpieć. Uważała że tylko na to zasługuje.
Powrót do góry Go down
Viseria

avatar

Posts : 147

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Pon Lut 01, 2016 8:36 pm

Żałosna. Jej słowa były nic nie znaczące. Gniew w niej rósł, jednak dalej się uśmiechała, nie zwracając uwagi na jej słowa. O ty szmato.-wrzasnęła. Oh.. moja słodka Arabio, coś mi się zdaje, ze tak prędko stąd nie wyjdziesz.-zniżyła nieco głos, uśmiechając się sarkastycznie, i wbijając jej w lewy bok sztylet.
Widzisz, nie jestem taką idiotką, i nie daję się porwać.-powiedziała, przybierając poirytowaną minę.
Półgłówek?-zapytała, przerzedzając sztyletem, wzdłuż jej boków. Parsknęła rozbawiona. Moja biedna... Oh. No dalej wypłacz się..-ponownie się uśmiechnęła, jeżdżąc ciągle sztyletem. Może twoja medycyna ci się przyda.-dodałam.
Powrót do góry Go down
Boreasz
Władca
avatar

Posts : 131

PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   Wto Lut 02, 2016 6:38 pm

Na szubienicy? Łajdaki? Dziwne, no cóż, niektórzy dojrzewają szybciej, inni wolniej.- pomyślał rozbawiony Boreasz. Arabia była gorsza od źrebaka, dlatego dziwnie się poczuł, myśląc, że przed chwilą jeszcze na nią naskoczył.. Jej umysł był na poziomie roczniaka, przez co wydawało mu się to po prostu dziwne.
- Tak, tak, twoje groźby są takie realne! Jaka szkoda, że znajdujemy się na naszych terenach.. No i na terenach władcy, który na pewno nie powiesiłby swoich zwiadowców. Dlatego przestań klepać od rzeczy, mała pusta Arabko.- powiedział rozbawiony, szyderczo się uśmiechając.. Tylko czy ona znowu beczała?
- Nie mów, że znów wyjesz..- powiedział poirytowany. Jej mógłby wprost powiedzieć, że jest ładna, ale wolał nie przy Viserii, która mogła by się pogniewać.. No i zignorował jej obrażanie go, wiedział, że podoba się klaczą, był wyjątkowo pięknym ogierem, nie tylko dla siebie..
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: tropikalna izolatka   

Powrót do góry Go down
 
tropikalna izolatka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» tropikalna izolatka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Tropikalne lochy-
Skocz do: