Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 słoneczny brzeg

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Guest
Gość



PisanieTemat: słoneczny brzeg   Sob Paź 31, 2015 7:02 pm

Brzeg nad tym pięknym jeziorem, o podłożu piaskowym. Gdzieniegdzie rosną jakieś chwasty, roślinki, drzewa a cały brzeg zawsze jest pięknie oświetlany przez słońce w porze dziennej. Wspaniałe miejsce do spotkań koni, przechadzek, rozmów.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Sob Paź 31, 2015 7:06 pm

Szafran przyszedł tutaj, żwawo i energicznie, a jego ogon falował na wietrze niczym chorągiew. Promienie świeciły w oczy, a sam Szafran wyglądał jak z bajki, jego sierść o złotej barwie, mieniła się w świetle i wyglądał wspaniale. Była to jedna z przechadzek, kiedy to mógł pooglądać sobie naturę, porozmyślać i się wyluzować. Należał w końcu do koni, które często się stresują, więc takie wycieczki to było zajęcie, które na prawdę lubiał.
Położył się na soczystej trawie, przysłuchując się przyrodzie. Zaczął skubać ową roślinę, była bardzo smakowita. kogo ja tak na pawdę lubię? A kto tak na prawdę lubi mnie?- zastanawiał się. Miał już kilku znajomych... Ale z żadnym z nich nie nawiązał jakiegoś lepszego kontaktu.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Sob Paź 31, 2015 7:19 pm

Klacz przybiegła tu lekkim i zgrabnym kłusem. Biegła wysoko podniesioną głową, a nogi kładła bardzo zgrabnie i ostrożnie. Ingrid biegła sobie spokojnie rozglądając się do okoła. Było to bardzo ładne miejsce, i chciała je na długo zapamiętać.Była tak strasznie zafascynowana, że nie dostrzegła Szafrana.
Złoty Szafran..-pomyślała i uśmiechnęła się sama do siebie. Nie wiadomo dlaczego Szafran się jej tak kojarzył. W sumie to bardzo go lubiła i traktowała go jako przyjaciela. W każdym bądź razie, Ingid szła w jego stronę. Cześć Szafran -przywitała się, i przy okazji uśmiechnęła się do niego. Jak tam u ciebie?-zapytała. Była ciekawa, jak się u niego powodzi, bo u Ingrid jak na razie bardzo dobrze.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Sob Paź 31, 2015 7:56 pm

Wsłuchiwał się w dźwięki przyrody, myślał i jadł. Wspaniale się tu przebywało, mógł się rozluźnić i odpocząć.. Ostatnie zdarzenia, no cóż, były dośc przegnębiające, zwłaszcza chorujące konie. Szafran na szczęście coś tam wiedział, mógł chociaż ukoić im ból.
Nagle zauważył Ingrid, usłyszał jej kroki. Znał ją już od jakiegoś czasu, byla sympatyczną i piękną klaczą. Była też namiestnikiem, a to rzecz jasna.. Ważna rola. Pokłonił się lekko, na znak szacunku po czy podniósł głowę. - Witaj Ingrid.- przywitał się i uśmiechnął Klacz była nieco wyższa od niego, a także lepiej zbudowana. - Jakoś leci. A jak ty się miewasz?- zapytał Ingridkę.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Sob Paź 31, 2015 8:07 pm

Ingrid uśmiechnęła się do niego i skinęła głową. U mnie też jak na razie się układa.-odpowiedziała sympatycznym głosem. Słyszałam ze, ta okropna zaraza już jest wyleczona? W końcu ty tu jesteś medykiem, to pewnie więcej się orientujesz w tych sprawach.-zapytała, i przyglądała się mu. Szafran, nieco się zmienił odkąd przybył tu na Saffrin. Ingrid od samego początku go polubiła, i uważała go za bardzo rozsądnego ogiera. Rozglądnęła się do okoła, po czym zabrała kęs trawy która rosła tuż obok jej kopyt. Zaczęła ją wolno przeżuwać, czekając na odpowiedź Szafrana.

//Sorry, że tak krótko ale Marcel sapie.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Sob Paź 31, 2015 8:31 pm

Ingrid była bardzo sympatyczną i miłą klaczą, także Szafran czuł się dobrze w jej towarzystwie. Zresztą, od czasu przybycia troszkę się już ogarnął, i nie stał jak zdechł kiedy tylko kogoś zobaczył, bo to naprawdę mogło być w oczach innych żałosne. Teraz stał, uśmiechnięty i wesoły, bez żadnego stresu. Dobrze się teraz czuł, w jej towarzystwie, mógł jej ufać. Zresztą pora wziąć się w garść.. Już raz się bardzo upokorzył, dobrze że nie było tam więcej koni, bo i tak kilka osób patrzyło jak się upił.. Bardzo tego żałował.
- Ponoć Czarnokrwiści zdobyli lek od pewnego.. Pustelnika. Nie znam go, ale z tego co słyszałem, nie lubi on gości.- powiedział. - Jakie masz plany na przyszłość?- zapytał Ingrid, z nutką ciekawości.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Sob Paź 31, 2015 9:26 pm

Ingrid słuchała uważnie Szafrana. Yhy... rozumiem.-skinęła głową. Kiedy ogier zadał jej pytanie, klacz gdyby mogła zarumieniłaby się, jednak że tego nie mogła, przewróciła tylko oczami, i przez chwilę nie odpowiadała mu. W końcu wzięła się w garść, spojrzała na niego i odpowiedziała:
Mam zamiar, mieć partnera i źrebaki.-uśmiechnęła się do niego z zawstydzeniem. W sumie to przecież nic by jej nie zaszkodziło, że mu to powiedziała? Akurat Szafran był jednym z ogierów, którym można było zaufać, przynajmniej tak się jej wydawało. A ty jakie masz plany na przyszłość? Może jakaś partnerka?-zapytała, uśmiechając się do niego.

//Ahh.. znów krótko, ale wiesz GOT <3
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Sob Paź 31, 2015 10:24 pm

Szafran widział, że Ingrid go słucha. To dobrze że jest ktoś, kto go nie ignoruje. Dostrzegł w niej, że lekko się zawstydziła.. Czemu? Miał wrażenie, że to nie jest jedno z pytań na które można się zarumienić.. Ale w sumie, zależy to od odpowiedzi.. Bo odpowiedź może być w sumie wstydliwa. Wtedy można albo skłamać albo mówić prawdę. Ingrid o kłamstwa jednak nie podejrzewał.
Odpowiedziała mu, a te plany były chyba normalne. Tylko Szafran jest jakiś dziwny.. A Angoarabka jako namiestnik, miała dość takie.. mało ambitne marzenia. W końcu jako prawa ręka władczyni, mogła by coś dodać o zwycięstwie stada.. Ale co Szafran może wiedzieć. mam jeszcze kilka zalet i wad..- przypomniał sobie pewną pieśń. Ingrid odbiła jego pytanie.
Przystanął na nodze. - Cóż.. Chcę się rozwijać w medycynie.- powiedział Ingrid... nie wiem czemu, ale jakoś nie ciągnie mnie do partnerki..- pomyślał. Może po prostu z przyjaźni z którąś klaczą zmieni się to w miłość? Ale jak na razie Szafran miał troszkę inne marzenia niż reszta nieokrzesanych ogierów. - Partnerka.. Może. Zależy jak siię to ułoży.- odpowiedział jej z uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Sob Paź 31, 2015 10:43 pm

Ingrid słuchała i przyglądała się mu. Jednak nie miała szczególnej ochoty rozmawiać o swoich marzeniach, jakoś nie przepadała za tym tematem. A to że na jego pytanie odpowiedziała w taki owy sposób mogło wydawać się dziwne, ale Ingrid jakoś szczególnie to nie obchodziło. Uśmiechnęła się do niego, uznała że bardzo dobrze wybiera. Nadawał się do tego, dobrze że chce się w tym kierunku rozwijać. Bardzo dobrze, moim zdaniem bardzo się do tego nadajesz.-skinęła głową i przymknęła oczy. Ingrid, lubiła w Szafranie to, że wyróżnia się od innych ogierów. Jest.. taki.. oryginalny. Może dla innych wydaje się to dziwne, że jest ogierem a nie ciągnie go do klaczy. Jednak Ingrid, w całej okazałości to rozumiała, i nie miała żadnego ''ALE''. Uśmiechnęła się do niego, kiedy ten jej odpowiedział. Rozumiem.-odparła. To, że była namiestnikiem, nie musiała od razu, mówić o tym jakie ma plany w związku ze stadem. Jakoś bardziej lubiła mówić o sobie, niż o planach stadnych. Uśmiechnęła się do niego jeszcze raz, z nadzieją że zada jakiś temat do dalszej rozmowy.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Nie Lis 01, 2015 9:27 am

Może Ingrid nie miała ochoty gadać o swoich planach w związku ze stadem? Całkiem możliwe.. No cóż, to są też tematy, które należy zachować dla siebie, a nie rozpowiadać, może nie ufała Szafranowi? - Dzięki. Ty chyba też nadajesz się na namiestnika, aczkolwiek nie miałem okazji jeszcze tego zobaczyć- powiedział z uśmiechem na pysku.
Przystanął na nodze i zdmuchnął grzywkę z oka. Nie wiedział zbytnio co może teraz powiedzieć.. W końcu nie chciał stać w nudnej ciszy. Ale o czym może porozmawiać z Ingrid? Hmm.. Zastanowił się chwilę. - Masz partnera?- zapytał ni z tyłka. To było dość intymne pytanie, ale takie coś mu przyszło do głowy, niczego też nie chciał sugerować.. Był ciekawy czy Namiestniczka sobie kogoś znalazła, jej partner miał szczęście że się spyknął z Prawą Ręką Władczyni.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Nie Lis 01, 2015 9:41 am

Dziękuje..-odparła z lekkim uśmiechem na pyszczku. Stala cicho uśmiechając się i rozglądając.
W głębi duszy miała nadzieje że zacznie dalszą rozmowę, choć sama nad tym myślała. Kręciła się przez chwilę, przechodziła z nogi na nogę. Kiedy w końcu ogier zadał jej kolejne pytanie, klacz znów zaniemówiła. Co miała mu powiedzieć, że nie ale nie długo będzie mieć? Jeśli ogier którego darzy uczuciem to odwzajemni? Przez chwilę myślała nad odpowiedzią... Jeszcze nie... może to się wydać dziwne, ale może będę mieć.-odpowiedziała,patrząc na reakcję Szafrana i uśmiechając się do niego.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Nie Lis 01, 2015 1:26 pm

Przystanął na chwilę i obserwował klacz. Fajnie by było, gdyby jej się powiodło, akurat swoim przyjaciołom w stadzie życzył samego dobra. Tym bardziej Ingrid, namiestniczce. Powoli zaczynał już wracać.. Tematy chyba im się skończyły, a to chyba nie jest ich ostatnie spotkanie. Ciekawe też, kogo upatrzyła sobie Ingrid? - Niczego dziwnego w tym nie ma.- uśmiechnął się do niej. pora się zbierać, Szafran też miał jakieś tam zajęcia. Popatrzył jeszcze raz na całą okolicę. - Powodzenia. Ja znikam.- pożegnał się i odbiegł paradnym kłusem

z.t
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Nie Lis 01, 2015 3:50 pm

Klacz uśmiechała się do Szafrana. Przez chwilę rozglądała się czy może nikt nie idzie, a później znów spoglądnęła na ogiera. Skinęła głową kiedy ten przyznał jej rację, i uśmiechnęła się do niego, prawie nie zauważalnie. DO zobaczenia.-pożegnała go. Przez chwilę stała, później napiła się trochę wody, i poskubała trawę. Jednak nikogo nie było oprócz niej, i raczej w pobliżu także. Klacz wybiegła z tego miejsca dość szybkim galopem.

z/t
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Czw Lis 12, 2015 7:32 pm

Przechadzawszy się spokojnie brzegiem jeziora, z trudem unosząc ciężarny brzuch. Eh, chyba nigdy się do niego nie przyzwyczaję.
Ale dokładnie, dokładnie wtedy przeszedł mnie straszliwy skurcz.
Nie wytrzymawszy, natychmiast upadłam na piasek i wczepiłam w niego kopyta. Ból wstrząsnął moim ciałem, gdy rodzący się źrebak wydostawał się na świat i napierał na mnie.
Kropelki potu wystąpiły na moim ciele, gdy z jękiem pomagałam mojemu potomkowi w trudnej dla nas obu wędrówce. Po dłuższej chwili ból zelżał, ale ja przez chwilę nadal leżałam bez zmysłów. Gdy w końcu się pozbierałam, zerknęłam na to "coś", co wydostało się ze mnie. Zaczęłam wylizywać źrebaka, aby wyczyścić go ze śluzu i różnych dziwnych rzeczy, których nazw nawet nie znałam.
Oto właśnie urodziłam córkę.
- Kochanie - powiedziałam szeptem. - Nadaję ci imię Aphrodite.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Czw Lis 12, 2015 10:09 pm

Mała klaczka usiłowała się wydostać z tego ciemnego miejsca, które dotychczas było jedynem jakie znała. Było tu ciepło, czuła się tam bezpiecznie. Coś jednak w jej małej główce nakazywało się stąd wydostać, opuścić przyjemne miejsce. Nie myśląc zbyt wiele, starała się wyjść na zewnątrz i zobaczyć resztę świata. A może tam nic nie było? Może TO był jedyny świat, a na zewnątrz ziała tylko czarna pustka? Nie, to nie mogło być możliwe. Coś musiało tam być!
Po chwili jej zamknięte jeszcze oczka zalała fala oślepiającego blasku. Zewsząd zaczęły dobiegać najróżniejsze dźwięki, docierały coraz to nowe zapachy. Starała się otworzyć oczy, aby jak najszybciej przekonać się jak wyglądała "reszta" świata. Najpierw jedno, potem drugie. Wszystko tu było takie kolorowe! Z kolejnymi sekundami świat stawał się coraz mniej rozmazany i zaczęła widzieć różne kształty.
Instynktownie wtuliła się w inne ciepłe ciało, które leżało teraz przy niej. I znów czuła się bezpiecznie. Mmmhm. Powiedziała jej mała, bezzębna szczęka. Po chwili zaczęła pić matczyne mleko.
Powrót do góry Go down
Czarny Książę

avatar

Posts : 77

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Pią Lis 13, 2015 4:09 pm

Książę pojawił się na słonecznym brzegu bez większego powodu. Miał jednak przeczucie, że to tutaj wydarzy się coś wyjątkowego. Coś co na zawsze zmieni jego jednostajne życie i uczyni je bardziej kolorowym. Od dawna nie widział się z Arcaną, swoją drugą partnerką która wkrótce miała powić ich wspólnego potomka. Nie czuł do niej zbyt wiele, była mu tak samo obojętna jak setki innych koni które spotykał. Trudno było nawet powiedzieć czy przywiązał się do niej w jakikolwiek sposób, a ni tym bardziej, że zdołał ją polubić. Była bo była i tyle w temacie. Nie myślał o niej, nie tęsknił i nie chciał się z nią zbyt często widywać. Związał się z przywódczynią Halnych tylko dla źrebięcia które ma wkrótce się narodzić. Chciał stworzyć dla syna lub córki zgraną i pełną rodzinę. Gdybym mógł, odebrałbym jej mojego potomka i wychowywałbym go wspólnie z Mianką. Ona na pewno byłby o wiele lepszą matką i stworzyłaby prawdziwe ognisko domowe. Arcana się nie nadaje do tego, to zadufana w sobie egoistyczna narcyzka która myśli tylko o sobie. Na dodatek niezbyt urodziwa... Od ich spotkania wyrobił sobie o niej zdanie i jak widać świetnie pasowało to do rzeczywistości według niego. Kiedy dostrzegł jej sylwetkę z małym źrebięciem, pocwałował ku niej przejęty. Zobaczył, że już jest po wszystkim. Aphrodite moja maleńka córeczka... Jest podobna do matki, pewnie wdała się w nią też charakterem. Wzruszony, rozpłakał się ze szczęścia. Ona jest taka śliczna... Pocałował namiętnie Arcanę i przytulił do siebie. Po prostu stał i patrzył na nią, napawając się urokiem swojej maleńkiej córeczki. Czyż ona nie zasługuje na normalną rodzinę ? Taka mała niczemu niewinna istotka. Od razu pokochał ją najbardziej na świecie. - Witaj Afrodytko na świecie, ja jestem twoim tatusiem, a to twoja mamusia - odparł szczęśliwy. Z życzliwym uśmiechem, przyglądał się jej poczynaniom.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Pią Lis 13, 2015 4:36 pm

// No wiesz co, bo będę płakać...

Malutka klaczka była najpiękniejszym zjawiskiem, które widziałam w życiu. Jej sierść miała śliczną, łagodnie ciemną barwę. Smukłe nóżki podpierały małe ciałko. Delikatnie nastawiłam się, aby Aphrodite mogła napić się mleka.
To był jej pierwszy posiłek w życiu. Ciekawe, czy spodoba jej się na świecie? Będzie z niego zadowolona? Tak bardzo cieszyłam się z jej narodzin, z tego, że nareszcie zaistniał w moim życiu ktoś, kogo będę mogła bezgranicznie kochać...
Pogładziłam ją pyskiem po główce, czyszcząc i wyczesując grzywkę. Jedwabiste, jeszcze cienkie kosmyki musiała odziedziczyć po mnie, ale całym kształtem ciała raczej przypominała ogiera, który był jej ojcem.
Zapomniałam już o wyczerpującym bólu porodu, teraz liczyła się tylko moja córeczka.
- Witaj na świecie Aph - powiedziałam i delikatnie musnęłam jej główkę wargami. Uśmiechnęłam się dość blado, wciąż zmęczona, ale szczęśliwa jak wariatka. - Córeczko - szepnęłam. Te słowa zabrzmiały tak słodko w moich ustach. Córeczka... Zawsze marzyłam o rodzinie. A teraz? Nie mogłam się doczekać wspólnego życia z moją małą księżniczką.
Przybył ogier fryzyjski, ale ledwo dostrzegłam jego kształt przez zasłonę zachwytu.
- Czyż ona nie jest najpiękniejszym zjawiskiem, jakie można sobie wyobrazić?... - westchnęłam trochę do niego, trochę do siebie, a w oczach miałam łzy. Nawet nie oderwałam wzroku od córki, mówiąc. - Chodź słońce, napij się jeszcze mleka - powiedziałam. Dopiero co narodzone źrebaki miały duży apetyt, założyłam więc, że z Aph będzie podobnie.
Niedługo będzie musiała stawić pierwszy krok. Na moim pysku rozlał się uśmiech. Nie mogłam wprost doczekać się tej chwili.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Pią Lis 13, 2015 6:58 pm

Była taka szczęśliwa... Otaczało ją tyle ciekawych rzeczy, które chciałaby od razu sprawdzić. Małymi, błyszczącymi oczkami wpatrywała się w ten wspaniały krajobraz, malujący się tuż przed nią. Wszystko zdawało się być na wyciągnięcie kopytka. Ochoczo zaczęła znów pić ciepłe, matczyne mleko. Z delikatnym, słodkim uśmieszkiem przyglądała się wszystkiemu dookoła.
Przytuliła się do mamy mocniej, kiedy tylko usłyszała czyjś głos. Taki... inny głos. Przed nią stał teraz koń z całkowicie czarną sierścią. Bez żadnej, nawet najmniejszej plamki w innym odcieniu. Klaczka jednak widziała jego radość, a przecież jak ktoś jest szczęśliwy to nie może być zły.
Mama. wyszeptała, odwracając ponownie główkę w stronę rodzicielki. Uśmiechnęła się radośnie. Postanowiła wreszcie sprawdzić, czym są te "inne" rzeczy. Na początek wyprostowała przednie nóżki, przez chwilę się im przyglądając. Potem, prostując również tylne, stanęła na chwiejących się nogach. Zrobiła jeden krok, potem drugi... i już. Wylądowała na zadzie, ale nie zamierzała od razu odpuścić. Wstała ponownie i w ogromnym skupieniu zrobiła kilka niepewnych kroczków. Przyspieszyła i udało jej się przegalopować jeszcze niezdarnie kilka kroków. Stanęła koło mamy i z dumą oraz radością spojrzała na tatę. Tata. powiedziała szczęśliwa.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Pon Lis 16, 2015 7:13 pm

Z zafascynowaniem obserwowałam Aphrodite, która stawiała pierwsze kroki. Sama czułam się potwornie i nie miałam siły ani ochoty wstawać. W końcu jednak postanowiłam przemóc zmęczenie i spróbowałam powstać, co było o tyle trudne, że wciąż drżały mi nogi. Jednak, zapierając się mocno, kopyto za kopytem, wstałam i razem z córką postawiłam kolejne kroki.
- Tak, kochanie - powiedziałam cicho. - Jestem twoją mamą. A to twój tata, Czarny Książę - potarłam nosem jej główkę.
Uśmiechnęłam się ciepło i westchnęłam. Mam córkę. To... niesamowite...
- Może chcesz poznać inne źrebaki, Aph? - zapytałam.
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Pon Lis 16, 2015 10:13 pm

Mała księżniczka była dumna, widząc uśmiech na pysku swojej mamy. To oznaczało, że chyba dobrze jej szło. Ponownie przegalopowała kawałek, aby móc się w pełni nacieszyć tym, że nareszcie może się poruszać. W końcu może biegać i oglądać ten cudowny świat. Tyle tu było kolorów, tyle zapachów!
Zatrzymała się na moment, widząc barwnego motylka. Przydreptała do niego, aby mu się przyjrzeć z bliska, jednak ten po paru chwilach odleciał. Za moment się trochę zasmuciła, ale zaraz z poprzednim uśmiechem na ciemnym pyszczku, ruszyła w stronę mamy. Podbiegła radośnie do niej i przytuliła się. Tak, bardzo chcę! powiedziała radośnie.
Powrót do góry Go down
Czarny Książę

avatar

Posts : 77

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Wto Lis 17, 2015 7:04 pm

CK patrzył na swoją córeczkę ze wzruszeniem. Afrofytka jest taka słodka i urocza... po prostu ciasteczko do schrupania. Na rękę było mu to, że Arcana nie zwracała na niego zbytniej uwagi. Nie miał ochoty jej całować i przytulać za żadne skarby, chciał tylko często spędzać czas z małą Aph. Uwielbiał źrebaki, a mała, czekoladowa księżniczka od razu została oczkiem w głowie młodego ogiera, jak każdy z resztą jego potomek. Zamierzał zaraz po podrośnięciu córeńki, porzucić przywódczynię Halnych na dobre. Czasem zastanawiał się dlaczego doszło między nimi do jakiejś bliżej relacji. Po co się z nią związał na dłużej, skoro nawet nie chce się z nią widywać ? Jaki jest w tym wszystkim sens ? Odrzucił od siebie te paskudne myśli, skupiając się na obserwowaniu swojej prześlicznej potomkini. Potok gorących łez szczęścia, wylał się na ziemię kiedy tak na nią patrzył. Ona nie była śliczna, ona była piękna ! Każdy ruch kopytkiem, każde najmniejsze słowo wypowiadane przez nią było takie urocze... Euforia przepełniała serce i umysł ogiera, oraz nieopisanie wzruszenie. Był z niej dumny, pokochał ją od razu i obiecał w duchu, że nigdy nie pozwoli jej skrzywdzić. Uśmiechnął się radośnie patrząc jak biega za motylami. - Arcano czy mógłbym wam towarzyszyć ? - zapytał z nadzieją w głosie, na chwilę przenosząc swoje spojrzenie na przeciętnej urody kasztankę. Po kilku sekundach przenosząc swoją uwagę na córkę. Aph, może chcesz się pobawić w berka ? - zaproponował, nadal się do obdarzając ją życzliwym uśmiechem. Dotknął ją kopytem w szyjkę, a potem powolnym kłusem ruszył po brzegu tak, że mogła bez po problemu go złapać. Wtem ujrzał niesamowite zjawisko. Pośród kilku drzew znajdowało się niezwykłe skupisko barwnych motyli. Unosiły się, zataczając  spirale, oplatając Księcia i małą Afrodytkę. Gra kolorów opatuliła całkowicie obydwa konie przez co przez moment zdawać by się mogło sierść ich zmieniła kolor. Karus stał urzeczony, patrząc na tą sztukę jaką sprezentowała mi przyroda. Motyle tymczasem poderwały się do lot i powtórnie zaczęły swój oszałamiający taniec na tle błękitnego nieba... - Afrodytko, spójrz ! - zawołał, wskazując na to co wyprawiają te piękne owady. Kiedy usłyszał odgłosy walki zdał sobie sprawę co się dzieje, odciągnął młodą klaczkę na bok i zostawił w bezpiecznym miejscu. Próbował pomóc Arcanie, rzucał się raz po raz na tygrysy i prosił bogów - Nirvano, czcigodna bogini daj siłę i moc Arcanie ! - wołał modlitewnym głosem. Walka zdawała się przedłużać, a ogier nie wprawiony w bojach przez jakiś czas blokował dostęp drugiego drapieżnika do przywódczyni Halnych. Wreszcie nie dał rady, padł na grzbiet i obolały nie był w stanie się ruszyć. Patrzył jak drapieżnik, rozrywał młodą klacz i nic nie mógł zrobić. Był bezsilny, leżał i nie wstawał. Płakał rzewnie, a potem powstał i ruszył za swoją potomkinią.
z/t


Ostatnio zmieniony przez Czarny Książę dnia Pią Lis 27, 2015 6:58 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Wto Lis 17, 2015 10:28 pm

Widząc uśmiech na pysku konia, którego sierść była tak czarna jak najciemniejsza z najciemniejszych nocy, również uśmiechnęła się słodko. Mała z entuzjazmem pokiwała czekoladową główką, słysząc świetną propozycję zabawy. Bez wachania ruszyła za swoim tatą, najszybciej jak tylko pozwalały jej na to chude, ciemne nóżki. Po chwili udalo jej się dogonić ogiera i dotknęła do lekko pyskiem. Jak zaczarowana zatrzymała się, patrząc w stronę, którą wskazywał jej tata. Z zafascynowaniem przypatrywała się powietrznym akrobacjom kolorowych stworków, którymi były motyle. Każdy z nich był inny, każdy miał swój własny niezwykły wzorek na delikatnych skrzydełkach. Razem tworzyły żywą tęczę.
Mała z zachwytem przypatrywała się barwnym owadom. Śliczne... powiedziała tylko, a jej oczka błyszczały z radości.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Wto Lis 24, 2015 6:06 pm

Odzyskałam już nieco sił. Trochę wróciła mi sprawność, więc teraz mogłam spokojnie chodzić bez uważania na każdy krok. Patrzyłam na Aphrodite, dumna ze spełnienia przykazania natury, i wypełniona szczęściem, że oto stoi tam najcudniejsze stworzenie świata.
Kątem oka jednak dostrzegłam jakiś ruch w cieniu sitowia. Z mroku wyłoniły się świetliste oczy jakiegoś drapieżnika, po dłuższych oględzinach doszłam do wniosku, że to tygrys, czarny tygrys.  Miał sierść koloru węgla, poprzecinaną jeszcze ciemniejszymi paskami, a jego pysk był na wpół rozwarty, ukazując zęby, które lśniły bielą. Nie patrzył jednak na mnie. Jego wzrok był zwrócony w stronę Aph oraz Czarnego Księcia. Ogarnęła mnie czysta, żywa panika. Nie myślałam wtedy. Wtedy rzuciłam się na niego z gołymi kopytami, pragnąc rozerwać go na strzępy.
Czujne uszy drapieżnika zarejestrowały mnie bez zwłoki, ale ten tylko pacnął mnie łapą, odtrącając na bok i czając się na tamtych.
Upadłam, bo nogi nadal nie utrzymywały mojego ciężaru. Podniosłam się jednak najszybciej, jak zdołałam i skoczyłam mu na zad, chwytając Smoczy Ząb i zatapając jego ostrze w nim. A raczej próbując je zatopić. Tygrys odsunął się po prostu, nadal krocząc w stronę Aphrodite.
Aphrodite.
Nie mam mowy.
Wyskoczyłam pomiędzy zwierzę a ją, nadal oglądającą z ojcem motylki, a potem zwyczajnie kopnęłam tygrysa w pysk. Zwierzę ryknęło i zmarszczyło pysk, groźnie sycząc. Wtedy po prostu skoczyłam mu na szyję, chcąc własnym ciałem odgonić je od tamtych. Poczułam pazury zatapiające się w moim grzbiecie, ale bólu nie poczułam. Po prostu pokryłam się ogniem i pchałam kota naprzód, targając go za zasłonę drzew, aby Aph i kary ogier nie patrzyli na widowisko. Przecież fryza i tak nic nie obchodzę, a Aph nie powinna na to spoglądać.
Czułam, jak zwierzę szatkuje mnie na kawałki pazurami, ale nie obchodziło mnie to. Z furią pchałam go coraz dalej, a resztki porwanej peleryny spadały po moim grzbiecie. Tygrys delikatnie się zdenerwował, nie mogąc pozbyć upierdliwej istotki. Zaryczał i gniewnie machnął łapą, odrzucając mnie na bok. Upadłam, rozchlapując krew po trawie wokoło. Kot, kiwając ogonem, odwrócił ode mnie spojrzenie i znów zmierzał ku Aphrodite.
Wtedy wstałam, z jakąś nadnaturalną, beznadziejną mocą łapiąc go za ogon zębami, zamachnęłam się głową i z całej siły odrzuciłam jak najdalej w bok. Zanim zatrzymał się na ziemi, doskoczyłam go i Smoczym Zębem przesunęłam wzdłuż jego kręgosłupa, tworząc szeroką, broczącą szramę. Ujrzałam przerażenie, szok i ból w oczach zwierzęcia, aż zasłabłam i niemal upadłam na piach i trawę, starając się zatamować krew spływającą wodospadami z tylu części mojego ciała, że było to beznadziejne.
Lecz wtedy, kiedy miałam dokończyć swego dzieła, z drugiej strony zaatakował mnie kolejny zwierz. Machnięciami pazurów rozerwał mój grzbiet, a ja wrzasnęłam, kiedy uderzyła mnie pełna fala bólu, jakiej nie doświadczyłam jeszcze nigdy. Wysupłałam z resztek peleryny kamień w kształcie żmii ale nie byłam w stanie nic powiedzieć. Drugi tygrys zaczął rwać mnie na strzępy, a ja czułam, jak życie wypływa z mojego ciała.
Co się stanie z Aphrodite? Spokojnie, fryz zajmie się nią. A SHW? Co z moim stadem? Nie zdążyłam sobie na to odpowiedzieć. TYgrys niemal dokonał dzieła. Wpadł mi do głowy ostatni, rozpaczliwy pomysł. Wymacałam kamień, powoli tracąc czucie i szepnęłam:
- Chcę kupić sobie powrót tutaj, jako Duch.
Praktycznie nie słyszałam swojego rzężącego głosu. Moje ciało było tak uszkodzone, że niemal nie czułam już nic.
- Aphrodite... - zanuciłam cichutko. W końcu świat zaczął wirować jak płatki śniegu, przed oczami miałam wciąż coraz więcej czerni, aż...
Aż nastąpiła cisza.

Tą oto sytuacją, zabiłaś swoją postać. Arcana nie żyje, zostawiła corkę oraz stado.. Kto zajmie się Aphrodite? Do 6 miesięcy bez matki nie przeżyje.. Co ze stadem? Arcana już nie pomoże. Lecz.. Pustelnik nie kłamał. Kamień.zaczął płonąć, aż zniknął w klebach dymu.. Duch Arcany opuścił ciało byłej władczyni, a to miejsce jego urodzenia..
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Wto Lis 24, 2015 8:57 pm

Mała klaczka z zachwytem wpatrywała się w niezwykły taniec kolorowych stworzonek. Śliczne... - powiedziała w myślach rozmarzona. Czuła się tak, jakby znajdywała się w samym środku tęczy. To było coś pięknego. Tyle barw połączonych z grą promieni słonecznych dawała niesamowity, wprost zniewalający efekt.
Zapatrzona w niezwykłe widowisko, nie spostrzegła nawet czarnego tygrysa, który bezszelestnie zbliżał się w jej stronę. Dopiero po chwili zobaczyła, jak jej mama atakuje drapieżnika. I to w jej obronie. Z przerażeniem i paniką w oczach patrzyła, jak jej mama co jakiś czas pożądnie obrywa od dzikiego kota, ale jednak ta nie poddawała się. Wtuliła się w tatę i odwróciła małą, drżącą główkę, kątem oka spoglądając co jakiś czas.
Wtem, tygrys padł martwy na ziemię. Aph nie miała nawet chwili, aby odetchnąć, uspokoić się. Po chwili zjawił się kolejny, tak samo rozwścieczony i zaatakował Arcanę. Jej mama tym razem została powalona na ziemię. I już się nie podniosła. Czarny zabójca odbiegł zostawiając ciało swojego towarzysza.
Klaczka nie zwracając już na nic uwagi podbiegła do umierającej rodzicielki. Mamo! Obudź się! - krzyknęła przez łzy, trącając zimny już łeb klaczy. Jej oczy były już bez życia, puste, bez blasku. Aphrodite coraz bardziej zalewała się łzami. Wtuliła się w szyję martwej matki, a w jej oczach widoczny był bezdenny smutek, rozpacz i przerażenie. Trzęsąc się od płaczu wciąż powtarzała cicho: Mamo... mamo! Chciała w ten sposób sprawić, aby jej mama się już obudziła. Przecież nie mogłaby sama sobie poradzić. Sama, bez niej...
Powrót do góry Go down
Guest
Gość



PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   Sro Lis 25, 2015 1:01 pm

Szafran był przerażony. Przeszedł do szalenczego biegu, wierzył, blagal bogów. -Narino, zlituj się, nie daj Nirvanie zabrać duszę Arcany.. wymamrotał i biegł dalej.. Nie, to nie mogła być prawda.. Po prostu nie mogła. Jego serce napelnilo się rozpaczą i bezsilnością.. Podbiegl do rozszarpanego ciała.. Nie mógł już pomoc Władczyni.. Była martwa..
Nastała cisza.. Nie wiedział co robić, znieruchomial. Dopiero po chwili zauważył łkającą córkę Arcany i Księcia. Popatrzył na nią że smutkiem i nie wiedział co teraz.
z pomocą zwierząt, ciało Arcany zostało przeniesione do grobowców w podziemiach zamku Monterari.
Szafran byz zrozpaczony.. Nie miał siły by myśleć logicznie.. - Aphrodite.. Pozwól, że pójdziesz ze mną bezpiecznie do zamku.. Księżniczka bez matki nie będzie tu bezpieczna. poprosił źrebicę i odszedł wraz z nią, jeśli się zgodziła.. Czarny Książę gdzieś chyba zniknął..

Z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: słoneczny brzeg   

Powrót do góry Go down
 
słoneczny brzeg
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Tereny Niczyje :: Jeziora géminé :: Jezioro Autren-
Skocz do: