Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 korytarz z celami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Sob Paź 17, 2015 8:06 pm

Widać było że Espilce się cieszy że klacz się uspokoiła. No ale czasem pozory mylą. Niech on sie lepiej tak nie cieszy.
Nie przeszkadzało jej to że ogier się do niej przytulia.
Ale ona ma plan, nie da się wykorzystać, jakiemuś nędznikowi.
Gdy ściągnął jej to ustojsto z pyska, podZiękowała.
Chcąc się odwdzięczyć za jego mile traktowanie, Ingrid owdwróciła się i także zacZęła wodzic go chrapami po szyji. Klacz odwróciła się zadem, chcąc go zmylić że jet gotowa na pokrycie. Gdy nagle kopnela go prosto w pysk, następnie odwróciła się, stanęła na tylnych nogach i wała go z przednich, zaskakując na niego i grysc go do krwi.
-Co mam zamiar zrobic ? skopac ci ten tlusty zad.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Sob Paź 17, 2015 8:13 pm

Przytuliłem się do klaczy ciesząc się, że udało mi się ją zdominować i zastraszyć. Byłem tak bardzo silny, straszny i groźny. Strasznie się cieszyłem ze swojego sukcesu. Przymknąłem oczy z zachwytu, gdy ta zaczęła mi wodzić chrapami po szyi. Spodziewałem się, ze zaraz zaczną się dziać naprawdę miłe i przyjemne rzeczy. Zadowolony z tego wszystkiego i ufny nawet nie zdążyłem uskoczyć, gdy oberwałem kopytem w pysk. Kwiknąłem z bólu ale nim zdążyłem uskoczyć, oberwałem jeszcze z przednich nóg i zostałem ugryziony. W końcu udało mi się zwiać na bezpieczną odległość, gdzie klacz z obrożą i łańcuchem nie była w stanie sięgnąć.
- Co... co to było? Obiecałaś! - warknąłem z wyrzutem do Ingrid. Zerknąłem również z urazą na drugą klacz.
- To Twoja wina! Zapłacisz mi za to! - zagroziłem Arcanie. Wyszedłem na chwilę z klatki po kaganiec, który wcześniej wyrzuciłem, po czym ponownie wróciłem do Ingrid pamiętając o zamknięciu drzwi na klucz. Rzuciłem się na nią, próbując ponownie jej wepchnąć kaganiec na pysk. Jak widać z niektórymi nie dało się postępować inaczej.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Sob Paź 17, 2015 8:21 pm

Widząc, co ona robi, przestałam udawać zaniepokojenie i cokolwiek mówić, aby jej nie rozpraszać. Niestety klacz trochę za szybko przestała grać. Szkoda, bo ja wypadłam bardzo przekonująco. Spojrzałam na nią przykrywając bok pyska grzywą, aby Espilce go nie widział. Rzuciłam Ingrid spojrzenie mówiące: Czekaj. Teraz ja spróbuję.
- Ależ Espi, to przecież nie moja wina - powiedziałam gładko.- Nie miałam okazji przekonać się, jaki jesteś. Jedyne, co zrobiłeś, to zatargałeś mnie tu i zamknąłeś. Jak po czymś takim miałam żywić jakieś przychylniejsze uczucia do ciebie? - zapytałam spokojnie. Naprawdę byłam ciekawa odpowiedzi.
Uśmiechnęłam się dość blado, bo szczerze to ani trochę nie miałam ochoty na przyjazną rozmowę. Ale z drugiej strony...
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Sob Paź 17, 2015 8:37 pm

Ingrid była tak strasznie pozbawiona zachowanien Espilce. Klacz była z siebie dumna, nawet bardzo..
Gdy nagle zauważyła że ten sukinsyn przynosił ten piepszony kaganiec.
Patrzyła na niego zagryzajac zęby że złości.
A co ty sobie w ogole wyobrażałeś? Frajerze..- śmiała mu się prosto w pysk.
I znów zaczęła się szarpanina, Ingrid nie dała się sobą pomiatac.
Klacz szarpala się, gryząc go przy okazji. Jednak ogier byl sprytniejszy i wykorzystał , zły ruch Ingrid.
Gdy zaczął obwiniać Arcane, ta zaczęła się komicznie wykręcić.
Ingrid stała i wsłuchiwała się  w słowa Arceny, oraz z wilką ciekawością co odpowie na to Espi
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Sob Paź 17, 2015 8:45 pm

Zignorowałem słowa Arcany. Skoro się zawziąłem na Ingrid to chciałem skończyć to, co zacząłem. Już ja ją musiałem ukarać za te wstrętne kłamstwa i oszustwa! A jak skończę z Ingrid, zajmę się Arcaną. A później znowu Ingrid, znowu Arcaną. I tak przez parę lat, aż te dwie pyskate małolaty pożałują, że ze mną zadarły!

- Frajerze? Jak śmiesz! - warknąłem oburzony jej słowami. Nie dość że mnie okłamywała to jeszcze wyzywała. No i co wcześniej powiedziała? Że mam tłusty zad? Zerknąłem kilka razy na swój tył i wcale nie był tłusty! Rzuciłem się z kagańcem na Ingrid i po chwili walki i kolejnych dwój bolesnych ugryzieniach, w końcu założyłem jej kaganiec. Ciężko chwilę dyszałem, ale po chwili zacząłem się uspokajać.
- To co? Teraz koniec gryzienia? - stwierdziłem, uśmiechając się do niej. Skoro nie mogła mnie już więcej gryźć z powodu kagańca to teraz przejechałem jej chrapami po szyi. Następnie chwyciłem w pysk jej ucho, memląc je chwilę w pysku.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Sob Paź 17, 2015 9:02 pm

klacz nie stety nie doczekała się tego na co czekała. Słyszała tylko nędzne gadanie Espilce.
Tak, tak-śmiała się z niego. To że miała to na pysku, to wcale nie miała zamiaru przestać kopać.
Nawet jego głos wydawał się być oropny, wlasciwie to byl!.Próbowała go ignorować, ale takich debil nie da się nie ignorować .
Gdy ogier znów dotykał jej szyji, o mało nie padła w szał , nie było to już dla niej przyjemne. Wręcz przeciwnie, brzydziła się jego dotykiem. Gdy zaczął memlać jej ucho, ta wyrwała się i metalową (nie wiem dokładnie) częścią kaganca, przywitała mu w pysk.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Sob Paź 17, 2015 9:18 pm

Coraz bardziej irytowała mnie klacz, która się robiła coraz bardziej bezczelna. Był to na pewno wpływ tej jej całej koleżanki.
- Uspokój się! Natychmiast! - warknąłem na nią ale w tym momencie oberwałem od niej kagańce tak mocno, że aż mi się w głowie zakręciło. Cofnąłem się dwa kroki, zerkając na nią ze złością.
- Dobra! Dość tej zabawy! - krzyknąłem, biorąc sznury i rzucając się na jej prawą tylną nogę. Starałem się do niej dowiązać linę by jej drugi koniec przywiązać do palika, wbitego na prawo od klaczy. To samo starałem się zrobić z jej lewą nogą, by przywiązać ją sznurem na lewo od niej, co by jej uniemożliwić kopanie i wierzganie. Nie chciałem w końcu, by mnie ponownie zrzuciła, jak to się jej udało poprzednim razem. Teraz mogłem stanąć centralnie za nią, nie obawiając się jej kopyt. Zacząłem się wycierać pyskiem o jej zad.
- I co? Gotowa? - spytałem, podgryzając ją po nasadzie ogona.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Sob Paź 17, 2015 9:52 pm

Ingrid stała, i czekała na jego kolejne ruchy.
Bała bardzo rozbawiona jego groźbami.
Co taki frajer moze mi zrobić- śmiała się jeszcze głośniej. Robiła to specjalnie żeby go zdenerwować i sprowokować.
Gdy Espilce nagle zarzucił line i chciał zawiązać jej nogi.  
Lecz Ingrid podnosiła i opuszczała nogę, żeby nie mógł jej złapać. I nagle nie spodziewanie kopła go.
Kolejna poraszka, udało mu się ją związać.
Nie!- wrzasnęła na niego. Kreciła się i wyginała się w każda stronę, kiedy  ogier podgryzal jej nasadę ogona.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Sob Paź 17, 2015 10:11 pm

Coraz mocniej mnie denerwowały jej groźby ale zamiast odpyskowywać... może lepiej było zacząć działać? Tak też zrobiłem rzucając się na nią z liną, co poskutkowało zarobieniem kilku kopniaków, ale koniec końców udało mi się przywiązać jej obie zadnie nogi do posadzki, co jak liczyłem, spowoduje jej szybką kapitulację.
- No... to teraz poddajesz się? - spytałem bardzo z siebie zadowolony, z podziwem patrząc jak klacz się próbuje kręcić i wyginać na boki. Zacząłem wodzić chrapami po jej tylnych nogach, począwszy od zadu do pęcin, które były obwiązane sznurem, po czym ponownie wytarłem się pyskiem o jej zad.
- Przegrałaś, upór nie ma sensu. - stwierdziłem, wkładając pysk pod jej ogon i wypuszczając ciepłe powietrze w jej wrażliwe rejony.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Sob Paź 17, 2015 10:30 pm

Klacz coraz bardziej denerwował zochowanie Espilce.  Czy on jest taki tèpy że nie umie zapytać o nic innego tylko o poddawanie się?
Kup se lepiej mozg, a nie piepsz mi tu o jakies przegranej..-tłumaczyła, a jej głos był pełen nienawiści.
No jesli chcesz miec potomka, to pewnie chetnie sie nin zajmiesz?-próbowała do niego mówić żeby ten przestał ją dotykać, tylko patrzył jej w czy.
Próbowała  to ignorować, ale ewychodziło jej to marnie.  
A śmiech ogiera denerwowało ja jeszcze bardziej.
Kiedy poczuła jego pysk, w miscu gdzie jego pysk być nie powinien, Izaczęła Kreciła zadem i zacisnęła mocni ogon.


Ostatnio zmieniony przez Ingrid dnia Sob Paź 17, 2015 10:36 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Aliolia

avatar

Posts : 208
Age : 14

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Sob Paź 17, 2015 10:35 pm

//sorki że tak puźno
Aliolia została tu przyprowadzonaona przez klacz na jej zachowanie odpowiedziała tylko cichym westchnieniem ale gdy  klacz miała celność zadać jej rane w  szyję A ns Risrum mówiono że to SKZ jest najgorsze mylyli się i jrszcze jedno żałuję że o tobie myślałam na Sorriso myślałam i pytałam a co do twoich słów : los jest jak bumerang zawsze do ciebie wróci staneła dumnie i czekała co ta klacz zrobi
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Sob Paź 17, 2015 10:40 pm

Spodziewałem się zdecydowanie innej odpowiedzi niż ta, która dostałem od klaczy. Natychmiast ją użarłem w zad - niezbyt mocno, tak tylko by zasygnalizować, że takie zachowanie nie będzie tolerowane.
- Nie wkurzaj mnie lepiej! Dobrze się zastanów, co chcesz powiedzieć! - krzyknąłem na nią.
- Zajmę się... albo nie zajmę. Będę miał Ciebie od tego. - prychnąłem. Skąd o niej myślenie o takich rzeczach? I to w takim momencie. Nie rozumiałem jej.
- Oj, nie utrudniaj mi. Nic Ci to nie da. - stwierdziłem, biorąc jakąś kolejną linę, starając się ogon dowiązać do jej prawej nogi, by mi nie zasłaniał dostępu.
- To co? Może jakieś błaganie, prośby czy groźby? - pytałem, ponownie podgryzając ją po nasadzie ogona. Podobało mi się jej kręcenie zadem, jak za wszelką cenę stara się nie dopuścić do tego... co niestety było nieuniknione. Denerwowało mnie, że mi się stawiała, ale z drugiej strony budziło to we mnie pewien szacunek. Zastanawiałem się nawet, czy nie lepiej najpierw się zająć tą drugą klaczą... chociaż może lepiej skończyć, co się zaczęło i dopiero później wziąć się za drugą? Nie byłem pewien, co najlepiej zrobić.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Sob Paź 17, 2015 11:03 pm

Gdy ogier ugryzł ją w zad, klacz pisnęła, może nie bardzo , ale zabolało ją to. Ingrid zaśmmiała się kiedy usłyszała jego kolejne słowa. -Mnie?? chyba Ci sie cos pomyliło-parsknęła.
Ogier próbował przywiązać ogon do jednej z nóg, nie obeszło się to oczywiście bez strzelenia z ogona w jego pysk.
Jednak co innego mogła zrobic klacz w takiej sytuacji.
Ingrid straciła wszelką nadzieję że ominie ją ta okropna sprawa Spoglądała w dół, i słuchała jego słów , które wydobywały się z jego obrzydliwej paszczy.
Nastawiła uszy i do jej ślicznej główki przyszedł nowy pomysł.
Taak.. prosze cie o litość...-Ingrid sama nie wierZyła w to co mówi. Prosiła o litość jakiegoś Frajera z tłustym zadem??
Było widać że ogier się lekko waha, to może jej słowa ją uratuja?
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Nie Paź 18, 2015 9:59 am

Przywiązując ogon do jej nogi ponownie nim oberwałem, ale starałem się po sobie nie okazać, na ile mnie to irytowało. Miałem jej zamiar zaraz pokazać gdzie raki zimują. Chciałem się już na nią rzucić, ale jej nagła prośba o litość zaskoczyła mnie.
- Że co? - zawahałem się przez chwilę nie wiedząc, co zrobić. Ponownie zacząłem ją podgryzać po nasadzie ogona, aż w końcu włożyłem chrapy pod niego i zaciągnąłem się zapachem rui. Tak, rui. To mnie ostatecznie przekonało do tego, co chciałem zrobić.
- Przykro mi... ale decyzja podjęta. - stwierdziłem, po czym naskoczyłem na klacz, obejmując ją mocno przednimi nogami za boki, by nawet nie próbowała się szarpać i wić pode mną.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Nie Paź 18, 2015 12:04 pm

Ingrid słysząc  jego kolejne słowa, była pewna swoich przypuszczeń.  
Kiedy poczuła jego dotyk, była rozwścieczona, co było bardzo dobrze wiać.
Ty jesteś chyba jakiś ułomny, ja sie przed tobą poniżam, i proszę cię o litość, a ty masz to w głęboko w swoim tłustym zadzie?-prychnęła.
Jej wzrok mówił za siebie, wyglądało to tak jakby zaraz gałki oczne miałyby jej wylecieć.
Gdy nagle ogier na nią naskoczył, i ścisnął ją mocno za boki.
Klacz próbowała się kręcić, żeby w jaki kol-wiek sposób mu zaszkodzić.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Nie Paź 18, 2015 12:48 pm

No, teraz mnie ponownie zirytowała! Wkurzyła! Doprowadziła do szewskiej pasji!
- Tłusty zad? Ja mam tłusty zad?! Jak śmiesz! - warknąłem na nią. Ok, miałem świadomość, że fryzy mają bardziej krępą budowę a ja nie miałem za wiele ruchu. Ale mówienie, że mam wielki, tłusty zad było na pewno przesadą! I co? Może mi się jeszcze grzywa przetłuszcza?
- Bezczelna, pyskata małolata! - krzyknąłem na nią, po czym naskoczyłem. Czułem, jak się pode mną wierci na wszystkie strony, kręci, próbuję się mi przeszkodzić... ale z przywiązanymi zadnimi nogami nie miała za dużego pola manewru. I miała chyba tego świadomość.
- Wyczuwam Twój strach. Twoją bezradność. - stwierdziłem, uśmiechając się do niej złośliwie. Ugryzłem ją lekko w kłąb, aby jej pokazać kto tutaj rządzić.
- Uspokój się. Twój żałosny upór nic Ci nie da. - stwierdziłem wchodząc w klacz i rozpoczynając wykonywanie ruchów biodrami.
Powrót do góry Go down
Ingrid



Posts : 466

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Nie Paź 18, 2015 1:10 pm

Mówię tylko prawdę.-uśmiechnęła się chłodno. Co nie możesz się z tym pogodzić?-zaśmiała się.
Ogier zaczął ją obrażać, jednak klacz ani trochę to nie przejęło. Jest zadumany w swoim końskim ego, i nikt na to nie poradzi.
Tak klacz była bezradna, ale w zadnym stopniu się go nie bała! Wiedziała że mogłaby go skopać, na kwaśne jabłko!
Espilce wszedł w nią, i zaczął wykonywać ruchy biodrami. Klacz zarżała cicho.
Była załamana, a myśl że nie mogła nic z tym zrobić, nie mało doprowadzała ją do szału, to jeszcze załamywała.
Stanęła spokojnie, uznała że czym prędzej skończy, to zostawi ją w spokoju.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Pon Paź 19, 2015 7:15 pm

- Prawdę? - zirytowałem się i z całej siły ugryzłem Ingrid w kłąb - Ja Ci już dam prawdę! - krzyknąłem na nią. Wykonywałem coraz mocniejsze ruchy biodrami ale... ale w pewnej chwili stwierdziłem, że to trochę za szybko. No i klacz która zaprzestała rzucania się była jakaś taka... mało interesująca. Zszedłem z niej, odwiązując jej nogi od posadzki.
- Nie... tak szybko Cię nie pokryję. Potrzymam Cię w jaskini kilka dni... byś miała świadomość tego, że krycie się zbliża. Byś o tym myślała, dzień po dniu traciła nadzieję... a wtedy Cię puknę! - warknąłem na nią. Odwiązałem łańcuch od muru i zacząłem ją prowadzić do swojej jaskini.

z/t
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Pon Paź 19, 2015 7:21 pm

Wróciłem do lochów wchodząc od razu do celi z klaczą, której imienia wciąż nie poznałem (Arcana). Na wszelki wypadek wziąłem ze sobą jakieś kajdany, liny a nawet kaganiec. Natychmiast zamknąłem drzwi na klucz, by mi przypadkiem nie zwiała, a następnie stojąc w bezpiecznej odległości od klaczy przywiązanej na krótkim łańcuchu do skały, zacząłem jej się przyglądać.
- Witam ponownie. Stęskniłaś się? - spytałem, zerkając na nią ze złośliwym uśmiechem.
- I jak Ci się podobało przedstawienie? Tak łamię oporne klacze! - oznajmiłem jej z dumą.
- To co? Teraz mi się wreszcie przedstawisz? - spytałem - Zachowujesz się, jakbyś była nie wiadomo kim! A jesteś pewnie zwykłą kobyłą z tego Twojego zrytego stada! - dodałem.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Pon Paź 19, 2015 7:36 pm

Stałam właśnie spokojnie przed kamienną ścianą i w wielkim skupieniu i z ogromnym namaszczeniem rysowałam po niej kamieniem-kredą.
Obrazek przedstawiał karykaturalnego Espilce'a w szlafroku, z turbanem na łbie i szamponem do farbowanej grzywy w kopycie. Był dość udany, sama musiałam to przyznać, ciekawiło mnie, czy ten karus w ogóle ogarnie, że to on. Raczej nie, tam, gdzie kiedyś mieszkał sobie jego mózg, jest tylko jego grzywa.
- Czekaj, cicho - zbyłam go, bo właśnie rysowałam ważny element kopyta. Zmarszczyłam czoło, o ile je posiadałam i wysunęłam koniuszek języka.
- Cieszę się twoim szczęściem - mruknęłam jednostajnie. - Niestety, sam rozumiesz, nie widziałam zbyt wiele, byłam zbyt skupiona na oddawaniu moczu przez te małe kratki w drzwiach - wskazałam okienka. Potem skomentowałam ze znużeniem dalszą część jego wypowiedzi - Ano rozumiem, musicie zadowalać się naszymi, wasze są niestety zbyt... nudne? Brzydkie? O co to chodzi, że wam nie wystarczają? - zapytałam, choć wcale mnie to nie interesowało.
- No niestety, tak samo jak ty - powiedziałam. - Nie licząc słowa kobyła. Chociaż, jeśli chcesz mi coś wyznać, chętnie posłucham - wysnułam subtelną teorię.
Dopiero potem spojrzałam na niego i zmierzyłam lodowatym wzrokiem.
- Te wszystkie liny, łańcuchy i kagańce na mnie? Uważasz mnie za tak groźną? Czuję się zaszczycona - powiedziałam, obserwując go bacznie.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Pon Paź 19, 2015 7:51 pm

Po chwili dostrzegłem rysunek namalowany przez klacz. Zmrużyłem oczy kogo może przedstawiać. Turban na łbie... świadczył o wschodnim pochodzeniu. Zapewne jakiś arab. Ubranie było długie... pewnie ich tradycyjne wschodnie szaty. A może staropolski żupan? Tak... butelka po alkoholu na to mogła wskazywać. Czyli to jakiś arab z polski. Z Janowa? Być może tak. Chociaż osobiście uważałem, że fryzy są duże lepszą rasą. W końcu to my mieliśmy najpiękniejszą grzywę! I umięśnione ciało! A nie jakieś tam wychudłe araby! Może byłem rasistą? Pewnie tak, ale co w tym złego? Ale czemu klacz rysowała araba? Wniosek mógł być tyko jeden.
- Czyżby to Twój ukochany? Zapomnij o nim, teraz jesteś moja. - doradziłem jej. Niestety jej słowa wprawiły mnie w totalne zaskoczenie. Nie wiedziałem co odpowiedzieć... nawet nie wiedziałem co myśleć. Tak, w zasadzie czemu rzuciłem się na inne klacze? Hmm, może dlatego, że za naszymi musiałbym się uganiać, podrywać, bawić w romantyczne spacery przy świetle księżyca i kolację przy świecach. A tutaj tylko lina i już klacz była moja? Ale jak tak powiem... to ona pomyśli, że jestem nieudacznikiem?
- Ależ klacze ze stada się za mną uganiają! - skłamałem - Wy jesteście... przykrym urozmaiceniem. Robię to tylko z obowiązku. - próbowałem się tłumaczyć. Pokręciłem łbem nie rozumiejąc o co jej chodzi. Troszkę mnie zaskoczył jej swobodny ton, jak mówiła o braku stanowiska. Spodziewałem się raczej kłamstw w jej strony a ta sprawiała wrażenie pogodzonej z tym, że nie ma żadnego stanowiska i jest na dnie stadnej drabiny. Bo ja owszem, byłem, i mnie to trochę bolało. Ale w odróżnieniu od niej, nie zamierzałem się do tego przyznawać.
- Ależ skąd! Ja mam wysokie stanowisko! Bardzo wysokie! Tak wysokie, że sobie nawet nie umiesz tego wyobrazić. - skłamałem, ponownie zarzucając grzywą aby klacz wpatrzyła się w moje bujne owłosienie a nie skupiała na odwracaniu przeze mnie wzroku czy innych tikach, mogących jej zdradzić, że odrobinę mijam się z prawdą.
- Za groźną... to może nie. Ale nie chcę byś swoim zachowaniem dała mi powód do zabicia Cię. Wiesz, robię to by Cię chronić. - oznajmiłem jej, odwracając trochę konia ogonem, po czym rzuciłem się na nią usiłując jej wepchnąć kaganiec na pysk, by go następnie ciasno zapiąć, co by nie była w stanie mnie ugryźć.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Wto Paź 20, 2015 5:54 pm

Spojrzałam na rysunek. Gdybym miała brwi, to podjechałyby one w górę mojego czoła (gdybym je miała), a wargi (też nie jestem pewna, czy je mam) ułożyły się w kształt idealnej litery "o" (o ile jest to anatomicznie wykonalne, jeśli nie, to to sobie wyobraź).
- Chętnie o nim zapomnę - powiedziałam, uśmiechając się błogo i wlepiając patrzały w rysunek. Potem znów przeniosłam wzrok na Espilce'a i nie spuszczałam go z niego do końca wypowiedzi. - To wyjątkowy krzywomord, rozpustnik i w dodatku zawsze myślał, że jego ponura egzystencja ma dla mnie jakiekolwiek znaczenie i myślał tylko o własnej, zatłuszczonej, szczeciniastej grzywie, bo wydawało mu się, że jest taka piękna - pogardliwie zamachałam nogami. - Był fryzem, ale po kilku latach odsiadki w rosyjskiej podróbie Pentagonu stał się czymś takim. Przynajmniej tak sądzę, patrząc na niego - powiedziałam, z namysłem jeżdżąc spojrzeniem po całej sylwetce ogiera.
Co za nieudacznik, pomyślałam, chichocząc w duchu. Uwielbiałam tak robić, to moja najlepsza zabawa. Ciekawe, czy jeszcze pokiwa głową i wyrazi współczucie? To by było naprawdę zabawne, jak tylko wrócę będę opowiadać Wietrznym o tej niemartwiącej mnie zupełnie tępocie jednego z najlepszych, jak na Czarnokrwiste standardy, ogierów.
Przeciągnęłam się porządnie, kręciłam głową, robiłam wymachy, ogólnie rozgrzewałam zastane mięśnie i jednym uchem słuchałam, drugim wypuszczałam to, co tam sobie mruczał mój porywacz. Potem jednak stwierdziłam, że chyba powinnam go słuchać, bo może dowiem się czegoś ważnego o ich stadzie?
Ale co on tam może o tym wiedzieć! zganiłam się i dotarło do mnie, że ostatnie zdanie wypowiedziałam na głos. Aa, nawet jeśli to usłyszał, co z tego? Najwyżej pomyśli, że jestem jakaś niedorozwinięta i gadam do siebie, no ale przecież CO MNIE DO CHOLERY OBCHODZI JAKAŚ TAM JEGO PIEPRZONA OPINIA??!!
Więc zaczęłam sobie podśpiewywać skoczną piosenkę o Wesołym Indyku, z tą różnicą, że Wesołego Indyka zamieniłam na Wesołego Espilce'a. Zamieszczę ją tutaj przed przeróbką i proszę o jej docenienie - wymyślałam ją dwie minuty. / Została wypowiedziana na głos, jednak dla samej estetyki użyję na niej kursywy.

Szedł Wesoły Indok - hej!, Indok - hej!, Indok - hej!
Znolozł on gorzołeckę swą, łeckę - swą!, łeckę - swą!
Ochlał się że hoj!, się że hoj!, że hoj!
I do ludu strzępił mordę,
I nastraszył ludu hordę,
I mu ścięli łeb - hej!!!


Kiedy już piosenka wybrzmiała, zwróciłam łaskawie pysk ku koniurkowi.
I wtedy gnój rzucił się na mnie z kagańcem.
Musiał być idiotą, żeby zrobić ten ruch. Przecież byłam silniejsza i zwinniejsza, a jego jedynym atutem był dystans, a kiedy ten się zmniejszył tak, że Espilce był w moim zasięgu, z łatwością wytrąciłam mu kaganiec z.. czym on to trzymał? Kopytem? Paszczą? W każdym razie wytrąciłam go i zacisnęłam zęby na jego grzywie, przyciągając do siebie i z całej siły ciągnąc za grube pasmo, aż jego głowa dotarła prawie do posadzki. W razie czego odpierałam jego ataki kopytami czy czymś tam, ale za bardzo nie mógł nic zrobić, w przeciwnym wypadku wyrwałam mu pół grzywy, przecież mogłam.
- Chłonif mne? Alef dziehuje - wyrzuciłam z siebie z paszczą tak czy inaczej pełną czarnych kudłów.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Wto Paź 20, 2015 6:46 pm

Nie wiedziałem jak mam rozumieć zdziwienie klaczy, ale coś mi niejasno mówiło, że nie powinienem być nim zachwycony. Coś mi się w nim nie podobało. Z ulgą i poczuciem wygranej przyjąłem zapewnienia klaczy, że ta zrezygnuje że swojego byłego ukochanego... chociaż coś mi się nie zgadzało w jego opisie. Coraz bardziej mrużyłem oczy, gdy ta opisywała niby swojego ukochanego. Jego opis mnie wybitnie niepokoił. Ale... ale to niemożliwe, by było jakieś nawiązanie do mnie. W końcu moja grzywa jest piękna, bujna i długa. I nie przeceniam ją... tylko znam jej wartość.
- Patrząc na niego? - spytałem się podejrzliwie - A, patrząc... na swój rysunek? - stwierdziłem z ulgą, domyślając się, o co jej chodzi.
- Ja w stosunku do niego... nie mam zatłuszczonej szczeciniastej grzywy. - pochwaliłem się, kolejny raz nią zarzucając - I nie jestem rozpu... albo... nieważne. - chciałem jeszcze coś dodać, ale przemyślałem sprawę i doszedłem do wniosku... że może rozpustnikiem nie jestem... ale zbyt cnotliwy i wstrzemięźliwy również nie. Zresztą co było w tym złego?

- Że co? - spytałem, jak klacz wyrzekła coś, co nie miało sensu. To było skierowane do mnie? Nie brzmiało tak. Zacząłem się rozglądać dookoła.
- Ktoś tutaj jest? - spytałem podejrzliwie domyślając się, że klacz powiedziała to do kogoś, kto przyszedł za nią i teraz się ukrywa. A może tylko chciała, abym tak pomyślał? Czyżby spróbowała mnie zbić z tropu albo przestraszyć? A może to taki kawał? - zastanawiałem się.

Popatrzyłem się na nią podejrzliwie, gdy zaczęła coś śpiewać.
- Eee, czy ty jesteś normalna? - spytałem... i nagle wszystkie puzzle wskoczyły we właściwe miejsce. Wszystkie części się dopasowały w spójny obraz a ja zrozumiałem. Mam do czynienia z wariatką! Gada od rzeczy, śpiewa od rzeczy, maluje na ścianie, przychodzi sama do lochów, nie zdaje sobie sprawę z sytuacji, w której się znalazła - bo w końcu jest nadmiernie wesoła i mało uprzejma! Tak, to chora psychicznie kobyła, którą trzeba leczyć!
- Jesteś wariatką, prawda? - upewniłem się, ciesząc się, że jestem taki przenikliwy i tak szybko to odkryłem.

Rzuciłem się więc na nią z kagańcem (trzymanym w pysku, bo kopytem chyba nie można niczego chwycić? Trzeba pyskiem?), chcąc ją zabezpieczyć przed tym, by przypadkiem nie zraniła siebie i mnie. W końcu z klaczami niestabilnymi psychicznie nigdy nic nie wiadomo. Niestety chyba nie doceniłem tej chorej psychicznie kobyły, bo ta nie dość że mi wytrąciła kaganiec to na dodatek chwyciła mnie za grzywę. Byłem tak zaskoczony jej niespodziewany manewrem, że w pierwszej chwili nie wiedziałem, co zrobić, jak zareagować.
- Puść mnie! Puść mnie natychmiast, bo Ci się oberwie! - zagroziłem jej. Ale niezbyt stanowczo - w końcu to była wariatka. Po chwili dodałem magiczne słowo - Proszę. Uprzejmie proszę. - w końcu nie chciałem jej zirytować. Jeśli prośby nie pomogły, to spróbowałem wygiąć szyję na zewnątrz, chwytając wytrącony mi kaganiec, jednocześnie napierając na klacz bokiem, aby jakoś uwolnić się z jej zębów. Starałem się nogami od jej strony kopnąć ją liczyć, że ta zaskoczona wypuści moją grzywę, a gdy i to nie pomogło, całym ciałem na nią naparłem. No a jako fryz byłem dość masywny, chociaż niespecjalnie umięśniony... ale liczyłem że moja masa wystarczy, aby ją przewrócić. W końcu ta krótko przywiązana, nie miała za dużej możliwości uciekania czy łapani równowagi. Gdyby mi się to udało, to natychmiast ją przygniotłem, ponownie próbując wepchnąć jej kaganiec na pysk.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Wto Paź 20, 2015 6:57 pm

Porzuciłam już tema t rysunku, nie za bardzo chciałam jeszcze coś dodawać. Zerknęłam tylko na jego grzywę i zrobiłam dziwną minę symbolizującą jego nadąsany pysk.
- Nie, skąd - powiedziałam, gdy zapytał o czyjąś obecność. - Jesteśmy tu sami jedynie ze mną i z tobą... - powiedziałam złowróżbnie.
Potem spojrzałam na niego, ciekawa jego reakcji. Czy przestraszył się, że teraz jest sam tylko ze mną, którą bierze za psychopatkę, a żadne kagańce i inne pierdoły mi w niczym nie przeszkodzą? Czy też zwyczajnie olał to i wolał myśleć, że wszystko mu się pięknie uda?
No cóż...
Raczej się przeliczył.
- Może troszeczkę jestem wariatką - oznajmiłam spokojnie, bez ognia w oczach i zupełnie się nie śliniąc. - Ale w dopuszczalnych granicach norm europejskich, tak, że nie muszę chodzić w kaftanie bezpieczeństwa ani kagańcach. Są ustrojstwa.. niewygodne - wyjaśniłam, kłamiąc jak z nut co popadnie. Niech myśli, że jestem psychiczna. Dla mnie to tylko lepiej, bo zwiększy jego strach.
Kiedy już miałam jego grzywę w pysku, musiałam się skupić.
- Odwiąż ten łańcuch - syknęłam trochę niewyraźnie, ale nawet on musiał załapać, co miałam na myśli. - To puszczę.
Kiedy zobaczyłam, że sięga po kaganiec, wywaliłam oczami i kopytem posłałam sprzęt na drugi koniec celi, poza jego zasięgiem.
Kiedy zaczął się szamotać, pociągnęłam jego grzywę mocniej, aż pojedyncze włoski uwolniły się od jego głowy. Powinien był zrozumieć, że jeśli wykona jakiś ruch poza odpięciem łańcucha, straci połowę grzywy? - Jeśli wykonasz jakiś ruch poza odpięciem łańcucha, stracisz połowę grzywy - powiedziałam na wszelki wypadek. Pociągnęłam parę razy za włosie. - Decyduj.


Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Wto Paź 20, 2015 7:28 pm

Jej kolejne słowa, wcale mnie nie uspokoiły. Czyżby miała rozdwojenie jaźni? Schizofrenie? Stanowczo coś z nią było nie tak, ale to w sumie mogłem się domyśleć kilka godzin temu - w końcu każda normalna, zdrowo myśląca klacz byłaby zachwycona moją grzywą... a ta... ta powinna się iść leczyć. Im szybciej, tym lepiej - domyśliłem się. Powinienem ją jak najszybciej spętać... wiadomo, pokój bez klamek wyścielony materacami, kaftan bezpieczeństwa i takie tam. W końcu to wariatka!
- Ehm, moim zdaniem musisz. - nie zgodziłem się z nią. W końcu nie wszystko co konieczne, musi być zawsze wygodne. Kaski wygodne nie są a i tak konie je czasami zakładają. Może i ja powinienem sobie jakiegoś poszukać? I od razu kropierz? Lub portugalskie (czy tam hiszpańskie) peto? Tak, to by mi mogło pomóc.
- Nie, nie odwiąże! - sprzeciwiłem się, nie mając zamiaru jej uwalniać. Nie wiadomo, jakby się to skończyłem, ale byłem przekonany, że miłe by to nie było. Na pewno. W końcu czy może być coś gorszego niż wariatka na wolności? Ciężko westchnąłem, gdy udało jej się wykopać kaganiec poza mój zasięg. No, nie powiem, utrudniało mi to trochę pracę.
- Nie, nie ośmielisz się! - warknąłem na nią, po czym z całej siły naparłem na nią, próbując ją wywalić i przygnieść do ziemi, a jeśli to nie pomogło, to szarpnąłem się nagle w drugą stronę, usiłując się jej wyrwać, nawet jakbym stracił parę włosów. W końcu i tak mi część z nich uszkodziła... a uwolnienie się jej groziło stratą życia. A to było trochę mniej cenne niż grzywa, niewiele mniej, ale mniej. A jeśli mi się udało jej wyrwać... to uskoczyłem daleko poza zasięg krótko przywiązanej klaczy, rozmyślając nad tym, jakby ją tutaj spacyfikować.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: korytarz z celami   

Powrót do góry Go down
 
korytarz z celami
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Tropikalne lochy-
Skocz do: