Saffrin
Witamy na Saffrin! Właśnie znajdujesz się na PBF o tematyce końskiej. Nie zniechęcaj się, każdy chętnie Ci pomoże! Jesteś u nas mile widziany! Zapraszam do przeczytania naszej Encyklopedii, by zapoznać się z zasadami, a potem do założenia Karty Postaci Smile Dołącz do nas! Wciel się w konia i przeżywaj przygody!



 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 korytarz z celami

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość
Dalla

avatar

Posts : 176

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Pon Cze 13, 2016 4:31 pm

Co to za porywacz, który przyznaje się do błędu? Jakiś przykry ten Orlan.. Ponoć kto się czubi ten się lubi, myślę, że mogłabym dać mu jeszcze szansę.. Nie wyglądał na doszczętnie złego, każdy ma jakieś wady, zwłaszcza konie z SCK.. A chyba wszystkie ogiery były bardzo nachalne.
- Skoro mnie porwałeś, to chyba nie masz zamiaru zbierać ze mną kwiatków?- warknęła, cofając się do tyłu. Każdy porywa w wiadomym celu.. Choć lepsze to, niż jakieś tortury i tak dalej, otrząsnęłam się na myśl o tym.
- Tak, mam, Dalla. Ale możesz mi mówić Piękna Buntowniczko.- stwierdziłam i machnęłam ogonem.
Powrót do góry Go down
Orlan

avatar

Posts : 66

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Pon Cze 13, 2016 6:57 pm

Nie, kwiatków zrywać z tobą nie będę.Napewno nie. No tak, tak.Kwiatki jej w głowie.Choć chyba mówiła to w przenośni.Nie musisz się cofać i warczeć i bez tego wiem że mnie nienawidzisz.No cóż nic na to raczej nie poradzę. Przeszła mi już megazłość i mógłbym ją nawet wypuścić ale jak już ją złapałem to nie mam zamiaru jej wypuszczać.
Tak więc Piękna Buntowniczko miło że w końcu przestałaś podnosić ton i w końcu powiedziałaś normalne zdanie. Ok, w końcu zdanie zakończone kropką.
Powrót do góry Go down
Dalla

avatar

Posts : 176

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Wto Cze 14, 2016 10:06 am

-Phi.- odwróciłam głowę w obrażonym geście. Oczywiście, mówiłam to w przenośni, już raz byłam w lochach i nie wspominam tego dobrze, przynajmniej Burseg był przystojnym arabem..
- Zaraz nienawidzę.. Może to tylko ostrożność?- odparłam stronę ogiera, unosząc wysoko głowę. Niestety byłam od niego niższa, ale urody mi to nie odejmowało, co zapewne ogier zauważył, byłam niezwykle zadbana i ładna.
Poruszyłam kopytem w zastanowieniu. - Tak lepiej.- przyznałam, cóż byłam Piękną Buntowniczką, Orlan w sumie też był niczego sobie. - Hmm, zawsze mogę znowu na Ciebie nakrzyczeć.
Powrót do góry Go down
Orlan

avatar

Posts : 66

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Wto Cze 14, 2016 7:38 pm

Byłaś już w lochach?Pytając ją o to mogłem się dowiedzieć sporo o niej i o lochach. Ostrożność przed czym?
Oj tam znowu ostrożność. Dalla, no niech jej będzie ,, Piękna Buntowniczka", była ode mnie o wiele niższa, a ze 30cm.Jednak mimo to jest nawet ładna.Nawet bardzo.Powoli zaczynało mi się nudzić.Było tu strasznie ciepło.No dobra ciepło to tu nie było, ale pod moją grzywą było gorąco.Zarzuciłem grzywą i przestałem opierać się o ścianę celi.Możesz, ale nie musisz....
Powrót do góry Go down
Dalla

avatar

Posts : 176

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Nie Cze 19, 2016 1:07 pm

Tak, byłam już w lochach, ale nie wiem czy ty byłeś..- powiedziałam z uśmiechem. - Wydajesz się taki niedoświadczony..- pomyślałam na głos, faktycznie tak było. Inni już by mnie skrzywdzili, a Orlan jakiś taki zagubiony.. Chyba sam nie wiedział, co ze mną zrobić.
Stałamw bezruchu, nudno już się zrobiło troszkę.
- Nie uważasz, że zrobiło się trochę nudno? Co masz zamiar ze mną zrobić? W końcu nie porwałeś mnie po to, żeby sobie ze mną porozmawiać...- zapytałam wysokiego i przystojnego ogiera.
Powrót do góry Go down
Orlan

avatar

Posts : 66

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Nie Cze 19, 2016 1:38 pm

Byłem, ale jeszcze nie na Saffrin.Byłem w lochach ojca gdy miał mnie zabić.Niedoświadczony?! ja!?...Chyba masz rację.To prawda jestem niedoświadczony.Ale jakoś dobrze mi z tym.Ja naprawdę nie wiem co z nią zrobić.Do tortur nie mam powodu,wypuścić jej nie mam zamiaru...aaa o to chodzi.Nudzi Ci się?No to poczekaż do jutra.Wydawało mi się że ruji jeszcze dzisiaj nie ma.Ale chyba nie długo się zacznie.Masz już źrebaki?Pewnie nie.No cóž zapewne niedługo będzie miała.
Powrót do góry Go down
Dalla

avatar

Posts : 176

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Pon Cze 20, 2016 12:50 pm

Poruszyłam uszami i się uśmiechłam.. może się myliłam? Orlan był nawet zabawny i sympatyczny.. A spodziewałam się, że będzie zupełnie inny, taki jak typowy Czarnokrwisty ogier- gwałcenie, źrebaki, przemoc i nienawiść.
- To może się doimformuj, zanim znowu kogoś porwiesz.. Marnujesz mój czas.- oznajmiłam z niezadowoleniem. Eh, ale jednak okazało się, że mam czekać aż będę mieć ruję.. Chyba jednak to typowy ogier.
- Mam.. Lub miałam.- odpowiedziałam z godnie z prawdą. Nie sądzę by Fasila i Kora przetrwały powódź..
Powrót do góry Go down
Orlan

avatar

Posts : 66

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Pon Cze 20, 2016 7:27 pm

Nagle w powietrzu wyczułem coś....jakiś nie znany mi do tąd zapach....zapach ruii! Przedtem Dalla była dla mnie zwykłym koniem, teraz zobaczyłem w niej piękną klacz.Zarzuciłem krótką linę na jej szyję i przywiązałem ją do ściany.Podeszłem do niej i zacząłem wodzić chrapami po jej szyjii. Masz, miałaś...wszystko jedno nie długo będziesz miała...O ile ją znałem mogła mi coś zrobić (była niska więc wiele zrobić mi nie mogła) dla tego przyjąłem pozycję z której mogłem ją w razie czego obezwładnić.
Powrót do góry Go down
Dalla

avatar

Posts : 176

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Wto Cze 21, 2016 8:43 pm

Zauważyłam nagłą zmianę w zachowaniu ogiera, jakby zobaczył sztabki złota, a oczy mu się wręcz świeciły.. Nie wiedziałam przez jakiś czas o co chodzi, ale potem zrozumiałam, że chodzi o ruję.
Psia krew! Akurat teraz?!- zdenerwowałam się w myślach, ja to mam pecha i to porządnego. Na dodatek bezczelnie przywiązał mnie do ściany, eh.
- Zobaczymy, uwierz, że tak łatwo nie będzie.- warknęłam przez zęby, napadła mnie złość. Wycelowałam kopytem w ogiera, mimo węzłów powinno mi się udać, miałam dużo siły i zwinności.
Powrót do góry Go down
Orlan

avatar

Posts : 66

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Wto Cze 21, 2016 9:38 pm

-Jesteś tego pewna?-Powiedziałem to i uśmiechnąłem się zwycięsko.Prawie dostałem z kopyta, ale udało mi się odskoczyć.Zostałem jednak delikatnie pacnięty. Wyszedłem na chwilę z celi, zamykając ją na klucz oczywiście, i pościągałem ze ścian jakieś liny,kaganiec i takie tam (nie narzędzia tortur i sztylety).Wszedłem do celi ,zamykając ją. Najpierw przywiązałem jej tylne nogi do ziemi.To samo zrobiłem z przednimi nogami.Nałożyłem kaganiec na jej pysk i dobrze go zapiąłem.Nie chce od niej cały czas obrywać.Został jeszcze ogon.Przywiązałem go do jej nogi.
Powrót do góry Go down
Dalla

avatar

Posts : 176

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Czw Cze 23, 2016 3:46 pm

Fuknęłam z irytacją, nudziło mi się. Niestety nie trafiłam Orlana z należytą siłą, trudno, choć nie raz jeszcze dostanie, bylam tego pewna. Ja tak łatwo nie odpuszczam, zwłaszcza ogierom.
- Znudziłeś mi się.- warknęłam i tupnęłam nogą w kamienną posadzkę. Nieprzyjemne były te lochy, nieprzyjemny był ten typek i tyle z moich miłych dni. Kiedy chciał mi obwiązać kończyny, oczywiście walczyłam, na końcu jednak udało mu się mnie związać.
- Wymyśl coś wreszcie, bo chcę już stąd wyjść!
Powrót do góry Go down
Orlan

avatar

Posts : 66

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Czw Cze 23, 2016 5:05 pm

Gdy obwiązywałem jej nogi oberwałem pare razy ale z tych najmocniejszych kopniaków mogą się zakończyć co najwyżej siniakiem.Znudziłem Ci się...hmmm...no to masz problem.Zaszedłem ją od tyłu i przygryzłem jej nasade ogona. Dopiero teraz zrozumiałem że mogę być ojcem...Brawo ja, normalnie odkryłem Amerykę. Wiesz że gdy w końcu z tąd wyjdziesz, to będziesz w ciąży. No oczywiście że wiesz.Miałem tylko nadzieje że Dalla nie będzie miała głupich pomysłów.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Sob Cze 25, 2016 2:48 pm

Wywróciłam oczami tak mocno i w geście tak demonstracyjnym, że aż mnie zemdliło. Dobra, co ja się oszukuję. To jednak Espilce. Nie byłam w stanie okazać mu uczucia, nawet fałszywego, bo... bo był... no... Był tym wszystkim, czego nie chciałabym nigdy musieć oglądać. A już na pewno nie wetkniętego we mnie. Ziewnęłam przeciągle, składając uszy i patrząc na niego nieprzyjaźnie. Wycierał się pyskiem o mój zad, jak gdyby był on jakąś szmatą. Dosłownie, ehehehe. Nigdy nie pragnęłam miłości, chodziło przecież głównie o to, by przedłużać gatunek i tak dalej. Ale z drugiej strony, jak można swoje piękne geny opakowywać w tak ohydną, oślizłą okładkę i udawać, że wszystko jest w porządku? To psucie krwi. Obrzydliwości. Warknęłam głucho, gdy się do mnie zbliżył, i odepchnęłam go kopytem. Nie kopnęłam, ale pełnym niezadowolenia gestem odtrąciłam go od siebie. Daję mu sprzeczne sygnały, przyznaję. Ale gdy moje myśli błądzą sobie beztrosko po czaszce i na zmianę przejmują kontrolę nad moimi działaniami, niczego innego nie można się po mnie spodziewać.
- Każesz mi - mruknęłam ledwo dosłyszalnie, przeżuwając w ustach te słowa jak kawałek cytrynowej gumy, której miałam pecha kiedyś spróbować w ludzkim świecie. Tragedia smakowa. Zbrodnia przeciwko estetyce. Każe mi. Nikt nie będzie mi rozkazywać, mi, upadłej królowej wiatru i wolności. A zwłaszcza obsmarkany, krwawy karus. I to jeszcze fryz. Nie lubię tej rasy, źle mi się kojarzy.
Czarny Książę...
Nie.
Lodowaty chłód wypełnił mi oczy, ta jedna myśl sprawiła, że stałam się o wiele zimniejsza. Obydwaj byli zdradzieccy, podli, wstrętni i oszukańczy. Na domiar złego ten miał brzydką grzywę.
Skoro tylko wypuścił linę z pyska, zerwałam wszystko, co miałam na sobie i obdarzyłam go potężnym kopnięciem w sam środek piersi, wlewając w ten cios całą straconą dumę, rozpacz i nienawiść silniejszą niż kiedykolwiek.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Sob Cze 25, 2016 8:32 pm

Wywrócenie oczami przez klacz oczywiście zostało przeze mnie dostrzeżone. Czemu ona tak zrobiła? Powód był oczywisty: udawała niedostępną. Na pewno na mnie leciała, tak jak każda inna klacz w krainie. Przy pięknie mojej grzywy nie mogło być inaczej. Dobrze o tym wiedziałem. I ona też musiała to dobrze wiedzieć. Ale mimo tego próbowała to ukrywać. Taka konwencja, by nie wyjść na łatwo. Odpowiedziałem jej więc rozbrajającym uśmiechem, który miał jej pokazać, że o wszystkim wie. No i ze jej nie ganie za to, że na mnie leci, tylko świetnie ją rozumiem. Nie wymagam od niej, by cokolwiek ukrywała. Może po prostu się nadstawić zadem i to też będzie ok. Wytarłem się o jej zad, chcąc to wszytko podkreślić. Ale chyba zrobiłem to za mało wyraźnie, bo klacz dalej nie rozumiała moich gestów i mnie odpychała kopytem.
- Tak, tak, każę Ci. Nie musisz już udawać niedostępnej. Dobrze wiem, czego chcesz. Czego chcę. Czego razem chcemy. - odpowiedziałem głosem, który miał brzmieć radośnie, ale dało się w nim wyczuć delikatne znudzenie. No bo ileż można udawać opieranie się mnie? To się robiło powoli nudne. Niestety rutyna mnie trochę zgubiła, bo zanim się zorientowałem, otrzymałem potężnego kopniaka prosto w klatkę piersiową. Potężnego! A wyższa i silniejsza klacz potrafiła przykopać. Mocarne uderzenie odrzuciło mnie do tyłu, o mało mnie nie wywalając. Zobaczyłem przed oczami wszystkie gwiazdki, ból rozdarł moją pierś, kwiknąłem głośno z bólu i oburzenia.
- Aj, to boli! - pożaliłem się płaczliwym tonem, próbując się opanować. Cofnąłem się kolejny krok obawiając się kolejnego uderzenia, po czym chwyciłem jakąś linę.
- O nie, tak się nie będziemy bawić! - zapowiedziałem jej, próbując narzucić kolejny raz sznur na jej szyję, by pociągnięciem za niego zmusić ją do podejścia do krat, gdzie starałem się ją krótko przywiązać. Chciałem być miły i uprzejmy... ale jak widać złośliwa i agresywna klacz trochę przesadziła z zabawą. A odpowiedzią mogło być tylko liny. Jeśli mi się udało ją przywiązać, to spróbowałem ją ugryźć w łopatkę.
- Przeproś! Natychmiast przeproś! - zażądałem podniesionym tonem - Przesadziłaś! Mogło być miło i przyjemnie a ty znowu wszystko zepsułaś! - powiedziałem z wyrzutem.
Powrót do góry Go down
Dalla

avatar

Posts : 176

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Nie Cze 26, 2016 2:30 pm

- Masz mnie za idiotkę? Nie wiem jak ty, ale ja takich rzeczy potrafię się domyślić, zapewne o wiele więcej od Ciebie.- warknęłam ze złością do irytującego ogiera. Przystojniacy to zawsze jacyś gnoje, którzy nie są warci.. Niczego, zwłaszcza mnie. Po prostu mam pecha do ogierów, nie umiem znaleźć sobie porządnego partnera.
Ogier zaczął mnie podgryzać, na co zareagowałam nerwowym machnięciem ogona. - Odwal się!- wrzasnęłam, znowu próbując go kopnąć.
Powrót do góry Go down
Orlan

avatar

Posts : 66

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Nie Cze 26, 2016 3:42 pm

Długo z nią tu nie wytrzymam.Obeszłem ją więc dookoła,zaszedłem ją od tyłu i naskoczyłem na nią.Wsunąłem się w nią i zacząłem wykonywać ruch biodrami.Objąłem ją przednimi nogami tak mocno żeby jej tylko nie udusić.W końcu zapłodnił ją.Zszedłem z niej.Co zrobisz że zrebakiem?Zapytałem i zarzuciłam grzywą.Zaraz będę musiał ją wypuść.No cóż zrobiłem co zrobić miałem.

//O ile w ogóle urodzisz to mogę byč userem:-)
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Nie Cze 26, 2016 5:13 pm

Rozsierdzona, podskoczyłam na wszystkich czterech kopytach, zarzucając wściekle łbem. Dosyć, dosyć, dosyć! Uśmieszki, spojrzenia, wycieranie pyska, podgryzanie łopatki. Nie! Zarżałam, na oślep machając i kopiąc zadnimi nogami, byle tylko do mnie nie podszedł. Wara. Za dużo tego dobrego, i tak pozwoliłam mu na zbyt wiele. Ogiery, wszystkie takie same! Tylko się mizdrzą, pindrzą i latają z członkiem na wierzchu. Aż zebrało mi się na wymioty. Naprawdę, nie zamierzałam tutaj odstawiać niedostępnej femme fatale, ale on działał mi na nerwy. Czułam obrzydzenie, strach, nienawiść. Całą mieszankę, która eksplodowała mi w nerkach żółcią.
- Ja już niczego od ciebie nie chcę - powiedziałam słabo, nie ukrywając westchnienia pełnego bezradności, irytacji i pogodzenia się z losem. Moje oblicze nieco się rozchmurzyło, gdy zobaczyłam, że kopnięcie odrzuciło go dość daleko. Nie bałam się go, bo byłam od niego silniejsza. Z drugiej jednak strony, byliśmy na jego terenach, złapał mnie i w teorii mógł ze mną zrobić, co chciał. Owszem, rzucał się do zapładniania - ale trzeba patrzeć też na inną stronę. Nie zabijał. Nie torturował. Nie zadawał niepotrzebnego bólu. Może po prostu był na to zbyt tępy, ale... nie robił tego. Więc ja też nie zamierzałam.
- Ojejku, przepraszam. Nie chciałam - burknęłam żartobliwie. W końcu nie po to się kopie, żeby bolało. To coś jak masaż. Nerek. - Ja się bawię doskonale. - Szarpnięciem zerwałam linę. Na litość boską, byłam od niego sporo silniejsza. Liny mogłam jeszcze zrywać. Zobaczymy, co wymyśli dalej. Cała ta połajanka zaczęła lekko działać mi na nerwy, ale postanowiłam jeszcze nie porzucać defensywy - może wpadnie na jakiś świetny pomysł.
- A bo co - parsknęłam niechętnie, tonem czerwonolicego dresa spod obskurnego sklepiku z alkoholem. Przykro mi, nie zawsze mam czas wymyślać riposty. - Tak się składa, że nie jestem tobą zainteresowana - dodałam wzgardliwie, wydymając wargi i strzelając włosiem ogona. Ciekawe, czy przyjmie tę prawdę objawioną.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Nie Cze 26, 2016 5:58 pm

Oj, teraz się klaczka wkurzyła. Aż się cofnąłem o krok, gdy podskoczyła wściekle i zaczęła kopać. Czyżby jej humorek nie dopisywał. Tylko pokiwałem łbem, gdy zadeklarowała, że ode mnie niczego nie chce. Rzeczywiście nie chciała? Oczywiście nie wierzyłem to. Dalsza taktyka wpisująca się w udawanie niedostępnej. A ja jej miałem uwierzyć? Dobre sobie. Ja dobrze wiedziałem, po co klacz odwiedziła nasze tereny. Było to oczywiste. Zarzuciłem kolejny raz swoją piękną grzywą, aby jej pokazać, że wiem, na co leci.
- Na pewno nie chciałaś? - zdziwiłem się, mrużąc oczy. Teraz nie byłem pewien, czy mówi na serio czy tylko próbuje mnie okłamać i oszukać. No bo takie kopnięcie niechcący nie wydawało mi się zbyt możliwe. Czyżby to... to ta cała ironia?
- Ja się będę bawił lepiej... za chwilkę. - zapowiedziałem jej i próbowałem ją złapać na linie, co częściowo mi się udało. Tzn. trafiłem z liną, ale sznur został szybko zerwany. No tak, na nią musiałem użyć raczej łańcucha. I to mocnego.
- Ale ja jestem zainteresowany Tobą. - odpowiedziałem, wychodząc z celi i zamykając za sobą drzwi. Nie była mną zainteresowana? Jasne. Po chwili wróciłem z licznymi łańcuchami, obrożami, kajdanami, pętami a nawet kagańcem. Zamknąłem ponownie drzwi po czym rzuciłem się na klacz, próbując zarzucić jej łańcuch na szyję. Starałem się ją przyszarpnąć bliżej, być może ją podduszając i ciągnięciem zmuszając ją do nie zadzierania szyi, by jej spróbować założyć obrożę na szyję i przykuć ją łańcuchem do pierścienia wychodzącego ze ściany. Udało mi się? No to zaraz się zabawimy.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Nie Cze 26, 2016 6:16 pm

Patrzyłam na niego, chyba trochę zdziwionego moim wybuchem. Miał niezwykle przemądrzałą minę, jakby wiedział coś, czego nie wiem ja. Ale wątpiłam w to głęboko. Nie sądziłam, by mógł mnie czymś zaskoczyć. To w końcu tylko jeden z tych wyliniałych samców. Ziewnęłam szeroko, ignorując śmieszny sposób, w jaki machał szyją.
- Oczywiście. To był tylko tik nerwowy - parsknęłam, nie mając siły czy też ochoty na bardziej sensowny dialog. Znowu ziewnęłam, obserwując go, jak wychodzi z celi. Wziął naręcze jakichś żelastw, kagańców i innych dupereli, bez których porządny ogier powinien się obejść z łatwością. Dawno jednak doszłam już do wniosku, że Espilce nie jest porządnym ogierem. Jest raczej jak mięciutka kaczuszka z kłami wampira i jeszcze jedną częścią ciała wampira, o której damie nie wypada wspominać. No i kłapie dziobem. Dużo.
- Powodzenia. Równie wesoło będą bawić się twoje wyprute jelita, podrygując w spazmach na podłodze - powiedziałam cicho, wciąż patrząc na niego, bo... bo trochę mu współczułam. Dla niego życie jest już skończone. Nie ma przyszłości, widoków na lepsze czasy. Nigdy nie wydostanie się z tego łez padołu, nie zobaczy nic poza zasięgiem własnego krocza.
- To możemy pograć w warcaby - powiedziałam oleiście i trochę sarkastycznie, zaplatając za siebie przednie nogi. Widząc, jak rzuca się na mnie z łańcuchem, wspięłam się na zadnie, by kopytami odbić sploty... ale coś mi się źle odmierzyło i jeden z łańcuchów okręcił się dookoła mojej lewej pęciny, a Espilce nagłym szarpnięciem postawił mnie na cztery nogi.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Nie Cze 26, 2016 6:31 pm

Tik nerwowy? Słysząc taką deklarację tylko bardziej zmrużyłem oczy. Czyżby ona coś przede mną ukrywała? Czy mogło to być coś więcej? Np. bunt? Chyba nie. Przecież by mnie nie okłamywała. Ale... ale ewidentnie nie mówiła mi całej prawdy. Byłem tego niemalże pewien. W każdym razie wyszedłem z celi by po chwili wrócić ze sprzętem. Zadrżałem gdy wspomniała o wyprutych jelitach... ale chyba... chyba nie mówiła serio. Zadrżałem, po czym sztucznie się zaśmiałem.
- Bardzo zabawne. - prychnąłem, uznając jej groźby za nieudany żart. Arcana chyba sama doszła do wniosku, że jest średnio, bo patrzyła się jakoś tak dziwnie. I próbowała dalej żartować.
- W warcaby? - zdziwiłem się - Hmm... to jakaś... jakaś pozycja? - domyśliłem się. No bo czm innym te warcaby mogłyby być? Próbując zarzucić jej łańcuch na szyję niestety nie do końca trafiłem, i zamiast szyi chwyciłem ją za lewą przednią nogę. Co też nie było złym wyjściem. Ciasno przywiązałem łańcuch do pierścienia wystającego z posadzki. Jej prawą przednią nogą próbowałem przywiązać ciasno do tej lewej, przykutej łańcuchem, by przednie nogi miała ciasno ze sobą związane i jednocześnie przykute do posadzki. Teraz nie będzie się mi przynajmniej kręcić, tylko wreszcie stanie w miejscu.
- Chcesz o czymś jeszcze porozmawiać? Czy wolisz byśmy wzięli się za to, o czym marzysz? - spytałem wodząc jej chrapami po szyi, próbując się wtulić w jej grzywę, która jednak nie była taka piękna i bujna jak moja. Cóż, nie wszyscy mogą być tak śliczni jak ja.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Nie Cze 26, 2016 6:56 pm

Widziałam, jak drży, bo miałam oko do cudzych uczuć. Zwłaszcza strachu, bo strach śmierdzi bardzo specyficznie. A najzabawniejsze jest w nim to, że karmi się samym sobą. Sam dodaje sobie siły, potęgi, sam odbiera zmysły ofierze i mieli je na bezglutenową papkę. Veehal.
- Bardzo - zgodziłam się z nim, uśmiechając się uroczo do swojej makabrycznej wizji, jak zakochana mumia. Czy coś takiego. W końcu w życiu nie widziałam mumii. - Pozycja? - na moim pysku musiał się odbić wyraz lekkiego zaskoczenia. O czym on mówił? O czym ja mówiłam? Nieważne. Machnęłam na to ogonem. Pociągnęłam na próbę za łańcuch przyczepiony do pierścienia. Średnio z nim było, musiałabym się naprawdę dziko pieklić, żeby go odpowiednio poluzować, a nie miałam póki co na to siły. Gdy wiązał ze sobą moje kończyny, napięłam mimowolnie ich spore mięśnie. W końcu nie mogłam pozwolić mu na zbyt dużą swobodę. Cieszyłam się, że tylne wciąż mam wolne. To oznaczało, że wciąż miałam wyjście, mogłam się bronić. Marzyłam, by rzucić się na niego. By mógł posmakować brudu własnej celi.
- Zawsze podążaj za marzeniami -mruknęłam.
Gdy wtulił się we mnie, odgięłam moją szyję, przyciskając jego głowę moją, by na chwilę go zdezorientować. Potem odbiłam się dziko zadnimi nogami, nie bardzo świadomie swoich czynów naskakując mu na grzbiet i przygniatając swoim ciężarem do posadzki. Cóż, jeśli się udało, mogłam na chwilę zyskać jako taką kontrolę nad sytuacją i owinąć mu łańcuch z kopyt dookoła szyi. Jeśli nie, leżałam na posadzce. Co nie było korzystne dla żadnego z nas. Sytuacja patowa. To nie warcaby, ale jednak.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Nie Cze 26, 2016 7:09 pm

Spiorunowałem ją wzrokiem. Klacz nigdy nie wiedziała, kiedy należy przestać żartować. Zamiast się tyle czasu wygłupiać i żartować, mogliśmy się wziąć do bardziej ciekawych i przyjemnych rzeczy. Np. na dyskusji o motywach sztuki warzywnej w sztuce baroku. Lub na fizycznym zbliżeniu. Zignorowałem jej pytanie o pozycję. Ok, nie znałem pozycji na warcaby i nie miałem pojęcia co to było. Tutaj Arcana była zdecydowanie bardziej doświadczona. No ale mogła z tego powodu nie ukazywać ciągle swojej wyższości. No bo co w tym złego, że o czymś nie słyszałem? Nie uważałem w każdym razie za sensowne dalej rozmawiać na te tematy. Pora było się skupić na poważniejszych rzeczach. Ktoś w końcu musiał zatrzymać tę karuzelę śmiechu! W każdym razie najważniejsze, że po chwili jej przednie nogi było ciasno związane ze sobą i dowiązane do posadzki. A ja mogłem... mogłem się w nią wtulić, co oczywiście zrobiłem.
- Ja? Ja zawsze podążam. Zawsze robię to co chcę. Nawet jeśli to krzywdzi innych. Zawsze uważałem swoje szczęście, swoją przyjemność za najważniejszą. Wartą każdej ceny. A ty? Jakie masz podejście - spytałem.

Po chwili wtuliłem się w jej grzywę, zadowolony, że ona chyba odwzajemniła mój gest, skoro przycisnęła swoją głową moją głową. Nim zdążyłem się zorientować, Arcana zrobiła coś dziwnego, odbijając się z zadnich i rzucając się na mnie. Owszem, przygniotła mnie do posadzki, ale jej przednie nogi były ciasno przywiązane do pierścienia wystającego z posadzki, więc raczej nie miała za dużej możliwości ruchu. Po chwili zacząłem się pod nią wiercić, próbując się cofnąć, jakoś oddalić od niej. Ta miała przednie nogi unieruchomione więc nie mogła za bardzo za mną podążać. A ja wyginając się, rzucając się, szarpiąc, próbowałem się spod niej wydostać.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Nie Cze 26, 2016 7:34 pm

Łypnęłam na niego coraz bardziej niezadowolona - no i bolała mnie głowa. Warknęłam głucho, przez nozdrza, smagając się ogonem po tylnych nogach. Coraz mniej mi się tu podobało, zastanowiłam się, czy gdybym pozwoliła mu na wszystko, nie byłoby szybciej. Zaraz jednak wybiłam to sobie z głowy. Nie zabrudzę tak swoich genów, nie skrzywdzę źrebaka takim ojcem - lub raczej takim brakiem ojca.
- Tylko, że twoje marzenia są nudne, bo cały czas marzysz o tym samym - powiedziałam, wzgardliwie wydymając wargi. Czułam, jak w ich kącikach gromadzi mi się ślina i nagle moim największym marzeniem było go opluć. Cóż. - Nie spodobałyby ci się moje marzenia - zapewniłam go, ale poza tym nie miałam ochoty rozważać tego pytania. Nie po usłyszeniu czegoś takiego. Brzmiało to trochę sztucznie, choć wiedziałam, że było prawdziwe... Bez sensu.
Czułam, jak chce się spode mnie wydostać, ale nie mogło to być łatwe. Rozłożyłam się na nim bardziej, przyduszając ilością swojego cielska, i zaciągnęłam łańcuch od kopyt pod jego szyję. Zaczęłam ciągnąć. Nawet, jeśli uda mu się spode mnie wyczołgać, będę go mieć w kopycie... Czy coś takiego. Nieważne. Pobyt tutaj odbierał jasne myślenie.
Powrót do góry Go down
Espilce

avatar

Posts : 474

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Nie Cze 26, 2016 7:42 pm

Zastanawiałem się nad jej odpowiedzią.
- Ale przecież sama mówiłaś, by podążać za marzeniami. - przypomniałem jej - A teraz uważasz, że marzenia trzeba zmieniać? A nie realizować? Czy to nie jest jakaś sprzeczność? - zastanawiałem się na głos będąc ciekawym, co mi ona na taki zarzut odpowie.
- Tak? A dlaczego tak uważasz? O czym marzysz? - spytałem. Nie by mnie to obchodziło. Jakoś nie czerpałem przyjemności pomagając innym realizować ich marzenia. Ale po prostu byłem ciekawy, co też mi ona odpowie.
- O źrebakach ze mną? Całym tabunie słodkich półfryziątek? - domyśliłem się.

Niestety wydostanie się spod klaczy nie było takie proste. Ta mnie mocno przygniatała a po chwili również poczułem łańcuch pod swoją szyją. No, to nie było dobrze. Mogłem się dalej próbować spod niej uwolnić... ale wtedy by mnie poddusiła. Gwałtowne szarpnięcie mogłoby się skończyć uduszeniem i śmiercią. Zadrżałem, zastanawiając się, co zrobić. Cóż, nie mogłem teraz się spod niej uwolnić. Zamiast tego zacząłem próbować się jakoś przeciskać w drugą stronę, by sięgnąć albo do jej nóg albo do pierścienia. Jeśli mi się udało, to odczepiłem łańcuch będący problemem. Chociaż nawet w takim wypadku jej przednie nogi były dalej obwiązane ze sobą sznurem.
Powrót do góry Go down
Arcana



Posts : 555

PisanieTemat: Re: korytarz z celami   Pon Cze 27, 2016 10:11 am

Nie miałam w planach dyskusji z nim, ale skoro już mnie tak sprowokował, ciężko byłoby nic nie powiedzieć. Westchnęłam lekko; może powoli powinnam zacząć się stąd zmywać.
- Chodzi o to, że spełniłeś je już. Spełniłeś je mnóstwo razy - chociaż są koszmarnie przyziemne, dodałam w duchu. - Więc nie są już marzeniami, a obsesją. Chorobą - dodałam, chociaż wiedziałam, że rzucam grochem o ścianę czy coś równie nonsensownego; ludzkie wymysły i frazeologia były dla mnie tajemnicą, w końcu jestem koniem. Miałam wrażenie, że co chwila o tym zapominam.
Uśmiechnęłam się delikatnie, bo wiedziałam, co mi teraz odpowie. Podobno charakter można kształtować, ale... nie w tym przypadku. Ile razy jakaś narwana klaczynka wciśnie kopyta w pysk tego zaplutego zboczeńca jak w gumową maskotkę, tyle razy on potrafi wmówić sobie, że to dlatego, iż zgrywa niedostępną. A tak naprawdę go KOCHA. To trochę smutne, ale może ten mechanizm pozwala mu przetrwać? Świat, w którym byłby tylko wyliniałym zjadaczem chleba, bez widoków na lepszą przyszłość, stał się w jego oczach bardziej przystępny?
Naprawdę nie zamierzałam tego teraz roztrząsać, to jakoś tak samo wyszło. Niespecjalnie zajmowało mnie zrozumienie bliźniego, taka analiza pojawiła się raczej z nudów niż poczucia obowiązku. Zaszurałam kopytem o ziemię. Ile czasu przyjdzie mi tu jeszcze spędzić na niczym?
- Myślę, że zebrałeś ich już wystarczająco dużo - odparłam uprzejmie, przygniatając go silniej do ziemi. Gdy odczepił łańcuch, zadowolona, poklepałam go kopytkiem po głowie. Zerwałam się dość szybko, z pewnością szybciej niż nieco zmiażdżony on. - Czas zająć się swoim życiem albo zdechnąć. - To też powiedziałam bez sensu, bez celu. Ale to nieważne.
Poczułam, że ciepło, które przyciągnęło mnie tutaj jak ćmę, zaczyna mi przeszkadzać. Rozrzewnienie mi przeszło, znów byłam silna. Byłam gotowa. Teraz już mogłam wrócić do domu.
Uderzyłam kilka razy nogami o posadzkę, krusząc węzły. Już nic nie mogło mnie zatrzymać, było na to za późno. I chociaż całkiem mnie ciekawiło, co mi odpowie, czas naglił. Kopnięciem wyważyłam drzwi celi.
- Adiós, Espilce. - efektownie stanęłam dęba, zamachałam kopytami i wybiegłam z celi. - Następnym razem pamiętaj moje imię.
Jeszcze się zobaczymy.
Skłamałabym, mówiąc, że nie będę tęsknić.

z/t
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: korytarz z celami   

Powrót do góry Go down
 
korytarz z celami
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Saffrin :: Stado Czarnej Krwi :: Terytoria :: Tropikalne lochy-
Skocz do: